rozwińzwiń

Córka rzeźnika

Okładka książki Córka rzeźnika autorstwa Yaniv Iczkovits
Okładka książki Córka rzeźnika autorstwa Yaniv Iczkovits
Yaniv Iczkovits Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie literatura piękna
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
תיקון אחר חצות
Data wydania:
2021-08-11
Data 1. wyd. pol.:
2021-08-11
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Anna Halbersztat
Fania Kajzman – oddana żona i matka pięciorga – szokuje mieszkańców swojego miasteczka, Motolu, gdy opuszcza w środku nocy dom i rozpływa się w mroku. Wprawdzie mężczyźni znikają w tej okolicy od lat, ale żony i matki? Nigdy. To niedorzeczne. Jak mogła to zrobić?
Z pewnością nie ma żadnego powiązania pomiędzy Fanią Kajzman i osobliwym morderstwem na skraju drogi do miasteczka Telechany. To byłoby jednak aż zbyt niesamowite. Prawda?

To wciągająca i niezwykle bogata powieść o miłości, poświęceniu i o tym, do czego możemy się posunąć w obronie najbliższyc
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Córka rzeźnika w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Córka rzeźnika



1686 759

Oceny książki Córka rzeźnika

Średnia ocen
6,8 / 10
539 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Córka rzeźnika

avatar
328
245

Na półkach:

Akcja powieści rozgrywa się w XIX w Rosji ,w środowisku żydowskim . Fania Kajzman młodsza z dwóch sióstr nie może patrzeć jak jej starsza siostra opuszczona przez męża, zmaga się z trudami utrzymania domu i wychowywaniu dzieci . Fania opuszczając swój rodzinny dom i zostawiając tam męża i piątkę dzieci , postanawia wyruszyć do Mińska na poszukiwanie szwagra . Po drodze dołącza do niej miejscowy dziwak Żiżek i razem ruszają w drogę. Książkę przeczytałam od deski do deski ,jednak autor bardzo mnie rozczarował . Jak na zapowiadaną powieść łotrzykowską ,wiało nudą i niepotrzebnym rozwlekaniem tematu . A miałam taki na tę książkę apetyt , bo początek jawił się niezwykle interesująco :( Okładka cud !!

Akcja powieści rozgrywa się w XIX w Rosji ,w środowisku żydowskim . Fania Kajzman młodsza z dwóch sióstr nie może patrzeć jak jej starsza siostra opuszczona przez męża, zmaga się z trudami utrzymania domu i wychowywaniu dzieci . Fania opuszczając swój rodzinny dom i zostawiając tam męża i piątkę dzieci , postanawia wyruszyć do Mińska na poszukiwanie szwagra . Po drodze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
21
14

Na półkach:

są baaaaardzo dobre momenty w tej książce, ale są też takie które się cholernie dłużą

są baaaaardzo dobre momenty w tej książce, ale są też takie które się cholernie dłużą

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1680
381

Na półkach: ,

6,5

6,5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1738 użytkowników ma tytuł Córka rzeźnika na półkach głównych
  • 1 098
  • 619
  • 21
259 użytkowników ma tytuł Córka rzeźnika na półkach dodatkowych
  • 141
  • 41
  • 28
  • 18
  • 16
  • 8
  • 7

