
Śpiące królewny

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Sleeping Beauties
- Data wydania:
- 2017-10-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-10-24
- Liczba stron:
- 736
- Czas czytania
- 12 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381230421
- Tłumacz:
- Tomasz Wilusz
- Inne
W przyszłości tak realistycznej i bliskiej, że mogłaby być współczesnością, coś dziwnego dzieje się z kobietami, które zasypiają: szczelnie owija je zwiewna substancja przypominająca kokon. Gdy ktoś je budzi, gdy obrastający je materiał zostaje naruszony bądź zerwany, uśpione kobiety wpadają w dziką furię i stają się szaleńczo agresywne; śpiąc, przenoszą się do innego świata − świata, w którym panuje harmonia, a konflikty są rzadkością. Tajemnicza Evie jest jednak odporna na błogosławieństwo, bądź klątwę, niezwykłej śpiączki. Czy jest medyczną anomalią, którą należy przebadać? A może demonem, którego trzeba zabić? Porzuceni mężczyźni, zdani na siebie i swoje coraz bardziej prymitywne odruchy, dzielą się na wrogie frakcje, niektórzy pragną zabić Evie, inni ją ocalić. Część wykorzystuje panujący chaos, by zemścić się na starych bądź nowych wrogach. W świecie nagle opanowanym przez mężczyzn wszyscy uciekają się do przemocy.
Osadzona w małym mieście w Appalachach, gdzie największym pracodawcą jest więzienie kobiece, powieść „Śpiące królewny” to dająca do myślenia, nadzwyczajnie wciągająca historia, która dziś wydaje się szczególnie aktualna.
Kup Śpiące królewny w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Śpiące królewny
I ty, co tak się smucisz, gdy piszesz te słowa…
Nazwisko King jest ostatnio niemal wszędzie. Głośno o nim zarówno w świecie literatury, jak i filmu. Najgłośniej jednak w tym pomiędzy nimi - w świecie adaptacji. „Mroczna wieża” z Idrisem Elbą w roli Rolanda nie okazała się co prawda hitem, ale osobiście nie uważam jej też za porażkę. Natomiast ekranizacja powieści „To” - to już zupełnie inna bajka. Film ten zgromadził w kinach nieprawdopodobną liczbę widzów. I nie ma się co dziwić - jest to bowiem nie tylko genialny obraz sam w sobie, ale także świetne przeniesienie rewelacyjnej książki na wielki ekran. Również serialowy gigant, jakim jest Netflix, wziął się za to słynne nazwisko i wyprodukował w tym roku dwa filmy na podstawie prozy Stephena Kinga - „Grę Geralda” i „1922”. To wszystko są jednak teksty, które istnieją od lat, a czytelnicy z zapałem czekają na nowości. Mieszkający w Maine pisarz nie zawodzi ich - niedługo światło dzienne ujrzy „Pudełko z guzikami Gwendy”, a na półkach księgarnianych już teraz pyszni się 700-stronicowa powieść autorstwa ojca i syna - Stephena i Owena Kingów. I choć za wcześnie, by cokolwiek mówić o ekranizacji książki „Śpiące królewny”, to ja już teraz nie mam wątpliwości, że jest to świetny materiał na film, a nawet serial.
Przychodzą nieustannie z tamtej strony ciszy
Psy, wierzby, nagłe sady, ćmy białe, ćmy szare
I próżnię zapełniają, gdzie czasem brak myszy,
By zasklepić czymkolwiek w świat wyziorną szparę.
Witajcie w Dooling - niewielkiej mieścinie, stolicy hrabstwa Dooling, położonego w Appalachach. To tutaj rozegrają się wydarzenia, które będą miały wpływ na losy całego świata. Brzmi patetycznie, ale bez obaw - książka wcale taka nie jest. Poznamy tu wielu ludzi, wiele kobiet i mężczyzn, którzy w którymś momencie powieści będą ważni dla fabuły. Do tych najważniejszych należą jednak: Lila, która jest lokalnym szeryfem; Clint - jej mąż i psychiatra w miejscowym zakładzie karnym dla kobiet; Frank - hycel, a także porywczy mąż i ojciec; Tiffany - młoda narkomanka uzależniona nie tylko od prochów, ale także od wpływu swojego kuzyna dilera; Michaela - znana dziennikarka pochodząca z Dooling; Eve, która przybyła znikąd, a także lis. W ciągu kilku dni, w trakcie których rozegra się akcja powieści, wszystkie te postaci, a także cała masa tych, których nie wymieniłam, będą musiały podjąć bardzo ważne decyzje; decyzje, do podjęcia których nikt ich nie przygotował. Staną przed wyborami, o których nigdy by nie pomyśleli, że mogą w ogóle zaistnieć w ich świecie. Czy wszyscy wybiorą dobrze i mądrze? Oczywiście, że nie. Bohaterami u Kingów są przede wszystkim ludzie z krwi i kości, a pisarze postawili sobie za cel, by pokazać ich słabość w całej rozciągłości - nikogo nie usprawiedliwiając i nikogo nie wybielając. Co więcej, dają oni tym fikcyjnym postaciom szansę, jaką nie zawsze wykorzystują rzeczywiste - dostrzeżenia własnych błędów i próbę ich zrozumienia.
