rozwińzwiń

Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu

Okładka książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu autorstwa Sidonie-Gabrielle Colette
Okładka książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu autorstwa Sidonie-Gabrielle Colette
Sidonie-Gabrielle Colette Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Claudine à l'école. Claudine à Paris'
Data wydania:
1985-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Krystyna Dolatowska
Colette to znana francuska pisarka, autorka obyczajowo – psychologicznych powieści. Zdobyła ogromną popularność dzięki kontrowersyjnych, jak na owe czasy książkach o Klaudynie, opartych częściowo na motywach autobiograficznych. prezentowane dwu tomowe wydanie zawiera wszystkie cztery powieści z cyklu: Klaudyna w szkole, Klaudyna w Paryżu, Małżeństwo Klaudyny oraz Klaudyna odchodzi. Opowieści o Klaudynie cieszyły się ogromną poczytnością, przygody szkolne młodej dziewczyny, następnie jej wchodzenie w dorosłość ze względu na wątki erotyczne uznawane były po wydaniu książki (1900 rok) za niemoralne i obejmowała je cenzura.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu

Średnia ocen
6,6 / 10
114 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu

avatar
107
87

Na półkach: ,

Polecam

Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
336
273

Na półkach: , , , , ,

Po raz pierwszy przeczytałam tę książkę, kiedy byłam w wieku głównej bohaterki. Później przez wiele lat uważałam, że Klaudyna to ja, chociaż jako dziewczę z mchu i paproci pojęcia nie miałam o lesbijkach, lolitach, miłości chłopięcej i innych rozkoszach wszystkich 56 płci. Mamy obecnie wysyp literatury LGBTiQQruQQ, a klasyczna dla tego nurtu Klaudyna nie jest czytana, a jeśli nawet, to nie jest rozumiana. Traktowana protekcjonalnie i z politowaniem, jak staruszka, której roi się, że była kiedyś młoda. A przecież Klaudyna to taka odważniejsza Ania Shirley. To, że pani Montgomery o tym nie napisała, nie oznacza, że między Anią, a Dianą Barry nie mogło dochodzić do pensjonarskich zalotów na tych łąkach rozkosznych fiołków... W każdym razie Ania i Klaudyna to ukochane bohaterki moich wczesnych lat nastoletnich. I tak jak Ania nie budzi już we mnie większych emocji, Klaudyny nadal chętnie czytam. To jedna z moich książek życia. Nie przez jej wartość literacką, ale dla wspomnień z krainy niewinności, które powracają w trakcie lektury.

Po raz pierwszy przeczytałam tę książkę, kiedy byłam w wieku głównej bohaterki. Później przez wiele lat uważałam, że Klaudyna to ja, chociaż jako dziewczę z mchu i paproci pojęcia nie miałam o lesbijkach, lolitach, miłości chłopięcej i innych rozkoszach wszystkich 56 płci. Mamy obecnie wysyp literatury LGBTiQQruQQ, a klasyczna dla tego nurtu Klaudyna nie jest czytana, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1372
198

Na półkach:

Z pewnych książek się wyrasta,z tej wyrosłam z całą pewnością,nudna strasznie...

Z pewnych książek się wyrasta,z tej wyrosłam z całą pewnością,nudna strasznie...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

262 użytkowników ma tytuł Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu na półkach głównych
  • 177
  • 83
  • 2
80 użytkowników ma tytuł Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu na półkach dodatkowych
  • 56
  • 11
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu

Inne książki autora

Sidonie-Gabrielle Colette
Sidonie-Gabrielle Colette
Francuska pisarka, autorka powieści obyczajowo-psychologicznych. Znana głównie z opartego na motywach autobiograficznych cyklu o Klaudynie (1900–1903). Członkini m.in. Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej (fr. Académie royale de langue et de littérature françaises de Belgique; fotel nr 33 objęła w 1933 roku po zmarłej Annie de Noailles) oraz Akademii Goncourtów. Gabrielle Colette była najmłodszą z czworga dzieci (dwie dziewczynki i dwóch chłopców) Sidonie Landoy, znanej jako „Sido” oraz kapitana Jules’a-Josepha Colette (absolwenta szkoły wojskowej Saint-Cyr, żuawa),który stracił nogę podczas bitwy pod Melegnano w 1859 roku i został poborcą podatkowym. Gabrielle Colette spędziła szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu w Saint-Sauveur-en-Puisaye, dużej wsi w Burgundii. Uwielbiana przez matkę, wychowała się w rodzinnej atmosferze i otrzymała świeckie wykształcenie. Sido, feministka i zdeklarowana ateistka, nauczyła córkę uważnej obserwacji świata, począwszy od flory i fauny ogromnego ogrodu rodziny Colette. Młoda Gabrielle bardzo wcześnie zapoznała się z klasyką literatury i pobierała nauki języka francuskiego oraz stylu pisania od swojego ojca, zapalonego czytelnika prasy. Upodobanie Sido do luksusowych przedmiotów, których kupna mąż nie był w stanie jej odmówić, zrujnowało rodzinę. Zostali zmuszeni do opuszczenia Saint-Sauveur, po czym osiedlili się w Châtillon-sur-Loing w listopadzie 1891 roku. Jako nastolatka, Gabrielle poznała Henry’ego Gauthiera-Villarsa, nałogowego uwodziciela o pseudonimie „Willy”, z którym wzięła ślub 15 maja 1893 roku w Châtillon-sur-Loing. Willy był bardzo wpływowym krytykiem muzycznym i płodnym pisarzem popularnych powieści, przy tworzeniu których wykorzystywał ghostwriterów. Był także współwłaścicielem wydawnictwa Gauthier-Villars przy 55 quai des Grands-Augustins, gdzie młoda para zajmowała najwyższe piętro budynku. Wprowadził swoją młodą żonę w literackie i muzyczne kręgi artystyczne stolicy, w których Gabrielle wsławiła się swoim szorstkim burgundzkim akcentem. Zaskoczony umiejętnościami pisarskimi młodej żony, wykorzystał jej talent i opublikował jej teksty pod swoim nazwiskiem (pierwszy rękopis Colette pochodzi z 1893 roku). Gabrielle, nieznana nikomu w literackim świecie epoki, podpisywała się jako Colette Willy do 1923 roku. W 1895 roku Willy namówił żonę do spisania wspomnień ze szkolnych lat, których autorstwo przypisał jedynie sobie. W konsekwencji Klaudyna w szkole została podpisana pseudonimem męża Colette. Następnie ukazały się kolejne części z serii książek o Klaudynie: Klaudyna w Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi. Po rozpadzie małżeństwa Colette wydała pod swoim nazwiskiem La retraite sentimentale, tym samym sygnalizując zakończenie serii o Klaudynie. Colette wyróżniała się spośród współczesnych jej twórców (takich jak André Gide, Romain Rolland czy Jean Giraudoux) tematyką swoich dzieł. Jej styl jest pozornie nieskomplikowany, ale wyszukany. Klasyfikuje się ją jako przedstawicielkę regionalizmu w literaturze. Klasyfikacja ta została jej przypisana w okresie międzywojennym, między innymi ze względu na liczne opisy rodzinnej Burgundii. To, co przede wszystkim cechuje twórczość Colette, to: szczególna poprawność i precyzja słownictwa, zwłaszcza gdy służą one manifestacji uczuć poprzez naturę oraz całkowita swoboda zmysłowości, rozumianej jako wezwanie do uznania praw cielesnych nad duchowymi i praw kobiet nad prawami mężczyzn. Ponadto styl Colette jest bardziej skomplikowany i nowoczesny, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. W 1999 roku Serge Doubrovsky, twórca nowoczesnego pojęcia autofikcji, ostatecznie uznał je za wariant autobiografii, a Colette za pionierkę, której twórczość oddaje jego koncepcję: „Wystarczy bowiem wziąć do ręki książkę Narodziny dnia, która ukazała się w 1928 roku i która oryginalnie zawierała na okładce podpis: powieść. Jednak w Narodzinach dnia pojawia się postać starszej kobiety o imieniu Colette. Potem dowiadujemy się, że owa kobieta napisała serię o Klaudynie. Krótko mówiąc, opisała siebie w powieści napisanej przez Colette o Colette”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opętanie Raymond Radiguet
