rozwiń zwiń

Dom Klaudyny

Okładka książki Dom Klaudyny
Sidonie-Gabrielle Colette Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
210 str. 3 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La Maison de Claudine
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
210
Czas czytania
3 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
8306016882
Tłumacz:
Krystyna Dolatowska
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom Klaudyny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dom Klaudyny

Średnia ocen
7,0 / 10
102 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
424
379

Na półkach:

To chyba moja ulubiona książka tej kontrowersyjnej francuskiej pisarki. I jeżeli ktoś spodziewa się, że znajdzie tutaj coś o Klaudynie, bohaterce świetnego cyklu to... trochę się zawiedzie a trochę nie:)... Klaudyna bowiem to Colette, a Colette to Klaudyna bo, jak pisarka zawsze podkreślała, pisarz musi pisać o tym co sam przeżył. A sięgnęłam, po latach zapomnienia, po tę akurat książkę (ale inne również), gdyż włócząc się po Burgundii "zahaczyłam" również o dom Colette w Saint-Sauveur-en-Puisaye. Dom-muzeum, wspaniale prowadzony przez pasjonatów (co widać), wyposażony w sprzęty jakich używano w domu rodzinnym pisarki (niektóre oryginalne, "zdobyte" lub odkupione przez jej wielbicieli i ofiarowane muzeum), z wnętrzami odtworzonymi z pietyzmem dokładnie według jej opisów, cudowny ogród (górny i dolny - jak to opisuje w książce) oraz pani przewodnik opowiadająca barwne dzieje rodziny - jakże teraz wspaniale czyta się o tym, co widziało się na własne oczy! Można od razu zobaczyć Colette-dziewczynkę, jej rodziców, o których opowiada, zwierzęta, którymi się otaczała, innych mieszkańców miasteczka (wielu z nich wiernie opisanych było również w "Klaudynie w szkole", co zresztą wywołało, po ukazaniu się cyklu, ogromny skandal, gdyż opisane osoby bez trudu się poznały:)).

"Dom Klaydyny" to książka przesycona atmosferą ciepła i miłości, pełna cudownych opisów, tak charakterystycznych dla twórczości Colette, a równocześnie odnaleźć w niej można trochę tego zadziornego wdzięku, który tak urzeka w "Klaudynach"...

To chyba moja ulubiona książka tej kontrowersyjnej francuskiej pisarki. I jeżeli ktoś spodziewa się, że znajdzie tutaj coś o Klaudynie, bohaterce świetnego cyklu to... trochę się zawiedzie a trochę nie:)... Klaudyna bowiem to Colette, a Colette to Klaudyna bo, jak pisarka zawsze podkreślała, pisarz musi pisać o tym co sam przeżył. A sięgnęłam, po latach zapomnienia, po tę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

265 użytkowników ma tytuł Dom Klaudyny na półkach głównych
  • 152
  • 111
  • 2
59 użytkowników ma tytuł Dom Klaudyny na półkach dodatkowych
  • 35
  • 12
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dom Klaudyny

