Tarnowskie Góry Fantastycznie

325 str. 5 godz. 25 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Tarnowskie Góry fantastycznie (tom 1)
- Seria:
- Tarnowskie Góry Antologia
- Data wydania:
- 2019-09-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-09-14
- Liczba stron:
- 325
- Czas czytania
- 5 godz. 25 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788393733606
W Tarnowskich Górach dzieją się rzeczy niezwykłe. Środkiem miasta przechodzi barwny festyn Gwarków, a pewien niezbyt towarzyski mężczyzna zamienia się w kota, zostawiając swoją partnerkę w poczuciu niespełnienia. Pracownik ratusza może posiąść moc „znikania” nieodpowiadających mu osób i budynków. Kogoś innego pożre krwiożerczy chomik. Albo nastanie apokalipsa bądź przylecą kosmici.
"Tarnowskie Góry Fantastycznie" to wyraz fascynacji miastem i regionem oraz niesamowita okazja do spojrzenia na nie z zupełnie innej perspektywy – a nawet wielu perspektyw, bo ilu autorów, tyle opowieści.
Opowiadania:
Znikacz - Paweł Majka
Przepraszam, zajęte - Jan Maszczyszyn
Płyną - Wojciech Gunia
Samarytanka - Robert J. Szmidt
W poszukiwaniu skradzionego czasu - Aleksandra Janusz
Na łóżku leżała dziewczyna - Rafał W. Orkan
Skarbek Space - Andrzej Kozakowski
Pełnia Światła - Radek Rak
Straszny i osobliwy przypadek Szmatławic Dolnych - Tomasz Bochiński
Sklepik ze zwierzętami - Istvan Vizvary
Srebro głupców - Łukasz Orbitowski
"Tarnowskie Góry Fantastycznie" to wyraz fascynacji miastem i regionem oraz niesamowita okazja do spojrzenia na nie z zupełnie innej perspektywy – a nawet wielu perspektyw, bo ilu autorów, tyle opowieści.
Opowiadania:
Znikacz - Paweł Majka
Przepraszam, zajęte - Jan Maszczyszyn
Płyną - Wojciech Gunia
Samarytanka - Robert J. Szmidt
W poszukiwaniu skradzionego czasu - Aleksandra Janusz
Na łóżku leżała dziewczyna - Rafał W. Orkan
Skarbek Space - Andrzej Kozakowski
Pełnia Światła - Radek Rak
Straszny i osobliwy przypadek Szmatławic Dolnych - Tomasz Bochiński
Sklepik ze zwierzętami - Istvan Vizvary
Srebro głupców - Łukasz Orbitowski
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Tarnowskie Góry Fantastycznie w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Tarnowskie Góry Fantastycznie
Poznaj innych czytelników
216 użytkowników ma tytuł Tarnowskie Góry Fantastycznie na półkach głównych- Chcę przeczytać 137
- Przeczytane 79
- Posiadam 18
- Chcę w prezencie 4
- Fantastyka 3
- Legimi 3
- 2019 2
- Audio 2
- 2021 2
- Serie 2
Tagi i tematy do książki Tarnowskie Góry Fantastycznie
Czytelnicy Tarnowskie Góry Fantastycznie przeczytali również
Cytaty z książki Tarnowskie Góry Fantastycznie
Pewnego ranka po nocy pełnej niespokojnych snów Grzegorz S. obudził się we własnym łóżku i pojął, że jest kotem."
Radek Rak - Pełnia światła.
