Tryzna. Antologia słowiańska

418 str. 6 godz. 58 min.
- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-08-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-08-22
- Liczba stron:
- 418
- Czas czytania
- 6 godz. 58 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396478122
Zapraszamy na tryznę, gdzie serwujemy szesnaście historii.
Autorzy w swoje opowieści wpletli słowiańskie upiory, dawne legendy, dodatkowo okrasili je grozą i niekiedy szczyptą humoru. Zanurzcie się w czasach minionych oraz współczesnych i odkryjcie to, co skrywa się za kurtyną nierealności!
https://planeta-czytelnika.pl/tryzna-antologia-slowianska-oprawa-miekka
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Tryzna. Antologia słowiańska w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Tryzna. Antologia słowiańska
Poznaj innych czytelników
504 użytkowników ma tytuł Tryzna. Antologia słowiańska na półkach głównych- Chcę przeczytać 299
- Przeczytane 197
- Teraz czytam 8
- Posiadam 42
- 2023 11
- 2024 8
- Horror 7
- Słowianie 4
- Chcę w prezencie 4
- Audiobook 4




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tryzna. Antologia słowiańska
PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/
Tryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Pod wspólnym tytułem Tryzna ukazała się antologia słowiańska 📚 wydana przez wydawnictwo Planeta Czytelnika. Jak to z antologiami bywa, możemy znaleźć w nich opowiadania, przez które czytelnik przechodzi nie zostawiając wiele z ich treści w swej pamięci, ale są też takie, które na długo będziemy wspominali. Czasami żałujemy, że opowiadanie już się zakończyło, bo mogłoby stanowić większą, dłuższą historię.
Po Tryznę warto sięgnąć, by samemu przekonać się, czy słowiański demon 👹 jest dla nas straszniejszy we współcześnie osadzonym opowiadaniu, czy bardziej mu pasuje klimat wczesnego średniowiecza. Strach dawno temu był taki sam jak teraz, a ludzie tak samo bali się czegoś niezrozumiałego czy nadprzyrodzonego. Czegoś, co mogło wywołać przerażenie, czy przynieść niespodziewaną śmierć 💀.
Jeśli mam wspomnieć opowiadania, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to wymienię: Anus Mundi, Jędza, Wodnik, To złożona kwestia czy Powrót. To oczywiście jest mój subiektywny wybór. Wierzę jednak, że każdy znajdzie tu coś, co mu się z pewnością spodoba 👍.
PEŁNA RECENZJA NA: https://isap.info.pl/2022/11/05/czy-tryzna-pogrzebala-slowianskie-opowiadania-recenzja-antologii/
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTryzna ⚱️ jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie 🔥, a pozostałe szczątki grzebano.
Pod...
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane.
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę.
- Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę".
- Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła.
- Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja.
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej.
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania.
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę.
- Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem.
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek.
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie.
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej.
- Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre.
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć.
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę.
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore.
Podsumowując.
Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości.
Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało.
W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa...
Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.
Bawiłam się doskonale. To świetnie, że powstają takie antologie. Wiedza i wyobrażenia o słowiańszczyźnie są nam w literaturze potrzebne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW porządku. Ogółem 6/10
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - 9/10
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - 3/10
- Anus Mundi (Piotr Barej) - 8/10
- Jędza (Maciej Szymczak) - 9/10
- Wodnik (Camille Gale) - 8/10
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - 10/10
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - 1/10
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - 6/10
- Szkodniki (Flora Woźnica) - 7/10
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - 5/10
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - 3/10
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - 6,5/10
- Liszec (E. Raj) - 8/10
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - 1/10
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - 9/10
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - 5/10
W porządku. Ogółem 6/10
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - 9/10
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - 3/10
- Anus Mundi (Piotr Barej) - 8/10
- Jędza (Maciej Szymczak) - 9/10
- Wodnik (Camille Gale) - 8/10
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - 10/10
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - 1/10
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - 6/10
-...
Mroczne mocne lubię
Mroczne mocne lubię
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
Tryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć zmarłego. Po zakończeniu uczty ciało palono na stosie, a pozostałe szczątki grzebano.
