rozwińzwiń

Pieśni stworzenia

Okładka książki Pieśni stworzenia autora Bruce Chatwin,
Okładka książki Pieśni stworzenia
Bruce Chatwin Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Lemur literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Lemur
Tytuł oryginału:
The Songlines
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Data 1. wydania:
1987-01-01
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Krzysztof Puławski
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pieśni stworzenia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pieśni stworzenia



książek na półce przeczytane 1041 napisanych opinii 543

Oceny książki Pieśni stworzenia

Średnia ocen
7,2 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pieśni stworzenia

avatar
543
543

Na półkach:

Do tej pory niewiele wiedziałam o kulturze aborygenów, micie o Epoce Snu, a także o istnieniu australijskiej szkoły malarstwa abstrakcyjnego. Życie rdzennych mieszkańców Australii nie jest jednak jedynym tematem powieści. To również historia Arkadego, osiadłego na piątym kontynencie Rosjanina, który jest jednym z nielicznych białych ludzi rozumiejących istotę aborygeńskich obrzędów i postrzegania świata przez aborygenów. Piękna i ważna to książka, bohaterem i narratorem której jest "Angol", zafascynowany życiem rdzennych australijczyków i którego oczami oglądamy wydarzenia.

Do tej pory niewiele wiedziałam o kulturze aborygenów, micie o Epoce Snu, a także o istnieniu australijskiej szkoły malarstwa abstrakcyjnego. Życie rdzennych mieszkańców Australii nie jest jednak jedynym tematem powieści. To również historia Arkadego, osiadłego na piątym kontynencie Rosjanina, który jest jednym z nielicznych białych ludzi rozumiejących istotę aborygeńskich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2870
1042

Na półkach: , , ,

Ziemia jest Święta.
Nie dziwię się, że książka stała się bestsellerem, gdyż rzadko można przeczytać książki o Aborygenach, wiecznych nomadach. Chatwin był ciekawą postacią, która prowadził bardzo barwne życie. Dość przypadkowo pojechał do Sudanu i tam po raz pierwszy zetkną się z plemionami koczowniczymi i temat nomadów go zafascynował. Przedstawił nawet projekt książki o nomadach, ale nikt nie był nikt zainteresowany jej wydaniem. Zaczął podróżować, jako dziennikarz przeprowadzać wywiady ze znanymi ludźmi, a także pisać książki z tych podróży. Pod wpływem twórczości Teda Strehlowa, autora Pieśni Australii Środkowej zainteresował się Aborygenami i wyruszył w podróż do Australii. Książka powstała, jako pewnego rodzaju relacja z tej podróży, gdyż autor stwierdził, że jest ona fikcją literacką.

Książkę można podzielić na dwie odrębne części. Pierwsza część jest zbeletryzowanym reportażem z podróży odbytej przez alter ego autora, Bruce'a. Bruce towarzyszy Arkademu w jego podróży po Australii. Arkady był wyznaczony przez spółkę kolejową do kontaktów z Aborygenami w czasie wyznaczania trasy kolejowej. W tej drodze towarzyszą im Aborygeni, którzy odwiedzają swoje terytoria. Dzięki Arkademu, ale też ludziom zaangażowanym w „Ruch na rzecz praw do ziemi”, poznaje Aborygenów i może przeprowadzić z nimi rozmowy i w pewien sposób uczestniczyć w ich życiu. Zafascynowała mnie mitologia Aborygenów ich przywiązanie do Ziemi, która daje człowiekowi życie, jedzenie, język. Z ich mitologią związane są dla nich święte miejsca, które pragną zachować. Człowiek zrodził się z ziemi, a po śmierci wraca do niej, dlatego jest święta i nie wolno jej niszczyć. Fenomenem są pieśni, które z jednej strony przekazują z pokolenia na pokolenie tradycje i legendy, a z drugiej strony jest to system umożliwiający komunikacje i przemieszczanie się Aborygenów. Pieśni są drogami, a drogi są pieśniami, które przemierzają i wyśpiewują rdzenni Australijczycy, pomimo różnic językowych potrafią się porozumieć. Filozofia życia Aborygenów jest często nie do pojęcia dla białego człowieka. Oczywiście nie ominął trudnego tematu niszczenia tej kultury przez białego człowieka. Niestety w połowie książki ta opowieść się urywa.

