Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania

- Kategoria:
- poradniki
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-01-01
- Liczba stron:
- 84
- Czas czytania
- 1 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9798309296491
"Hartowanie ciała – gwarancją przetrwania"
to niezwykła książka oparta na moich własnych doświadczeniach, bólu, walce i niezłomnej determinacji.
To nie tylko poradnik o wzmacnianiu ciała, ale przede wszystkim świadectwo przetrwania w skrajnych warunkach – zarówno fizycznych, jak i psychicznych.
Opisuję w niej moje sprawdzone metody hartowania organizmu, które pomagają mi funkcjonować pomimo pogarszającego się stanu zdrowia, braku pomocy medycznej i codziennych zmagań z bólem.
Książka ta jest dowodem na to, że nawet w najtrudniejszych chwilach można znaleźć siłę, by iść naprzód.
Zawarte w niej techniki dotyczą odporności, siły woli i wytrzymałości – nie tylko ciała, ale i psychiki.
Dzielę się w niej strategiami, które pozwały mi radzić sobie w najcięższych chwilach ,gdy miałem wyniszczony organizm.
To książka dla każdego, kto chce przekraczać własne granice i nauczyć się przetrwania w najtrudniejszych warunkach. Nie jest to zwykły poradnik – to zapis realnej walki, której efekty mogą pomóc również Tobie.
📖 Dostępna na Amazon! 💪 Odnajdź w sobie moc!
Kup Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania
Poznaj innych czytelników
9 użytkowników ma tytuł Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania na półkach głównych- Przeczytane 8
- Chcę przeczytać 1
- 2025 2
- Posiadam 2
- Recenzenckie 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania
Książka nie jest długa ale dosyć treściwa. Zawiera mieszankę poradnika i pamiętnika. Autor opisuje jaką drogę przebył aby się zahartować fizycznie i mentalnie. Pokazuje, że równowaga jest bardzo ważna.
Napisana w przyjemny sposób, lecz częste powtórzenia mogą męczyć i nużyć czytelnika. Jednak ten zabieg miał na celu podkreślenie najważniejszych rzeczy dla autora. Jak dla mnie za dużo było o czym wspomniałam autorowi. Nie mniej rozumiem jego zabieg. Opisuje swoją długą i żmudną drogę do osiągnięcia zamierzonego celu. Opisuje walkę z chorobą, kontuzjami. Mimo tych wszystkich wydarzeń nie poddał się.
Co też pokazuje jego niezłomną siłę walki z przeciwnościami. Za co wielki szacunek dla Wiktora za tą walkę. Nie jeden z nas na pewnym etapie by zrezygnował odpuścił, jednak nie on. Książka pokazuje jego drogę, a zarazem daje do myślenia. Zmusza czytelnika do zastanowienia się ile razy samemu się podjęło walkę o coś...
Sama miałam mały wypadek i złamałam nogę. Dla mnie to była też swego rodzaju walka, gdzie motywacją była opieka nad moim wtedy 2 latkiem. Chodząc na rehabilitację ćwiczyłam intensywniej aby szybciej dojść do takiej sprawności by móc się chociaż trochę z nim pobawić. Był to dla mnie bardzo ciężki czas fizycznie i psychicznie. Dlatego dobrze rozumiem autora. Cieszę się, że mogłam poznać jego książkę i przy okazji trochę samego autora.
Nie jest to typowy poradnik nie pokaże ci jak masz robić by "wygrać". Nie ze wszystkimi metodami tam opisanymi się zgadzałam, część z nich nawet bym nie próbowała bo dla mnie zachodziło to o masochizm. Wyniszczanie siebie. To co mnie jednak w "hartowaniu ciała.." poruszyło to szczerość autora, który otwarcie pisał o nienajlepszym dzieciństwie i późniejszych trudnościach w życiu.
