
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Lasy i ludzie : młodość

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Wälder Und Menschen. Eine Jugend
- Data wydania:
- 1984-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1984-01-01
- Liczba stron:
- 193
- Czas czytania
- 3 godz. 13 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8370021921
- Tłumacz:
- Tadeusz Ostojski
Kup Lasy i ludzie : młodość w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Lasy i ludzie : młodość
Poznaj innych czytelników
83 użytkowników ma tytuł Lasy i ludzie : młodość na półkach głównych- Chcę przeczytać 52
- Przeczytane 29
- Teraz czytam 2
- Ulubione 3
- Posiadam 2
- Biblioteka Jadow 2
- Zamknięta społeczność, wieś, odludzie, prowincja 1
- Plany biblioteczne 1
- Borussia 1
- Poszukiwane 1
Inne książki autora

Czytelnicy Lasy i ludzie : młodość przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Lasy i ludzie : młodość


Lelum polelum! O „Kajku i Kokoszu” rozmawiamy z Rafałem Skarżyckim i Tomaszem Leśniakiem
Cytaty z książki Lasy i ludzie : młodość
Możliwe, że wojna dała mu łaskawą okazję do zakończenia zmarnowanego życia bądź co bądź przyzwoitą śmiercią.
Możliwe, że wojna dała mu łaskawą okazję do zakończenia zmarnowanego życia bądź co bądź przyzwoitą śmiercią.
Mazury są tym wszystkim, są jednakże czymś więcej. Są lasy, które uszczęśliwiają nas jak jasny uśmiech braterskiej ziemi, są lasy, które napadają na nas niewypowiedzianym smutkiem niczym na wytęsknioną ofiarę. Wchodzisz w nie jak do obcego miasta, myśląc, że opuścisz je przez drugą bramę. Jednak czyniąc pierwszy krok, już wiesz, że tej bramy nie ma, że one nie będą może miały końca niczym las czarowników i że nigdy nie wyjdziesz z nich taki sam na ludzkie drogi. Zatrują twoją krew ciemnym smutkiem pokoju zmarłych. Stajesz i wsłuchujesz się w nie i nie wiesz już, jak masz się uśmiechać po tym ciężkim i milczącym oddechu.
Mazury są tym wszystkim, są jednakże czymś więcej. Są lasy, które uszczęśliwiają nas jak jasny uśmiech braterskiej ziemi, są lasy, które nap...
Rozwiń ZwińPochodzę z dużego miasta, z wielu miast. Przeczytałem, było wielu ludzi wokół mnie, pochwała, nagana, pytania, losy. Właśnie przespałem noc w ojczyźnie, w małym domku nad Krutynią. Na małym cmentarzu za ogrodzeniem spali moi dziadkowie, a przede mną leżało zakole rzeki, a za nią rozciągały się bezkresne lasy. Wszystko było szare i zimowe i cicho jak makiem zasiał. I widziałem tylko, że było tylko jedno prawo, po tym jak wszedłem i poszedłem dalej, i zadrżałem trochę przed wielkością i melancholią tego prawa.
Pochodzę z dużego miasta, z wielu miast. Przeczytałem, było wielu ludzi wokół mnie, pochwała, nagana, pytania, losy. Właśnie przespałem noc ...
Rozwiń Zwiń











































Opinie i dyskusje o książce Lasy i ludzie : młodość
Po bardzo dobrym odbiorze „Pani Majorowej” sięgnęłam po „Lasy i ludzie” z dużymi oczekiwaniami — i tym razem coś jednak nie zagrało. „Pani Majorowa” była dla mnie książką, która mocno działała na emocje, poruszała i zostawała w środku na dłużej. Czytało się ją z zaangażowaniem i poczuciem bliskości z głównym bohaterem. W „Lasach i ludziach” tego niestety nie odczułam. To oczywiście wciąż dobrze napisana książka — pełna refleksji, natury i spokojnego klimatu — ale zabrakło mi w niej tej „iskry”, tego poruszenia, które wcześniej tak mocno u mnie wybrzmiało. Czytałam raczej z dystansem niż z emocjami.
Muszę jednak przyznać, że realia szkoły opisanej przez Wiecherta mają nadal dużo wspólnego z obecnymi.
Nie żałuję lektury, ale tym razem Wiechert trafił do mnie dużo słabiej.