Czego więc możemy się spodziewać po antologii o takim tytule? Wszystkiego! Przede wszystkim słowiańskości (jest takie słowo?). Motyw słowiański to coś, co łączy wszystkie szesnaście opowiadań od szesnastu autorów. Niektórych znam (osobiście lub piśmienniczo),z niektórymi zetknęłam się po raz pierwszy… Ci, na których wiedziałam, że się nie zawiodę, faktycznie stanęli na wysokości zadania, inni… różnie. Albo byli bardzo pozytywnym zaskoczeniem, albo czytając miałam takie trochę WTF? Jak to w antologiach, przy takiej liczbie pisarzy. Ta mnogość gwarantuje nam czytelnikom spore urozmaicenie i uchwycenie tematu przewodniego z różnych stron. W końcu każdy z twórców ma swój indywidualny styl, wrażliwość i własną opowieść, którą chce nam przekazać, więc jest bardzo barwnie. Właściwie to jest piętnaście opowiadań plus jeden poemat. I tu było pierwsze zaskoczenie, bo naprawdę mnie zachwycił <3
Dalej spotkacie wilkołaki, strzygi, Babę Jagę, ćmucha czy mamunę, czyli stworzenia rodem z Bestiariusza Słowiańskiego. Niektóre opowiadania rozgrywają się w zamierzchłych czasach, są też teksty osadzone we współczesności.
Wielkie brawa dla Jarek Dobrowolski - Sinister . Jego opowiadanie kończy zbiór, i z pewnością zostanie ze mną na dłużej. To zdecydowanie coś, co zapamiętam. Facet potrafi stworzyć niesamowity, mroczny klimat. Historia rozgrywająca się w damskim więzieniu trzyma w napięciu i nie puszcza aż do ostatniej kropki. Jest krwiście, mocna rzecz.
Macieja Szymczaka poznałam dopiero czytając jego opowiadanie „Jędza”. Przenosi nas w czasy raczkującego chrześcijaństwa, do starego lasu, którym włada krwiożercza Baba Jaga. Świetnie poprowadzona akcja, mocna historia i zakończenie.
Zapamiętam też na pewno opowiadanie Jacka Pelczara „Zakochani na zabój”. Już tytuł wskazuje, że mój klimat :D Mocno mnie wciągnęło. Zakończenie – bomba! Czasy wojów, piękny las, jezioro oraz pewna boginka, która zakochuje się w wojowniku. Romantycznie? Ha!
O tych, które mnie nie powaliły nie będę wam pisać. Kwestia gustu. Jednak patrząc całościowo na książkę (poza tym, że Planeta się postarała, i naprawdę pięknie ją wydała),to ten zbiór powinien się spodobać wszystkim miłośnikom fantastyki i grozy.
Polecam!
No nastała się ta książka u mnie na półce, nie powiem… Jednak jak zobaczyłam, że Planeta Czytelnika wypuszcza kolejne dwie Antologie, w końcu postanowiłam się za nią zabrać i choć trochę zmniejszyć sobie zaległości…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTryzna jest słowiańskim obrzędem pogrzebowym, w trakcie którego żegnano zmarłą osobę. Po rytualnej ceremonii uczestnicy obrzędu zasiadali do uczty na cześć...
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią słowiańską fantastyką, po jaką sięgnęłam, była również antologia… Przypadek? Jeśli tak, to wyjątkowo podejrzany. Szczególnie że na półce czeka kolejna antologia słowiańska.
Antologia, czyli zbiór twórczości różnych autorów połączonych narzuconą tematyką. W tym konkretnym przypadku dostajemy szesnaście tekstów, z czego piętnaście pisanych prozą i jeden rodzynek w postaci poematu…
I właśnie od tego ostatniego zaczynamy.
