Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Pełna niespójności, troszkę naiwna, ale... urocza. Jest tu sporo magii, romansu, odrobina humoru - idealny audiobook do samochodu. Nie nudzi, ale też nie nadwyręża uwagi. Świetna interpretacja Pauliny Holtz podwyższyła ocenę o jedną gwiazdkę.

Pełna niespójności, troszkę naiwna, ale... urocza. Jest tu sporo magii, romansu, odrobina humoru - idealny audiobook do samochodu. Nie nudzi, ale też nie nadwyręża uwagi. Świetna interpretacja Pauliny Holtz podwyższyła ocenę o jedną gwiazdkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Analiza treści pamiętników chłopek, rolniczek, od okresu dwudziestolecia międzywojennego, aż po czasy transformacji ustrojowej. Przez wiele lat ten rodzaj źródeł niespecjalnie interesował historyków. Na fali zwrotu ku historii pisanej przez masy, przypomniano sobie i o tej formie dokumentowania dziejów. Antonina Tosiek oddaje głos osobom, które w hierarchii ważności potrzeb stały na wsi najniżej, bo o potrzebach kobiet myślano na samym końcu. I chyba nie da się mówić o tej książce w oderwaniu od „Chłopek”, przy czym o ile książka Joanny Kuciel-Frydryszak jest raczej reportażem historycznym, to dzieło Antoniny Tosiek to już bardziej książka naukowa. Stąd może niższe oceny, bo o ile „Chłopki” przytaczając fakty grają też na emocjach, w „Przepraszam za brzydkie pismo” dane stanowią fundament narracji. Autorka posługuje się twórczością kobiet ze wsi, żeby pokazać ich położenie i to jak się przez lata zmieniało (lub nie zmieniało). Nie skupia się jednak tylko na treści tych zapisków, ale kreśli także ogólny obraz, żeby nadać im kontekst historyczny. Na mnie ta lektura zrobiła równie wstrząsające wrażenie co „Chłopki”, zwłaszcza, że tu oddano głos autorkom tych pamiętników, skupiono się na tym, co mówią i z tej perspektywy spojrzano na historię. Kobiety przez lata traktowane jak mebel i darmowa siła robocza nagle odzyskały podmiotowość. Można tylko dokładać wszelkich starań, żeby ich praca nie poszła na marne.

Analiza treści pamiętników chłopek, rolniczek, od okresu dwudziestolecia międzywojennego, aż po czasy transformacji ustrojowej. Przez wiele lat ten rodzaj źródeł niespecjalnie interesował historyków. Na fali zwrotu ku historii pisanej przez masy, przypomniano sobie i o tej formie dokumentowania dziejów. Antonina Tosiek oddaje głos osobom, które w hierarchii ważności potrzeb...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ta książka jest dokładnie tym, co obiecuje autor. Pokazuje Bieszczady od nieoczywistej strony, daje możliwość wyznaczenia nowych ścieżek i sygnalizuje, że poznanie tej krainy bez choćby minimalnej znajomości historii jest niepełne. Nie jest to na pewno pozycja dla kogoś, kto w Bieszczady jedzie pierwszy raz. Ten, kto odwiedził już tę przepiękną krainę, może znaleźć tu mnóstwo inspiracji do odkrywania jej na nowo, choć czytanie z mapą na pewno ułatwia zorientowanie się w tym, co autor opowiada.

