Ametyst: Książęca krew

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Światy Wizjonerów / Fantasy
- Data wydania:
- 2022-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-01-01
- Liczba stron:
- 367
- Czas czytania
- 6 godz. 7 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367482035
OPRAWA TWARDA
Książę Gonza de Veresa, władca południowego księstwa, zostaje zamordowany, a jego dzieci oraz żona zapadają się pod ziemię. Napięcie między politycznymi stronnictwami sięga zenitu – zaczyna się gra o tron, co wieszczy nadciągającą wojnę. Na tle tej burzliwej rozgrywki podupadająca finansowo załoga „Ametysta” wyrusza w podróż, która ma na celu podreperować jej budżet. Nie wie jeszcze, co ją czeka, ale jedno jest pewne: kiedy wchodzisz na pokład „Ametysta”, twoje życie wiąże się z nim na dłużej, niż myślisz…
AMETYST to historia pachnąca morską bryzą, pełna gwaru portowych zaułków i cichych zaklęć magów wiatru. To opowieść o ludziach morza w fantastycznym świecie, w którym poznamy wolnych żeglarzy, dumnych piratów północy oraz honorowych rycerzy i oficerów floty, gotowych oddać życie za króla. „Ametyst” to żaglowiec, którego załodze przyjdzie zmagać się nie tylko z przeciwnymi wiatrami czy intrygami możnych, ale także z przeklętymi koszmarami przyczajonymi w odmętach mórz.
*
Ilustracje: Anna Janusz-Strzyż, Julia Feliksa Wojciechowska
Kup Ametyst: Książęca krew w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ametyst: Książęca krew
Poznaj innych czytelników
95 użytkowników ma tytuł Ametyst: Książęca krew na półkach głównych- Przeczytane 53
- Chcę przeczytać 41
- Teraz czytam 1
- Posiadam 12
- 2024 4
- Fantasy 3
- Legimi 3
- Fantastyka 3
- Podróżnicze 1
- Demony, diabły i inne takie 1































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ametyst: Książęca krew
Ametyst. Lisia krew
.
Lisioł zapragnął oderwać łapy od lądu i zakosztować życia na morzu – oraz rumu! W tym celu zaokrętował się na żaglowiec o wdzięcznej nazwie „Ametyst” z książki Cezarego Czyżewskiego „Ametyst. Książęca krew”. Lisioł musi przyznać, że autor na żegludze się zna i wcale tego nie kryje. Od pierwszych stron zasypuje czytelnika fachowym słownictwem, aż czuć wiatr na futrze, sól morską w pysku i rosnącą chęć do zrefowania bukszprytu. Na szczęście dla niewtajemniczonych został dołączony słowniczek terminów żeglarskich na samym końcu książki oraz plan samego Ametystu. Futrzak nie wstydzi się przyznać, że raz czy dwa zajrzał w te rejony, ale skupmy się teraz na samej fabule.
.
Ametyst to przyciągający wzrok żaglowiec, ale już niepierwszej świeżości. Podobnie jak doświadczona załoga. Mimo siwych włosów kapitan statku – Hadi Arfar – dał się zrobić w balona. Do portu Galiya w państwie Veresa dopłynął z trefnym zbożem, ale tak trefnym, że nawet urzędnik portowy nie chciał naliczyć opłaty za wejście do portu. *Lisioł podrapał się po łebku, patrząc na uciekające w każdym kierunku robaki* robaczywa sprawa… Nie można jednak załamywać łap. Zwołano naradę, w której wziął udział kapitan, pierwszy oficer – Garen – Królik, czyli wegetariański statkowy czarodziej od wiatru, no i oczywiście Lisioł. Cała czwórka uradziła, że trzeba coś na boku załatwić, może mały przemyt? Zobaczymy, co w łapy wpadnie! I tak wszyscy poszli na łowy, z których zwycięsko powrócił jeden załogant, niosąc intratny, chociaż niekoniecznie bezpieczny interes. I tak się zaczęła przygoda! Musicie jednak tutaj wiedzieć, że pływanie na pokładzie Ametystu obejmuje szeroki pakiet przygód – od zielonych trupów przez skrzypiący maszt, aż po wciąganie takiego towaru, że wooooo! I baby, wiecznie baby na pokładzie, w zbrojach, bez zbroi, spokojne i te spod znaku Deus Vult. Ino zacierać łapki.
