Książka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Książka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Choć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie osiągnęły ostateczny konformizm.
Specjalizując się w „malowanych westernach”, jak nazywano te pustynie antysztuki, opisuje tłum Tomów, dobrych, utalentowanych, czułych, namiętnych, czarujących, wstrętnych mężczyzn, nie tylko duchowo, ale i fizycznie pełnych najlepszych intencji źle ogolonych pijaków i pijawek w przedapostolskich kalesonach pod odświętnym roboczym drelichem (jeden miał wilgotnego zeza, większość nie miała zębów, jak to się często zdarza przy seryjnej produkcji twarzy, i nic nigdy nie przerywa tej bezbarwnej serii automatów i akapitów).
Aby wyleźć wyżej, nie waha się wspiąć na worki pospolitości i pretensji, wyrażając się w słowach prostych i wyniosłych, pełnych wraz przesady i banału. Długie i nieurodzajne jak dolina Salinas powieściowe biadolenia związane są ściśle z etosem i moresem jego autostopowiczów i Cowboy's oraz łatwej swadzie zbieraczy śliwek i bywalców Salon's odbywających między sobą niewarte wzmianki dialogi w samych koszulach (na początku czytelnik ma nadzieję, że to chwilowy zbieg okoliczności, bo o celowy zabieg stylistyczny nie podejrzewamy tu nikogo...), którzy posługując się brutalnie skróconym słownikiem, punktują listę pilnych spraw autora do załatwienia szumnymi komunałami i zbytecznymi wyjaśnieniami, unosząc się w nieskończonej bezrzeczowości fikcji, ale zarozumiałej dosadności powszednich prawd, które „rozumieją się, co się zowie” (...szybko okazuje się jednak, że w całym zamieszaniu niczym się nie popisał i dlatego mnoży wypracowane na dwóch kartkach efekty, bo nic innego nie mógł wymyślić).
Powieściowi bracia i reszta groszorobów, żyjąc w określonym społeczeństwie i odczuwając potrzebę pewnej aktywności umysłowej, nie mogą się obejść bez zapatrywań, tak jak porządny western nie może się obejść bez kapeluszy. Rad mówią tylko o jakichś ludziach potężnych, dostojnych, bogatych, z długimi nosami bankierów-kanibalów (przez których cała ta bieda) chcąc ukazać czysty jak źródło czar ubogich. Robią wrażenie inspektorów nicości, dając siłą osobistego wykwintu uczonego imitatorstwa, coś prowizorycznego nędzy, którą łatwo spakować i wysłać do kolejnej opowieści obarczonej napisem „Piekło”. Słynny na całą okolicę i dwa przyległe hrabstwa żebrak robi co może, żeby zamienić ową farsę w najsmutniejszą na świecie historię. Jakiś mężczyzna w sutannie z sutaszu, Chińczyk, co się zowie wcielenie mądrości, i nie trzeba niczego więcej dodawać, który wyglądał jak statysta odgrywający technikolorowe wcielenie Wisznu z okresu Mingo-Bingo wygłaszał co jakiś czas utartą gawędę, by zawiadomić siły losu o aktualnej sytuacji, wyręczając w tej kwestii największą udrękę tej powieści, wymyślonego narratora, którego autor gubi często w powstałym nonsensie narracji wszechwiedzącej i relacji świadka naocznego, nieistotnej faktografii i nieostrej fikcji, informującej i dezinformującej płytkości. Jest to jeden z tych cudów, które wymagają od wszystkich zainteresowanych odrobiny współpracy (jeden wielki koszmar). Beckstein nie waha się jednak zamieszać swym prostym piórem w kotle czarownic, wzbijając parę parzącej prawdy, aby zasłonić swoją nieporadność przed zadającymi straszne pytania stylistami i filozofami, i żeby rzecz mimo wszystko pozostała atrakcyjna dla krytyków-niewiniątek, komentatorów stosunków społecznych, moralistów, fabrykantów idei i ceniących emocje i slogany na pokaz.
Nerwy, zmarszczki, przekleństwa, oracje, pogróżki, banalne długi i przyroda, sedno cierpienia, zbliżający się termin, złamała nogę i nigdy nie miała już zatańczyć, nadzieja że nikt nie zapuka do drzwi, zaciśnięte pięści i usta, oliwki zamiast oczu, ludzie się oglądali, przyszedł pijany jak bela, smutny głodny pudel, pięść uniesiona do góry, wzgardzony garbus, zgrubienie na kciuku autora, można oszaleć. Wstępną listę banalnych abstrakcji uznano za zbyt imponująca, by nie opublikować jej od razu dla pobudzenia apetytu wraz z piekłem zmian i poprawek. Mamy tu występki lub bodaj tylko teatralne słabostki i śmiesznostki środowiska, w jakim żył, pojawiają się motywy autobiograficzne, niebaczne słowa, zły ton panujący w domu, płoche i gorszące życie córki sąsiada (krzyczała i wymiotowała), zdrady żon, pogróżki pukniętej ciotki, młodą murzynkę obciążającą opowieść swoją ciążą, kradzieże (służąca świsnęła jakieś świecidełko, które w końcu odnalazło się w jej własnym bucie), gminne swawole i wiejskie gwałty lub nawet własne błędy — oto zwykłe „rzeczy”, stanowiące banalną materię życia, którą amierikancki pisatel' obdziera z cudów i drobiazgów (bo przecież nie twierdzimy, że życie prostaków może być całkowicie pozbawione poezji!) w swojej melodramatycznej wersji „Kapitału” (jeszcze bardziej amfibrachicznej niż oryginał), niezdolny do szczypty parodii, która nadałaby jego kulawej fikcji komiczny kształt życia, a nie wspomnieliśmy nawet o religijnym nawozie, na którym wyrosła ta huba vanitatis i wciąż hożej dziewoi mającej własny intratny interes i poboczne problemy (złożył w niej całą sumę banału i bzdur, które bujały do tej pory między najmilszym, najmądrzejszym i najsilniejszym)! Nie zniżymy się do tak banalnego dłubactwa.
Jednak po drugiej filiżance kawy z rogalem dopiszemy, że w dzieciństwie nie mogłem bez bólu w nogach wytrzymać krótkiego nawet nabożeństwa i nie rozumiałem, na co potrzebne te wszystkie straszne i wzniosłe słowa o tamtym świecie, skoro i na tym można by pożyć sobie bardzo wesoło.
Konkludując, to zblazowane nawykiem naśladowanie przez mierną fikcję miernego życia wydaje z siebie jedynie pustkę i jednostajność, to znaczy rzecz najbardziej przeciwną rozmaitości. Autor, jeśli nie upokarza się zmienianiem żywych osobników w tak samo nieistotnych nieboszczyków i buszowaniem pośród modnych bzdur swojej epoki, zdolny jest jedynie do bezpiecznej bezbarwności akademickiej przeciętności. Literacko dzieło jest bezdźwięczne, pozbawione jakiegokolwiek niuansu stylistycznego i bardziej poddane konwencjom i uproszczeniom niż prawo i wszawe społeczeństwo. Poza tym traktuję z trwałą niechęcią pisarzy i czytelników, którzy lubią, żeby fikcja była pouczająca albo krzepiąca, albo zdrowa jak syrop klonowy czy oliwa, i za wszelką cenę naśladowała życie.
