rozwiń zwiń

Legendy II

Okładka książki Legendy II
Robin HobbGeorge R.R. Martin Wydawnictwo: Rebis fantasy, science fiction
704 str. 11 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Legends II
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Data 1. wydania:
2004-02-01
Liczba stron:
704
Czas czytania
11 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7301-501-9
Tłumacz:
Robert Bartołd
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Legendy II w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Legendy II

Średnia ocen
6,9 / 10
143 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
696
615

Na półkach: , , ,

Druga część ,,Legend" jest bardzo podobna do poprzedniczki. Ponad połowa autorów z poprzedniego tomu, pojawia się również w następnym. W drugiej części zabrakło tekstów Stevena Kinga, Terrego Pratchetta, Terrego Goodkinda, Ursulii LeGuin i Nicka Jordana. Wszystkie pozostałe teksty są częścią tych samych sag co wcześniej, dlatego klimat jest bardzo podobny.
Opowiadanie Robina Hobba ,,Powrót do domu", będące częścią cyklu ,,Kraina najstarszych" to świetna historia grupki kolonistów wysłanych na podbój tropikalnej krainy. Nowy świat nie okazał się jednak zielonym rajem, a bagnistym piekłem, w którego głębi kryją się tajemnicze, złowrogie siły... Ta opowieść, przedstawiona w formie pamiętnika, to ciekawa opowieść o chciwości, walce człowieka z naturą oraz tego, jak niebezpieczeństwa wpływają na normy społeczne. Jestem pod wrażeniem.
Klasę pokazał również G. Martin, przedstawiając dalszy ciąg przygód ser Dancana wysokiego, legendarnego rycerza z czasów na sto lat przed wydarzeniami z ,,Gry o tron". Akcja opowiadania rozgrywa się w czasach teoretycznego pokoju, jednak nawet wtedy siedem królestw jest dalekie od spokoju. Drobny sąsiedzki konflikt jest okazją do intryg nie ustępujących w niczym ,,Grze o Tron" i, nawiasem mówiąc, dużo bardziej podobało mi się od stylu sagi.
Opowiadanie Orsona Carda, z ,,Opowieści o Alvinie Stwórcy" jest bliźniaczo podobne do poprzedniczki - tym razem poruszony zostaje motyw niewolnictwa i zbliżającej się wojny secesyjnej (chociaż w stanach Carda Ameryka jest podzielona od samego początku istnienia). Główny bohater znowu spotyka znane osoby - tym razem są początkujący prawnik Abraham Lincoln oraz były kowal Dawid Bowie. Opowiadanie jest nieco poważniejsze od tego z pierwszej części - w końcu porusza poważniejszy temat niż sprawę nieuczciwego młynarza, ale forma nadal nie przypada mi do gustu. Przede wszystkim, irytuje mnie główny bohater, dysponujący niemal boską mocą, a mimo to próbujący (niezbyt udolnie) silić się na pomysłowość.
,,Lord John i sukkub" Diany Gabeldon to ciekawe pomieszanie gatunków. Chociaż jest częścią cyklu fantasy, jednak opowiadanie jest... kryminałem. Rozgrywającym się w XVIII wieku, na froncie francusko-niemieckim, ale jednak. Interesujące rozwiązanie, chociaż fabuła rozwija się powoli, a kończy błyskawicznie.
,,Księga zmian", napisana przez autora zbioru, ponownie przenosi nas do Majipooru. Tym razem jest to historia genialnego eposu i okoliczności jego powstania. Morał jest taki - sztuka wymaga wyrzeczeń. Lepsze od poprzedniego, ma swój głęboki sens, ale do serii nadal nie jestem zbytnio przekonany...
,,Chłopiec który znalazł szczęście po śmierci" to historia umierającego dzieciaka, którego osobowość została przeniesiona do wirtualnego świata. To dosyć pesymistyczna (a może nie?) opowieść o tym, jak traci on powoli kontakt z dawnym światem, zadaje również pytania na temat wirtualnego świata. Tyle, że fabuła nie rzuciła mnie na kolana.