Dodaj nowy cytat
Więcej 
















































Opinie i dyskusje o książce Tarnowskie Góry Fantastycznie
„Tarnowskie Góry Fantastycznie 1” Saga Egmont 2024, zakupione i wysłuchane Woblink
Kilka tekstów z tego zbioru , jak się okazało, już czytałam (Vitzvary, Gunia). Niektóre rozczarowały (po Raku spodziewałam się więcej, choć kilka scenek przedstawiających życie z mężem przemienionym w kota – niezłych, w ogóle to znośna wariacja na temat „Przemiany” Kafki). Gunia i „Płyną” – bardzo, bardzo dobre, pisanie o apokalipsie (albo o obłędzie) tak jakby obok; muszę przeczytać „Kiedy będziesz gotowy, idź”, już sam tytuł brzmi wspaniale. Takie trochę niesamowite wrażenia towarzyszące lekturze tekstów pogłębiały drobne zbiegi okoliczności – czytam akurat opowiadania Laszlo K., a bohaterki opowiadania Orkana idą do kina na „Harmonie Werckmeistera”. Robert J. Schmidt – cóż, jeśli czytaliście jakikolwiek tekst Schmidta, to wiadomo, wojna, walka i wszyscy giną, to takie męskie rozrywki czy zainteresowania. Ładne opowiadanie Orbitowskiego, trochę mniej ponura historia rodzinna o tym, jak trudno określić, czy to co się nam przydarza to jest dobre czy złe; świetne postaci rodziców. Aleksandra Janusz w nieznanej mi odsłonie – „W poszukiwaniu straconego czasu”, trochę o korporacji, trochę o fizyce, trochę o pazerności, dobrze się czytało to opowiadanie. Jak dla mnie, to najlepsza z trzech części antologii. Muszę się do tych Tarnowskich Gór wybrać, na pewno już się tam uspokoiło po tych okropnych rzeczach, które wyczyniał bohater „Znikacza”.
„Tarnowskie Góry Fantastycznie 1” Saga Egmont 2024, zakupione i wysłuchane Woblink
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilka tekstów z tego zbioru , jak się okazało, już czytałam (Vitzvary, Gunia). Niektóre rozczarowały (po Raku spodziewałam się więcej, choć kilka scenek przedstawiających życie z mężem przemienionym w kota – niezłych, w ogóle to znośna wariacja na temat „Przemiany” Kafki). Gunia i „Płyną” –...
A tu się tyle dzieje w tej opowieści, koniecznie sprawdź: http://kwyrloczka.pl/2025/10/11/o-tym-jak-odkurzam-wspomnienia-tarnowskie-gory-fantastycznie/
TARNOWSKIE GÓRY FANTASTYCZNIE
Książkę dostałam od męża — widać zasmakował mu ten lodowy puchar z płonącą cukrową kostką. Zaćwierkał w nim cichutko sentyment do tarnogórskiego dworca i kupił w internetowych czeluściach. Mąż kupił, ja otrzymałam. Pierwsze wrażenie nie było zbyt dobre. Pomyślałam, że to będzie pewnie straszny badziew, bardziej jakaś reklama na zlecenie urzędu miasta niż faktyczna powieść. Zwracam jednak honor wydawnictwu i autorom — niesamowicie się pomyliłam. Wszystkie zebrane opowiadania były naprawdę udane. Jedno z nich — Pełnia Światła Radka Raka — zostało przeczytane przynajmniej trzem osobom, a i wam także nie szczędziłam fragmentów. I choć kot nie jest moim ulubionym zwierzęciem, mężczyzna przemieniony w kota to zupełnie co innego. Co ciekawe, przeczytane historie nadal ze mną zostają, nie rozmywają się szybko w pamięci jak niektóre rozrywkowe książki.
Nigdy nie zapomnę też starego Pierdwy. Rzadko zdarza się, że sam autor napisze komentarz pod cytatem ze swojej opowieści. Rozpiera mnie duma, iż udało mi się ugościć tak znamienitą osobę w swoich skromnych progach. Pozdrawiam serdecznie Pana Bochińskiego i zapytuję, czy już dowiedział się Pan, jak sprawy się mają ze starym twardochowym Pindurem?
PODSUMOWANIE
Jeśli czujesz sentyment i ciągotę do Gór, masz — przeczytaj Tarnowskie Góry Fantastycznie i fantastycznie się baw. Uważaj, żeby nagle nie zmienić się w kota lub żarłocznego chomika. Pilnuj swej ścieżki, bo możesz zbłądzić gdzieś w rejony Szmatławic albo Hołdy Popłuczkowej, a wtedy nie wiadomo, co się może wydarzyć.
A tu się tyle dzieje w tej opowieści, koniecznie sprawdź: http://kwyrloczka.pl/2025/10/11/o-tym-jak-odkurzam-wspomnienia-tarnowskie-gory-fantastycznie/
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTARNOWSKIE GÓRY FANTASTYCZNIE
Książkę dostałam od męża — widać zasmakował mu ten lodowy puchar z płonącą cukrową kostką. Zaćwierkał w nim cichutko sentyment do tarnogórskiego dworca i kupił w internetowych czeluściach....