Inne książki autora

Sidonie-Gabrielle Colette
Sidonie-Gabrielle Colette
Francuska pisarka, autorka powieści obyczajowo-psychologicznych. Znana głównie z opartego na motywach autobiograficznych cyklu o Klaudynie (1900–1903). Członkini m.in. Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej (fr. Académie royale de langue et de littérature françaises de Belgique; fotel nr 33 objęła w 1933 roku po zmarłej Annie de Noailles) oraz Akademii Goncourtów. Gabrielle Colette była najmłodszą z czworga dzieci (dwie dziewczynki i dwóch chłopców) Sidonie Landoy, znanej jako „Sido” oraz kapitana Jules’a-Josepha Colette (absolwenta szkoły wojskowej Saint-Cyr, żuawa), który stracił nogę podczas bitwy pod Melegnano w 1859 roku i został poborcą podatkowym. Gabrielle Colette spędziła szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu w Saint-Sauveur-en-Puisaye, dużej wsi w Burgundii. Uwielbiana przez matkę, wychowała się w rodzinnej atmosferze i otrzymała świeckie wykształcenie. Sido, feministka i zdeklarowana ateistka, nauczyła córkę uważnej obserwacji świata, począwszy od flory i fauny ogromnego ogrodu rodziny Colette. Młoda Gabrielle bardzo wcześnie zapoznała się z klasyką literatury i pobierała nauki języka francuskiego oraz stylu pisania od swojego ojca, zapalonego czytelnika prasy. Upodobanie Sido do luksusowych przedmiotów, których kupna mąż nie był w stanie jej odmówić, zrujnowało rodzinę. Zostali zmuszeni do opuszczenia Saint-Sauveur, po czym osiedlili się w Châtillon-sur-Loing w listopadzie 1891 roku. Jako nastolatka, Gabrielle poznała Henry’ego Gauthiera-Villarsa, nałogowego uwodziciela o pseudonimie „Willy”, z którym wzięła ślub 15 maja 1893 roku w Châtillon-sur-Loing. Willy był bardzo wpływowym krytykiem muzycznym i płodnym pisarzem popularnych powieści, przy tworzeniu których wykorzystywał ghostwriterów. Był także współwłaścicielem wydawnictwa Gauthier-Villars przy 55 quai des Grands-Augustins, gdzie młoda para zajmowała najwyższe piętro budynku. Wprowadził swoją młodą żonę w literackie i muzyczne kręgi artystyczne stolicy, w których Gabrielle wsławiła się swoim szorstkim burgundzkim akcentem. Zaskoczony umiejętnościami pisarskimi młodej żony, wykorzystał jej talent i opublikował jej teksty pod swoim nazwiskiem (pierwszy rękopis Colette pochodzi z 1893 roku). Gabrielle, nieznana nikomu w literackim świecie epoki, podpisywała się jako Colette Willy do 1923 roku. W 1895 roku Willy namówił żonę do spisania wspomnień ze szkolnych lat, których autorstwo przypisał jedynie sobie. W konsekwencji Klaudyna w szkole została podpisana pseudonimem męża Colette. Następnie ukazały się kolejne części z serii książek o Klaudynie: Klaudyna w Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi. Po rozpadzie małżeństwa Colette wydała pod swoim nazwiskiem La retraite sentimentale, tym samym sygnalizując zakończenie serii o Klaudynie. Colette wyróżniała się spośród współczesnych jej twórców (takich jak André Gide, Romain Rolland czy Jean Giraudoux) tematyką swoich dzieł. Jej styl jest pozornie nieskomplikowany, ale wyszukany. Klasyfikuje się ją jako przedstawicielkę regionalizmu w literaturze. Klasyfikacja ta została jej przypisana w okresie międzywojennym, między innymi ze względu na liczne opisy rodzinnej Burgundii. To, co przede wszystkim cechuje twórczość Colette, to: szczególna poprawność i precyzja słownictwa, zwłaszcza gdy służą one manifestacji uczuć poprzez naturę oraz całkowita swoboda zmysłowości, rozumianej jako wezwanie do uznania praw cielesnych nad duchowymi i praw kobiet nad prawami mężczyzn. Ponadto styl Colette jest bardziej skomplikowany i nowoczesny, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. W 1999 roku Serge Doubrovsky, twórca nowoczesnego pojęcia autofikcji, ostatecznie uznał je za wariant autobiografii, a Colette za pionierkę, której twórczość oddaje jego koncepcję: „Wystarczy bowiem wziąć do ręki książkę Narodziny dnia, która ukazała się w 1928 roku i która oryginalnie zawierała na okładce podpis: powieść. Jednak w Narodzinach dnia pojawia się postać starszej kobiety o imieniu Colette. Potem dowiadujemy się, że owa kobieta napisała serię o Klaudynie. Krótko mówiąc, opisała siebie w powieści napisanej przez Colette o Colette”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opętanie Raymond Radiguet
Opętanie
Raymond Radiguet
