Dziennik irlandzki

Okładka książki Dziennik irlandzki autora Heinrich Böll, 9788324008421
Okładka książki Dziennik irlandzki
Heinrich Böll Wydawnictwo: Znak literatura piękna
148 str. 2 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Irisches Tagebuch
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1975-01-01
Liczba stron:
148
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324008421
Tłumacz:
Joanna Gromek-Illg
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik irlandzki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dziennik irlandzki

Średnia ocen
7,4 / 10
98 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik irlandzki

avatar
1525
1500

Na półkach:

Interesujący, miejscami mocno liryczny, acz dla mnie mocno niepełny - nawet w ówczesnych realiach - obraz Irlandii. No bo czy ten wyraźnie fascynujący Autora, pełen życzliwych ludzi kraj, to ta sama Irlandia, z której uciekli dwaj najwięksi jego 20-wieczni giganci - James Joyce i Samuel Beckett? Nie za chlebem, bynajmniej nie jak miliony ich rodaków, nie za chlebem….

Jak na mój gust zbyt pięknie w tej książce, zbyt łagodnie melancholijnie. Nie ma terrorystów, nie ma tej atmosfery grajdołu, wszechwładzy Kościoła z jej wszystkimi znanymi, straszliwymi konsekwencjami, zwłaszcza dla kobiet sprowadzonych do roli maszyn rozpłodowych w kraju faktycznie wewnętrznie okupowanym przez siłę, która – jak to mówi Poeta – „jest jak ogromna depresja rozciągnięta nad krajem”.

Albo Heinrich Böll nie był przesadnie bystrym obserwatorem (ale to noblista - więc wykluczam),albo raczej – skoro jeździł do tego ewidentnie egzotycznego dla niego kraju, gdzie kupił domek, na wakacje– może chciał mieć po prostu tzw. święty spokój? Jego wrażliwa lewicowość niczego mu nie podpowiedziała? Nie chciał, nie mógł, nie pozwolono mu, zajrzeć pod tę pozornie przeczyście wykrochmaloną podszewkę życia społecznego?

Jedyne kraje, do których porównania się nasuwają z tamtych czasów (koniec lat 50.) to Hiszpania Franco i Portugalia Salazara. Pozostaje tylko zazdrościć Irlandczykom, jak ostatnio nieco zmienili swój kraj na lepsze….

Owszem, w jednym jedynym miejscu pojawił się jakiś przebłysk co do nadmiarowej władzy Kościoła, ale w żart obrócony: „W Irlandii kler ma decydujący głos także przy udzielaniu licencji na szynki, ustalaniu godziny policyjnej i urządzaniu potańcówek”.

Albo było jeszcze inaczej: to była wiedza niedostępna nikomu z zewnątrz, swoista omerta, której złamanie było wtedy po prostu niemożliwe, także ze strony ofiar, a może zwłaszcza ich, a już szczególnie nie wobec cudzoziemca, cóż że z przyjaznego im kraju, który w dwóch wojnach łoił Anglikom skórę ….

Wtedy to ich filozoficzne nastawienie do życia, którym się tak zachwyca Böll, byłoby jedynie pełnym rezygnacji poddaniem się czemuś, czego zmienić się nie da – tak jak się godzili z ciągłym deszczem, notabene pięknie opisanym („Deszcz jest tu absolutny, wspaniały i przerażający. Nazywanie go niepogodą jest równie niestosowne, jak nazywanie palących promieni słońca ładną pogodą”).

Nie przypadkiem Autor odnotowuje powszechną a przecież dość fatalistyczną postawę ludzi doprowadzonych na tzw. skraj - „It could be worse („Mogłoby być gorzej”) – BTW: równie popularną w Sowietach – gdy „czasem bywa bardzo źle, a coś jeszcze gorszego daje pociechę i stwarza właściwą proporcję”. Typowy to mechanizm obronny w totalitaryzmach, nieważne jakiej barwy.

I w tym kontekście nie dziwią sympatie miejscowych….

„ - Powiedz no - odezwał się cicho - Hitler… był… myślę… nie takim złym człowiekiem… tylko poszedł za daleko? (…)
- Posłuchaj no, Padraic – powiedziałem spokojnie – dobrze wiemy, jak daleko zaszedł Hitler, a szedł po trupach milionów Żydów, dzieci…
- Twarz Padraica drgnęła boleśnie. Zamówił siódme piwo i powiedział ze smutkiem:
- Szkoda że i ty dałeś się uwieść angielskiej propagandzie. Wielka szkoda.
Nie tknąłem stojącego przede mną piwa”.

Owszem. Autor umie pięknie opisywać egzotyczny dla siebie świat i nawet nie za bardzo mu się można dziwić, np.

„Kiedy pędzi bydło z pastwiska, wygląda na szesnaście lat, kiedy później, za rogiem domu, skręca na drogę prowadzącą przez wieś, wydaje się, że ma chyba już trzydzieści parę lat, a kiedy przechodzi koło domu i nieśmiało uśmiecha się przez okno, wtedy widać, że dobiega już pięćdziesiątki”.

„Odchodzi jako mężczyzna pięćdziesięcioletni, przy rogu domu zmienia się w trzydziestoletniego, wyżej na stoku, gdzie idzie, drapiąc osła po grzbiecie, staje się szesnastolatkiem, a kiedy na górze zatrzymuje się na chwilę przy żywopłocie z fuksji, tylko na tę chwilę, zanim zniknie za żywopłotem, wygląda jak chłopiec, którym niegdyś był”.