Kiedy do przyczepy pewnego ćpuna, w której przebywa aktualnie zamroczona narkotykami i zniszczona życiem Tiffany, przychodzi piękna, odziana jedynie w męską koszulę kobieta, nikt nie przeczuwa ani tragedii, ani niczego niespotykanego. Ot, pewnie była kochanka dilera przychodzi z pretensjami lub po kolejną działkę. Podobnie sprawy stoją z doniesieniami na temat zasypiających i niebudzących się kobiet. Informacje docierające do Dooling pochodzą z tak daleka i brzmią tak nieprawdopodobnie, że nikt nie bierze ich na poważnie. Nikt - zupełnie jak w przypadku półnagiej kobiety zjawiającej się przed przyczepą w lesie - nie przewiduje tragedii i tego, że za moment świat stanie na głowie, a ludność pogrąży się w panice i chaosie. Doniesienia brzmią absurdalnie - kobiety miałyby po zaśnięciu obrastać białymi nićmi, wysnuwającymi się z ich włosów i uszu, formującymi się finalnie w coś przypominającego kokon. Kobiety takie rzekomo żyją, a ich funkcje życiowe są w normie, ale się nie budzą. Kolejne pojawiające się w telewizyjnych wiadomościach obrazy budzą jednak coraz większą grozę, a towarzyszące im mrożące krew w żyłach relacje, każą spojrzeć na sprawę na nowo. Podnoszą się nerwowe, apelujące głosy, żeby pod żadnym pozorem nie naruszać tych kokonów. By zakazu nie zlekceważono, jedna ze stacji telewizyjnych decyduje się puścić niezwykle brutalny i krwawy materiał, na którym widać, jak kobieta, wyrwana ze swojego nienaturalnego snu, poprzez rozerwanie kokonu przez jej męża, odgryza mu nos w istnym, nieopanowanym ataku furii.
W następnych godzinach kobiety z Dooling, jedna po drugiej, zaczynają zasypiać. Najpierw padają te najbardziej zmęczone, które pracowały na nocne zmiany lub którym nie dawało zasnąć malutkie dziecko. Zasypiają przede wszystkim te, które jeszcze nie zdążyły obejrzeć wiadomości i nie wiedzą, że ten sen, może okazać się wieczny. Te przedstawicielki płci pięknej, które wiedzą już, co się dzieje na świecie, robią wszystko, żeby nie zasnąć. W ruch idą nie tylko hektolitry mocnej kawy, ale także środki apteczne i te, które można by znaleźć we wspomnianej wcześniej przyczepie. Panika zaczyna ogarniać cały świat. Lekarze i naukowcy nie potrafią powiedzieć ani dlaczego tak się dzieje, ani czy jest na to jakiekolwiek lekarstwo. Jeden z mężczyzn wysuwa nawet teorię, jakoby był to jakiś skrajny przypadek zbiorowej histerii. No cóż… niezbyt szczęśliwa dla niego hipoteza. I podczas gdy cały świat szuka bezskutecznie wyjaśnienia i rozwiązania tej zagadki, okazuje się, że w małym Dooling jest jedna jedyna kobieta, która może normalnie zasnąć i budzi się potem jak gdyby nigdy nic.