Ciekawa antologia opowiadań, których wspólnym motywem są Tarnowskie Góry. Jak to w zbiorze opowiadań: jedne są lepsze, inne są … inne. Na uwagę zasługują zwłaszcza utwory Aleksandry Janusz, Radka Raka i Łukasza Orbitowskiego. Dla ciekawych twórczości tegorocznego laureata „Zajdla”, jest też opowiadanie Istvana Vizwary. Całkiem fajny sposób promocji miasta, choć jak to przy zbiorach opowiadań, trzeba się liczyć z różną jakością utworów.
Ciekawa antologia opowiadań, których wspólnym motywem są Tarnowskie Góry. Jak to w zbiorze opowiadań: jedne są lepsze, inne są … inne. Na uwagę zasługują zwłaszcza utwory Aleksandry Janusz, Radka Raka i Łukasza Orbitowskiego. Dla ciekawych twórczości tegorocznego laureata „Zajdla”, jest też opowiadanie Istvana Vizwary. Całkiem fajny sposób promocji miasta, choć jak to przy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoziom opowiadań bardzo nierówny, są i bardzo dobre, są średnie, ale są też kompletnie bez sensu. Moim zdaniem najlepsze z opowiadań to: "W poszukiwaniu straconego czasu" oraz "Srebro głupców". I tyle.
Poziom opowiadań bardzo nierówny, są i bardzo dobre, są średnie, ale są też kompletnie bez sensu. Moim zdaniem najlepsze z opowiadań to: "W poszukiwaniu straconego czasu" oraz "Srebro głupców". I tyle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewiele tu Tarnowskich, ale jako temat wiodący przewijają się gdzieś w tle. Same opowiadania, jak to w antologiach bywa, jedne słabsze, inne silniejsze. Co trzeba docenić to szata graficzna - bardzo estetyczne i klimatyczne zdjęcia, dobrej jakości papier. Dla pasjonatów.
Niewiele tu Tarnowskich, ale jako temat wiodący przewijają się gdzieś w tle. Same opowiadania, jak to w antologiach bywa, jedne słabsze, inne silniejsze. Co trzeba docenić to szata graficzna - bardzo estetyczne i klimatyczne zdjęcia, dobrej jakości papier. Dla pasjonatów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślałam, że będzie mi się ten zbiór opowiadań czytało ciężko. Natomiast było wręcz odwrotnie, wszystkie bardzo mi się spodobały. Szczególnie to, w którym Rybak rozrzucił srebro na pochodzie Gwarkowym. Albo to, w którym Grzegorz pozwolił by zwyciężyła w nim natura kota. Jak i to, w którym okazało się, że w Tarnowskich Górach mieszka zegarmistrz, któremu udaje się wygrywać z czasem. A to jeszcze nie koniec. Można tak wymieniać i wymieniać.
Myślałam, że będzie mi się ten zbiór opowiadań czytało ciężko. Natomiast było wręcz odwrotnie, wszystkie bardzo mi się spodobały. Szczególnie to, w którym Rybak rozrzucił srebro na pochodzie Gwarkowym. Albo to, w którym Grzegorz pozwolił by zwyciężyła w nim natura kota. Jak i to, w którym okazało się, że w Tarnowskich Górach mieszka zegarmistrz, któremu udaje się wygrywać z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGwiazdek wprawdzie 7 ale za całokształt. Jako całość i jako pomysł bardzo dobrze, jednak nie wszystkie opowieści porywają i przywiązują. Niemniej jednak kilka z nich wartych uwagi i chwili zastanowienia. Ogólnie nowe spojrzenie na małomiasteczkowy świat całkiem dużego miasta okraszone dozą tajemniczości i ziarenkiem absurdu. Może zainteresować nie tylko mieszkańców. Jak mawia Doug Marcaida:: "It will cut..."