Osobiście życzę sukcesów Wiktorowi i samych zwycięstw nad swoimi słabościami. A książkę polecam przeczytać i wyciągnąć własne wnioski z jej treści. A nóż może znajdziesz wskazówki dla siebie.
"Z biegiem lat zrozumiałem, że to, co dla jednych jest nieprzekraczalne, dla mnie może stać się tylko kolejnym krokiem w drodze do doskonałości. Zacząłem dostrzegać, że przekraczanie granic stało się dla mnie kluczem do rozwoju. Zamiast pozwalać, by te granice mnie ograniczały, zacząłem je przesuwać, wyznaczając nowe cele, które na początku wydawały się nieosiągalne."
Książka nie jest długa ale dosyć treściwa. Zawiera mieszankę poradnika i pamiętnika. Autor opisuje jaką drogę przebył aby się zahartować fizycznie i mentalnie. Pokazuje, że równowaga jest bardzo ważna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisana w przyjemny sposób, lecz częste powtórzenia mogą męczyć i nużyć czytelnika. Jednak ten zabieg miał na celu podkreślenie najważniejszych rzeczy dla autora. Jak dla...
W zalewie poradników fitness, motywacyjnych coachów i instrukcji, jak osiągnąć „najlepszą wersję siebie”, książka „Hartowanie ciała gwarancją przetrwania” Wiktora Bieleckiego zaskakuje swoją autentycznością, osobistym tonem i... nieprzewidywalnością. To nie jest poradnik. To nie jest przewodnik. To również nie jest książka z rozpisanym planem treningowym, który można od jutra wprowadzić w życie. I całe szczęście.
Już sam tytuł sugeruje coś więcej niż trening – hartowanie ciała brzmi jak metafora, a gwarancja przetrwania jak zapowiedź walki. I rzeczywiście, to, co czytamy, przypomina osobisty dziennik sportowca – pamiętnik człowieka, który postanowił przez sport zbudować nie tylko silniejsze mięśnie, ale też odporniejszy umysł. Książka Wiktora Bieleckiego jest opowieścią o hartowaniu siebie, ale nie w kontekście mięśniowych transformacji, lecz o tym, co dzieje się w środku: w psychice, w podejściu do bólu, porażki, samotności i fizycznych ograniczeń.
Bielecki zaczyna swoją drogę wcześnie – jako ośmiolatek. To właśnie dziecięce doświadczenia sportowe stają się podwaliną pod budowanie nieustępliwego charakteru. Nie znajdziemy tu jednak patosu czy samozachwytu, choć wyczuwa się tutaj więcej niż odrobinę żalu i oskarżeń w kierunku systemu człowieka mieszkającego na emigracji. Wręcz przeciwnie – autor z pokorą opisuje swoje wzloty i upadki, liczne kontuzje, błędne decyzje, nie zawsze optymalne wybory. Jego „dziennik” nie jest prostą historią sukcesu. To zapis krętej, niekiedy dramatycznej drogi, gdzie sukces nie zawsze równa się medalu, a zwycięstwo to często po prostu… niepoddanie się.
We wstępie autor daje bardzo ważną wskazówkę: „Zapamiętaj – to moja droga, a nie Twoja”. W jednym zdaniu zawiera się cała filozofia tej książki. Wiktor Bielecki nie próbuje nikomu niczego narzucać. Nie stawia się w roli guru, który zna przepis na życie. Raczej pokazuje własną historię jako inspirację, nie instrukcję. To podejście jest odświeżające i szczere – w czasach, gdy niemal każdy chce „uczyć innych, jak żyć”, Bielecki mówi: to moja droga, zrób ze swoją, co chcesz.
Ta szczerość w przekazie jest wielką siłą tej książki. Autor nie ucieka od trudnych tematów: pogarszający się stan zdrowia, brak wsparcia ze strony systemu, samotność w bólu – wszystko to staje się częścią opowieści o przetrwaniu. Przetrwaniu, które nie zawsze oznacza zwycięstwo, ale zawsze oznacza wytrwałość. I to właśnie wytrwałość – a nie „idealne ciało” – jest tutaj największą wartością.
