
Dzieci Jerominów

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Die Jeromin Kinder
- Data wydania:
- 2023-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1973-01-01
- Liczba stron:
- 629
- Czas czytania
- 10 godz. 29 min.
- Język:
- polski
- Tłumacz:
- Jerzy Ptaszyński
Ernst Wiechert literacki piewca wyidealizowanych Mazur, umieścił w niej akcję swojej najwybitniejszej powieści "Dzieci Jerominów".
Najważniejsze miejsce, w tej rozpoczynającej się w 1904 roku opowieści, przypadło ubogiej rodzinie węglarza Jeromina. Głównym bohaterem sagi jest najmłodsze dziecko Jerominów, syn Jons Ehrenreich. Po ukończeniu studiów medycznych w Królewcu powróci on do swej wsi, by nieść pomoc najuboższym. Dzieje Jerominów ukazane są na tle najważniejszych wydarzeń pierwszej połowy XX wieki: I wojny światowej, powojennej biedy, narodzin i triumfu faszyzmu oraz wybuchu II wojny światowej, której jednym ze skutków będzie koniec mazurskiego świata.
Wiechertowskie "Dzieci" to powieść znakomita, pisana sercem przepełnionym miłością do czasów bezpiecznej krainy dzieciństwa (...)
Kup Dzieci Jerominów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzieci Jerominów
Poznaj innych czytelników
615 użytkowników ma tytuł Dzieci Jerominów na półkach głównych- Chcę przeczytać 456
- Przeczytane 148
- Teraz czytam 11
- Posiadam 40
- Ulubione 14
- Chcę w prezencie 5
- Biblioteka 4
- 2025 4
- 2024 4
- Literatura piękna 3





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieci Jerominów
Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałem.
Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom 1 i 2
1000 wątków i jedna rodzina.
Nie-Polacy, nie- Niemcy; po prostu - Mazurzy.
Książka bardzo, bardzo, bardzo powolna. O tytułowej rodzinie Jeronimów i ich życiu w pierwszej połowie XX wieku.
Długo czytałam, trochę na raty. Odkładałam i wracałam. Nie mogłam się wciągnąć. I tak zostało do końca.
Nic tej powieści nie umniejszam, ale dla mnie nie jest to arcydzieło.
Zachwytu nie było.
Tom 1 i 2
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1000 wątków i jedna rodzina.
Nie-Polacy, nie- Niemcy; po prostu - Mazurzy.
Książka bardzo, bardzo, bardzo powolna. O tytułowej rodzinie Jeronimów i ich życiu w pierwszej połowie XX wieku.
Długo czytałam, trochę na raty. Odkładałam i wracałam. Nie mogłam się wciągnąć. I tak zostało do końca.
Nic tej powieści nie umniejszam, ale dla mnie nie jest to arcydzieło....
Po rozpoczęciu lektury książki uświadamiam sobie, że nazwisko Ernsta Wiecherta wydaje mi się jakieś nieobce i przeglądam wszystkie jego książki. Odnajduję wśród nich “Baśnie” - jedną z “zaginionych” w pamięci książek mego dzieciństwa; w ogóle to sporo miałem wówczas - w jednym z małych miasteczek obecnego województwa warmińsko-mazurskiego - książek nieistniejącego już wydawnictwa “Pojezierze”...
Epopeja rozpisana na cztery dziesiątki lat: od niemal początku XX wieku do początku Drugiej Wojny Światowej. Opowieść i o miejscu (dziś już nieistniejąca wieś Sowiróg na terenie obecnych Mazur, gdzieś nieopodal Rucianego-Nida),i o ludziach, a pośród nich głównie o Jonsie Ehrenreichu Jerominie, wyzwalającym się z rodowego rybacko-węglarskiego losu i emancypującym się zgodnie z predyspozycją do medycznego wykształcenia. Ma Jons szczęście, jakie mało kogo tak hojnie doświadcza w tamtej dobie: ma szczęście do dobrej, mądrej i cicho wspierającej rodziny, ma szczęście do swych nauczycieli (a wielu ich po drodze napotyka),ma szczęście do dobrego i przyjacielskiego pana w lokalnym pałacu. Mądrości wokół niego więc jak w Księgach Mądrości czy Syracha. Ma też wreszcie szczęście przejścia przez fronty Pierwszej Wojny i przetrwania, gdy inni nie mieli szczęścia przetrwać - jedynie z “porażeniem” w biodro.