Natrafiłem na dzieło będące nie tyle pięknym ale pozostawiającym w pamięci ślad swojego osobistego uroku, przykładem zapomnianej literatury. Być może to zasługa stylu Raymonda Radigueta w którym pisarz kładzie nacisk na epizody, podczas których wychodzi na światło dzienne poezja drobnych rzeczy. Ich powierzchowna malowniczość oraz dodająca odwagi czytelnikowi ciemność postępków. Brutalność pożądania, przechodząca w łagodność głębszego uczucia. Oddający stan ducha swojej epoki francuski pisarz, bardzo subtelnie zapełnia każdą uczuciową próżnię. Dzięki niemu zakosztowałem uroków prowadzącej do skandalu swobody i przypomniałem sobie, że szczęście bywa egoistyczne. Gdy przerażona Europa walczyła w okopach I wojny światowej, to na kartach "Opętania" była podsycana zmysłowość a przedstawiana przez Radigueta miłość upoważniała do ponownego zastanawiania się nad znaczeniem pojęć moralnych. Myślę, że nie pomylę się w swoich odczuciach jeśli stwierdzę, iż po lekturze "Opętania" pewne rzeczy zobaczyłem zbyt jasno. Na tyle jasno, aby widok płonących listów przypomniał mi o historii Dafnisa i Chloe ale kiedy by miano uznać miłość za występek, to wtedy już na horyzoncie zarysowuje się ciemna nuta goryczy. W trakcie lektury byłem zaledwie o krok od tego, żeby przedstawiony w tej książce stan zakochania uznać za kształt ostateczny wszystkiego, co świadczy o wartości literackiej dzieła. Jednak prawda jest zbyt skomplikowana aby tylko w zarysie miłości zamknąć bohaterów "Opętania". Bowiem za fasadą starej godności Radiguet ukrył fałszywą troskę o moralność i wniósł do dyskusji o niej motyw przechodzącego w zepsucie emocjonalnego łakomstwa. Mowa tu oczywiście o zawikłanych miłosnych rozgrywkach nad którymi panuje uczucie tymczasowości. A to wszystko przez młodość. Pozbawioną hamulców i dopuszczającą do głosu serce. Przez stan umysłu, w którym okresy dramatyzmu występują naprzemiennie ze szczęściem. Dlatego też niewyłamujący się z wiodącego nurtu tej prozy, główny bohater "Opętania" bez trudu dostarcza czytelnikom tych małych młodzieńczych drżeń. To właśnie one świadczą o wspomnianym przeze mnie na początku uroku powieści. Może nie wszyscy zauważą, że w tej książce zachodzą bardzo ważne procesy a Radiguet nie opisuje jedynie miłosnych kaprysów szesnastoletniego chłopca. W "Opętaniu" należy oddzielnie interpretować każde słowo i gest aby wyczuć subtelny zapach przemijania miłości. Kiedy w ten sposób odczytamy przesłanie książki, to każdy przejaw wyrachowania czy też dokonywane przez bohaterów machinacje będziemy mogli rozpatrywać w zupełnie innym świetle. Powieść Raymonda Radigueta bardzo dobrze przedstawia stan, gdy człowiek smakuje miłość po raz pierwszy. Kiedy jest zawsze o krok od tego, żeby wszystko postawić na jedną kartę. Wiele jest książek, które opisując pożądanie nie potrafią przekazać jego zrozumienia. A tę właśnie umiejętność posiadł Radiguet i opisując pijanych namiętnościami ludzi przybliżył mi niedostępne u innych pisarzy stany ducha i ciała. Można sobie zadać pytanie, co oznacza wspomniany na koniec powrót ładu. Czy przypadkiem nie będzie on straszną wiadomością dla której nie warto było się poddawać aż tak wielkim uniesieniom? A może w głębinach prozy Raymonda Radigueta istnieje niedostępna dla naszej percepcji bardzo złożona cząstka, mieszanina szczęścia i bólu dla której odkrycia nie wystarczy kilkudniowa lektura jego dzieła. Dlatego życzę Wam dosięgnięcia tego, na co sam autor pozwoli czytelnikom.
czytający - awatar czytający
ocenił na 9 2 lata temu
Klaudyna w Paryżu Sidonie-Gabrielle Colette
Klaudyna w Paryżu
Sidonie-Gabrielle Colette
Po traumatycznych przenosinach do Paryża, po ciężkiej chorobie, Klaudyna wkracza w świat "paryskich elit". Nie przez przypadek stosuję tu cudzysłów...Bo czyż ta zdemoralizowana hałastra może zasługiwać na miano elity? Czy Klaudynie uda się wyjść bez uszczerbku z tego toksycznego środowiska? Czy nie zostanie zatruta przez nieodpowiednie znajomości? Czy jej wolna, ale zbyt skłonna do swobody, eksperymentów i zepsucia dusza oprze się pokusom? Czy ten miły , jak się zdaje, romantyczny wątek (który śledzi się z prawdziwą przyjemnością) i ta, tak bardzo zaskakująca miłość wyjdą jej na dobre? Aby się o tym przekonać, koniecznie trzeba prześledzić perturbacje bohaterki na paryskich salonach. Galeria oryginalnych, nietuzinkowych, kolorowych i często niejednoznacznych postaci (zazwyczaj zdecydowanie negatywnych co dla czytelnika jest zawsze przecież bardziej interesujące:)) przenosi nas w zdemoralizowany paryski świat - jakże ciekawy i jakże odrażający równocześnie! Mężczyźni zajmujący się nie wiadomo czym (zazwyczaj pisaniem jakiś bzdurnych artykułów lub przegrywaniem resztek fortun na wyścigach), znudzone nieróbstwem kobiety, którym rozpusta ma wyrównywać różne życiowe braki - jakie to wszystko beznadziejne, choć z daleka wydaje się radosne i kolorowe...A wszystko to bardzo prawdziwe, niestety. Kto zna dzieje Colette wie, że zobrazowała tutaj całe grono swoich znajomych, a paskudny i odrażający (przynajmniej dla mnie) Maquis to nikt inny jak jej mąż - pan Willy (pseudonim pisarza i dziennikarza Henry'ego Gauthier-Villars). Ciekawy i barwny tom, zdecydowanie lepszy niż tom pierwszy cyklu. Istnieje sporo zdjęć młodej Colette i oglądając je nie sposób nie zakrzyknąć: toż to przecież calutka Klaudyna! Te same niesforne loki, ta sama śniada cera, te same "podłużne, tytoniowe oczy"! Śliczna kobieta, nie taka jak wszystkie...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 2 lata temu