Po bardzo dobrym odbiorze „Pani Majorowej” sięgnęłam po „Lasy i ludzie” z dużymi oczekiwaniami — i tym razem coś jednak nie zagrało. „Pani Majorowa” była dla mnie książką, która mocno działała na emocje, poruszała i zostawała w środku na dłużej. Czytało się ją z zaangażowaniem i poczuciem bliskości z głównym bohaterem. W „Lasach i ludziach” tego niestety nie odczułam. To...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo że nie jest to takie arcydzieło, jak niezapomniane „Dzieci Jerominów" (lektura obowiązkowa!) to przecież wspaniała to, dziś mocno już egzotyczna, podróż Ernsta Wiecherta do bukolicznego dzieciństwa w mazurskich ostępach i jedna z najlepszych relacji o pruskim systemie wychowawczym, który jakimś cudem nie przemielił osobowości wrażliwego Autora na miazgę.
Nie daję „10” tylko dlatego, że i ta książka wpisuje się jednak w pewną, dziś już jednak mocno anachroniczną, idealizację przednowoczesnych form życia człowieka. Dość naiwnie wybrzmiewa tu przeciwstawienie „dobrej” wsi zepsutemu do cna miastu. I choć Wiechert ma sporo racji, to jednak chyba zawsze pozostał wrogiem nowoczesnej cywilizacji jako takiej, z czym musiało się łączyć upodobanie do harmonii dawnego wiejskiego świata. Niemniej ważne to świadectwo tego życia (nb. na pewien czas trafił do Buchenwaldu).
„Będąc dzieckiem, żyłem wśród rozległych lasów niby zwierzątko w swej norze, a do naszego domu nie kołatał nikt obcy. Pętał mnie śnieg, zniewalały marzenia”.
„Wokół ostatnich snopów, które zestawili, stoją wśród zżętych pól mężczyźni i kobiety. Odkryli głowy i wyciągając ze sztyg pojedyncze kłosy na snopek i wieniec, śpiewają w swoim polskim języku powolną i smutną pieśń: „Zachowaj nam łaskę swoją…”. W całkiem nieruchomym powietrzu krążą wysoko drapieżne ptaki, a świat szeroki wydaje się wypełniony ową pełną żałości pieśnią, która znaczy, że lato znów się od nas odwraca”.
„Wzrastaliśmy niemal w całkowitej samotności, w otoczeniu ludzi posługujących się językiem polskim, ojczystym dla nich językiem, nadto uważających leśniczego – ze względu na styl życia, charakter pracy i pochodzenie – za pana. Tym samym pewnego rodzaju izolacja, ograniczająca bliższe kontakty, dotyczyła i nas, dzieci”.
No właśnie, jedną z największych kulturowych zbrodni Peerelii było, że takich ludzi wypychano z ojcowizny jako "Niemców”do Reichu, nb., jakkolwiek to smutno zabrzmi, nie było to tylko ‘zasługą' ówczesnych władz….
„Trzeba było jechać trzy mile przez głuche bory. Opatulano mnie chustami, wsadzano pod baranice i tylko oczy pozostawały niezasłonięte i przyglądały się przemykającym obok mrocznym świerkom, za którymi niby ognista ściana płonęło wieczorne niebo”.
W tej sielance jest również śmierć, także i samemu zadawana - choć nie zawsze, jak w przypadku mojego ulubionego gatunku ptaka, tyle razy nad Mazurami widzianego (niestety, dziś w Polsce zaledwie kilkadziesiąt par.
„Kiedy na wielkiej wysokości rybołów nagle składał skrzydła i, nurkując niemal pionowo, rzucał się na dostrzeżoną rybę, zaczynało mi łomotać serce. Spadał w dół niczym iskrzący się bielą piorun, wytryskiwał z wody obłok piany i wolno, ociężale,majestatycznie wyłaniały się z niej skrzydła ptaka, w szponach wiła się wielka ryba, na którą runął. Strzelba za każdym razem mierzyła w to miejsce, z jakiego musiał się wyłonić, ale zawsze ją opuszczałem. Być może dlatego, że obawiałem się chybić, być może dlatego, że bałem się trafić”.
Naturalne jest zatem stwierdzenie: „Przeniesienie do miasta oznaczało ponad wszelką wątpliwość nie tylko utratę raju, ale i to, iż wraz z nim straciliśmy również wszystko, co najogólniej nazywa się niewinnością”.
W sumie trudno się dziwić niespełna 12-latkowi, wyrwanemu z upajającej arkadii dzieciństwa – leśniczówki ojca w lasach pod dzisiejszym Mrągowem – i wrzuconego w szkolny kierat królewieckiego gimnazjum, gdzie trzcina nie jest po to, by szumieć mu do snu, jak dotychczas. Miejsce, do którego go zesłano, ma zaś przerobić go na posłusznego poddanego Kaisera i nagiąć do przerażającej mieszczańskiej normy.