Druga część książki jest dość chaotyczna, składa się z luźnych zapisków, mnóstwa cytatów i wypisów z lektur głównie powiązane z wędrowaniem. Opisuje swoje spotkania z innymi plemionami wędrownymi z Afryki i nie tylko. Obszernie relacjonuje swoje spotkania i rozmowy z Konradem Lorenzem, z którym się nie zgadzał, co do początków życia człowieka na ziemi. Całość jednak jest dość nużąca.

Zastanawiałam się, dlaczego po pierwszej części napisanej ciekawie, z humorem, nagle zaczyna się wykład o początkach ludzkości. Przeczytałam, że będąc w Australii, miał problemy ze zdrowiem i tam po raz pierwszy przeczytał o AIDS, znanym wówczas, jako plaga gejów. Przeraziło go to i może bał się, że to będzie jego ostatnia książka. Może dlatego część dotyczącą Aborygenów skończył, a w drugiej części umieścił swoje przemyślenia i teorie na temat rozwoju ludzi na ziemi, że nie jesteśmy ludem osiadłym, ale wędrownym. Książka jest nierówna, ale warta poznania.

Ziemia jest Święta.
Nie dziwię się, że książka stała się bestsellerem, gdyż rzadko można przeczytać książki o Aborygenach, wiecznych nomadach. Chatwin był ciekawą postacią, która prowadził bardzo barwne życie. Dość przypadkowo pojechał do Sudanu i tam po raz pierwszy zetkną się z plemionami koczowniczymi i temat nomadów go zafascynował. Przedstawił nawet projekt książki o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
43
36

Na półkach:

Z jakiegoś powodu to ważna dla mnie książka. Chyba nawet ważniejsza niż mi się wydaje. Jest coś tajemniczego, dziwnego, wielkiego ale też wyczuwalnie prawdziwego w pieśniach Aborygenów, ludzi których dopiero w drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku wykreślono z oficjalnej „Księgi Flory i Fauny” tzn. uznano ich za istoty ludzkie i przyznano prawa obywatelskie. To coś Chatwin też wyczuł i jak umiał przedstawił w swojej książce, a to zadanie naprawę niełatwe. Warto.

Z jakiegoś powodu to ważna dla mnie książka. Chyba nawet ważniejsza niż mi się wydaje. Jest coś tajemniczego, dziwnego, wielkiego ale też wyczuwalnie prawdziwego w pieśniach Aborygenów, ludzi których dopiero w drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku wykreślono z oficjalnej „Księgi Flory i Fauny” tzn. uznano ich za istoty ludzkie i przyznano prawa obywatelskie. To coś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