Pierwszym utworem czekającym na czytelnika w antologii „Tryzna” jest „Potępieńczy poemat złemi mocy natchniony wyjęty z rąk nieboszczki w stodole we wsi Chącewo” autorstwa Krzysztofa Dzieniszewskiego. W wersji elektronicznej tytuł został (niestety) skrócony do nijako wypadającego „Potępieńczy poemat”, no bo powiedzcie, czy w pełnej wersji nie jest cudny? Niby jest to tekst o rzeczach strasznych – dzieci porywaniu, potworów podrzucaniu i ludzi mordowaniu, ale zaprawiony taką dozą autoironii płynącej od podmiotu lirycznego, że mimo wszystko trochę się uśmiałam. Poza tym lubię poematy, więc ten tekst na otwarcie zbioru, to dla mnie czyste złoto.
I gdyby tak było do samego końca, to by było wspaniale, ale takie cuda prawdopodobnie w przyrodzenie nie występują.
„Czarne żagle Wolina”, Silke Brandt w tłumaczeniu Kornela Mikołajczyka jest tego wyraźnym potwierdzeniem. W opowiadaniu tym czytelnik ma do czynienia z narracją pierwszoosobową w czasie teraźniejszym i jak to pierwsze na ogół nie sprawia mi problemów, tak to drugie już na dzień dobry spowodowało, że czytało mi się wyjątkowo ciężko. Narratorką opowiadania jest kobieta, była niewolnica, mieszkanka grodu Wolin, której emocjonalność znajduje się gdzieś na poziomie lodowego posągu – jest obojętna i zdystansowana, co niestety w wyraźny sposób przełożyło się na mnie. Wydarzenia przedstawione w opowiadaniu – momentami dość chaotycznie – nie przejęły mnie w najmniejszym stopniu. Dla odmiany uwagi znajdujące się na końcu przeczytałam z autentyczną ciekawością.
„Anus Mundi”, Piotr Barej
Autor poprzez snutą przez dziadka opowieść zabiera czytelnika w jedno z najbardziej przerażających miejsc – do obozu koncentracyjnego. I jakby w takim miejscu mało było horroru i upiorności, autor dorzuca słowiańskiego potwora.
„Jędza”, Maciej Szymczak
Ten osadzony w średniowieczu tekst czyta się przyjemnie, ale niestety jest on dość przewidywalny, co odbiera część radości z lektury. Autor już w pierwszych akapitach wprowadza antagonistę i w bardzo wyraźny sposób zapowiada, co się wydarzy dalej.
„Wodnik”, Camille Gale
Bardzo krótkie opowiadanie osadzone we współczesnych realiach, które pokazuje, że wkurzanie prawdziwej zołzy, to wyjątkowo kiepski pomysł, a za korzystanie z magicznych usług trzeba drogo płacić i nie koniecznie taką monetą, jaką by się chciało.
Po jednym z najkrótszych opowiadań dostajemy zdecydowanie najdłuższe.
„Czarny, bardzo Czarny Bór”, Tadeusz Oszubski
To opowiadanie zabiera czytelnika ponownie do czasów średniowiecznych na tereny pomorza. Główny bohater, młody rycerz musi stawić czoło tajemniczemu potworowi, który nęka okolicę. Autor zdecydował się sięgnąć po mniej znanego stwora i nie śpieszy się ze zdradzaniem czytelnikowi, z czym ten ma do czynienia. Opowiadanie, choć dość proste czyta się przyjemnie i z ciekawością.
Im dalej, tym lepiej.
„Puste oczy”, Małgorzata Lewandowska
To jeden z lepszych tekstów. Od początku do samego końca jest tajemniczo i niepokojąco, a momentami nawet trochę strasznie.
„Zakochany na zabój”, Jacek Pelczar
Kolejne z bardzo dobrych opowiadań i gdybym miała wybrać jedno, które najbardziej przypadło mi do gustu, to chyba padłoby właśnie na nie. Autor zabiera czytelnika do średniowiecza i pokazuje, że nawet w krwiożerczym stworze można rozniecić uczucia.
„Szkodniki”, Flora Woźnica
Jakże adekwatnie zatytułowane opowiadanie… Historia o wyjątkowo antypatycznych bohaterach. To ten rodzaj opowieści, w której czytelnik kibicuje potworom, które mordują ludzi, a na końcu mówi: i dobrze im tak.
