
Dziennik irlandzki

148 str. 2 godz. 28 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Irisches Tagebuch
- Data wydania:
- 2007-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1975-01-01
- Liczba stron:
- 148
- Czas czytania
- 2 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324008421
- Tłumacz:
- Joanna Gromek-Illg
Istnieje taka Irlandia: ale kto tam pojedzie i nie znajdzie jej, nie może rościć pretensji do autora. Dziennik irlandzki to osiemnaście miniaturowych opowiadań o ludziach i miejscach. Ważniejsze niż faktografia i historia są w nich klimat, nastrój, sarkastyczny dowcip czy łagodna melancholia przeżycia wrażliwego człowieka z wolna poznającego Wyspę Świętych i jej mieszkańców. W niewielkiej i całk
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dziennik irlandzki w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dziennik irlandzki
Poznaj innych czytelników
361 użytkowników ma tytuł Dziennik irlandzki na półkach głównych- Chcę przeczytać 227
- Przeczytane 134
- Posiadam 37
- Literatura niemiecka 6
- Ulubione 6
- Nobliści 5
- Irlandia 3
- Beletrystyka 3
- Literatura piękna 3
- 2022 3







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik irlandzki
Interesujący, miejscami mocno liryczny, acz dla mnie mocno niepełny - nawet w ówczesnych realiach - obraz Irlandii. No bo czy ten wyraźnie fascynujący Autora, pełen życzliwych ludzi kraj, to ta sama Irlandia, z której uciekli dwaj najwięksi jego 20-wieczni giganci - James Joyce i Samuel Beckett? Nie za chlebem, bynajmniej nie jak miliony ich rodaków, nie za chlebem….
Jak na mój gust zbyt pięknie w tej książce, zbyt łagodnie melancholijnie. Nie ma terrorystów, nie ma tej atmosfery grajdołu, wszechwładzy Kościoła z jej wszystkimi znanymi, straszliwymi konsekwencjami, zwłaszcza dla kobiet sprowadzonych do roli maszyn rozpłodowych w kraju faktycznie wewnętrznie okupowanym przez siłę, która – jak to mówi Poeta – „jest jak ogromna depresja rozciągnięta nad krajem”.
Albo Heinrich Böll nie był przesadnie bystrym obserwatorem (ale to noblista - więc wykluczam),albo raczej – skoro jeździł do tego ewidentnie egzotycznego dla niego kraju, gdzie kupił domek, na wakacje– może chciał mieć po prostu tzw. święty spokój? Jego wrażliwa lewicowość niczego mu nie podpowiedziała? Nie chciał, nie mógł, nie pozwolono mu, zajrzeć pod tę pozornie przeczyście wykrochmaloną podszewkę życia społecznego?
Jedyne kraje, do których porównania się nasuwają z tamtych czasów (koniec lat 50.) to Hiszpania Franco i Portugalia Salazara. Pozostaje tylko zazdrościć Irlandczykom, jak ostatnio nieco zmienili swój kraj na lepsze….
Owszem, w jednym jedynym miejscu pojawił się jakiś przebłysk co do nadmiarowej władzy Kościoła, ale w żart obrócony: „W Irlandii kler ma decydujący głos także przy udzielaniu licencji na szynki, ustalaniu godziny policyjnej i urządzaniu potańcówek”.
Albo było jeszcze inaczej: to była wiedza niedostępna nikomu z zewnątrz, swoista omerta, której złamanie było wtedy po prostu niemożliwe, także ze strony ofiar, a może zwłaszcza ich, a już szczególnie nie wobec cudzoziemca, cóż że z przyjaznego im kraju, który w dwóch wojnach łoił Anglikom skórę ….
Wtedy to ich filozoficzne nastawienie do życia, którym się tak zachwyca Böll, byłoby jedynie pełnym rezygnacji poddaniem się czemuś, czego zmienić się nie da – tak jak się godzili z ciągłym deszczem, notabene pięknie opisanym („Deszcz jest tu absolutny, wspaniały i przerażający. Nazywanie go niepogodą jest równie niestosowne, jak nazywanie palących promieni słońca ładną pogodą”).