.
Po drugiej stronie tego bałaganu mamy Tharę, dziewczynę pochodzącą ze Svaldaru, czyli z ludu wzorowanego na Skandynawach – pamiętajcie, drogie lisiątka, wiking to nazwa zajęcia lub osoby parającej się grabieżą, a nie określenie ludu.
.
Thara to twarda babka, która wzięła ślub z księciem Veresy. Jednak zamiast żyli długo i szczęśliwie, zrobił się klops. Dosłownie! *zapiszczał Lisioł, wycierając ogonem krew z podłogi* może nikt nie zauważy... W ten sposób wesele przeszło do jakże ekscytującej fazy „ratuj się kto może” i Lisioł postanowił z tej rady skorzystać. Razem ze świeżo upieczoną księżną dał dyla z zamku, prosto do cygańskiego taboru pod znakiem półksiężyca. Tam w swoim nieskończonym sprycie Lisioł przefarbował się na brązowo, a dla pełnej stylizacji wytaplał się nawet w błocie. Dzięki temu można było przejść do planu B, czyli wielkiej ucieczki! Trzeba przyznać, że Thara to pomysłowa niewiasta. Lisioł bardzo polubił dreptanie jej śladami, chociaż zaczęło to prowadzić na pokład dość dużego statku, o dumnej nazwie „Niezłomny”. Oby prowadzący go kapitan był godny tego przydomku i poradził sobie z wielką pogonią za uciekającą panną młodą. Chcecie znać szczegóły kabały, o której Lisioł piszczy? To jazda, nosy do książki wsadzać *radosne lisie piski*.
.
Jest jeszcze Wenno – przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu. Lisioł poznał go, gdy młody nowicjusz z Wielkiego Klasztoru maszerował na spotkanie z niewiastą z kobiecego zakonu – Heidą. Nielegalnie, pod drzewkiem, w celu wspólnej i dogłębnej kontemplacji ludzkiej anatomii. Lisioł już zacierał łapki, a tutaj zamiast pięknych scen, musiał futrzak chłopaka po plecach poklepywać, tłumacząc, że to nie pierwszy raz w życiu kosza dostaje. W dodatku trzeba przyznać, że tutaj zaczęły się słabsze momenty książki. Dlaczego? Otóż wszystko, co czytamy o życiu Wenno, jest w tym momencie… całkowicie zbędne – opisy Wielkiego Klasztoru ze szczegółami, akapity informujące o miastach, które mija nowicjusz, płynąc rzeką i tak dalej, to właściwie beletryzowana Wikipedia. Wszystko to – choć przemyślane – jest nam niezbyt potrzebne, ponieważ ta wiedza nie wnosi nic do fabuły oraz rozwoju postaci, a chłopak i tak staje się rozbitkiem na morzu. Gdyby ten wątek zaczynał się od wciągnięcia przemoczonego nowicjusza na pokład, a Wenno stopniowo dzielił się swoimi przeżyciami z załogą „Ametystu” w toku nauki żeglarskiego fachu oraz nawiązywania braterskich więzi, byłoby o wiele bardziej dynamicznie. Natłok pojęć żeglarskich – tym razem związanych z rzeką – po prostu zaczął być męczący. Lisioł musi przyznać, że kręcił nosem, czytając wprowadzenie Wenno – zdarzało mu się nawet przeskakiwać akapity, a to nie jest dobry znak! Dopiero gdy chłopak wszedł na pokład „Ametystu”, a deski zaczęły się znajomo bujać, Lisioł zapiszczał w zadowoleniu.
