-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2026-03-19
2026-03-04
2026-03-02
2026-02-25
2026-02-03
2026-02-02
2026-02-06
2026-02-04
2026-01-28
2026-01-22
Nie jest to powieść napisana po polsku, lecz w języku wojny, gdzie ukraińskie wulgaryzmy mieszają się z żołnierskim żargonem. Niektórych słów trzeba się po prostu nauczyć, pytając sztuczną inteligencję o ich znaczenie. Mobik, pidar, efpiwiszka, połon. Ten język poznaje się podczas czytania. Utrzymana w nurcie naturalistycznym książka robi duże wrażenie. Nie ma tu dżentelmeńskiej fabuły jak w „Czterech pancernych” czy „Stawce większej niż życie”. Autor ukazuje dramat walczących z własną znieczulicą żołnierzy, utaplanych w błocie i we własnej krwi, którzy nie wiedzą, czy lepiej zginąć, czy przeżyć.
Nie jest to powieść napisana po polsku, lecz w języku wojny, gdzie ukraińskie wulgaryzmy mieszają się z żołnierskim żargonem. Niektórych słów trzeba się po prostu nauczyć, pytając sztuczną inteligencję o ich znaczenie. Mobik, pidar, efpiwiszka, połon. Ten język poznaje się podczas czytania. Utrzymana w nurcie naturalistycznym książka robi duże wrażenie. Nie ma tu...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-24
Przechowywać, czy pogrzebać dawno umarłe sny? – to jedno z pytań Autora „Wielkiego Gatsby”. Obumarłe marzenia tylko pozornie zmartwychwstają. Komplikują życie i każą nam pić piwo, którego nie naważyliśmy. Nie da się uchwycić tamtego powietrza ani zachować strzępów miejsc, które się kochało, bo był tam ktoś, kto skradł ci serce. Nie da się żyć zbyt długo z jednym tylko, pokrytym patyną pragnieniem. Chociaż mobilizuje cię ono do bycia kimś, kim nigdy nie byłeś. Chociaż daje ci siły, by bogacić się i zabawiać innych, to i tak ta hałastra szybko o tobie zapomni.
Przechowywać, czy pogrzebać dawno umarłe sny? – to jedno z pytań Autora „Wielkiego Gatsby”. Obumarłe marzenia tylko pozornie zmartwychwstają. Komplikują życie i każą nam pić piwo, którego nie naważyliśmy. Nie da się uchwycić tamtego powietrza ani zachować strzępów miejsc, które się kochało, bo był tam ktoś, kto skradł ci serce. Nie da się żyć zbyt długo z jednym tylko,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-18
2026-01-15
2026-01-14
2026-01-11
Najlepsza książka o ojcu, który odchodzi zostawiając po sobie ślady obecności wykraczającej poza czas. Gdy ojciec-ogrodnik umiera, trzeba wytłumaczyć jego nieobecność wszystkim roślinom, które pielęgnował i domowym zwierzętom, które wciąż na niego czekają, ale również sobie samemu. Powiedzieć drzewom czereśniowym ze łzami w oczach - „to nic takiego”, „nie smućcie się, kwitnijcie i owocujcie jak potraficie”. Słowa „to nic takiego” zamiast pocieszać dodają ciężaru dramatowi bolesnej choroby i umieraniu. Ta wzruszająca, osobista proza zmusiła mnie do zadania sobie pytania, tego samego, które zadaje sobie autor-narrator: „gdzie jest mój ogród?” Czy będzie komu tłumaczyć, że mnie już nie ma i że nie zobaczę, jak rośnie to, co posadziłem? „Śmierć jest czereśniowym drzewem, które dojrzewa bez ciebie” – tłumaczy Gospodinow. Autor książki jest moim kandydatem do literackiej Nagrody Nobla.
Najlepsza książka o ojcu, który odchodzi zostawiając po sobie ślady obecności wykraczającej poza czas. Gdy ojciec-ogrodnik umiera, trzeba wytłumaczyć jego nieobecność wszystkim roślinom, które pielęgnował i domowym zwierzętom, które wciąż na niego czekają, ale również sobie samemu. Powiedzieć drzewom czereśniowym ze łzami w oczach - „to nic takiego”, „nie smućcie się,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTraumatyczne wydarzenie, zatonięcie Asle'a, załamuje strukturę czasu. To, co było, to również jest i będzie. Wszystko dzieje się teraz, w czasie obecnym zasysającym przeszłość, w różnych odsłonach i scenografiach. Materializują się wspomnienia. Materializują się ludzie, których już nie ma. Signe jest zarazem młoda i stara. Taka jak kiedyś i taka jak teraz. Ta sama osoba. Przeszłość nie chce przeminąć. Zrozpaczona starzejąca się Signe jakby poza czasem wchodzi do domu i widzi samą siebie leżącą na ławie, stojącą przy oknie i wpatrującą się w ciemność. To, co się wydarzyło, staje się jedynym sensem życia. Opowiadanie Fossego to lektura do kontemplacji, w której wystarczy łączyć elementy mistycznej układanki, aby zachwycić się niewyrażalnym, poruszającym jakieś wewnętrzne struny czytelnika. Nie trzeba rozumieć. Można jednak przeżyć i warto.
