Dzieci Jerominów. Tom 1

Okładka książki Dzieci Jerominów. Tom 1 autora Ernst Wiechert, 8370022200
Okładka książki Dzieci Jerominów. Tom 1
Ernst Wiechert Wydawnictwo: Pojezierze literatura piękna
401 str. 6 godz. 41 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Die Jeromin Kinder
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Liczba stron:
401
Czas czytania
6 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
8370022200
Tłumacz:
Tadeusz Ostojski
Średnia ocen

8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzieci Jerominów. Tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dzieci Jerominów. Tom 1



książek na półce przeczytane 1189 napisanych opinii 437

Oceny książki Dzieci Jerominów. Tom 1

Średnia ocen
8,7 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieci Jerominów. Tom 1

avatar
153
2

Na półkach:

Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałem.

Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
945
496

Na półkach: , ,

Tom 1 i 2

1000 wątków i jedna rodzina.
Nie-Polacy, nie- Niemcy; po prostu - Mazurzy.

Książka bardzo, bardzo, bardzo powolna. O tytułowej rodzinie Jeronimów i ich życiu w pierwszej połowie XX wieku.

Długo czytałam, trochę na raty. Odkładałam i wracałam. Nie mogłam się wciągnąć. I tak zostało do końca.
Nic tej powieści nie umniejszam, ale dla mnie nie jest to arcydzieło.
Zachwytu nie było.

Tom 1 i 2

1000 wątków i jedna rodzina.
Nie-Polacy, nie- Niemcy; po prostu - Mazurzy.

Książka bardzo, bardzo, bardzo powolna. O tytułowej rodzinie Jeronimów i ich życiu w pierwszej połowie XX wieku.

Długo czytałam, trochę na raty. Odkładałam i wracałam. Nie mogłam się wciągnąć. I tak zostało do końca.
Nic tej powieści nie umniejszam, ale dla mnie nie jest to arcydzieło....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
784
609

Na półkach: , ,

Po rozpoczęciu lektury książki uświadamiam sobie, że nazwisko Ernsta Wiecherta wydaje mi się jakieś nieobce i przeglądam wszystkie jego książki. Odnajduję wśród nich “Baśnie” - jedną z “zaginionych” w pamięci książek mego dzieciństwa; w ogóle to sporo miałem wówczas - w jednym z małych miasteczek obecnego województwa warmińsko-mazurskiego - książek nieistniejącego już wydawnictwa “Pojezierze”...

Epopeja rozpisana na cztery dziesiątki lat: od niemal początku XX wieku do początku Drugiej Wojny Światowej. Opowieść i o miejscu (dziś już nieistniejąca wieś Sowiróg na terenie obecnych Mazur, gdzieś nieopodal Rucianego-Nida),i o ludziach, a pośród nich głównie o Jonsie Ehrenreichu Jerominie, wyzwalającym się z rodowego rybacko-węglarskiego losu i emancypującym się zgodnie z predyspozycją do medycznego wykształcenia. Ma Jons szczęście, jakie mało kogo tak hojnie doświadcza w tamtej dobie: ma szczęście do dobrej, mądrej i cicho wspierającej rodziny, ma szczęście do swych nauczycieli (a wielu ich po drodze napotyka),ma szczęście do dobrego i przyjacielskiego pana w lokalnym pałacu. Mądrości wokół niego więc jak w Księgach Mądrości czy Syracha. Ma też wreszcie szczęście przejścia przez fronty Pierwszej Wojny i przetrwania, gdy inni nie mieli szczęścia przetrwać - jedynie z “porażeniem” w biodro.