Ta książka jest dokładnie tym, co obiecuje autor. Pokazuje Bieszczady od nieoczywistej strony, daje możliwość wyznaczenia nowych ścieżek i sygnalizuje, że poznanie tej krainy bez choćby minimalnej znajomości historii jest niepełne. Nie jest to na pewno pozycja dla kogoś, kto w Bieszczady jedzie pierwszy raz. Ten, kto odwiedził już tę przepiękną krainę, może znaleźć tu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Rógszpona pracuje już bardzo długo i chciałaby przejść na emeryturę, bo czuje, że w wieku 65 lat nie jest już tak efektywna w tym, co robi. Przez całą swoją karierę zawodową starała się nie zwracać na siebie uwagi, bo dyskrecja jest podstawą tego zajęcia, jednak z biegiem czasu traci swój dystans i naraża się na atak kogoś, kto już raz stanął na jej drodze. Nie jest łatwo odejść z pracy, gdy jest się zawodową zabójczynią.
Nie oczekuj niczego, bądź gotowa na wszystko – to jest moje lekarstwo na trudności we wciągnięciu się w fabułę dalekowschodnich powieści. Bo też początek „Starszej pani z nożem” absolutnie nie przypomina europejskich czy północnoamerykańskich fabuł. Od samego początku czuć duszną, mroczną atmosferę, której brutalność nie jest widowiskowa. Ciężar tej opowieści nie tupie głośno w ciemnych ulicach, raczej snuje się ciężko w korytarzach, przemyka nisko w cieniach pod ścianami, tak jak jej główna bohaterka. Akcja nie jest dynamiczna, nie pędzi od sceny do sceny. Tu przemyślenia starszej pani są gęsto poprzetykane retrospekcjami, wspomnieniami i kameralnymi scenami, na których skupia się uwaga narratora, mimo że mają miejsce na zatłoczonej ulicy czy w metrze. Dotyczą one głównie dyskomfortu związanego ze starzeniem się, utracie zaufania do własnego ciała, czy przechodzenia do tzw. „strefy cienia”. Czy jednak należy w związku z tym lekceważyć starsze osoby? Nie, zwłaszcza gdy wykonują tak niszowy zawód jak zabójczyni na zlecenie.
Bardzo kameralna i bardzo mocna książka.

Rógszpona pracuje już bardzo długo i chciałaby przejść na emeryturę, bo czuje, że w wieku 65 lat nie jest już tak efektywna w tym, co robi. Przez całą swoją karierę zawodową starała się nie zwracać na siebie uwagi, bo dyskrecja jest podstawą tego zajęcia, jednak z biegiem czasu traci swój dystans i naraża się na atak kogoś, kto już raz stanął na jej drodze. Nie jest łatwo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Połączenie "Szóstki wron" z "Legionem Samobójców". Ja jestem ogromną fanką takich opowieści i nie przeszkadza mi w tym przypadku ani dość rubaszny humor, ani język najeżony bluzgami. Tak, te wszystkie historie o grupie wyrzutków wysłanych na misję są mniej więcej podobne, ale komu to przeszkadza, skoro to jest po prostu dobrze napisane.

Połączenie "Szóstki wron" z "Legionem Samobójców". Ja jestem ogromną fanką takich opowieści i nie przeszkadza mi w tym przypadku ani dość rubaszny humor, ani język najeżony bluzgami. Tak, te wszystkie historie o grupie wyrzutków wysłanych na misję są mniej więcej podobne, ale komu to przeszkadza, skoro to jest po prostu dobrze napisane.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

To już cztery lata jak rozpoczęła się pełnoskalowa wojna. Wojna o której codzienności, mimo że tak bliska, nie wiemy wiele. Szczepan Twardoch wchodzi do samego środka tej walki i pokazuje jeden dzień z życia dobrowolca na pierwszej linii frontu. I teraz kulę się w słabo zaopatrzonym blindażu razem z Koniem, Jagodą, Szczurem i innymi, nasłuchując czy nadlatujący dron jest nasz czy ich. I wspominam życie w świecie, którego już nie ma i do którego nie ma powrotu. I klnę na dowództwo, polityków, baby, zawodny sprzęt, głupotę lub brawurę innych żołnierzy. Klnę na cały świat, który nie ma bladego pojęcia, co się tutaj dzieje, bo też skąd ma to wiedzieć, a wyobrazić sobie tego nie można. Przeklinam wszystko. I zabijam pindarów. I staram się przeżyć i zachować choć szczątkową wolę życia i bycia prawym człowiekiem.
Dalej nie wiem, czy obraz przedstawiony przez Szczepana Twardocha jest zgodny z rzeczywistością, bo nie mam tego jak zweryfikować i chyba nie chcę. Wojna zawsze jest przerażająca a jedynie od kunsztu autora zależy czy poczuję choć ułamek tego horroru. Twardochowi się chyba udało, bo dalej mam ściśnięty żołądek.
Słuchałam audiobooka w absolutnie doskonałym wykonaniu Michała Żurawskiego.

