Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Nie jestem pewien, czy autorka wie, czym jest ten jej "mit Darcy'ego".

Po przeczytaniu całości nie mam pojęcia, domyślałam się, o co chodzi, ale w treści panuje taki chaos i pisanie pod założoną, ale nie w pełni wyjaśnioną tezę, że ciężko jest cokolwiek zrozumieć i wynieść coś sensownego z treści.

A tak kończymy z wnioskiem, że każdy mężczyzna to Darcy, ale Darcy nie istnieje, dlatego jest mitem, ale każdy ma swojego Darcy'ego, cokolwiek to znaczy, ale też to jest mit i każdy z Darcych jest inny, ale on nie istnieje, a ten jeden wymarzony, który istnieje, jest tak rzadki, że szkoda gadać, a tak właściwie Darcy to Byron, który jest wampirem.

Nie jestem pewien, czy autorka wie, czym jest ten jej "mit Darcy'ego".

Po przeczytaniu całości nie mam pojęcia, domyślałam się, o co chodzi, ale w treści panuje taki chaos i pisanie pod założoną, ale nie w pełni wyjaśnioną tezę, że ciężko jest cokolwiek zrozumieć i wynieść coś sensownego z treści.

A tak kończymy z wnioskiem, że każdy mężczyzna to Darcy, ale Darcy nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zostałam złamana, uroniłam pół łzy, a plot twist to jeden z moich największych koszmarów. Czytanie to czysta przyjemność

Zostałam złamana, uroniłam pół łzy, a plot twist to jeden z moich największych koszmarów. Czytanie to czysta przyjemność

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

“Sabat kocich wiedźm” jest co najwyżej poprawną książką.

Największa zaleta to sam koncept na system magicznym; całe te sabaty, łączenie się ze zwierzętami i tak dalej.
Największa wada to z kolei to, że gdyby ten element usunąć, to zbytnio nic więcej tu nie ma. (“No ale gdyby usunąć ten element, to byłaby to zupełnie inna książka” tak, ale nie o to mi chodzi.)

Główni bohaterowie (Nina i Alec) są niesamowicie antypatyczni w swoich głowach (a cała książka jest napisana w narracji pierwszoosobowej), a reszta bohaterów ma po jedną cechę charakteru na głowę, która wybija ich na tle postaci, które nie mają żadnego charakteru.
Alec momentami sprawia wrażenie, jakby został napisany przez mężczyznę (co nie jest w tym przypadku komplementem), z kolei Nina jest chodzącą definicją “nie jestem jak wszystkie inne”.
A przyjaźń głównych bohaterów (jest ich tam czwórka) opiera się głównie na mieszkaniu ze sobą i trauma bondingu (i tak, oglądanie filmów z wampirami się do tego zalicza).

Styl pisarski jest poprawny, ale też pełny zbyt oczywistych zdań, które opisują to, co wynika z kontekstu lub też jest powtórzeniem tego, co bohaterowie już mówili (jedno takie zdanie zginęłoby w tłumie innych, ale to jest coś, co się powtarza).

Wiele wydarzeń ma też miejsce, bo siła wyższa (autor) tego potrzebuje, a nie, bo to naturalnie wynika z fabuły. Jako czytelnik nie wierzę w to, że część z tych wydarzeń miała miejsce "przypadkiem". Oczywiście, że nie miała, ale książka powinna dawać iluzje, że tak jest. (Jako przykład z brzegu: główni bohaterowie idą na imprezę, a tu nagle znikąd pojawia się postacie z "ej, bo chcecie wróżbę, bo próbuje ćwiczyć". I ta wróżba okazuje się być tak ważna, że dosłownie opisuje finał książki.)