.
Miłym dodatkiem do książki jest mapa, na której zobaczycie podobieństwa do pewnych europejskich krajów *Lisioł udaje, że nie widzi Norwegii i całej reszty*, jednakowoż powieść jest warta grzechu. Zwłaszcza jeżeli chcecie poczuć bujający się maszt pod łapami, wiatr w futrze, a w nozdrzach powiew tajemnic, spisku i być może nawet miłości? Drugi tom zapowiada się lisiostycznie. Miejmy też nadzieje, że wydawca utrzyma klasę i kolejna część również zostanie okraszona klimatycznymi szkicami wieńczącymi rozdziały. Lisioł zakończył ten rejs wielce zadowolony. Przygodo, ahoj!
Ametyst. Lisia krew
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Lisioł zapragnął oderwać łapy od lądu i zakosztować życia na morzu – oraz rumu! W tym celu zaokrętował się na żaglowiec o wdzięcznej nazwie „Ametyst” z książki Cezarego Czyżewskiego „Ametyst. Książęca krew”. Lisioł musi przyznać, że autor na żegludze się zna i wcale tego nie kryje. Od pierwszych stron zasypuje czytelnika fachowym słownictwem, aż czuć...
Kolejną książką wybraną w ramach współpracy recenzenckiej jest powieść polskiego pisarza Cezarego Czyżewskiego, jeszcze przeze mnie nie odkrytego. Aż do teraz. Jak się okazuje, że nie jest to pierwsza powieść autora, który oprócz bycia konserwatorem zabytków pisze krótsze i dłuższe formy w gatunku fantasy.
Ametyst, książęca krew to kolejna pozycja z polskiego rynku fantasy po które czasem sięgam. Zdarza się to naczęściej w czasie jesiennym lub zimowym, gdy szukam odskoczni od zimnych i ciemnych dni za oknem.
Osobiście podciągnęłabym tą konkretną pozycję pod gatunek przygodowy a nawet awanturniczy. Bo mało jest tu elementów magicznych, a więcej pirackich i przygodowych a nawet i obyczajowych.
Zresztą zobaczcie sami o czym jest ta niebanalna historia.
Głównymi bohaterami książki pana Czyżewskiego są: młody zakonnik oraz księżna wdowa, która stara się po traumatycznych przeżyciach uciec do dawnego życia. Już w pierwszych rozdziałach czytelnik dowiaduje się , że to właśnie ona zabija świeżo poślubionego mężczyznę. Dlaczego?
Pierwsze z nich trafia na pokład Ametysta, żaglowca dzięki któremu spełnia nieoczekiwanie młodzieńcze marzenia. Drugie natomiast po wielu podróżniczych perturbacjach trafia do rodzinnego domu. Czy na długo? Czy da się uciec od karalnych czynów? Czy to był dobry pomysł?
A tak naprawdę najważniejszą rolę w powieści pełni załoga tytułowego statku. Gdyż wraz z kapitanem w wyniku nieudanych transakcji wpada w kłopoty. Aby z nich wyjść pomaga w pewnej tajnej ważnej misji dla królestwa. Czy to się drużynie uda? Czy to przypadkiem nie będzie ciąg dalszy problemów? Jak ułożą się losy większości postaci?
Morska historia Czyżewskiego znajdująca się w uniwersum nawiązującym do świata wikingów oraz przeklętych statków widmo, rozkręca się w miarę szybko i intryguje tak skutecznie, że nie można oderwać się od lektury. Dosłownie.
Pomagają w tym barwne opisy marynistyczne oraz życia na statku, które dodają smaku i przypominają lektury z młodości. Dochodzą do tego różnego rodzaju perturbacje między innymi walki ze złoczyńcami.
Tak tu będą także zawarte aspekty polityczno-gospodarcze. Jest to nieuniknione.