Może jakimś zabawnym zbiegiem okoliczności wszystkie wypowiedziane w powieści banały i banialuki, i obiecane Bermudy i Bahamy, byłyby dla młodzieży atrakcyjne, tak jak są dla dorosłych bałwanów, ale zmieszane z kombinatem budowlanym dramatu rozpisanego na cymbały i wiadro oczekiwanych przez tłum pomyj tworzą tylko nietrwały i jedyny nonsens.
Choć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie...
WOW!!!
Pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo szczegółowo pokazuje, kim są jego bohaterowie — czasem aż do tego stopnia, że opisuje sceny i zachowania, które z pozoru nie mają większego wpływu na fabułę. Mają jednak pokazać, jacy ci ludzie są w środku. To działa świetnie, bo czytelnik naprawdę „czuje” postacie… ale bywa też męczące, bo niektóre fragmenty zwyczajnie się dłużą.
Trochę zaskakiwały mnie dialogi. Niejednokrotnie wyglądały tak, jakby bohaterowie mówili obok siebie, bez kontaktu, bez odpowiedzi na to, co ktoś właśnie powiedział. Nie wiem, czy ludzie kiedyś rzeczywiście tak się porozumiewali, czy to styl Steinbecka, ale parę razy wprowadzało mnie to w lekką konsternację. Mimo tego takie rozmowy mają swój klimat i pewnie są w tym jakiś cel i zamysł autora.
Nie da się jednak odmówić Steinbeckowi talentu. Jego opisy są tak sugestywne, że można sobie wyobrazić poszczególne sceny jak film — miejsca, twarze, emocje. To naprawdę duży atut książki i jeden z powodów, dla których tak wciąga.
Jeśli chodzi o konstrukcję, to początek wydał mi się trochę przydługim prologiem. Zanim właściwa historia się rozpędzi, mija sporo czasu i można mieć wrażenie, że autor rozstawia pionki na planszy trochę zbyt długo. Ale kiedy już fabuła wchodzi na właściwe tory, wszystko zaczyna się układać.
Po skończeniu książki miałam wrażenie ogromnej „gęstości” treści. Steinbeck oprócz głównego przesłania porusza mnóstwo innych wątków, wrzuca różne smaczki i obserwacje, które łatwo przeoczyć. To jedna z tych powieści, które aż proszą się o ponowne przeczytanie, bo za pierwszym razem trudno ogarnąć wszystko.
Podsumowując: Na wschód od Edenu to powieść znakomita, choć wymagająca. Z jednej strony zachwyca stylem, głębią i rozmachem, a z drugiej momentami przytłacza szczegółowością. Ale jeśli ktoś lubi literaturę, która zostaje w głowie na długo, zmusza do myślenia i daje dużo do poczucia i przeżycia — to jest to książka absolutnie warta sięgnięcia.
WOW!!!
Pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo...
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
Magia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest niedoskonałość.
Męska literatura, która uwiedzie kobiety. Coś, co rozkocha w smakowaniu czytania. Piękna rzecz!
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
Magia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest...
Chyba najgorszą rzeczą, która może spotkać wybitną książkę jest jej kiepska adaptacja filmowa, a za taką bez wątpienia , uważam poroniony twór z Jamesem Deanem w roli głównej (do znalezienia na różnych platformach, lecz odradzam). Co ciekawe, świetnie zrobiony i wierny książce (w każdym razie tak go zapamiętałam sprzed kilkudziesięciu lat) serial z Jane Seymour w roli Cathy jest nie do odnalezienia w czeluściach Internetu i zupełnie zapomniany...
Tymczasem książka jest niewątpliwie arcydziełem światowej literatury pięknej. Odkryłam ją jakieś 40 lat temu, jeszcze jako nastolatka i czytałam “na okrągło” nie mogąc zrozumieć jak to możliwe, że muszę ciągle do niej wracać...Teraz już rozumiem. Przeczytana po raz nie wiadomo który, po dłuuuugiej przerwie, znowu urzekła mnie wspaniałymi pod względem psychologicznym postaciami, opisami okolic, w których akcja się toczy (przepiękna dolina Salinas), ciekawostkami historycznymi (jak np. wstrząsająca historia budowania kolei amerykańskich przy pomocy niewolników z Chin), obrazem warunków życia na kalifornijskim zadupiu pod koniec XIX i na początku XX w. oraz wieloma poruszanymi w niej problemami. To książka o miłości, nienawiści, odtrąceniu – a jej szkieletem jest biblijna opowieść o Kainie i Ablu. Na nim to właśnie oplecione są dzieje rodziny Trasków. Co ciekawe i fascynujące: w tej książce bohaterowie pozytywni wzbudzają (w każdym razie we mnie) złość i niechęć, negatywni – coś na kształt zrozumienia, a czasem nawet sympatii. To książka o dobrych ludziach oraz “ludzkich potworach” (tak określił Cathy autor) . Z rozbawieniem czytałam (w innych komentarzach) brednie (prawdopodobnie feministek) o ubogości tej postaci. A przecież to ona jest tutaj chyba najciekawsza! Psychopaci to ludzie pozbawieni uczuć – takie postacie zazwyczaj są najbardziej interesujące dla zwykłego człowieka. A postać Cathy nie jest jednak do końca jednoznaczna, bo przecież w pewnym momencie pojawia się rozpacz...Co się stało takiego, że śliczna, delikatna i uwielbiana (jak się zdawało) przez wszystkich dziewczynka okazała się potworem i w tej potworności przeżyła całe życie?
Cathy, Karol, Kaleb – to te postacie powodują, że książka jest tak wciągająca. To znawcy ludzkich charakterów, potrafiący przejrzeć dusze i słabości innych na wskroś i (w razie potrzeby) wykorzystać je, to ludzie obdarzeni dodatkowym zmysłem. Nijaki i wyjątkowo antypatyczny Adam i świętoszkowaty Aaron – ci na pewno nie przykuliby niczyjej uwagi. Są dla mnie tylko uzupełnieniem tamtych i kontrastem do nich. Bez nich książka nie mogłaby być tym czym jest. Chiński służący, Li – to jeden z jej fenomenów, kwintesencja miłości, życiowej mądrości i przywiązania. No, i oczywiście cała ogromna rodzina Hamiltonów, w którą autor wplótł wątki autobiograficzne.
Cudowna, absolutnie cudowna książka. Pełna rozważań o życiu oraz ponadczasowych stwierdzeń podanych w takiej formie, że od lektury nie można się oderwać...
Chyba najgorszą rzeczą, która może spotkać wybitną książkę jest jej kiepska adaptacja filmowa, a za taką bez wątpienia , uważam poroniony twór z Jamesem Deanem w roli głównej (do znalezienia na różnych platformach, lecz odradzam). Co ciekawe, świetnie zrobiony i wierny książce (w każdym razie tak go zapamiętałam sprzed kilkudziesięciu lat) serial z Jane Seymour w roli...
Powieść Na wschód od Edenu zawiera uniwersalne przesłania. Odwieczna walka dobra ze złem , postacie są opisywane niczym ziarenka piasku rzucane w wir życia.Nawiązanie do biblijnej przypowieści o Kainie i Ablu powoduje, że wydarzenia wprowadzają czytelnika w wymiar Boski.