,,Poza pomiędzy" Anny McCaffrey przedstawia historię z perspektywy jeźdźców smoków. Zwierzęta te znały niezwykłą sztukę teleportacji, jednak nie było to niebezpieczne, gdyż groziło uwięzieniem pomiędzy wymiarami. I właśnie to spotyka główną bohaterkę. Muszę przyznać że historia Morety, podobnie jak całe uniwersum, nie przypadła mi do gustu. Nie dosyć, że jest bardzo niekonsekwentny, to jeszcze nic się w nim nie dzieje. Jeżeli ,,Legendy" miały przekonać mnie do Pern, to im się nie udało.
Bohater opowiadania Raymonda E. Feista również jest kurierem. I chociaż ma o wiele bardziej banalny środek transportu, to całe opowiadanie ,,Kurier" jest w całości wypełnione akcją. Wszystko zaczyna się, gdy w związku z nadejściem zimy armie Kelewanu rozpoczynają odwrót na leża zimowe. Jak się okazuje, moment ten został uznany za dogodny moment do ataku. Opowiadanie jest klasyczną historią drogi, chociaż wątek wojenny również jest nie bez znaczenia. Szybka, łatwa i przyjemna lektura.
Opowiadanie ,,Próg" Elizabeth Haydon to jeden z najlepszych fragmentów zbioru. To epicka historia świata skazanego na zagładę.Czekające na największą w dziejach tragedię królestwo opuszczają prawie wszyscy mieszkańcy. Prawie, bo nad przebiegiem ewakuacji czuwać ma kilku ochotników. W ostatniej chwili okazuje się, że możliwe jest ocalenie. Ale za jaką cenę?
Akcja opowiadania Neila Gemaina ,,Władca górskiej doliny" rozgrywa się w świecie powieści ,,Amerykańscy bogowie". Cień, jego główny bohater, trafia do Szkocji, gdzie ma odbyć się pojedynek decydujący o losach rywalizacji dobra ze złem. Szybko jednak się okazuje, że nie określenia ,,dobro" i ,,zło" są czysto umowne. Wymowa opowiadania jest ciekawa, podobnie jak odwołania do szkockich legend, ale fabuła rozwija się raczej mozolnie i sporo się wynudziłem podczas lektury.
Ten naprawdę dobry tomik zakończony został słabym opowiadaniem ,,Niepokonany" Terrego Brooksa. Strasznie się przy nim męczyłem: najpierw główny bohater nie chcę ratować świata, potem ci którzy go do tego namówili chcą go zniechęcić, a potem wszyscy ruszają w drogę, martwiąc się że to niebezpieczne... W zasadzie mogłoby zajmować dwie strony.
Podsumowując, drugi tom ,,Legend" jest dobrą kontynuacją poprzedniej części i z pewnością spodoba się wszystkim, którym przyjemność sprawiła lektura poprzedniego tomu. Z tego samego powodu, nie spodoba się tym, którzy ,,jedynka" do gustu nie przypadła. Kilka opowiadań jest na naprawdę wysokim poziomie, ale kilka nie wypadło najlepiej. Największą niespodzianką było dla mnie opowiadania ,,Próg" i ,,Powrót do domu" bo wstęp nie wyglądał zachęcająco. Ponownie jak w poprzedniej części autor zamieścił obszerne wstępy, zawierające dużą ilość, często niepotrzebnych, spoilerów.

Druga część ,,Legend" jest bardzo podobna do poprzedniczki. Ponad połowa autorów z poprzedniego tomu, pojawia się również w następnym. W drugiej części zabrakło tekstów Stevena Kinga, Terrego Pratchetta, Terrego Goodkinda, Ursulii LeGuin i Nicka Jordana. Wszystkie pozostałe teksty są częścią tych samych sag co wcześniej, dlatego klimat jest bardzo podobny.
Opowiadanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

571 użytkowników ma tytuł Legendy II na półkach głównych
  • 348
  • 216
  • 7
145 użytkowników ma tytuł Legendy II na półkach dodatkowych
  • 101
  • 17
  • 11
  • 8
  • 4
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Legendy II

Inne książki autora

Okładka książki Sky Dragons Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Ocena 8,0
Sky Dragons Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Okładka książki Dragons Time Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Ocena 6,5
Dragons Time Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Okładka książki Smoczy harfiarz Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Ocena 7,1
Smoczy harfiarz Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Okładka książki Smocza Rodzina Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Ocena 7,0
Smocza Rodzina Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Okładka książki Smoczy ogień Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Ocena 7,0
Smoczy ogień Anne McCaffrey, Todd McCaffrey
Anne McCaffrey
Anne McCaffrey
Anne Inez McCaffrey - amerykańska pisarka. Absolwentka Radcliffe College w Cambridge, USA (języki słowiańskie i literatura). Pisała głównie powieści science-fiction, z których wiele ukazało się w polskim przekładzie. Pierwsza żeńska laureatka nagrody za powieść SF. Autorka serii książek pt. "Jeźdźcy smoków z Pern" ("Dragonriders of Pern", 1968-2011). Oprócz tego wraz z Mercedes Lackey, Stephenem Michaelem Stirling i Jody Lynn Nye napisała cykl "Statek" ("The Ship", 1969-1997), zaś z Elizabeth Ann Scarborough cykle "Acorna" (1997-2007) oraz "Petaybee" (1993-1995). Anne McCaffrey żyła 85 lat. Mąż: Horace Wright Johnson (1950-08.1970, rozwód), 3 dzieci: córka Georgeanne "Gigi" Kennedy (ur. 1959) i dwóch synów: Alec Anthony (ur. 1952) oraz Todd (ur. 1956).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatni rejs Fevre Dream George R.R. Martin
Ostatni rejs Fevre Dream
George R.R. Martin
Przeczytane, jak zwykle, w oryginale. Kiedyś to książki były - wzdycham, bo jakkolwiek mam uwagi, to "Fevre Dream" wciągnęło mnie jak żadna z niedawno czytanych nowości. Po pierwsze, kunszt literacki się nie umywa. Władza GRR Martian nad słowem przypomina władzę mistrza wampirów nad swoimi podwładnymi. Jest to jego starsza pozycja, sprzed "Gry o Tron," a mimot to pozostawia współczesnych pisarzy daleko w tyle. Z samego tego faktu polecam lekturę. Po prostu czyta się dobrze. Do tego dochodzą niesamowicie dobrze zarysowane postacie (uwielbiałam Joshuę, ale lubiłam też naszego gburowatego kapitana), ciekawe tło historyczne - i na ile wiem, wiernie oddane - a także wartka fabuła... przez pierwsze 70%. A potem? No tutaj pojawiają się moje uwagi, że jednak parę zwrotów fabularnych było dla mnie zbyt wywrotowych. Nie chcę wchodzić w spoilery - ale myślę, że jak ktoś do tego miejsca dojdzie, to łatwo się zorientuje, że to o nie chodziło. Ponadto, epilog. Finalna potyczka trzymała w napięciu i rozegrana została znakomicie, ale zabrakło mi tego momentu wypuszczenia długo wstrzymywanego oddechu. Książka... W zasadzie kończy się zaraz po finale. Dwie strony epilogu i tyle, a ja chciałam jednak mieć lepszy wgląd w to, co bohaterowie robili przez kolejne lata. No i dla mnie książki o wampirach, jeśli są faktycznie dobre, są jednak trochę dołujące. Bo wampiry są wieczne młode a ja nie ;) Ale tak no, tyle. Ogółem, polecam - szczególnie jeśli ktoś poszukuje czegoś z wampirami przypominającymi nieco "Wywiad z Wampirem" - ale jednak inaczej.