A do tego jest to festiwal odhaczania wszystkich możliwych motywów i nie robienie z nimi nic ponad samo uwzględnienie ich w fabule. Magiczna szkoła, główni bohaterowie sieroty i/lub z trudną przeszłością. Główny love interest jest z początku antypatyczny, ale ma swoje powody, które również są schematyczne, bo ma również trudną przeszłości i siostrę, którą musi się opiekować, bo ich rodzice są takimi sobie ludźmi. Oczywiście, że główna bohaterka nie potrafi zrozumieć, że czasami nie można się zbuntować wobec własnych rodziców (bo chłop jej wytłumaczy w końcu, czemu tak a nie inaczej się zachowuje (bo siostra), a do tego oni znają się ledwie parę tygodni). Oczywiście że czwórka głównych bohaterów jest zmuszona razem mieszkać, bo tak, bo magia i oczywiście, że są tymi najpotężniejszymi (bez żadnej większej argumentacji czemu). Oczywiście że główna bohaterka będzie tą, która pierwsza połączy się kotem (bo tak). Oczywiście, że jest impreza Halloweenowa (w której tylko połowicznie ma znaczenia, że to jest Halloween) i oczywiście, że później jest bal zimowy (który też trochę nie wiadomo po co jest), i oczywiście, że jest on początkiem wydarzeń, które zwieńczają finał książki. Oczywiście że wszystkie te rady i osoby, które stoją na czele, są podejrzane.
I z jakiegoś powodu nagle pojawia się smok, ale ogólnie to finał rozrywa się tak szybko, że można do przegapić.
I też, oczywiście żeby bohaterowie zaczęli ze sobą rozmawiać, ktoś z boku musi powiedzieć, że uuu bo wy wszyscy coś ukrywajcie, musicie się lepiej poznać (ledwo co zaczęli ze sobą mieszkać), żeby wasza magia działa, zamiast opisać podejrzane zachowania między wierszami, jako pokazanie, że wszyscy coś ukrywają.
I parę innych.

Jako motywy, czy pojedyncze elementy, to byłyby po prostu elementy książki, ale poza tymi kotami, trochę w “Sabacie” nic nie wyróżnia się na tle innych książek, wliczając w to sam styl pisarski autorki.

No może to (nie)radzenie sobie z traumą po śmierci bliskich, ale to też trochę ginie w morzu całości.

Bo tak, to też jest przypadek książki, która cierpi na bycie prologiem serii. Nie jestem przekonana, czy stoi ona o własnych siłach.




PROBLEMATYCZNE RZECZY
A więc co najmniej z 3 razy padają dziwne komentarze odnośnie do romansów z profesorami. To nie ma miejsca w fabule, ale też niczemu nie służą wzmianki o tym, że obaj męscy profesorowie są przystojni, a jeden z nich wygląda jakby zdradzał swoją hipotetyczną żonę ze studentką.


Wielkimi plot twistami głównych bohaterek (których POV jest dopiero w epilogu) jest to, że ta jedna, Mia, najbardziej wesoła i skora do podrywu, cierpi na depresję, a druga, Susannah, która wychowała się w bardzo konserwatywnej rodzinie, a do tego jest adoptowana, "lubi dziewczyny" (co ma to sens, że nie nazywa siebie lesbijką, patrząc z perspektywy postaci i tego w jakim domu się wychowała. Nawet jeśli dane słowo nas w teorii opisuje, to możemy się nie czuć gotowi, żeby używać go do opisywania własnej osoby).

Jednak z poziomu konstrukcji książki, w przypadku Susannah jest trochę dziwne, żeby traktować orientację seksualną, jako wielki plot twist i tajemnicę, bo uważam można było zrobić coś więcej (np. że orientacja jest częścią, co ukrywała do tej pory przed światem i że dopiero przy nowych przyjaciołach zaczyna być w pełni sobą). Tak w przypadku Mii, to cóż. Do ostatniego rozdziału jako czytelnik, nie czułam, żeby Mia coś ukrywała (poza tym, że książka próbuje to wmówić, ale tego zbytnio po niej samej nie widać), co w normalnym życiu może i by przeszło, ale w książce jest plot twistem wziętym znikąd.

Ale też czy robienie z choroby i orientacji seksualnej wielkiego plot twistu, jest dobrym pomysłem? Bo zrozumiałe, czemu to były tajemnice, ale szczególnie w przypadku Mii jest to pozostawione jako cliff hanger. Jako odbiorca czuję się z tym dziwnie.