Opętanie
Raymond Radiguet
Natrafiłem na dzieło będące nie tyle pięknym ale pozostawiającym w pamięci ślad swojego osobistego uroku, przykładem zapomnianej literatury. Być może to zasługa stylu Raymonda Radigueta w którym pisarz kładzie nacisk na epizody, podczas których wychodzi na światło dzienne poezja drobnych rzeczy. Ich powierzchowna malowniczość oraz dodająca odwagi czytelnikowi ciemność postępków. Brutalność pożądania, przechodząca w łagodność głębszego uczucia. Oddający stan ducha swojej epoki francuski pisarz, bardzo subtelnie zapełnia każdą uczuciową próżnię. Dzięki niemu zakosztowałem uroków prowadzącej do skandalu swobody i przypomniałem sobie, że szczęście bywa egoistyczne. Gdy przerażona Europa walczyła w okopach I wojny światowej, to na kartach "Opętania" była podsycana zmysłowość a przedstawiana przez Radigueta miłość upoważniała do ponownego zastanawiania się nad znaczeniem pojęć moralnych. Myślę, że nie pomylę się w swoich odczuciach jeśli stwierdzę, iż po lekturze "Opętania" pewne rzeczy zobaczyłem zbyt jasno. Na tyle jasno, aby widok płonących listów przypomniał mi o historii Dafnisa i Chloe ale kiedy by miano uznać miłość za występek, to wtedy już na horyzoncie zarysowuje się ciemna nuta goryczy. W trakcie lektury byłem zaledwie o krok od tego, żeby przedstawiony w tej książce stan zakochania uznać za kształt ostateczny wszystkiego, co świadczy o wartości literackiej dzieła. Jednak prawda jest zbyt skomplikowana aby tylko w zarysie miłości zamknąć bohaterów "Opętania". Bowiem za fasadą starej godności Radiguet ukrył fałszywą troskę o moralność i wniósł do dyskusji o niej motyw przechodzącego w zepsucie emocjonalnego łakomstwa. Mowa tu oczywiście o zawikłanych miłosnych rozgrywkach nad którymi panuje uczucie tymczasowości. A to wszystko przez młodość. Pozbawioną hamulców i dopuszczającą do głosu serce. Przez stan umysłu, w którym okresy dramatyzmu występują naprzemiennie ze szczęściem. Dlatego też niewyłamujący się z wiodącego nurtu tej prozy, główny bohater "Opętania" bez trudu dostarcza czytelnikom tych małych młodzieńczych drżeń. To właśnie one świadczą o wspomnianym przeze mnie na początku uroku powieści. Może nie wszyscy zauważą, że w tej książce zachodzą bardzo ważne procesy a Radiguet nie opisuje jedynie miłosnych kaprysów szesnastoletniego chłopca. W "Opętaniu" należy oddzielnie interpretować każde słowo i gest aby wyczuć subtelny zapach przemijania miłości. Kiedy w ten sposób odczytamy przesłanie książki, to każdy przejaw wyrachowania czy też dokonywane przez bohaterów machinacje będziemy mogli rozpatrywać w zupełnie innym świetle. Powieść Raymonda Radigueta bardzo dobrze przedstawia stan, gdy człowiek smakuje miłość po raz pierwszy. Kiedy jest zawsze o krok od tego, żeby wszystko postawić na jedną kartę. Wiele jest książek, które opisując pożądanie nie potrafią przekazać jego zrozumienia. A tę właśnie umiejętność posiadł Radiguet i opisując pijanych namiętnościami ludzi przybliżył mi niedostępne u innych pisarzy stany ducha i ciała. Można sobie zadać pytanie, co oznacza wspomniany na koniec powrót ładu. Czy przypadkiem nie będzie on straszną wiadomością dla której nie warto było się poddawać aż tak wielkim uniesieniom? A może w głębinach prozy Raymonda Radigueta istnieje niedostępna dla naszej percepcji bardzo złożona cząstka, mieszanina szczęścia i bólu dla której odkrycia nie wystarczy kilkudniowa lektura jego dzieła. Dlatego życzę Wam dosięgnięcia tego, na co sam autor pozwoli czytelnikom.