Rachel3 - awatar Rachel3
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Chłopaki Anansiego Neil Gaiman
Chłopaki Anansiego
Neil Gaiman
Zanim przejdę do samej treści książki, czuję się w obowiązku zacząć od kwestii, której dziś nie sposób pominąć. Doniesienia i zarzuty wobec Neila Gaimana, które ujrzały światło dzienne, są – jeśli okażą się prawdą – po prostu potworne i obrzydliwe. Trudno przejść obok nich obojętnie i nie czuć głębokiego rozczarowania człowiekiem, który dla wielu był literackim autorytetem. Jednocześnie stoję na stanowisku, że nie powinniśmy oceniać dzieła wyłącznie przez pryzmat autora. Książka, raz wypuszczona w świat, zaczyna żyć własnym życiem, stając się własnością czytelników i ich interpretacji. Dzieło jest czymś niezależnym od moralnych upadków jego twórcy. Z takim właśnie nastawieniem, starając się oddzielić tekst od kontekstu biograficznego, sięgnąłem po książkę „Chłopaki Anansiego”. Głównym bohaterem jest Gruby Charlie Nancy – człowiek, którego całe życie to niekończący się ciąg drobnych upokorzeń i desperackich prób bycia „normalnym”. Wszystko pęka w szwach, gdy umiera jego ojciec, Pan Nancy, którego znamy z innej powieści Gaimana ,,Amerykańscy Bogowie”. Charlie nie tylko dowiaduje się, że staruszek był ludzką inkarnacją afrykańskiego boga-pająka, Anansiego, ale też, że ma brata, o którym nie miał pojęcia. Wtedy w jego uporządkowane, nudne życie wkracza Spider. I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. To, co w tej książce urzeka najbardziej, to dynamika między braćmi. Mamy tu genialnie nakreślony kontrast. Obserwowanie, jak te dwa światy się zderzają, a Spider powoli (i dość bezlitośnie) demontuje poukładaną egzystencję Charliego, dostarcza mnóstwo rozrywki. Gaiman z ogromnym wyczuciem balansuje między współczuciem dla głównego bohatera a czystym, absurdalnym humorem. W ,,Chłopakach Anansiego” afrykańskie legendy o tricksterze nie są zakurzonymi eksponatami w muzeum. One żyją w nowoczesnym Londynie i na słonecznej Florydzie, objawiając się w piosenkach, opowieściach i starych kobietach, które wiedzą o świecie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Mówiąc krótko: „Chłopaki Anansiego” to po prostu bardzo przyjemna książka. To jedna z tych lektur, które bez wysiłku mieszają wszystkie gatunki. Wszystko to podane jest w idealnie wyważonych proporcjach. Największą siłą tej powieści jest jej klimat. Czytelnik czuje go niemal fizycznie, podróżując wraz z bohaterem między deszczowym, Londynem a duszną, nasyconą magią Florydą. Gaiman jako narrator ma rzadki dar, przy jego stylu pisania bardzo ciężko się nudzić. Potrafi pleść zawiłe historie niczym pająk swoją pajęczynę i owinąć nas w swoją sieć. On nie tylko opisuje wydarzenia, on uwodzi czytelnika słowem, sprawiając, że każda kolejna strona przewraca się niemal sama. Trzeba być jednak szczerym: mimo całego mojego zachwytu, nie uważam, by była to najlepsza powieść w dorobku autora. Brakuje jej emocjonalnego ciężaru i epickości jaką znam z innych jego książek. Niemniej jednak, bawiłem się przy niej świetnie. To literatura rozrywkowa na wysokim poziomie, która udowadnia, że dobra opowieść potrafi obronić się sama i nie ważne kto ją napisał. Ocena końcowa: 7/10
Patryk Adamiec - awatar Patryk Adamiec
ocenił na 7 14 dni temu
Dziedziczka morza i ognia Patricia A. McKillip
Dziedziczka morza i ognia
Patricia A. McKillip
„Dziedziczka morza i ognia” to książka z wyraźnym potencjałem i kilkoma naprawdę udanymi elementami, ale ostatecznie nie do końca wykorzystuje wszystkie swoje atuty. Pomysł świata — inspirowanego kulturami morskimi i mythosem ognia — jest interesujący i daje poczucie egzotyki, jednak przez większą część lektury miałam wrażenie, że wszystko dzieje się trochę zbyt przewidywalnie. Najbardziej podobała mi się główna bohaterka — jej relacja z elementami żywiołów i wewnętrzne dylematy miały potencjał, by stworzyć naprawdę angażującą postaci, pełną sprzeczności i głębi. Niestety czasem narracja zdawała się zbyt ugrzeczniona, a dramatyzm jej wyborów nie do końca docierał do czytelnika z pełną mocą. Dzięki temu trudno było mi poczuć prawdziwe napięcie w momentach, które miały być najbardziej emocjonujące. Świat przedstawiony jest barwny i bywa fascynujący, zwłaszcza w opisach morskich podróży czy krajobrazów ognistych krain. Autorka włożyła wyraźnie dużo pracy w zbudowanie detali, które sprawiają, że miejsce akcji wydaje się żywe — chociaż momentami jest to efekt bardziej powierzchowny niż rzeczywiście głęboki. Niektóre opisy są piękne i sugestywne, inne zaś wydają się przydługie i przesadnie rozwinięte, co potrafiło spowolnić tempo czytania. Relacje między postaciami bywają interesujące, choć też nie zawsze w pełni wiarygodne. Między bohaterami z jednej strony widać chemię i potencjał konfliktu, z drugiej zaś wiele decyzji i dialogów brzmi trochę zbyt konwencjonalnie, jakby autorce brakowało odwagi, by pójść w bardziej zaskakujące albo mniej przewidywalne kierunki. To, co mogę książce zdecydowanie przyznać, to ładny styl i wrażenie dbałości o język — narracja bywa malownicza i potrafi wciągnąć, szczególnie gdy opisuje przyrodę czy wewnętrzne przemyślenia bohaterki. Równocześnie jednak momentami styl ten staje się zbyt ozdobny i odbiera nieco dynamiki fabule. Podsumowując, „Dziedziczka morza i ognia” to lektura, którą czyta się płynnie i z przyjemnością, ale jednocześnie nie jest to powieść, która całkowicie pochłania uwagę. Ma ciekawe elementy świata, sympatyczną główną bohaterkę i solidne tło fabularne, ale również zbyt wiele fragmentów, które mogłyby być bardziej odkrywcze, intensywne albo mniej przewidywalne. Dlatego oceniam ją na 7/10 — dobra i klimatyczna opowieść, ale niekoniecznie taka, która zapadnie w pamięć na długo albo wyróżni się znacząco w gatunku fantasy.