To już cztery lata jak rozpoczęła się pełnoskalowa wojna. Wojna o której codzienności, mimo że tak bliska, nie wiemy wiele. Szczepan Twardoch wchodzi do samego środka tej walki i pokazuje jeden dzień z życia dobrowolca na pierwszej linii frontu. I teraz kulę się w słabo zaopatrzonym blindażu razem z Koniem, Jagodą, Szczurem i innymi, nasłuchując czy nadlatujący dron jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Mam problem z zakończeniami serwowanymi przez Magdalenę Kubasiewicz, bo o ile całą seria całkiem mi się podobała, to samo zakończenie zupełnie mi nie siadło. Podobnie zresztą jak lektor audiobooka.

Mam problem z zakończeniami serwowanymi przez Magdalenę Kubasiewicz, bo o ile całą seria całkiem mi się podobała, to samo zakończenie zupełnie mi nie siadło. Podobnie zresztą jak lektor audiobooka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Dwa rody, zacne jednako i sławne —
Tam, gdzie się rzecz ta rozgrywa, w Grabinie,
Do nowej zbrodni pchają złości dawne,…

Tak mi się jakoś skojarzyło, mimo że „Gołoborze” nie jest książką o miłości - choć i ona tu się pojawia - ale o nienawiści takiej zapiekłej, zestarzałej, trwalszej niż skalne odłamki pokrywające zbocza Gór Świętokrzyskich. Kronika konfliktu, który rozpoczęła ukradziona na weselu kiełbasa, ciągnie się od czasów Powstania Styczniowego, aż do transformacji w latach 90 XX stulecia, mogłaby się potoczyć na modłę „Samych swoich”, od gagu do gagu. Autor wybrał jednak trudniejszą drogę. Przedstawiając kluczowe momenty tej waśni skupił się na tym, jak bardzo nienawiść toczy od środka każdego z bohaterów i jak zmienia ich w jednostki pozbawione empatii i zaślepione gniewem. Tu ratunkiem mogłaby być miłość, ale jak się okazuje, w złych czasach nawet ona nie ma szans. Objętościowo – cegła, ale szczerze powiedziawszy styl autora jest tak dobry, że przeczytanie tego tomiszcza zajęło mi mniej czasu niż niejednej cieńszej pozycji. Zakończenie nie domyka tej historii i zostawia czytelnika w zawieszeniu, ale wynagradza to posłowie, w którym autor przytacza autentyczne historie będące inspiracją do powstania tej książki. W sumie, dawno nie byłam w Górach Świętokrzyskich. Może pora powłóczyć się śladami Kończaków i Cebrzynów…?

Dwa rody, zacne jednako i sławne —
Tam, gdzie się rzecz ta rozgrywa, w Grabinie,
Do nowej zbrodni pchają złości dawne,…

Tak mi się jakoś skojarzyło, mimo że „Gołoborze” nie jest książką o miłości - choć i ona tu się pojawia - ale o nienawiści takiej zapiekłej, zestarzałej, trwalszej niż skalne odłamki pokrywające zbocza Gór Świętokrzyskich. Kronika konfliktu, który...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Warszawa lat dwudziestych XX stulecia to miasto przepiękne, ciekawe, pełne kontrastów - idealne dla kobiety, która nie ma nic do stracenia. Frania Tańska wraz ze swymi malowniczymi przyjaciółmi rusza na poszukiwania ukradzionego obrazu Józefa Chełmońskiego, robiąc zamieszanie w dość już chaotycznym mieście.
Sympatyczny retrokryminał. Może styl wymagałby trochę podszlifowania ale bohaterowie tak przypadli mi do gustu, że chętnie sięgnę po kolejne części.