Tagi i tematy do książki Córka rzeźnika

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niebo w kolorze siarki Kjell Westö
Niebo w kolorze siarki
Kjell Westö
Finlandia budzi skojarzenia z surową naturą, północnym klimatem, sportami zimowymi, Nokią, zorzą polarną, miasteczkiem Rovaniemi – siedzibą Świętego Mikołaja - a może jeszcze z Laponią i sauną, nazywaną fińską łaźnią. Kultura i historia tego kraju są już znacznie mniej znane i popularne. Dla mnie również, do czego muszę się przyznać, pozostawały przez wiele lat niewiadomą i gdyby jeszcze niedawno zapytano mnie o przedstawicieli fińskiej kultury, to potrafiłabym wymienić tylko jedną pisarkę - oczywiście chodzi o Tove Jansson - jednego kompozytora Jeana Sibeliusa i jego najsłynniejszy koncert skrzypcowy i to chyba byłoby niestety wszystko, co jeszcze w niedalekiej przeszłości wiedziałam na temat tego nordyckiego kraju. Nordyckiego, bo Finlandia tylko pod względem kulturowym zaliczana jest do krajów skandynawskich - geograficznie już nim nie jest. Właśnie z powodu tego kulturowo-historycznego, a więc skandynawskiego powinowactwa, „Niebo w kolorze siarki” współczesnego fińskiego pisarza Kjella Westö, przetłumaczone przez tłumaczkę znaną choćby z przekładów książek Majgull Axelsson - Katarzynę Tubylewicz - wydano w ubiegłym roku w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Kultowa seria z charakterystycznym niebieskim okrętem na białym tle, obecnym na każdej okładce, została wznowiona przez Wydawnictwo Poznańskie w 2018 r. i poza dobrze rozpoznawanymi tytułami, jak: „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen i „Szarady” Knuta Hamsuna, ukazały się w niej powieści Roya Jacobsena - „Białe morze”, „Niewidzialni”, „Oczy z Rigela”, „Tylko matka”, Carla Froda Tillera - „Początki”, Helgi Flatland - „Współczesna rodzina” czy Jonasa T. Bengtssona - „Życie Sus” i jeszcze wiele innych dzieł klasycznej oraz współczesnej literatury skandynawskiej. Kjell Westö urodził się w Finlandii w latach 60., a pisze w języku szwedzkim. Należy do grupy około 6% obywateli posługujących się tym jednym z dwóch, obok fińskiego, języków urzędowych. „Niebo w kolorze siarki” to powieść oparta na wspomnieniach z dzieciństwa, młodości i okresu dorosłości obecnego 60-latka. Rozpoczyna się niczym niezły dreszczowiec, ale żeby doprowadzić czytelnika do rozwikłania przyczyn niebezpiecznej i zagadkowej sytuacji, w której znalazł się pewnego dnia główny bohater - pisarz, a miało to miejsce w eleganckim mieszkaniu na jednym z modnych osiedli Helsinek w XXI wieku, autor powraca do jego dzieciństwa w latach 60. i rozpoczyna opowieść od wakacyjnych wspomnień. Finowie, tak jak Szwedzi i Norwegowie, bardzo lubią odpoczywać w bliskim kontakcie z naturą, co przy olbrzymiej ilości jezior, lasów i jednocześnie najniższym stopniu zaludnienia w Europie, nie jest trudne. Do dziś większość rodzin dysponuje małymi domkami bez wygód, ale oczywiście z obowiązkową sauną, położonymi nad wodą, z dala od cywilizacji. Rodzice naszego bohatera – przedstawiciele uboższej części tzw. klasy średniej - dzierżawili taki właśnie skromny domek nad jeziorem, w którym spędzali wakacje. To właśnie tam, jako 10-latek w 1969 r., bohater poznał Alexa - rówieśnika z położonej w pobliżu posiadłości, należącej do zamożnego klanu przedsiębiorców, która w niczym nie przypominała prostych warunków życia jego własnej rodziny. Łącząca ich przyjaźń i wieloletni zagmatwany związek ze Stellą – młodszą siostrą Alexa - wokół tych tematów krążą wspomnienia snute przez bohatera-narratora. Nie są to jednak wyłącznie sielankowe obrazy z dzieciństwa i młodości. Fascynacja Alexem - przyjacielem - wydaje się być jednostronna, a sam Alex pokazany jest jako niejednoznaczna i intrygująca, choć raczej negatywna postać, już w wieku dziecięcym przejawiająca cechy pozbawionego empatii manipulanta, upajającego się wpływem, jaki udaje mu się wywierać na kolegów. Główny bohater zdaje sobie z tego sprawę, a poznając bliżej rodzinę swojego przyjaciela, potrafi nawet dobrze zdiagnozować przyczyny takiego zachowania, i równocześnie przez wiele lat pozostaje pod urokiem