Kapitan Ametystu przyjmuje kolejne misje, dzięki którym książka przypomina trochę scenariusz gier RPG. Gdyż aby coś dostać bądź kupić, zgadzają się na spełnienie konkretnych warunków, co kończy sie kolejnym rejsem. A to nie jest łatwe, bo do załogi miedzy innymi należy Królik - Mag Wiatru, który nie jest łatwym towarzyszem. Choć bardzo pomocnym w niektórych przypadkach.
W powieści Ametyst, książęca krew widać nawiązania do starych dobrych przygodówek typu Wyspa Skarbów czy Wilk Morski lub Martin Eden. Bowiem autor wprowadza czytelnika we wspaniały marynistyczny klimat z wszechobecną terminologią żeglarską. (Spokojnie, na końcu książki znajduje się słownik wyjaśniający wszelkie terminy) Ja dodatkowo poczułam także klimat z Piratów z Karaibów. Czy słusznie?
Charakter książki wraz z barwnymi postaciami czyni ją wyjątkową, wręcz baśniową. Do tego lekki styl autora, nienachalne opisy oraz delikatne poczucie humoru dodają odpowiedniego charakteru. A końcówka powoduje, że chciałoby się od razu poznać dalsze losy Ametystu. Podobno kolejna część ma być dostępna w następnym roku. Czy ktoś widział jednotomowe fantasy?! Ja nigdy.
Jestem zachwycona i historią tu zawartą jak i jej plastycznością i charakterem. Bardzo dziękuję autorowi za to, że znowu poczułam się nastolatką. Jakież to było ożywcze.
Ahoj przygodo!!!!
Warto dodać, że świetny audiobook - dostępny na Legimi - czyta Maciej Motylski.
W skali od 1 do 6 oceniam na 5.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.pl .
Kolejną książką wybraną w ramach współpracy recenzenckiej jest powieść polskiego pisarza Cezarego Czyżewskiego, jeszcze przeze mnie nie odkrytego. Aż do teraz. Jak się okazuje, że nie jest to pierwsza powieść autora, który oprócz bycia konserwatorem zabytków pisze krótsze i dłuższe formy w gatunku fantasy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAmetyst, książęca krew to kolejna pozycja z polskiego rynku...
Przynudki kolosalne. Ani bohaterowie ani świat przedstawiony nie porywa. A akcja? Taki jednotomowy prolog chyba. Główna bohaterka bo bardzo traumatycznych wydarzeniach prawie od razu zakochuje się w innym mężczyźnie -kompletnie tego nie kupuję.
Przynudki kolosalne. Ani bohaterowie ani świat przedstawiony nie porywa. A akcja? Taki jednotomowy prolog chyba. Główna bohaterka bo bardzo traumatycznych wydarzeniach prawie od razu zakochuje się w innym mężczyźnie -kompletnie tego nie kupuję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo obiecujący początek. Od razu widać, że autor zna się na rzeczy i doskonale operuje terminologią żeglarską. Co najważniejsze jako czytelnik się w tym nie gubiłem, bo książka zawiera słownik najważniejszych terminów. Świat przedstawiony jest w spójny i interesujący sposób.
Jedynym minusem jest dla mnie wątek księżnej z północy. Szkoda, że na koniec nie udało się go połączyć z wątkiem głównym. Czekalem na to tym bardziej, że pozostałe wątki pięknie się zazębiły. I wiem, że jest to dopiero początek cyklu, ale moim zdaniem takie rozwiązanie korzystniej wypadłoby dla tej części jako odrębnej całości.
Bardzo obiecujący początek. Od razu widać, że autor zna się na rzeczy i doskonale operuje terminologią żeglarską. Co najważniejsze jako czytelnik się w tym nie gubiłem, bo książka zawiera słownik najważniejszych terminów. Świat przedstawiony jest w spójny i interesujący sposób.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedynym minusem jest dla mnie wątek księżnej z północy. Szkoda, że na koniec nie udało się go...
Pierwsza w tym roku książka, i zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapach morskiej soli, rumu i... marchewek, a do tego niepokojąca, zielona poświata, intrygi, pościgi i skrzypienie lin.