Uważam, że powieść jest napisana nieco archaicznym stylem.
Polecam ,ponieważ jest to utwór nietuzinkowy , zmusza do refleksji, a nasze spojrzenie na świat, ludzkość po prostu bezlitośnie weryfikuje.
Powieść Na wschód od Edenu zawiera uniwersalne przesłania. Odwieczna walka dobra ze złem , postacie są opisywane niczym ziarenka piasku rzucane w wir życia.Nawiązanie do biblijnej przypowieści o Kainie i Ablu powoduje, że wydarzenia wprowadzają czytelnika w wymiar Boski.
Uważam, że powieść jest napisana nieco archaicznym stylem.
Polecam ,ponieważ jest to utwór nietuzinkowy...
Ta saga rodziny Trasków to przede wszystkim powieść żarliwie religijna, która obsesyjnie mierzy się z tematem natury grzechu i właściwego podejścia człowieka do niego.
Autor dość długo kazał czekać na zawiązanie napięcia dramatycznego, ale zdecydowanie warto przebrnąć przez epilog (który niestety w wielu miejscach razi dość staroświecką obyczajowością i płaską psychologią), żeby dobrnąć do momentu kiedy zawiązuje się los Arona i Kaleba Trasków.
Streinbeck dość jasno sugeruje, że ich los będzie reinterpretacją biblijnego mitu o Kainie i Ablu - a ten jak każda wielka opowieść ma hipnotyzującą strukturę, która sprawia, że mimo znanego zakończenia z zaangażowaniem wyczekuje się wypełnienia się losu.
Bo nie o samą fabułę tu chodzi, ale o to co się dzieje po drodze - analizę ludzkiej słabości, skłonności do ulegania afektom, przy jednoczesnej refleksji moralnej i skłonności do nadawania temu wszystkiemu sensu.
W dzisiejszym zlaicyzowanym świecie to bardzo ciekawe spotkanie z taką egzegezą, która nie służy tylko zabawie ze strukturą mityczną, ale rzeczywistemu poszukiwaniu odkupienia.
Ta saga rodziny Trasków to przede wszystkim powieść żarliwie religijna, która obsesyjnie mierzy się z tematem natury grzechu i właściwego podejścia człowieka do niego.
Autor dość długo kazał czekać na zawiązanie napięcia dramatycznego, ale zdecydowanie warto przebrnąć przez epilog (który niestety w wielu miejscach razi dość staroświecką obyczajowością i płaską...
Daje 10, gdyz pamietam, ze po pierwszym przeczytaniu tej ksiazki (moj Boze, kiedy to bylo) oniemialam. Potem obejrzalam film (staroc z Jamesem Deanem) i serial, serial po raz kolejny odebral mi mowe, przeczytalam ksiazke znowu i nie zmienilam zdania. A teraz po przeczytaniu oceny jednego z Czytelnikow chyba znowu odkurze te lekture. I mam nadzieje, ze jesli bede edytowac ocene, to tylko po to, aby dac 11 ;)
Daje 10, gdyz pamietam, ze po pierwszym przeczytaniu tej ksiazki (moj Boze, kiedy to bylo) oniemialam. Potem obejrzalam film (staroc z Jamesem Deanem) i serial, serial po raz kolejny odebral mi mowe, przeczytalam ksiazke znowu i nie zmienilam zdania. A teraz po przeczytaniu oceny jednego z Czytelnikow chyba znowu odkurze te lekture. I mam nadzieje, ze jesli bede edytowac...
„Na wschód od Edenu” (oryg. „East of Eden”) to powieść autorstwa Johna Steinbecka, opublikowana w 1952 roku. To jedno z jego najbardziej znanych dzieł, które rozgrywa się w Kalifornii i obejmuje szeroki zakres tematyczny, od rodzinnych relacji, przez moralność, aż po walkę dobra ze złem.
Fabuła koncentruje się na losach dwóch głównych rodzin: Trasków i Hamiltonów, których losy splatają się na przestrzeni kilku pokoleń. Centralnymi postaciami są synowie Adama Traska – Kal i Aron – oraz ich relacje z ojcem, a także z innymi postaciami, które symbolizują różne aspekty ludzkiej natury. Steinbeck porusza w powieści kwestie dziedzictwa, wyborów moralnych i wewnętrznej walki.
„Na wschód od Edenu” jest często interpretowane jako własna reinterpretacja biblijnej historii Kaina i Abla, ukazującą zmagania z własnym dziedzictwem i poszukiwaniem własnej drogi.
POLECAM wszystkim, którzy szukają głębi i prawdy w literaturze.
ZACHWYCONY
„Na wschód od Edenu” (oryg. „East of Eden”) to powieść autorstwa Johna Steinbecka, opublikowana w 1952 roku. To jedno z jego najbardziej znanych dzieł, które rozgrywa się w Kalifornii i obejmuje szeroki zakres tematyczny, od rodzinnych relacji, przez moralność, aż po walkę dobra ze złem.
Fabuła koncentruje się na losach dwóch głównych rodzin: Trasków i...
Wybitna, mądra książka. Jest to moja pierwsza pozycja ze Steinbeckiem, która na pewno nie będzie ostatnią. Powieść rozgrywająca się w słonecznej dolinie Salinas pochłonęła mnie bez reszty, pochłonęła mnie intrygującą sagą rodzinną, charakterami i rozterkami bohaterów, wreszcie uniwersalnością wątków, które zostały poruszone.
BTW, postać Samuela Hamiltona zasługuje na odrębny "prequel". Kim jest ta tajemnicza kobieta z jego życia i co wydarzyło się w Irlandii...
Wybitna, mądra książka. Jest to moja pierwsza pozycja ze Steinbeckiem, która na pewno nie będzie ostatnią. Powieść rozgrywająca się w słonecznej dolinie Salinas pochłonęła mnie bez reszty, pochłonęła mnie intrygującą sagą rodzinną, charakterami i rozterkami bohaterów, wreszcie uniwersalnością wątków, które zostały poruszone.
Niesamowita historia. Jednocześnie prosta i nieoczywista. Dysputa na temat dobra i zła. Co czyni człowieka szczęśliwym? Pieniądze? Sukces? Władza? Rodzina? Czy po prostu bycie kochanym... Ostatecznie tylko jedno się liczy... Timszel
Niesamowita historia. Jednocześnie prosta i nieoczywista. Dysputa na temat dobra i zła. Co czyni człowieka szczęśliwym? Pieniądze? Sukces? Władza? Rodzina? Czy po prostu bycie kochanym... Ostatecznie tylko jedno się liczy... Timszel
Doskonała powieść. Słowem "timszel" Steinbeck nie tylko spina biblijną przypowieść o Kainie i Ablu z historią rodziny Trasków, ale podkreśla przede wszystkim to, jak istotna i cenna jest w naszym życiu możliwość podejmowania wyboru, która wypływa z wolności. Co myślę sam o sobie? Jaki jestem? Czy dostrzegam siłę, która pozwala mi żyć na swój własny sposób?
Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie, czym dla mnie jest człowieczeństwo, to pewnie odpowiedziałbym, że to bycie nieśmiertelnym i śmiertelnym, wielkim i małym, silnym i słabym jednocześnie - w tym samym czasie.
Doskonała powieść. Słowem "timszel" Steinbeck nie tylko spina biblijną przypowieść o Kainie i Ablu z historią rodziny Trasków, ale podkreśla przede wszystkim to, jak istotna i cenna jest w naszym życiu możliwość podejmowania wyboru, która wypływa z wolności. Co myślę sam o sobie? Jaki jestem? Czy dostrzegam siłę, która pozwala mi żyć na swój własny sposób?
Klasyka tego co w literaturze nazywamy piękną. Autor stara się rozgryźć odwieczny spór dotyczący wolnej woli - czy jesteśmy w stanie przełamać dziedziczone traumy, winy i grzechy po naszych krewnych i w jakim stopniu sami kształtujemy swoją osobowość mimo tych obciążeń. Generalnie bardzo mądra książka, którą można polecić każdemu, a dla fanów literatury pozycja obowiązkowa !
Klasyka tego co w literaturze nazywamy piękną. Autor stara się rozgryźć odwieczny spór dotyczący wolnej woli - czy jesteśmy w stanie przełamać dziedziczone traumy, winy i grzechy po naszych krewnych i w jakim stopniu sami kształtujemy swoją osobowość mimo tych obciążeń. Generalnie bardzo mądra książka, którą można polecić każdemu, a dla fanów literatury pozycja obowiązkowa !
Piękna powieść.
Zachęcam do przeżycia z bohaterami tej książki ich życia, smutku, walki wewnętrznej, trosk, ale i radości. Zachęcam do uszknięcia życzliwości Samuela i mądrości Li. Zachęcam do wejścia w skórę każdego z bohaterów i spróbowania poczuć choć przez chwilę tego co oni czuli i jak myśleli, tego jaką walkę z samymi sobą toczyli. Doświadczycie również ogromnych pokładów miłości.
Piękna powieść.
Zachęcam do przeżycia z bohaterami tej książki ich życia, smutku, walki wewnętrznej, trosk, ale i radości. Zachęcam do uszknięcia życzliwości Samuela i mądrości Li. Zachęcam do wejścia w skórę każdego z bohaterów i spróbowania poczuć choć przez chwilę tego co oni czuli i jak myśleli, tego jaką walkę z samymi sobą toczyli. Doświadczycie również ogromnych...
Poruszająca i dająca do myślenia historia, na temat której powiedziano już tyle, że nie napiszę nic odkrywczego. Jedyne co chciałbym dodać od siebie, to pochwała za świetnie wykreowanych bohaterów. W szczególności Li, Samuel i Cathy. A, no i pamiętajcie; Timszel!
Poruszająca i dająca do myślenia historia, na temat której powiedziano już tyle, że nie napiszę nic odkrywczego. Jedyne co chciałbym dodać od siebie, to pochwała za świetnie wykreowanych bohaterów. W szczególności Li, Samuel i Cathy. A, no i pamiętajcie; Timszel!
Klasyka literatury światowej, monumentalne dzieło. Jest to książka z tych które trudno odłożyć. Pięknie opowiedziana historia amerykańskich ranczerów, ich wzloty, upadki. Bohaterowie nietuzinkowi, w super sposób autor ukazuje ich charaktery, relacje między braćmi, po prostu życie a wszystko to w jakimś odniesieniu do biblijnych postaci jak Kain i Abel.
Klasyka literatury światowej, monumentalne dzieło. Jest to książka z tych które trudno odłożyć. Pięknie opowiedziana historia amerykańskich ranczerów, ich wzloty, upadki. Bohaterowie nietuzinkowi, w super sposób autor ukazuje ich charaktery, relacje między braćmi, po prostu życie a wszystko to w jakimś odniesieniu do biblijnych postaci jak Kain i Abel.
To dobrze napisana powieść przygodowa - stworzenie takiej książki to niewątpliwie spore wyzwanie, jednak sięgając po nią szykowałem się na arcydzieło które stanie w jednym rzędzie z "Czarodziejską Górą", "Buddenbrookami" czy "Miłością w Czasach Zarazy". Nie dostałem tego.
Steinbeck (którego miałem okazję już poznać przy okazji "Myszy i Ludzi") często stara się tutaj przekazać znacznie więcej niż jest w stanie posługując się głównie dwiema postaciami mędrców - pomagierem głównego bohatera Chińczykiem Li i jego przyjacielem - Samuelem Hamiltonem. Często to co czytałem prezentowało się jednak jak wymuszone sentencje, mające olśnić czytelnika swoją błyskotliwością. Jako koronny przykład dałbym monolog Li bliżej końca książki w której Chińczyk wykłada co to znaczy być prawdziwym Amerykaninem (nie wiem czy Steinbeck zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo jest to groteskowe) - jednocześnie to co o nich mówi to totalne masło maślane które można byłoby przyrównać także do innych narodów.
Postacie są niemal kreskówkowe, na czele z Kate której podłość jest tak jaskrawa i płaska (i niczym nieuzasadniona! Ona jest po prostu zła i tyle Czytelniku, nie wnikaj w to) że Imperator z Gwiezdnych Wojen to przy niej złożona postać o skomplikowanym tle psychologicznym. Opis wszystkich okropieństw których się dopuszcza jest jednak dla Steinbecka niewystarczający dlatego wyposaża również swoją antagonistkę w małe, ostre zęby - żeby już nikt nie miał co do niej żadnych złudzeń.
Steinbeck zdecydowanie nie wzywa tą książką do polemiki - stawia siebie na piedestale, jako człowieka obdarzonego ogromną życiową wiedzą, czytelnika sprowadzając do roli nieuświadomionego słuchacza.
Potrafię docenić pomysł i zręczność z jaką "Na Wschód od Edenu" została napisana, jednak te wszystkie wady które wymieniłem sprawiają że mimo wszystko zawsze będę ją postrzegał jako najbardziej irytujące arcydzieło jakie miałem okazję poznać.
To dobrze napisana powieść przygodowa - stworzenie takiej książki to niewątpliwie spore wyzwanie, jednak sięgając po nią szykowałem się na arcydzieło które stanie w jednym rzędzie z "Czarodziejską Górą", "Buddenbrookami" czy "Miłością w Czasach Zarazy". Nie dostałem tego.
Steinbeck (którego miałem okazję już poznać przy okazji "Myszy i Ludzi") często stara się tutaj...
Jedna z moich ulubionych książek! Lekcja o walce dobra i zła w człowieku i że wybór na końcu należy do nas samych
Jedna z moich ulubionych książek! Lekcja o walce dobra i zła w człowieku i że wybór na końcu należy do nas samych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Książka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie osiągnęły ostateczny konformizm.
Specjalizując się w „malowanych westernach”, jak nazywano te pustynie antysztuki, opisuje tłum Tomów, dobrych, utalentowanych, czułych, namiętnych, czarujących, wstrętnych mężczyzn, nie tylko duchowo, ale i fizycznie pełnych najlepszych intencji źle ogolonych pijaków i pijawek w przedapostolskich kalesonach pod odświętnym roboczym drelichem (jeden miał wilgotnego zeza, większość nie miała zębów, jak to się często zdarza przy seryjnej produkcji twarzy, i nic nigdy nie przerywa tej bezbarwnej serii automatów i akapitów).