czytający - awatar czytający
ocenił na92 lata temu
Dom Klaudyny Sidonie-Gabrielle Colette
Dom Klaudyny
Sidonie-Gabrielle Colette
To chyba moja ulubiona książka tej kontrowersyjnej francuskiej pisarki. I jeżeli ktoś spodziewa się, że znajdzie tutaj coś o Klaudynie, bohaterce świetnego cyklu to... trochę się zawiedzie a trochę nie:)... Klaudyna bowiem to Colette, a Colette to Klaudyna bo, jak pisarka zawsze podkreślała, pisarz musi pisać o tym co sam przeżył. A sięgnęłam, po latach zapomnienia, po tę akurat książkę (ale inne również),gdyż włócząc się po Burgundii "zahaczyłam" również o dom Colette w Saint-Sauveur-en-Puisaye. Dom-muzeum, wspaniale prowadzony przez pasjonatów (co widać),wyposażony w sprzęty jakich używano w domu rodzinnym pisarki (niektóre oryginalne, "zdobyte" lub odkupione przez jej wielbicieli i ofiarowane muzeum),z wnętrzami odtworzonymi z pietyzmem dokładnie według jej opisów, cudowny ogród (górny i dolny - jak to opisuje w książce) oraz pani przewodnik opowiadająca barwne dzieje rodziny - jakże teraz wspaniale czyta się o tym, co widziało się na własne oczy! Można od razu zobaczyć Colette-dziewczynkę, jej rodziców, o których opowiada, zwierzęta, którymi się otaczała, innych mieszkańców miasteczka (wielu z nich wiernie opisanych było również w "Klaudynie w szkole", co zresztą wywołało, po ukazaniu się cyklu, ogromny skandal, gdyż opisane osoby bez trudu się poznały:)). "Dom Klaydyny" to książka przesycona atmosferą ciepła i miłości, pełna cudownych opisów, tak charakterystycznych dla twórczości Colette, a równocześnie odnaleźć w niej można trochę tego zadziornego wdzięku, który tak urzeka w "Klaudynach"...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na81 rok temu
Urodził go
Urodził go "Niebieski Ptak"
Stefania Grodzieńska
Rewelacyjna lektura, wprost nie sposób się oderwać. Kiedy widzę, że książka to wspomnienia o kimś, myślę automatycznie, że to musi być jakaś straszna nuda. Nic bardziej mylnego! Fryderyk Jarosy to absolutnie niezwykła postać, pod wieloma względami. Jak pisze Grodzieńska, jego popularność w przedwojennej Polsce można porównać do popularności Klossa w latach 60 - był rozpoznawany wszędzie gdzie się pojawił. Miał wybitną charyzmę i urok, a do tego był Węgrem, który zakochał się Polsce. Niestety był też obywatelem Austrii, co sprawiło mu gigantyczne problemy. Wspomnienia o Jarosym przeplatane są opisem losów autorki najpierw z barwnym 20-leciem międzywojennym, a następnie przerażającą wojną w tle. Jednak pewne fakty autorka skrzętnie pomija - kompletnie nic nie wspomina o tym, że od jesieni 1940 do 1942 wraz z mężem byli zamknięci w getcie, gdzie Jurandot był dyrektorem artystycznym i literackim w Teatrze Femina, a Stefania w nim występowała. Udało im się uciec w sierpniu 1942 dzięki pomocy przyjaciół. Nic w ogóle nie wspomina o swoim i męża pochodzeniu żydowskim (z którym też w żaden sposób się nie identyfikowali). To wszystko można przeczytać w książce "Miasto skazanych" wydanej dopiero - jak sobie życzyła - po śmierci Grodzieńskiej. Czytający "Niebieskiego ptaka" bez trudu zorientują się, gdzie jest dziura we wspomnieniach (losy przed i po getcie są dokładnie opisane).
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na101 rok temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Wspomnienia chałturzystki Stefania Grodzieńska
Wspomnienia chałturzystki
Stefania Grodzieńska
