-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać400 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
Ta książka to najprawdopodobniej prawdziwy początek przygody z książkami młodzieżowymi dla większości czytelników (przynajmniej w moim wieku ;) ). Jest tu wszystko, czego serce ośmio- czy dziewięciolatka może zapragnąć: magia, przyjaźń, stwory (straszne i przyjazne), niesamowite wydarzenia i wiele, wiele innych. Stanowczo pozycja godna polecenia wszystkim młodym. Ba, tym starszym też! Nieraz wracałam do tej historii i znając życie jeszcze nie raz wrócę. Ot, choćby za 5 czy 10 lat.
Ta książka to najprawdopodobniej prawdziwy początek przygody z książkami młodzieżowymi dla większości czytelników (przynajmniej w moim wieku ;) ). Jest tu wszystko, czego serce ośmio- czy dziewięciolatka może zapragnąć: magia, przyjaźń, stwory (straszne i przyjazne), niesamowite wydarzenia i wiele, wiele innych. Stanowczo pozycja godna polecenia wszystkim młodym. Ba, tym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Swoją przygodę z Fundacją rozpoczęłam od "Preludium". Ot, niewinny prezent imieninowy… który bardzo szybko przerodził się w jedną z ulubionych pozycji klasycznego science fiction. Cała "Fundacja" stanowi kanwę prawdziwego science fiction, co widać szczególnie, gdy czyta się współczesne książki z tego gatunku – ile motywów i pomysłów jest wykorzystywanych. W przypadku Asimova tendencje te wykraczają poza świat w książek. Jaki fan s-f czy nowoczesnych technologii nie słyszał o Prawach Robotyki, które przebiły się nawet do świata nauki?
Książkę czyta się bardzo dobrze, akcja jest wartka, acz nie "wybuchowa" jak w Hollywood. Co może odrobinę zniechęcić to język. Nie tylko sposób prezentowania historii ale również sposoby tłumaczenia zmieniły się w ciągu ostatnich trzydziestu lat, więc "Fundację" z pewnością czyta się odrobinę ciężej osobom młodym, które nie są przywyczajone do starszego stylu. Jednak mimo to uważam, że warto poznać korzenie światowej klasy sf. I to bardzo.
Swoją przygodę z Fundacją rozpoczęłam od "Preludium". Ot, niewinny prezent imieninowy… który bardzo szybko przerodził się w jedną z ulubionych pozycji klasycznego science fiction. Cała "Fundacja" stanowi kanwę prawdziwego science fiction, co widać szczególnie, gdy czyta się współczesne książki z tego gatunku – ile motywów i pomysłów jest wykorzystywanych. W przypadku...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Seria książek Prachetta i Baxtera "Długa ziemia" (i tak dalej…) stanowią zbiór wspaniałych opowieści s-f, których świat (a właściwie światy) są jak obraz rozpościerający się przed czytelnikiem. Akcja toczy się spokojnie (co czasem na dłuższą metę może trochę męczyć, ale z drugiej strony pozwala odpocząć od dnia codziennego), ale nieubłaganie postępuje do przodu. Bohaterowie natomiast to swoiste indywidua - każde ma swoją małą historię i swój mały cel, do którego dąży.
Serdecznie polecam ją wszystkim, którzy lubią lekkie s-f w pięknej oprawie. Wszystkim, dla których nie wartka akcja ma największe znaczenie, a uroki podróży i tego co (lub kogo) można wówczas spotkać.
