Wróć na stronę książki

Oceny książki To, co w nas dojrzewa

Średnia ocen
6,8 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1849
1430

Na półkach:

ᴅᴀᴡɴᴏ, ᴅᴀᴡɴᴏ ᴛᴇᴍᴜ ᴘᴇᴡɴᴀ ᴅᴢɪᴇᴡᴄᴢʏɴᴀ ᴢɴᴀʟᴀᴢᴌᴀ ꜱᴢᴄᴢᴇɴɪᴀᴋᴀ ᴏʙᴅᴀʀᴢᴏɴᴇɢᴏ ᴍᴀɢɪᴄᴢɴʏᴍɪ ᴢᴅᴏʟɴᴏśᴄɪᴀᴍɪ ɪ ᴊᴇᴊ żʏᴄɪᴇ ᴊᴜż ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ʙʏᴌᴏ ᴛᴀᴋɪᴇ ꜱᴀᴍᴏ...
______________

"🆃🅾, 🅲🅾 🆆 🅽🅰🆂 🅳🅾🅹🆁🆉🅴🆆🅰" od Mariany Zapaty poleca się na dłuższe posiedzenie! Dłuższe ze względu na ilość stron... Autorka przyzwyczaiła już nas do swoich grubasków, więc pewnie was nie zdziwi, że jej najnowsza powieść liczy sobie 796 stron. 🫢
Magiczne moce, niezwykły szczeniak i bransoletki, które mają ukryć prawdę...

Totalnie dziwne przeskoki zupełnie niepasujące mi do twórczości Zapaty. Przeskoki, które mnie dezorientowały i wprowadzały niemały chaos. Spora ilość przemyśleń Niny może niekiedy działać na nerwy, ale spokojnie nie zniechęcajcie się i czytajcie dalej, bo warto.

Sam pomysł na fabułę wypadł genialnie! Wielokrotnie wyobrażałam sobie tego małego słodziaka Duncana... Ilość magicznych postaci i ich różnorodność zachwyci nie jednego miłośnika literatury fantasy, a motyw, z którego słynie Zapata, czyli SLOW BURN jest tu totalnie SLOOOW! 🤣 Nie macie co liczyć na szybki rozwój relacji pomiędzy tą dwójką, wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o kreację postaci, to główna bohaterka delikatnie działa mi na nerwy.
Wielokrotnie zachowywała się wręcz dziecinnie i absurdalnie. W przypadku tego tytułu nie mogę niestety zwalić tego na zbyt młody wiek postaci...

Całość ze względu na swoją grubość i konkretną ilość opisów czytało się dość długo (jak na moje standardy), ale jakoś bardzo na to nie będę narzekała. Zakończenie fajne podobało mi się. #tocownasdojrzewa może i nie jest najlepszą książką autorki, ale też nie najgorszą. 🙃

ᴅᴀᴡɴᴏ, ᴅᴀᴡɴᴏ ᴛᴇᴍᴜ ᴘᴇᴡɴᴀ ᴅᴢɪᴇᴡᴄᴢʏɴᴀ ᴢɴᴀʟᴀᴢᴌᴀ ꜱᴢᴄᴢᴇɴɪᴀᴋᴀ ᴏʙᴅᴀʀᴢᴏɴᴇɢᴏ ᴍᴀɢɪᴄᴢɴʏᴍɪ ᴢᴅᴏʟɴᴏśᴄɪᴀᴍɪ ɪ ᴊᴇᴊ żʏᴄɪᴇ ᴊᴜż ɴɪɢᴅʏ ɴɪᴇ ʙʏᴌᴏ ᴛᴀᴋɪᴇ ꜱᴀᴍᴏ...
______________

"🆃🅾, 🅲🅾 🆆 🅽🅰🆂 🅳🅾🅹🆁🆉🅴🆆🅰" od Mariany Zapaty poleca się na dłuższe posiedzenie! Dłuższe ze względu na ilość stron... Autorka przyzwyczaiła już nas do swoich grubasków, więc pewnie was nie zdziwi, że jej najnowsza powieść liczy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
273
179

Na półkach:

" Ci, których najtrudniej pokochać, zazwyczaj najbardziej tego potrzebują. "

Macie jakiegoś zwierzaka?