Warszawa lat dwudziestych XX stulecia to miasto przepiękne, ciekawe, pełne kontrastów - idealne dla kobiety, która nie ma nic do stracenia. Frania Tańska wraz ze swymi malowniczymi przyjaciółmi rusza na poszukiwania ukradzionego obrazu Józefa Chełmońskiego, robiąc zamieszanie w dość już chaotycznym mieście.
Sympatyczny retrokryminał. Może styl wymagałby trochę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Wszystkim się podoba, a mnie nie..., no co zrobić. Jak zwykle chodzi o szczegóły. A to policjanci na pogrzeb kolegi przychodzą w garniturach zamiast w mundurach, a to uwolniona zakładniczka traktuje swojego wybawiciela jak najgorszego wroga, czy emeryt GROM-u, który kupuje ubranie na szczególne okazje w lumpeksie i myje się w restauracjach McDonald`s. Zresztą sama akcja zwerbowania go do współpracy jest strasznie niewiarygodna. Może to głupie, ale czasem wystarczy po prostu poprosić. No i tak właśnie, jak szczegóły zaczęły mnie drażnić, to potem przeniosło się to na całość i zaczęłam zwracać uwagę na drewniane dialogi, powtórzenia, czy opisy rzeczy dla akcji zupełnie nieistotnych, jak np. szczegóły budowy anatomicznej dłoni przed jej złamaniem. W pojedynku polskich twardzieli, moim zdaniem, zdecydowanie zwycięża Bezimienny Chmielarza.

Wszystkim się podoba, a mnie nie..., no co zrobić. Jak zwykle chodzi o szczegóły. A to policjanci na pogrzeb kolegi przychodzą w garniturach zamiast w mundurach, a to uwolniona zakładniczka traktuje swojego wybawiciela jak najgorszego wroga, czy emeryt GROM-u, który kupuje ubranie na szczególne okazje w lumpeksie i myje się w restauracjach McDonald`s. Zresztą sama akcja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Na bogato. Jak się starzeć bez godności 2 Magdalena Grzebałkowska, Ewa Winnicka
Ocena 6,6
Na bogato. Jak się starzeć bez godności 2 Magdalena Grzebałkowska, Ewa Winnicka

Na półkach: ,

Wcześniejsza książka autorek odniosła sukces, za którym niestety nie przyszły oczekiwane pieniądze. Aby zmonetyzować swoją sławę dwie kobiety podejmują morderczy wysiłek na wielu polach, zmagając się z kłodami rzucanymi przez los, rodzinę i wykluczenie komunikacyjne, bo umówmy się, bardzo mocno pełnoletnie auto to nie jest komfortowy sposób przemieszczania się po Polsce.
Uśmiałam się chyba nawet bardziej niż przy czytaniu pierwszej części. To nie jest szydera z nadciągającej starości a raczej z oczekiwań otoczenia, jak powinny zachowywać się panie w określonym wieku. I tu w całej rozciągłości popieram autorki, że starzenie się bez godności jest o wiele ciekawsze, niezależnie czy robi się to na bogato, czy nie.