Cóż za galerię typów ludzkich pisze nam Wiechert poza głównym bohaterem! Dobry Pan (ba, niejeden!),szlachetna Hrabina, mądrzy pastorzy (co prawda jeden z utraconą wiarą, ale jakże ludzki i ludziom bliski!),wspaniali i bliscy ludziom doktorzy. Nieprawda tych postaci od razu sugeruje nam, że nie w realnym świecie znajduje się królestwo, a jesteśmy rzuceni w biblijną opowieść, w przypowieść toczącą się nie w Palestynie, a na Mazurach XX wieku - w kraju prostej szczęśliwości prostego (acz nie głupiego) ludu. A lud ten zbyt nie-niemiecki dla Niemców, dla Polaków zaś jednocześnie zupełnie nie-polski (plebiscyt to potwierdzał). Swoi więc, na swojej ziemi żyjący i mówiący też “po naszymu”, a czystej niemczyzny nie rozumiejący. Rybak oraz Węglarz cytujący Pismo na wyrywki, tę tylko Księgę posiadający w księgozbiorze i według Pisma żyjący - od razu znać, że protestanci, nie zaś katolicy. A do tego rzesza proroków, apostołów i nawet Jakub przez Najwyższego w biodro dotknięty podczas wielkiej swary. Widzę tu nie tylko opowieść okołobiblijną i wyidealizowany obraz zaginionego świata, ale i zatopienie się samego Autora w opisywanej - a przecież znanej mu i jakże bliskiej - rzeczywistości. Moraliet mazurski na miarę Steinbecka i Faulknera i nie do porównywania z jakimś konkretnym dziełem któregoś z nich, a z całą twórczością obu! Opus magnum na miarę epoki!

To nie jedynie kolejna powieść “nurtu chłopskiego”, bo ma w sobie i moc biblijnej opowieści, i nasyconą miłością ziemi opowieść o świecie, którego już nie ma, a którego resztki Autor jeszcze oglądał. Jest w niej i owo dźwiganie się Wokulskiego z piwnicy (w postaci Jonsa Jeromina),choć z drugiej strony: młody człowiek wzrastając wśród prostych ludzi lasu (a zadziwiających ze swym czytaniem Starego Testamentu i potrzebą, by dzieci przerosły swych ojców w wiedzy, wielkości i by wreszcie “poruszyły świat”) nasiąkał ich uczciwością, protestancką pracowitością, pokorą i jakąś zgodą na zastane urządzenie świata. Jakoś w ogóle bardzo odczuwam ów protestancki skręt tego opisywanego tu świata i ludzi go zamieszkujących, a jest to przedstawienie nobilitujące ten odłam chrześcijański. Wreszcie jakiś obraz niedestrukcyjności religii i taki, w który chce się wierzyć bez uwag.

Poruszający jest obraz upadku tego opisywanego świata, którym kończy się powieść. Nie obca dłoń tylko - u kresu Wojny (Drugiej tym razem) - ale i własna (choć kto tu obcy, a kto swój dla odrzuconych przez wszystkich Mazurów?),niemiecka, jeszcze na wojny początku. Rogata bestia wynurza się z morza…

Jakoś kojarzą mi się “Dzieci Jerominów” z “Drachem” Twardocha i “Błogosławieństwem ziemi” Hamsuna. Odmitologizowana mitologia mazurska (ale żeby ani jednego kłobuka?) z wysoce zmitologizowaną mitologią śląską. Można też - jak widać - językiem prostym i naturalnym, a z każdego zdania bije sama prawda tych regionów, sama prawda tamtych czasów. I nic dziwnego, skoro spisywana na bieżąco - książka datowana na 1946 rok.

Zaskakuje - w kontekście pierwszego wydania książki - jej współczesność, jej nowoczesność, jej językowe piękno. Literackie walory prozy Wiecherta to materiał na osobny rozdział rozprawy: kto tak dziś pisze, z czyjej prozy bije tak szczera miłość do opisywanego świata? No i chwała tłumaczowi (Tadeusz Ostojski),bo nie po polsku przecież książka powstała… Zafascynowany miesiącem słuchania wersji audio - zakupiłem i postać fizyczną, by mieć ją… i na wieki wieków.

Po rozpoczęciu lektury książki uświadamiam sobie, że nazwisko Ernsta Wiecherta wydaje mi się jakieś nieobce i przeglądam wszystkie jego książki. Odnajduję wśród nich “Baśnie” - jedną z “zaginionych” w pamięci książek mego dzieciństwa; w ogóle to sporo miałem wówczas - w jednym z małych miasteczek obecnego województwa warmińsko-mazurskiego - książek nieistniejącego już...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