Poznajcie Eve. Nikt oczywiście nie wie, jak nazywa się naprawdę, ale można mówić na nią Evie Black. To właśnie ona tego feralnego dnia stanęła przed przyczepą, w której pewien mężczyzna handlował narkotykami. To właśnie ją szeryf Lila zgarnęła z drogi po tym, jak jechała na wezwanie do masakry, która miała miejsce w przyczepie. To właśnie ona ląduje tymczasowo w zakładzie karnym dla kobiet w Dooling i nikt nie wie, co z nią począć. To ona zasypia i budzi się zupełnie normalnie. To właśnie ona podzieli mężczyzn hrabstwa. Kiedy bowiem rozejdzie się wieść, że istnieje kobieta, która nie zapadła na aurorę (jak zaczęto nazywać tę przedziwną epidemię),w umysłach mężczyzn, których matki, żony, kochanki, córki i przyjaciółki zasnęły owinięte kokonem, rodzić się będą najróżniejsze pomysły. Jedni będą chcieli, by przebadali ją wykwalifikowani lekarze, inni, widząc w niej jedynie zagrożenie i siedlisko zła, będą chcieli ją zabić. Znajdą się również ci, którzy postanowią ją chronić. Za wszelką cenę. W imię swoich śniących kobiet. Modląc się, aby okazało się, że właśnie tak trzeba.
Przychodzą potłumione zielenią otchłanie,
I dziewczęta, co w oczach dźwigają los nieba -
I obłoków nad ziemią srebrne górowanie
I ta wiara, że właśnie tak trzeba, tak trzeba…
Wraz z pojawieniem się Evie, wraz z rozprzestrzenianiem się aurory, w Dooling zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Tu i ówdzie widywane są chmary ciem, niespotykane w takiej ilości i o takiej porze. Niejeden mężczyzna będzie musiał opędzać się niecierpliwą dłonią od nocnego motyla niczym od natrętnej muchy. Kto to widział ich tyle naraz? Cóż za plaga…?
„Śpiące królewny” to nie tylko wciągająca i świetnie napisana powieść z elementami fantasy. To również bardzo odważne, ale i niepokojące spojrzenie na nasz świat, w którym podział na mężczyzn i kobiety zawsze budzi największe dyskusje i kontrowersje, choć przecież nie da się go uniknąć. Czy Stephen King i jego syn, Owen King, ryzykowali w jakikolwiek sposób, stwarzając tę historię? Myślę, że tak. Myślę również, że dzieło to może okazać się jednym z ważniejszych w bibliografii Króla Horroru, choć niekoniecznie ze względu na komercyjny sukces. Stawia wiele ważnych pytań i udziela odpowiedzi, które - choć niesformułowane do końca - nie zawsze nastrajają pozytywnie.
Świat bez mężczyzn, świat bez kobiet - to nie jest problematyka poruszana po raz pierwszy w literaturze i ogólnie w kulturze. Ale dzieło napisane przez ojca i syna ma pewną zaletę, która odróżnia je od większości tych o podobnej tematyce. Ukazuje bowiem prawdopodobny obraz obu tych światów niemal jednocześnie. Obserwujemy więc zarówno pogłębiający się w przemocy, agresji i ogniu bezsensownych walk świat, w którym pozostali niemal sami mężczyźni, ale także zaglądamy do innego wymiaru, w którym istnieją wyłącznie kobiety. To pozwala nam zestawić ze sobą te dwa światy, porównać je z bardzo bliska, niczego nie pomijając i o niczym nie zapominając. Kontrast pomiędzy męską a damską rzeczywistością jest uderzający. Owen King i jego ojciec nie pozostawiają wątpliwości, co do tego, jak wyobrażają sobie naszą planetę i społeczeństwo, gdyby pozostali przy życiu przedstawiciele tylko jednej płci.
Cieszę się, że powieść podejmująca taką tematykę, wyszła spod pióra (a raczej piór) mężczyzn. Ich bowiem nikt nie posądzi od razu o feminizm, nikt nie zlekceważy tej wizji, zrzucając ją na karb rozbuchanej kobiecej wyobraźni, której właścicielka miała pecha, trafiając zapewne w swoim życiu na nieodpowiednich mężczyzn. Jestem niemal pewna, że gdyby Śpiące królewny napisała kobieta, zostałyby one odebrane inaczej - bardziej oschle, bardziej wymijająco, może nawet z przymrużeniem oka. Tymczasem najnowsze dzieło Stephena Kinga i jego syna to lektura, która daje tym więcej do myślenia, im jesteśmy bliżej jej zakończenia. Jeśli chodzi o finał powieści właśnie - którego, muszę przyznać, nieco się obawiałam - to jest on jednym z najsilniejszych atutów książki. Słodko-gorzkie zakończenie, z naciskiem na “gorzkie”, pozostawia czytelnika z dziwnym, dość nieprzyjemnym uczuciem, które jednak bardzo dobrze świadczy o lekturze. Niektóre wybory, choć wiemy, że są słuszne, i nie żałujemy ich, odciskają na nas piętno do końca życia, przytłaczając wizją alternatywy, którą odrzuciliśmy.