Cóż za galerię typów ludzkich pisze nam Wiechert poza głównym bohaterem! Dobry Pan (ba, niejeden!),szlachetna Hrabina, mądrzy pastorzy (co prawda jeden z utraconą wiarą, ale jakże ludzki i ludziom bliski!),wspaniali i bliscy ludziom doktorzy. Nieprawda tych postaci od razu sugeruje nam, że nie w realnym świecie znajduje się królestwo, a jesteśmy rzuceni w biblijną opowieść, w przypowieść toczącą się nie w Palestynie, a na Mazurach XX wieku - w kraju prostej szczęśliwości prostego (acz nie głupiego) ludu. A lud ten zbyt nie-niemiecki dla Niemców, dla Polaków zaś jednocześnie zupełnie nie-polski (plebiscyt to potwierdzał). Swoi więc, na swojej ziemi żyjący i mówiący też “po naszymu”, a czystej niemczyzny nie rozumiejący. Rybak oraz Węglarz cytujący Pismo na wyrywki, tę tylko Księgę posiadający w księgozbiorze i według Pisma żyjący - od razu znać, że protestanci, nie zaś katolicy. A do tego rzesza proroków, apostołów i nawet Jakub przez Najwyższego w biodro dotknięty podczas wielkiej swary. Widzę tu nie tylko opowieść okołobiblijną i wyidealizowany obraz zaginionego świata, ale i zatopienie się samego Autora w opisywanej - a przecież znanej mu i jakże bliskiej - rzeczywistości. Moraliet mazurski na miarę Steinbecka i Faulknera i nie do porównywania z jakimś konkretnym dziełem któregoś z nich, a z całą twórczością obu! Opus magnum na miarę epoki!
To nie jedynie kolejna powieść “nurtu chłopskiego”, bo ma w sobie i moc biblijnej opowieści, i nasyconą miłością ziemi opowieść o świecie, którego już nie ma, a którego resztki Autor jeszcze oglądał. Jest w niej i owo dźwiganie się Wokulskiego z piwnicy (w postaci Jonsa Jeromina),choć z drugiej strony: młody człowiek wzrastając wśród prostych ludzi lasu (a zadziwiających ze swym czytaniem Starego Testamentu i potrzebą, by dzieci przerosły swych ojców w wiedzy, wielkości i by wreszcie “poruszyły świat”) nasiąkał ich uczciwością, protestancką pracowitością, pokorą i jakąś zgodą na zastane urządzenie świata. Jakoś w ogóle bardzo odczuwam ów protestancki skręt tego opisywanego tu świata i ludzi go zamieszkujących, a jest to przedstawienie nobilitujące ten odłam chrześcijański. Wreszcie jakiś obraz niedestrukcyjności religii i taki, w który chce się wierzyć bez uwag.
Poruszający jest obraz upadku tego opisywanego świata, którym kończy się powieść. Nie obca dłoń tylko - u kresu Wojny (Drugiej tym razem) - ale i własna (choć kto tu obcy, a kto swój dla odrzuconych przez wszystkich Mazurów?),niemiecka, jeszcze na wojny początku. Rogata bestia wynurza się z morza…
Jakoś kojarzą mi się “Dzieci Jerominów” z “Drachem” Twardocha i “Błogosławieństwem ziemi” Hamsuna. Odmitologizowana mitologia mazurska (ale żeby ani jednego kłobuka?) z wysoce zmitologizowaną mitologią śląską. Można też - jak widać - językiem prostym i naturalnym, a z każdego zdania bije sama prawda tych regionów, sama prawda tamtych czasów. I nic dziwnego, skoro spisywana na bieżąco - książka datowana na 1946 rok.
Zaskakuje - w kontekście pierwszego wydania książki - jej współczesność, jej nowoczesność, jej językowe piękno. Literackie walory prozy Wiecherta to materiał na osobny rozdział rozprawy: kto tak dziś pisze, z czyjej prozy bije tak szczera miłość do opisywanego świata? No i chwała tłumaczowi (Tadeusz Ostojski),bo nie po polsku przecież książka powstała… Zafascynowany miesiącem słuchania wersji audio - zakupiłem i postać fizyczną, by mieć ją… i na wieki wieków.
Po rozpoczęciu lektury książki uświadamiam sobie, że nazwisko Ernsta Wiecherta wydaje mi się jakieś nieobce i przeglądam wszystkie jego książki. Odnajduję wśród nich “Baśnie” - jedną z “zaginionych” w pamięci książek mego dzieciństwa; w ogóle to sporo miałem wówczas - w jednym z małych miasteczek obecnego województwa warmińsko-mazurskiego - książek nieistniejącego już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutne arcydzieło!