Choć książka traktuje o ciele, to tak naprawdę jest to opowieść o sile psychiki. W słowach zawartych w książce kryje się klucz do zrozumienia tej historii. To nie mięśnie decydują o wytrzymałości, ale sposób, w jaki reagujemy na ból, porażkę, zmęczenie. W tym sensie „Hartowanie ciała” to książka o duchowej dyscyplinie, choć bez górnolotnych fraz czy mentorstwa.
Autor pokazuje, że każdy może „przekraczać granice”, ale niekoniecznie w kontekście sportowym. Dla jednych będzie to przebiegnięcie maratonu, dla innych – codzienne wychodzenie na spacer mimo depresji, przewlekłej choroby czy braku energii. Bielecki nie ocenia, nie kategoryzuje – każdy ma swoje granice i każdy ma prawo do swojej walki.
W świecie przepełnionym coachingiem i gotowymi receptami na szczęście, książka Bieleckiego uderza prawdziwością. Nie ma tu bajek, zbędnego patosu. Są za to realne przeżycia. Złamane kości, wycieńczone ciało, zawiedzione oczekiwania. Ale też coś więcej – niezłomność. Never give up – hasło często wyświechtane – w ustach autora nabiera nowego znaczenia. U niego to nie jest slogan reklamowy. To filozofia, którą wypracował własnym potem, krwią i cierpieniem. I to czuć.
Nie dla tych, którzy szukają ćwiczeń. Nie dla tych, którzy chcą błyskawicznej przemiany. Ale dla każdego, kto w swoim życiu zmaga się z bólem – fizycznym, psychicznym, egzystencjalnym. Dla tych, którzy chcą zrozumieć, że siła nie zawsze wygląda jak sześciopak na brzuchu, ale czasem jak kolejny dzień życia pomimo wszystkiego.
„Hartowanie ciała gwarancją przetrwania” Wiktora Bieleckiego to nie tyle książka o sporcie, co książka o życiu. O życiu w jego najbardziej surowym, bezlitosnym, ale i prawdziwym wymiarze. To opowieść o bólu, który kształtuje, o porażkach, które uczą, i o ciele, które staje się narzędziem do zrozumienia samego siebie. Jeśli chcesz przeczytać coś, co nie jest lukrowaną historią sukcesu, ale zapisem rzeczywistej walki – ta książka jest dla Ciebie. Nie zainspiruje Cię jak mówca motywacyjny, ale jak człowiek, który przeszedł przez ogień i mówi: „Spróbuj przejść przez swój własny”.
W zalewie poradników fitness, motywacyjnych coachów i instrukcji, jak osiągnąć „najlepszą wersję siebie”, książka „Hartowanie ciała gwarancją przetrwania” Wiktora Bieleckiego zaskakuje swoją autentycznością, osobistym tonem i... nieprzewidywalnością. To nie jest poradnik. To nie jest przewodnik. To również nie jest książka z rozpisanym planem treningowym, który można od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeba mieć odwagę, by napisać książkę i ją wydać. Jednak jeszcze bardziej potrzeba jej, by opisać swoje życie. Przestać być anonimowy. Podzielić się swoją historią, wystawić się na dobre jak i złe opinie.
Już na początku autor nas przestrzega byśmy nie traktowali tej książki, ani jako poradnika medycznego, recepty na życie czy pomysłu na konkretny trening.
