
Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-10-16
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-10-16
- Liczba stron:
- 272
- Czas czytania
- 4 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380535152
„Kukuczka marzył o zdobyciu wszystkich czternastu ośmiotysięczników. To marzenie się spełniło. Więc gdzie jeszcze tak gnał? Przyzwyczajenie, radość ze zdobytego szczytu, spokój i ukojenie, jakie daje obcowanie z górami, przyrodą, a może coś więcej, coś jeszcze, czego nie pojmiemy. Tę wiedzę miał tylko on. Mają ją wszyscy, którzy zdobywają „swoją górę”.
Południowa ściana Lhotse to jedna z najtrudniejszych ścian w Himalajach – trzy tysiące metrów wymagającego terenu z trudnościami rosnącymi wraz z wysokością. Jej przejście uznano za największe wyzwanie himalajskie XX i XXI wieku. Mierzyli się z nią najlepsi na świecie wspinacze.
Jerzy Kukuczka dwa lata wcześniej zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. I nie miał dość. Na Lhotse zaprosił dziennikarkę z Telewizji Katowice, jego rodzinnego miasta. Elżbieta Piętak miała dwie pasje, wspinaczkę i filmowanie. Podczas wyprawy prowadziła dziennik, w którym notowała zdarzenia ważne i powszednie.
„Tak naprawdę potrzebne jest szczęście. Jurek zawsze mówi, że oprócz umiejętności, rozsądku i wiary trzeba mieć właśnie szczęście. Przypomniały mi się różne publikacje, które ukazywały się na temat jego wspinania, wywiady z nim. Wielokrotnie przewijało się słowo szczęście”.
24 października Kukuczka nie odezwał się do bazy o umówionej godzinie. Kilka dni później świat obiegła tragiczna wiadomość: Jerzy Kukuczka zginął na południowej ścianie Lhotse.
„Przez wiele lat zastanawiałam się, co by było gdyby? Gdyby wszystko zakończyło się sukcesem, a Jurek pokonałby tę cholerną ścianę. Byłaby wielka radość. […] Ale czy ma sens zastanawiać się, co by było gdyby? Ciągle myśleć i wracać do wspomnień? Ma. Bo nie da się zapomnieć tego, co przeżyliśmy. Nie da się też zapomnieć o Kukuczce”.
Kup Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki
To nie tak miało być
Jerzy Kukuczka był pierwszym Polakiem i drugim Europejczykiem, który włożył na swoją głowę Koronę Himalajów i Karakorum. Wprawdzie przegrał wyścig o palmę pierwszeństwa z Reinholdem Messnerem, ale został – podobnie jak on – niekwestionowanym królem ośmiotysięcznych kolosów. Wielu spośród tych, którzy obserwowali te zmagania, zastanawiało się, co dalej z górską karierą mającego beskidzkie korzenie wspinacza, który udowodnił, że jest postacią wybitną. Pojawiały się głosy, że skoro zdobył wszystko, powinien odpuścić. Zwolnić i nie podejmować ryzyka w doborze celów i ścian. Jerzy, zwany przez przyjaciół Kukusiem, pokazał, że nie chodził w najwyższe góry dla statystyk. Czynił to z miłości i wielkiej pasji, a liczby były tylko tłem. Nikt nie przypuszczał, że wyprawa na Lhotse z 1989 roku będzie jego ostatnią podróżą w góry.
W wyprawie, w czasie której miała zostać poskromiona południowa ściana czwartego co do wysokości ośmiotysięcznika, w ataku szczytowym Jerzemu Kukuczce partnerował Ryszard Pawłowski.
Elżbieta Piętak, dziennikarka i producentka telewizyjna, otrzymała propozycję zrealizowania filmu dokumentalnego. Miała zająć się też promocją ekspedycji i pisaniem artykułów. Z tej okazji oczywiście skorzystała, bo przecież komu jak komu, ale „Kukuczce się nie odmawia”. Spod jej pióra wyszedł dziennik wyprawy, który stanowi fundament i główną część książki wydanej jesienią tego roku przez wydawnictwo National Geographic.