Absolutne arcydzieło!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo przeczytania tej książki zachęcił mnie artykuł. Tytuł artykułu brzmiał mniej więcej: "tej mazurskiej wsi nie ma już na mapie a jest znana z pewnej powieści". Artykuł zaintrygował mnie na tyle, że założyłam specjalnie konto w innej bibliotece, by móc ją przeczytać.
Dalej, gdy zaczęłam czytać książkę, spodobała mi się na tyle, że postanowiłam kupić swój własny egzemplarz, by móc do niej wracać w przyszłości. By to osiągnąć pojechałam nawet do siedziby Oficyny Wydawniczej Retman w Dąbrównie.
Więc, za co polubiłam i za co cenię tę powieść?
Paradoksalnie, pierwszym akcentem była postać Marty Jeromin. Poznajemy ją jako matkę, która nie okazuje czułości swoim dzieciom. Wątek ten przypadł mi do gustu, ponieważ stoi w opozycji do popularnej dziś opinii, że współczesne matki tylko narzekają, a kiedyś nie narzekały. W książce, której akcja rozgrywa się ponad sto lat temu.
Spodobały mi się cytaty. Niektóre myśli z tej książki zapisałam sobie jako ulubione, wielu nie zaznaczyłam, by móc wrócić do tej książki i odkrywać te myśli na nowo.
Czytając książkę przeniosłam się myślami do tej wsi. U innych autorów opisy przyrody potrafiły skutecznie zniechęcić mnie do dalszego czytania, tu widziałam oczyma wyobraźni wieś i miasto w którym był główny bohater Jons.
Podoba mi się uniwersalność tej książki. Choć nasze życie mocno się zmieniło od czasów gdy ludzie w Sowirogu patrzyli na swe pola, to wiele myśli wciąż jest dla nas aktualna.
Jest to chyba pierwsza książka, która pozwala mi patrzeć łagodniejszym wzrokiem na dawnych mieszkańców Prus.
Po tej książce mam ochotę na więcej książek tego autora oraz książek o dawnym życiu na Mazurach.
Polecam, nie tylko mieszkańcom Mazur!
P.S. Treść książki skojarzyła mi się z jednym z tytułów naszej noblistki, Olgi Tokarczuk: "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać ale treść "Dzieci Jerominów" zaintrygowała mnie na tyle, że chętnie sięgnę po nią, by zestawić sobie w głowie te dwa obrazy.
Do przeczytania tej książki zachęcił mnie artykuł. Tytuł artykułu brzmiał mniej więcej: "tej mazurskiej wsi nie ma już na mapie a jest znana z pewnej powieści". Artykuł zaintrygował mnie na tyle, że założyłam specjalnie konto w innej bibliotece, by móc ją przeczytać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDalej, gdy zaczęłam czytać książkę, spodobała mi się na tyle, że postanowiłam kupić swój własny egzemplarz,...
Genialna książka, pełna takich przemyśleń, że tylko się zachwycać.
Genialna książka, pełna takich przemyśleń, że tylko się zachwycać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzukałem książki o Mazurach, o ludku, który został starty w proch, o którym nie pamięta już prawie nikt.
Dzieci Jerominów znalazłem w komentarzu pod filmem na YT.
Polecam każdemu, kto spędza czas na Mazurach, w okolicach Pisza, Rucianego - te lasy nie będą pachnieć już tak samo, jezioro Nidzkie już nie będzie dla Was tak "płytkie".
Cenie Wiecherta za to, jak przedstawił Sowiróg, ile uwagi poświęcił naturze, wplatając jej opisy co kilka stron, odpalając burzę wspomnień i zapachów podczas lektury.
Szukałem książki o Mazurach, o ludku, który został starty w proch, o którym nie pamięta już prawie nikt.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzieci Jerominów znalazłem w komentarzu pod filmem na YT.
Polecam każdemu, kto spędza czas na Mazurach, w okolicach Pisza, Rucianego - te lasy nie będą pachnieć już tak samo, jezioro Nidzkie już nie będzie dla Was tak "płytkie".
Cenie Wiecherta za to, jak przedstawił...
Wydaje się, że wśród przeczytanych książek były już te najlepsze, cudowne arcydzieła, które zostają na długo w pamięci, a tu proszę, trafia się na taką pozycję, która jest pięknie napisana i ukazuje nam niebanalny świat. „Dzieci Jerominów” to piękna książka, która mnie bardzo poruszyła, czytając ją nie można się nie wzruszyć. Autor opisuje życie ludzi na niemieckiej wsi na Mazurach, zwanej Sowi Zakątek lub Sowiróg, w czasach sprzed I wojny światowej aż do wybuchu II wojny światowej, a są to ludzie dość charakterystyczni i wyjątkowi. Czytając powieść poznajemy tych ludzi i widzimy, co dla nich jest najważniejsze. Zmieniają się czasy, władze, ale dla nich to nie istnieje, dla nich liczy się ich wieś, ziemia, sąsiedzi. Autor ukazuje silny związek człowieka z naturą.