619 użytkowników ma tytuł Dzieci Jerominów. Tom 1 na półkach głównych
  • 459
  • 149
  • 11
74 użytkowników ma tytuł Dzieci Jerominów. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 40
  • 14
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Ernst Wiechert
Ernst Wiechert
Pisarz niemiecki, który znaczącą część swojej twórczości poświęcił Mazurom. Jego ojciec był leśniczym i pisarz przyszedł na świat w leśniczówce. W Królewcu, w latach 1905-1911 studiował na tamtejszym uniwersytecie przyrodoznawstwo, filozofię, filologię angielską i niemiecką. Po studiach podjął pracę jako nauczyciel gimnazjalny. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się jako ochotnik do wojska, walczył pod Verdun i dosłużył się stopnia oficerskiego. Po wojnie nadal pracował jako nauczyciel, a w roku 1930 przeniósł się do Berlina. Po dojściu do władzy nazistów zrezygnował z pracy w szkolnictwie, przeniósł się do Ambach koło jeziora Starnberger See w Bawarii i żył od tej pory z pisarstwa. Ze względu na krytyczną postawę wobec władz nazistowskich,w 1938 trafił do obozu koncentracyjnego Buchenwald. Wstrząsającą relację stamtąd spisał przed wybuchem wojny i zakopał w ogrodzie – ukazała się drukiem dopiero w 1945 roku. Atakowany za „obrazę” narodu niemieckiego we wspomnieniach z Buchenwaldu oraz rozczarowany powierzchowną denazyfikacją pisarz wyemigrował w roku 1948 do Szwajcarii. Ernst Wiechert należał do najpoczytniejszych pisarzy niemieckich lat trzydziestych XX wieku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry Nikos Kazantzakis
Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry
Nikos Kazantzakis
Grecka wioska zagubiona gdzieś w górach Anatolii pod tureckim panowaniem jakoś na początku XX wieku. To tu umieszcza akcję jednej ze swych nasłynniejszych powieści Nikoz Kazantzakis. A moje pierwsze to książkowe spotkanie z jednym z największych (najsłynniejszym na pewno) greckich pisarzy. Wioskowi notable wyznaczają oto role do odegrania w przyszłorocznym widowisku paschalnym i rozdzielają je między maluczkich. Oto pokazowa celebra, stanowiąca oś ich życia, a nie życie samo w sobie i codzienne czynienie uczynków sprawiedliwych. Jednocześnie gawiedź i możni raz na kilka lat otrzymują swe igrzyska, raz na kilka lat składają (nie jesteśmy bowiem świadkami pierwszego “niewydarzonego” happeningu) ofiarę krwi jak w starożytnym pogańskim misterium. A okazja do sprawdzenia chrześcijańskiej postawy pojawia się niemal natychmiast, bo oto do wioski przybywa grupa wygnanych i prześladowanych przez Turków greckich chrześcijan z dość odległego sąsiedztwa. Kto ich wita? Nie pijani i obżarci notable przecież, a właśnie owi wioskowi maluczcy. I nikogo chyba nie zaskoczy fakt, że największym podlcem i najmniej ewangelicznie usposobionym okaże się nie kto inny jak lokalny pop - ojciec Grigoris. “Nazywasz się Kiler i jesteś killer!” wywrzaskuje w pewnym znanym nam filmie do bogu ducha winnego Jurka Kilera komisarz Ryba. Jakby znał zasadę spełniającej się poprzez etykietowanie przepowiedni, dotyczących ludzkich losów. Tak też i w powieści losy bohaterów zaczynają być determinowane przez role, jakie społeczność im powierzyła: Judasz judzi i jątrzy, Chrystus spełnia uczynki miłosierdzia, Piłat chce jedynie sytości i spokoju, Maria Magdalena… no, wiadomo. Dostajemy opis świata niby odwiecznego, a który już za chwilę przestanie istnieć: wiekowe imperia upadną, tradycyjna religijność uschnie, przez rejon przetoczy się kilka wojen. Ale też i uniwersalną przypowieść o istocie zła, o zbyt ścisłym nieraz powiązaniu nacji i