„Butelki po mleku, pozbawione dziewictwa, obrabowane ze swych pieczęci, puste i brudne, stały pod drzwiami i na parapetach okiennych, smutnie czekały na poranek, kiedy zastąpią je ich świeże, promienne siostry, a mewy były nie dość białe, aby zastąpić anielską promienność niewinnych butelek z mlekiem”.

„Kamienie z irlandzkich murów wystarczyłyby na budowę wieży Babel, ale irlandzkie ruiny dowodzą, że podejmowanie tej budowy byłoby bezcelowe”.

„Mury z 20. wieku niemal nie różniły się od tych z 8. – i one były porośnięte mchem, i one wyglądały jak ruiny”.

„Tu – jakież to dobrodziejstwo! – wolno palić w kinach. Gdyby tego zabroniono, wybuchłoby zapewne powstanie, bo u Irlandczyków namiętność do kina łączy się z namiętnością palaczy”.

„Torf, jedyne bogactwo kraju, który już od stuleci jest obrabowany z lasów, któremu nie zawsze starczało i nie starcza chleba, ale zawsze starcza codziennego deszczu”.

Poprzednie dwie moje książki noblisty jednak oceniam wyżej – to „Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić” i „Anioł milczał”.

Interesujący, miejscami mocno liryczny, acz dla mnie mocno niepełny - nawet w ówczesnych realiach - obraz Irlandii. No bo czy ten wyraźnie fascynujący Autora, pełen życzliwych ludzi kraj, to ta sama Irlandia, z której uciekli dwaj najwięksi jego 20-wieczni giganci - James Joyce i Samuel Beckett? Nie za chlebem, bynajmniej nie jak miliony ich rodaków, nie za chlebem….

Jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
693
125

Na półkach: ,

nie dałam rady skończyć...

nie dałam rady skończyć...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
36

Na półkach:

Niespieszna, momentami wywołująca uśmiech na twarzy, opowieść o dawnej Irlandii, ludziach ją zamieszkujących, ich codzienności i stylu bycia. Nie żałuję chwil spędzonych nad lekturą, która była swoistym oddechem między bardziej ciężkimi książkami. Autor snuje swoje krótkie opowiastki, lekkim piórem nakreślając czytelnikom, niby mimochodem, esencję Irlandii i jej mieszkańców, kolejny raz udowadniając, że jest pisarzem sprawnym i utalentowanym.

Niespieszna, momentami wywołująca uśmiech na twarzy, opowieść o dawnej Irlandii, ludziach ją zamieszkujących, ich codzienności i stylu bycia. Nie żałuję chwil spędzonych nad lekturą, która była swoistym oddechem między bardziej ciężkimi książkami. Autor snuje swoje krótkie opowiastki, lekkim piórem nakreślając czytelnikom, niby mimochodem, esencję Irlandii i jej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

361 użytkowników ma tytuł Dziennik irlandzki na półkach głównych
  • 227
  • 134
66 użytkowników ma tytuł Dziennik irlandzki na półkach dodatkowych
  • 37
  • 6
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Dziennik irlandzki

Inne książki autora

Okładka książki 1989. Dziesięć opowiadań o burzeniu murów Elia Barceló, Heinrich Böll, Andrea Camilleri, Didier Daeninckx, Max Frisch, Jiří Kratochvil, Ludmiła Pietruszewska, Michael Reynolds, Ingo Schulze, Olga Tokarczuk, Miklós Vámos, Henning Wagenbreth
Ocena 6,1
1989. Dziesięć opowiadań o burzeniu murów Elia Barceló, Heinrich Böll, Andrea Camilleri, Didier Daeninckx, Max Frisch, Jiří Kratochvil, Ludmiła Pietruszewska, Michael Reynolds, Ingo Schulze, Olga Tokarczuk, Miklós Vámos, Henning Wagenbreth
Heinrich Böll
Heinrich Böll
Niemiecki pisarz, członek Niemieckiego Centrum PEN, w latach 1971–1974 przewodniczący międzynarodowego PEN Clubu, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1972). Był ósmym dzieckiem Viktora Bölla i Marii Herrmann. W latach 1924–1928 chodził do szkoły katolickiej w Kolonii, później do państwowego, humanistycznego gimnazjum im. Cesarza Wilhelma w Kolonii, gdzie zdał maturę. Po maturze pracował jako praktykant w księgarni. W 1938 rozpoczął studia filologii klasycznej, a po pierwszym semestrze został powołany do wojska. Walczył w szeregach Wehrmachtu na wielu frontach i wiele razy był ranny. W latach 1939–1940 służył w Bydgoszczy, zamieszkiwał przy ul. Dworcowej. W marcu 1942 podczas urlopu ożenił się z miłością z lat młodzieńczych Annemarie Chech. Od kwietnia do września 1945 przebywał w niewoli amerykańskiej. Zadebiutował w 1947 opowiadaniami i drobnymi tekstami. W 1951 otrzymał nagrodę Grupy 47, której potem został członkiem. W latach 1971–1974 był przewodniczącym międzynarodowego Pen Clubu. Otrzymał Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1972. Heinricha Bölla łączyła przyjaźń z rosyjskim pisarzem Aleksandrem Sołżenicynem. W 1974 r., po deportacji ze Związku Sowieckiego, Sołżenicyn zatrzymał się w domu Bölla w Langenbroich na przedmieściach Bonn. Wyrazem zaufania Sołżenicyna do Bölla może być powierzenie temu niemieckiemu pisarzowi przewiezienia na Zachód w 1972 r. jego testamentu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Dziennik irlandzki

Więcej
Heinrich Böll Dziennik irlandzki Zobacz więcej
Heinrich Böll Dziennik irlandzki Zobacz więcej
Heinrich Böll Dziennik irlandzki Zobacz więcej
Więcej