rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Ten audiobook to nie powieść. To nie książka, to zbiór opowiadań. Czytam na necie same pochlebne recenzje. Marketing działa, produkt musi się sprzedać. A to dziełko kosztuje nie mało. Kiedyś Andrzej Sapkowski powiedział, że książka nie powinna kosztować więcej niż butelka wódki, by ludzie mieli jakiś wybór (czy jakoś tak). Ale żeby od razu 39,99zł za flaszkę?

Do zakupu plików skusiły mnie dwa czynniki. Miano „Książki roku 2015” w kategorii horror oraz promocja na virtualo. Już wielokrotnie pisałem, że nie znoszę kupna samych plików. Wolę pudełko do postawienia na półce. Jednak zakup tej audioksiążki w formie plików jakoś przebolałem.

Pozytywnych opinii szukajcie sobie w necie, ja powiem tylko tyle, że nie podeszła mi forma krótkich opowiadań grozy. Rozpędzam się z fabułą, zaprzyjaźniam z bohaterami, wchodzę do świata zbudowanego z wyobraźni, by za dosłownie za kilkanaście minut porzucić ich dla nowej przelotnej znajomości. Kurczę, to trochę nie w moim stylu. Ja lubię kogoś poznać na dłużej. Zaprzyjaźniając się i wpuszczając go do mojego świata oczekuję tego samego – zaproszenia i szeroko otwartych drzwi do jego świata. Te krótkie formy literackie są po prostu, zbyt pobieżne. Szkoda.
Jednakoż. Stephen tutaj buduje klimat, jak to tylko on potrafi. A potrafi na kilku stronach zbudować coś co może stanowić wyjście do niejednego filmu. Coś w postaci miniserialu „Z Archiwum X”. Każdy odcinek jest o czymś innym, z tą różnicą, że główni bohaterowie też się zmieniają.
Przypadł mi do gustu „odcinek” o wysepce, na której pojawiają się nazwiska, osób które... spotka nieubłagany los.
Odcinek o dziwnym dzieciaku był... dziwny, ale opowiedziany z ciekawej perspektywy.
Samochód pożerający ludzi.... tandetne, choć klasyczne dla Kinga. Reszta? Oceń sama słuchaczko/słuchaczu audiobooków.

A lektor? Roch Siemianowski ma głos nie do przecenienia. Jak herbata miętowa na obżarty brzuchol, jak kieliszek wody na niepodlewany od miesięcy kaktus, jak ostrza kosiarki na kwietniowy wybujały trawnik, jak zapach świeżo wydanej książki dla mola książkowego.


Polecam dla osób chcących poczuć namiastkę klimatu „klasycznego Kinga”, a szkoda im czasu na długie powieści.

Audiobookowy mol.

Ten audiobook to nie powieść. To nie książka, to zbiór opowiadań. Czytam na necie same pochlebne recenzje. Marketing działa, produkt musi się sprzedać. A to dziełko kosztuje nie mało. Kiedyś Andrzej Sapkowski powiedział, że książka nie powinna kosztować więcej niż butelka wódki, by ludzie mieli jakiś wybór (czy jakoś tak). Ale żeby od razu 39,99zł za flaszkę?

Do zakupu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Film Imię Róży, który oglądałem wiele (naprawdę wiele) lat temu, różni się od pierwowzoru, czyli od książki. To znaczy... nie jest spłyconą adaptacją, lecz okrojoną wizualizacją arcydzieła Umberto Eco. Zabierając się do słuchania audiobooka, pamiętałem, kto był mordercą, kto rozwiązał zagadkę, kto był dobry a kto zły, więc wiedziałem, że radość ze słuchania przysporzy mi lektor – pan Krzysztof Gosztyła swym głosem, a nie fabuła, którą znałem – jakże się myliłem.

czas trwania: 28:05 min

O lektorze jeszcze kiedyś skrobnę kilka słów, gdyż na rynku audiobooków jest on klasą samą dla siebie!

Zatem Imię Róży. Jest XIV wiek wczesne lata owych niespokojnych czasów. Kościół i Cesarstwo ściera się coraz bardziej. Władza świecka i kościelna mająca wpływ na życie codzienne każdego człowieka naszego kontynentu rywalizuje ze sobą już prawie otwarcie.
Nauki Św Franciszka, ze swą rewolucją w kwestii ubóstwa i posłuszeństwa są już ugruntowane i posiadają swe tradycje w Kościele.

Pojawiają się tu rozważania o ludzkiej chuci, o pracy nad sobą, o ubóstwie i bogactwie. Dyskusje o stanie sakiewki ludzi Kościoła (jakże i dziś aktualne). Dyskusje filozoficzne i matematyczne, metafizyczne i duchowe. Polemiki artystyczne i naukowe (mechaniczne). Są obrazy abstrakcyjne i materialistyczne. Jest tu mega dawka dwustronnego spojrzenia na pogląd czy problem nie tylko religijny, ale humanistyczny – jakikolwiek: miłość, materializm, sprawiedliwość, krzywda, piękno, praca.

Autor przytaczane nauki i odkrycia zapomnianych dziś naukowców, przypominane spory historyczne ówczesnych możnych i władnych cesarzy, papieży, książąt czy wpływowych biskupów.

I to wszystko wpisane w małe śledztwo Wilhelma, szlachetnego naukowca, znanego dominikanina byłego mistrza inkwizycji, o nieprzeniknionym umyśle i bystrości przewyższającej mu współczesnych, który został poproszony o wyjaśnienie tajemnicy śmierci jednego z zakonników w klasztorze. Jak się okazuje, trupów zakonników pojawia się coraz więcej. Jest Atsso – młody adept Dominikanów, który towarzyszy swemu mistrzowi i całą historię opisuje z perspektywy kilku dziesięcioleci, jako starzec dumnie kroczący w przedsionki łona Abrahama.

Z filmu pamiętałem, kto stał za całą intrygą, więc słuchałem 3/4 książki ze świadomością, że ten a ten za chwilę okaże się intrygantem i spiskowcem. Jakież było moje zdziwienie, gdy wśród kolejnych trupów, owa postać wyszczerzyła do mnie swe średniowieczne zębiska. ...musiałem najwidoczniej źle zapamiętać!!!!!!!! To nie ten gość był mordercą!!!!! Radość słuchania od tego momentu zwielokrotniła się, gdyż cały schemat, który ułożyłem sobie w głowie legł jak domek z kart podczas przeciągu w pokoju.

Dla mnie osobiście te dziesiątki godzin spędzone z Wilhelmem i Atssem było wędrówką w świat głodny wiedzy, sprawiedliwości i piękna. Przezachwycająca dyskusja-konfrontacja franciszkanów z dominikanami, przezabawna wizja-sen młodego Atsso, czy samo dedukcyjne i naukowe śledztwo dominikanina Wilhelma. To perełki tej audioksiążki.

Nie jest to łatwa i przyjemna pozycja. Imię Róży nie pozostawia obojętnym osoby, która słuchała uważnie treści książki mistrza Eco. Szkoda, że autor, pan Umberto Eco zmarł w zeszłym (2016) roku.

Naprawdę polecam, choć tomiszcze to przeogromne.

Audiobookowy mol.