Seria książek Prachetta i Baxtera "Długa ziemia" (i tak dalej…) stanowią zbiór wspaniałych opowieści s-f, których świat (a właściwie światy) są jak obraz rozpościerający się przed czytelnikiem. Akcja toczy się spokojnie (co czasem na dłuższą metę może trochę męczyć, ale z drugiej strony pozwala odpocząć od dnia codziennego), ale nieubłaganie postępuje do przodu. Bohaterowie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
„Dialektyka żywiołów” to książka naprawdę inna niż wiele pozycji, które obecnie można spotkać na półkach modnych księgarni… Czy wręcz jakichkolwiek księgarni. Choć czasem może wydać się zbyt filozoficzna i ciężka (o czym autor w swojej przekorze uczciwie przestrzega!), to w rzeczywistości nieraz stanowi wyzwanie intelektualne dobre dla niemal każdego: czy to na wieczór po długim dniu pracy, krótką podróż tramwajem, czy też dłuższą wyprawę pociągiem. Młodszym odbiorcom jej nie polecam, bo pojawia się bardzo wiele motywów, których mogą nie zrozumieć (lub nie docenić – zwłaszcza wyjątkowo zabawnych, choć zgryźliwych, komentarzy głównych bohaterów, doświadczonych życiem i dniem codziennym). Ale trochę starszym?… No właśnie. ;)
Ponadto akcja nabiera dużego tempa dopiero w połowie książki, zatem wielu gorącym głowom wstęp może wydać się za długi. Jednak z drugiej strony jest on prawdziwą uwerturą obrazującą, co pod względem językowym dalej czeka odbiorcę. Czytaliście Lema? Mrożka? Kinga? Dukaja? Glukhovskiego?… A no właśnie. Autora cechuje taka sama niebywała erudycja, wysublimowane słownictwo i ogromna wiedza w wielu obszarach tematycznych (filozofia, sztuka, wiedza o Warszawie…). Mimo że autor nie boi się stawiać przed czytelnikiem wyzwań intelektualnych, nie ma co się bać – nie są one nużące i nachalne, lecz intrygujące. A odnajdywanie Warszawy na nowo dla każdego „starego warszawiaka” to nie byle gratka. Nie raz można zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście zna się to miasto i odkryć to, co ukryte na pierwszy (a nawet drugi i trzeci) rzut oka.
Książka pełna jest również dobrego, czarnego humoru. Przepychanki słowne i uszczypliwe, acz trafione w sedno uwagi stoją na porządku dziennym. Bohaterowie są barwni i dynamiczni. Są bliscy wielu czytelnikom, a zwłaszcza odbiorcom z dużym bagażem życiowego doświadczenia. Zyta – babka „z biglem” i policjantka, bez której wszystko gruchnęłoby w mgnieniu oka, Zyga – niby odludek i niedorajda życiowa, a jednak potrafi w mgnieniu oka znaleźć towarzyszy na dobre i na gorsze, Józek –archetyp pyskatej gęby i buńczuczności, ale z prawdziwym gołębim sercem, Duet – przyjaciel, który za swoimi skoczyłby w ogień… Nie, nie będę więcej zdradzać. Tym bardziej, że najlepiej ich odkrywać samemu. A obiecuję – nie sposób ich nie lubić!
Ostatecznie należy również podkreślić, że „Dialektyka” to nie jest powieść opowiadająca o życiu codziennym – zwyczajnym, nużącym i cynicznym. To powieść magiczna. Magia bowiem dzieje się tam tuż za drzwiami, za rogiem budynku, za bramą wejściową… Ale nie chodzi o zwyczajne „abrakadabra”, tylko manipulację czasem, żywioły, gadające zwierzęta (no, sporadycznie, tylko te inteligentne) i pradawne kulty. To fantastyka ze smakiem, zakorzeniona w rzeczywistości na tyle, na ile się da, przy jednoczesnym zachowaniu poczucia tajemniczości i magii.
Summa summarum – polecam wszystkim, którzy potrzebują oderwać się od dnia codziennego, zażyć odrobiny niesamowitości, ale jednocześnie poczytać o bohaterach, których przemyślenia i światopogląd odzwierciedlają punkt widzenia naprawdę wielu z nas. Zwłaszcza tych doświadczonych życiowo, którzy przez pryzmat swojego bagażu życiowego i wynikającego z niego cynizmu dostrzegają otaczającą rzeczywistość i to, co w niej prawdziwe i ukryte przed większością.
„Dialektyka żywiołów” to książka naprawdę inna niż wiele pozycji, które obecnie można spotkać na półkach modnych księgarni… Czy wręcz jakichkolwiek księgarni. Choć czasem może wydać się zbyt filozoficzna i ciężka (o czym autor w swojej przekorze uczciwie przestrzega!), to w rzeczywistości nieraz stanowi wyzwanie intelektualne dobre dla niemal każdego: czy to na wieczór po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to