„Lhotse ‘89” to książka wyróżniająca się na górskiej półce. Jej autorka nie jest profesjonalną himalaistką, nie jest osobą, która umie zakładać poręczówki, wkręcać w lód śruby i która ma na koncie zdobyte nepalskie czy pakistańskie szczyty. Góry są jej pasją, zna ich specyfikę i interesuje się tematyką wspinaczki. Dlatego też jej relacja jest bardzo dobra i świetnie obrazuje klimat wyprawy, życie w bazie, atmosferę wśród uczestników. Z zapisanych pod szczytem Lhotse słów wyłaniają się ciekawe sylwetki ludzi, na których tle wyróżnia się postać Kukuczki.
Elżbieta Piętak plastycznie opisuje emocje i wrażenia z każdego dnia w górach. A dni te były bardzo różne. Miały smak małych i większych sukcesów, porażek i odczuwania dominujących sił natury. Nastroje też zmieniały się jak pogoda. Wszyscy zgodnie trzymali kciuki i pracowali na sukces, którego niestety nie było. Na jego miejscu pojawiła się tragedia, która wszystkimi wstrząsnęła do głębi. Góry okazały się bezlitosne i nieczułe na doświadczenie. Co zawiodło? Gdzie popełniono błąd? Na szczęście autorka nie pokusiła się o ocenę sytuacji. Nie szukała przyczyn i nie wysnuwała teorii. Swoimi zapiskami pozwoliła odczuć to groźne i zaborcze oblicze gór, które czasem każą płacić wspinaczom chcącym postawić stopę na ich szczytach najwyższą cenę.
Tytuł czyta się wyjątkowo. Bo z jednej strony jest piękno eksploracji, radość z obcowania z naturą i zadowolenie z realizacji marzeń, zaś z drugiej pulsuje świadomość zbliżającego się nieszczęścia i końca życiowej drogi tak wybitnego wspinacza.
W trakcie czytania pojawia się wiele emocji, nasuwa się sporo refleksji o sens zdobywania gór, narażania życia w imię pasji. Ta publikacja to hołd wobec światowej sławy wspinacza, jakim był Kukuczka, i świadectwo dla potomnych o człowieku, który kochał góry do końca.
Książka jest starannie wydana, a tekst uzupełniają liczne fotografie. Obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego, kto pasjonuje się górami i lekturami o nich.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Oceny książki Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki
Poznaj innych czytelników
413 użytkowników ma tytuł Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki na półkach głównych- Przeczytane 260
- Chcę przeczytać 147
- Teraz czytam 6
- Posiadam 49
- Góry 11
- 2020 7
- Audiobook 6
- 2020 6
- 2021 6
- Literatura górska 5































OPINIE i DYSKUSJE o książce Lhotse'89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki
Rok 1989 był tragicznym w polskim himalaizmie, ale królowa Lhotse każdemu miłośnikowi tematyki górskiej kojarzy się z tylko jednym nazwiskiem - Kukuczka. Niezmiernie ucieszyłam się, że poznam te wydarzenia z perspektywy uczestniczki wyprawy, a przy tym wybitnej dziennikarki. Książka nie porywa, ale pamiętnik to specyficzna forma przekazu. Codzienność to przecież zbiór nudnych, rutynowych czynności: pranie, gotowania, mycie i obserwacja otoczenia. I to wszystko tutaj odnajdujemy. Oprócz tego rozmowy, trochę refleksji i co bardzo cieszy, sporo zdjęć. Ale tym razem to nie one mnie urzekły najbardziej. Moje serce skradły "wycinki" i to je pochłonęłam z największą uwagą. Nagłówki z gazet zapamiętanych z dzieciństwa, a wśród nich " Sport" z artykułem o Kukuczce, a obok krótka wzmianka ze zdjęciem Waldemara Legienia. Ach cóż to był za mistrz. Warto? A jakże, choćby za przyczyna takich właśnie perełek.
