rozwińzwiń

Bądźmy dobrej myśli

Okładka książki Bądźmy dobrej myśli autora Carolina Setterwall, 9788381166553
Okładka książki Bądźmy dobrej myśli
Carolina Setterwall Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
364 str. 6 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2019-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-29
Liczba stron:
364
Czas czytania
6 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381166553
Tłumacz:
Maciej Muszalski
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bądźmy dobrej myśli w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bądźmy dobrej myśli

Średnia ocen
7,9 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bądźmy dobrej myśli

avatar
281
2

Na półkach: ,

W jakimś momencie w The Guardian był krótki artykuł promujący tę książkę. Jak tylko skończyłam go czytać, to ją kupiłam. Trudna, ale niesamowita powieść. Na pierwszym planie oczywiście jest głębokie studium cierpienia spowodowanego stratą ukochanej osoby. Dla mnie bardzo poruszające są też próby odnalezienia się autorki w samotnym macierzyństwie i wpuszczenia innej osoby do swojego nowego i bardzo jeszcze niezrozumianego świata.

W jakimś momencie w The Guardian był krótki artykuł promujący tę książkę. Jak tylko skończyłam go czytać, to ją kupiłam. Trudna, ale niesamowita powieść. Na pierwszym planie oczywiście jest głębokie studium cierpienia spowodowanego stratą ukochanej osoby. Dla mnie bardzo poruszające są też próby odnalezienia się autorki w samotnym macierzyństwie i wpuszczenia innej osoby do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
160

Na półkach:

źródło: http://www.jejspojrzeniem.com.pl/2020/05/badzmy-dobrej-mysli-caroline-setterwall.html

Sięgając po książkę Caroline Setterwall, nie sądziłam, że przeżyję taki wewnętrzny, emocjonalny szok. Nie sądziłam, że autobiografia ( nie pierwsza z którą miałam styczność),wywoła we mnie tyle smutku współczucia, zrozumienia mieszającego się z pytaniem „Dlaczego?”.

Jakiś czas temu na swoim Instagramie, dzieląc się z Wami swoimi pierwszymi odczuciami związanymi z ową książką pisałam min: „ Czasami po burzy wychodzi słońce, zakochujesz się, na świat przychodzi Wasze dziecko i mimo, że bywa ciężko, w ogólnym rozrachunku czujesz szczęście...tylko nie myśl o tym za głośno, bo jeszcze los usłyszy i wytnie Ci numer, niezbyt przyjemny, żeby nie powiedzieć bolesny…”. No właśnie, przecież w życiu chodzi o to aby mieć nadzieję na lepsze jutro, aby czerpać garściami jak najwięcej radości, uśmiechu, szukać tych najmniejszych szczęść, więc do cholery o co chodzi?

Caroline pewnego dnia otrzymuje od swojego chłopaka Aleksa e-mail, w którym zawarte są hasła do komputera, kont bankowych oraz inne ważne dokumenty, upoważnienia potrzebne na…wypadek śmierci mężczyzny. Wiadomość zakończona jest zwrotem do ukochanej „Bądźmy dobrej myśli”. W kolejnym rozdziale przenosimy się już do teraźniejszości, gdzie wszystko się kończy, a być może zaczyna tylko nasza bohaterka jeszcze nie wie, że nagła śmierć jej ukochanego we śnie, staje się początkiem jej własnej drogi, drogi samotnej kobiety, samotnej matki, z ogromnym bólem w sercu oraz milionem pytań co tak naprawdę się wydarzyło.

Książka ułożona jest w część teraźniejszą oraz to co było przed śmiercią Aleksa . Możemy poznać naszych bohaterów, ich pierwsze spotkanie, rozterki związkowe, powody emocjonalnego zamknięcia Aleksa, chwiejność Caroline, ciąże oraz związane z nią etapy miłości między dwojgiem tych ludzi, a także sam poród i krótkie wspólne zycie rodzicielskie. Towarzyszymy Caroline na bieżąco w jej świecie bez Aleksa, cała sytuacja gdy leży on za drzwiami martwy w łóżku, a ona jako jedyna boi się wejść i z nim pożegnać, jej wewnętrzny strach, warto zaznaczyć, że bohaterka opisując swoje emocje, zwraca się bezpośrednio do Aleksa (jakby cały czas z nim rozmawiała) poruszy nie jednego twardego czytelnika.

Książka ukazuję też jak w Szwecji podchodzi się do tematu śmierci, pogrzebu, tego co można uczynić z ciałem po śmierci. Pewne sytuacje mogą nas zdziwić, że są takie liberalne w podejściu do ciała, którego dusza już z niego umknęła. Począwszy od długiego oczekiwania na termin pogrzebu, przez tzw funeral planner, który zajmuje się wszystkim co związane z ceremonią pogrzebową, przez ulubione utwory zmarłego, kolor, kwiaty, kończąc na prezentacji uwieńczonej kilkoma wspomnieniami bliskich zmarłego. Tym co zapadnie mi w głowie, to tzw miejsce pamięci. Aleks został poddany kremacji po śmierci, jego ciało nie zostało złożone go grobu, gdyż mężczyzna nie chciał aby bliscy przychodzili do niego, biczując się bólem oraz tęsknotą, dlatego jego szczątki zostały rozsypane na górce zwanej potocznie miejscem pamięci. Tam też jest taka rozterka Caroline, która w sumie nie do końca wie gdzie stanąć, gdzie ułożyć znicze, gdzie przysiąść i porozmawiać ze swoim ukochanym.