jego skomplikowanej osobowości. W powieści Kjella Westö znajdziemy zresztą jeszcze wiele takich świetnie wykreowanych, charakterystycznych postaci jak Alex, począwszy od kolegów ze wspólnej „paczki”: samotnika Kristera czy brutalnego osiłka Jana-Rogera, po ich kolejne dziewczyny i kobiety, a na dzieciach, rodzicach i dziadkach kończąc. Kilka dekad z życia bohaterów powieści pokazane jest na tle znanych wszystkim wydarzeń politycznych i społecznych z historii europejskiej, które wpływały również na fińską rzeczywistość. Te elementy są tylko bardzo delikatnie wprowadzonym przez autora dopełnieniem, pozwalającym lepiej umieścić w czasie przebieg wydarzeń. To świetna lektura, nie bez powodu zaliczona do Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Powieść jest z pewnością pełnowymiarowa, bezpretensjonalna, a w swojej szczerości oryginalna, dająca nie tylko świadectwo życia jednostek, ale całego pokolenia Finów urodzonych w latach 60. Dla mnie, kolejny dowód na to, że współczesna literatura skandynawska, to nie tylko stereotypowy „nordic noir”, za którym nie wszyscy przepadają, ale literatura pełna emocji, którą mogę polecić każdemu z przekonaniem, że zapewni skłaniającą do refleksji rozrywkę i nie znudzi czytelnika. Chętnie sięgnę po kolejne książki ze skandynawskiej serii, nie tylko te napisane przez pisarzy współczesnych, a poza już wydanymi jest wiele takich, które nie doczekały się jeszcze polskiego tłumaczenia, jak choćby inne powieści i zbiory opowiadań Kjella Westö.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na83 miesiące temu
Księga tęsknot Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
Sue Monk Kidd
Lektura Księgi tęsknot była dla mnie doświadczeniem intensywnym i poruszającym. To jedna z tych książek, które czyta się z narastającym napięciem, w moim przypadku, ze łzami w oczach i urywanym oddechem. Trudno było mi się od niej oderwać; każdego dnia pochłaniałam po kilkaset stron, całkowicie zanurzając się w świecie przedstawionym. Na szczególną uwagę zasługuje dbałość o tło historyczne i obyczajowe. Autorka wykazuje się bardzo dobrą znajomością realiów żydowskich, ich zwyczajów i codzienności, choć niekiedy pozwala sobie na pewne uproszczenia czy odstępstwa od faktów. Nie odbiera to jednak powieści siły, raczej podkreśla jej literacki, interpretacyjny charakter. Jednym z najbardziej intrygujących elementów jest sposób ukazania postaci Jezusa. Nie jako odległej, jednoznacznej figury religijnej, lecz jako człowieka - buntownika, prowokatora, kogoś, kto nie boi się podważać zastanego porządku. W tej interpretacji jawi się także jako obrońca słabszych, szczególnie kobiet, ktoś, komu bliżej do postawy egalitarnej niż do skostniałego konserwatyzmu. To odważne i nieoczywiste ujęcie, które może budzić kontrowersje, ale jednocześnie powinno skłonić do refleksji ultra konserwatywne stanowiska do rozważenia swoich patriarchalnych zapędów. Najsilniej wybrzmiewa jednak kobieca perspektywa. Powieść odsłania gorzkie historie kobiet żyjących w świecie zdominowanym przez patriarchalne struktury religijne i społeczne. Ich głos przez wieki był tłumiony i właśnie ten uciszony głos autorka próbuje przywrócić. To dla mnie jeden z najważniejszych i najbardziej poruszających aspektów tej książki. Ciekawym dopełnieniem są liczne „smaczki” historyczne, w tym nawiązania do starożytnych zbiorów wiedzy, między innymi tych związanych z Aleksandrią. Wprowadzają one dodatkową warstwę intelektualną i nadają opowieści mistycznej głębi. Centralną ideą powieści wydaje się być także motyw Sofii - nie tyle jako konkretnej bogini, ile jako archetypu mądrości, obecnego w filozofii hellenistycznej, platonizmie i nurtach gnostyckich. To subtelny, ale niezwykle istotny wątek, który spaja duchowy wymiar książki i nadaje jej uniwersalny charakter. „Księga tęsknot” to dla mnie powieść nie tylko wciągająca, ale i ważna emocjonalnie, intelektualnie i światopoglądowo. Z pewnością sięgnę po inne książki Sue Monk Kidd, bo jej sposób opowiadania historii i odwagi interpretacyjnej zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na87 dni temu
Psie pazury Thomas Savage