Wszystko dla pań Emil Zola
Wszystko dla pań
Emil Zola
Dwudziestoletnia Denise wraz z dwójką młodszych braci przybywa z Valonges do Paryża, gdzie spodziewa się znaleźć pracę w sklepie bławatnym swojego stryja. Niestety, choć pan Baudu obiecał jej przed rokiem posadę, teraz sklep ciężko przędzie i nie może pozwolić sobie na zatrudnienie kolejnego pracownika. W podobnym położeniu znajdują się wszystkie sklepy w okolicy, bez względu na rodzaj towaru, gdyż wszystkie przyćmiewa wielki, olśniewający i nowoczesny magazyn handlowy Wszystko Dla Pań. To właśnie w nim Denise ostatecznie znajduje zatrudnienie, to w nim dorasta i zmienia się w z podlotka w kobietę – a wszystko w cieniu koronek, batystu i innowacyjności handlu. Rzadko sięgam po klasykę francuską, ale kiedy już się decyduję, trafiam na prawdziwe perły literatury. Tak było w przypadku „Nędzników” czy „Hrabiego Monte Christo”, tak jest również w przypadku „Wszystko dla pań”. Książka nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, jednak stosunkowo szybko okazało się, jak ciekawie pisze Zola i jak potrafi zaangażować. Coś jest w tych francuskich pisarzach, że mogliby pisać o każdej koronce u sukni jakiejś damy z osobna, albo opisywać po kolei każdy dział handlowy magazynu, a ja czytałabym to z wypiekami na twarzy, licząc na więcej. Właśnie tak było tutaj. Co może być dla niektórych zaskakujące, a może i nawet zachęcające, „Wszystko dla pań”, mimo ponad stu lat na karku, nadal jest boleśnie aktualne w wielu aspektach. Chociaż dom towarowy, jaki Zola maluje w swojej powieści, nie jest już niczym szczególnym w dzisiejszych czasach, to mechanizmy handlu, jego prawa, a także sposób, w jaki wielkie sprzedażowe molochy oddziałują na mniejsze sklepy nie zmienił się ani o jotę; czasami miałam nawet wrażenie, że czytam współczesną wariację na temat handlu, ubraną w strój z epoki – i muszę powiedzieć, było to bardzo pozytywne odczucie. Zola, choć bez wątpienia jest czułym autorem, zwłaszcza w stosunku do Denise, nie oszczędza swoich bohaterów, ukazując dokładne odbicie czasów, w jakich toczy się akcja – problemy niestałość zatrudnienia, głodowe pensje, bieda, brak czasu wolnego, niedożywienie i niedospanie, a także ciężką pracę po kilkanaście godzin dziennie to tylko kropla w morzu tego, z czym musiała mierzyć się Denise i wielu innych bohaterów. I co przerażające, wiele z tych problemów dotyka również osoby żyjące dzisiaj, i to nie tylko te pracujące w handlu. Z resztą i sama Denise zasługuje na uwagę. Nie jest to bohaterka pozbawiona wad, zwłaszcza na początku, gdy jej nieśmiałość i brak pewności siebie przeważają o jej losie i sprawiają, że staje się kozłem ofiarnym. Zmienia się jednak pod wpływem wszystkiego, co poznała w Paryżu i co ją spotkało, w młodą, uroczą i charyzmatyczną kobietę, która wie czego chce (choć może nie w każdym aspekcie życia) i zna swoją wartość. Miło było o tym czytać kibicując Denise od początku powieści. Inni bohaterowie również są wspaniali, zwłaszcza właściciel domu handlowego Mouret, którego przemianę również obserwujemy na przestrzeni niemal całej historii. No i nie można wspomnieć o archetypach klientek, jakie odmalował Zola – można powiedzieć, że nic się nie zmieniło od jego czasów. Nie każda powieść z klasyki literatury przetrwała próbę czasu, nie każdą można czytać i interpretować w jakimś współczesnym kluczu, jednak „Wszystko dla pań” nie zalicza się do żadnej z tych grup, można ją czytać z powodzeniem i dzisiaj, czerpiąc z niej ogrom przyjemności, a także porównywać ją do tego, co znamy i widzimy obecnie, będzie to z pewnością ciekawym doświadczeniem. Polecam, ja z pewnością po tej z chęcią zapoznam się z innymi książkami Zoli, jeśli są choć w połowie tak dobre jak „Wszystko dla pań”, to chyba znalazłam swojego kolejnego ulubionego autora.
Lynx - awatar Lynx
ocenił na 9 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Dom Klaudyny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dom Klaudyny