Film Imię Róży, który oglądałem wiele (naprawdę wiele) lat temu, różni się od pierwowzoru, czyli od książki. To znaczy... nie jest spłyconą adaptacją, lecz okrojoną wizualizacją arcydzieła Umberto Eco. Zabierając się do słuchania audiobooka, pamiętałem, kto był mordercą, kto rozwiązał zagadkę, kto był dobry a kto zły, więc wiedziałem, że radość ze słuchania przysporzy mi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na "Lubimyczytać" przeczytałem, że jest to: „SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE”.

Czy ja wieeem? Żeby to było aż takie spektakularne? No dobra. Jest element paranormalny, jest postać zła do szpiku kości.... i to tyle. Od początku wiemy kto, kogo i kiedy. Kwestią wątpliwą jest „dlaczego”. Ale to akurat w książkach Stephena Kinga nie zawsze było najważniejsze.

W pierwszej części czyli w „Panu Mercedesie” mamy maniaka Bradiego Hartsfielda i bohaterskiego detektywa Billego Hodgessa ze swą przypadkowo zebraną ekipą. W drugiej części mamy inne postacie i w końcówce znów detektywa Billego Hodgessa ze swą przypadkowo zebraną ekipą. Trzeci tom to z kolei powrót do oryginalnej fabuły. Czyli morderca Bradie odzyskuje przytomność w szpitalu i uświadamia sobie, że posiada nowe zdolności – komu to zawdzięcza? Nieważne, (choć słuchacz dowiaduje się) ważne, że może kontynuować swoje spektakularne dzieło.

Jednym słowem wszystko już wiemy od początku. Fabuła audiobooka jak w Panu Mercedesie rozwija się w oparciu na początkowe odkrycie sekretu. Przygoda trwa. Napięcie choć budowane inaczej, bo od tyłu, jest nawet intrygujące.

Pojawia się także wątek dotyczący detektywa, który budzi niepokój w czytelniku i do samego końca autor trzyma nas w napięciu. Napięcie ….jak rozwiąże się ten niepokojący wątek? Słuchamy i obstawiamy jak na loterii. Dopiero ostatni rozdział rozwiewa wszelkie wątpliwości. Bang – ale czy to jest spektakularne? No nie wiem.

Zdolność Bradiego też niby niesamowita, ale czy spektakularna? Po raz kolejny: No nie wiem.

Jak to u Kinga bywa, nie główny wątek, nie fabuła, nie akcja, jak by dziwaczna i pokręcona nie była, nie jest najważniejsza. To człowiek stanowi centrum zainteresowania autora.
Wg mnie, to właśnie człowiek i interakcje w jakie wchodzi z drugim człowiekiem sprawiają, że jego powieści są tak niesamowite. Odwieczne pytanie o sens istnienia nie stanowi tu sedna powieści. ;) Wydaje mi się, że King więcej uwagi przywiązuje do opisania człowieka i jego relacji z innymi, niż do biegu akcji.

Dla mnie osobiście to duży plus, kiedyś bowiem, zauważyłem, jakże intrygujące może być podglądanie ludzi w ich życiu, gdy nie wiedzą że są obserwowani. W każdym z nas siedzi ukryty mały „Big brother”.
Otóż w pewne wakacje będąc w szkole średniej, dorabiałem sobie do kieszonkowego sprzedając lody w centralnym miejscu turystycznym w jednej z europejskich stolic. Bywały okresy, podczas, których przez długie dziesiątki minut nie było klientów, a ja nie mogłem opuścić swego stoiska, więc obserwowałem otoczenie. Obserwowałem turystów, gdy zmęczeni siadali by odpoczywając posilić się i odświeżyć. Obserwowałem ludzi zdenerwowanych, szukających odpowiedniego adresu. Obserwowałem zakochane pary i kłócące się pary. Obserwowałem zachwycone reakcje ludzi na występy ulicznych artystów. Odkryłem, jak ludzkie emocje mają wpływ na otoczenie i nastrój innych ludzi. Niezwykłe odkrycie. Ciekawe czy Stephen King też tego próbuje, poszukując inspiracji do ukształtowania postaci do swych kolejnych powieści.

Może właśnie mistrz horrorów tak właśnie buduje swoje postacie – przez obserwacje. Kto wie, może i ja kiedyś napiszę parę zdań, które ktoś opublikuje i zdobędę sławę i uznanie na całym świecie ;)

hehehehe.... pomarzyć fajna rzecz, spróbuj mój czytelniku :)

Czy coś mam dodać o czytaczu, Panu Janie Peszku? Nieeee. To artysta najwyższej próby. Jego interpretacja jest naturalną konsekwencją wyboru lektora do Pana Mercedesa czy Znalezione nie kradzione. Gdyby wydawca wyznaczył do tej książki innego lektora, była by to porażka. Zatem zachęcam do lektury.

pozdrawiam,

audiobookowy mol.

Na "Lubimyczytać" przeczytałem, że jest to: „SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE”.

Czy ja wieeem? Żeby to było aż takie spektakularne? No dobra. Jest element paranormalny, jest postać zła do szpiku kości.... i to tyle. Od początku wiemy kto, kogo i kiedy. Kwestią wątpliwą jest „dlaczego”. Ale to akurat w książkach Stephena Kinga nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Znalezione nie kradzione” to ciąg dalszy przygód emerytowanego detektywa Hodgesa. W sumie to Hodges i ekscentryczna Holly Gibney i młody Jerome pojawiają się dopiero po wysłuchaniu 3/4 audioksiążki i stanowią jakby dodatek. To drugoplanowe postacie. Gdyż w tej audioksiążce główną rolę odgrywa książka, powieść, rękopis.

Moja ocena: 8/10
autor: Stephen King
lektor: Jan Peszek
wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
czas trwania: 14:04min

W roku 1978 John Rotshstein emerytowany genialny pisarz, mieszkający na odludnej farmie w Newhampshire zostaje zamordowany podczas nocnego włamania. Zawartość jego sejfu skrywała prócz ok 20 tysięcy dolarów, przede wszystkim notatniki z rękopisami jego twórczości nigdy nie opublikowanej. Sam pisarz został obsypany licznymi nagrodami za trylogię opublikowaną w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych o John’ym Goldzie, młodym buntowniku, bohaterze Ameryki z tamtych lat. Od tamtej pory John Rotshstein nic nie wydał i w owym 1978r. w jego domu pojawia się ogarnięty chorą ciekawością i pragnieniem zemsty młody mężczyzna, który pozbawia go życia. Swój skarb zakopuje i za zupełnie inne przestępstwo, trafia do więzienia na kilkadziesiąt lat. W roku 2010 pewien uczeń liceum odnajduje zakopany skarb i odkrywa nie tylko pieniądze, ale prawdziwą miłość życia – literaturę Johna Rotshsteina. W międzyczasie na wolność wychodzi morderca pisarza i pragnie za wszelką cenę odzyskać „swoją” własność.

To tak w skrócie, na zachętę. Gdyż tak naprawdę to nad pozycją Stephena Kinga powinno się usiąść z kawą i ciastkami na całą noc…. a i to nie wyczerpało dyskusji o jego książce.

Jest to druga część, po Panu Mercedesie, opowieść o losach ludzi, powiązanych masakrą pod targami pracy w małym amerykańskim miasteczku.

Cała historia zawarta w „Znalezione nie skradzione” to historie o relacji pisarz – czytelnik. Autor – odbiorca. Stephen King snuje swoistą rozprawę filozoficzną, lub co najmniej magisterską o skutkach nadmiernego zafascynowania się treścią książki. Czy pisarz jest ważniejszy czy dzieło, które stworzył? Bohater powieści ma prawo dominować w świadomości czytelnika, czy raczej odbiorca nie powinien utożsamiać się z podmiotem lirycznym?