Psie pazury
Thomas Savage
O tym, że tłumione emocje muszą gdzieś znaleźć ujście. Książka opowiada o dwóch braciach, którzy wiodą dość uporządkowane życie, prowadząc jedno z większych rancz w okolicy. Wszystko się zmienia, kiedy do domu wprowadza się świeżo poślubiona żona jednego z nich oraz jej nastoletni syn z poprzedniego małżeństwa. Obaj bracia są w jakimś stopniu despotami, narzucającymi swoje zdanie innym. W przypadku Phila jest to bardziej widoczne - to człowiek ceniący sobie utartą rutynę, nie cierpiący sprzeciwu i jakichkolwiek zmian (także tych cywilizacyjnych),zwłaszcza takich niekonsultowanych z nim. To również absolutny mistrz wszechświata i okolic w dziedzinie pasywnej agresji. W porównaniu z nim George wydaje się tym łagodnym i uległym, ale on również dąży za wszelką cenę do realizacji swojej wyidealizowanej wizji życia rodzinnego, nie biorąc pod uwagę niczyjego zdania na ten temat. Między bohaterami ma miejsce swego rodzaju wojna psychologiczna, a atmosferę można kroić nożem - co ciekawe, nie ma tu ani jednej sceny awantury, wszystko rozgrywa się w milczeniu, w dużej mierze w głowach stron konfliktu, sporo rzeczy pozostaje w sferze domysłów. Fabuła jest bardzo przemyślnie, przewrotnie skonstruowana, rozwija się dosyć niepozornie, prowadząc do zaskakującego, satysfakcjonującego finału - to jeden z tych przypadków, gdy zakończenie jest lepsze od całej reszty książki.
niedź - awatar niedź
ocenił na77 miesięcy temu
Wodny tancerz Ta-Nehisi Coates
Wodny tancerz
Ta-Nehisi Coates
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.” Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć zawodzi. Niewolnictwo i tajemnicze moce? Jak do tak poważnego tematu można dodać realizm magiczny? Ta-nehisi Coates zrobił to brawurowo i stworzył historię, która dzięki temu zabiegowi jest jeszcze bardziej otwierająca. Czułam w niej jednocześnie moc tragedii niewolnictwa i sporej ilości nadziei w związku z tym co potrafi Hiram. Ciężko ująć mi w słowa ten stan, bo jest przez to lżejsza, a jednak po chwili uderza mocno. Może ma na to wpływ Kondukcja, która dzieje się przy wodzie i stąd takie przypływowe odczucia, bo akcja tej książki faluje i dojrzewa wraz z bohaterem. Fabuła ma spore podłoże historyczne i skupia się na działalności Podziemia, które pomagało w ucieczce niewolników. Wcześniej zdarzyło mi się o tym czytać w książce Colsona Whiteheada „Kolej Podziemna”. Przeczytałam ostatnio w poście @cynamonowa_bibliotekara, że są książki, które czyta rozumem i są takie, które czyta wrażeniem; bardzo mi się to spodobało, bo oddaje właśnie moje emocje co do tej książki z czytania ją wrażeniem. Wrażeniem jak można tak pisarsko zadebiutować i jak doskonale oddać to co autor chciał przekazać przez tłumacza Dariusza Żukowskiego. Wrażeniem użycia środków stylistycznych i elementów gatunkowych, które świetnie ze sobą koegzystują. Wrażeniem mocy niewoli, rozdzielenia, podłości, miłości, wiary i człowieczeństwa. Siłą jaka drzemie w opowiadaniu historii i szukaniu dobrych dróg dla siebie i innych, na zewnątrz, ale też w środku siebie.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na91 rok temu
Testament Nina Wähä
Testament
Nina Wähä
Myślę, że można spróbować postawić i obronić tezę, że sagi i historie rodzinne to jeden z najczęściej poruszanych tematów w literaturze. Co ciekawe, samo pochodzące z języka islandzkiego słowo „saga” wywodzi się z tradycji staroskandynawskiej i dopiero współcześnie zaczęto go używać jako określenia dla często kilkutomowej opowieści o kolejnych pokoleniach jednej lub kilku powiązanych ze sobą rodzin. W tym wypadku jest to historia tylko dwóch pokoleń rodziny Toimich, więc sagą zdecydowanie nie można jej nazwać. Obejmuje właściwie tylko pewien wycinek z losów rodziców i ich dzieci, z reminiscencjami z młodości starszych bohaterów. Co jest w niej zatem tak oryginalnego, co mogłoby wyróżniać ją na tle tych wielu innych? Poza stylem opowiadania autorki, sposób pokazania tej momentami schematycznej, a czasami tragicznej, czy wręcz wstydliwej i trudnej historii: bez upiększeń, bez filtra i retuszu. Nie wiemy, czy dokładnie