Sięgając po „Śpiące królewny“, obawiałam się nieco, że odczuwalny będzie fakt, iż książkę pisało dwóch autorów. Szybko jednak przestałam się nad tym zastanawiać, zatopiona w lekturze. Podobno ojciec i syn tworzyli tę książkę fragmentami, a każdy napisany przez Stephena Kinga, przesyłany był do syna, i na odwrót. Później musieli tak popracować nad tekstem, aby nie dało się odróżnić, że dany akapit czy rozdział pisał bardziej lub mniej znany King. I w moim odczuciu udało się to znakomicie - gdybym nie wiedziała, byłabym święcie przekonana, że czytam książkę napisaną przez jednego autora. Jedyne, co rzuca się w oczy, to to, że czytelnicy przyzwyczajeni do prozy autora Mrocznej Wieży, być może będą oczekiwać charakterystycznych, zapadających głęboko w pamięć bohaterów - jednego lub dwóch, może trzech, którzy będą się mocno wyróżniać na tle innych. O których odbiorca będzie myślał częściej i chętniej. W Śpiących królewnach raczej tego nie znajdzie, a na pewno nie w takim stopniu, w jakim mógł oczekiwać. W powieści występuje naprawdę bardzo dużo postaci - nie bez powodu przed pierwszym rozdziałem otrzymujemy spis wszystkich bohaterów z krótkim opisem, kto jest kim. To z kolei przesądziło o tym, że żadnej nie zostało poświęcone tyle czasu, by stała się ona dla kogoś ulubionym książkowym bohaterem - nie zdążyliśmy nikogo poznać bowiem aż tak dobrze. Na szczęście jednak to, co z prozy Kinga przesiąkło do książki napisanej wspólnie z synem, to ta dobrze znana małomiasteczkowość, na tle której rozgrywa się większość historii siedemdziesięcioletniego pisarza.
Można pokusić się o stwierdzenie, że Śpiące królewny to swego rodzaju apokalipsa, a raczej jej wizja. Świat pogrążony w chaosie, zdruzgotany przez tajemniczą aurorę, która zabrała mężczyznom ich kobiety, opuszcza bezwładnie ręce, bo nie wie, co ma ze sobą zrobić. Wiele jest w tej historii zła i złych ludzi - nie tylko mężczyzn, choć nie da się ukryć, że to oni tutaj wiodą prym, jeśli chodzi o agresję i rozlew krwi. Kiedy niemal wszystkie kobiety na świecie śpią - przemoc wydaje się być najlepszą metodą. Jednak czy tylko tak potrafią rozwiązywać problemy mężczyźni? Smutne to spojrzenie na świat i smutny musiał być ojciec z synem, gdy dochodzili do takiego wniosku, pisząc tę powieść. Niezwykle udaną i skłaniającą do przemyśleń powieść.
I przychodzą modlitwy o większą tęsknotę,
Źli bogowie, złe wiosny i mgła zagrobowa,
Bzy bez jutra, bez wczoraj, ćmy czarne, ćmy złote
I ty, co tak się smucisz, gdy piszesz te słowa…*
* Bolesław Leśmian - „Ćmy”
Oceny książki Śpiące królewny
Poznaj innych czytelników
6675 użytkowników ma tytuł Śpiące królewny na półkach głównych- Przeczytane 3 694
- Chcę przeczytać 2 819
- Teraz czytam 162
- Posiadam 1 246
- 2018 147
- Stephen King 110
- Ulubione 51
- Chcę w prezencie 47
- Horror 45
- King 41













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Śpiące królewny
Wieczór. Cisza w mieszkaniu staje się podejrzanie gęsta, a każdy trzask podłogi brzmi jak zapowiedź czegoś niepokojącego. Czytam i łapię się na tym, że co chwilę unoszę wzrok znad książki, jakby ktoś miał stać tuż za moimi plecami. Nie dlatego, że spodziewam się wyskakującego z cienia potwora. Chodzi o coś znacznie gorszego – o świadomość, że prawdziwy koszmar nie czai się pod łóżkiem, lecz w ludzkich głowach.
„Śpiące królewny” autorstwa Stephena Kinga i Owena Kinga to historia, która nie potrzebuje tanich chwytów, by wzbudzić niepokój. Jej siła tkwi w pomyśle tak prostym, że aż przerażającym. Ten horror nie opiera się wyłącznie na mroku i krwi. Największe napięcie rodzi się z obserwowania ludzi postawionych pod ścianą. Z patrzenia, jak strach przekształca się w agresję, a bezradność w żądzę kontroli. Lęki, które na co dzień skrzętnie chowamy pod maską normalności, tutaj dostają przestrzeń, by wybrzmieć z pełną mocą. I właśnie dlatego ta opowieść zostaje w głowie na długo po odłożeniu książki na półkę.