Może to brzmi zbyt zagmatwanie, ale samą książkę i perypetie młodego Pita Sobersa słucha się przez głos pana Jana Peszki arcyciekawie. Pan Peszek (czytał również Pana Mercedesa) naprawdę superancko interpretuje drugą część audioksiążek Kinga.

Narrację prowadzoną w tej książce polubi ten, kto już zna Pana Mercedesa. Sposób opowiadania wydarzeń to fascynujący styl, jakże płodnego, Stephena Kinga. Brak tu może paranormalnych wydarzeń czy niesamowitych stworów jednak końcówka tego audiobooka zapowiada arcyciekawe wydarzenia w tomie trzecim.

…zawsze jest jednak jakieś ale. Końcówka końcówki, nawiązująca do części pierwszej jest iście przesmaczna i z szerokim uśmiechem zapraszająca do tomu trzeciego.

Skorzystam … i to już niedługo.



Pozdrawiam,

Audiobookowy Mol.

„Znalezione nie kradzione” to ciąg dalszy przygód emerytowanego detektywa Hodgesa. W sumie to Hodges i ekscentryczna Holly Gibney i młody Jerome pojawiają się dopiero po wysłuchaniu 3/4 audioksiążki i stanowią jakby dodatek. To drugoplanowe postacie. Gdyż w tej audioksiążce główną rolę odgrywa książka, powieść, rękopis.

Moja ocena: 8/10
autor: Stephen King
lektor: Jan...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Audiobook „Osobliwy dom Pani Peregrine” wysłuchałem w dwa dni. Ponad dziewięć godzin słuchania zleciało jak mrugnięcie okiem.

Moja ocena: 8/10
autor: Ransom Riggs
lektor: Krzysztof Banaszyk
wydawnictwo: Media Rodzina
czas trwania: 9:42 min

Pan Krzysztof Banaszyk to nie tylko zmutowany bohater opowiadań Sapkowskiego, to przede wszystkim doskonały aktor. A lektor z niego również wspaniały.

Całą historię młodego chłopca z przedmieść Florydy, który po tajemniczej śmierci dziadka (emigranta z Polski), udaje się do Europy, a konkretniej na jedną z wysepek Walii by szukać odpowiedzi na dręczące go pytania, lektor opowiada tak, że przestają się liczyć ziemniaki w garnku na gazie, zmywanie piętrzących się naczyń w zlewie. Droga do pracy zdaje się zbyt krótka, a korki po pracy niewystarczająco długie. Gdy już rozpocząłem słuchanie „Osobliwego domu…” każda chwila nie przeznaczona na słuchanie tej opowieści to strata czasu. To zasługa fabuły, ale i niezapomnianego głosu lektora. Panie Krzysztofie – Brawo Ty!

Otóż jak to się zaczęło? Nietypowo, bo od trailera na Youtubie. Zobaczyłem zwiastun filmu, który ma wejść do kin: „Mrs Peregrine’s home for peculiar children” (Dom Pani Peregrine dla osobliwych dzieci) i postanowiłem że zobaczę ten film w kinie. Kilka dni później Audioteka miała weekendową promocję na tego audiobooka. Jedyne 18,20zł kusiło przez dobę. W niedzielę wieczorem nabyłem tę pozycję i ściągnąłem na komórkę. Zacząłem słuchać w poniedziałek, we wtorek skończyłem i po tygodniu wybrałem się do kina. Nie żałuję audioksiążki, filmu….. nie do końca.

Czy mam opisać fabułę? Nie chcę, bo audioksiążka opowiedziana przez pana Banaszyka to przecudowna przygoda przeżyta pośród dzieci o osobliwych zdolnościach, przebywających w bezpiecznym schronieniu pod czuwającym okiem Pani Peregrine, która sama potrafi zamienić się w Sokoła i każdy, kto zamierza wybrać się na film, powinien wysłuchać, względnie przeczytać tę pozycję. Film różni się znacząco od oryginału, gdyż fabuła w książce była zbyt mało „holiwoodzka” i reżyser wraz z producentem uznali, że należy ją podrasować. Efekt tego jest taki, że audioksiążka to cudowna przygoda dla dzieci i młodzieży i niektórych dorosłych, a film to miejscami przerażający horror z happy endem dla starszej młodzieży i żadnych dorosłych, a tym bardziej dzieci. Ta mieszanka Harrego Pottera z X-Menami, w wersji dla dzieci jest zjadliwa, ale tylko w audioksiążce czytanej przez Pana Krzysztofa.

Prócz osobliwych zdolności dzieci, mamy w tle historię młodego polskiego chłopca, żydowskiego pochodzenia, który próbował sprostać ogromowi tragicznych wydarzeń II Wojny Światowej …w zasadzie przez całe życie.

Polecam na deszczowy weekend. Na czas sprzątania w domu lub piwnicy tudzież garażu. Historia opowiedziana przenieziemsko.

Pozdrawiam,

Audiobookowy Mol.

Audiobook „Osobliwy dom Pani Peregrine” wysłuchałem w dwa dni. Ponad dziewięć godzin słuchania zleciało jak mrugnięcie okiem.

Moja ocena: 8/10
autor: Ransom Riggs
lektor: Krzysztof Banaszyk
wydawnictwo: Media Rodzina
czas trwania: 9:42 min

Pan Krzysztof Banaszyk to nie tylko zmutowany bohater opowiadań Sapkowskiego, to przede wszystkim doskonały aktor. A lektor z niego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka www.1939.com.pl
Audiobook o żołnierzach… ale nie tylko.
Od czego zacząć? No dobrze…. Wiedźmin czytający powieść o II wojnie światowej. Brzmi intrygująco, prawda?

Trochę faktów:
ocena: 8/10
autor: Marcin Ciszewski
lektor: Krzysztof Banaszyk
wydawnictwo: Ender Sławomir Brudny
czas trwania: 11:40 min

Tak oto Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy z pierwszych lat XXI wieku, który przenosi się w jakiś sposób w czasy Kampanii Wrześniowej II Wojny Światowej.

Otóż aktor wcielający się w rolę Geralta z Rivii w sadze o białowłosym wiedźminie realizuje się całkiem udanie przy sensacyjno-fantastycznej opowieści o losach współczesnego oddziału Polskiego Wojska przeniesionego za pomocą nowoczesnego sprzętu w przeszłość na arenę, gdzie rozgrywają się wydarzenia Kampanii Wrześniowej II Wojny Światowej.

Wraz z Polską jednostką w manewrach uczestniczył mały oddział Amerykański w ramach współdziałania partnerów NATO ze swym tajemniczym sprzętem – MDSem.

Naprawdę z wielkim entuzjazmem przymierzałem się do tej pozycji od wielu miesięcy. W końcu nabyłem tę audioksiążkę. I… nie zawiodłem się. Mogę się czepiać szczegółów, opisów walk. Ale co tam. Klimat jest niezły, akcja się toczy jednopoziomowo – brak wielu wątków. Jest ktoś zły, cyniczny i egoistyczny. Jest też bohater dobry, a w zasadzie kilka głównych postaci. Jest urządzenie tajemnicze – MDS, które spowodowało całą tę zawieruchę. Ale jak się można było spodziewać zawsze jest ukryte drugie dno. Skrywany przez autora tajemny powód całej fabuły książki. Nie inaczej jest i tutaj. Czy cyniczny i banalny? – sam oceń słuchaczu.