Nina ma psa.
I nie jest to zwykły psiak.
To czarna i przeurocza kulka sierści, której ogon świeci błękitnym płomieniem, a oczy stają się czerwone.
Tak, to zdecydowanie nie jest zwyczajny czworonóg.
Ale kobieta kocha go całą sobą i jest gotowa zrobić wszystko, żeby był szczęśliwy. W świecie, gdzie magia istnieje, a pradawne istoty żyją nie tylko w powieściach fantasy, maluch nie jest bezpieczny. Zwłaszcza, gdy wokół krąży tylu nieświadomych ludzi, którzy mogliby zejść na zawał, widząc tak wyjątkowe stworzenie.
Duncan to jej dziecko.
Adoptowane i wychowane z największą czułością.
Jest prawdopodobieństwo, że kiedyś oprócz zwierzęcej formy, zacznie przybierać również powłokę człowieka.
Więc Nina musi zrobić wszystko, żeby znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie jej podopieczny będzie mógł dorastać bez lęku o swoje życie.
I trafia na ranczo.
A tam od razu zostaje przygnieciona wielkimi łapami pewnego czarnego wilkołaka o złotych oczach.

Nina to wyjątkowa bohaterka. Bystra, mądra empatyczna, ale przede wszystkim ciepła i pełna oddania. Okazała się wielkim orzeźwieniem. Jej decyzje są dojrzałe, a kierowanie się emocjami i sercem tylko zbliżyło nas do siebie. To taka kobieta, która za bliskimi wskoczy w ogień. Doskonale wie czego chce i wykazuje wielką odwagę w dążeniu do celu. Przy tym wszystkim jest niezwykle zabawna, przez co śmiałam się jak szalona. Akcja z odżywką do włosów to złoto!

Henri to materiał na idealnego książkowego męża. Choć początkowo był nieco gburowaty i zaborczy, jak na wilkołaka przystało, to okazuje się być troskliwy, opiekuńczy i odpowiedzialny. Na jego barkach spoczywa zarządzanie całym ranczem i mężczyzna jest wręcz przytłoczony pracą. Jednak szybko zaczyna dostrzegać, że Nina pachnie jego ulubionym zapachem cynamonu, a jej dogryzanie pewnej gniewnej Wielkiej Stopie sprawia, że Hanri zaczynam pragnąć czegoś pierwszy raz od wielu lat. Jest ciekawie wykreowaną postacią, cieszącą się poważaniem wśród mieszkańców, a zwłaszcza dzieci. Czego chcieć więcej?

Relacja romantyczna rozwija się powoli, ale to sprawia, że wydaje się bardziej autentyczna i prawdziwa. Nina i Henri mają wspólną przeszłość, co skutkuje nazywaniem siebie nawzajem Świerszczykiem oraz Puszkiem. To taki wątek romantyczny, który rozgrzewa serce i wywołuje rumieniec na twarzy. Ich sceny są przepełnione prawdziwymi rozmowami, ukradkowymi spojrzeniami, ciepłymi gestami, jak na przykład całowanie w skroń, a przytulenie to ich ulubiona forma wsparcia i wyrażenia słów "Jestem przy Tobie". Nie ma tu niepotrzebnych dramatów, bohaterowie są świadomi siebie i swoich uczuć, nie uciekają od poważnych rozmów, nie boją się kochać. Czytając o nich czułam się lekko, jakbym błogo płynęła przez świat, unoszona na baloniku szczęścia. Nina i Henri zapisują się w moim sercu jako para, która w zdrowy i spokojnych sposób buduje zaufanie do siebie. Sprawili, że ich przekomarzania i puszczanie sobie oczek, stało się moim ulubionym momentem w książkach. Ci dwoje zmienili swoje dusze i dusze mieszkańców rancza na lepsze. A przy okazji i moją.

Książka niesie niezwykle ważne przesłanie odnośnie relacji rodzinnych. Nie jest rodziną ten, który dał nam po prostu DNA. Rodziną jest osoba, która kocha nas i uczy kochać innych. Która sprawia, że czujemy się wartościowi i wystarczający. Nina i Henri wzięli pod swoje skrzydła dwójkę dzieciaków, Duncana i wilczycę Agnes. Pokazali im, że kochają ich bezwarunkowo, a to skutkowało poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Historia pokazuje, że rodzina, ta wybrana, jest najpiękniejszą rzeczą pod słońcem i że warto o nią dbać za wszelką cenę. Duncan, którego Nina traktowała jak najwspanialszy skarb, to wierny i wspaniały psiak, właśnie dlatego, że miał tak troskliwą mamę. Agnes, która została odrzucona przez biologicznego ojca, znalazła go w Henrim i zaczęła się bardziej otwierać, wpuszczając do serca Ninę. "To, co w nas dojrzewa" niesie ze sobą piękny morał, że miłość potrafi zdziałać cuda.