To moje kolejne spotkanie z twórczością Stephena Kinga, który ponownie, jak na Mistrza Horroru przystało, rozgrzał moją czytelniczą wyobraźnię do czerwoności. Tym razem jednak jest to również pierwsze zetknięcie z pisarstwem Owena Kinga. I muszę przyznać jedno: rodzinny gen tworzenia historii wżerających się w czytelniczą psychikę ma się znakomicie. Panowie od pierwszych stron pokazują, że doskonale wiedzą, jak budować napięcie, jak podkręcać atmosferę i jak sprawić, by serce zaczęło bić szybciej, a dłonie lekko drżeć przy przekładaniu kolejnych kartek.
Punkt wyjścia jest prosty, a zarazem przerażająco sugestywny. Kobiety na całym świecie zapadają w tajemniczy sen. Ich ciała owija delikatna, kokonowa substancja. Jeśli ktoś spróbuje je obudzić – reagują dziką furią. Gdy śpią, trafiają do innego świata, w którym panuje harmonia i brak przemocy. Brzmi jak bajka? Nic bardziej mylnego. Bo w rzeczywistości, z której znikają kobiety, zaczyna się powolny rozpad wszystkiego, co znamy.
Akcja osadzona w małym miasteczku w Appalachach działa jak soczewka. To zamknięta przestrzeń, w której napięcia społeczne, lęki i uprzedzenia szybko wychodzą na powierzchnię. Mężczyźni, pozostawieni sami sobie, dzielą się na frakcje. Jedni chcą chronić tajemniczą Evie – kobietę odporną na dziwną śpiączkę. Inni widzą w niej zagrożenie, może nawet demona. Chaos zaczyna rządzić ulicami, a cienka warstwa cywilizacji pęka szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał. I właśnie w tym miejscu autorzy pokazują swoją kreatywność w pełnej krasie. To nie jest historia oparta wyłącznie na jednym pomyśle. To wielowątkowa opowieść, w której każdy bohater ma swoje racje, swoje lęki i swoje słabości. Kingowie z chirurgiczną precyzją rozkładają na czynniki pierwsze mechanizmy społecznych napięć.
Odkrywanie tej historii naprawdę przyprawia o szybsze bicie serca. A kiedy na skórze pojawiają się ciarki, wiemy, że to nie tylko groza sytuacyjna – to znak, że ta opowieść mocno zakorzeniła się w naszej psychice.
Styl? Charakterystyczny dla Stephena Kinga, ale wzbogacony świeżością i wyczuwalną energią młodszego współautora. Narracja płynie, wciąga, nie pozwala się oderwać. Dialogi są naturalne, czasem ostre jak brzytwa, a opisy – sugestywne, lecz nigdy przesadzone. Tu nie ma miejsca na przegadanie. Każda scena ma znaczenie, każdy wątek prowadzi do czegoś większego. Czuć, że ta historia była tworzona z rozmachem, ale i z ogromną dbałością o detale.
„Śpiące królewny” to horror, który działa na kilku poziomach. Z jednej strony mamy tajemniczą epidemię i atmosferę narastającej paniki. Z drugiej – bardzo aktualną opowieść o władzy, przemocy, relacjach między kobietami i mężczyznami oraz o tym, jak kruche są społeczne struktury. Nie ma tu taniego straszenia. Jest za to powolne, konsekwentne budowanie niepokoju, który zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki.
Nie ukrywam, że już od pierwszych stron byłem zachwycony. A przekładanie każdej kolejnej tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że ta powieść zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Bo to nie jest lektura, którą się po prostu czyta. To książka, którą się przeżywa. W której zanurza się po uszy, zapominając o świecie wokół.
Stephen i Owen King stworzyli historię, która nie tylko straszy, ale zmusza do myślenia. A to w horrorze cenię najbardziej. Bo prawdziwa groza nie polega na tym, że coś wyskoczy zza rogu. Prawdziwa groza polega na tym, że zaczynamy zadawać sobie pytania: co by było, gdyby? Jak byśmy się zachowali? Po której stronie byśmy stanęli?
Jeśli ktoś szuka opowieści, która elektryzuje emocje, wywołuje dreszcze i wżera się w psychikę niczym uporczywy koszmar – „Śpiące królewny” będą wyborem idealnym. To dowód na to, że literacki talent potrafi być dziedziczny. A kiedy spotykają się dwa tak mocne głosy, powstaje historia, obok której nie sposób przejść obojętnie.