„To złożona kwestia”, Magdalena Zawadzka-Sołtysek
Średniowiecze, wiara chrześcijańska rozpychająca się łokciami na terenach Słowian i stwory, które są tylko zabobonami… a może jednak nie koniecznie? Czasem, żeby uwierzyć, trzeba zobaczyć coś na własne oczy, ale wtedy może być już trochę za późno.
„Powrót”, Franciszek M. Piątkowski
Opowiadanie mające swe źródło w średniowieczu, rozwija się w czasach około współczesnych. Nie wszystkie skarby chcą być odnalezione i nie wszyscy poszukiwacze zasługują na odniesienie sukcesu.
„Co kryje toń? ”, Artur Grzelak.
Co należy zrobić, gdy złe stwory napadają i mordują biednych, niewinnych wojowników? Wezwać słynnego łowczego – takiego wiedźmin bez mutacji. Tylko, co w sytuacji, gdy ofiary nie są wcale takie niewinne, a stwory takie złe?
„Liszec”, E. Raj
Potworne korpo, znerwicowana bohaterka w roli narratora i kamyk, którego natura nie jest tak sympatyczna, jakby się wydawało.
„Drzewa” Olaf Pajączkowski
Kto chciałby utknąć nocą w ciemnym lesie? Główny bohater tego opowiadania na pewno nie należy do takich osób. W lesie czają się dziki, wilki, niedźwiedzie, no i rzecz jasna potwory.
„Siedlisko Dariusa” Paweł Famus
W tym opowiadaniu wyjątkowo dużo się dzieje, powiedziałabym nawet, że jednak trochę za dużo. Od alchemika i twórcy talizmanów zbierającego śliwki, przez przyjaciela czarodzieja z pilną prośbą, do bitwy z czarownicami… O co w tym ostatnim chodziło, nie mam pojęcia, ale nekrokitku mi się nawet podobało.
„Ona o dwóch duszach”, Jarosław Dobrowolski
O! Co za niespodzianka. Cóż Pan tu robi, panie Jarku? Pan Jarek robi horror.
Czy główna bohaterka i cała reszta ofiar zasłużył na to, co ich spotkało? Opinie mogą być podzielone. W każdym razie jest mrocznie, strasznie, a krew i wnętrzności malowniczo przyozdabiają ściany i podłogi.
Oprócz tekstów w antologii znajdują się ilustracje, a także krótka informacja o każdym z autorów – co dla mnie jest bardzo pomocnym dodatkiem, bo pojawiają się nazwiska, które są mi kompletnie nieznane.
Jak w każdej antologii, tak i w Antologii Słowiańskiej „Tryzna”, znajdziecie teksty średnie, dobre i bardzo dobre, ale raczej żaden nie zostawi Was ze szczęką opadniętą z wrażenia. Jeśli lubicie słowiańskie klimaty i krótką formę, a przy okazji chcecie sprawdzić nieznanych sobie autorów, to ten zbiór może Wam się spodobać.
Czy mi się podobało? Nie wszystko, ale całość raczej na plus.
Po więcej recenzji zapraszam na:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100093693897871
Twórczość nawiązująca do mitologii słowiańskiej nie jest czymś, po co sięgam nad wyraz często. Nie jest też tak, że świadomie unikam tego typu literatury, bądź za nią nie przepadam. Po prostu jakoś się nie zdarza. Nie zdarza się też często, żebym sięgała po krótką formę i w tym przypadku faktem jest, że nie darzę miłością opowiadań. Nie wiem, co to o mnie mówi, ale ostatnią...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku zodiaku. Wilkołaki, Dziwożony, Rusałki, Utopce to tylko kilka postaci, o których nie zapomnicie. Bo przed wami "Tryzna"
"Tryzna. Antologia słowiańska" to zbiór szesnastu opowiadań, które ukazały się pod szyldem @planeta.czytelnika.pl . Jedne są krótsze, drugie dłuższe. Jedne osadzone w teraźniejszości, drugie w dawniejszych czasach. Każde jednak posiadające swój własny słowiański klimat. Każde z opowiadań jest również wyjątkowe, opowiada o czymś całkiem innym, nie tracąc przy tym spójności antologii.