Bądźmy dobrej myśli, to także walka z tym co dalej. Trzeba odszukać siłe woli do życia, przecież chociaż ktoś bliski nam umiera, ktoś inny nas potrzebuję – w tej sytuacji synek, który nie ukończył jeszcze roku. Autorka opisuję nieudolność służby zdrowia, tego jak ozięble traktuje się ludzi pogrążonych w żałobie, żeby nie powiedzieć depresji. Wydaje mi się, że książka stanowi głośne pożegnanie z ukochanym, zmiana otoczenia, mieszkania, sesje u pani psycholog, bliscy, rodzina, dziecko w zachowaniu oraz twarzy którego widzisz swojego zmarłego męża – to wszystko już się przydarzyło Caroline, autorka robi kolejny krok do przodu, być może komuś swoja ksiązką przyniesie ukojenie, zrozumienie, nadzieję na lepsze jutro, żeby nie powiedzieć da siłę.

Po lekturze wyszłam inna, znam strach o śmierć bliskich, którzy walczą z ciężką chorobą każdego dnia, jednak nie wiem co bym zrobiła na miejscu Caroline. Uważam, że jest bardzo silną kobietą oraz mamą mimo chwiejności orz stanów depresyjnych. Książka pokazuje, że nawet w największym szambie życiowym, musimy być dobrej myśli, bo to daje nam siłę na lepsze jutro. Temat ciężki, ale mimo wszystko, kartki przechodzą jedna za drugą, prowadząc nas na koniec powieści.

źródło: http://www.jejspojrzeniem.com.pl/2020/05/badzmy-dobrej-mysli-caroline-setterwall.html

Sięgając po książkę Caroline Setterwall, nie sądziłam, że przeżyję taki wewnętrzny, emocjonalny szok. Nie sądziłam, że autobiografia ( nie pierwsza z którą miałam styczność),wywoła we mnie tyle smutku współczucia, zrozumienia mieszającego się z pytaniem „Dlaczego?”.

Jakiś czas...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1261
1153

Na półkach:

Każdy z nas, prędzej czy później, będzie musiał zmierzyć się ze śmiercią. Kiedy spotyka ludzi u schyłku życia, jest to przyjmowane ze smutkiem, ale też z niemym zrozumieniem. Gdy dopada osobę w młodym wieku pojawia się przerażenie i masa pytań Dlaczego? Książka "Bądźmy dobrej myśli" opowiada właśnie taką historię. Jest to historia o śmierci, ale też o nowym życiu.

Fabuła
Pewnego ranka Carolina znajduje w łóżku ciało swojego partnera. Lekarze zapewniają ją, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, jednak dziewczynie ciężko pozbyć się wyrzutów sumienia. W jej głowie migocze neon GDYBY – gdybym była dla niego milsza, gdybym nie nakłoniła go do przeprowadzki, gdybym pocałowała go na dobranoc itp. Dzień po dniu Carolina zastanawia się, czy mogłaby zrobić coś, aby nie doszło do tragedii. Zmaganie się z żałobą jest dla niej bardzo trudne, bo ma dziewięciomiesięczne dziecko. Nie może poddać się smutkowi. Musi myśleć o małym Ivanie i o tym, jak poradzi sobie jako samotna matka.

"Bądźmy dobrej myśli" to książka oparta na faktach. Carolina Setterwall spisała swoje wspomnienia, poddając swój związek i wydarzenia po śmierci partnera głębokiej analizie. Poza żałobą autorka porusza takie tematy jak budowanie związku i macierzyństwo.

Aby lepiej przybliżyć wam tę powieść, podzielę ją na trzy części.

Na początku książki wspomnienia z pierwszych dni po śmierci Aksela (partnera Caroliny) przeplatają się opisami jak para się poznała i budowała swój związek. Ten fragment jest bardzo naładowany emocjami. Nie potrafię sobie wyobrazić, jakim szokiem musiało być znalezienie martwego chłopaka i nie potrafię sobie wyobrazić, jak trudne musiało być dla autorki wracanie do tych chwil. Na mnie jednak największe wrażenie zrobił sposób, w jaki Carolina wspomina Aksela, kiedy jeszcze żył. Jak pisze o drobnych rzeczach np. drapiącym zaroście, jeansach w których dobrze wyglądał, czy jakiej słuchał muzyki kiedy pracował. Ich związek nie wyróżnia się niczym specjalnym, ale słowa jakich autorka użyła do jego opisania, tworzą aurę głębokiej miłości rodem z "Love story".