Przy wojskowym nazewnictwie sprzętu i działań i żołnierzy nie brakuje intrygi, wątku miłosnego, zdrady, elementu zaskoczenia i pokrzepiającego serce ożywienia historycznych postaci naszej Ojczyzny. Mamy tu Wołyńską Brygadę Kawalerii , Sztab dowodzenia Wojska Polskiego, Armię Łódź, 16 Brygadę Pancerną Wermachtu itp. Potyczki Niemców z jednostkami specjalnymi z 2007r. na lądzie i w powietrzu.

Słuchałem z radością i zaintrygowaniem… do czasu. Pod koniec liczyłem na wielkie BUM i happy end. Cóż…. pozostawiam ocenę słuchaczowi.

Mimo wszystko lektor pierwsza klasa a fabuła intrygująca.



Polecam i pozdrawiam,

audiobookowy mol.



PS. Na Audiotece też same pozytywne opinie.

PS. 2. Zaciekawiony i zaintrygowany słuchacz napewno odnadzie w necie kolejne wojenne pozycje Pana Marcina z cyklu www.

Książka www.1939.com.pl
Audiobook o żołnierzach… ale nie tylko.
Od czego zacząć? No dobrze…. Wiedźmin czytający powieść o II wojnie światowej. Brzmi intrygująco, prawda?

Trochę faktów:
ocena: 8/10
autor: Marcin Ciszewski
lektor: Krzysztof Banaszyk
wydawnictwo: Ender Sławomir Brudny
czas trwania: 11:40 min

Tak oto Pierwszy Samodzielny Batalion Rozpoznawczy z pierwszych lat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Audiobook "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" to lekka i przyjemna pozycja. W sam raz na letnie podróże autem, wieczorne zasypianie czy deszczowe chwile na wakacjach.

ocena: 8/10
autor: Jonas Jonasson
lektor: Artur Barciś
wydawnictwo: Świat Książki
czas trwania: 13:14 min

Nie chcę reklamować tej audio książki, jako cudowny lek na nudę bo i ona może czasem przynudzać, jednak w ogólnym zarysie więcej słyszę plusów niż minusów.

Na rynku mamy film na podstawie książki. Ale nie wiem, nie widziałem, nie znam się, zarobiony jestem… i nie ciągnie mnie jakoś do filmu. Słuchałem audiobooka i wystarczy. Nie chcę sobie zepsuć wrażenia.

Główny bohater Allan Karlsson, czyli stuletni staruszek ucieka z domu starców w małej miejscowości w Szwecji w dniu swoich setnych urodzin. Nic więcej nie wiemy o staruszku. Tak zaczyna się ucieczka a raczej podróż pełna przygód, wzruszeń, namiętności i szalonych zwrotów akcji… no i eksplozji.

Rozdziały poukładane na przemian z teraźniejszymi perypetiami oraz opowieściami z przeszłości Allana układają się w jeden logiczny ciąg historii z życia Allana, którego pasją są materiały wybuchowe. Ciąg logiczny owszem, ale życie wypełnione irracjonalnymi wydarzeniami w takiej liczbie, że można by nimi obdarzyć z tuzin Allanów, a i jeszcze trochę by zostało.

Nasz bohater brał udział czy bądź bezpośrednio wpływał na losy świata świadomie lub mniej świadomie. Mamy spotkania z kilkoma prezydentami Stanów Zjednoczonych. Znajomość z generałem Franko, czy spotkanie ze Stalinem, Mao Zedongiem, Churchilem i wiele wiele innych perypetii prostolinijnego chłopiny, który sięga po alkohol równie często jak piekarz po mąkę.

Opiniotwórcy różnych maści przyrównują przygody Allana do Foresta Gumpa. Czy ja wiem….? Alla jest po prostu inny, oryginalny. Szereg przypadkowych wydarzeń wplatający go losy świata może nasuwać skojarzenia z Forestem. Jednak u mnie nie wzbudziło to takich skojarzeń. Może prędzej już Franek Dolas (Jak rozpętałem II wojnę światową).

Polecam tę pozycję przeserdecznie, gdyż humor podany przez Jonasa Jonassona to lekarstwo na czkawkę po nudnej lub „ciężkiej” książce. Rozweselacz i śmiechonaganiacz w jednym.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o lektorze, który jest duszą każdego audiobooka. Lektor, który nadaje tchnienia książce, niczym Mesjasz Biblijny nadaje znaczenia materii, utkanej ze słów Stwórcy. Tym razem spotykamy się przez kilka godzin z uwielbianym Arturem Czapki z głów Barcisiem. W tym przypadku kolejny raz Pan Artur nie zawodzi. Z „bananem” na ustach przechodzimy kolejne rozdziały słuchając przehumorystycznej interpretacji Pana Artura, który w wywiadzie dla Audiobookmani przyznał, że w trakcie nagrań do tej audio książki, przerywał nagrania ze względu na wybuchy śmiechu… Mistrzostwo aktorskie w dziedzinie książki mówionej.

Polecam szczerze i serdecznie

audiobookowy mol

Audiobook "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" to lekka i przyjemna pozycja. W sam raz na letnie podróże autem, wieczorne zasypianie czy deszczowe chwile na wakacjach.

ocena: 8/10
autor: Jonas Jonasson
lektor: Artur Barciś
wydawnictwo: Świat Książki
czas trwania: 13:14 min

Nie chcę reklamować tej audio książki, jako cudowny lek na nudę bo i ona może czasem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Moje bieguny… czyli bieguny pana Marka Kamińskiego.

Biegun północny i biegun południowy zdobyty przez pana Marka jednego roku. Tysiące kilometrów na lodzie ciągnąc sanie z wyposażeniem. Czyli nuda.

Ocena: 8/10
czas trwania: 12:16min

Wydawało mi się, że zanudzę się na śmierć. No bo jak można ciekawie opisać wyprawę, w której się nic nie dzieje, prócz ciągnięcia sanek i przenikliwego mrozu przez ponad 70 dni. Ba. Ot jedna wyprawa. A co dopiero dwie takie wyprawy?

Na moje pohańbienie za zbyt pochopne wyrokowanie nie przyszło mi czekać zbyt długo. Już od początku głos tak charakterystyczny i rozpoznawalny wybrany do przeczytania tej książki nie zawodzi.
Mirosław Baka – tak może czytać jedynie aktor Gdańskiego teatru Wybrzeże. Trochę szkoda, że autor sam nie czyta, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego.

Czemu się, koniec końców, nie nudziłem? Bo śnieg, lód, szczeliny, wiatr i mróz to nie jedyne przeciwności losu, które człowiek spotyka na Antarktydzie i w Arktyce. Samotność, pytania o sens życia, o zasadność wypraw takich jak te. Pytania o ludzką naturę i plany na przyszłość. Wspomnienia. Te i wiele innych natręctw kołatających się po labiryncie myśli uprzykrzało bądź na zmianę ułatwiało zmagania ze słabościami ciała.
Dobra muzyka w walkmanie (przypominam że to rok 1995 – mp4 jeszcze nie było, a CD-playery jeszcze nie rozpowszechnione) wieczorową porą i codzienne zajadanie się czekoladami.

Poznałem wiele fascynujących obliczy tego podróżnika. Np: Marek Kamiński, jako filozof czytający w trakcie swych podróży „Przekroczyć próg nadziei” Jan Pawła II czy „Władcę pierścieni” J.R.R. Tolkiena.