takie były wspomnienia babci Niny, której losy wnuczka chciała uwiecznić na kartach tej powieści, czy tylko miejsce, czas i niektóre rodzinne historie stały się do niej pretekstem. Wiemy jednak, że to właśnie w tej opisywanej części Finlandii Nina Wähä spędzała w dzieciństwie wakacje i tam mieszkała jej rodzina. A w tej opowieści, tak jak w każdej rodzinie, pozostaje jeszcze sporo niedomówień, zaś interpretację wielu faktów autorka zdaje się pozostawiać wyłącznie czytelnikowi. Akcja toczy się w Finlandii - w dolinie Tornio, leżącej na granicy szwedzko-fińskiej. W miejscu raczej odludnym i smutnym, trudnym do życia dla jej mieszkańców, głównie rolników, tak jak zresztą większość terenów tego pięknego, ale niezbyt urodzajnego kraju. Finlandia - trochę uboższa siostra w rodzinie państw nordyckich - niemal od początku swoich dziejów przez całe wieki borykała się z trudami niefortunnego położenia geograficznego i po wyzwoleniu spod kilkusetletniego panowania szwedzkiego wpadła wprost pod jarzmo Imperium Rosyjskiego, a to udało jej się zrzucić dopiero wraz z upadkiem caratu. Historia rodziny Toimich sięga jednak tylko jednej z ostatnich dwudziestowiecznych potyczek w obronie niepodległości, toczącej się na terenach fińskich pomiędzy listopadem 1939 r., a marcem 1940 r. Na skutek tej tzw. wojny zimowej, czyli agresji Rosji na Finlandię, ta ostatnia utraciła część swojego terytorium - Karelii, na rzecz Rosji, fińską suwerenność udało się jednak zachować. W wojnie uczestniczył ojciec rodziny - wówczas młody, 20-letni - Pentti, a podczas exodusu mieszkańców przechodzącej z rąk do rąk Karelii, poznał przyszłą żonę, Karelkę o imieniu Siri, ale o tym, jak do tego doszło, mamy dowiedzieć się dopiero w końcowej części opowieści, która dla czytelnika rozpoczyna się w latach 80. XX wieku. Finlandia zaczyna już osiągać swój gospodarczy i społeczny sukces. Jednak nawet wtedy to Szwecja postrzegana jest jeszcze wciąż przez Finów jako kraj dostatku, większych szans na usamodzielnienie się i finansowe odbicie od dna dla tych, którzy nie mogą liczyć na wsparcie rodziny. To właśnie do Sztokholmu przeprowadza się Annie - najstarsza z żyjących córek Toimich, a później ściąga tam jednego z młodszych braci. Ciężarna Annie i reszta jej uczącego się i usamodzielnionego rodzeństwa przyjeżdża właśnie do domu z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Autorka w tym miejscu rozpoczyna swoją opowieść. A właściwie nie, tak naprawdę to rozpoczyna ją narrator, który już w pierwszym zdaniu, informuje nas, że: „To nic innego jak historia morderstwa"[1]. A dalej, w wielu miejscach, choćby w krótkich streszczeniach treści rozdziałów, stara się wciąż podtrzymywać wywołany w czytelniku niepokój i zapowiada: „Ale przecież nic się jeszcze nie wydarzyło?” [2], a „przecież niebawem coś jednak się wydarzy?”[3]. Rodzina Toimich, niezamożnych rolników, jest wielodzietna. Nawet po śmierci dwojga najstarszych dzieci, wychowywało się razem aż dwanaścioro rodzeństwa. Kiedy ich poznajemy, część jest już dorosła i mieszka poza domem, kilkoro to nastolatki, a dwóch najmłodszych chłopców to kilkuletnie dzieci. Autorka na początku powieści umieściła, niczym w faulknerowskim "Absalomie, Absalomie” opatrzonym „Chronologią” i „Genealogią”, spis kluczowych postaci, do którego często wraca się podczas lektury, bo poza swojską Annie, wszystkie imiona brzmią, myślę, że nie tylko dla mnie, egzotycznie. Jest więc Siri i Pentti - rodzice, i pozostałe dzieci: Lauri, Esko, Rinne, Helmi, Onni, Arto, Tarmo, Lahja, Valo, Hirvo i Voitto. Nie jest to zresztą moje jedyne skojarzenie z powieścią Wiliama Faulknera. Nieoczywista, czasami okrutna, również dla swoich dzieci, postać Sutpena, może budzić skojarzenie się z Penttim - ojcem rodziny Toimich. W obu przypadkach mamy zresztą, posługując się dużym uproszczeniem, postacie zarówno „marnotrawnego” ojca, jak i powielającego ten schemat syna. „Nauczyć się, jak być człowiekiem - wiedzieli to od Siri. Trudno powiedzieć, czego nauczył ich Pentti, może jak nie być człowiekiem?” [4]. Za to, jak łatwo wywnioskować z tego cytatu, w tej rodzinie, jak w wielu