Tę książkę potraktowałam jako swego rodzaju dziennik. Bowiem autor w nim dzieli się z nami swoją drogą, jaką w życiu przeszedł. Zaczął wcześnie, bo już w wieku ośmiu lat zaczął powoli trenować i szukać dyscypliny, jaka by mu najbardziej odpowiadała. Godne podziwu, raczej dzieci myślą o zabawie niż o treningach w tym wieku. Tym bardziej że można zrozumieć, że sam chciał, a nie został do tego zmuszony. Z czasem zorientował się, że same treningi to dla niego za mało. Zaczął więc z czasem szukać nowej drogi. Wiedział bowiem, że same treningi nie obroniły go przed pobiciem. Wpadł więc na pomysł przekraczania swoich granic. Za każdym razem po trochę ją przekraczał. Jednak życie redukuje zawsze nasze zamierzenia. Nie będę opisywać całej drogi, po to, by ją poznać, trzeba sięgnąć po książkę. Jednak z całej książki bije determinacja. Autor, choć dla nas jego pomysł może wydawać się dziwy, przestawia nie jedno ważne przemyślenie. Nie można nigdy się podawać. Codziennie trzeba, choć o 1% przekroczyć jakąś granicę. Choćby to była mała rzecz, np. przejście parę kroków więcej na spacerze.
Oraz najważniejsze, prawdziwa siła to nie tylko siła fizyczna, naszych mięśni. Prawdziwa siła idzie wraz z siłą umysłu. Bo gdy umysł jest słaby to i mięśnie nie pomogą. Ale gdy umysł jest silny, nie chce się podawać (presji, stresowi, złym warunkom, złemu samopoczuciu),wtedy wszystko jest możliwe. Nikt nas wtedy nie złamie. Nawet otoczenie, które może nam życzyć porażki. Autor też bardzo trafnie zauważył, jedną rzecz. Wszyscy widzą tylko, co ktoś osiągną, zazdroszczą tego. Jednak nikt nie widzi tej przebytej drogi, często pokrytej kamieniami, przeszkodami, jakie ktoś pokonałby być tam, gdzie teraz się znajduje.
Godne podziwu jest też, to jak podchodził do porażki. To nie było coś, co sprawiało, że upadał na duchu. Każdą traktował jako środek do celu. Jako coś, co może dać mu kolejną lekcję, coś, co może mu się rozwijać dalej.
Jest to debiut autora. Oczywiście są pewne niedociągnięcia. Jednak biorąc pod uwagę, że to debiut, oraz że nawet gorsze rzeczy widywałam w wydanych książkach przez duże wydawnictwa, to nie jest źle. A czytało się dobrze, prosty język powoduje, że trafi do każdego czytelnika.
Ta książka nie jest poradnikiem, nie jest też czymś, co pokaże nam jak żyć czy motywować nas do czegokolwiek. Jest to opowieść zwykłego człowieka, który chciał podzielić się z czytelnikiem swoją historią, przemyśleniami. Przekazuje nam pewne prawdy, do których doszedł sam. Ból był jego wytycznym. Jednak niejednokrotnie podkreślał, że to jest jego droga, jego wybór. Zachęca nas jedynie by próbować być lepszym o ten 1%. Nie ważne w sporcie, muzyce, czy po prostu w zwykłych prostych czynnościach. Abyśmy nie poddawali się i przekraczali swoje małe granice. Tylko tyle i aż tyle.
Trzeba mieć odwagę, by napisać książkę i ją wydać. Jednak jeszcze bardziej potrzeba jej, by opisać swoje życie. Przestać być anonimowy. Podzielić się swoją historią, wystawić się na dobre jak i złe opinie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż na początku autor nas przestrzega byśmy nie traktowali tej książki, ani jako poradnika medycznego, recepty na życie czy pomysłu na konkretny trening.
Tę książkę...
Cześć! Właśnie skończyłam czytać *Hartowanie ciała gwarancją przetrwania* Wiktora Bieleckiego i muszę powiedzieć, że to książka, która zostaje w głowie. Spodziewałam się kolejnego poradnika w stylu „jak w pięć minut zostać superfit”, ale to coś zupełnie innego – i to mnie totalnie zaskoczyło!