Rok 1989 był tragicznym w polskim himalaizmie, ale królowa Lhotse każdemu miłośnikowi tematyki górskiej kojarzy się z tylko jednym nazwiskiem - Kukuczka. Niezmiernie ucieszyłam się, że poznam te wydarzenia z perspektywy uczestniczki wyprawy, a przy tym wybitnej dziennikarki. Książka nie porywa, ale pamiętnik to specyficzna forma przekazu. Codzienność to przecież zbiór...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja trzecia lektura o Jerzym Kukuczce, z tym, że była to bardziej historia o autorce niż o Himalaiście, tudzież Himalajach. Niemniej, wbrew opiniom, mi się podobała ta inna perspektywa. To nieprawda, że w książkach o konkretnych wyprawach powinno pisać się tylko o górach i dokonaniach. To nie jest biografia, tylko książka o wyprawie. A samo wspinanie zajmuje podczas takich przedsięwzięć naprawdę wyjątkowo niewielką ilość czasu. To są przygotowania, trecking i bazowe koczowanie. Tak to po prostu wygląda i inne książki wyprawowe się pod tym względem od tej nie różnią. Różnią się narracją, bo zazwyczaj są to wywiady rzeki ze wspinaczami, a nie relacja dziennikarki, uczestniczącej w wyprawie. To akurat nadaje jej unikalności i innego spojrzenia. Nie widzę też potrzeby pisania kolejnej biografii Kukuczki, bo Panowie Kortko i Pietraszewski zrobili w tym temacie wszystko i nie widzę sensu przeskakiwania tej poprzeczki. Fakt, że sam wypadek zajmuje w niej mało miejsca, oddaje proporcje całości. Bo to były sekundy. W czasie których zakończyła się pewna epoka, ale z punktu widzenia wyprawy, takie oddanie sprawy było właściwe. Jeśli ktoś spodziewał się tańca na grobie, to będzie rozczarowany, tu tego nie znajdzie. I dobrze.
Moja trzecia lektura o Jerzym Kukuczce, z tym, że była to bardziej historia o autorce niż o Himalaiście, tudzież Himalajach. Niemniej, wbrew opiniom, mi się podobała ta inna perspektywa. To nieprawda, że w książkach o konkretnych wyprawach powinno pisać się tylko o górach i dokonaniach. To nie jest biografia, tylko książka o wyprawie. A samo wspinanie zajmuje podczas takich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOCENA - 8/10 REWELACJA
„LHOTSE 89” – Elżbiety Piętak to ujmująca i ciekawa relacja z ostatniej wyprawy z udziałem Jerzego Kukuczki. Jak zapewne pamiętacie nasz wielki himalaista był pierwszym Polakiem, i drugim Europejczykiem który zdobył koronę Himalajów i Karakorum czyli 14 ośmiotysięczników. Z racji tego że był ambitnym wspinaczem, lubił wyzwania, szukał adrenaliny i był ciągle głodny gór, postanowił rzucić rękawicę dotychczas niezdobytej południowej ścianie LHOTSE, której oparło się wielu wspinaczy z Reinholdem Messnerem włącznie.
Kukuczka zaprosił na tę wyprawę Elżbietę Piętak producentkę telewizyjną oraz dziennikarkę, której zadaniem było zrealizowanie a tym wyczynie filmu dokumentalnego. Wszyscy byli pełni nadziei i wierzyli że w końcu ściana zostanie zdobyta. Trzeba wiedzieć że południowa odnoga LHOTSE jest jedną z najtrudniejszych ścian w Himalajach. Jerzy Kukuczka wraz z Ryszardem Pawłowskim, chcieli dokonać niemożliwego i zaryzykowali swoim życiem w i imię pasji i marzeń. Ten reportaż jest właśnie o tym wydarzeniu, autorka oddała hołd największemu himalaiście świata, który zginął na ścianie nie pokonawszy jej.