Aby wyleźć wyżej, nie waha się wspiąć na worki pospolitości i pretensji, wyrażając się w słowach prostych i wyniosłych, pełnych wraz przesady i banału. Długie i nieurodzajne jak dolina Salinas powieściowe biadolenia związane są ściśle z etosem i moresem jego autostopowiczów i Cowboy's oraz łatwej swadzie zbieraczy śliwek i bywalców Salon's odbywających między sobą niewarte wzmianki dialogi w samych koszulach (na początku czytelnik ma nadzieję, że to chwilowy zbieg okoliczności, bo o celowy zabieg stylistyczny nie podejrzewamy tu nikogo...), którzy posługując się brutalnie skróconym słownikiem, punktują listę pilnych spraw autora do załatwienia szumnymi komunałami i zbytecznymi wyjaśnieniami, unosząc się w nieskończonej bezrzeczowości fikcji, ale zarozumiałej dosadności powszednich prawd, które „rozumieją się, co się zowie” (...szybko okazuje się jednak, że w całym zamieszaniu niczym się nie popisał i dlatego mnoży wypracowane na dwóch kartkach efekty, bo nic innego nie mógł wymyślić).
Powieściowi bracia i reszta groszorobów, żyjąc w określonym społeczeństwie i odczuwając potrzebę pewnej aktywności umysłowej, nie mogą się obejść bez zapatrywań, tak jak porządny western nie może się obejść bez kapeluszy. Rad mówią tylko o jakichś ludziach potężnych, dostojnych, bogatych, z długimi nosami bankierów-kanibalów (przez których cała ta bieda) chcąc ukazać czysty jak źródło czar ubogich. Robią wrażenie inspektorów nicości, dając siłą osobistego wykwintu uczonego imitatorstwa, coś prowizorycznego nędzy, którą łatwo spakować i wysłać do kolejnej opowieści obarczonej napisem „Piekło”. Słynny na całą okolicę i dwa przyległe hrabstwa żebrak robi co może, żeby zamienić ową farsę w najsmutniejszą na świecie historię. Jakiś mężczyzna w sutannie z sutaszu, Chińczyk, co się zowie wcielenie mądrości, i nie trzeba niczego więcej dodawać, który wyglądał jak statysta odgrywający technikolorowe wcielenie Wisznu z okresu Mingo-Bingo wygłaszał co jakiś czas utartą gawędę, by zawiadomić siły losu o aktualnej sytuacji, wyręczając w tej kwestii największą udrękę tej powieści, wymyślonego narratora, którego autor gubi często w powstałym nonsensie narracji wszechwiedzącej i relacji świadka naocznego, nieistotnej faktografii i nieostrej fikcji, informującej i dezinformującej płytkości. Jest to jeden z tych cudów, które wymagają od wszystkich zainteresowanych odrobiny współpracy (jeden wielki koszmar). Beckstein nie waha się jednak zamieszać swym prostym piórem w kotle czarownic, wzbijając parę parzącej prawdy, aby zasłonić swoją nieporadność przed zadającymi straszne pytania stylistami i filozofami, i żeby rzecz mimo wszystko pozostała atrakcyjna dla krytyków-niewiniątek, komentatorów stosunków społecznych, moralistów, fabrykantów idei i ceniących emocje i slogany na pokaz.
Nerwy, zmarszczki, przekleństwa, oracje, pogróżki, banalne długi i przyroda, sedno cierpienia, zbliżający się termin, złamała nogę i nigdy nie miała już zatańczyć, nadzieja że nikt nie zapuka do drzwi, zaciśnięte pięści i usta, oliwki zamiast oczu, ludzie się oglądali, przyszedł pijany jak bela, smutny głodny pudel, pięść uniesiona do góry, wzgardzony garbus, zgrubienie na kciuku autora, można oszaleć. Wstępną listę banalnych abstrakcji uznano za zbyt imponująca, by nie opublikować jej od razu dla pobudzenia apetytu wraz z piekłem zmian i poprawek. Mamy tu występki lub bodaj tylko teatralne słabostki i śmiesznostki środowiska, w jakim żył, pojawiają się motywy autobiograficzne, niebaczne słowa, zły ton panujący w domu, płoche i gorszące życie córki sąsiada (krzyczała i wymiotowała), zdrady żon, pogróżki pukniętej ciotki, młodą murzynkę obciążającą opowieść swoją ciążą, kradzieże (służąca świsnęła jakieś świecidełko, które w końcu odnalazło się w jej własnym bucie), gminne swawole i wiejskie gwałty lub nawet własne błędy — oto zwykłe „rzeczy”, stanowiące banalną materię życia, którą amierikancki pisatel' obdziera z cudów i drobiazgów (bo przecież nie twierdzimy, że życie prostaków może być całkowicie pozbawione poezji!) w swojej melodramatycznej wersji „Kapitału” (jeszcze bardziej amfibrachicznej niż oryginał), niezdolny do szczypty parodii, która nadałaby jego kulawej fikcji komiczny kształt życia, a nie wspomnieliśmy nawet o religijnym nawozie, na którym wyrosła ta huba vanitatis i wciąż hożej dziewoi mającej własny intratny interes i poboczne problemy (złożył w niej całą sumę banału i bzdur, które bujały do tej pory między najmilszym, najmądrzejszym i najsilniejszym)! Nie zniżymy się do tak banalnego dłubactwa.
Jednak po drugiej filiżance kawy z rogalem dopiszemy, że w dzieciństwie nie mogłem bez bólu w nogach wytrzymać krótkiego nawet nabożeństwa i nie rozumiałem, na co potrzebne te wszystkie straszne i wzniosłe słowa o tamtym świecie, skoro i na tym można by pożyć sobie bardzo wesoło.
Konkludując, to zblazowane nawykiem naśladowanie przez mierną fikcję miernego życia wydaje z siebie jedynie pustkę i jednostajność, to znaczy rzecz najbardziej przeciwną rozmaitości. Autor, jeśli nie upokarza się zmienianiem żywych osobników w tak samo nieistotnych nieboszczyków i buszowaniem pośród modnych bzdur swojej epoki, zdolny jest jedynie do bezpiecznej bezbarwności akademickiej przeciętności. Literacko dzieło jest bezdźwięczne, pozbawione jakiegokolwiek niuansu stylistycznego i bardziej poddane konwencjom i uproszczeniom niż prawo i wszawe społeczeństwo. Poza tym traktuję z trwałą niechęcią pisarzy i czytelników, którzy lubią, żeby fikcja była pouczająca albo krzepiąca, albo zdrowa jak syrop klonowy czy oliwa, i za wszelką cenę naśladowała życie.
Może jakimś zabawnym zbiegiem okoliczności wszystkie wypowiedziane w powieści banały i banialuki, i obiecane Bermudy i Bahamy, byłyby dla młodzieży atrakcyjne, tak jak są dla dorosłych bałwanów, ale zmieszane z kombinatem budowlanym dramatu rozpisanego na cymbały i wiadro oczekiwanych przez tłum pomyj tworzą tylko nietrwały i jedyny nonsens.
Choć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWOW!!!
Pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo szczegółowo pokazuje, kim są jego bohaterowie — czasem aż do tego stopnia, że opisuje sceny i zachowania, które z pozoru nie mają większego wpływu na fabułę. Mają jednak pokazać, jacy ci ludzie są w środku. To działa świetnie, bo czytelnik naprawdę „czuje” postacie… ale bywa też męczące, bo niektóre fragmenty zwyczajnie się dłużą.
Trochę zaskakiwały mnie dialogi. Niejednokrotnie wyglądały tak, jakby bohaterowie mówili obok siebie, bez kontaktu, bez odpowiedzi na to, co ktoś właśnie powiedział. Nie wiem, czy ludzie kiedyś rzeczywiście tak się porozumiewali, czy to styl Steinbecka, ale parę razy wprowadzało mnie to w lekką konsternację. Mimo tego takie rozmowy mają swój klimat i pewnie są w tym jakiś cel i zamysł autora.
Nie da się jednak odmówić Steinbeckowi talentu. Jego opisy są tak sugestywne, że można sobie wyobrazić poszczególne sceny jak film — miejsca, twarze, emocje. To naprawdę duży atut książki i jeden z powodów, dla których tak wciąga.
Jeśli chodzi o konstrukcję, to początek wydał mi się trochę przydługim prologiem. Zanim właściwa historia się rozpędzi, mija sporo czasu i można mieć wrażenie, że autor rozstawia pionki na planszy trochę zbyt długo. Ale kiedy już fabuła wchodzi na właściwe tory, wszystko zaczyna się układać.
Po skończeniu książki miałam wrażenie ogromnej „gęstości” treści. Steinbeck oprócz głównego przesłania porusza mnóstwo innych wątków, wrzuca różne smaczki i obserwacje, które łatwo przeoczyć. To jedna z tych powieści, które aż proszą się o ponowne przeczytanie, bo za pierwszym razem trudno ogarnąć wszystko.
Podsumowując: Na wschód od Edenu to powieść znakomita, choć wymagająca. Z jednej strony zachwyca stylem, głębią i rozmachem, a z drugiej momentami przytłacza szczegółowością. Ale jeśli ktoś lubi literaturę, która zostaje w głowie na długo, zmusza do myślenia i daje dużo do poczucia i przeżycia — to jest to książka absolutnie warta sięgnięcia.
WOW!!!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo...
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
Magia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest niedoskonałość.
Męska literatura, która uwiedzie kobiety. Coś, co rozkocha w smakowaniu czytania. Piękna rzecz!
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMagia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest...
Polecam.
Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba najgorszą rzeczą, która może spotkać wybitną książkę jest jej kiepska adaptacja filmowa, a za taką bez wątpienia , uważam poroniony twór z Jamesem Deanem w roli głównej (do znalezienia na różnych platformach, lecz odradzam). Co ciekawe, świetnie zrobiony i wierny książce (w każdym razie tak go zapamiętałam sprzed kilkudziesięciu lat) serial z Jane Seymour w roli Cathy jest nie do odnalezienia w czeluściach Internetu i zupełnie zapomniany...
Tymczasem książka jest niewątpliwie arcydziełem światowej literatury pięknej. Odkryłam ją jakieś 40 lat temu, jeszcze jako nastolatka i czytałam “na okrągło” nie mogąc zrozumieć jak to możliwe, że muszę ciągle do niej wracać...Teraz już rozumiem. Przeczytana po raz nie wiadomo który, po dłuuuugiej przerwie, znowu urzekła mnie wspaniałymi pod względem psychologicznym postaciami, opisami okolic, w których akcja się toczy (przepiękna dolina Salinas), ciekawostkami historycznymi (jak np. wstrząsająca historia budowania kolei amerykańskich przy pomocy niewolników z Chin), obrazem warunków życia na kalifornijskim zadupiu pod koniec XIX i na początku XX w. oraz wieloma poruszanymi w niej problemami. To książka o miłości, nienawiści, odtrąceniu – a jej szkieletem jest biblijna opowieść o Kainie i Ablu. Na nim to właśnie oplecione są dzieje rodziny Trasków. Co ciekawe i fascynujące: w tej książce bohaterowie pozytywni wzbudzają (w każdym razie we mnie) złość i niechęć, negatywni – coś na kształt zrozumienia, a czasem nawet sympatii. To książka o dobrych ludziach oraz “ludzkich potworach” (tak określił Cathy autor) . Z rozbawieniem czytałam (w innych komentarzach) brednie (prawdopodobnie feministek) o ubogości tej postaci. A przecież to ona jest tutaj chyba najciekawsza! Psychopaci to ludzie pozbawieni uczuć – takie postacie zazwyczaj są najbardziej interesujące dla zwykłego człowieka. A postać Cathy nie jest jednak do końca jednoznaczna, bo przecież w pewnym momencie pojawia się rozpacz...Co się stało takiego, że śliczna, delikatna i uwielbiana (jak się zdawało) przez wszystkich dziewczynka okazała się potworem i w tej potworności przeżyła całe życie?
Cathy, Karol, Kaleb – to te postacie powodują, że książka jest tak wciągająca. To znawcy ludzkich charakterów, potrafiący przejrzeć dusze i słabości innych na wskroś i (w razie potrzeby) wykorzystać je, to ludzie obdarzeni dodatkowym zmysłem. Nijaki i wyjątkowo antypatyczny Adam i świętoszkowaty Aaron – ci na pewno nie przykuliby niczyjej uwagi. Są dla mnie tylko uzupełnieniem tamtych i kontrastem do nich. Bez nich książka nie mogłaby być tym czym jest. Chiński służący, Li – to jeden z jej fenomenów, kwintesencja miłości, życiowej mądrości i przywiązania. No, i oczywiście cała ogromna rodzina Hamiltonów, w którą autor wplótł wątki autobiograficzne.
Cudowna, absolutnie cudowna książka. Pełna rozważań o życiu oraz ponadczasowych stwierdzeń podanych w takiej formie, że od lektury nie można się oderwać...
Chyba najgorszą rzeczą, która może spotkać wybitną książkę jest jej kiepska adaptacja filmowa, a za taką bez wątpienia , uważam poroniony twór z Jamesem Deanem w roli głównej (do znalezienia na różnych platformach, lecz odradzam). Co ciekawe, świetnie zrobiony i wierny książce (w każdym razie tak go zapamiętałam sprzed kilkudziesięciu lat) serial z Jane Seymour w roli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść Na wschód od Edenu zawiera uniwersalne przesłania. Odwieczna walka dobra ze złem , postacie są opisywane niczym ziarenka piasku rzucane w wir życia.Nawiązanie do biblijnej przypowieści o Kainie i Ablu powoduje, że wydarzenia wprowadzają czytelnika w wymiar Boski.
Uważam, że powieść jest napisana nieco archaicznym stylem.
Polecam ,ponieważ jest to utwór nietuzinkowy , zmusza do refleksji, a nasze spojrzenie na świat, ludzkość po prostu bezlitośnie weryfikuje.
Powieść Na wschód od Edenu zawiera uniwersalne przesłania. Odwieczna walka dobra ze złem , postacie są opisywane niczym ziarenka piasku rzucane w wir życia.Nawiązanie do biblijnej przypowieści o Kainie i Ablu powoduje, że wydarzenia wprowadzają czytelnika w wymiar Boski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że powieść jest napisana nieco archaicznym stylem.