Gwiazdek wprawdzie 7 ale za całokształt. Jako całość i jako pomysł bardzo dobrze, jednak nie wszystkie opowieści porywają i przywiązują. Niemniej jednak kilka z nich wartych uwagi i chwili zastanowienia. Ogólnie nowe spojrzenie na małomiasteczkowy świat całkiem dużego miasta okraszone dozą tajemniczości i ziarenkiem absurdu. Może zainteresować nie tylko mieszkańców. Jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Kupiłem ją w Tarnowskich w księgarni przy Krakowskiej. Kupiłem bo jestem lokalnym patriotą tarnogórskim. Jak dla mnie to jest najpiękniejsze miasto na świecie. Nie liczyłem na jakieś porażające swoją jakością teksty. Większość autorów nie znam. Dość dobrze znam Orbitowskiego. Książka zaskoczyła mnie: opowiadania są świetne! Bardzo różnorodne, to prawda, ale świetne. Niestety opowiadania jednego z moich ulubionych współczesnych pisarzy Orbitowskiego, moim zdaniem na tym tle jest najsłabsze. I to jest drugie zaskoczenie. Książkę zdecydowanie warto przeczytać. Bardzo warto, ale nie dla Orbitowskiego, niestety.
Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Kupiłem ją w Tarnowskich w księgarni przy Krakowskiej. Kupiłem bo jestem lokalnym patriotą tarnogórskim. Jak dla mnie to jest najpiękniejsze miasto na świecie. Nie liczyłem na jakieś porażające swoją jakością teksty. Większość autorów nie znam. Dość dobrze znam Orbitowskiego. Książka zaskoczyła mnie: opowiadania są świetne! Bardzo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(recenzja napisana dla szortal.com)
Lokalny patriotyzm v3.0
Hubert Przybylski
Lokalny patriotyzm można wyrażać na miliony sposobów. Można wziąć grabki i miotły i razem z sąsiadami posprzątać, ździebko jak w normalnie zdrowym czynie społecznym*, trawniki i chodniki wokół bloku, które się tak pracowicie zaśmiecało przez cały rok. Można wziąć rozpuszczalnik i spróbować zmyć ze ścian budynku cowieczornie sprejowany test inteligencji naszych pociech. To są proste, niewymagające większego wysiłku umysłowego**, a dostrzegalne przez wszystkich wokół możliwości. Ale można też zrobić też coś innego. Pójść bardziej wyboistą i ambitną drogą. Można spędzić kilka miesięcy na nakłanianiu znanych autorów, aby zgodzili się napisać opowiadanie, kolejnych kilka aby dopilnować, żeby owe teksty przyszły o czasie, potem zgrywać ekipę grafików, redaktorów, korektorów, drukarnię i milion innych osób i instytucji, aby wreszcie otrzymać antologię opowiadań. Tą drogą poszedł Alek Kusz, a wynik jego starań, antologia „Tarnowskie Góry Fantastycznie”, jest wyrazem miłości do rodzinnego miasta****. Czy normalny zdrowy nietarnogórzanin powinien w ogóle sięgać po tę książkę?
Stąd widziałem Wasze miny, gdy czytaliście przedostatnie zdanie mojego przydługiego wstępu. Najpowszechniejsze były wstręt, zniechęcenie i obojętność. I nie ma się co dziwić. Życie nas nauczyło, że takie antologie najczęściej są produkowane na zlecenie lokalnych polityków, a ci, jak powszechnie wiadomo, ani nie znają umiaru, ani sami przeważnie nie czytają i nie mają gustu, za to gotowi są na wiele w obronie własnego interesu. I potem trafiają do naszych rąk zbiorki opowiadań wypełnione nachalną, prolokalnierządzącą propagandą, pisane na odpiernicz*****, redagowane przez kogoś, kto zdawał z języka polskiego tylko dlatego, że miał rodzica w dyrekcji szkoły lub na kierowniczym stanowisku w wydziale oświatowym magistratu. Jednym słowem chałtura chałturą poganiana. Chyba każdy z nas się z czymś takim spotkał, bo chorobliwa moda na taką promocję miasta, a raczej jego rządzących, trawi większość miast od powiatowego w górę i pewnie nigdy nie zniknie. A to nie wszystko – dochodzi jeszcze aspekt koszerności tematu. Jeśli słyszymy o takiej „miejskiej” antologii, to od razu myślimy, że na pewno będzie sporo odniesień do topografii, pojawią się konkretne nazwy ulic, słowem, bez map wujka Gógla czytać się nie da. Cóż. Zaprawdę powiadam Wam, że „Tarnowskie Góry…” są inne. Nawiązania do miasta są w ogromnej większości przypadków bardzo nienachalne, subtelne. Czasami wręcz ich nie ma.
