Na powitanie dnia

511 str. 8 godz. 31 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- A flag for sunrise
- Data wydania:
- 1995-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1995-01-01
- Liczba stron:
- 511
- Czas czytania
- 8 godz. 31 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386611480
- Tłumacz:
- Anna Maria Nowak
Misjonarz w pewnej skorumpowanej republice środkowoamerykańskiej szuka ucieczki od rzeczywistości w rumie i mistycyzmie; uzależniony od narkotyków operator radaru znajduje pracę na motorówce zbyt dobrze wyposażonej, jak na zwykłą łódź do połowu krewetek; amerykański antropolog wpada w panikę, kiedy kontaktuje się z nim stary znajomy z CIA... Wszyscy oni niańczą resztki swoich złudzeń, gdy nagle życie wokół nich nabiera tempa. Wybucha rewolucja, a oni zostają wplątani w wir niekontrolowanych wydarzeń...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Na powitanie dnia w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Na powitanie dnia
Poznaj innych czytelników
9 użytkowników ma tytuł Na powitanie dnia na półkach głównych- Przeczytane 5
- Chcę przeczytać 4
- Posiadam 1
- Literatura piękna 1
- Powieść polityczna 1
- 2019 1
- Miejska 1
- Współczesność (od 1914 r.) 1
- Polskojęzyczne 1
- E-book 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Na powitanie dnia
Takich bohaterów już dzisiaj nie sieją. Kręci się tu cała galeria rozklekotanych przegrywów, crème de la crème skundlałej amerykańskości przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku: topiący w alkoholu starość i zwątpienie misjonarz oraz opiekująca się nim, młoda zakonnica marząca o zrobieniu czegoś ważnego; zapijaczony antropolog nie dającego sobie rady z codziennością życia akademickiego i egzystencją klasy średniej oraz tajemnicze, wyluzowane obyczajowo, małżeństwo żeglujące kutrem rybackim, który jest zbyt dobrze, jak na kuter rybacki, wyposażony. A do tego dwaj amantes latino: napędzany amfetaminą i kompleksami uzbrojony dezerter ze stacji radarowej oraz oficer tajnych służb – tańcujący na granicy szaleństwa sadysta z tendencjami do mistycyzmu. Istny dense macabre w zoologu leżącym gdzieś na zapomnianych przez Boga rubieżach na styku Ameryki Środkowej i Południowej, rządzonym przez skorumpowanego, uzależnionego od Stanów Zjednoczonych, brutalnego dyktatora i jego najbliższych.
Tak już się dzisiaj nie pisze. „Na powitanie dnia” to jednocześnie thriller polityczny i psychologiczny oraz łotrzykowska przygodówka i dreszczowiec obyczajowy. A każdy z tych wątków jest mroczniejszy niż czerń. Literatura noir to przy tym pogodna opowieść o szczęśliwej miłości w pastelowych okolicznościach przygody. Ale świat wykreowany przez Roberta Stone’a, z tym całym mrokiem i galerią skrachowanych wraków, nie jest autorską wizją pisarza mającego tendencje do nihilizmu. Rzadko się zdarza, żeby powieść była dwukrotnie nominowana do Pulitzera. „Na powitanie dnia” jest jednym z tych wyjątków. Dostała nominację za pierwsze (w miękkich okładkach) i drugie (w twardych) wydanie. To, że poszybowała tak wysoko w świecie nagród przyznawanych za aktualny, prawie reporterski, opis świata i ludzi to najlepszy dowód jak istotna była w chwili wydania (1977/1981),jak celnie oddawała stan ducha Amerykanów i kondycję tworzonego przez nich świata.
Jednak, choć mamy do czynienia z solidną prozą, określanie „Na powitanie dnia” powieścią wybitną, byłoby pełnym egzaltacji nadużyciem. Pierwszym bowiem, co zwraca uwagę podczas lektury jest wtórność tego tekstu. Stone rozstawia figury i drąży tematy typowe dla anglosaskiego piśmiennictwa drugiej połowy XX wieku. Jasne, są tu wybitne, często szokujące, sceny, ale w gruncie rzeczy pisarz ma nic nowego do powiedzenia. To typowa powieść tamtych czasów skompilowana z tego, co najciekawsze i najmocniejsze u słynniejszych poprzedników Stone’a. Mamy tu i echa Tennessee Williamsa (kłania się zwłaszcza „Nocy Iguany”),i Grahama Greene’a (wątki jego powieści kolonialnych),i rozliczeniowej, obrazoburczej sensacji w stylu Jamesa Grady’ego (to ten od „Sześciu dni Kondora”). Niektórzy dopatrywali się tu nawet Hemingwaya, ale ten zawsze stawiał na szachownicy jakąś figurę budzącego sympatię złamanego herosa. Bohaterowie Stone’a budzą tylko odrazę lub litość.
„Na powitanie dnia” jest więc spotkaniem ze starymi znajomymi w podobnych okolicznościach przyrody. Jednak, choć po raz kolejny słuchamy tych samych dowcipów i narzekań, nie odnosi się wrażenia, że Stone przynudza. Był wybitnym rzemieślnikiem słowa po solidnej szkole amerykańskiego dziennikarstwa. Rozumiał złożoność przereklamowanego produktu zwanego człowieczeństwem i mechanizmy sprawiające, że nieuchronnie wpada w śmiercionośne tryby wehikułu dziejów. W krwiobiegu miał też umiejętność snucia opowieści – z konsekwentnie prowadzoną narracją oraz umiejętnością budowania i ukazania związków przyczynowo–skutkowych. Dlatego, choć po „Na powitanie dnia” niewiele w nas pozostaje – no, może fatalistycznym klimatem całości – czas spędzony z tą powieścią nie jest stracony. Oczywiście trudno nazwać tę książkę produktem rozrywkowym, a jej lekturę zabawą, przygoda intelektualna to też za mocne określenie, ale spędzenie z nią czasu jest dużo bardziej interesujące i stymulujące niż bezrefleksyjne oglądanie w streamingu wszystkiego, co podleci.
Takich bohaterów już dzisiaj nie sieją. Kręci się tu cała galeria rozklekotanych przegrywów, crème de la crème skundlałej amerykańskości przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku: topiący w alkoholu starość i zwątpienie misjonarz oraz opiekująca się nim, młoda zakonnica marząca o zrobieniu czegoś ważnego; zapijaczony antropolog nie dającego sobie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to