innych - to niechlubny, choć niestety nie tylko stereotyp - problemem był mąż i ojciec. Bez wątpienia to kluczowa postać, chociaż początkowo poznajemy go prawie wyłącznie z opowieści innych o tym, jak na przestrzeni lat zdominował życie całej dwunastki, a w zasadzie czternastki, i ich matki. Sam Pentti dochodzi do głosu dopiero w dalszej części historii. Dzieci Toimich łączy więc, poza więzią bratersko-siostrzaną, jeszcze wspólna niechęć i obawa przed ojcem. Są jednak, również w tym uczuciu, bardzo różni. „Czy można podzielić rodzeństwo według temperamentu odziedziczonego po rodzicach? Jedno słoneczne, łatwe, nieskomplikowane. Drugie ogniste, nieobliczalne, melancholijne. Tu mieli większy rozrzut. W tym wymiarze większość z nich była mieszanką tych dwojga, a kilkoro było jeszcze całkiem innych”[5]. Jak bardzo są odmienni, choć wychowani w jednym domu, w tych samych warunkach, dowiadujemy się w poszczególnych rozdziałach, gdzie każdemu poświęcone jest osobne miejsce. Poznajemy kolejne osobowości i indywidualne, choć czasami wręcz szokujące sposoby, na stworzenie sobie własnej strategii przeżycia w tej rodzinie, w której nie wszyscy są tak samo obdarzani miłością i czułością matki, ale na wszystkich postać ojca odciska swoje piętno. Oczywiście, tak jak zapowiada wszechwiedzący narrator „coś się wydarza” i staje się impulsem do zmian, chociaż nie jest to tylko zapowiadana na początku śmierć jednego z bohaterów, a tytułowym „testamentem” nie musi wcale być ostatnia wola wskazująca na spadkobiercę. Sukcesorami są bowiem w metaforycznym sensie wszyscy uczestnicy opisywanych wydarzeń. Konkluzja, która kończy powieść dobrze to podsumowuje: „Bo nie mamy żadnych obowiązków wobec przeszłości, poza tym jednym, by nieść świadectwo, nigdy nie zapominać o tym, co się wydarzyło i co wiemy, przekazać to dalej, tak by dzieci oraz te jeszcze nienarodzone dzieci, a także dzieci, które będą żyły długo po tym, jak nas już nie będzie, mogły zapoznać się z naszym testamentem”[6]. Tym, co dla mnie okazało się najważniejsze i odróżniające tę historię od innych, był - jak pisałam we wstępie - sposób, w jaki autorka opisuje swoich bohaterów, choć jest ich wielu, bo to nie tylko dwunastka rodzeństwa i rodzice, to również chłopak Annie, żona Eska, mąż Helmi czy dalsi członkowie rodzin Siri i Penttiego. Opowiada o nich z czułością, nie ocenia ich i nie obwinia. Nina Wähä po prostu bez upiększeń pokazuje, co wydarzyło się w ich życiu, nie próbując jednak dokonywać dokładnej analizy, nie wskazując czytelnikowi, kiedy i na skutek jakich wydarzeń, doszło do kulminacji emocji i nie odpowiadając nawet wprost, kto jest winny. Wielokrotnie w powieści pada może nie całkiem formalnie wyartykułowane pytanie, które dla mnie pozostaje powracającą refleksją po jej lekturze. Do jakiego stopnia jesteśmy osobni i jedyni w swoim rodzaju i czy przychodząc na świat, przynosimy ze sobą własny niepowtarzalny sposób postrzegania go, czy jesteśmy przede wszystkim spadkobiercami poprzednich pokoleń, ich błędów i tego co przekazano nam w dzieciństwie. Czy faktycznie, a jeśli tak, to w jakim celu realizujemy ten testament? Z pewnością genetyka i psychologia mają sporo do zaoferowania, jeśli chodzi o próby formułowania odpowiedzi na te rodzące się pod wpływem książki pytania. Należy zauważyć, że autorka patrzy przeszłości bohaterów - i, jak możemy domniemywać, również własnej - prosto w oczy. Nie udaje, nie poszukuje wymówek i nie usprawiedliwia. Mówi nam za to: - Tak to było! Taki właśnie był mój dziadek, ojciec, moja matka i stąd jestem! Prawda jest lepsza od mitu, bo od prawdy można rozpocząć od początku. W pewnym miejscu, a dociekliwy czytelnik na pewno je odnajdzie, pada jednak definicja deficytu, który stał się prapoczątkiem zła w tej rodzinie, a przynajmniej ja ją tak odczytałam. Nie podaję, kto i kiedy to powiedział, aby nie zdradzać zbyt wiele: „O sile miłości powiedziano wiele, miłość, to siła, która wielu wydaje się przewodnia, wszechogarniająca. Ważna część życia. Pewnie i w moim przypadku mogło tak być. Pewnie mogłem być całkiem zwyczajnym dzieckiem”[7]. [1] Nina Wähä, „Testament”, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Poznań s.5. [2] Tamże, s. 91. [3] Tamże, s. 143. [4] Tamże, s. 33. [5] Tamże, str. 22. [6] Tamże, s. 511. [7] Tamże, s. 407.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na85 dni temu