Jakie nazwiska pojawiają się w antologii? Znane. Wymieniam w kolejności, w jakiej zamieszczone są ich teksty: Paweł Majka, Jan Maszczyszyn, Wojciech Gunia, Robert J. Szmidt, Aleksandra Janusz, Rafał W. Orkan, Andrzej Kozakowski, Radek Rak, Tomasz Bochiński, Istvan Vizvary i Łukasz Orbitowski. Sami przyznacie, że byle kogo Alek Kusz do współpracy nie zaprosił. Co do gatunków, jakie reprezentują utwory, to, wbrew pozorom, nie będzie to sama fantastyka, a jeśli już, to nieprzesadnie nachalna. W każdym****** razie, coś dla siebie znajdą i miłośnicy obyczaju, i kryminału, i horroru, i SF, i weird fiction, i military fiction, i fantastyki socjologicznej… Długo by wymieniać. Przejdźmy do szczegółów.
Jak już wiecie, bo o tym wspomniałem powyżej, tom otwiera opowiadanie Pawła Majki – „Znikacz”. Jego bohater odkrywa w sobie moc mogącą zmieniać otaczający świat, potrafi dostosowywać go do swojego widzimisię. Czy egoizm i narcyzm wygrają z wszechświatem? Drugi tekst to „Przepraszam, zajęte” Jana Maszczyszyna. Jeden z najciekawszych autorów SF tu też sięga po swój ulubiony gatunek. Tyle że bohaterem opowiadania czyni osobnika z półświatka, człowieka z marginesu społecznego, któremu to, co dzieje się wokół Ziemi, a dzieje się dużo, najczęściej wisi i powiewa. Zwłaszcza gdy w tv lecą rozgrywki pucharowe. Kolejnym, mocno ponurym opowiadaniem jest „Płyną” Wojciecha Guni. Poznajemy tu chłopca, który jest obiektem dość szorstkiej miłości ojcowskiej. Czy takie zachowanie ojca ma swój powód? W podobnych okolicznościach przyrody, tylko jakiś czas później, toczy się akcja „Samarytanki” Roberta J. Szmidta, będącej przystosowaną do dzisiejszych realiów biblijną przypowieścią o dobrym Samarytaninie. Z kolei jedyna dama w tym towarzystwie, Aleksandra Janusz, każe swoim bohaterom zmierzyć się ze złodziejem czasu. „Na łóżku leżała dziewczyna” to romans grozy ze słowiańskim bóstwem w tle autorstwa Rafała W. Orkana. Dobrze Szortalowiczom znany Andrzej Kozakowski napisał szorta o odwiecznej walce z diabłem******* w klimatach SF. W „Pełni światła” Radka Raka główny bohater zmienia się w kota, z wszystkimi z tego faktu płynącymi konsekwencjami. Chowajcie buty. Drugi i ostatni szort w antologii to „Straszny i osobliwy przypadek Szmatławic Dolnych” Tomasza Bochińskiego. Mówię Wam, to, co się tam stało, to normalny zdrowy houou. Przedostatni tekst zbioru to opowiadanie Istvana Vizvary „Sklepik ze zwierzętami”. Kto prozę tego pana zna, ten się na pewno domyśla, że uwielbia on zaskakiwać czytelnika. Bardzo. Antologię kończy „Srebro głupców” Łukasza Orbitowskiego, czyli potraktowana z przymrużeniem oka historia biednej rodziny, która znajduje skarb. Leżący obok kilku świeżych trupów.
Wszystkie opowiadania są co najmniej niezłe, ale jest kilka, które podobały mi się najbardziej. Za najlepszy uważam tekst Orbitowskiego. Przez ostatnie lata przyzwyczaił mnie, a pewnie i Was też, że pisze już tylko ponurości o dziewczynkach (tudzież mordercach, psychopatach, itp.) w za ciasnych bucikach, a tu proszę – może i pojawiają się za ciasne buciki, a opowieść jest wybitnie obyczajowa, ale całość utrzymano w żartobliwym, przymróżeniowoocznym tonie. I choć momentami ździebko cierpki to humor, to jednak humor. Normalnie zdrowo nikt mnie ostatnio tak nie zaskoczył, jak Orbit. I to podwójnie, bo choć sam ostatnio przyznał, że Pratchetta nie uważa, to wyszła mu rzecz mocno pratchettowska. Drugi najlepszy tekst zbioru napisał Rafał W. Orkan. Gęsty klimat, przyprawiająca momentami o szybsze bicie serca i pełna niedopowiedzeń historia zmierzająca do mrocznego finału. Ja rozumiem, że tworzenie fabuł gier jest bardziej dochodowe********, ale narobić czytelnikom smaka, a potem ich zostawić ze śliną na brodzie? Dajcie żyć... Trzeci, najbardziej zapamiętany, bo najdziwniejszy, to utwór Istvana Vizvary. U tego autora nigdy nie można być pewnym tego, co się przeczyta zdanie dalej. Pewnie gdyby zrobić zbiór stu najbardziej zakręconych opowiadań w polskiej prozie, to ten autor okupowałby pierwsze naście czy dziesiąt miejsc. Jest jeszcze jeden tekst, który jest świetnie napisany i pod wszelkimi względami należy do ścisłej czołówki antologii. „Płyną” Wojciecha Guni chwyta za serce i nie puszcza, ale jest tak straszliwie ponury i dołujący, że raczej odradzam czytanie go w jesienno-zimowych okolicznościach przyrody. Gdyby był jeszcze tylko ciut-ciut bardziej ponury, to otrzymałby metkę opowieści o chłopczyku w za ciasnych bucikach i stanowił jedyne znane antidotum na pythonowski zabójczy dowcip.