Wcześniejsza książka autorek odniosła sukces, za którym niestety nie przyszły oczekiwane pieniądze. Aby zmonetyzować swoją sławę dwie kobiety podejmują morderczy wysiłek na wielu polach, zmagając się z kłodami rzucanymi przez los, rodzinę i wykluczenie komunikacyjne, bo umówmy się, bardzo mocno pełnoletnie auto to nie jest komfortowy sposób przemieszczania się po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Kronika kilku pokoleń śląskich kobiet żyjących w świecie zaplanowanym i zorganizowanym przez mężczyzn, których zwykle nie ma. Historia pisana przez kobiety i dla kobiet, ciężka, trudna, zostawiająca blizny nie tylko na własnym, ale i na kolejnych pokoleniach wlokących za sobą niewykrzyczane traumy. Opowieść kobiety, napisana z lekkością, mimo poruszania tematów, od których serce się kraje i w sposób dający nadzieję na wyrwanie się z tej spirali wielopokoleniowego ucisku. Jest to też książka o systemie, który dając nadzieję wyrywa z wypracowanego latami schematu tylko po to żeby później stłamsić. Piękne to było.

Kronika kilku pokoleń śląskich kobiet żyjących w świecie zaplanowanym i zorganizowanym przez mężczyzn, których zwykle nie ma. Historia pisana przez kobiety i dla kobiet, ciężka, trudna, zostawiająca blizny nie tylko na własnym, ale i na kolejnych pokoleniach wlokących za sobą niewykrzyczane traumy. Opowieść kobiety, napisana z lekkością, mimo poruszania tematów, od których...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Alice Law musi zejść do piekła, żeby wydobyć stamtąd duszę swojego promotora, którego niefortunnie zabiła używając niedoskonałego pentagramu. Towarzyszy jej dotychczasowy rywal w zabieganiu o łaski profesorskie – Peter Murdoch. Czy ich intencje są jednak tak czyste jak oboje twierdzą?
„Katabaza” to książka o niewątpliwie świetnym punkcie wyjścia, w który czytelnik zostaje wrzucony od razu, bez możliwości poznania bohaterów ani historii, które doprowadziły ich do miejsca, w jakim się właśnie znaleźli. Dowiadujemy się tego z czasem, co znacząco zwalnia tempo akcji. Czasami te retrospekcje przybierają postać dłużących się analiz i rozważań. Podróż po piekle spowalniają również liczne opisy kręgów piekielnych i ich mieszkańców, które pozwalają autorce na wykazanie się obyciem i erudycją. Przeplatane jest to licznymi nawiązaniami do filozofii i to również nie robi dobrze dynamice, co więcej, w ambitniejszych czytelnikach może wzbudzić wyrzut sumienia, że takich czy innych dzieł wybitnych myślicieli nie znają. Gdyby wyjąć z całej książki te filozoficzno-analityczne wstawki oraz marudzenie jakim to toksycznym środowiskiem, pełnym mobbingu i dyskryminacji wobec kobiet jest uniwersytet, zostałaby może połowa tekstu. Nie znaczy to, że się z autorką nie zgadzam. Chodzi jedynie o to, że chciałam przeczytać fajną fantastykę a dostałam jej rozwleczoną wersję, bo autorka nie może się zdecydować, czy pisać o przygodach magów czy traktat filozoficzno-moralizatorski. Zresztą można to połączyć, ale Rebecca F. Kuang robi to w sposób nieumiejętny i irytujący. Z drugiej strony językowo jest to bardzo dobrze napisane, a Magdalena Kumorek jest świetną lektorką, więc nie mogę tej książki całkiem spisać na straty.

Alice Law musi zejść do piekła, żeby wydobyć stamtąd duszę swojego promotora, którego niefortunnie zabiła używając niedoskonałego pentagramu. Towarzyszy jej dotychczasowy rywal w zabieganiu o łaski profesorskie – Peter Murdoch. Czy ich intencje są jednak tak czyste jak oboje twierdzą?
„Katabaza” to książka o niewątpliwie świetnym punkcie wyjścia, w który czytelnik zostaje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jak na debiut, to nawet nieźle, ale niestety kryminał retro to nieco trudniejszy orzech do zgryzienia i, w mojej opinii, autorka nie do końca sprostała wyzwaniu. Nie udało się odtworzyć atmosfery międzywojennego miasta, wkradły się dłużyzny, dynamika akcji jest raczej z tych wolniejszych a główny bohater nie posiada cech, które zapadłyby w pamięć na dłużej, przy czym zachowaniem i sposobem wypowiadania się trochę za bardzo przypomina współczesnych śledczych. Książkę ratują bohaterowie drugoplanowi, zwłaszcza doktor Wenke i Zbyszek. Słuchałam audiobooka w dość monotonnej interpretacji Marcina Kardacha.