Rozsypanie prochów Aksela kończy pewien etap. Do rodziny dociera, że już go nie ma i czas zorganizować sobie życie na nowo. Carolina nie ma czasu na długą żałobę. Musi mieć dużo siły, bo ma pod opieka malutkiego synka. Kobieta zastępuje chłopcu i matkę i ojcem. Książka jest pełna, bardzo trafnych przemyśleń, na temat macierzyństwa. Są w niej te cudowne momenty, kiedy rodzic pęka z dumy bo dziecko zrobiło pierwszy kroczek, ale są też gorzkie, kiedy czujemy się uwiązane, a wyspane i wymalowane koleżanki rodzą w nas mordercze instynkty.

W tej części autorka mierzy się też z kwestią, jak sobie poradzić kiedy rodzina i przyjaciele wracają do swoich spraw. Po śmierci partnera otrzymała ogromne wsparcie od osób trzecich. Cały czas ktoś z nią był, pocieszał i pomagał w opiece nad dzieckiem. Niestety to nie może trwać wiecznie. Coraz więcej czasu Carolina spędza tylko z synkiem i musi nauczyć się go efektywnie zagospodarować.

W pewnym momencie przychodzi czas na nowy związek. Nowa miłość przynosi dawkę pozytywnej energii. Nie zabraknie jednak trudnych momentów. Jak budować nowy związek z małym dzieckiem u boku? Czy nowy partner spełni oczekiwania ? Czy Carolina zapomni o Akselu, a może będzie potrafiła pokochać dwóch mężczyzn?

Narracja
Bardzo ciekawa jest forma w jakiej została napisana książka. Autorka zwraca się bezpośrednio do zmarłego partnera. Opowiada mu o ich miłości, o tym jak znalazła jego ciało, jak wyglądają dni bez niego, jak rozwija się ich synek, zwierza mu się z codziennych rozterek. Wygląda to mniej więcej tak: TWOJA mama bawiła się z NASZYM synkiem, kiedy ja sortowałam TWOJE rzeczy, lub: Ivan staje się coraz bardziej podobny DO CIEBIE. Monolog Caroliny, pomimo że napisany z zamiarem udostępnienia czytelnikom, jest bardzo intymny. Czuć, że autorka włożyła dużo serca w spisanie swojej historii.

Moja opinia
Jestem bardzo sceptycznie nastawiona do poradników. Spisanie suchych porad, wypunktowanie kroków do osiągnięcia jakieś celu jest czymś co mnie nie przekonuje. Zamiast tego wolę przeczytać relację człowieka, który zmaga się z podobnym problemem. Nie musi to być koniecznie obszerna powieść. Widzę ogromny potencjał choćby w mediach społecznościowych. Jeszcze będąc w ciąży, miałam wizję macierzyństwa, jak to spacerują z wózkiem i psem po parku. Co się okazało, to że mojego dziecka nie da się włożyć do wózka. M. akceptowała tylko i wyłącznie noszenie na rękach. Każde wyjście z domu było ogromnym wyzwaniem. Do tego musiałam zmierzyć się z otoczeniem, w którym 99 % dzieci kochało wózek i spało w nim jak aniołki, nie wspominając o tradycyjnym "nie noś bo przyzwyczaisz". Pewnego dnia trafiłam na Facebooku na bardzo merytoryczną grupę o rodzicielstwie. Spadł mi kamień z serca, kiedy przeczytałam tuziny podobnych historii. Nawet kiedy jedyną radą było kiedyś jej przejdzie, to pocieszająca była myśl, że nie tylko moje dziecko jest nienormalne, że niekoniecznie zrobiłam coś nie tak.

Do czego zmierzam? A no, że widzę w tej powieści ogromny potencjał terapeutyczny. Carolina Setterwall nie daje czytelnikom gotowych rozwiązań, ona cały czas szuka i waha się czy słusznie postępuje, ale daje coś ważniejszego – nadzieję, że może być lepiej. Udowadnia, że nawet kiedy życie rzuca nam kłody pod nogi warto być dobrej myśli.

Podsumowanie
"Bądźmy dobrej myśli" to książka o utracie bliskiej osoby, o wielkiej miłości i macierzyństwie. Jej autorka musiała zmierzyć się z trudnymi doświadczeniami. Radziła sobie różnie, ale zawsze znajdowała się, żeby się podnieść i iść do przodu. Carolina Setterwall dzieli z czytelnikami bardzo trafnymi przemyśleniami. Nie boi się pisać o rzeczach, które zazwyczaj nie wychodzą poza obręb myśli krążących w głowie. Sprawia, że nawet te złe, czy zawstydzające myśli zostają oswojone jako po prostu ludzkie.

Każdy z nas, prędzej czy później, będzie musiał zmierzyć się ze śmiercią. Kiedy spotyka ludzi u schyłku życia, jest to przyjmowane ze smutkiem, ale też z niemym zrozumieniem. Gdy dopada osobę w młodym wieku pojawia się przerażenie i masa pytań Dlaczego? Książka "Bądźmy dobrej myśli" opowiada właśnie taką historię. Jest to historia o śmierci, ale też o nowym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

74 użytkowników ma tytuł Bądźmy dobrej myśli na półkach głównych
  • 37
  • 36
  • 1
15 użytkowników ma tytuł Bądźmy dobrej myśli na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Bądźmy dobrej myśli

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bądźmy dobrej myśli