O matko, to audiobook nie tylko o torosach, zaspach, szczelinach w ciągu 770ciu km w 72dni lub przez 1400 km w 53 dni.

To audioksiążka o dojrzewaniu i pokonywaniu siebie. Fajna audioksiążka. Może zabrakło mi szczegółów technicznych takich ogromnych przedsięwzięć. Pan Marek skupia się tylko na motywie „drogi” jako celu samym w sobie. Sam cel nie jest najważniejszy. Słuchając relacji z kulminacyjnych kilometrów podróżnik buduje napięcie by po chwili, już po osiągnięciu celu, tak zwyczajnie przejść nad tym wydarzeniem do porządku dziennego, do dalszego planowania i innych podróży.

Ot cel osiągnięty. "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania"... i tyle. Lecimy dalej.

Owszem, ma świadomość wagi wydarzenia, ale nie skupia się na tym. Widać tu pokorę i charakter człowieka. A raczej olbrzyma osobowościowego. Wiele osób dokonawszy 1/10 tego co Marek Kamiński po wielokroć bardziej szczyci się i buduje marketing osobowościowy wokół siebie. Pan Marek Kamiński dla mnie to gigant od którego chciałbym się uczyć jak żyć. Serio. A to, że dziesiątki wypraw i podróży na całym świecie, to że setki nagród i rekordów (sprawdź jakie) …to pikuś. Liczy się to, że on nadal jest mężczyzną, mężem, ojcem…. człowiekiem.

Ten audiobook zostanie mi w głowie na wiele lat.

Polecam,

audiobookowy mol.

Moje bieguny… czyli bieguny pana Marka Kamińskiego.

Biegun północny i biegun południowy zdobyty przez pana Marka jednego roku. Tysiące kilometrów na lodzie ciągnąc sanie z wyposażeniem. Czyli nuda.

Ocena: 8/10
czas trwania: 12:16min

Wydawało mi się, że zanudzę się na śmierć. No bo jak można ciekawie opisać wyprawę, w której się nic nie dzieje, prócz ciągnięcia sanek i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Królowa niewidzialnych jeźdźców. Wysłuchałem. Nie podobało mi się. Co jeszcze napisać?

Ocena: 3/10
czas trwania: 10:16min

Po prostu fabuła jakaś dziwna. Forma prowadzenia akcji dziwna. Wtrącane opowieści jakieś dziwne. Bohaterowie nie do końca zidentyfikowani. Ta królowa to też jakaś naciągana. Niby to powieść dla dzieci… ale przemycane wzniosłe idee i pytania o sens życia jakoś ubrane dziwnie. Nie chce mi się pisać o tej książce. Rozczarowanie i tyle. Wielkie rozczarowanie.

Nie polecam,

audiobookowy mol.



Ps. A najbardziej rozwaliła mnie postać „Strzyga-Matecznica”. Nie pytajcie – nie chcecie wiedzieć.

Ps. Bohater, czyli chłopak „oko” niby ma przygody, ale to co ważne dzieje się poza nim z innym bohaterem.

Ps. Ten inny bohater czyli „ślicznotka ksy-ksy” jest super przebiegła a jednak trochę wredna, więc jest pozytywną czy negatywną postacią? Do końca tego nie rozgryzłem.

Ps. Głosowi też się nie podobało.

http://www.papierofon.pl/krolowa-niewidzialnych-jezdzcow/

Ps. Naprawdę nie polecam.

Królowa niewidzialnych jeźdźców. Wysłuchałem. Nie podobało mi się. Co jeszcze napisać?

Ocena: 3/10
czas trwania: 10:16min

Po prostu fabuła jakaś dziwna. Forma prowadzenia akcji dziwna. Wtrącane opowieści jakieś dziwne. Bohaterowie nie do końca zidentyfikowani. Ta królowa to też jakaś naciągana. Niby to powieść dla dzieci… ale przemycane wzniosłe idee i pytania o sens...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dlaczego nie Pan Ford? Albo Pan Chevrolet? Dlaczego autor użył Mercedesa? W Ameryce tak bardzo amerykańskiej? Nie wiem. Może, aby nie nie kojarzyć amerykańskiej marki z przestępstwem? Nie wiem. Należy zapytać jednego z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy z przełomu XX i XXI wieku czyli Stephena Kinga.

Ocena: 8/10

Nie będę oryginalny i powiem coś, co większość ludzi sądzi, po wysłuchaniu tego audiobooka (opiniotwórcy na audiotece). Coś jest nie tak z lektorem. Od samego początku przeszkadza i nie pasuje do akcji. Jego usilne wymawianie nazw „po amerykańsku” delikatnie mówiąc irytuje.

Jednak. Zawsze powinno być jakieś jednak. W tym przypadku „jednak” ratunkiem jest fabuła i akcja sama w sobie. U mnie było tak, że słuchałem nie jednym ciągiem po kilka godzin naraz, a cedowałem sobie Pana Mercedesa po godzinie dziennie przez ok 2 tygodnie. Zdążyłem przyzwyczaić się do lektora i pozwoliłem by mnie wciągnęła fabuła. Lektor przestał przeszkadzać i stał się integralną częścią tego audiobooka. Potem już nie wyobrażałem sobie innego lektora.

W trakcie słuchania zawsze staram sobie wyobrazić jak wygląda ten czy inny bohater, to czy inne miejsce bądź zdarzenie. W Panu Mercedesie to odczucie było wręcz nachalne. Autor chyba wie, że jego książki mają większe prawdopodobieństwo ekranizacji niż innych autorów, dlatego mam nieodparte wrażenie, że King tak pisał tę książkę, by ewentualny scenariusz nie musiał być mocno modyfikowany.

Jeśli za kilka lat na ekrany kin wejdzie Pan Mercedes to się nie zdziwię. Bruce Willis jako Bill Hodges…. kto wie.

Emerytowany policjant Bill Hodges nie rozwiązał zagadki morderstwa przez rozjechanie ośmiu osób. To zabójca sam odkrywa się detektywowi. Chce być złapany? Co siedzi pod czaszką (wydawałoby się, że chorego psychicznie) mordercy z mercedesa? Czy jego pasja do okrucieństwa będzie miała ciąg dalszy, czy ograniczy się tylko do tego jednorazowego „wyskoku”? Dlaczego zabił? Zabójcę poznajemy niemalże na początku, więc fabuła ukierunkowana jest na grę psychologiczną… i nieźle to Kingowi wyszło. Zabójca i policjant. Policjant ściga mordercę. Czy raczej morderca poluje na policjanta?

Naprawdę książka warta przesłuchania. Człowiek słucha i się wciąga. Nie mogłem się doczekać wyjścia do pracy i zapodania słuchawek na uszy, by dowiedzieć się co będzie dalej.



PS. No i ta okładka. O co chodzi z tym parasolem niebieskim. Czy to tylko estetyczna okładka? Otóż nie, mój drogi czytaczu. Okładka bardzo akuratnie dobrana do książki. Chcesz się dowiedzieć dlaczego – wysłuchaj audiobooka. :)

Polecam,

audiobookowy mol.

Dlaczego nie Pan Ford? Albo Pan Chevrolet? Dlaczego autor użył Mercedesa? W Ameryce tak bardzo amerykańskiej? Nie wiem. Może, aby nie nie kojarzyć amerykańskiej marki z przestępstwem? Nie wiem. Należy zapytać jednego z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy z przełomu XX i XXI wieku czyli Stephena Kinga.