Nie przypadkiem Autor odnotowuje powszechną a przecież dość fatalistyczną postawę ludzi doprowadzonych na tzw. skraj - „It could be worse („Mogłoby być gorzej”) – BTW: równie popularną w Sowietach – gdy „czasem bywa bardzo źle, a coś jeszcze gorszego daje pociechę i stwarza właściwą proporcję”. Typowy to mechanizm obronny w totalitaryzmach, nieważne jakiej barwy.
I w tym kontekście nie dziwią sympatie miejscowych….
„ - Powiedz no - odezwał się cicho - Hitler… był… myślę… nie takim złym człowiekiem… tylko poszedł za daleko? (…)
- Posłuchaj no, Padraic – powiedziałem spokojnie – dobrze wiemy, jak daleko zaszedł Hitler, a szedł po trupach milionów Żydów, dzieci…
- Twarz Padraica drgnęła boleśnie. Zamówił siódme piwo i powiedział ze smutkiem:
- Szkoda że i ty dałeś się uwieść angielskiej propagandzie. Wielka szkoda.
Nie tknąłem stojącego przede mną piwa”.
Owszem. Autor umie pięknie opisywać egzotyczny dla siebie świat i nawet nie za bardzo mu się można dziwić, np.
„Kiedy pędzi bydło z pastwiska, wygląda na szesnaście lat, kiedy później, za rogiem domu, skręca na drogę prowadzącą przez wieś, wydaje się, że ma chyba już trzydzieści parę lat, a kiedy przechodzi koło domu i nieśmiało uśmiecha się przez okno, wtedy widać, że dobiega już pięćdziesiątki”.
„Odchodzi jako mężczyzna pięćdziesięcioletni, przy rogu domu zmienia się w trzydziestoletniego, wyżej na stoku, gdzie idzie, drapiąc osła po grzbiecie, staje się szesnastolatkiem, a kiedy na górze zatrzymuje się na chwilę przy żywopłocie z fuksji, tylko na tę chwilę, zanim zniknie za żywopłotem, wygląda jak chłopiec, którym niegdyś był”.
„Butelki po mleku, pozbawione dziewictwa, obrabowane ze swych pieczęci, puste i brudne, stały pod drzwiami i na parapetach okiennych, smutnie czekały na poranek, kiedy zastąpią je ich świeże, promienne siostry, a mewy były nie dość białe, aby zastąpić anielską promienność niewinnych butelek z mlekiem”.
„Kamienie z irlandzkich murów wystarczyłyby na budowę wieży Babel, ale irlandzkie ruiny dowodzą, że podejmowanie tej budowy byłoby bezcelowe”.
„Mury z 20. wieku niemal nie różniły się od tych z 8. – i one były porośnięte mchem, i one wyglądały jak ruiny”.
„Tu – jakież to dobrodziejstwo! – wolno palić w kinach. Gdyby tego zabroniono, wybuchłoby zapewne powstanie, bo u Irlandczyków namiętność do kina łączy się z namiętnością palaczy”.
„Torf, jedyne bogactwo kraju, który już od stuleci jest obrabowany z lasów, któremu nie zawsze starczało i nie starcza chleba, ale zawsze starcza codziennego deszczu”.
Poprzednie dwie moje książki noblisty jednak oceniam wyżej – to „Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić” i „Anioł milczał”.
Interesujący, miejscami mocno liryczny, acz dla mnie mocno niepełny - nawet w ówczesnych realiach - obraz Irlandii. No bo czy ten wyraźnie fascynujący Autora, pełen życzliwych ludzi kraj, to ta sama Irlandia, z której uciekli dwaj najwięksi jego 20-wieczni giganci - James Joyce i Samuel Beckett? Nie za chlebem, bynajmniej nie jak miliony ich rodaków, nie za chlebem….
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak...
nie dałam rady skończyć...
nie dałam rady skończyć...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiespieszna, momentami wywołująca uśmiech na twarzy, opowieść o dawnej Irlandii, ludziach ją zamieszkujących, ich codzienności i stylu bycia. Nie żałuję chwil spędzonych nad lekturą, która była swoistym oddechem między bardziej ciężkimi książkami. Autor snuje swoje krótkie opowiastki, lekkim piórem nakreślając czytelnikom, niby mimochodem, esencję Irlandii i jej mieszkańców, kolejny raz udowadniając, że jest pisarzem sprawnym i utalentowanym.