Zdecydowanie, warto po pozycję sięgnąć. Dlaczego? Zapraszam:
https://jesiennaczyta.blogspot.com/2024/01/012024-220-cezary-czyzewski-ametyst.html
Pierwsza w tym roku książka, i zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zapach morskiej soli, rumu i... marchewek, a do tego niepokojąca, zielona poświata, intrygi, pościgi i skrzypienie lin.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie, warto po pozycję sięgnąć. Dlaczego? Zapraszam:
https://jesiennaczyta.blogspot.com/2024/01/012024-220-cezary-czyzewski-ametyst.html
Trochę unikałem sięgania po tę książkę. Nie ukrywam, bałem się, że okaże się to być kolejna pozycja spod znaków tzw. Dziadów polskiej Fantastyki: przesiąknięta toksyczną męskością, szowinizmem i rasizmem, które zawsze głównym bohaterom uchodzą na sucho itd. Bardzo ogromnie ucieszyłem się więc, czegoś takiego w książce nie zauważyłem i mogłem w pełni cieszyć się z lektury.
A było z czego!
Szybko zżyłem się z załogą tytułowego statku i z pełnym zainteresowaniem śledziłem ich losy. Choć na początku rozdziały wprowadzające kolejne postaci są trochę nierówne, szybko tempo unormowało się i wszystkie historie czytało się z podobną uwagą.
Podoba mi się świat. Niby jest to trochę typowe fantasy czerpiące ze średniowiecznej Europy, ale nie przeszkadzało mi to. Zwłaszcza, że znaleźć tu można i fajne pomysły na religie i kultury, ciekawe i fascynująco opisane miejsca oraz zwyczajne przedmioty czy elementy życia codziennego (kryształy!! Świecące kryształy na kilka sposobów!!!).
Generalnie więc polecam, nie mogę się doczekać kontynuacji 💖⚓
Trochę unikałem sięgania po tę książkę. Nie ukrywam, bałem się, że okaże się to być kolejna pozycja spod znaków tzw. Dziadów polskiej Fantastyki: przesiąknięta toksyczną męskością, szowinizmem i rasizmem, które zawsze głównym bohaterom uchodzą na sucho itd. Bardzo ogromnie ucieszyłem się więc, czegoś takiego w książce nie zauważyłem i mogłem w pełni cieszyć się z lektury....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInfantylna.
Infantylna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAhoj fantastyczni żeglarze!
Ruszamy w rejs na pokładzie „Ametysta”, aby zbadać szlaki nowej serii Cezarego Czyżewskiego. Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam, że ją na pewno przeczytam, gdyż moje marynowane w słonej wodzie serce córki marynarza, nie mogło oprzeć się widokowi żagli i rozkołysanych fal.😍
„Ametyst” to żaglowiec, którego załodze przyjdzie zmagać się z przeciwnymi wiatrami i intrygami możnych, kiedy niespodziewanie zginie władca jednego z księstw. Marynarze z tytułowego szkunera przyjmą na pokład tajemniczych i jak się okaże dość kłopotliwych pasażerów, będących przedmiotem zainteresowania chyba wszystkich sił politycznych w rejonie. Gdyby komuś było jeszcze mało, to na dokładkę dostanie też tajemnicę do rozwikłania w postaci niezwykłego i zabójczego okrętu-widmo.😱
W powieści mamy w sumie dwa główne wątki – szalonego rejsu „Ametysta” i losów młodej księżnej wdowy, której życie mocno wywraca się do góry nogami po śmierci małżonka, przy czym ten pierwszy, moim zdaniem, jest dużo ciekawszy i bardziej dynamiczny. Może dlatego, że obejmuje większe i bardziej wielobarwne grono bohaterów. Świat powieści poziomem rozwoju przypomina nieco Europę z okresu późnego średniowiecza lub początków renesansu. Na okrasę mamy też magię i jej adeptów, dość tajemniczych – bardzo niewiele wiemy o nich samych i ich sprawach. Pięknie i barwnie opisane lokacje bez trudu zabierają czytelnika w podróż w czasie. Te opisy można by właściwie uznać za jedyny malutki minus książki – gdyż chwilami są trochę przesadnie rozwleczone. Jest to po prostu styl pisarza, który albo polubicie albo nie. Przy wszystkich zaletach historii, to naprawdę niewielka cena za rejs na pokładzie „Ametysta”, gdyż narracja jest płynna, lekka i doprawiona ciętym żeglarskim humorem. Akcja rozwija się szybko, a fabuła rozdzielona na dwa wspomniane wątki trzyma w szponach napięcia aż do ostatniej strony.