Tak, czy inaczej, wielce satysfakcjonująca to lektura. Wiechert pisze z przepiękna starannością. wykształcenie w Albertinie zrobiło jednak swoje. Ma imponujący styl. Złożone, cyzelowane zdania, ich wyrafinowana konstrukcja - to miód na moją duszę….
Przyjazd do Królewca Wiechert opisuje jako „coś zbliżonego do pogrążenia się w morzu światła, huku i gwaru”. Odnotowuje „osłupiające wejście do miejskiego mieszkania z elektrycznym dzwonkiem, gazowym oświetleniem i wodociągiem”. i choć zostanie prymusem w szkole, stale będzie mu brakować„lasów, jezior i zwierząt”.
Kiedy myślimy o pruskiej szkole, od razu przychodzi na myśl stereotyp, który Autor w pełni jednak potwierdza - spotkał tylko jednego normalnego nauczyciela. A inni….
„Niemal do końca nauki w podstawowej szkole nie było mowy o żadnych ludzkich kontaktach z jakimkolwiek spośród nauczycieli”.
„Stanowili oni jeden świat, my zaś drugi. Nie ma wśród nich geniuszy pedagogiki ani władzy. Są tacy, którzy biją bez litości oraz tacy,których my zadręczamy na śmierć. Od niektórych uczymy się dużo, od innych nic inie zawsze przyczyną tego jest brak naszej dobrej woli”.
„Wyciągał z pulpitu długą trzcinę. Bił z całej siły po dłoniach, dziesięć razy, piętnaście, a w miejscach, które trafiał, nabrzmiewały pręgi. – Nauczyłeś się? - pytał wrzeszcząc. - Głupi łajdak się nauczył! Potężne uderzenia spadały ze świstem”.
„- Dlaczego to musi być tak, panie profesorze? – To musi tak być, ty głupi świński wole!’. „Obchodzono się z nami okrutnie, odpłacaliśmy przeto tą samą monetą.(…) Byliśmy takimi, jak bywa tłum niezależnie od epoki i wieku:brutalni, żądni krwi, skłonni do poddania się przewodnictwu najgorszych”.
A jednocześnie tamtej szkole Autor sporo zawdzięczał.
„Wówczas kosmiczny smutek był typową fazą dojrzewania,oddawanie mu się zaś i to z całą namiętnością było nader oczywistym wymogiem przyzwoitości obowiązującym młodzieńca o intelektualnych skłonnościach”.
„A przy tym młodość jest okresem, w którym bezwzględnie domagamy się sprawiedliwości absolutnej, wolności i prawdy, sprzeczność pomiędzy tym, co chcemy, a tym co osiągamy, musi wobec niedoskonałości epoki rodzić uczucie beznadziejności i ogólnego przygnębienia, występującego u młodzieńca pod postacią smutku kosmicznego”.
Z wielką, niespotykaną delikatnością, Autor opisuje swoje pierwsze zauroczenia…
„Trzeźwiej myślący przyjaciele nieraz ganili mnie potem w ostrych słowach, że dopatruję się w kobiecie cudów, jakich wcale nie posiada, że ów bardzo niedoskonały twór natury wywyższam w sposób marzycielski, przez co jestem współodpowiedzialny za przyznawanie kobietom miejsca, jakie na tym świecie przysługuje tylko aniołom”.
„Również i dziś w pełnym rozkwicie życia jestem tak samo skłonny do dopatrywania się w każdej kobiecie czystego serca, tego, co Bóg zapomniał wygnać z raju i czym obdarzył nas, by choć na krótko rozjaśnił się i cieplał posępny mrok świata”.
„Wszyscy dorośli, nauczyciele, krewni, a niekiedy również rodzice mieli zwyczaj uśmiechać się kpiąco, a nawet złośliwie, tak jakby zazdrościli mi tego, co sami utracili już dawno i co my również powinniśmy byli jak najszybciej postradać. Nie chcieli bowiem, by wszystko to, czym myśmy się właśnie sycili, przypominało im o ich głodzie”.
„Stało się tedy to, co zawsze dzieje się ze wszystkimi i nie było bardziej wzniosłe ani też bardziej śmieszne niż kiedykolwiek. Że jednak każdemu z nas pisany jest własny raj oraz własna śmierć, przeto w sposób wyłączny i tylko nam przynależny doświadczamy tego, iż drugi człowiek wchodzi nam w krew i w życie. Mamy też pełne prawo wspominać go ze szczególną wdzięcznością i wzruszeniem, gdyż obdarzył nas szczęściem, nawet jeśli miałoby być ono jednym z wielu przyniesionych przez los” (któż z nas by się pod tym nie podpisał...?).
„Przedtem nie było niczego, niczego nie będzie później. (…)W ostatnich pocałunkach zawierał się już ból rozstania, samotności i zupełnego zagubienia”.