Wiktor opowiada swoją historię z takim szczerym, ludzkim podejściem. Nie ma tu pozy celebryty, który wie wszystko o życiu – to opowieść zwykłego faceta, który od małego (serio, zaczął jako ośmiolatek!) sprawdzał, gdzie leżą jego granice. Czytałam o jego zmaganiach, kontuzjach, wzlotach i upadkach, i czułam, jakby ktoś opowiadał mi to przy kawie. Nie znajdziesz tu planu treningowego ani listy ćwiczeń – to bardziej dziennik człowieka, który uczył się, jak przekraczać siebie, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie.
Co mnie urzekło? Jego determinacja. Serio, Wiktor to gość, który mimo przeszkód – zdrowotnych, życiowych, jakichkolwiek – po prostu szedł dalej. I nie robi z siebie herosa, tylko mówi: „Hej, to moja droga, a ty znajdź swoją”. To takie budujące, bo pokazuje, że każdy mały krok, nawet codzienny spacer, może być czymś wielkim. No i ten tekst: „Każdy ból był dla mnie kolejną lekcją. Każda porażka – kolejnym krokiem do przodu”. To mi zostało w głowie – sposób, w jaki on patrzy na „porażki”, jakby były tylko przystankami w podróży.
Nie jest to książka idealna – czasem raziły mnie literówki czy brak przecinka, ale szczerze? Przy tak wciągającej historii to drobiazg. Wiktor nie sprzedaje ci recepty na sukces, nie jest coachem z Instagrama. On po prostu dzieli się swoim życiem i mówi: „Próbuj, nawet jeśli boli”. I to jest piękne – że nie musisz być sportowcem, żeby poczuć, że możesz coś zmienić.
Polecam z całego serca, jeśli masz ochotę na prawdziwą, inspirującą opowieść. Ja już myślę, jak zrobić kolejny mały krok w swojej drodze. A ty dasz się namówić na swoją? 😊
Cześć! Właśnie skończyłam czytać *Hartowanie ciała gwarancją przetrwania* Wiktora Bieleckiego i muszę powiedzieć, że to książka, która zostaje w głowie. Spodziewałam się kolejnego poradnika w stylu „jak w pięć minut zostać superfit”, ale to coś zupełnie innego – i to mnie totalnie zaskoczyło!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiktor opowiada swoją historię z takim szczerym, ludzkim podejściem. Nie ma tu...
" Hartowanie ciała gwarancją przetrwania" Wiktora Bieleckiego to ciekawa książka oparta na doświadczeniach autora. Bielecki opisuje w niej jak od najmłodszych lat rodziła się w nim sila i determinacja. Przekraczając granice, hartuje się ciało, dzięki temu słabość zmieniała się w siłę i wytrzymałość. Zdaniem autora kształtowanie charakteru i hart ducha to zdolność, którą nabywa się dzięki cierpliwości, wytrwałości i przekraczaniu własnych granic.
Autor pomimo wielu trudności zdrowotnych, doświadczeń życiowych, przeciwności losu dowiódł, że najtrudniejsze momenty potrafią nauczyć walki o życie, a przekraczanie granic uczy również pokory wobec siebie.
Książka nie stanowi poradnika, jest to zbiór doświadczeń autora, chcącego podzielić się z czytelnikami swoją osobistą historią.
Życie nie zawsze nas oszczędza, czasami daje wręcz potężnego kopa, by obudzić w nas coś wyjątkowego, co być może od dawna w nas drzemie.
Wiktor Bielecki swoją postawą udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych, a ciało to narzędzie do budowania własnej siły, niezłomności i charakteru.
Polecam!