Największą atrakcją książki są bez wątpienia bohaterowie. Wspaniale zbudowani, dynamiczni, z tak zwaną marynarską ikrą sprawiają, że nie sposób ich nie polubić i zapomnieć. Mój zachwyt z miejsca wzbudził Królik – bezkompromisowy czarodziej-weganin, nałogowy palacz opium wspomagający załogę szkunera zaklęciami wiatru. Powiedzmy sobie szczerze, konkurencję Królik ma ogromną i trudno zdecydować, która postać tutaj bardziej wymiata.😃
Autor serwuje nam też wspaniały marynistyczny klimat, bez skrępowania zarzucając czytelnika żeglarską terminologią. Nie panikujcie jednak szczury lądowe – na końcu książki jest słowniczek, który wyjaśni wam wszystkie zaskakujące was słowa i określenia. Co najważniejsze dzięki tym wszystkim topslom, sztakslom, grotmasztom i bezanmasztom poczujecie na twarzy bryzę wywołaną przez pokładowego maga, usłyszycie skrzypienie olinowania i posmakujecie doprawionej słoną falą przygody na rozkołysanym morzu.
Tak więc, żagle na maszt, oczy na horyzont i płyńcie razem z „Ametystem” i jego dzielną załogą tam, gdzie zachodzi słońce.⛵️
Bardzo polecam "Ametyst: Książęca krew" wszystkim miłośnikom morskiego klimatu przemieszanego z magią i tlącą się (póki co) walką o niespodziewanie opustoszały tron.
Ahoj fantastyczni żeglarze!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRuszamy w rejs na pokładzie „Ametysta”, aby zbadać szlaki nowej serii Cezarego Czyżewskiego. Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam, że ją na pewno przeczytam, gdyż moje marynowane w słonej wodzie serce córki marynarza, nie mogło oprzeć się widokowi żagli i rozkołysanych fal.😍
„Ametyst” to żaglowiec, którego załodze przyjdzie zmagać się...
Mamy do czynienia z marynistycznym fantasy. Głównym bohaterem jest „Ametyst” i jego załoga, nieco pechowa, bo przypadkiem (i decyzją podjętą przez przystawionego do ściany kapitana) uwikłała się w sporą intrygę. W międzyczasie poznajemy także Tharę - kobietę pochodzącą z kraju tamtejszych wikingów - która po krótkim małżeństwie z mężczyzną z Południa stara się wrócić na Północ. Przypadkiem jej losy splatają się z „Ametystem”, nie bezpośrednio, ale o tym możecie przeczytać więcej już sami. :')
Przede wszystkim dużym plusem są wyraziste i sympatyczne postacie. Załogę „Ametysta” da się polubić od pierwszych stron i szczerze, czułem się zawiedziony, gdy po paru rozdziałach spędzonych właśnie z marynarzami, akcja przeskakiwała do Thary, którą niestety mniej polubiłem. Nie, żeby było z nią coś nie tak - po prostu banda nieokrzesanych mężczyzn jest bliższa memu sercu.
Dlatego fajnym kontrastem i dopełnieniem jest Wenno - chłopak, nowicjusz jeszcze w Wielkim Klasztorze, który ani trochę nie przypomina pozostałych bohaterów. Kolejny jasny punkt w powieści.