Jak na debiut, to nawet nieźle, ale niestety kryminał retro to nieco trudniejszy orzech do zgryzienia i, w mojej opinii, autorka nie do końca sprostała wyzwaniu. Nie udało się odtworzyć atmosfery międzywojennego miasta, wkradły się dłużyzny, dynamika akcji jest raczej z tych wolniejszych a główny bohater nie posiada cech, które zapadłyby w pamięć na dłużej, przy czym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mieszkanie, dom, kwatera, lokal… dziesiątki nazw na miejsce, z którego się wychodzi, do którego się wraca…, i które wcale nie jest takie pewne, jak by się mogło wydawać. Reportaż Filipa Springera jest świetny, zarówno pod względem literackim, jak i w warstwie emocjonalnej, bo dotyka chyba najboleśniejszej rany, jaką jest brak swojego miejsca na świecie. Pokazuje również jak głęboko zdeprawowany jest rynek mieszkaniowy w Polsce i jak głęboko sięgają te zaszłości. Nie wyczerpuje jednak tematu. Opowieść zaczyna się w okresie dwudziestolecia międzywojennego, a następnie przeskakuje do czasu po transformacji w 1989 r. Zupełnie zmarginalizowany jest okres PRL, kiedy jednak budowano i to dość sporo. Wybierając bohaterów swojego reportażu autor skupia się na lokatorach i poszukujących swojego lokum. Nie występują za to właściciele mieszkań, którzy na pewno mają swoje historie o nieuczciwych najemcach. Przypuszczam jednak, że ta perspektywa zasługuje na odrębną książkę. Mimo to polecam ten reportaż, bo mimo dość pesymistycznej wymowy, jest po prostu świetnie napisany.

Mieszkanie, dom, kwatera, lokal… dziesiątki nazw na miejsce, z którego się wychodzi, do którego się wraca…, i które wcale nie jest takie pewne, jak by się mogło wydawać. Reportaż Filipa Springera jest świetny, zarówno pod względem literackim, jak i w warstwie emocjonalnej, bo dotyka chyba najboleśniejszej rany, jaką jest brak swojego miejsca na świecie. Pokazuje również jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ciekawy modus operandi, ale cała opowieść raczej przeciętna i dość nierówna.

Ciekawy modus operandi, ale cała opowieść raczej przeciętna i dość nierówna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Naukowcy to straszni ludzie, a najgorsi z nich są fizycy - nigdy nie przestają drążyć, gdy coś ich zainteresuje. Gdy po wprowadzeniu się do Rybocic astrofizyk Rafał odkrywa intrygujące anomalie meteorologiczne, nie wie, że próba ich wyjaśnienia może być groźna nie tylko dla niego.
Krótkie opowiadanie z ciekawym pomysłem na fabułę i mocnym przesłaniem.

Naukowcy to straszni ludzie, a najgorsi z nich są fizycy - nigdy nie przestają drążyć, gdy coś ich zainteresuje. Gdy po wprowadzeniu się do Rybocic astrofizyk Rafał odkrywa intrygujące anomalie meteorologiczne, nie wie, że próba ich wyjaśnienia może być groźna nie tylko dla niego.
Krótkie opowiadanie z ciekawym pomysłem na fabułę i mocnym przesłaniem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Gdybym miała ocenić tylko styl to ocena byłaby o wiele wyższa. Niestety, jeżeli brać pod uwagę dynamikę opowieści, jest tu trochę gorzej, bo pojawiają się dłużyzny i dygresje, które zupełnie nie popychają fabuły i właściwie nie bardzo wiem, po co są. Podsumowując, przegadane, ale niezłe.