Książka pt. „Śpiące królewny” ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Wieczór. Cisza w mieszkaniu staje się podejrzanie gęsta, a każdy trzask podłogi brzmi jak zapowiedź czegoś niepokojącego. Czytam i łapię się na tym, że co chwilę unoszę wzrok znad książki, jakby ktoś miał stać tuż za moimi plecami. Nie dlatego, że spodziewam się wyskakującego z cienia potwora. Chodzi o coś znacznie gorszego – o świadomość, że prawdziwy koszmar nie czai się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🕸️😴 Powieść Śpiące królewny autorstwa Stephena Kinga i jego syna, Owena Kinga, to historia, która od pierwszych stron buduje niepokojący, gęsty klimat. Autorzy zabierają czytelnika do świata bardzo podobnego do naszego, w którym nagle zaczyna dziać się coś niewytłumaczalnego. Kobiety na całym świecie zapadają w tajemniczy sen, a ich ciała otacza delikatna, kokonowa powłoka. Sam pomysł na fabułę jest niezwykle intrygujący i od razu wzbudza ciekawość, bo trudno nie zastanawiać się, dokąd zaprowadzi taka historia.
🕸️😴 W trakcie czytania szczególnie uderza atmosfera narastającego chaosu. Gdy kobiety znikają z codziennego życia, świat zaczyna się powoli rozpadać, a pozostawieni sami sobie mężczyźni reagują na sytuację bardzo różnie. Jedni próbują zachować rozsądek i szukać rozwiązania, inni poddają się gniewowi, strachowi i przemocy. Autorzy w ciekawy sposób pokazują, jak cienka granica dzieli cywilizację od chaosu, gdy nagle znika coś, co dotąd było oczywiste.
🕸️😴 Ważną postacią w tej historii jest tajemnicza Evie, kobieta, która jako jedyna nie zapada w niezwykły sen. Wokół niej szybko narasta atmosfera nieufności i strachu. Jedni widzą w niej szansę na rozwiązanie zagadki, inni traktują ją jak zagrożenie. To właśnie dzięki tej bohaterce fabuła nabiera jeszcze większego napięcia, a czytelnik zaczyna zadawać sobie pytania o jej prawdziwą naturę i rolę w całej historii.
🕸️😴 Bardzo mocną stroną książki są bohaterowie i sposób, w jaki zostali przedstawieni. Stephen King i Owen King stworzyli wiele różnorodnych postaci, które mają własne historie, motywacje i słabości. Dzięki temu czytelnik może obserwować wydarzenia z różnych perspektyw, co sprawia, że opowieść staje się bardziej złożona i realistyczna. To nie jest tylko historia o tajemniczej epidemii, ale także opowieść o ludzkiej naturze.
ㅤ
🕸️😴 Podczas czytania nie brakuje momentów napięcia, niepokoju, a nawet grozy, ale pojawiają się też chwile refleksji. Autorzy skłaniają do zastanowienia się nad rolą kobiet w społeczeństwie, nad relacjami między ludźmi oraz nad tym, jak łatwo w sytuacji kryzysowej mogą ujawnić się najciemniejsze strony ludzkiej natury. Dzięki temu książka nie jest jedynie thrillerem, lecz również historią, która zostaje w myślach na dłużej.
ㅤ
🕸️😴 Śpiące królewny to powieść, która potrafi wciągnąć i jednocześnie zmusić do refleksji. Mroczny klimat, ciekawy pomysł na fabułę oraz rozbudowane postaci sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. To książka dla czytelników, którzy lubią historie pełne tajemnic, napięcia i nieoczywistych pytań o ludzką naturę. Po jej zakończeniu pozostaje poczucie, że była to opowieść nie tylko wciągająca, ale też zaskakująco aktualna.
🕸️😴 Powieść Śpiące królewny autorstwa Stephena Kinga i jego syna, Owena Kinga, to historia, która od pierwszych stron buduje niepokojący, gęsty klimat. Autorzy zabierają czytelnika do świata bardzo podobnego do naszego, w którym nagle zaczyna dziać się coś niewytłumaczalnego. Kobiety na całym świecie zapadają w tajemniczy sen, a ich ciała otacza delikatna, kokonowa powłoka....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy zaczęłam czytać „Śpiące królewny” Stephena Kinga, od razu poczułam, że to będzie jedna z tych historii, która wciąga od pierwszych stron. Muszę przyznać, że czytało mi się ją wprost z fascynacją – klimat jest mroczny, tajemniczy, a jednocześnie ciekawy i pełen napięcia.