Niespieszna, momentami wywołująca uśmiech na twarzy, opowieść o dawnej Irlandii, ludziach ją zamieszkujących, ich codzienności i stylu bycia. Nie żałuję chwil spędzonych nad lekturą, która była swoistym oddechem między bardziej ciężkimi książkami. Autor snuje swoje krótkie opowiastki, lekkim piórem nakreślając czytelnikom, niby mimochodem, esencję Irlandii i jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnie już nie ma takiej Irlandii i dlatego warto książkę przeczytać,język,styl,poetyka -noblista jednym słowem.
Pewnie już nie ma takiej Irlandii i dlatego warto książkę przeczytać,język,styl,poetyka -noblista jednym słowem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczekiwałam czegoś innego, ale to wcale nie znaczy, ze to co dostałam mnie rozczarowało. O nie, wręcz przeciwnie.
Poszukiwałam na kartkach tej powieści Irlandii, która znam, choć oczywiste jest przecież, ze ta Irlandia opisywana przez autora już nie istnieje. Świat za bardzo sie zmienił i nie ominęło to rownież tej małej wyspy.
A jednak znalazłam w "Dzienniku irlandzkim" pewne miejsca, pewne zachowania ludzi, które nie zmieniły sie na przestrzeni ostatnich kilku dziesięcioleci. Sama przyjemnością było dla mnie wyszukiwanie takich znanych mi z życia codziennego smaczków.
Ci, którzy spodziewają sie po tej pozycji czegoś na kształt przewodnika po Irlandii, srodze sie rozczarują.
To książka napisana bardzo poetycko, czas płynie tutaj wolno. Pisarz nie skupił sie tylko na realistycznym obrazie, ale stworzył coś o głębszym sensie: religijnym, mitycznym, egzystencjalnym.
"Dziennik irlandzki" najlepiej czytać w samotności, w dużym skupieniu, aby moc w pełni rozkoszować sie klimatem tej opowieści.
Oczekiwałam czegoś innego, ale to wcale nie znaczy, ze to co dostałam mnie rozczarowało. O nie, wręcz przeciwnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoszukiwałam na kartkach tej powieści Irlandii, która znam, choć oczywiste jest przecież, ze ta Irlandia opisywana przez autora już nie istnieje. Świat za bardzo sie zmienił i nie ominęło to rownież tej małej wyspy.
A jednak znalazłam w "Dzienniku irlandzkim"...
WOW! Jest to pierwsza w moim życiu książka, po przeczytaniu której pomyślałam, że może kiedyś przeczytam ją raz jeszcze!
Niezwykle poetycka, nadzwyczaj wysublimowana, bardzo klimatyczna. Jest to lektura z gatunku tych, które najlepiej czyta się słuchając nastrojowej muzyki i popijając lampkę wina. Tą książką trzeba się delektować, czytać ją bez pośpiechu i w samotności.
O czym jest? O Irlandii widzianej oczyma cudzoziemca, Niemca. Autor pochyla się nad irlandzką religijnością, optymizmem, zamiłowaniem do rozmów o pogodzie i potrzebą emigracji. Zwykłe uwagi o życiu Irlandczyków podane w sposób niezwykły.
Polecam tym, którzy szukają w literaturze oddechu i ukojenia, dla których wartości estetyczne są co najmniej tak samo ważne jak fabuła.
WOW! Jest to pierwsza w moim życiu książka, po przeczytaniu której pomyślałam, że może kiedyś przeczytam ją raz jeszcze!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykle poetycka, nadzwyczaj wysublimowana, bardzo klimatyczna. Jest to lektura z gatunku tych, które najlepiej czyta się słuchając nastrojowej muzyki i popijając lampkę wina. Tą książką trzeba się delektować, czytać ją bez pośpiechu i w samotności.
O...
"Przleciałam" tą książkę, ale myślę, że jest warta potraktowania jej nieco poważżniej ;) Noblista w końcu.
"Przleciałam" tą książkę, ale myślę, że jest warta potraktowania jej nieco poważżniej ;) Noblista w końcu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to