Samanta_Eko - awatar Samanta_Eko
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Pieśń Łowcy Tad Williams
Pieśń Łowcy
Tad Williams
„Pieśń Łowcy” to zaskakująco urokliwa i nietypowa opowieść fantasy, w której głównym bohaterem nie jest żaden rycerz czy mag, lecz rudowłosy kot o imieniu Łowca. Książka, choć z pozoru może brzmieć jak bajka dla młodszych czytelników, skrywa w sobie znacznie więcej — jest to pełnoprawna przygodowa historia z elementami mistycyzmu i magii, która potrafi wciągnąć zarówno młodszych, jak i starszych fanów gatunku. Świat przedstawiony przez Williamsa jest klasyczny, wręcz retro w swoim stylu: społeczność kotów, ich wierzenia, legendy, niebezpieczeństwa czające się poza znanymi terenami i wędrówka bohatera, która ma go nie tylko zaprowadzić do zaginionej przyjaciółki, ale i przemienić wewnętrznie — to wszystko brzmi jak dobrze znane fantasy, lecz autor potrafi to opowiedzieć z prawdziwym wyczuciem i wdziękiem. Największą siłą książki jest właśnie jej klimat i sposób, w jaki Williams naprawdę wczuwa się w kocie postrzeganie świata — to nie tylko przygody i walki, lecz także zmysłowe opisy, subtelne relacje między postaciami i sposób, w jaki odbierają otoczenie. Dzięki temu łatwo poczuć więź z Łowcą i jego towarzyszami, nawet jeśli momentami fabuła jest dość tradycyjna i przewidywalna jak w klasycznej fantasy. Narracja bywa prosta i spokojna, co dla mnie działało raczej na plus niż minus — choć nie spodziewałam się po tej książce czegoś szczególnie nowatorskiego, sposób prowadzenia historii był na tyle przyjemny, że czytało się ją płynnie i z sympatią dla bohaterów. Czasem brakowało mi nieco większego napięcia lub zaskoczenia, ale jeżeli czyta się ją jako przygodową sagę z kocim twistem, to naprawdę daje się w nią wciągnąć. Ostatecznie oceniam „Pieśń Łowcy” na 8/10 — to ciepła, dobrze napisana i klimatyczna opowieść fantasy o nietypowym bohaterze, która bawi i porusza, choć nie jest to absolutne arcydzieło gatunku.