Po czytanych jakiś czas temu przedwojennych i wojennych wspomnieniach Stefanii Grodzieńskiej wiedziałam, że sięgnięcie po jej kolejną książkę będzie kwestią czasu. I, stało się. Jestem po lekturze kolejnej książki tej nieszablonowej, błyskotliwej, pełnej taktu, czaru i swoistej kokieterii Artystki. Główną bohaterką opowieści jest co prawda Autorka, ale niekoniecznie wszystkie wątki i sytuacje przedstawione w tej historii, musiały się wydarzyć. Nawet Karol, w rzeczywistości, nosił inne imię. Tym razem czytelnik towarzyszy Grodzieńskiej w jej podróży sentymentalnej do jednego z prowincjonalnych polskich miast i czeka z wypiekami na twarzy na jej nie do końca przemyślane i zaplanowane spotkanie z miłością sprzed lat. Miłość ma na imię Karol, mieszka na co dzień za granicą i po szesnastu latach od ostatniego widzenia się ze Stefanią przyjeżdża do Polski i przemieszkuje właśnie w tym mieście. Są lata sześćdziesiąte XX wieku. I dalej prawie tak, jak u Joanny Chmielewskiej (tak jak pisze @Queequeg). Kłody pod nogi, piętrzące się przeszkody i przeciwności losu. Dzieje się, ale nie to, co powinno. A tego pana Kazia, to najchętniej trzymałabym pod kluczem. I to solidnym. Cóż, trzeba samemu przeczytać, by zrozumieć o czym ja piszę. PS Mimo że i te wspomnienia Grodzieńska świetnie skomponowała, to jak dotychczas pierwszą lokatę u mnie ma jej „Urodził go „Niebieski Ptak”, bo „Szarpio Afrikanske” jest tylko jedno. Kto czytał ten wie. ;)
wiola - awatar wiola
oceniła na82 lata temu
Opowieści małżeńskie Edith Wharton
Opowieści małżeńskie
Edith Wharton
W miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Nawet te poniżej pasa. Ta prawda przebija z opowiadań Wharton, które powinny mieć raczej tytuł - Opowieści rozwodowe, bo w żadnej nowelce nie da się dopatrzyć naprawdę szczęśliwego związku, a dramatyczne rozstania i nie zawsze fortunne powroty nadają ton całej książce. Wszystko tu toczy się wśród ludzi "z towarzystwa", gdzie społeczne konwencje i normy dobrego wychowania przesłaniają istotę rzeczy, a obrońcy dobrych manier i utrwalonego porządku społecznego są gotowi popełnić niejedno świństwo i podłość dla zachowania pozorów przyzwoitości. Jedna twarz tych opowiadań to ukazanie trudnej drogi nowych obyczajów, które zmieniają oblicze Ameryki z początków XX wieku. Jeśli rozwód był skandalem w czasach młodości matki, to rozwód jej córki jest już tylko ciekawą okolicznością godną oplotkowania - jednak matka cały czas doświadcza towarzyskiego ostracyzmu, zaś córka promienieje i jest gwiazdą najlepszych salonów. Ech, nieszczęścia starych kobiet! Inny aspekt to ukazanie odwiecznej wojny damsko-męskiej, drobnych oszustw, kłamstewek i wypierania prawdy w sytuacji, kiedy zdrada partnera staje się oczywista. Dla niektórych żon pozornie banalny skok w bok męża to zbyt wiele i konsekwencją jest samobójstwo. Inni kochankowie, pozostawieni na lodzie przez kapryśną flamę - mężatkę, sami kończą ze sobą. Gdzieś tam mąż - safanduła, na wieść o zdradzie żonki najpierw dramatyzuje i postanawia rzucić wszystko i odejść z hukiem, w końcu godzi się z przyprawieniem sobie rogów "dla dobra dzieci", a w sumie dla świętego spokoju własnego i ... interesów. Nie za wesoły to światek i nie tak bardzo odległy do współczesnej rzeczywistości, w której w stosunkach międzyludzkich również często królują obłuda, przemilczenia i niedopowiedzenia. Opowiadają dają radę jeśli idzie o ich tematykę i są ciekawym świadectwem przeszłego rozumienia związków, natomiast w kwestii stylu - tak sobie. W trakcie czytania ogarniała mnie nuda i chwilami gubiłam się w subtelnych i mało jasnych dywagacjach bohaterów. Podobnie przysypiało mi się przy "Wieku niewinności", musiałam co rusz przywoływać się do porządku - hej, czytasz amerykańską klasykę, kobieta, Pulitzer, te sprawy - trochę szacunku! No ale może po prostu nie do końca lubimy sią z Panią Wharton.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na64 miesiące temu

Cytaty z książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Klaudyna w szkole. Klaudyna w Paryżu