Fantasy nie może się obyć bez magii. Tak też jest w tym przypadku. Jednakże w powieści magia pełni funkcję bardziej użytkową, opartą na władaniu żywiołów. Na przykład na pokładzie „Ametysta” znajdzie się mag wiatru, który pomaga załodze, gdy wiatr nie jest skory do współpracy. Z kolei jeden mag wody na wyspie zajmuje się odsalaniem wody morskiej i uzdatnianiem jej do picia. Oczywiście, magia może zostać wykorzystana także do walki, jednakże w moim odczuciu magowie nie są potężnymi istotami.
Wrócę jeszcze do określenia „marynistycznego fantasy”. Mamy statek, statek pływa po wodzie i to całkiem sporo. Widać, że autor zdecydowanie skorzystał ze swojego życiowego doświadczenia - wielu godzin spędzonych na żeglowaniu. Często i gęsto możemy spotkać się z opisami typowych czynności na okręcie: wybieranie żagli, oddawanie cumy, stawienie foka et cetera. Autor zna się na tym, jednakże nie widać, żeby się chełpił wiedzą - wszelkie opisy są nienachalne, pasujące do historii. Dla szczurów lądowych przewidziany jest słowniczek pojęć na końcu książki.
Na koniec mała dygresja: miałem okazję przeczytać całą historię jakoś rok przed oficjalną premierą. Autor poszukiwał betaczytelników, którzy byli gotowi przeczytać tekst i dać feedback. Cieszę się na myśl, że moja wyrażona wtedy pozytywna opinia mogła mieć chociaż niewielki wpływ na to, że „Ametyst” ujrzał światło dzienne i inni czytelnicy także mają okazję do przeczytania tej skądinąd do dobrej opowieści. Pozostaje tylko czekać na kolejną część. :)
Mamy do czynienia z marynistycznym fantasy. Głównym bohaterem jest „Ametyst” i jego załoga, nieco pechowa, bo przypadkiem (i decyzją podjętą przez przystawionego do ściany kapitana) uwikłała się w sporą intrygę. W międzyczasie poznajemy także Tharę - kobietę pochodzącą z kraju tamtejszych wikingów - która po krótkim małżeństwie z mężczyzną z Południa stara się wrócić na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążką Cezarego Czyżewskiego zainteresowałem się w przypływie fascynacji fantastyką w klimatach morskich, po skończeniu "Księgi Całości" Kresa. "Ametyst - Książęca Krew" nie spełnił moich oczekiwań. Zacznę od pozytywów: książka jest sprawnie napisana, z dużą ilością elementów marynistycznych. Motywacje i zachowania bohaterów są wiarygodne. Teraz to gorsze. Fabuła się dłuży i tak naprawdę niewiadomo dokąd zmierza, nawet jeżeli ma to być saga, to podobną ilość wydarzeń można by opisać znacznie krócej. Jednocześnie niewiele dowiadujemy się o świecie, gdzie osadzona jest akcja. Dużo miejsc i nazw (bardzo przypominających renesansową Europę),ale nic z tego nie wynika. Jeden z bohaterów jest mnichem w klasztorze pewnych bóstw. Skąd się one wzięły, czy mają realny wpływ na świat przedstawiony w powieści - tego też się nie dowiemy. System magii także nie został wyjaśniony. Tempo akcji jest powolne; Autor mógłby pominąć pewne wątki, nic nie wnoszące do opisanej historii i przejść dalej, zamiast skrupulatnie je opisywać.
Książką Cezarego Czyżewskiego zainteresowałem się w przypływie fascynacji fantastyką w klimatach morskich, po skończeniu "Księgi Całości" Kresa. "Ametyst - Książęca Krew" nie spełnił moich oczekiwań. Zacznę od pozytywów: książka jest sprawnie napisana, z dużą ilością elementów marynistycznych. Motywacje i zachowania bohaterów są wiarygodne. Teraz to gorsze. Fabuła się dłuży...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to