wyznania, o grzechu i odkupieniu. O zdolności do samopoświęcenia. Otarcie się o śmierć (a tej w surowym greckim klimacie dostajemy jej tu mnóstwo) jednych uwzniośla i kieruje ku świętości, innych zaś przygina do ziemi i utwierdza w ich zwierzęcości. Jednych doświadczenie to otwiera na życie, innych na użycie. Wspaniale Kazantzakis opowiada swą opowieść: nie dość, że jest doskonałym scenarzystą, świetnym obserwatorem ludzkich zachowań i postaw, to układa z tych elementów przejmującą opowieść o narastającym napięciu i wstrząsającym finałem. A jeszcze dość sprawnie omija potencjalne pułapki tej wielowątkowej opowieści (jak choćby wiarygodne przedstawienie wewnętrznych przemian głównych bohaterów dramatu). Nic tu nie razi, nic nie kole, nic nie uwiera. Patosu sporo - tyle, ile w przypowieści czy rozprawie moralnej potrzeba, by wydobyć jej uniwersalny charakter. To literatura bardzo sensualna i na wszystkie zmysły oddziałująca. Niemal czujemy te nieznane i obce zapachy i smaki Orientu. Niemal czujemy niedogodności kolejnych pór roku w dość surowym klimacie. Bardzo mi współgra i współbrzmi i z “Mostem na Drinie”, i z “Konsulami ich cesarskich mości”, i - może zwłaszcza nawet - z “Madonną - Syreną”. Mocna to rzecz - prawdziwy moraliet z dobrze rozrysowanym tłem społecznym i historycznym, a postaciami szkicowanymi w lekko pastiszowej manierze. Moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Kazantzakisa i od razu coś takiego: prawdziwa perła! Same dobre mam doświadczenia z nielicznymi dotychczas spotkaniami z literaturą grecką. Jakże mnie cieszy, że pewne moje ulubione wydawnictwo literackie ma w swych planach wydawniczych nowiutki przekład jakiegoś tajemniczego zapomnianego greckiego arcydzieła. Ale o tym na razie cicho-sza! Ostrożnie z dawkowaniem tej pozycji dla osób religijnych; nic tak nie może pozbawić wiary, jak postępowanie ziemskich funkcjonariuszy Pana B. Mnie zaś zasmuca o tyle, że w obrządku prawosławnym widziałem jakąś ostatnią - mistyczną? - szansę ocalenia chrześcijaństwa, tymczasem już sto lat temu wiadomo było, że jednak nic z tego. W sumie dość naiwne przesłanie książki. Nie sądziłem jednak, że tak mnie to poruszy. Trochę przypadkowo, a niespodziewanie jedna z książek roku!
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na107 miesięcy temu
Życie i los Wasilij Grossman
Życie i los
Wasilij Grossman
Ta obszerna, licząca ponad 900 stron powieść, to historia ludzi uwięzionych w bolszewickim systemie na tle konfrontacji dwóch zbrodniczych ideologii: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu w okresie II wojny światowej. Autor, korzystając ze swoich osobistych doświadczeń jako korespondent Armii Czerwonej, szczegółowo opisuje zniszczone miasto oraz żołnierzy walczących w różnych częściach frontu. Nie pomija brutalności niemieckich okupantów, koncentrując się na masowej eksterminacji Żydów w Europie Wschodniej. Tragiczna historia matki autora, zamordowanej przez nazistów w Berdyczowie, doskonale ilustruje osobisty wymiar tego dramatu, który odbija się szerokim echem w powieści. Dedykowana jej książka podkreśla silne emocjonalne więzi między matką a synem, co znajduje odzwierciedlenie w poruszających listach matki uwięzionej w gettcie, do syna – żołnierza. Grossman w sposób bardzo poruszający oddaje jej głębokie uczucia wobec dorosłego dziecka, a także moment pożegnania z pełną świadomością nadchodzącego końca i rozczarowania światem. Muszę przyznać, że ten moment był dla mnie najbardziej angażujący emocjonalnie. Kilka dni po skończeniu lektury, słowa tej matki