Akcja ma miejsce w Nowym Orleanie, a większość bohaterów jest biała (spośród czterech głównych bohaterów tylko jedna jest czarnoskóra).
Słowem wprowadzenia: Opisywanie rzeczywistości, która drastycznie kulturowo różni się od tego, w jakiej kulturze się wychowało, nie jest proste. Wręcz nie jest możliwe oddanie tego sprawiedliwie, tak żeby każdy był zadowolony. Kultura USA, a co za tym idzie, problemy, które są bardzo często uwarunkowane wydarzeniami historycznymi, są czymś, czego my, jako (zapewne w większości, jak to czytacie) biali Europejczycy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć, bo nasze postrzeganie rzeczywistości jest inne. Nie lepsze/gorsze, po prostu inne.

"Sabat" próbuje zagłębiać się w historię Luizjany, nakreślić co i jak oraz oddać szacunek kulturze, ale że nie znam się na tyle, żeby oceniać, czy poprawnie wszystko zostało przedstawione, to nie zamierzam fact checkować, żeby nie palnąć głupoty ALE. Jest to już drugi przypadek z rzędu, kiedy autorka postanawia, że główną bohaterką jej książki będzie biała dziewczyna o białych włosach, co ma się nijak do rzeczywistości, w której żyje.

W przypadku "Serca pochowanego na drzewie", który jest reklamowany jako retelling “Pocahontas” mamy białą protagonistkę o białych włosach, a tu mamy Ninę, białą bohaterkę o białych włosach (które nie wiem/nie pamiętam, czy są farbowane)(Nina od strony matki jest z pochodzenia cajun, ale to nie tłumaczy koloru włosów).
W wielu książkach (jako że naturalne białe/platynowe włosy są czymś niezwykle rzadkim, tak samo jak albinizm) można by ten element przemilczeć, ot fikcja literacka, ale zarówno "Sabat", jak i "Serce" są książkami, które nawiązują do bardzo konkretnych, nie-białych kultur.

I rozumiem, że Nowy Orlean jest ciekawym miejscem do osadzenia fabuły książki (oraz wszystko, co nie Polskie) oraz że jeśli wychowało się w głównie białym społeczeństwie, to przez ten pryzmat będzie się postrzegać świat… Ale to jest już jest dziwne, że miało miejsca dwa razy. (nie mówiąc nawet o tym, że to że akcja rozgrywa się w Luizjanie, nie ma jakiegoś większego znaczenia).



No i ja słuchałam audiobooka, który sam w sobie nie jest najlepszej jakości.

“Sabat kocich wiedźm” jest co najwyżej poprawną książką.

Największa zaleta to sam koncept na system magicznym; całe te sabaty, łączenie się ze zwierzętami i tak dalej.
Największa wada to z kolei to, że gdyby ten element usunąć, to zbytnio nic więcej tu nie ma. (“No ale gdyby usunąć ten element, to byłaby to zupełnie inna książka” tak, ale nie o to mi chodzi.)

Główni...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Po przeczytaniu połowy, widziałam, że nie jestem w targecie tej książki, bo przeszłam tu dla tajemnicy i morderstwa, a nie horny romansu, gdzie bohaterowie cały czas mówią, że się nienawidzą (siebie nawzajem, ale i samych siebie), ale jedno spojrzenie wystarczy, żeby zaczęli ze sobą flirtować.

Wielka zagadka "kto zabił" jest ok? To ma sens, ale jeśli czytało się dwa kryminały w życiu, to nic człowieka już nie zaskoczy. Konwencja ogranicza.
Z drugiej strony. Rozdziały, w których już tylko odkrywamy tajemnice, to już festiwal w zaskoczeniu czytelnika. Bardzo nie chciałam wierzyć w to, że Rory żyje i udawał, że jest Alisterem, którego zabił, bo ten chciał go zabić pierwszy, bo to jest tak oczywisty plot twist. Szczególnie, że inaczej to podrzucenie wskazówek nie miałoby sensu (choć wciąż nie wiem, jak udało mu się to wszystko zrobić, skoro początkowo chciał się dać im zabić???).

Ale przeżyłabym to, gdyby nie ten romans, który tak wybitnie opiera się na nagłych emocjach pomiędzy bohaterami i niczym więcej w moim odczuciu.