Ocena: 8/10

Nie będę oryginalny i powiem coś, co większość ludzi sądzi,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Ta audioksiążka nie jest o Czarnobylu, ani o jego tragedii, ani o losach ludzi z Czarnobyla. Ta audioksiążka mówi o emocjach. Choć w sumie nie. Ta audioksiążka nie mówi o emocjach. Ta audioksiążka jest emocjami!

czas trwania: 10:27min

Ten audiobook mówi, o sztuce, że sztuka to miłość, to wspominanie. Mówi o śmierci, która towarzyszy ludzkiemu losowi od zarania dziejów. O strachu przed strachem pokonującym miłość. O pragnieniu zrozumienia śmierci. O wojnie, o umieraniu z miłości. O próbie normalnego życia i o nieustannym towarzyszeniu tragedii.

A także o śmiechu, o życiu, o radości, o miłości i o cudzie życia. O utraceniu poczucia wieczności.

O Białorusi, nie o Rosji, nie o Ukrainie, o Białorusi właśnie.

O jedzeniu śniegu. O przedstawieniu teatralnym dla dzieci z domu dziecka. O kopaniu grobu w zimowy dzień. O tym, że jak znajdzie się dżdżownicę to wszystkie kury się cieszą.

I znów o strachu i o spokoju. O odwadze po wódce i odwadze bez wódki. O medalach i dyplomie w czerwonej teczce ze zdjęciem Lenina, o walce. O uciekaniu, o zgłaszaniu się na ochotnika. O pragnieniu chwalebnych czynów. O strachu. O dumie z pracy w „strefie”. O zdjęciach z reaktorem w tle. O bohaterstwie. O udziale w historii. O dozymetrach, o tabu, o tajemnicach, o bezpiecznym radzieckim „atomie”.

O pogrzebach, o zakopywaniu ziemi!!!! O drzwiach od domu, o kapciach w trumnie.

O miłości ponad wszystko. O życiu człowieka jako trawy.

O wybaczaniu grzechów, o cierpliwości Boga. O niemożliwości bycia szczęśliwym.

O kotach, zdechłych kretach, o braku chrabąszczy, o wróbelkach z brzuszkami do góry, o papudze, o pudelku, którego najbardziej było im żal. O psach.

Znowu o strachu. A także znowu o miłości. O skali napromieniowania człowieka w „rentgenach”. O 60 rentgenach. O dziwnym braku rentgenów. O bombie atomowej. O równowartości 350-ciu bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę.

O szabrowaniu globusa i pustych ampułek ze szkoły. O jedzeniu, o kanapce, o zupie, o ziemniakach i jabłkach.

O życiu bez ludzi, o bajkach i o prawdzie. O wiadomościach z radia. O propagandzie i „żartach” radia Erewań.

O prośbie do domu rodzinnego o wybaczenie. O Stalinie, o 1937 roku. O Gorbaczowie. O faktach, o pierwszych sekretarzach ZSRR. O podsłuchach. O konkretach, o pomiarach, o 30.000(!!!) rentgenach. O dozymetrystach. O czekaniu na rozkaz, o odpowiedzialności.

O zrozumieniu dzieci, o zabijaniu dzieci, o rodzeniu dzieci, o ratowaniu dzieci. Nie o dzieciach. O strachu o dzieci. O miłości do dzieci. O młodym małżeństwie zakochanym w sobie po uszy. O 14 dniach życia. O szpitalu. O wielkiej miłości. O miłości, po prostu o miłości.

O ideach Lenina wiecznie żywych. O pomnikach ku czci Armii Czerwonej. O odznaczeniach i nagrodzie 1000 rubli. O pamięci.

A wszystko to po „Czarnobylu”. O miłości…

Na wstępie audioksiążki pani Swietłana głosem pani Krystyny Czubówny przytacza serię faktów, dat i liczb związanych z wybuchem jednego z czterech (!!!) reaktorów atomowych z wielkiej elektrowni w miejscowości Czarnobyl na Ukrainie. Wówczas, w kwietniu 1986r., była to część Związku Radzieckiego. Potężnego supermocarstwa jak sądzili ówcześni mieszkańcy…

Potem następuje ściana smutku i rozpaczy, z którą zderzyłem się z prędkością Pendolino w pełnym biegu.

Rozpoczynają się, jak je autorka nazywa, monologi. Monologi ludzi niezwykłych – staruszków, kołchoźników, filozofów, fizyków, artystów, reżyserów, strażaków, milicjantów, szeregowców, likwidatorów (bezpośrednich skutków wybuchu reaktora atomowego).

Każdy monolog to osobna historia osobnego człowieka. Dawno nie płakałem tyle przy książce. Teraz już wiem dlaczego pani Aleksijewicz dostała nobla, mimo że pisze reportaże.

Słuchałem tego audiobooka przez wiele dni w drodze do i z pracy. Była jesień. Deszcze, ciemno na dworze. Pochmurno i wietrznie. I emocje płynące ze słuchawek „Czarnobylskiej modlitwy”. Depresja – to jedno słowo, które mi przychodzi do głowy, aby określić mój stan w te dni z tym audiobookiem. Niesamowite emocje na co dzień. Aż żona kazała mi przestać słuchać tego audiobooka. Dlaczego autorka pisała tę książkę 20 lat? – by nie zwariować.

Mimo klimatu płynącego z treści pani Swietłany i interpretacji pani Krystyny, zauważam, że nie tylko ja dałem ocenę 9/10.

Polecam bardzo,

audiobookowy mol.

Ta audioksiążka nie jest o Czarnobylu, ani o jego tragedii, ani o losach ludzi z Czarnobyla. Ta audioksiążka mówi o emocjach. Choć w sumie nie. Ta audioksiążka nie mówi o emocjach. Ta audioksiążka jest emocjami!

czas trwania: 10:27min

Ten audiobook mówi, o sztuce, że sztuka to miłość, to wspominanie. Mówi o śmierci, która towarzyszy ludzkiemu losowi od zarania dziejów. O...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Gdy buszuję po necie w poszukiwaniu informacji o tym audiobooku znajduję jeden, ten sam opis na wszystkich portalach. Opis od Producenta Wykonawczego, który dotyczy drugiej połowy audioksiążki i w znacznej mierze jej końcówki.

No tak. No bo w sumie co tu opisywać, skoro akcja książki dzieje się w jednym miejscu. Jest dwóch bohaterów, z tym że ten drugi dołącza dopiero od połowy. Postaci drugoplanowych jest dwie. I w zasadzie to tyle.

Niewiele pozytywnego można napisać o tym audiobooku. Owszem, jest lektor. Pan Andrzej Ferenc. Aktor, który wziął udział w nagraniach kilkudziesięciu audiobooków (naliczyłem 43). Nie wspominam o dubbingu (słynny Bruce Wayne z Batmana), wielu filmach czy głosu jako lektor programowy TVNu. Laureat nagrody Polskiego Radia – Złote Mikrofony.

Słucha się jego głosu z przyjemnością. Lektor oddaje się treści i czuje co czyta. Nie prowadzi palcem po literkach, z łatwością wymawia trudne nazwy własne – wymysły autorki, by wykreować świat tajemniczy, mroczny i posępny.