„Pozbawione blasku było to życie, szło się przez dni z obolałym grzbietem, na progu gościła troska. Lecz przecież życie to okalał płot, strzegł je pies, dzieci wyrastały z najtrudniejszych lat, krew z krwi własnej,..”
Powieść przedstawia tragiczne skutki wojny, która niszczy i człowieka, i naturę; widzimy narodziny nazizmu, i piękną postawę mieszkańców tej niewielkiej miejscowości, którzy nie uginają się przed złem, czasami ponosząc tragiczne skutki. Sowiróg to niewielka miejscowość z niezwykłymi mieszkańcami, i śledząc ich losy, tak wiele się dowiadujemy o tych ludziach z ówczesnych trudnych czasów, o ich postawie, solidarności społecznej. Ci ludzie rozumieli się bez słów.
Piękna książka, bardzo polecam, i dziękuję stronie LC, bo tu ją wyhaczyłam, więc dziękuję wszystkim, którzy ją polecali.
Wydaje się, że wśród przeczytanych książek były już te najlepsze, cudowne arcydzieła, które zostają na długo w pamięci, a tu proszę, trafia się na taką pozycję, która jest pięknie napisana i ukazuje nam niebanalny świat. „Dzieci Jerominów” to piękna książka, która mnie bardzo poruszyła, czytając ją nie można się nie wzruszyć. Autor opisuje życie ludzi na niemieckiej wsi na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toErnst Wiechert - Dzieci Jerominów.
Nadszedł czas na najbardziej wymagającą w moim życiu lekturę. Najbardziej obszerną, momentami nużącą, czasem wciągającą. Bywało, że zgubiłem wątek pośród filozoficznych rozwiązań i musiałem cofnąć się stronę, dwie wcześniej. Czasem musiałem odłożyć książkę, aby od niej odpocząć. Bo zmuszała wiele razy do zmierzenia się ze śmiercią, zasmucała, dołowała. A nieraz wciągała swoją treścią, nieraz wzruszała.
Sowiróg, Sowi Zakątek, Sowirog... Znany z "Pana Samochodzika i Niewidzialnych" Nienackiego i "Pustego miejsca" Cedlerskiej. Wioska w Prusach Wschodnich, ostatecznie wysiedlona w roku 1948, kiedy to rdzenni mieszkańcy wyjechali do Niemiec po zmianie granic. Wioska tytułowych dzieci Jerominów. Wioska, dotknięta przez dwie wojny światowe, żywioły natury i ludzkie nieprawości. Wiechert zakończył pisanie "Dzieci Jerominów" w roku 1946, a więc Sowiróg jeszcze istniał. Dzisiaj pozostał po tej wiosce tylko cmentarz i stare fundamenty...
Wspaniała powieść obyczajowa, psychologiczna i filozoficzna, ale też historyczna. Powieść o wierze w Boga, o miłości i samotności, tesknocie i wytrwałości, o dążeniu do celu. Teraz, po jej przeczytaniu, jakże bliższe stają się postaci autochronów, tak często opisywane przez Pauksztę. Takim autochtonem mógł być każdy z wiechertowskich bohaterów - Jons Jeromin, młody Gogun, Tobiasz...
Powieść, której akcja toczy się na przestrzeni wielu lat (gdzieś u progu XX wieku do początku II wojny),ale czy ludzka natura naprawdę dzisiaj jest inna? Właśnie ta mnogość akapitów, które Wiechert poświęcił samym bohaterom, czyni tę książkę uniwersalną i wiele prawd aktualnych jest dzisiaj.
Książka jest wymagająca wobec czytelnika i łatwo się jej nie czyta. Wymaga czasu. Ale warto, naprawdę warto.
Ernst Wiechert - Dzieci Jerominów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNadszedł czas na najbardziej wymagającą w moim życiu lekturę. Najbardziej obszerną, momentami nużącą, czasem wciągającą. Bywało, że zgubiłem wątek pośród filozoficznych rozwiązań i musiałem cofnąć się stronę, dwie wcześniej. Czasem musiałem odłożyć książkę, aby od niej odpocząć. Bo zmuszała wiele razy do zmierzenia się ze śmiercią,...
Nie podzielam zachwytów, zbyt patetyczna.
Nie podzielam zachwytów, zbyt patetyczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to