Po przeczytaniu połowy, widziałam, że nie jestem w targecie tej książki, bo przeszłam tu dla tajemnicy i morderstwa, a nie horny romansu, gdzie bohaterowie cały czas mówią, że się nienawidzą (siebie nawzajem, ale i samych siebie), ale jedno spojrzenie wystarczy, żeby zaczęli ze sobą flirtować.

Wielka zagadka "kto zabił" jest ok? To ma sens, ale jeśli czytało się dwa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zmęczyła mnie ta książka.
Może jeszcze nie widzę tych połączeń, ale znając treść "Frankensteina", po lekturze tej książki nie rozumiem, co stało za Mary Shelley, że napisała AKURAT "Frankensteina"

Zmęczyła mnie ta książka.
Może jeszcze nie widzę tych połączeń, ale znając treść "Frankensteina", po lekturze tej książki nie rozumiem, co stało za Mary Shelley, że napisała AKURAT "Frankensteina"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Not as funny story as I thought it gonna be

Not as funny story as I thought it gonna be

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

(3,5)

Nie umiem stwierdzić, czy ta historia jest dla mnie za krótka czy za długa.

(3,5)

Nie umiem stwierdzić, czy ta historia jest dla mnie za krótka czy za długa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

(to sa prawie 3 gwiazdki)


Niedowierzam, że książka, która ma tyle elementów, przez które powinnam ją uwielbiać, ostatecznie mi się nie spodobała. Ma momenty, ma Hipnosa, ale nie potrafię dać 3/5, bo nie załapałam, jak działa ich system magiczny ani Zakony

(to sa prawie 3 gwiazdki)


Niedowierzam, że książka, która ma tyle elementów, przez które powinnam ją uwielbiać, ostatecznie mi się nie spodobała. Ma momenty, ma Hipnosa, ale nie potrafię dać 3/5, bo nie załapałam, jak działa ich system magiczny ani Zakony

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Bro, what the heck

Bro, what the heck

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

I do like it... I think.

I do like it... I think.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Urocze, dobrze się bawiłam, ale coraz bardziej uważam, że to powinien być zbiór opowiadań, a nie nowa seria

Urocze, dobrze się bawiłam, ale coraz bardziej uważam, że to powinien być zbiór opowiadań, a nie nowa seria

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Humanistyczny bełkot owinięty prozą

Humanistyczny bełkot owinięty prozą

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Byłabym w stanie dużo ten książce wybaczyć, gdyby była debiut. Ale nim nie jest.

Przynajmniej nie był to stracony czas, to będzie idealny przykład do mojej magisterki.

Byłabym w stanie dużo ten książce wybaczyć, gdyby była debiut. Ale nim nie jest.

Przynajmniej nie był to stracony czas, to będzie idealny przykład do mojej magisterki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Uwielbiam, kiedy urban fantasy jest faktycznie osadzone w realnym świecie i bohaterowie mają codzienne problemy

Uwielbiam, kiedy urban fantasy jest faktycznie osadzone w realnym świecie i bohaterowie mają codzienne problemy

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

... mam dość.

... mam dość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Żadna z historii nie uderzyła mnie jakoś mocno emocjonalnie, ale dobrze się słuchało

Żadna z historii nie uderzyła mnie jakoś mocno emocjonalnie, ale dobrze się słuchało

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

(tylko) 4/5, bo ja tu dla fabuły i magii, a nie ROMANtasy.

(tylko) 4/5, bo ja tu dla fabuły i magii, a nie ROMANtasy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Podobało mi się bardziej niż Cinder, ale jako retelling baśni wypada słabiej.


Z kolei relacja Scarlet i Wilka to jakiś czysty chaos XD

Podobało mi się bardziej niż Cinder, ale jako retelling baśni wypada słabiej.


Z kolei relacja Scarlet i Wilka to jakiś czysty chaos XD

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Mogą sobie przybić piątkę z Coraliną jeśli chodzi o poziom niepokoju w książce dla dzieci

Mogą sobie przybić piątkę z Coraliną jeśli chodzi o poziom niepokoju w książce dla dzieci

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Gdybym odkryła Złoczyńców w swoim peaku uwielbienia superhero, to polubiłabym tę serię jeszcze bardziej

Gdybym odkryła Złoczyńców w swoim peaku uwielbienia superhero, to polubiłabym tę serię jeszcze bardziej

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to