Czy jest coś, do czego mógłbym się przyczepić? Chyba właśnie tylko do zbyt ponurego klimatu sporej części opowiadań. No nie wiem, co się z tymi autorami dzieje, ale czasami mam wrażenie, że chcą doprowadzić swoich czytelników do samobójstwa. Ja wiem, że trzeba pisać mądrze i o ważnych sprawach, ale popatrzcie ludzie – Orbitowski potrafił to zrobić w żartobliwy sposób, a więc da się. Bardzo tęsknię do czasów, kiedy można było przeczytać jakąś antologię opowiadań bez późniejszej chęci poderżnięcia sobie żył. Mam wielką nadzieję, że następne „Tarnowskie Góry Fantastycznie” nie będą tak dołujące.
Moja ocena? 7/10. Ani jeden tekst nie jest tanią chałturową prosamorzadową propagandą, żadne z opowiadań nie epatuje Tarnowskimi Górami i nie wymaga znajomości miasta. Za to, jak już wspomniałem, wszystkie są co najmniej niezłe, a kilka wręcz bardzo-dobrych-łamane-przez-świetnych. To jest antologia, której żadne miasto nie mogłoby się powstydzić. Oby tylko następne tomy nie były tak ponure…
PS. Zapomniałem wspomnieć, że cały tom ozdabiają czarno-białe fotografie Krzysztofa Millera, które dobrze podbijają klimat antologii.
PS2. Mój lokalny patriotyzm tak się wiercił, tak spinał, aż wreszcie nie wytrzymał i palnął, że nie ma tu tekstu na miarę „W leju po bombie”*********. Chyba zapomniał, że tamto opowiadanie nie było pisane dla wyrażenia lokalnego patriotyzmu, tylko dla jaj… Z drugiej strony może właśnie dlatego oddaje prawdziwego ducha typowego mieszkańca najfajniejszego miasta Polski**********.
* Gim… znaczy, młodzież tego nie zna – w czasach powszechnego socjalizmu była to organizowana w formie narzuconego odgórnie czynu ochotniczego forma wyrażania troski o dobro społeczne. Charakteryzowała się częstymi, nawet copiętnastominutowymi przerwami na wymianę płynów ustrojowych, przy czym dla właściwego smarowania dolewka robiona była zawsze płynami zawierającymi ilość oktanów wystarczającą do napędzenia radzieckiej miniaturowej łodzi podwodnej. Inną cechą charakterystyczną było to, że po skończonym sprzątaniu liczba petów, zwanych także kipami, kilkukrotnie przewyższała ich stan początkowy. No i trawa, znaczy perz, był bardziej wydeptany. Taki czyn społeczny to była także jedyna możliwa okazja do zobaczenia na własne oczy tzw. odgrabiania, które polegało na tym, że grabiło się nie do siebie, ale od siebie. Dzięki temu bardziej było widać, że się ktoś „przykłada do pracy” – wokół niego, na zasięg trzonka grabi, było czyściutko, co tworzyło kontrast z podwójnie zaśmieconym terenem poza zasięgiem grabi. A ile człowiek zaznał rozrywki, gdy dwie najmniej lubiące się sąsiadki z klatki stanęły zbyt blisko siebie…
** A jeśli to wszystko szło w czynie społecznym, to i fizycznego. No chyba że trzeba było potem wleźć na dziesiąte piętro, a akurat zapodany był siódmy stopień zasilania*** i windy nie działały. No i jeszcze to całe smarowanie…
*** Kolejny z cudów socjalizmu. Bo jeśli mówi się o totalnym elektrycznym blackoucie większej części kraju w czasie, gdy produkowało się więcej gigawatów energii niż dziś, a zużywało mniej, bo domowe urządzenia elektryczne przeważnie można było policzyć na palcach jednej dłoni normalnego zdrowego stolarza (czyli od jednego do czterech),to to może być wyłącznie cud.