Ogólny „ból rozstania” musiał odczuwać do śmierci w Szwajcarii w 1950 r.
Gdy go czytałem, miałem nieodłączne skojarzenia z innym bildungsromanem – tyle, że znad nieodległej Niewiaży, czyli niezapomnianą ”Doliną Issy”, jedną z książek mojego życia, najwyżej przeze mnie ocenianą. Iście noblowska tam głębia.
Tak jak i Miłosz, Autor bezpowrotnie utracił swój „kraj lat dziecinnych". Ale obaj do końca zachowali chyba coś dużo, dużo więcej niż tylko zwyczajowy do niego sentyment. Miłosz był za to atakowany przez tzw. „prawdziwych Polaków”, zapewne nie inaczej część Niemców oceniała i Wiecherta…
Mimo że nie jest to takie arcydzieło, jak niezapomniane „Dzieci Jerominów" (lektura obowiązkowa!) to przecież wspaniała to, dziś mocno już egzotyczna, podróż Ernsta Wiecherta do bukolicznego dzieciństwa w mazurskich ostępach i jedna z najlepszych relacji o pruskim systemie wychowawczym, który jakimś cudem nie przemielił osobowości wrażliwego Autora na miazgę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie daję...
Opowieść o utraconej leśnej ojcowiźnie, spopielającej duszę samotności i ubogim dzieciństwie zapamiętanym, jako raj. We wspomnieniach „Lasy i ludzie” szczególnym blaskiem jaśnieje majestat rodzinnych stron i ukojenie, jakie dawał pisarzowi leśny świat / dni, gdy wstawał wraz ze słońcem, a zachód spotykał go w głębi lasu nad brzegami jezior, dokąd zlatywały czaple na nocne łowy wśród trzcin.
„ … łasowanie wiśniowych przetworów przechowywanych w piwnicy zaprawione było gorzką świadomością, iż Bóg widzi skroś piwnicznych ścian, a każda wiśnia jest odnotowywana w mojej księdze występków.”
Spośród wszystkiego, co przeminęło wyłania się oglądany z oddali ojczysty krajobraz i jego melancholia oraz chłopiec wierzący i tak pobożny, jak pobożne może być tylko dziecko, który pewnego dnia staje na moście westchnień, rozdarty między wiarą, a niewiarą, jednym słowem czarowna dzika kraina dzieciństwa zamieniona w przestrzeń mitycznego bezczasu, szybują nad nią orły i ciągną dzikie łabędzie.
Najwybitniejszym dziełem Ernsta Wiecherta / 1887-1950, pisarza niemieckiego, autora powieści, opowiadań, nowel i sztuk teatralnych, jest powieść „Dzieci Jerominów” / 1945-47, mazurski epos, historia mieszkańców Sowiego Zakątka, wsi położonej na terenie dawnych Prus Wschodnich, saga rodzinna o rzadko spotykanej głębi przekazu nazywana epopeją Puszczy Piskiej, bardzo polecam : )
Opowieść o utraconej leśnej ojcowiźnie, spopielającej duszę samotności i ubogim dzieciństwie zapamiętanym, jako raj. We wspomnieniach „Lasy i ludzie” szczególnym blaskiem jaśnieje majestat rodzinnych stron i ukojenie, jakie dawał pisarzowi leśny świat / dni, gdy wstawał wraz ze słońcem, a zachód spotykał go w głębi lasu nad brzegami jezior, dokąd zlatywały czaple na nocne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuć, że książka jest napisana przez osobę kochającą las. Takim też osobom ją polecam :)
Czuć, że książka jest napisana przez osobę kochającą las. Takim też osobom ją polecam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUrywki najważniejszych wspomnień z okresu lat dzieciństwa i młodości Pisarza, napisanych przepięknym językiem w formie pamiętnika, po części opowieści, z osobistym komentarzem, może raczej rozliczeniem i filozoficzną oceną.
Urywki najważniejszych wspomnień z okresu lat dzieciństwa i młodości Pisarza, napisanych przepięknym językiem w formie pamiętnika, po części opowieści, z osobistym komentarzem, może raczej rozliczeniem i filozoficzną oceną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNikt tak jak Wiechert nie jest w stanie oddać atmosfery mazurskiej puszczy i ducha tych terenów. Po lekturze takich książek człowiek inaczej patrzy na otoczenie.
Nikt tak jak Wiechert nie jest w stanie oddać atmosfery mazurskiej puszczy i ducha tych terenów. Po lekturze takich książek człowiek inaczej patrzy na otoczenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać. Wiechert opisuje nie tylko własne dzieciństwo, lecz również ukazuje tradycje ludu mazurskiego.
Warto przeczytać. Wiechert opisuje nie tylko własne dzieciństwo, lecz również ukazuje tradycje ludu mazurskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to