Opinie użytkownika
To jest tak zaskakująca i przemyślana powieść, że po prostu trzeba ją przeczytać i koniecznie dołożyć starań, żeby nie natknąć się na żadnej spoiler, bo to właśnie ten niespodziewany rozwój wypadków sprawia, że lektura smakuje tak pysznie.
Świetna powieść o przepracowywaniu swojej przeszłości i godzeniu się z popełnionymi błędami. Bardzo dobra książka z bardzo nieciekawą...
To jest książka, którą w wieku trzynastu lat przeczytałabym z wypiekami na policzkach i zachwytem, że ktoś tak odważnie potrafi pisać o seksualności dorastającej dziewczyny.
To zdecydowanie nie są "Małe kobietki", a główna bohaterka nie jest zawstydzona swoją płciowością cnotliwą panienką z dobrego domu. Ta historia nie jest o nieśmiałym poznawaniu królewicza na białym...
Książkę zepsuło mi zakończenie. Nie będę pisać nic więcej, ale całą, naprawdę dobrze napisaną książkę, z wieloma hisotrycznymi odniesieniami, zepsuło mi familijno-nawiniackie zakończenie rodem z filmów puszczanych w Polcacie w latach 90. Dlaczego? Skąd u pisarki, która tak misternie oddawała atmosferę lat powojennych, znalazło się takie haniebne uproszczenie i brak ambicji?...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Sama nie wiem, co poszło nie tak.
Przeczytałam tę książkę, łyknęłam można rzec, bo powieść ma lekko ponad 200 stron i... i nic. Nie miałam ciarek na plecach, dreszczy zachwytu czy przerażenia, chwil odretwienia, kaca książkowego. Nic takiego się nie wydarzyło. Ot, przeczytałam i już.
Mam wrażenie jakiejś takiej powierzchowności, ulotności. Nic mnie do tych bohaterów nie...
Taką prozę lubię.
Pełną sensów. przesyconą znaczeniami, z olbrzymim bagażem historyczno-literackich znaczeń, a jednocześnie lekką i z wieloma grami słów.
Śpik to dziecko trochę upośledzone, opóźnione, powiedzielibyśmy. Teoretycznie o Śpiku jest ta książka, ale to nieprawda. Ta książka jest o mamie Śpika, która go takiego niedoskonałego, popsutego i niewystarczającego...
"Mam na imię Lucy" to dość głęboka rzecz. Jest o biedzie, po prostu. O biednej dziewczynce, a potem o biednej kobiecie, która już ma pieniądze, ale wciąż jest biedna, bo bieda to coś więcej niż tylko pieniądze, to poczucie oderwania od świata, bycia gorszym, bycia nie u siebie.
Lucy czuje się gorsza, nie ma wsparcia rodziców, którzy przez całe życie opiekunami byli...
Naprawdę bardzo dobry reportaż.
Nie ma epatowania krwią, gwałtem i śmiercią. Jest racjonalne rozliczenie się z powojniem, z trudem ułożenia sobie życia i świata na nowo.
Obrazy wojenne nie są nam obce, ale pierwszy rok po zakończeniu konfliktu był dla wielu ludzi równie kryzysowy co wojna. Skrajna bieda, zagubienie, głód, życie wśród gruzów, szabrownictwo... Domy i światy...
Przecudowna, głęboka rzecz.
Kreacja świata, bohaterowie, zasady rządzące uniwersum, spójność konstrukcji... wszystko to piękne, ważne, zachwycające i ta powieść to postapokaliptyczna perełka. Ale nie to mnie zachwyciło.
Ta powieść jest przebogata w sensy, moralne i etyczne wykładnie, które autor umiejętnie wprasował między czysto rozrywkowe opisy mrocznych tuneli i...
Bardzo dziwna książka.
Link stworzyła świat, w którym żadna kobieta nie żyje w zgodzie ze sobą, w którym żaden mężczyzna nie ma zdrowego stosunku do swojej męskości. Czytając tę książkę, wielokrotnie irytowałam się na te dziwne postaci, szczególnie kobiece.
Wszystkie pozbawione jakiejkolwiek pewności siebie, asertywności trwają wciąż definiując się przez pragnienia swoich...
No cóż.
Powieść doskonała dla wszystkich, którzy nie oczekują ciągłej akcji i przełomowych wydarzeń co dwie strony. To książka, która bardzo powoli otwiera się przed czytelnikiem i właściwie dopiero jej druga połowa pozwala zrozumieć w pełni złożoność relacji między bohaterami. Bo właśnie o tę złożoność i niejednoznaczność chodzi.
Dla mnie ta powieść jest odkryciem...
"Świadka" trudno nazwać reportażem. To coś w rodzaju prywatnych, czasem trochę niezrozumiałych, zapisków. Część książki stanowią fakty dotyczące Świadków Jehowy, i ta część jest bardzo dobra, część traktuje o powolnym oswajaniu się ze swoją orientacją, a część jest zapisem narkotyczno-depresyjnych wizji zagubionego człowieka, który walczy z samotnością.
Mnie "Świadka"...
Czytając Lackberg, nie mam poczucia, że obcuję z literaturą najwyższych lotów. Raczej nie rozsmakowuję się w szczególnie zgrabnie skleconych zdaniach ani nie podziwiam niesamowicie napisanych postaci.
Lackberg to dla mnie naprawdę miła i lekka rozrywka, po którą sięgam, by zapomnieć o całym świecie i nie zaprzątać sobie głowy ambitniejszymi rozmyślaniami.
To, co drażni mnie...