Świat grobowców bowiem jest światem śmierci. Bogowie bezimienni są panami wszelkich innych bogów, czy rządzących bogów-królów. Jednak jak się okazuje świat ten popada w zapomnienie. Co zrobić by uzmysłowić światu i ludziom, komu powinni służyć? Tak zaczyna myśleć najwyższa jedyna kapłanka Bezimiennych. Ona jako kolejne już wcielenie tej samej kapłanki została zabrana rodzicom i oddana w służbę w grobowcach.

Młoda dziewczyna, która nie widziała niczego poza ciemnościami podziemi (prócz drogi do studni czy wypasu drobiu), gdzie światło można wnosić tylko w nieliczne zakamarki mrocznych korytarzy grobowców, odkrywa nieoczekiwanie życie.

Zakończę swój opis w tym miejscu, gdyż to już połowa książki. Opis reszty książki znajdziecie na lubimyczytać.

Nie wiem czy sięgnę po kolejne tomy. Jak to mówi autor serwisu „ksiazki.audio”: szkoda życia na czytanie słabych książek.

A tu po raz kolejny miałem fantastykę w wersji RAR. Kompaktową pojedynczą przygodę maga z pół-książkowym wstępem. Mag, który w pierwszym tomie występuje jako młodzieniaszek, szukający swej tożsamości, w tomie drugim prezentuje się już jako dojrzały arcymag, niczym Gandalf wie wszystko. A gdzie okres przejściowy?

Acha. Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się spodobała – okładka. To ona mnie przyciągnęła do tego audiobooka. No cóż. To już kolejny przykład by nie oceniać książki po okładce. Na przykładzie tego audiobooka widać, jak niesamowitą i ważną rolę odgrywa percepcja wzrokowa. Poznanie organoleptyczne jest (przynajmniej u mnie) najistotniejszym źródłem pierwszego kontaktu z książką mówioną. Niestety. Wpisuję się w trend, że oceniam książki po okładce.

To co ja odkryłem u siebie dopiero teraz, wydawcy odkryli u czytelników już dawno i do współpracy zaczęli zapraszać firmę, nazwijmy ją, „firmą od okładek”. Firmę, która stworzyła okładki do książek takich autorów jak: J.R.R. Tolkien (Listy), Andrzej Pilipiuk (Rzeźnik drzew), Sergiej Łukjanienko (Dzienny Patrol), Magdalena Kozak (Renegat), Tom Clancy (Wektor Zagrożenia), Jacek Piekara (Ja Inkwizytor), Jarosław Grzędowicz (Pan Lodowego Ogrodu), czy Andrzej Ziemiański (Achaja) oraz wielu, wielu innych.
Firma, która prócz okładek do książek projektuje i tworzy również okładki do gier. O ich jakości niech świadczy fakt, że współpracują z MARVELem. Tak. Tym Marvel’em. Biuro graficzne Dark Crayon, z niesamowitym Piotrem Cieślińskim założycielem firmy.

Na koniec dodam jedynie, że nie ja jeden dałem się złapać na atrakcyjność okładek do cyklu Ziemiomorze. Pan Piotr za Ziemiomorze otrzymał 1 miejsce w plebiscycie „Fantastyki” za najlepszą okładkę w roku 2013r.

Pozdrawiam,

audiobookowy mol.

Gdy buszuję po necie w poszukiwaniu informacji o tym audiobooku znajduję jeden, ten sam opis na wszystkich portalach. Opis od Producenta Wykonawczego, który dotyczy drugiej połowy audioksiążki i w znacznej mierze jej końcówki.

No tak. No bo w sumie co tu opisywać, skoro akcja książki dzieje się w jednym miejscu. Jest dwóch bohaterów, z tym że ten drugi dołącza dopiero od...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czarnoksiężnik z archipelagu. I tytuł i okładka robią wrażenie czegoś tajemniczego, mistycznego, epokowego. I na tym koniec.

Już w pierwszym rozdziale pada informacja o potężnym arcymagu, który kiedy był młody to…. I mamy retrospekcję. Wiemy zatem, że cokolwiek spotka tego młodego maga to wyjdzie bez szwanku z każdej opresji. Ustawia to nasze słuchanie.

Mamy głównego bohatera Geda – młodego chłopca, który odkrywa w sobie zdolności magiczne. Mamy narratora i opis wydarzeń. I tyle. Dialogów mało. Opisów przyrody skąpo. Urozmaicenie akcji niskie. Bohaterów 2go czy 3cio planowych jak na lekarstwo. Główny przeciwnik bohatera jest wielką niewiadomą. Narrator opisuje wydarzenia, które toczą się bez żadnego przystanku. Wredna i negatywna postać znika w połowie książki…

Chyba po prostu porównuję tę pozycję do prozy Sapkowskiego czy chociaż Tolkiena. Niestety. To tak jakby autorka próbowała zmieścić maksimum informacji w minimalnej objętości książki. Wychodzi taka rozprawka z ważnymi wydarzeniami w skrócie. Książkę może i czytało by się rześko. Jednak dla audiobooka jest to spłaszczenie dość spore. Cierpi na tym moja percepcja świata książki i sposób jej budowania.

No cóż, to tak jakbyście obejrzeli odcinek pilotażowy serialu, który ma dopiero wejść na ekrany. „odcinek 0” mieszcząc w sobie wszystko co najlepsze, ma za zadanie zebrać informację czy proponowana treść odpowiada klientowi docelowemu. I tak chyba jest w przypadku „Czarnoksiężnika z archipelagu”. Treść podana przez lektora w siedmiu godzinach ma mnie przekonać by nabyć kolejne tomy. Cel nie osiągnięty w moim przypadku.

Nie pomaga nawet pan Roch Siemianowski. Głos specyficzny i rozpoznawalny. No właśnie. Pan Roch Siemianowski…..

Normalnie tego audiobooka Biblioteki Akustycznej czyta Andrzej Ferenc. Ja jednak dostałem w prezencie wersję czytaną przez pana Siemianowskiego. Audio-książka wydana przez Wydawnictwo Literackie w 1983 roku a nagrania dokonano w Zakładzie Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie. Istna perełka w zbiorze każdego audiobookowego mola.

Nie mogę zatem obiektywnie spojrzeć na cały cykl przez pryzmat wydanego ponad 30 lat temu audiobooka. Dziś i metody czytania i sposoby obróbki dźwięku są inne.

Zatem postanowiłem nie stawiać krzyżyka na tej autorce i dać cyklowi „Ziemiomorze” drugą szansę – tym razem już z Panem Andrzejem Ferencem.

Już mam w swoich zbiorach tom 2. Niedługo wysłucham – zdam relację.

Pozdrawiam,

audiobookowy mol

Czarnoksiężnik z archipelagu. I tytuł i okładka robią wrażenie czegoś tajemniczego, mistycznego, epokowego. I na tym koniec.

Już w pierwszym rozdziale pada informacja o potężnym arcymagu, który kiedy był młody to…. I mamy retrospekcję. Wiemy zatem, że cokolwiek spotka tego młodego maga to wyjdzie bez szwanku z każdej opresji. Ustawia to nasze słuchanie.

Mamy głównego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przepozytywny czas spędzony z Arturem Barcisiem w roli dwóch mało rozgarniętych chłopaków i złowrogich głębocieni.

Sam lektor mówi o tej książce, że: „Czytanie tej książki było wielką rozkoszą. Uwielbiam książki, które są inne niż wszystkie”.

Otóż: czy ta książka jest inna niż wszystkie? Chyba nie, jednak fakt, że czyta ją pan Artur sprawia, że taką właśnie się staje.