568 użytkowników ma tytuł Pieśni stworzenia na półkach głównych
  • 413
  • 151
  • 4
63 użytkowników ma tytuł Pieśni stworzenia na półkach dodatkowych
  • 35
  • 11
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Bruce Chatwin
Bruce Chatwin
Angielski pisarz i podróżnik. Początkowo pracował jako ekspert od impresjonizmu w Sotheby's w Londynie. Potem zainteresował się archeologią. Odbył podróże do Chin, Patagonii, Beninu, Australii. Był biseksualistą, zmarł na AIDS.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zadyma w dzikim sadzie Kiran Desai
Zadyma w dzikim sadzie
Kiran Desai
Wszystkiemu winne pijane małpy. Pomimo że książka została napisana w latach siedemdziesiątych, jest zaliczana przez hindusów i nie tylko do klasyki powieści hinduskiej. Może dlatego, że świetnie oddaje klimat i ducha Indii, ducha pełnego wewnętrznych sprzeczności, mieszanki tradycji i nowoczesności. Indie, najludniejszy kraj na świecie, gdzie trudno jest o intymność i samotność, a domy są wielopokoleniowe. Nie inaczej jest w maleńkim górskim indyjskim miasteczku, z ciasnymi, brudnymi uliczkami, gdzie każdy o każdym wie wszystko, a życie jest nudne i jednostajne. W takim miasteczku, w dziwnych okolicznościach przychodzi na świat Sampath. Jego ojciec jest urzędnikiem państwowym i pragnie dla swego pierworodnego syna tego samego, a nawet żeby osiągnął więcej niż on. Sampath jednak uczyć się nie chce. Sfrustrowany ojciec załatwia mu pracę na poczcie, zajęcie nudne, a jedyna rozrywka to czytanie cudzych listów. Ta nuda go przytłacza i po wywołanej na ślubie szefa zadymie ucieka. Nie ucieka jednak daleko, a zostaje w pobliżu miasteczka, wdrapuje się na drzewo i tam mieszka. On ucieka od świata, ale czy świat go nie dogoni? W świecie zachodnim można by traktować Sampatha jako nieudacznika, ale w Indiach, gdzie tylu dziwnych świętych mężów, on staje się kolejnym z nich. Sampath staje się lokalną atrakcją. Nie może narzekać, karmią go, siedząc na drzewie, może się umyć i załatwiać inne potrzeby, otoczony opieką rodziny. Przybywają do niego tłumy po poradę i błogosławieństwo. Sampathowi przydało się czytanie cudzych listów. Jego ojciec, który kiedyś go tak ganił, teraz dzięki niemu zarabia ogromne pieniądze i ciągle rozwija rodzinny biznes. Niestety sielankę przerywają małpy, święte zwierzęta w Indiach, które wprowadzają chaos. Sampathowi pozostaje zejście z drzewa lub ucieczka jeszcze dalej. Kiran Desai z przymrużeniem oka wspaniale oddaje świat hinduski i mentalność jego mieszkańców. Poznajemy plejadę barwnych postaci, których zachowanie nas zaskakuje. W barwny sposób opisuje świat mnie obcy, pełen zachwycających zapachów i smaków, ale też smrodu, kurzu i upału. Można podejść do tej powieści filozoficznie, czyli poszukiwanie swojego miejsca na świecie i sensu życia. Tyle tylko, że taka historia mogła się wydarzyć tylko w Indiach. Jednak jest to powieść iskrząca się od humoru, który czasami dla europejczyków jest absurdalny. Czytając ją, bawiłam się znakomicie, ten rodzaj humoru mnie odpowiada. Recenzja w serwisie "Na kanapie"
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na71 rok temu
Przed zstąpieniem do piekieł Doris Lessing
Przed zstąpieniem do piekieł
Doris Lessing
To chyba ta chwila, kiedy przebudziwszy się z intensywnie barwnego snu, nadal pozostaję pod przemożnym wpływem jego subtelnie przepływających prądów. Lektura powieści zakończona ale jej czar nie prysł. Z nabytą wiedzą stoję niczym współczesny Odyseusz po wędrówce w głębiny swojej jaźni. Próbuję zrozumieć coś istniejącego, niedostrzegalnego jednak wcześniej dla moich zmysłów sprzed emocjonalnych wypraw z Doris Lessing. Gdybym chciał spojrzeć zgodnie z chłodną percepcją naszych czasów, to zapewne dostrzegłbym paranoidalny przypadek, wciśnięty w ramy ścisłych rubryk nauki o ludzkiej psychice. Jednak wszystko co przeżyłem, znajduje się poza Czasem współczesnego świata. Ta mozaika