nadal siedzą mi w głowie. Może dlatego, że sama jestem matką dorosłego już chłopaka i ciężko jest mi wyobrazić sobie samą siebie podobnej sytuacji... Narracja przedstawia również zmagania zwykłych ludzi z totalitarnym państwem sowieckim. Postać Wiktora Sztruma, fizyka, który nie uczestniczy w walkach, symbolizuje życie „obywatela sowieckiego”, którego los ciągle zależy od zmieniającej się polityki partii. W świecie, gdzie granice między życiem a śmiercią są nieuchwytne, codzienność staje sie prawdziwym wyzwaniem w atmosferze ciągłego strachu i zagrożenia... Grossman zaznacza, że zarówno nazizm, jak i komunizm są zbrodniczymi systemami. Osobiście doświadczając „wielkiej czystki” w 1937 roku, autor nie dał się zwieść ideologicznym złudzeniom. W scenach, w których bolszewik jest przesłuchiwany przez niemieckiego oficera, ujawniają się podobieństwa między obiema reżimami: walka klasowa w ZSRR odpowiada niemieckiej walce rasowej, a kułacy i burżuje pełnią funkcję podobną do Żydów jako osób „niższej kategorii”. Powieść uznana w ZSRR za niezwykle niebezpieczną, skłoniła władze komunistyczne do konfiskaty nie tylko całego maszynopisu, lecz także taśmy na której została utrwalona. Mimo licznych prób wymazania jej z pamięci kolektywnej "Życie i los"  przetrwało, stając się ważnym dziełem literackim ukazującym nieustanną walkę o prawdę i ludzką godność. Przesłanie Grossmana, że życie i jego wartości w końcu przetrwają, jest przypomnieniem o sile ludzkiego ducha nawet w obliczu skrajnych przeciwności losu, natomiast sama powieść stanowi symbolikę zarówno literackiego jak i moralnego oporu, podkreślając, że nawet zduszona prawda zawsze znajdzie sposób, by dotrzeć do ludzkich serc.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na91 miesiąc temu
Kamień na kamieniu Wiesław Myśliwski
Kamień na kamieniu
Wiesław Myśliwski
🪦🌾 O grobie, który mówi pełnią życia — i o pisarzu, którego będzie brakowało 🌾🪦 ⭐ Moja ocena: 9/10 — Kamień na kamieniu po raz kolejny przypomniał mi, jak wielkim pisarzem był Wiesław Myśliwski. A może nawet bardziej: jak rzadkim. Tym mocniej wybrzmiewa to właśnie teraz, tuż po wiadomości o jego odejściu. I chyba dlatego ta lektura poruszyła mnie jeszcze mocniej — bo mówi o śmierci, pochówku i przemijaniu, a jednocześnie jest tak pełna życia, ciepła, humoru i ludzkiej prawdy, że czyta się ją z uśmiechem, ale też z sercem pod gardłem. 🗣️ Gawęda, która niesie 🗣️ Największa przyjemność tej książki płynie dla mnie z samego języka. To proza, która nie pędzi do celu, tylko żyje po drodze: dygresją, wspomnieniem, obserwacją, pozornie bocznym zdaniem, które nagle okazuje się ważniejsze niż niejeden wielki finał u innych autorów. Myśliwski opowiada lekko, ale nigdy pustą lekkością. Jest tu błysk, czułość, wiejski konkret, humor, a zaraz obok ból i strata. I właśnie dlatego to tak mocno działa. 🪦 Z grobu wyrasta całe życie 🪦 Punkt wyjścia jest prosty i genialny zarazem: budowa rodzinnego grobu. Ale u Myśliwskiego z tego jednego motywu wyrasta cała opowieść — o rodzinie, pamięci, braciach, rodzicach, ziemi, wojnie, biedzie, dumie i losie. To jedna z tych książek, w których wszystko znaczy więcej, ale nic nie jest sztucznie napompowane symboliką. Nawet śmierć nie jest tu literacką pozą. Jest częścią życia — ciężką, nieuniknioną, a zarazem bliską i ludzką. 