Wspaniała relacja, liczne fotografie, swoisty dziennik z ostatniej wyprawy Jerzego Kukuczki człowieka, który miłował góry jak nikt i oddał dla nich to co najcenniejsze czyli życie. Książka przynosi wiele emocji, wzruszeń, opisuje codzienność tej wyprawy, zmagania himalaistów, ich życie w zakładanych obozach oraz atak szczytowy, który się nie powiódł. Z książki nie dowiemy się dokładnie jak doszło do wypadku, co zawiodło i gdzie Jurek popełnił błąd. Do dziś tak naprawdę nikt nie podjął się opracowania które wyjaśniłoby jednoznacznie przyczyny tej tragedii. Niezależnie od tego reportaż godny polecenia wszystkim miłośnikom gór, choć nie tylko. Warto również tę książkę przeczytać choćby z ogromnego szacunku dla dokonań naszego wielkiego himalaisty, który rozsławił nasz kraj na arenie międzynarodowej i był niekwestionowanym królem, który miał Himalaje i Karakorum u swych stóp. Pozdrawiam czytających:). Jack_
OCENA - 8/10 REWELACJA
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„LHOTSE 89” – Elżbiety Piętak to ujmująca i ciekawa relacja z ostatniej wyprawy z udziałem Jerzego Kukuczki. Jak zapewne pamiętacie nasz wielki himalaista był pierwszym Polakiem, i drugim Europejczykiem który zdobył koronę Himalajów i Karakorum czyli 14 ośmiotysięczników. Z racji tego że był ambitnym wspinaczem, lubił wyzwania, szukał adrenaliny i...
Nie polecam tej książki - nazwa jest myląca; książka przedstawia wyprawę himalaistyczną z perspektywy dziennikarki, która opowiada o siedzeniu w bazie i robieniu prania oraz o swoich sukcesach. Książka ma niewiele wspólnego z himalaizmem czy Jerzym Kukuczką.
Nie polecam tej książki - nazwa jest myląca; książka przedstawia wyprawę himalaistyczną z perspektywy dziennikarki, która opowiada o siedzeniu w bazie i robieniu prania oraz o swoich sukcesach. Książka ma niewiele wspólnego z himalaizmem czy Jerzym Kukuczką.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW trakcie urlopu naszło mnie, żeby przeczytać jakąś książkę o górach, wspinaniu i himalaistach. Zachęcona tytułem "Lhotse 89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki" sięgnęłam po publikację Elżbiety i Dariusza Piętaków.
Celem Kukuczki było zdobywanie nowych dróg. Był drugim po Włochu Messnerze człowiekiem na świecie, który zdobył wszystkie położone w Himalajach i Karakorum 14 szczytów o wysokości powyżej ośmiu tysięcy metrów. Naprzeciw wielkiej sławy himalaistom, wyposażonych w ogromne pieniądze, stanął skromny, wiecznie uśmiechnięty Polak, którego jedynymi atutami była niesłychana wola walki i nieprawdopodobne umiejętności.
24 października 1989 roku podczas zdobywania południowej ściany Lhotse zginął Jerzy Kukuczka. Po trzech dekadach od tamtego smutnego wydarzenia jedna z uczestniczek wyprawy postanowiła po raz pierwszy opublikować swoje prywatne zapiski. Książka Elżbiety Piętak nie rzuca wprawdzie nowego światła na przyczyny odpadnięcia polskiego himalaisty od ściany, ale jest dobra lekturą podróżniczą, która przypadnie do gustu przede wszystkim górskim nowatorom.
Polska ekspedycja liczyła 13 osób, nie licząc Nepalczyków. Jedyną kobietą w tym gronie była właśnie Elżbieta Piętak. Reporterka miała przygotować film dokumentalny z próby przejścia ściany, która do tamtej pory pozostawała niezdobyta. Dla Kukuczki było to wielkie marzenie i chciał je urzeczywistnić. Dziennikarka notowała wszystko skrzętnie w trakcie swojego pobytu.
To wszystko składa się na bogato ilustrowaną książkę, która przybliża ostatnie wielkie wyzwanie w karierze Kukuczki. Książka to swego rodzaju pamiętnik Elżbiety Piętak z wyprawy na Lhotse. Autorka zrywa z pomnikowymi wizerunkami himalaistów i w swoich wspomnieniach skupia się na pozytywnych, jak i negatywnych cechach charakterów członków ekipy. Znajdziemy tu mnóstwo informacji na temat życia codziennego w bazie pod szczytem, które nie jest usłane różami i w głównej mierze skupia się na zabijaniu nudy.