Oto historia chłopca, który zaprzyjaźnia się z innym chłopcem. Razem doznają niezrozumienia ze strony otaczającego ich świata. To nie książka o bogatych i pięknych i próżnych. To książka, której akcja mogłaby się toczyć w Polsce i Ameryce i w Rosji. W bloku, kamienicy, na ulicy. Wśród przechodniów, filmów w TV, podróży do pracy i lokalnych czy krajowych wiadomości.

Mój zachwyt polega na tym, że moja niechęć do niemieckich nazw i imion mija niezauważenie szybko i pochłania mnie pozytywna a nawet przepozytywna energia tryskająca z książki, mimo że nie wszystkie postacie są takie.

Głębocienie. Zostaje jeszcze wyjaśnić co to są tytułowe Głębocienie. Otóż są to…. nie nie. Zapraszam do lektury. Ja nic nie zdradzę.

Warto czasem zajść do katolickich księgarni. Właśnie w jednej z nich wypatrzyłem pozycję o małym Rico. Szukałem czegoś nastawiającego pozytywnie do życia. Czegoś co przywróci wiarę w człowieka. Zachęcony opisem nabyłem tę książkę mówioną i odłożyłem do „poczekalni”, gdzie czekała na swoją kolejkę w odtwarzaczu. Gdy to nastąpiło, żałowałem, że nie zrobiłem tego wcześniej.

Teraz pisząc tę recenzję odkryłem, że na rynku jest więcej pozycji o małym Oskarze i Rico. Na pewno je nabędę, zwłaszcza, że lektorem pozostaje Pan Artur (czapki z głów) Barciś.



pozdrawiam,

audiobookowy mol

Przepozytywny czas spędzony z Arturem Barcisiem w roli dwóch mało rozgarniętych chłopaków i złowrogich głębocieni.

Sam lektor mówi o tej książce, że: „Czytanie tej książki było wielką rozkoszą. Uwielbiam książki, które są inne niż wszystkie”.

Otóż: czy ta książka jest inna niż wszystkie? Chyba nie, jednak fakt, że czyta ją pan Artur sprawia, że taką właśnie się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czy wiesz co oznacza skrót AK? Ok. To jest łatwe. A co powiesz na NSZ? A może jeszcze trudniej ZJ? A takie nazwy jak Pawiak? Brygada Świętokrzyska? A może nazwiska: Bohun, Zub-Zdanowicz, Żbik, Step, Patton?

Może coś, ktoś, gdzieś się obiło o uszy, ale zapewne by odpowiedzieć na wszystkie pytania to byłby problem. Prawda?

Okres II wojny światowej i działania Polaków na jej arenie to wciąż temat nie zgłębiony do końca, kryjący wiele tajemnic. Jedną z takich zakłamywanych tajemnic jest organizacja o nazwie Związek Jaszczurczy, która później przerodziła się w regularną partyzantkę o nazwie Narodowe Siły Zbrojne.

W czasie II Wojny Światowej wielu Polaków po jesiennej kapitulacji w 1939r. chciało nadal walczyć. Jeśli nie w regularnej armii, to z ukrycia, w ruchu oporu. Okazuje się, że takich patriotów były tysiące. Niestety. Niektórzy szli pod auspicjami rządu na uchodźstwie, inni „pod sztandarami” Narodowców, jeszcze inni pod protektoratem komunistycznym lub socjalistycznym. Nie było jedności.

W takich okolicznościach poznajemy równolegle bohaterów audiobooka „Legion” autorstwa Pani Elżbiety Cherezińskiej.
Jak na profesjonalną pisarkę przystało Pani Ela nie zajmuje określonego stanowiska. Jej pogląd na politykę i ocenę historyczną pozostawia dla siebie. Pani Ela ubiera w słowa trudne losy Polaków pod okupacją niemiecką oraz w obliczu rosyjskiej (sowieckiej) agresji.

Trudne wybory i odważne decyzje. Brawurowe akcje i desperackie czyny. Szlachetne i nikczemne postępki. Tak w skrócie mogę opisać fabułę tej audioksiążki. Pełno w niej odcieni szarości. Tak jak w naszym, obecnym, XXIwiecznym świecie nie ma tylko czerni i bieli, tak w realiach wojennych jeszcze trudniej jest zachować neutralność na losy bliskich ludzi i co nie mniej ważne na losy ojczyzny.

W książce bohaterami są postaci z przedwojennego Obozu Narodowo Radykalnego, z organizacji socjalistycznych czy Polscy Żydzi. Ich losy połączyła walka o przetrwanie w trudnych okolicznościach. Jednak czy wróg jest tylko jeden? Czy można dogadać się z katem własnego narodu? Kto jest podlejszy: kat czy Polak na służbie kata? Czy walkę prowadzić tylko z okupantem, czy z drugim najeźdźcą również? A co ze zwykłymi bandytami?

Ten audiobook, jak sama autorka opowiada, jest połączeniem „Bękartów wojny”, „Złota dla zuchwałych”, „Parszywej dwunastki” i „Czasu honoru”.

Zaiste, mieszanka wybuchowa.

Jeśli nie wiesz co to była Brygada Świętokrzyska, której ostatni żyjący żołnierze otrzymali najwyższe państwowe odznaczenia z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego czy pośmiertnie od prezydenta Andrzeja Dudy, jeśli nie wiesz czym się wsławiła brygada ponad 1000 ludzi w ostatnich miesiącach wojny (ewenement w skali Europy), jeśli chcesz poukładać sobie wiedzę o polskim podziemiu z okresu II wojny światowej to zapraszam do lektury.

Słuchanie się z początku dłuży. Specyficzny głos Zbigniewa Wróbla wkurza, ale tylko na początku, gdyż nie jest to typowa książka o wojnie. Pani Ela użyła specyficznego stylu, by poważne i ważne wydarzenia nie przytłoczyły słuchacza. Nietypowa narracja zaskakuje na początku, bo po krótkim czasie przywyknąć i zaufać lektorowi. Nieocenioną pomocą na początku (i nie tylko) każdego nowego kilkunastominutowego pliku (jest ich 160) notka kronikarsko-historyczna wyjaśniająca, czas i miejsce danego rozdziału. Niejednokrotnie taki opis przybliża słuchaczowi postać autentyczną i jej losy już po wojnie. Uważam to za posunięcie niezwykle trafne.

Reasumując, polecam i jeszcze raz polecam! Od momentu przeniesienia się akcji do podziemia zacząłem przeszukiwać bezkresny internet w poszukiwaniu map, opisów potyczek, zdarzeń historycznych i relacji świadków.

Natrafiłem na wiele ciekawych materiałów, które pomogły mi przy lekturze Legionu. Nigdy nie byłem wielkim entuzjastą czy badaczem-amatorem II wojny Światowej, ale ten audiobook wyzwolił we mnie pokłady patriotyzmu i dumy z pochodzenia. Pani Elżbieto – dziękuję.

Czy wiesz co oznacza skrót AK? Ok. To jest łatwe. A co powiesz na NSZ? A może jeszcze trudniej ZJ? A takie nazwy jak Pawiak? Brygada Świętokrzyska? A może nazwiska: Bohun, Zub-Zdanowicz, Żbik, Step, Patton?

Może coś, ktoś, gdzieś się obiło o uszy, ale zapewne by odpowiedzieć na wszystkie pytania to byłby problem. Prawda?

Okres II wojny światowej i działania Polaków na jej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to