" Hartowanie ciała gwarancją przetrwania" Wiktora Bieleckiego to ciekawa książka oparta na doświadczeniach autora. Bielecki opisuje w niej jak od najmłodszych lat rodziła się w nim sila i determinacja. Przekraczając granice, hartuje się ciało, dzięki temu słabość zmieniała się w siłę i wytrzymałość. Zdaniem autora kształtowanie charakteru i hart ducha to zdolność, którą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku chciałabym zaznaczyć, że piszę tę recenzję z dwóch perspektyw. Recenzentki i sportowca.
Znam więc odrobinę to, o czym napisał Autor.
Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania Pana Wiktora moim zdaniem nie jest ani przewodnikiem, ani poradnikiem, więc lepiej żeby nikt nie traktował treści książki w ten sposób. Nie znajdziecie tu ćwiczeń, opisu jak wykonywać różne serie, treningi itp. To nie taka pozycja. Ja osobiście traktuję lekturę jako swego rodzaju dziennik, czy pamiętnik sportowca, którego cele zmieniały się na przestrzeni lat, rozwoju osobistego, czyli między innymi fizycznego rozwoju.
Zwracam na to uwagę, ponieważ Autor, tak jak pisze w Hartowaniu ciała zaczynał wcześnie, bo jako 8-latek.
Różne doświadczenia, dyscypliny sportowe, prowadziły Autora do wniosków, którymi dzieli się na stronach zapisanej przez siebie historii, którą chce wykorzystać jako inspirację dla innych, ale jak podkreśla we wstępie "Zapamiętaj to moja droga, a nie Twoja".
Nie każdy z nas musi być sporowcem, ale warto dbać o sprawne ciało. W swojej historii Pan Wiktor tego dowodzi, z perspektywy można mieć wrażenie, ja miałam, że to jest odrobinę szalone sprawdzanie możliwości swojego organizmu, ale...
Sport to (przynajmniej w tej wczesnej fazie rozwoju, czy trenowany dla przyjemności) jakiś sposób na przestawianie naszych własnych granic, dążenia do przodu i prowadzenia naszego ciała, ale i umysłu do konkretnych celów.
Pan Wiktor, w swojej książce właśnie opisuje taką drogę, dość wyboistą. Z kontuzjami i trudnościami, przed jakimi stawał Autor.
Myślę, że popularne Never give up w przypadku Pana Wiktora, to naprawdę mocne słowa, tak sobie myślę, że czasem przydałoby nam się mieć taką motywację i to akurat chętnie zostawię sobie w głowie, by nie tracić swoich celów z oczu. Nie zależnie co nam mówią "dobrzy doradcy".
Drugą "sprawą", która ze mną zostanie, to sposób w jaki Autor patrzy na doświadczenia, na te, na które niektórzy mówią porażka.
,,Każdy ból był dla mnie kolejną lekcją. Każda porażka - kolejnym korkiem do przodu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak wiele takich lekcji przede mną".
(s.9).
Ta opowieść, to moim zdaniem historia o tym, że można się zahartować na różne doświadczenia, ale też
patrząc inaczej, historia wzlotów i upadków, z takim zakończeniem, że każdy nawet najmniejszy krok może prowadzić nas do celu, nie zależnie, czy to cel sportowy i przebiegnięcie maratonu, czy po prostu codzienne wychodzenie na spacer. Jesteśmy różnymi ludźmi, mamy inne predyspozycje i talenty, ale warto iść za nimi i robić codziennie te małe kroki. I nie jest to książka, gdzie nasłuchasz się Coacha, który opowiada historie dziwne, tylko prawdziwe doświadczenia osoby, która przestawiła swoje granice.
Dacie się namówić na próbę przekroczenia swoich?
Książkę przeczytałam dzięki współpracy z Autorem, dziękuję za tę możliwość.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że piszę tę recenzję z dwóch perspektyw. Recenzentki i sportowca.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnam więc odrobinę to, o czym napisał Autor.
Hartowanie Ciała Gwarancją Przetrwania Pana Wiktora moim zdaniem nie jest ani przewodnikiem, ani poradnikiem, więc lepiej żeby nikt nie traktował treści książki w ten sposób. Nie znajdziecie tu ćwiczeń, opisu jak wykonywać różne...