ogromnych i ciągle zabudowywanych przestrzeni staje się dopełnieniem moich snów, bo przyznam się do tego, że część z nich już kiedyś wyśniłem. To nauka dla mnie, jak przestać definiować zdarzenia według utartych wzorców. "Przed zstąpieniem do piekieł" trzeba zdobywać dryfując, wykorzystując odpływy światła i przypływy cienia. Należy przyjąć, że nic nie jest tym, czym się wydaje. To szczególny stan wyobraźni, uruchamiany wtedy, kiedy twórczyni lub twórca literackiego dzieła nakłada warstwami swoje bogactwo, zdając sobie sprawę z pulsacji tej całej nowej materii, często wręcz czytelnika oślepiającej. Jednak chociaż w tym wypadku stajemy przed problemem lub dobrodziejstwem istnienia wielu form, to można się tu czuć rześko. W każdym razie przed moimi oczami rozpościerała się jedynie jasna przestrzeń. Oczywiście aby wysiłki zostały ukoronowane, to trzeba spojrzeć na to wszystko pod pewnym specyficznym kątem. Tak wspaniałych widoków nie wolno przecież wystawiać na łut szczęścia, wskazane jest wtedy chociaż minimalne wyostrzenie zmysłów. Bohater angielskiej pisarki znajduje się wciąż w drodze, spełnieniu jego największych oczekiwań towarzyszy ogromne uczucie napięcia. Nie spodziewałem się wielu wskazówek dotyczących sposobu, w jaki obydwaj mamy uniknąć niewyobrażalnie groźnego nurtu. Poszukujący celu Charles Watkins tęsknił za przyjaznym lądem a ja za jednocześnie kreślonymi przez Doris Lessing kilkoma liniami, kiedy to rozciągnięty na wszystkie strony Czas wymaga tworzenia pomostów, rozpiętych w sieci wymagających ogromnego zaangażowania zależności. Mam wrażenie, jakby antybohaterowie tej powieści karali za nadmierną wrażliwość i zabraniali dopatrywania się w każdym zdaniu innego znaczenia. A przecież w "Przed wstąpieniem do piekieł" wyraźnie wyczuwa się obecność czegoś, co kiedyś istniało a obecnie jest nie do odnalezienia. Tło dla mojego niezwykłego poruszenia stanowi przyroda i muszę przyznać, że nawet kiedy w powieści noblistki zapada mrok, to niezwykłe widoki nie giną. Jest w tym jakaś ożywcza substancja, napierająca na potrzebę dopasowania rytmu życia do odmiennych wzorców. Kiedy przez uchylone wrota tej powieści widzi się zawarte jeden w drugim odległe światy w skali mikro i makro, to aż nie chce się zamykać na te wszystkie wspaniałości oczu. Gdyby część akcji książki nie działa się w szpitalu, to pewnie miałbym wrażenie, że przez cały czas mam do czynienia z nieziemskimi istotami. A jednak w tej osadzonej w klimacie psychologicznego fantasy akcji powieści czai się jak najbardziej ludzka groźba, nieobliczalny wir wszelkiego stworzenia z konsekwencjami podyktowanymi przez błędy ludzkości. Przekonajcie się sami, jak płynny jest ten sen, z którym przyszło mi się zmierzyć.
czytający - awatar czytający
ocenił na103 lata temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy),który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na102 lata temu
Nie mów noc Amos Oz
Nie mów noc
Amos Oz
„Nieważne, ile wysiłku włożysz w to, żeby kogoś poznać, poświęcisz na to sto lat, dzień i noc na okrągło, będziesz z nim spać w jednym łóżku, nic to nie da, i tak nie będziesz nic o nim wiedzieć”.W „Nie mów noc” Amos Oz snuje opowieść, która nie tylko relacjonuje historię, ale przede wszystkim odsłania emocjonalny krajobraz dwóch dusz, które pragną się do siebie zbliżyć, a jednocześnie nieustannie się rozmijają. To powieść o miłości, która nie wystarcza, o czułości, która nie koi, oraz o dwojgu ludziach dzielących przestrzeń, lecz nie potrafiących się naprawdę usłyszeć. Główni bohaterowie, Teo i Noa, żyją razem w pustynnym izraelskim miasteczku. Choć są w związku, ich relacja przypomina współdzielenie przestrzeni dwóch odrębnych planet.Teo pragnie spokoju, prostoty, ciszy i symbolicznego „niewywoływania nocy”. Noa natomiast chce działać, zmieniać świat i angażuje się w projekt ośrodka resocjalizacyjnego. Ich spojrzenia na życie są różne, ale w centrum