**** Szortalowiczom młodszym wiekiem wyjaśniam, że Tarnowskie Góry to jest to miasto, które nie leży obok Tarnowa.
***** Choć za grube pieniądze. Bardzo grube.
****** Bądź.
******* Normalnie zdrowo piekliszcze i demoniszcze.
******** Autorstwa niejakiego Sapkowskiego.
********* ;P
(recenzja napisana dla szortal.com)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLokalny patriotyzm v3.0
Hubert Przybylski
Lokalny patriotyzm można wyrażać na miliony sposobów. Można wziąć grabki i miotły i razem z sąsiadami posprzątać, ździebko jak w normalnie zdrowym czynie społecznym*, trawniki i chodniki wokół bloku, które się tak pracowicie zaśmiecało przez cały rok. Można wziąć rozpuszczalnik i spróbować zmyć...
Powyższy tytuł może mieć dwojakie oddziaływanie. Z jednej strony pewnie zachęci jakąś grupę lokalsów do kupienia książki o ich rodzinnym mieście, z drugiej może odstraszyć nabywców z reszty kraju. Antologię o międzygalaktycznych starciach? Czemu nie? O magikach? Błędnych rycerzach? Krwawych krasnalach? Również. Ale o Tarnowskich Górach? Co mnie obchodzą jakieś Tarnowskie Góry? I gdzie to w ogóle jest? Takie myślenie będzie jednak błędem, bo Tarnowskie Góry Fantastycznie jest antologią niewiele różniącą się od innych fantastycznych zbiorów tego typu. Samo miasto w jakiś sposób pojawia w każdym z opowiadań, jednak w większości z nich, jedynie w postaci wzmianki lub po prostu grając rolę miejsca akcji. Pozostałe aspekty - narracja, fabuła, talent artysty, itp. - są takie same jak w innych podobnych publikacjach.
Plusem pozycji jest różnorodność nazwisk i talentów, a na zwrócenie uwagi zasługuje fakt, że brak tu postaci nieznanych, niepewnych debiutantów. Wszyscy twórcy biorący udział w tym projekcie to literaci o mniejszym lub większym dorobku, o nazwiskach znanych w fantastycznym świecie. A jaki tego efekt? Chyba typowy. W mojej ocenie mamy tu rzeczy zupełnie niezłe, przeciętne i raczej słabe. Szczęśliwie udało się uniknąć rzeczy kompletnie nieudanych.
Do najmocniejszych punktów zaliczyłbym cztery pozycje. Dwie obszerne i dwa króciaki. Do tej pierwszej podgrupy należy opowiadanie Aleksandry Janusz - historia o, nomen omen, januszu polskiego biznesu, który chcąc wypchać kabzę, próbuje manipulować czasem. Jak nie trudno się domyślić, nie wszystko idzie jak trzeba i pojawiają się kłopoty. Mimo pewnych nielogiczności (klepsydra nie mogła stać między zegarami w pracowni, bo praca zegarmistrza byłaby niemożliwa) rzecz bardzo spójna na poziomie przedstawienia rzeczywistości, konsekwentna w obranym kierunku, napisana w lekko ironicznym tonie, z klasyczną narrację jak za dawnych lat. W stylu dawnych opowiadań, gdzie nie szło się w przesadne opisy ale w pomysłową historię. Zaraz obok, i całkiem równorzędnie, stoi historia pewnego marzyciela do którego przemówił anioł, pióra Łukasza Orbitowskiego. I jak to u tego autora bywa, rzecz jest literacko, w każdym aspekcie, na najwyższym poziomie, wciąga, bawi i nasuwa refleksje. Jedynie odrobinę zawodzi nazbyt pośpieszna końcówka, ale to drobiazg.