Jako czytelniczka czułam się, jakbym obserwowała świat trochę z boku, ale jednocześnie bardzo blisko wydarzeń. Momentami byłam przerażona tym, co dzieje się z kobietami, innym razem zastanawiałam się, jak sama zachowałabym się w takiej sytuacji. King świetnie buduje postaci – każda ma swoją osobowość, tajemnice i problemy, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić.
Najbardziej wciągnęła mnie sama koncepcja książki – wyobraźnia autora jest niesamowita i momentami zupełnie zaskakująca. Podczas czytania często się śmiałam, czasem byłam przerażona, a innym razem totalnie wciągnięta w losy bohaterów. Ta mieszanka emocji sprawiła, że książka czytała się naprawdę szybko i przyjemnie.
Po skończeniu „Śpiących królewn” zostałam z poczuciem, że przeczytałam coś niezwykłego – historię, która bawi, przeraża i zmusza do myślenia. Jako czytelniczka mogę powiedzieć, że to pozycja idealna dla tych, którzy lubią mroczne, nieprzewidywalne opowieści z solidną dawką napięcia i emocji.
Kiedy zaczęłam czytać „Śpiące królewny” Stephena Kinga, od razu poczułam, że to będzie jedna z tych historii, która wciąga od pierwszych stron. Muszę przyznać, że czytało mi się ją wprost z fascynacją – klimat jest mroczny, tajemniczy, a jednocześnie ciekawy i pełen napięcia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako czytelniczka czułam się, jakbym obserwowała świat trochę z boku, ale jednocześnie bardzo...
Zaczyna się bardzo obiecująco, bo zamysł fabuły jest niezwykle ciekawy. Im dalej jednak brniemy w las, tym gorsza staje się książka. Wątków i postaci jest za dużo, mnóstwo z nich jest kompletnie nieinteresujaca, a autor zamiast pójść w to co umie robić, czyli w budowanie brudnego, przerajacego klimatu stawia na dysputy filozoficzne odnośnie tego czy chlopy faktycznie są złe i brutalne, a baby zaradne I opiekuńcze, czy wszyscy są źli. Mniej polityki, więcej fantasy i horroru i byłoby ciekawiej. Dużo nie brakło, abym tej lektury nie dokończył I w zasadzie żałuję że nie odpuściłem.
Zaczyna się bardzo obiecująco, bo zamysł fabuły jest niezwykle ciekawy. Im dalej jednak brniemy w las, tym gorsza staje się książka. Wątków i postaci jest za dużo, mnóstwo z nich jest kompletnie nieinteresujaca, a autor zamiast pójść w to co umie robić, czyli w budowanie brudnego, przerajacego klimatu stawia na dysputy filozoficzne odnośnie tego czy chlopy faktycznie są złe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZamykałem oczy, a mrok nie znikał. On tylko zmieniał miejsce. Przenosił się pod powieki i czekał.
Czytałem późno, kiedy dom oddychał już spokojnie, a światło lampy wydawało się zbyt słabe wobec tego, co sączyło się ze stron. To nie była opowieść zbudowana na nagłych wstrząsach. Stephen King i Owen King nie podnoszą głosu. Oni ściszają go niemal do szeptu. I właśnie wtedy napięcie zaczyna pracować najmocniej.
W miasteczku Dooling kobiety zapadają w sen. Nie w romantyczny bezruch, lecz w coś, co odcina je od codzienności jak cienka, lecz nieprzekraczalna granica. Mężczyźni zostają sami. I w tej samotności niepokój nabiera kształtu. Nie w zjawisku, lecz w reakcji. W spojrzeniach, które stają się twardsze. W słowach, które tracą miękkość. W decyzjach podejmowanych szybciej niż zwykle.
Najbardziej uderza tempo. Przez długi czas historia pełznie, jakby badała teren. Czułem znużenie, lekkie rozdrażnienie, pragnienie przyspieszenia. A potem coś się zmienia. Napięcie zaciska się powoli, konsekwentnie. Zaczyna być duszno. Zwyczajność pęka bez ostrzeżenia i nagle widać, jak cienka była jej warstwa.
To nie jest groza ukryta w ciemnym kącie pokoju. To groza, która budzi się w człowieku, gdy znika to, co dotąd porządkowało jego świat. Gdy nikt nie patrzy. Gdy nie trzeba już udawać. Autorzy z chirurgiczną precyzją odsłaniają rysy na psychice, drobne przesunięcia granic, które w sprzyjających warunkach potrafią zmienić wszystko.