Polecam ,ponieważ jest to utwór nietuzinkowy...
Ta saga rodziny Trasków to przede wszystkim powieść żarliwie religijna, która obsesyjnie mierzy się z tematem natury grzechu i właściwego podejścia człowieka do niego.
Autor dość długo kazał czekać na zawiązanie napięcia dramatycznego, ale zdecydowanie warto przebrnąć przez epilog (który niestety w wielu miejscach razi dość staroświecką obyczajowością i płaską psychologią), żeby dobrnąć do momentu kiedy zawiązuje się los Arona i Kaleba Trasków.
Streinbeck dość jasno sugeruje, że ich los będzie reinterpretacją biblijnego mitu o Kainie i Ablu - a ten jak każda wielka opowieść ma hipnotyzującą strukturę, która sprawia, że mimo znanego zakończenia z zaangażowaniem wyczekuje się wypełnienia się losu.
Bo nie o samą fabułę tu chodzi, ale o to co się dzieje po drodze - analizę ludzkiej słabości, skłonności do ulegania afektom, przy jednoczesnej refleksji moralnej i skłonności do nadawania temu wszystkiemu sensu.
W dzisiejszym zlaicyzowanym świecie to bardzo ciekawe spotkanie z taką egzegezą, która nie służy tylko zabawie ze strukturą mityczną, ale rzeczywistemu poszukiwaniu odkupienia.
Ta saga rodziny Trasków to przede wszystkim powieść żarliwie religijna, która obsesyjnie mierzy się z tematem natury grzechu i właściwego podejścia człowieka do niego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor dość długo kazał czekać na zawiązanie napięcia dramatycznego, ale zdecydowanie warto przebrnąć przez epilog (który niestety w wielu miejscach razi dość staroświecką obyczajowością i płaską...
8.5
8.5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwyt: niezmiennie, od wielu lat. Wracam, wzruszam się i kocham "chinsyckiego chłopaka";)
Zachwyt: niezmiennie, od wielu lat. Wracam, wzruszam się i kocham "chinsyckiego chłopaka";)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka intrygująca i wybitna. Jeden z moich ulubionych pisarzy!
Książka intrygująca i wybitna. Jeden z moich ulubionych pisarzy!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam. Świetnie się czytało.
Polecam. Świetnie się czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna. Polecam.
Rewelacyjna. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje 10, gdyz pamietam, ze po pierwszym przeczytaniu tej ksiazki (moj Boze, kiedy to bylo) oniemialam. Potem obejrzalam film (staroc z Jamesem Deanem) i serial, serial po raz kolejny odebral mi mowe, przeczytalam ksiazke znowu i nie zmienilam zdania. A teraz po przeczytaniu oceny jednego z Czytelnikow chyba znowu odkurze te lekture. I mam nadzieje, ze jesli bede edytowac ocene, to tylko po to, aby dac 11 ;)
Daje 10, gdyz pamietam, ze po pierwszym przeczytaniu tej ksiazki (moj Boze, kiedy to bylo) oniemialam. Potem obejrzalam film (staroc z Jamesem Deanem) i serial, serial po raz kolejny odebral mi mowe, przeczytalam ksiazke znowu i nie zmienilam zdania. A teraz po przeczytaniu oceny jednego z Czytelnikow chyba znowu odkurze te lekture. I mam nadzieje, ze jesli bede edytowac...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZACHWYCONY
„Na wschód od Edenu” (oryg. „East of Eden”) to powieść autorstwa Johna Steinbecka, opublikowana w 1952 roku. To jedno z jego najbardziej znanych dzieł, które rozgrywa się w Kalifornii i obejmuje szeroki zakres tematyczny, od rodzinnych relacji, przez moralność, aż po walkę dobra ze złem.
Fabuła koncentruje się na losach dwóch głównych rodzin: Trasków i Hamiltonów, których losy splatają się na przestrzeni kilku pokoleń. Centralnymi postaciami są synowie Adama Traska – Kal i Aron – oraz ich relacje z ojcem, a także z innymi postaciami, które symbolizują różne aspekty ludzkiej natury. Steinbeck porusza w powieści kwestie dziedzictwa, wyborów moralnych i wewnętrznej walki.
„Na wschód od Edenu” jest często interpretowane jako własna reinterpretacja biblijnej historii Kaina i Abla, ukazującą zmagania z własnym dziedzictwem i poszukiwaniem własnej drogi.
POLECAM wszystkim, którzy szukają głębi i prawdy w literaturze.
ZACHWYCONY
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Na wschód od Edenu” (oryg. „East of Eden”) to powieść autorstwa Johna Steinbecka, opublikowana w 1952 roku. To jedno z jego najbardziej znanych dzieł, które rozgrywa się w Kalifornii i obejmuje szeroki zakres tematyczny, od rodzinnych relacji, przez moralność, aż po walkę dobra ze złem.
Fabuła koncentruje się na losach dwóch głównych rodzin: Trasków i...
Wybitna, mądra książka. Jest to moja pierwsza pozycja ze Steinbeckiem, która na pewno nie będzie ostatnią. Powieść rozgrywająca się w słonecznej dolinie Salinas pochłonęła mnie bez reszty, pochłonęła mnie intrygującą sagą rodzinną, charakterami i rozterkami bohaterów, wreszcie uniwersalnością wątków, które zostały poruszone.
BTW, postać Samuela Hamiltona zasługuje na odrębny "prequel". Kim jest ta tajemnicza kobieta z jego życia i co wydarzyło się w Irlandii...
Wybitna, mądra książka. Jest to moja pierwsza pozycja ze Steinbeckiem, która na pewno nie będzie ostatnią. Powieść rozgrywająca się w słonecznej dolinie Salinas pochłonęła mnie bez reszty, pochłonęła mnie intrygującą sagą rodzinną, charakterami i rozterkami bohaterów, wreszcie uniwersalnością wątków, które zostały poruszone.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBTW, postać Samuela Hamiltona zasługuje na...
Niesamowita historia. Jednocześnie prosta i nieoczywista. Dysputa na temat dobra i zła. Co czyni człowieka szczęśliwym? Pieniądze? Sukces? Władza? Rodzina? Czy po prostu bycie kochanym... Ostatecznie tylko jedno się liczy... Timszel
Niesamowita historia. Jednocześnie prosta i nieoczywista. Dysputa na temat dobra i zła. Co czyni człowieka szczęśliwym? Pieniądze? Sukces? Władza? Rodzina? Czy po prostu bycie kochanym... Ostatecznie tylko jedno się liczy... Timszel
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zachwyciła i nie skończyłam.
Nie zachwyciła i nie skończyłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja osobista najlepsza książka 2025 roku. #1/52
Chwyta za serce i zmienia człowieka. Koniecznie trzeba przeczytać chociaż raz w życiu.
Moja osobista najlepsza książka 2025 roku. #1/52
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChwyta za serce i zmienia człowieka. Koniecznie trzeba przeczytać chociaż raz w życiu.