Oprócz wątku romantycznego i relacji rodzinnych, znajdziemy tutaj również tajemnicę, a także całą masę stworzeń wyjętych z każdej mitologii. To wszystko sprawia, że ten z pozoru grubasek, staje się książką przez którą płyniemy i nie jesteśmy w stanie jej odłożyć. Autorka pisze naprawdę obrazowo, a każdy rozdział kończy tak, że powiedzenie "jeszcze tylko jeden rozdział" nabiera nowego znaczenia i uderza nas w twarz o drugiej w nocy.

Zakończenie było idealne i nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego zwieńczenia tej historii. Uroniłam niejedną łzę wzruszenia, a serce stopiło się niczym masełko. Miałam wrażenie, jakby moje zmysły otulał ciepły, pluszowy kocyk. To jedna z tych książek, do których mam zamiar wracać, gdy będę potrzebowała pocieszenia i komfortu. Szczerze i z czystym sumieniem polecam ją każdemu, kto pragnie przeżyć uroczą przygodę, wypełnioną magicznymi istotami i miłością, która sięga gwiazd.

" Ci, których najtrudniej pokochać, zazwyczaj najbardziej tego potrzebują. "

Macie jakiegoś zwierzaka?

Nina ma psa.
I nie jest to zwykły psiak.
To czarna i przeurocza kulka sierści, której ogon świeci błękitnym płomieniem, a oczy stają się czerwone.
Tak, to zdecydowanie nie jest zwyczajny czworonóg.
Ale kobieta kocha go całą sobą i jest gotowa zrobić wszystko, żeby był...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
38
37

Na półkach:

Doskonały przykład na to, że fajny pomysł, traci na znaczeniu przy złym wykonaniu.

Nina, jako nietypowo magicznie osoba, znajduje magicznego szczeniaka. Ani ona ani jej przyjaciele, wilkołaki, nie są w stanie określić czym ten szczeniak jest. Maluch ma na końcu ogona ogień, który nie parzy, czerwone oczy i porozumiewa się telepatycznie. Nina w trosce o dobry i prawidłowy rozwój szczeniaka, próbuje znaleźć sposób na określenie gatunku malucha.
Przyjaciel Niny przypomina jej, że jego kuzyn prowadzi rancho dla supernaturalnych stworzeń, w którym mogą czuć się bezpiecznie. Haczykiem przy dostaniu się do tej społeczności jest to, że po okresie próbnym, żeby tam zostać, bohaterka będzie musiała poślubić któregoś z mieszkańców.
Nina oczywiście decyduje się na podróż do rancza, spotyka Henriego, swojego nastoletniego crusha i historia się toczy.

Ogromnym minusem dla mnie była kreacja samej głównej bohaterki. Nina jest tak dziecinna, pokusiłabym się nawet o określenie ,,dziecinnie urocza”, że nie jestem w stanie objąć umysłem, jakim cudem autorka wykreowała ją na osobę po 30stce. Samo towarzystwo obcych dzieci (tu akurat sytuacja zagrożenia, gdzie jedno dziecko przemienione w wilkołaka jest przestraszone i szczeka) wywołuje w niej myśl ,,o jakie urocze” i chęć przytulenia ich. Wielokrotnie słyszymy jak coś piękne, urocze, a ona kocha tego szczeniaka nad życie i zrobi dla niego wszystko. WIEMY JUŻ. Nie ma potrzeby tego powtarzać w kółko. Przez te i inne dziwne przemyślenia bohaterki na różne tematy (np. porównała się do brukselki), książka zyskała strony, a straciła na jakości. Że już nawet nie wspomnę o ksywkach (szczeniak nazwany przez nią Dunkan, który pewnie kiedyś zamieni się w dziecko, jest PĄCZKIEM, a dorosły chłop, którego nie widziała świat czasu, PUSZEK).

Z plusów? Autorka przyłożyła się do wydzielania nadnaturalnych stworzeń: tych szeroko znanych w popkulturze nie trzeba przedstawiać, ale pojawiło się mnóstwo mniej popularnych.
Dobrym pomysłem było również stworzenie supernaturalnej społeczności działającej trochę na zasadzie sekty (małżeństwo, żeby zostać, okres próbny etc).

Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.

Doskonały przykład na to, że fajny pomysł, traci na znaczeniu przy złym wykonaniu.

Nina, jako nietypowo magicznie osoba, znajduje magicznego szczeniaka. Ani ona ani jej przyjaciele, wilkołaki, nie są w stanie określić czym ten szczeniak jest. Maluch ma na końcu ogona ogień, który nie parzy, czerwone oczy i porozumiewa się telepatycznie. Nina w trosce o dobry i prawidłowy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to