Nie każdy wątek wybrzmiewa z siłą, jaką zapowiada rozmach tej historii. Finał pozostawia więcej chłodu niż wstrząsu. A jednak atmosfera zostaje. Osadza się w myślach jak wilgoć, która nie chce wyschnąć.
To książka, która nie straszy cieniem na ścianie. Ona każe przyjrzeć się własnemu odbiciu, kiedy światło zaczyna przygasać.
Gdzie rodzi się prawdziwy lęk. W mroku za oknem czy w tym, co cicho porusza się pod czaszką.
Zamykałem oczy, a mrok nie znikał. On tylko zmieniał miejsce. Przenosił się pod powieki i czekał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem późno, kiedy dom oddychał już spokojnie, a światło lampy wydawało się zbyt słabe wobec tego, co sączyło się ze stron. To nie była opowieść zbudowana na nagłych wstrząsach. Stephen King i Owen King nie podnoszą głosu. Oni ściszają go niemal do szeptu. I właśnie wtedy...
Trochę mi się dłużyła, jako fantasy. Jednak książka ma drugie dno i daje wiele do myślenia o pozycji kobiet w naszym świecie. No i warstwa obyczajowa jest dość gruba.
Trochę mi się dłużyła, jako fantasy. Jednak książka ma drugie dno i daje wiele do myślenia o pozycji kobiet w naszym świecie. No i warstwa obyczajowa jest dość gruba.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłabsza, ale też fajna.
Słabsza, ale też fajna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedoceniona książka. Snuje opowieść o zemście na wrogach w przyszłości , główną bohaterką oporną na „złe moce”. Na początku trochę przynudzała ale jak zaczęły łączyć się różne wątki powieść bardzo wciągająca. Coś innego, coś bardzo ciekawego jeśli ktoś lubi ten klimat sił nadprzyrodzonych . Osobiście uważam za bardzo dobrą pozycję w klimacie SI fi i horroru
Niedoceniona książka. Snuje opowieść o zemście na wrogach w przyszłości , główną bohaterką oporną na „złe moce”. Na początku trochę przynudzała ale jak zaczęły łączyć się różne wątki powieść bardzo wciągająca. Coś innego, coś bardzo ciekawego jeśli ktoś lubi ten klimat sił nadprzyrodzonych . Osobiście uważam za bardzo dobrą pozycję w klimacie SI fi i horroru
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy tu do czynienia z thrillerem sensacyjnym z elementami fantasy.Pewnego dnia ziemię nawiedza kolejna epidemia,tym razem dotyka ona kobiety.Gdy zasną to się już nie budzą ,oplecione kokonem.Zawężamy akcje do amerykańskiego miasteczka w górach w którym znajduje się więzienie dla kobiet.W dniu rozpoczęcia epidemii ,za drzewa wychodzi Eva z lisem,osoba z innego świata,gdzie śpiące kobiety mają swoje miejsce.Przetłacza wielość postaci,bez jakiegoś konkretnego bohatera.Jak to u Kinga,wiele on poświęca czasu na opisywanie życiorysu konkretnych osób.Wiele tu propagandy różnej maści,nic wybitnego.
Mamy tu do czynienia z thrillerem sensacyjnym z elementami fantasy.Pewnego dnia ziemię nawiedza kolejna epidemia,tym razem dotyka ona kobiety.Gdy zasną to się już nie budzą ,oplecione kokonem.Zawężamy akcje do amerykańskiego miasteczka w górach w którym znajduje się więzienie dla kobiet.W dniu rozpoczęcia epidemii ,za drzewa wychodzi Eva z lisem,osoba z innego świata,gdzie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki Kinga często wciągają i płynie się przez nie z przyjemnością. Czytając tę miałem wrażenie, że coś wstrzymuje ten nurt. Może to syn, a może fakt, że z 80℅ książki to szczegółowe przedstawienie bohaterów. A jest ich naprawdę dużo, przez co na jakąś skomplikowaną akcje miejsca się w tej pozycji nie udało autorom znaleźć.
Książki Kinga często wciągają i płynie się przez nie z przyjemnością. Czytając tę miałem wrażenie, że coś wstrzymuje ten nurt. Może to syn, a może fakt, że z 80℅ książki to szczegółowe przedstawienie bohaterów. A jest ich naprawdę dużo, przez co na jakąś skomplikowaną akcje miejsca się w tej pozycji nie udało autorom znaleźć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to