Doskonała powieść. Słowem "timszel" Steinbeck nie tylko spina biblijną przypowieść o Kainie i Ablu z historią rodziny Trasków, ale podkreśla przede wszystkim to, jak istotna i cenna jest w naszym życiu możliwość podejmowania wyboru, która wypływa z wolności. Co myślę sam o sobie? Jaki jestem? Czy dostrzegam siłę, która pozwala mi żyć na swój własny sposób?
Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie, czym dla mnie jest człowieczeństwo, to pewnie odpowiedziałbym, że to bycie nieśmiertelnym i śmiertelnym, wielkim i małym, silnym i słabym jednocześnie - w tym samym czasie.
Doskonała powieść. Słowem "timszel" Steinbeck nie tylko spina biblijną przypowieść o Kainie i Ablu z historią rodziny Trasków, ale podkreśla przede wszystkim to, jak istotna i cenna jest w naszym życiu możliwość podejmowania wyboru, która wypływa z wolności. Co myślę sam o sobie? Jaki jestem? Czy dostrzegam siłę, która pozwala mi żyć na swój własny sposób?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby ktoś...
Klasyka tego co w literaturze nazywamy piękną. Autor stara się rozgryźć odwieczny spór dotyczący wolnej woli - czy jesteśmy w stanie przełamać dziedziczone traumy, winy i grzechy po naszych krewnych i w jakim stopniu sami kształtujemy swoją osobowość mimo tych obciążeń. Generalnie bardzo mądra książka, którą można polecić każdemu, a dla fanów literatury pozycja obowiązkowa !
Klasyka tego co w literaturze nazywamy piękną. Autor stara się rozgryźć odwieczny spór dotyczący wolnej woli - czy jesteśmy w stanie przełamać dziedziczone traumy, winy i grzechy po naszych krewnych i w jakim stopniu sami kształtujemy swoją osobowość mimo tych obciążeń. Generalnie bardzo mądra książka, którą można polecić każdemu, a dla fanów literatury pozycja obowiązkowa !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArcydzieło. To wystarczy.
Arcydzieło. To wystarczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna powieść.
Zachęcam do przeżycia z bohaterami tej książki ich życia, smutku, walki wewnętrznej, trosk, ale i radości. Zachęcam do uszknięcia życzliwości Samuela i mądrości Li. Zachęcam do wejścia w skórę każdego z bohaterów i spróbowania poczuć choć przez chwilę tego co oni czuli i jak myśleli, tego jaką walkę z samymi sobą toczyli. Doświadczycie również ogromnych pokładów miłości.
Piękna powieść.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęcam do przeżycia z bohaterami tej książki ich życia, smutku, walki wewnętrznej, trosk, ale i radości. Zachęcam do uszknięcia życzliwości Samuela i mądrości Li. Zachęcam do wejścia w skórę każdego z bohaterów i spróbowania poczuć choć przez chwilę tego co oni czuli i jak myśleli, tego jaką walkę z samymi sobą toczyli. Doświadczycie również ogromnych...
Moja topka czytelnicza. Jeśli nie czytaliście: polecam z całego serca!
Moja topka czytelnicza. Jeśli nie czytaliście: polecam z całego serca!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszająca i dająca do myślenia historia, na temat której powiedziano już tyle, że nie napiszę nic odkrywczego. Jedyne co chciałbym dodać od siebie, to pochwała za świetnie wykreowanych bohaterów. W szczególności Li, Samuel i Cathy. A, no i pamiętajcie; Timszel!
Poruszająca i dająca do myślenia historia, na temat której powiedziano już tyle, że nie napiszę nic odkrywczego. Jedyne co chciałbym dodać od siebie, to pochwała za świetnie wykreowanych bohaterów. W szczególności Li, Samuel i Cathy. A, no i pamiętajcie; Timszel!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka literatury światowej, monumentalne dzieło. Jest to książka z tych które trudno odłożyć. Pięknie opowiedziana historia amerykańskich ranczerów, ich wzloty, upadki. Bohaterowie nietuzinkowi, w super sposób autor ukazuje ich charaktery, relacje między braćmi, po prostu życie a wszystko to w jakimś odniesieniu do biblijnych postaci jak Kain i Abel.
Klasyka literatury światowej, monumentalne dzieło. Jest to książka z tych które trudno odłożyć. Pięknie opowiedziana historia amerykańskich ranczerów, ich wzloty, upadki. Bohaterowie nietuzinkowi, w super sposób autor ukazuje ich charaktery, relacje między braćmi, po prostu życie a wszystko to w jakimś odniesieniu do biblijnych postaci jak Kain i Abel.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo dobrze napisana powieść przygodowa - stworzenie takiej książki to niewątpliwie spore wyzwanie, jednak sięgając po nią szykowałem się na arcydzieło które stanie w jednym rzędzie z "Czarodziejską Górą", "Buddenbrookami" czy "Miłością w Czasach Zarazy". Nie dostałem tego.
Steinbeck (którego miałem okazję już poznać przy okazji "Myszy i Ludzi") często stara się tutaj przekazać znacznie więcej niż jest w stanie posługując się głównie dwiema postaciami mędrców - pomagierem głównego bohatera Chińczykiem Li i jego przyjacielem - Samuelem Hamiltonem. Często to co czytałem prezentowało się jednak jak wymuszone sentencje, mające olśnić czytelnika swoją błyskotliwością. Jako koronny przykład dałbym monolog Li bliżej końca książki w której Chińczyk wykłada co to znaczy być prawdziwym Amerykaninem (nie wiem czy Steinbeck zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo jest to groteskowe) - jednocześnie to co o nich mówi to totalne masło maślane które można byłoby przyrównać także do innych narodów.
Postacie są niemal kreskówkowe, na czele z Kate której podłość jest tak jaskrawa i płaska (i niczym nieuzasadniona! Ona jest po prostu zła i tyle Czytelniku, nie wnikaj w to) że Imperator z Gwiezdnych Wojen to przy niej złożona postać o skomplikowanym tle psychologicznym. Opis wszystkich okropieństw których się dopuszcza jest jednak dla Steinbecka niewystarczający dlatego wyposaża również swoją antagonistkę w małe, ostre zęby - żeby już nikt nie miał co do niej żadnych złudzeń.
Steinbeck zdecydowanie nie wzywa tą książką do polemiki - stawia siebie na piedestale, jako człowieka obdarzonego ogromną życiową wiedzą, czytelnika sprowadzając do roli nieuświadomionego słuchacza.
Potrafię docenić pomysł i zręczność z jaką "Na Wschód od Edenu" została napisana, jednak te wszystkie wady które wymieniłem sprawiają że mimo wszystko zawsze będę ją postrzegał jako najbardziej irytujące arcydzieło jakie miałem okazję poznać.
To dobrze napisana powieść przygodowa - stworzenie takiej książki to niewątpliwie spore wyzwanie, jednak sięgając po nią szykowałem się na arcydzieło które stanie w jednym rzędzie z "Czarodziejską Górą", "Buddenbrookami" czy "Miłością w Czasach Zarazy". Nie dostałem tego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSteinbeck (którego miałem okazję już poznać przy okazji "Myszy i Ludzi") często stara się tutaj...
Perła literatury!
Perła literatury!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArcydzieło.
Arcydzieło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to