Mleko matki Nora Ikstena
Mleko matki
Nora Ikstena
Nora Ikstena to prawdopodobnie pierwsze i jedyna łotewska pisarka z jaką miałam przyjemność. Podejrzewałam, że to będzie proza surowa zarówno w budowie, jak i w przekazie - nie myliłam się. Fabuła zbudowana w oparciu o historię trzech pokoleń kobiet żyjących w szarej łotewskiej rzeczywistości będącej w mackach Kraju Rad. Sowiecka okupacja nakłada na społeczeństwo nakazy daleko posunięte również w prywatność obywateli, więc jeśli chce się mieć możliwość kształcenia, a nie chce się utracić pracy, trzeba stosować się do zwierzchniej wykładni, nie zważając na własne potrzeby, przekonania i wiedzę. Najlepiej nauczyć się budować egzystencję w pozorowanej wolności, by jakoś przetrwać. Czasem takie ograniczenia rodzą bunt, innym razem prowadzą do zniechęcenia i zatracania się np w alkoholu. Matka-lekarka traci możliwość rozwoju zawodowego, zostaje oddelegowana na wieś i mimo iż pracuje nadal jako lekarka, degradacja odcina ją od środowiska oraz badań. Tracąc pasję traci sens, a alkohol daje pocieszenie, ale i odbiera kontakt z rzeczywistością, która przytłacza, ogranicza, odbiera ochotę do możliwości działania w ograniczającym systemie. To ta sama kobieta, matka, która nie chciała żyć i nie chciała karmić swojej córki, żeby ta nie przejęła wraz z jej mlekiem wszystkiego tego co negatywnie odbiło się na rodzicielce. To jak przenoszenie w genach swoich traum na następne pokolenia. Mimo iż jej własna matka wychowywała ją pod koniec II wojny światowej, dbając już w pojedynkę o dziecko, karmiąc własnym mlekiem, mogła patrzeć jak ta zdrowo się rozwija. To czego zabrakło temu dziecku? Skąd ten dramat, pesymizm? Czy to rzeczywistość w jakiej przyszło żyć dziewczynie uformowało szkielet osoby mądrej, acz nie zgadzającej się na ograniczenia, nie potrafiącej poruszać się w swojej klatce? Kolejne pokolenie oderwane od matczynej piersi oraz czułości może dalej transferować pewne nabyte cechy i wyobrażenia. Wynikałoby z tego, że cokolwiek byśmy nie robili, nie ocalimy dzieci przed złem całego świata. Tutaj jednak ważniejsze są relacje matki z córką, która przyznaje, że: "Za swoich rodziców uważałam matkę matki i ojczyma matki. Matka była czymś obok w rodzinnej egzystencji. Czymś, wokół czego obracały się życia nas wszystkich, podporządkowane jej, ściśle z nią związane i stale od niej zależne." (s.19/20) Najmłodsza z rodu nie boi się już tego co na zewnątrz, w przyszłość patrzy optymistycznie, śmiało wypatruje zmian i nastania wolności, mimo wielu nieprzyjemności jakie spotykają ją w szkole ze strony władz oraz widocznego zakłamania rówieśników. Dla niej wojna, obecna w życiu matki swojej matki, zakończyła się dawno temu, a socjalizm, który budował się na oczach jej matki też przechodzi do przeszłości, a już za chwilę przestanie istnieć Związek Radziecki i ta studiująca obecnie dziewczyna jest otwarta na nowe. "Nie bałam się ani Amerykanów, ani bomby atomowej, ani Wuja Sama. Bałam się własnej matki. Czasami brała ją we władanie iście szatańska siła, która wyrywając się na zewnątrz, pustoszyła wszystko, zwłaszcza miłość najbliższych. Wtedy nienawidziła swojej matki, jeszcze bardziej nienawidziła swojego ojca oraz samego faktu, że się urodziła." (s.16) Fabuła "Mleko matki" opiera się głównie o monologi kobiet przedstawiające rzeczywistość ze swojego punktu widzenia, na którym ciąży ich wiek, wykształcenie, doświadczenia oraz przemiany społeczne. Historia poruszająca, wyjątkowa, choć w domyśle jest oczywiste, że doświadczana przez tysiące szarych obywateli. Będzie bardziej wartościowa, a na pewno zrozumiała dla tych, którzy wiedzą czym charakteryzował się komunizm poprzez własne doświadczenie tamtego czasu. Tak jak ludzi łączy przeżycie i wspomnienie wojny, tak inne pokolenia połączyło doświadczenie komunizmu.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Córka rzeźnika