pozostaje pytanie: czy miłość może wystarczyć, gdy wartości i potrzeby są tak odmienne?Oz znakomicie uchwycił paradoks relacji: można być blisko fizycznie, a jednocześnie głęboko i chronicznie samotnym. Noa i Teo często rozmawiają, ale niemal nigdy naprawdę się nie słuchają. Ich myśli krążą wokół siebie jak ćmy, ale na różnych orbitach. Każde z nich próbuje kochać na swój sposób, lecz miłość, która nie spotyka się z odbiciem, zaczyna ciążyć. Znamy to i z własnego jestestwa. Nie ma tu dramatycznych wybuchów ani ostrych konfliktów. To raczej powolne, ciche przesuwanie się dwóch serc na granicy znużenia, troski i niezrozumienia. Oz pokazuje relację, która nie umiera gwałtownie, lecz rozmywa się, zasypując piaskiem pustyni, w której toczy się ich życie. Świetnym zabiegiem literackim jest naprzemienna narracja: raz widzimy świat oczami Teo, raz przez pryzmat myśli Noa. Ta konstrukcja uwypukla, jak subiektywne, nieprzenikalne i czasem tragicznie rozbieżne są nasze interpretacje rzeczywistości oraz intencji drugiego człowieka. Co ważne: każde z nich nosi w sobie swoją wersję tej relacji. Każda jest prawdziwa, choć żadna niepełna. „Nie mów noc” to dla mnie przede wszystkim powieść o trudzie bycia razem. Nie chodzi tu o zdradę czy wielką tragedię, ale o coś znacznie trudniejszego: o codzienne poczucie, że kochamy kogoś, a mimo to nie umiemy dotrzeć do jego wnętrza. Każde „dobranoc” niesie w sobie cień pytania: czy na pewno się rozumiemy? Czy jeszcze jesteśmy razem, czy już obok siebie? To także historia o tym, jak miłość bez rozmowy zamienia się w milczenie, a troska w znużenie. Oz jak zwykle nie potępia swoich bohaterów; pokazuje ich z empatią i liryzmem jako ludzi, którzy próbują, choć nie zawsze potrafią. Autor stworzył intymny portret relacji, która rozgrywa się w ciszy, w gestach i w niedopowiedzeniach. Ta konstrukcja pozwala dojrzeć, jak subiektywne, nieprzenikalne i czasem tragicznie rozbieżne są nasze interpretacje rzeczywistości oraz intencji drugiego człowieka.Lektura głęboka, dojrzała, poruszająca, pozostająca na długo w pamięci, jak wszystkie tego autora.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na89 miesięcy temu
Spokój doskonały Amos Oz
Spokój doskonały
Amos Oz
Spokój doskonały - Amos Oz - akcja powieści toczy się w 1965 roku w izraelskim kibucu i okolicy. Autor przedstawia nam życie w kibucu z jego wszystkimi problemami. Bohaterowie tej książki mają dużo filozoficznych przemyśleń dotyczących ich życia zarówno rodzinnego, jak i życia w ,, kibucowej" wspólnocie, a także okresie wojny z Syrią. Mamy doczynienia z doświadczonym przez holokaust pokoleniem, które chce stworzyć idealistyczną wspólnotę żyjącą w kibucu, jak i młode pokolenie, które marzy o nowoczesnym życiu. Czy jest to wszystko możliwe w tym tyglu Żydów urodzonych nie tylko w Izraelu, ale także innych krajach, a kultura i życie w tych krajach miała też wpływ na ich życie, chociaż starali się zachować swoje tradycje ściśle połączone z religią. Obok miają Arabów wyznających inną religię i inne tradycje. Książka warta przeczytania, żeby lepiej zrozumieć sytuację Żydów w Izraelu, a także geneze i przyczyny wiecznych walk na tych terenach. Amos Oz wprowadza tu też pewną dozę humoru, ironii. Już sam tytuł książki jest przewrotny, o co chodzi z tym Spokojem Doskonałym, czy bohaterowie powieści go w końcu odnajdują. Proszę przeczytać, bo tylko tak można rozwiązać zagadkę tytułu. Autor przedstawia nam doskonale portrety psychologiczne bohaterów tej książki. Na mieszkańców tego obszaru niebagatelny wpływ ma surowa przyroda. Polecam tę książkę, która pozwoli nam spotkać dość osobliwie myślących bohaterów.
Barbara Stanio - awatar Barbara Stanio
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Pieśni stworzenia

Więcej
Bruce Chatwin Pieśni stworzenia Zobacz więcej
Bruce Chatwin Pieśni stworzenia Zobacz więcej
Bruce Chatwin Pieśni stworzenia Zobacz więcej
Więcej