Samanta_Eko - awatar Samanta_Eko
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Harfista na wietrze Patricia A. McKillip
Harfista na wietrze
Patricia A. McKillip
„Harfista na wietrze” to powieść, która ma w sobie dużo uroku i kilka naprawdę ciekawych pomysłów, ale w praktyce działa bardziej jak przyjemna, niż porywająca lektura. Pomysł świata i roli, jaką w nim pełni harfa — oraz muzyka w ogóle — jest interesujący i daje książce charakteru, jednak ta atmosfera nie zawsze przekłada się na tempo akcji czy emocjonalne zaangażowanie czytelnika. Największym atutem książki jest jej klimat. Opisy podróży, krajobrazów i muzycznych chwil z pewnością mają swój urok — momentami narracja potrafi naprawdę zanurzyć czytelnika w subtelne, liryczne obrazy i dać poczucie, że świat przedstawiony jest czymś więcej niż tylko tłem dla fabuły. To sprawia, że lektura bywa momentami po prostu przyjemna i ładnie napisana. Z drugiej strony tempo narracji bywa nierówne. Dużo czasu spędzamy na opisach, przemyśleniach bohatera i jego wewnętrznych zmaganiach, co może być dla niektórych bardzo klimatyczne, ale mnie miejscami trochę męczyło. Akcja zdaje się toczyć powoli, a prawdziwe zwroty wydarzeń pojawiają się raczej rzadko — przez co książka momentami traci impet i nie angażuje tak bardzo, jak by mogła. Bohaterowie są sympatyczni i mają swoje charakterystyczne cechy, ale nie wszyscy z nich rozwijają się w fabule w sposób, który głębiej zapada w pamięć. Relacje między postaciami bywają interesujące, jednak często brakowało mi w nich większej iskry albo wyraźniejszego dramatyzmu — takie momenty, które mogłyby naprawdę poruszyć, były rzadkie i przytłumione ogólnym spokojem narracji. Styl autora jest zdecydowanie jednym z mocniejszych elementów tej powieści — ładny, malowniczy język pomaga poczuć klimat świata i lepiej zrozumieć emocje harfisty. Jednocześnie miejscami ten sam styl sprawia, że całość staje się zbyt ozdobna i lekkie fragmenty przekształcają się w nieco zbyt rozwlekłe opisy. Podsumowując, „Harfista na wietrze” to książka z przyjemnym klimatem i wieloma ładnymi momentami, ale jednocześnie taką, którą czyta się raczej spokojnie niż z zapartym tchem. Ma swoje mocne strony — barwne obrazy, subtelne fragmenty muzyczne i sympatycznego bohatera — jednak brakuje jej tego „czegoś”, co sprawiłoby, że zapada w pamięć na długo po odłożeniu książki. Dlatego oceniam ją na 7/10 — dobra i pełna uroku lektura, ale nie do końca poruszająca albo porywająca, którą poleciłabym przede wszystkim osobom lubiącym klimatyczną, spokojną fantasy z muzycznym akcentem.
Samanta_Eko - awatar Samanta_Eko
ocenił na 7 1 miesiąc temu
W hołdzie królowi Terry Pratchett
W hołdzie królowi
Terry Pratchett Robert Silverberg Andre Norton Emma Bull Patricia A. McKillip Mike Resnick Dennis L. McKiernan Stephen R. Donaldson Martin H. Greenberg Poul Anderson John Brunner Harry Turtledove Gregory Benford Peter S. Beagle Karen Anderson Charles de Lint Karen Haber Barry N. Malzberg Elizabeth Ann Scarborough Judith Tarr Jane Yolen
T. Pratchett, Trollowy most, [w: ] Praca zbiorowa, pod red. M. H. Greenberg, W hołdzie królowi Ciekawa książką jest ten zbiór opowiadań poświęcony Tolkienowi, zatytułowana jest "W hołdzie królowi". Opowiadań jest 20, wypowiadają się różni znani autorzy fantastyki, nie tylko fantasy. Jednym z nich jest Terry Pratchett i z tego co kojarzę twórczość tego autora to opowiadanie jest raczej wyjątkowe. Bo klimatem rzeczywiście jakoś tam pasuje do klimatu Tolkiena, bo tam są między innymi trolle. Pasuje też, może nawet bardziej do klimatu twórczości Sapkowskiego, bo jak wiemy trolli i całej armii dziwnych stworów w twórczości polskiego mistrza fantasy nie brakuje. Pod względem samych trolli gry Wiedźmin 2 i Wiedźmin 3 są niesamowite. W dwójce w parze trollowej była drama, bo facet troll znalazł czarodziejkę Triss, jak wyleciała z portalu, a jego samica, była okropnie zazdrosna. A trójka to już w