🌾 Wieś bez dekoracji 🌾 Bardzo cenię to, że Myśliwski nie robi z tej wsi ani cepelii, ani manifestu. To nie jest świat upiększony. Jest twardy, biedny, pełen uporu, śmieszności, ran, rodzinnych napięć i ciężaru historii. A jednak nie ma w tej prozie martwoty. Przeciwnie — ona oddycha. Ma rytm, własną mądrość, własny uśmiech i własny sposób patrzenia na człowieka. Dzięki temu ta opowieść nie staje się ani sielanką, ani chłopskim mitem, tylko prawdziwym życiem. ⏳ Czas, który krąży jak pamięć ⏳ Ta powieść nie biegnie równo od początku do końca. Zawraca, odchodzi w bok, wraca do dawnych zdarzeń, zatrzymuje się na szczególe, żeby po chwili odsłonić coś znacznie większego. I właśnie to ma ogromny urok. Nie ma tu chaosu — jest żywa pamięć. Taka, która nie układa się w linijki, tylko mówi własnym rytmem. Czytając, miałem poczucie, że nie obcuję z wymyśloną konstrukcją, ale z prawdziwym doświadczeniem opowiedzianym przez kogoś, kto naprawdę wie, czym jest życie i czym jest strata. 🖤 Dziś brzmi jeszcze mocniej 🖤 Trudno mi oddzielić tę książkę od wiadomości o śmierci Myśliwskiego. I może nie trzeba. Bo nagle jeszcze wyraźniej widać, jak niezwykła była to proza: bez wielkich gestów, bez nadęcia, bez taniej mądrości. Niby lekka, niby gawędziarska, chwilami nawet uśmiechnięta — a przecież pod spodem niesie rzeczy najcięższe. Kamień na kamieniu czytany teraz wybrzmiewa niemal podwójnie: jako znakomita powieść i jako ciche przypomnienie, że odchodzą pisarze, ale zostają ich zdania. A niektóre zostają naprawdę na długo. 🌿 Na koniec 🌿 To chyba najpiękniejsze u Myśliwskiego: że potrafił pisać o śmierci tak, że człowiek jeszcze mocniej czuje życie. Bez patosu. Bez górnolotności. Bez literackiego przymusu „ważności”. Po prostu mądrze, czule i prawdziwie. I może właśnie dlatego po tej książce zostaje nie tylko zachwyt, ale też wdzięczność.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na911 dni temu
Kamienne tablice Wojciech Żukrowski
Kamienne tablice
Wojciech Żukrowski
Kto zna autora ? Kto czytał ? A był jednym z największych tuzów polskiej literatury, rekomendowana książka miała 13 wydań w ponadmilionowym nakładzie, wysprzedanym !!! Jego kariera skończyła się 13.12. 1981 r. gdy w mundurze wojskowym wystąpił przed kamerami TV, popierając stan wojenny. Pisał: " Poczucie polskości bywa w pewnych środowiskach kłopotliwe, trzeba mieć sporo odwagi, żeby bronić racji narodu, narażając się na piętno nacjonalisty ". Esej " Piękny Adolf ". Ale pisał również do J. Iwaszkiewicza na blankiecie: Wojciech Żukrowski, poseł na Sejm PRL. "... ( dlaczego ) przyjął funkcję prezesa Zarządu Gł. Zw. Literatów Polskich, w którym jest jeszcze kilku niedoszlachtowanych Żydów... ". M. F. Rakowski, " Dzienniki polityczne ". Nie jestem zdziwiony !!! Jako nastolatek często słyszałem od osób w wieku autora opinię, że II WŚ była wielką tragedią dla Polski, ale miała też swoją dobrą stronę. Prawdę powiedziawszy, innych opinii nigdy nie słyszałem. Wiele jego książek sfilmowano: '" Lotna ", " Skąpani w ogniu ", " Lis ", " Kamienne tablice ". Był również scenarzystą: " Barw walki ", Kierunku Berlin ", " Ostatnich dni", a nawet "Potopu". Brał udział w wojnie 1939 r. został ranny, zbiegł z niewoli niemieckiej, był w AK, wstąpił do LWP, ale kariery tam nie zrobił ze względu na AK -owską przeszłość. Skończył jako ideowy komunista, którego nazwiska nie wymieniało się w " dobrym " ( ...tych, którzy wcześniej... bez mydła... ) towarzystwie. Chcąc nie chcąc musiał się zająć innym gatunkiem literackim. Cdn. Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na83 miesiące temu

Cytaty z książki Dzieci Jerominów. Tom 1

Więcej
Ernst Wiechert Dzieci Jerominów. Tom 1 Zobacz więcej
Ernst Wiechert Dzieci Jerominów. Tom 1 Zobacz więcej
Ernst Wiechert Dzieci Jerominów. Tom 1 Zobacz więcej
Więcej