A Kukuczki w książce jest jak na lekarstwo. Jeśli spodziewacie się po tej publikacji czegoś więcej o himalaiście z Katowic to się zawiedziecie. To bardziej książka o wyprawie pod Lhotse.
Ale i tak polecam miłośnikom gór.
W trakcie urlopu naszło mnie, żeby przeczytać jakąś książkę o górach, wspinaniu i himalaistach. Zachęcona tytułem "Lhotse 89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki" sięgnęłam po publikację Elżbiety i Dariusza Piętaków.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCelem Kukuczki było zdobywanie nowych dróg. Był drugim po Włochu Messnerze człowiekiem na świecie, który zdobył wszystkie położone w Himalajach i Karakorum 14...
Jak rozumiem Jurek Kukuczka w tytule jest tylko po to, żeby książka dobrze sie sprzedała. Sprytnie, nie powiem.
Jest dobrze, ale tytuł bardzo mylący. Spodziewa się człowiek zupełnie czegoś innego, a dostaje raport z wyprawy... nie do końca na temat... No tak to się nie robi.
Jak rozumiem Jurek Kukuczka w tytule jest tylko po to, żeby książka dobrze sie sprzedała. Sprytnie, nie powiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest dobrze, ale tytuł bardzo mylący. Spodziewa się człowiek zupełnie czegoś innego, a dostaje raport z wyprawy... nie do końca na temat... No tak to się nie robi.
Jest to relacja z pozycji biernego obserwatora. Spodziewałam się czegoś innego niż: zrobiłam pranie, umyłam głowę, ugotowałam bigos i tym podobne atrakcje. Jest parę konkretów ale ogólnie, to rozczarowanie.
Jest to relacja z pozycji biernego obserwatora. Spodziewałam się czegoś innego niż: zrobiłam pranie, umyłam głowę, ugotowałam bigos i tym podobne atrakcje. Jest parę konkretów ale ogólnie, to rozczarowanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd połowy zaczyna być ciekawie. Bardzo dużo niepotrzebnych szczegółów, wtrąceń i powtórzeń. Zdjęcia to fajny pomysł, ale dużo jest nieistotnych, które wybijają z rytmu historii. Spodziewałam się czegoś lepszego.
Od połowy zaczyna być ciekawie. Bardzo dużo niepotrzebnych szczegółów, wtrąceń i powtórzeń. Zdjęcia to fajny pomysł, ale dużo jest nieistotnych, które wybijają z rytmu historii. Spodziewałam się czegoś lepszego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElżbieta Piętak przygotowała opowieść z zapisów i notatek ostatniej wyprawy z Jerzym Kukuczką. Wszyscy wiemy jak stoi sie w dyskoncie koło kasy i leżą ksiazki to jak słodycze koło dzieci. W dodatku z taka reklamą. Zakupiłam. I kolejce już czytac zaczęłam. A co tam kolejka książkowego stosu wstydu. To o Kukuczce! Hm. Ale to w tytule, bo ksiazka jest o Pani Eli Piętak.
Ela odmówiła Kukuczce.
Ela pojechała z Jurkiem.
Ela posłuchała Dyrektora.
Eli spuchły ręce.
Ela schowała flaszki.
Ela i Kukuś nakrzyczeli na siebie.
Kukuś spadł.
Zeszli.
Kupowali upominki.
Wrócili.
Jest garść suchych faktów oraz przedruki artykułów ekspertów po śmierci Jerzego Kukuczki.
Uwaga. Po pierwszym rozczarowaniu przyszła mi refleksja. Podziwiam każdego kto tam wejdzie.
Kto tam walczy ze sobą, ze swoimi słabosciami.
W dodatku jak idzie sie z taką żywą legenda i ona nie wraca. Dla świata sie nic innego nie liczy.
A przecież to ogromny prywatny sukces pani Eli.
Nie oceniam. Nie zamierzam. Nie wiem jak przetrwać coś takiego.
Może właśnie opisanie tego w takim dystansie jest właśnie najlepsza drogą?