Traumatyczne wydarzenie, zatonięcie Asle'a, załamuje strukturę czasu. To, co było, to również jest i będzie. Wszystko dzieje się teraz, w czasie obecnym zasysającym przeszłość, w różnych odsłonach i scenografiach. Materializują się wspomnienia. Materializują się ludzie, których już nie ma. Signe jest zarazem młoda i stara. Taka jak kiedyś i taka jak teraz. Ta sama osoba....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Wybitny pisarz amerykański, laureat literackiej Nagrody Nobla (1962), John Steinbeck, w swojej powieści „Na wschód od Edenu” (1952) dostrzega kainowe znamię pośród prostych ludzi żyjących na farmie na początku XX wieku,. Czytając to wybitne dzieło trudno nie zadać sobie pytania, czy i my jesteśmy dziećmi Kaina, który zamieszkał na wschód od Edenu? (por. Rdz 4,16).
Steinbeck reinterpretuje biblijny mit ukazując nam postaci, które mają w sobie jakiś feler, jakiś brak, który manifestuje się złośliwością, a nieraz okrucieństwem wobec najbliższych. Jeden z bohaterów powieści Adam Trask i jego chiński służący wertują zużyty egzemplarz Pisma świętego zastanawiając się, jakie imiona nadać bliźniakom zrodzonym w chorej relacji między Adamem i Cathy. Zatrzymują się długo na historii Kaina i Abla. Czytają ją wielokrotnie. Zadają pytania tekstowi poznaczonemu „brudem poszukujących palców”.
Tuż przed bratobójczą tragedią Bóg rzekł do Kaina: „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech waruje u wrót i łasi się do ciebie, a przecież ty masz nad nim panować” (Rdz 4,6-7). Słowo „masz” nie odpowiada koncepcji Autora, gdyż wymusza na człowieku określone postępowanie, jakby Bóg nie szanował jego wolności: masz święty obowiązek, musisz, nie masz wyjścia. Zmienia więc przekład Biblii zastępując słowo „masz” słowem „możesz”. Niektórzy bibliści potwierdzają tę jego intuicję, gdyż występujące tu hebrajskie słowo „timszol” można tłumaczyć zarówno jako nakaz („masz panować”), jak i możliwość („możesz panować”).
Według Steinbecka słowo „możesz” to najważniejsze słowo świata, ponieważ nie obiecuje łatwego zwycięstwa, jak w przekładach mówiących „będziesz nad nim panował” ani go nie nakazuje jak w innych przekładach, ale daje człowiekowi wybór. W ten sposób Bóg nie narzuca niczego człowiekowi, lecz daje mu wolną wolę i do tego daje mu siłę, by nad grzechem panował. Mówi: możesz, jeśli chcesz. Zawsze masz możliwość wyboru. „To daje człowiekowi wielkość […] To czyni człowieka człowiekiem” – czytamy w powieści. Czy człowiek korzysta dziś z tej siły, jaka została mu dana? Czy chce nad grzechem panować?
Gdyby grzech nie oferował drogi na skróty, gdyby nie obiecywał gruszek na wierzbie, gdyby nie mamił naszych zmysłów, to może byśmy chcieli nad nim panować.
„Grzech to ciekawa sprawa – zauważył Samuel. – Zdaje się, że gdyby człowiek musiał wytrząsnąć wszystko, co ma w środku czy z wierzchu, to jeszcze by sobie gdzieś schował kilka pomniejszych grzeszków na własne utrapienie. To ostatnia rzecz, jakiej się wyrzekamy”. Jesteśmy mistrzami w usprawiedliwianiu naszych kainowych złośliwości, intryg, podkładanych świń, wtykanych szpilek i tzw. „prawd” mówionych prosto w oczy.
Chętnie bym się nie przyznał do mojego praojca Kaina. Nie muszę od niego pochodzić, bo przecież biblijny Adam miał jeszcze syna Seta, a potem spłodził wielu synów i wiele córek. Może na nich zbudowana genealogia nie byłaby tak wstydliwa. Jakkolwiek jednak bym nie kombinował, to i tak kainowe grzechy, czyli te przeciwko bratu lub siostrze, nie raz zaprowadzą mnie do konfesjonału, bowiem „każdy, kto się gniewa na swego brata [lub siostrę], podlega sądowi” (Mt 5,22). Możemy nad tym gniewem panować – przekonuje Steinbeck. Jeśli chcemy.
Licząca ponad 800 stron powieść Johna Steinbecka to moim zdaniem najwybitniejsza katecheza o grzechu, nad którym stworzony przez Boga człowiek może panować, jeśli tylko chce. Podczas przemówienia w dniu otrzymania Nagrody Nobla Steinbeck powiedział: „Człowiek stał się naszym największym zagrożeniem i naszą jedyną nadzieją”. Nawet jeśli w każdym z nas drzemie Kain, to wciąż mamy możliwość wyboru.
Wybitny pisarz amerykański, laureat literackiej Nagrody Nobla (1962), John Steinbeck, w swojej powieści „Na wschód od Edenu” (1952) dostrzega kainowe znamię pośród prostych ludzi żyjących na farmie na początku XX wieku,. Czytając to wybitne dzieło trudno nie zadać sobie pytania, czy i my jesteśmy dziećmi Kaina, który zamieszkał na wschód od Edenu? (por. Rdz 4,16)....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to