Równie interesująco, jeśli nie bardziej, znalazłem szorty Jana Maszczyszyna i Tomasza Bochińskiego. Oba w żartobliwym, lekkim tonie, z popkulturową grą opartą na ciekawym pomyśle. Oba pod tą wesoła powłoczką mają również warstwę intelektualną i refleksyjną. Dodatkowo, u Bochińskiego, "śląskość" w języku (przynajmniej w ocenie takiego lajkonika jak ja) robi dobrą robotę. Tak, takie rzeczy lubię.
Po drugiej stronie skali znalazł się Robert Szmidt, który rozczarował mnie płaskim pomysłem, oraz Istvan Vizvary nieposkładaną historią o niczym, jakąś rzeką absurdu bez nijakiej koherencji i myśli przewodniej. Chyba najgorsza rzecz pod względem wewnętrznej logiki. W nic nie wierzyłem i czekałem końca, a to się ciągnęło i ciągnęło. Nie wiem, może tak miało być, a ja czegoś nie zrozumiałem? Sytuacja zaskakująca, choćby z tego powodu, że znam niemal całą twórczość tego autora i jak do tej pory nazwisko Vizvary było gwarancją świetnej roboty. Szkoda.
Osobną kategorią były dla mnie opowiadania Wojciecha Guni i Radka Raka. A to z tytułu osobistej ciekawości. Oba nazwiska pojawiają się ostatnio coraz częściej w przestrzeni literackiej pop-kultury, i zazwyczaj wyrażane opinie mieszczą się gdzieś pomiędzy wyraźną pochwałą a histerycznym zachwytem. Chciałem przy okazji tej lektury choć odrobinę zweryfikować te doniesienia. No i wyszło tak sobie. Po całości zawiodłem się na Guni, bo chociaż nisza horroru nie dla mnie, to dla dobrego literata można by i warto. Na plus jakiś tam pomysł, ale reszta, zwłaszcza styl/język na minus. Jest to tak ciężkie, pretensjonalne, przerysowane. Pompatyczne figury retoryczne, nieadekwatne do opowieści. Dla mnie śmieszne w sposób budzący politowanie. Tego chyba jednak oczekują czytelnicy Lovecraftowskiej odmiany literatury. Pretensjonalności. Poza tym logika świata kompletnie mi nie działa. Z pewnością z dobrej woli po tego autora nie sięgnę. W przypadku Raka wyszło lepiej. Styl ma o wiele lepszy od Guni, ale samym opowiadaniem mnie znużył. Nie uwierzyłem mu. Nie wierzyłem w zachowania ludzi, bo chociaż poszczególne moduły czy warstwy macierzy literackiej są zupełnie niezłe, a nawet bardzo dobre, to wszystko razem mi się nie zgrywało psychologicznie. I to ciągłe uczucie zagubienia: realizm to czy symbolizm? Ani jedno do końca ani drugie.
Pozostałe opowiadania trzymają jakiś tam poziom, mają swe wady i zalety ale w mojej ocenie nie wyróżniają się szczególnie w żaden sposób.
Na koniec należy dopisać jeszcze jedno nazwisko do tej listy. Pomysłodawca i redaktor tej antologii, Aleksander Kusz, to lokalny patriota i mecenas kultury, niektórym znany jako xan4. Nakładem własnej pracy i środków oraz poświęcając czas, który z pewnością mógłby przeznaczyć na jakieś równie ważne aktywności w rodzaju spacerów ścieżkami peruwiańskich Andów czy bieganie z siatką za motylami gdzieś na stokach Kilimandżaro, stworzył chyba dość niszowy i jednak interesujący projekt. Przypuszczalnie nie zapewni mu on miejsca w książkach do historii powszechnej Europy Centralnej, ale być może za lat kilka lub kilkanaście, na Tarnogórskim rynku stanie żeliwna ławeczka z niewysoką, również żeliwną postacią, pochyloną w skupieniu nad, co za niespodzianka, całkowicie żeliwną książką. ;)
7/10
Powyższy tytuł może mieć dwojakie oddziaływanie. Z jednej strony pewnie zachęci jakąś grupę lokalsów do kupienia książki o ich rodzinnym mieście, z drugiej może odstraszyć nabywców z reszty kraju. Antologię o międzygalaktycznych starciach? Czemu nie? O magikach? Błędnych rycerzach? Krwawych krasnalach? Również. Ale o Tarnowskich Górach? Co mnie obchodzą jakieś Tarnowskie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to