ogóle cała masa genialnych questów z tymi sympatycznymi i wielkimi stworami, bywa, że groźnymi. Na porządku dziennym były teksty typu "takie duże bum i nie ma torfuna" są świetne. Albo jak Talar uczy trzy trolle Oga, Poga i Roga przeklinać, a te go przetrzymują, bo "my być wielkie pany i chcemy mieć buty jak człowieki", wzięło się to stąd, że przykrywką szpiegowską Talara był wóz z warsztatem szewskim i trafił na trollowe towarzystwo. Był też troll patriota, który służył w redańskim wojsku, wysyłał Geralta po farby, żeby namalować białoczerwonego redańskiego orła, który przypomina naszego, ale tego gracz/widz bez problemu się domyśla. To tak tytułem specyficznego, półżartobliwego wprowadzenia, bo o to też chodzi, żeby czasem wesoło było, przy okazji tego wirtualnego dyskursu o książkach. No ale zacznijmy, co tu się dzieje w tym opowiadaniu, które wybrałem do recenzji. Głównym bohaterem jest Cohen Barbarzyńca, właściwie nie ma konkretów kim on jest. Wiemy tylko, że jest awanturnikiem, charakternikiem, i jak napatoczą się jakieś potwory, to podobnie jak robią to wiedźmini w innym uniwersum, zabija je. Zapewne często bierze wynagrodzenie w jakiejś wartościowej walucie, za tego typu przysługi. Aż pewnego dnia w trakcie peregrynacji przez liczne fantastyczne krainy trafił na tytułowy trollowy most. Troll pilnujący mostu, był zachwycony, że taka wybitna osobistość się pojawiła, żeby go zgładzić. Kazał ściągnąć całą troll'ową rodzinę, żeby obejrzała tą batalię, której wynik był oczywisty do przewidzenia. No ale wydarzył się cud, troll otrzymał coś w rodzaju prawa łaski. Przeżył. No tutaj ten spojler jest konieczny, żeby wyjaśnić, co pojawiło się w głowie bohatera. Wynikło to w rozmowie z koniem, i tu mamy coś podobnego w Wiedźminie 3, a konkretnie w dodatku "Krew i wino". W polskim dubbingu Płotką był Wojciech Mann, znany dziennikarz radiowy i to zrobiło wrażenie jak się to oglądało. Nie ma wyjaśnienia jak to było z koniem Cohena, ale tak czy siak ten koń gadał ile wlezie. No ale wróćmy do tej pogaduszki z wiernym towarzyszem podróży Cohena, koniem. Obaj rozmawiali o tym, że świat się zmienia i duża w tym robota samego Cohena, że trolle, gobliny, z nim łatwego życia, nie miały, do tego stopnia że prawie wszystkie zostały uśmiercone. Cohen, mimo, że sam się do tego przyczynił, stwierdził, że ten świat się zmienił, stał się jakiś taki byle jaki. Pojawił się też motyw ekologiczny, bowiem było nie było potwory jako element ekosystemu świata fantastycznego broniły przyrodę przed nadmierną ekspansją ludzi, i co za tym idzie wyniszczenia przyrody. W prozie Sapkowskiego też było coś podobnego. Największy rwetes był o las Brokilon, bowiem driady nie dopuszczały okolicznych królów do tego, żeby zajmowali ich ziemie, a ludzie, którzy tam trafiali byli zabijani strzałami z łuku, bo driady były dobrze w tym wyszkolone. Upiekło się Geraltowi, został z poselstwem wpuszczony do lasu. Jak wiemy wiedźmin poznał tam Ciri i zaczęło się to całe zamieszenia z przeznaczeniem. Potwory, zarówno u Sapkowskiego, jak i Pratchetta były pożyteczne jak się okazuje, bo chroniły przyrodę przed niekorzystnymi zmianami klimatu. Szkoda, że tutaj w sensie dosłownym nie było mowy o jakiejś Ithlinie, no ale opowiadanie raczej jest krótkie i koncept autor miał cholernie intrygujący. No i dałem dowód na to, że jest ono cholernie treściwe. Czyta się je bardzo fajnie, daje do myślenia. Zaraz pojawiają się analogie do Tolkiena i Sapkowskiego. Bo przecież u Tolkiena też mamy drzewa entowe, z którymi czarodziej Saruman ma na pieńku. Czytelnik rozumiejąc te analogie literackie z pewnością docenia kunszt Pratchetta i innych twórców, którzy wzięli udział w projekcie jakim jest książka zatytułowana". W hołdzie królowi". Opowiadania są świetne, warto je przeczytać. Książka jest świetna.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Legendy II

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Legendy II