Nie wiem, czy mam swoje ulubione opowiadanie z całego tego zbioru, ale na pewno kilka zostanie mi w pamięci na dłużej.
- "Potępieńcy poemat" Krzysztofa Dzienieszewskiego, który napisał opowiadanie wierszem.
- "Anus mundi" Piotra Barei, gdzie mamy historię z obozu Auschwitz
-"Wodnik" Camille Gale, pokazujący, że magia zawsze ma swoje konsekwencje i nic nie jest za darmo
- "Puste oczy" Małgorzaty Lewandowskiej, która napędziła mi prawdziwego stracha
-"Zakochani na zabój" Jacka Pelczara, który podsuwa nam motyw "kto naprawdę jest potworem"
Papierowa wersja kusi pięknymi ilustracjami, audiobook natomiast cudowną muzyką zapowiadającą każde opowiadanie. Gorąco zachęcam was to zanurzenia się w tajemnicze odmęty antologii. Dajcie się porwać temu nurtowi, zaczerpnijcie oddechu w słowiańskich wierzeniach. Kto wie, może tak się wam spodoba, że postanowicie zostać tam na stałe?
Chodźcie dziadki. Chodźcie do ognia i posłuchacie opowieści. A będą one przeróżne. I wszystkie z pewną dozą grozy. Poznacie historię wilczych wojowników, zmory z czasów nie tak dawnych, poznacie pradawną moc mórz. Zastanowicie się, czy potworem zawsze jest potwór, czy też czasami zwykły człowiek. Posłuchacie jak magia objawia się za pomocą opalizującego kamienia i znaku...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po prostu miejsce akcji nie było dla mnie na miejscu na wzgląd historyczny. Ale tak, to uczta była wyborna!
Opowiadania są różne, miejsca akcji jak i bohaterowie. Łączy je tylko śmierć, która czyha na nas wszędzie. „Tryzna” to 16 opowiadań. Jedne były krótkie, drugie długie. Mam swoje ulubione, które były tak dobre, że chciałabym przeczytać je w zdecydowanie dłuższej wersji. Mamy tutaj historie w czasach średniowiecznych jak i w obecnych. I każde dają potężną dawkę demonologii słowiańskiej, co ja po prostu kocham!
Każdemu, kto uwielbia demony, słowiańskie wierzenia polecam ta antologię. Ja czytałam ją z wypiekami na twarzy i była to wyborna rozrywka. Taką fantastykę jak „Tryzna” mogę czytać na okrągło! I jest mi mało 😉🤭
Zapraszam Was w objęcia śmierci. „Tryzna” to najlepsza słowiańska antologia jaką przeczytałam w ostatnich latach. Tak powinno właśnie pisać się opowiadania. Autorzy zupełnie mi nieznani, wobec czego nie miałam ogromnych oczekiwań do ich twórczości. I to chyba jest sukcesem tej książki w moich oczach. Jedynie jedno opowiadanie mi totalnie nie siadło, ale nie było ono złe. Po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w "Żertwie", która była z definicji horrorowa...
Czasami w przypadku książek polskich autorów, zwłaszcza tych mniej znanych, mam nadzieję, że nie czytają recenzji. Z drugiej strony, paru osobom w tej antologii należą się pochwały, więc czemu bym nie miała każdego opowiadania omawiać pokrótce z osobna, wraz z podaniem nazwisk. Oddajmy każdemu, co mu należne.
1. Krzysztof Dzieniszewski, "Potępieńczy poemat"
Ciekawa forma jakby ludowej ballady z całkiem zręcznymi rymami i mniej zręczną rytmiką, pod koniec trochę zepsuta nadmiernym absurdem sytuacji (ledwo piśmienna narratorka zapisuje całą historię wierszem w wziętym nie wiadomo skąd dzienniku, kiedy w jej stronę już kroczy straszny potwór. Fabuła klasyczna, 6/10 ze względu na pomysłowość wierszowanej formy.