W swoim życiu przeczytałem już tyle książek motywacyjnych, że spokojne mógłbym wykładać na uczelni przedmiot o jakże wdzięcznej nazwie "Sztuka życia we współczesnym świecie". Tak też w pierwszym semestrze studenci odkryliby tajniki fenomenu bycia kochanym: przez rodziców, płeć przeciwną, swojego czworonożnego pupila, sąsiadów, pracodawcę a nawet ZUS. W toku dalszego nauczania pomógłbym im zdobyć wiedzę jak sprawić, aby praca nawet grabarza, zamieniła się w hobby bez którego nie wyobrażaliby sobie życia i w końcu bronić się będą z tematu asertywności analizując studium przypadku- sztuka odmówienia przyjęcia księdza po kolędzie!
Dlatego kiedy zdecydowałem się zrecenzować książkę Wiktora Bieleckiego pt. "Hartowanie ciała gwarancją przetrwania" pomyślałem: Oho- wzbogacę wiedzę, jak przetrwać sypiając zimą bez skarpetek. Nawiązanie kontaktu z samym autorem, krótkie przedstawienie zarysu treści książki i moje myślenie zaczynało się zmieniać. Owszem, ciągle wyobrażałem sobie Wiktora jako Sebixa spod bloku (wie o tym),który siłownię opuszcza tylko na sikanie, jednak treść książki powoli zaczęła mi się rysować jako plan treningowy. Myślę sobie- czemu nie, darmowy trener personalny. Czytam! No i od pierwszych stron wiem już, że bicepsów z tego nie będzie. Bo nie jest to tradycyjny poradnik jak z Rysia z Klanu zrobić Pudziana. To jest zapis ciężkiej walki jaką przeszedł autor aby móc żyć. Na uwagę zasługuje determinacja, która przelewa się między akapitami każdego rozdziału. I choć przeciwności na swojej drodze, Wiktor spotkał wiele, nie poddał się w drodze do celów, które skrupulatnie sobie wyznaczał. I wiecie co jest w tym wszystkim budujące- jemu się kurła udaje! I choć mentalność Polaków nie pozwala głośno cieszyć się z czyjegoś sukcesu- to już słyszę oklaski tych bardziej odważnych, pragnących pogratulować Wiktorowi. Odważył się opowiedzieć światu swoją historię. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt ,że jest to historia zwykłego chłopaka, który pracuje fizycznie, który ma pasje, hobby i dąży do samorozwoju. To nie kolejny pseudocelebryta, którego jedynym wyczynem jest publikowanie w social mediach ekscytujących momentów z życia- wyciskanie pryszcza czy testowanie patyczków do uszu. No, a potem opisanie tych zabiegów w książkach stających się bestsellerami. Wiktor nie robi z siebie speca, fachowca i Herculesa, który o wyciskaniu z życia soków, wie wszystko. On po prostu niczym nawigacja kieruje nas po drodze swojego życia. I od nas zależy czy będziemy mu w tej trasie towarzyszyć. Ważne, że autor nie sprawdza biletów- wyruszyć w tę podróż może każdy!
Książka zawiera, o czym muszę wspomnieć, kilka uchybień redakcyjnych- sieroty, brak znaków interpunkcyjnych i powtarzane słowa, co może wymagających czytelników nieco razić w oczy.
W swoim życiu przeczytałem już tyle książek motywacyjnych, że spokojne mógłbym wykładać na uczelni przedmiot o jakże wdzięcznej nazwie "Sztuka życia we współczesnym świecie". Tak też w pierwszym semestrze studenci odkryliby tajniki fenomenu bycia kochanym: przez rodziców, płeć przeciwną, swojego czworonożnego pupila, sąsiadów, pracodawcę a nawet ZUS. W toku dalszego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to