Gdybym miała ocenić tylko styl to ocena byłaby o wiele wyższa. Niestety, jeżeli brać pod uwagę dynamikę opowieści, jest tu trochę gorzej, bo pojawiają się dłużyzny i dygresje, które zupełnie nie popychają fabuły i właściwie nie bardzo wiem, po co są. Podsumowując, przegadane, ale niezłe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Tolik kupił sobie dom w Hiszpanii, żeby uciec od koszmarnej rodzinki. Nie przewidział, że parę dni potem ruscy najadą Ukrainę i jego bliscy wraz z przyjaciółmi i zwierzakami będą musieli szukać u niego schronienia.
Z takiego motywu bardzo łatwo można stworzyć banalną komedię romantyczną. Nawet ta kolorowa okładka sugeruje cukierkową zawartość. Kolejny przykład na to, że tak nie wolno oceniać książki, bo to nie jest słodka komedia. To książka o wojnie, którą nosi w sobie każdy, kto się choć o nią otarł. Nie oznacza to, że Eugenia Kuzniecowa unika humoru. Wykorzystuje go zwłaszcza w wypunktowaniu, jak czasami bardzo naiwnie, ludzie zachodniej Europy postrzegają ten konflikt. I jak łatwo mogą to wykorzystać ci, którzy powinni za niego zapłacić. Mimo tak poważnej tematyki "Drabina" to piękna, ciepła i pełna nadziei książka o tym, że rodzina to siła, a miłość potrafi dodać skrzydeł i wskazać kierunek.

Tolik kupił sobie dom w Hiszpanii, żeby uciec od koszmarnej rodzinki. Nie przewidział, że parę dni potem ruscy najadą Ukrainę i jego bliscy wraz z przyjaciółmi i zwierzakami będą musieli szukać u niego schronienia.
Z takiego motywu bardzo łatwo można stworzyć banalną komedię romantyczną. Nawet ta kolorowa okładka sugeruje cukierkową zawartość. Kolejny przykład na to, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

S to specjalista od wizerunku, a właściwie od jego ratowania. Kiedy zostaje zatrudniony przez miejscowego biznesmena nie może przypuszczać, że szantaż "króla śrubek" to tylko początek grubszej afery.
To jest debiut? To jest skandal, a nie debiut! Tak nie piszą debiutanci! Ta historia wciąga od pierwszych minut i nie chce się jej porzucać. Można się zastanawiać, co nowego można wymyślić w kryminałach noir, a można, tak jak Michał Kuzborski wziąć postać detektywa i zmienić go w speca od PR, z famme fatale uczynić corpobitch, a gangstera w garniturze zastąpić wydziaranym gangusem. I tak, to się nadal pięknie skleja. Dalej cynik o złamanym sercu zadurza się w kobiecie, w której nie powinien, przyjaciele są oszukiwani, a dobro ma swoją cenę. I przede wszystkim, każdy z tych bohaterów jest jakiś. Ma swój styl, sposób mówienia i przeszłość odsłanianą w odpowiednich dawkach. Czy noir sprawdza się w dobie internetu? I to jeszcze jak!

S to specjalista od wizerunku, a właściwie od jego ratowania. Kiedy zostaje zatrudniony przez miejscowego biznesmena nie może przypuszczać, że szantaż "króla śrubek" to tylko początek grubszej afery.
To jest debiut? To jest skandal, a nie debiut! Tak nie piszą debiutanci! Ta historia wciąga od pierwszych minut i nie chce się jej porzucać. Można się zastanawiać, co nowego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to