2. Silke Brandt, "Czarne żagle Wolina"
Wyprawa skandynawskich i słowiańskich wilkołaków na chrześcijańskie miasto. Nawet ładnie odmalowane realia, widać niezłe podparcie researchem, ale fabularnie jest to miałkie, bardziej obrazek rodzajowy. Przeciwnicy przedstawieni groteskowo, w stylu nadmierna ornamentyka (przesadzone opisy, estetyzacja scen walki). Zdaje się, że jest to przekład z niemieckiego i chwilami tłumacz niestety popłynął, mamy na drakkarze "bukszpryt" (chyba chodziło po prostu o dziób),ludzi "wykrzywionych w odium", "arterię" jako ulicę w średniowiecznym mieście, trochę zbyt współczesne "molo" (lepszy byłby pomost). 5/10
3. Piotr Barej, "Anus mundi"
Dziwne opowiadanie. Dziwne, bo oparte na dosyć moim zdaniem ryzykownym pomyśle, by opowieść o grozie Auschwitz "dostraszać" jeszcze nadprzyrodzonym pierwiastkiem, czyli zmorą dręczącą więźniów. Mam wrażenie, że gravitas sytuacji trochę cierpi na w tym wprowadzeniu elementów fantastycznych. Chyba opowiadanie byłoby lepsze, gdyby pozostawić większą niejednoznaczność i zasugerować możliwość metaforycznego odczytania zmory. Język i opisy trochę przeładowane. 5+/10
4. Maciej Szymczak, "Jędza" - wcale się nie zdziwiłam, że jest to ten sam autor, który w "Żertwie" popełnił stereotypowy koktajl z księdza i zemsty wzgardzonych bóstw. Tutaj jest to samo, tylko w scenografii średniowiecznej. Dużo flaków i krwawych rozbryzgów strzykających z ofiar o IQ solonego śledzia. Opisy akcji bardzo chaotyczne, język niezręczny i nieporadny ("ze szwabskim nalotem w akcencie", "naczepa" uparcie używana jako synonim wozu ciągnionego przez woły),babole merytoryczne (średniowieczny ksiądz modli się w "ojczystym języku" zamiast po łacinie, chatka stoi na słupach o wysokości parunastu metrów zamiast iluś tam stóp/łokci/sążni...). Ale patrząc po innych recenzjach właśnie to się ludziom podoba. Ode mnie 3/10.
5. Camille Gale, "Wodnik"
Klasyczna fabuła o tym, czym się kończy korzystanie z pomocy nieznanych mocy do zemsty na niewiernym mężu. Pierwsze naprawdę przyjemne rozrywkowe opowiadanie w zbiorze. 6+/10
6. Tadeusz Oszubski, "Czarny, bardzo czarny bór"
Osadzenie w średniowiecznej słowiańskości niezłe, lepsze na pewno niż u Szymczaka. Obiecujący początek, potem historia się rozwija jak trochę staroświecka powieść przygodowa, ale koniec końców rozczarowuje. Literacko trochę drewniano, akcja toczy się zbyt leniwie i w sposób zbyt mało zwarty jak na opowiadanie. Najbardziej interesujący wątek bogini śmierci Moreny pozostaje nierozwiązany. Całość wygląda na okrojoną powieść. 5/10
7. Małgorzata Lewandowska, "Puste oczy"
Znakomite! Z rosnącą fascynacją śledziłam kolejne kroki dziwnej, cichej dziewczynki błąkającej się po obrzeżach miasta. Jest tajemnica, napięcie, ciarki, inteligentne wykorzystanie demonologii słowiańskiej. Przesłanie ekologiczne na początku wydawało mi się doklejone na siłę, ale po namyśle jednak się broni. 8/10
8. Jacek Pelczar, "Zakochani na zabój"
Kolejny bardzo dobry tekst z interesującymi, niejednoznacznymi postaciami i zaskakującymi zwrotami akcji. Motyw "kto tu tak naprawdę jest potworem" poprowadzony doskonale, lepiej, niż to kiedykolwiek zrobił np. Sapkowski. 8/10
9. Flora Woźnica, "Szkodniki"
Przykro mi, ale tekst jest szokująco okropny. Takie rzeczy pisałam pod koniec podstawówki na nudnych lekcjach, w rolach ofiar potworów obsadzając nielubianych nauczycieli (bardzo ich dzisiaj za to przepraszam). Ani konwencja slashera, ani czarnej komedii nie usprawiedliwia kompletnego chaosu fabularnego, porażającego kretynizmu postaci i fatalnego języka.