Kto zrozumie himalaistów?
Dla tych co mają czas polecam.
https://www.instagram.com/p/B59jsKNhWES/?utm_source=ig_web_copy_link
Elżbieta Piętak przygotowała opowieść z zapisów i notatek ostatniej wyprawy z Jerzym Kukuczką. Wszyscy wiemy jak stoi sie w dyskoncie koło kasy i leżą ksiazki to jak słodycze koło dzieci. W dodatku z taka reklamą. Zakupiłam. I kolejce już czytac zaczęłam. A co tam kolejka książkowego stosu wstydu. To o Kukuczce! Hm. Ale to w tytule, bo ksiazka jest o Pani Eli Piętak.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEla...
"Lhotse`89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki". Czy warto przeczytać?
Moim zdaniem jak najbardziej warto, ale ci, którzy liczą na to, że po zakupie otrzymają kolejną opowieść o Jerzym Kukuczce, mogą być nieco rozczarowani. „Kukuś”, jak pieszczotliwie nazywa legendarnego himalaistę autorka, pojawia się w tych wspomnieniach jedynie od czasu do czasu, a Elżbieta Piętak skupia się głównie na sobie oraz wydarzeniach podczas wyprawy widzianych z własnej perspektywy. Czy to coś złego? Według mnie nie, gdyż na rynku nietrudno znaleźć publikacje poświęcone Jerzemu Kukuczce lub himalaizmowi z perspektywy wspinaczy. Dodatkowo Elżbieta Piętak narracji nie prowadzi z punktu widzenia laika, co znacznie ułatwi przebrnięcie przez lekturę ludziom, którzy wiedzą o co chodzi we wspinaczce w górach wysokich. Ja przed przystąpieniem do czytania liczyłem na typowy opis himalajskiej przygody, a dostałem coś zupełnie innego. Coś, co nie było zastrzykiem adrenaliny, ale otworzyło mi oczy na kilka spraw, nad którymi wcześniej się nie zastanawiałem. Gotowanie, robienie prania i kąpiel to podstawowe czynności, które jednak na dużej wysokości stają się nie lada wyzwaniami.
Dla kogo jest książka "Lhotse`89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki"?
Na pewno nie jest to książka dla osób, które szukają przygody z dużą dawką adrenaliny. W tej publikacji wspinaczka na Lhotse znajduje się tak jakby w tle, a pamiętnik Elżbiety Piętak skupia się na przygotowaniach do wyprawy, życiu w bazie, pracy reporterskiej oraz powrocie do domu. Jest tu też sporo fotografii autorstwa głównie Dariusza Piętaka – znanego grotołaza i wspinacza, a prywatnie męża Pani Elżbiety. „Konserwowanie się”, gotowanie bigosu, latanie na paralotni, gra w karty, robienie prania, pisanie artykułów i kręcenie materiałów – takie zajęcia wypełniały dni narratorki podczas wyprawy na Lhotse, ale i o tytułowym Jerzym Kukuczce można się dowiedzieć paru rzeczy, o których nikt wcześniej nie wspominał. Anegdot też nie brakuje. Autorka opowiada np. o tym jak smakuje nepalski bimber, albo o tym jak uczestnicy wyprawy z baru w Katmandu trafili prosto na… chrzciny. Ta książka to również swego rodzaju odpowiedź na marzenia szarego obywatela, któremu nie w głowie zdobywanie najwyższych szczytów, ale eskapada w Himalaje, o której mówi cała Polska, już jak najbardziej.
Więcej na: https://legendysportu.pl/lhotse89-ostatnia-wyprawa-jerzego-kukuczki-recenzja-ksiazki/
"Lhotse`89. Ostatnia wyprawa Jerzego Kukuczki". Czy warto przeczytać?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem jak najbardziej warto, ale ci, którzy liczą na to, że po zakupie otrzymają kolejną opowieść o Jerzym Kukuczce, mogą być nieco rozczarowani. „Kukuś”, jak pieszczotliwie nazywa legendarnego himalaistę autorka, pojawia się w tych wspomnieniach jedynie od czasu do czasu, a Elżbieta Piętak skupia...