Więcej

Niektórzy ludzie nigdy nie będą zadowoleni. Mają w swoich głowach obraz tego, jak rzeczywistość powinna wyglądać, a jeśli nie pasuje ona do tego wyobrażenia, nie zakładają, że to wyobrażenie jest wadliwe, lecz obwiniają samą rzeczywistość.

Niektórzy ludzie nigdy nie będą zadowoleni. Mają w swoich głowach obraz tego, jak rzeczywistość powinna wyglądać, a jeśli nie pasuje ona do ...

Rozwiń
Yaniv Iczkovits Córka rzeźnika Zobacz więcej

Rewolucje zawsze kończą się tak samo: jedna skorumpowana osoba zastępowana jest inną skorumpowaną osobą, a biedak pozostaje biedakiem.

Rewolucje zawsze kończą się tak samo: jedna skorumpowana osoba zastępowana jest inną skorumpowaną osobą, a biedak pozostaje biedakiem.

Yaniv Iczkovits Córka rzeźnika Zobacz więcej

Ale niesprawiedliwość zawsze ma swoich cichych agentów i każda katastrofa która wydarza się w jednym miejscu , jest możliwa dzięki jej cichej akceptacji gdzie indziej.

Ale niesprawiedliwość zawsze ma swoich cichych agentów i każda katastrofa która wydarza się w jednym miejscu , jest możliwa dzięki jej ciche...

Rozwiń
Yaniv Iczkovits Córka rzeźnika Zobacz więcej
Więcej