10. Magdalena Zawadzka-Sołtysek, "To złożona kwestia"
Średniowieczny Czersk, rozterki księdza Alberta w związku z powszechnym lękiem przed czarami. Bardzo dobre, z sensownym otwartym zakończeniem. Chwilami widać typowe grzechy autorki, znane mi już z serii "Śladów Leszego", czyli wkurzające dzieci oraz pedanteria opisów, ale opowiadanie trzyma w napięciu, końcowa konfrontacja wypada bardzo ciekawie, realia historyczne też przedstawione dobrze (powtórzę: nie to co u Szymczaka). 7+/10
11. Franciszek M. Piątkowski, "Powrót"
Opowiadanie szpiegowskie / evil Pan Samochodzik z zatonięciem "Jana Heweliusza" w tle. Całkiem niezłe, chociaż trochę za dużo spraw (zwłaszcza związanych z wątkiem nadprzyrodzonym) pozostaje niedopowiedzianych. 6+/10
12. Artur Grzelak, "Co kryje toń?"
Bohater to skrzyżowanie średniowiecznego detektywa, wiedźmina (zwłaszcza tego z gier) i Thorgala. Przyjemne opowiadanie, szkodzi mu tylko trochę wtórność i parę głupotek (dwa przykłady: demoniczne stwory kryją się tu pod każdym kamieniem, więc ludzie w takim świecie naprawdę powinni traktować podejrzliwiej nagie panny kąpiące się przy świetle księżyca; bohater nie chce zasnąć na warcie, bo przecież w jeziorze może się kryć coś groźnego, więc... odkłada broń i idzie się wykąpać). 6/10
13. E. Raj, "Liszec"
Jeśli chodzi o konwencję horrorową, to z pewnością najlepsze opowiadanie w zbiorze, wywołujące prawdziwe ciarki. Jest potwór, nurzanie się w ludzkim złu, skomplikowane emocje, wszystko napisane bardzo inteligentnie (może nawet zbyt, patrząc po liczbie przypisów wyjaśniających aluzje kulturowe - nie wiem, czy to inicjatywa autorki, czy wydawnictwa). 8+/10
14. Olaf Pajączkowski, "Drzewa"
Czyli kłopoty pasjonata mitologii słowiańskiej, który styka się z grozą i numinosum. Dobrze napisane językowo (na tle niektórych opowiadań z początku tomu wręcz wybitnie). Końcówka trochę rozczarowuje swoją nagłością i może sprawiać wrażenie niedopracowanej. Mam szczerą nadzieję, że za nagłym spiętrzeniem motywów nadprzyrodzonych stał jakiś sensowny zamysł autora. 7+/10
15. Paweł Famus, "Siedlisko Dariusa"
Kolejne opowiadanie, które wygląda na okrojony fragment powieści. Brakuje w nim równowagi: wątła fabuła chwieje się pod ciężarem obfitych, niezwiązanych z nią opisów (całe to jedzenie kiełbasek na początku),a pod koniec przyspiesza w tempie chaotycznym. Językowo nie jest źle, ogólnie poprawnie i trafi się czasami nawet jakiś popis stylistyczny, ale narracja ma swoje problemy. Przynajmniej puenta jakaś jest, więc za to plus. 5/10
16. Jarosław Dobrowolski, "Ona o dwóch duszach"
Znowu klasycznie horrorowo-fizjologicznie, obrzydliwie i krwawo, ale niegłupio. Tylko motyw słowiański doczepiony trochę rzutem na taśmę. 7+/10
Zastanawiające, że na LC zbiór jest zaklasyfikowany jako horror, chociaż sama książka żadnej takiej klasyfikacji nie zawiera. Sporo opowiadań rzeczywiście ku horrorowi ciąży, ale nie jestem właściwie pewna, jakie było założenie antologii i w związku z tym czy można mieć żal do tych autorów, których teksty nie straszą. Z drugiej strony, w sumie było więcej grozy niż w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to