
Stefan Żeromski
Stefan Żeromski pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej herbu Jelita. Wychował się w Ciekotach w Górach Świętokrzyskich. Jego ojciec Wincenty Żeromski przed powstaniem utracił majątek i aby utrzymać rodzinę, został dzierżawcą folwarków. W 1863 roku wspierał Polaków walczących w powstaniu styczniowym. Żeromski stracił matkę w 1879, a ojca – 1883.
W czasie powstania styczniowego w bitwie pod Czarncą zginął Gustaw Saski (1846–1863),brat cioteczny Stefana Żeromskiego.
W roku 1873 dziewięcioletni Stefan trafił na rok do szkoły początkowej w Psarach. W 1874 roku rozpoczął naukę w Męskim Gimnazjum Rządowym w Kielcach; jego nauczycielem był m.in. Antoni Gustaw Bem. Z tego okresu pochodzą jego pierwsze próby literackie – wiersze, dramaty, przekłady z literatury rosyjskiej. Zadebiutował w 1882 roku w numerze 27 „Tygodnika Mód i Powieści” przekładem wiersza Lermontowa i w „Przyjacielu Dzieci” wierszem „Piosenka rolnika”. Trudności finansowe i początki gruźlicy spowodowały, że gimnazjum ukończył w 1886 roku bez uzyskania matury. W tym samym roku rozpoczął studia w Instytucie Weterynarii w Warszawie (uczelnia nie wymagała matury). Tam zetknął się z ruchem socjalistycznym, działał m.in. w tajnej akcji oświatowej wśród rzemieślników i robotników.
Pod koniec 1908 roku Stefan Żeromski i Rafał Radziwiłłowicz złożyli propozycję Józefowi Piłsudskiemu wstąpienia do wolnomularstwa. Sugerowane związki S. Żeromskiego z wolnomularzami nie znajdują potwierdzenia w bardziej wiarygodnych źródłach, a oparte są na szczegółowym opisie przyjmowania nowego członka do loży wolnomularskiej zamieszczonym w Popiołach. Najprawdopodobniej konsultantem tego fragmentu był jego szwagier – Rafał Radziwiłłowicz, brat żony Oktawii.
W 1889 roku zmuszony został porzucić studia z powodów finansowych i zaczął pracować jako guwerner w domach ziemiańskich, między innymi w Łysowie (obecnie gmina Przesmyki koło Siedlec) i w Nałęczowie. Od roku 1889 jego utwory ukazywały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Głosu, Nowej Reformy.
W 1892 roku przebywał krótko w Zurychu, Wiedniu, Pradze i Krakowie. Jesienią tego roku ożenił się z Oktawią z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową, którą poznał w Nałęczowie, po czym wyjechał z żoną i jej córeczką z pierwszego małżeństwa do Szwajcarii, gdzie objął posadę zastępcy bibliotekarza w Muzeum Narodowym Polskim w Rapperswilu. Tam powstawały m.in. Syzyfowe prace. W Szwajcarii zetknął się m.in. z Gabrielem Narutowiczem, Edwardem Abramowskim. W latach 1895 i 1898 ukazały się zbiory opowiadań Żeromskiego.
Na przełomie XIX i XX wieku przyjeżdżał do Kielc z myślą o zamieszkaniu w mieście i prowadzeniu tam działalności kulturalnej. Być może to pod jego wpływem Leon Rygier założył tygodnik postępowo-demokratyczny „Echa Kieleckie”, w którym ukazały się przedruki Ech leśnych i Zemsta jest moją... Żeromskiego.
Po powrocie do kraju w roku 1897 pracował jako pomocnik bibliotekarza w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej w Warszawie. Ukazały się wówczas Syzyfowe prace. W 1899 roku Żeromskim urodził się syn Adam. W tym samym roku ukazali się Ludzie bezdomni. W 1904 roku wyszła powieść Popioły, której sukces wydawniczy pozwolił Żeromskiemu porzucić pracę w Bibliotece Ordynacji i przenieść się wraz z rodziną prawie na rok do Zakopanego. Mógł całkowicie poświęcić się pracy pisarskiej. Od chwili wybuchu rewolucji 1905 roku w Królestwie Polskim działał w organizacjach demokratycznych i socjalistycznych, zbliżył się wówczas do Polskiej Partii Socjalistycznej. Ruchowi rewolucyjnemu z lat 1905–1907 poświęcił kilka swoich prac, m.in. opowiadania: Sen o szpadzie, Nagi bruk i Nokturn oraz dramat Róża. Żeromski zainicjował założenia Uniwersytetu Ludowego, organizował kursy dokształcające dla uczniów szkoły rzemieślniczej, w jego domu, tzw. Chacie, prowadzono ochronkę i tajną szkołę. Z jego inspiracji w Nałęczowie powstała robotnicza grupa teatralna pod przewodnictwem rzeźbiarza i publicysty Józefa Gardeckiego. Grupa wystawiła zakazaną wówczas sztukę – III część Dziadów. Wśród widzów był m.in. Bolesław Prus.
W 1909 roku wyjechał z rodziną do Paryża, gdzie mieszkał trzy lata. W 1910 roku podpisał się pod listem otwartym w sprawie pochowania ciała Juliusza Słowackiego na Wawelu, po odmowie biskupa krakowskiego Jana Puzyny. Po powrocie do kraju osiedlił się w Zakopanem. Uczestniczył w zjeździe w Zakopanem w sierpniu 1912 roku, na którym powołano Polski Skarb Wojskowy. W 1913 roku założył nową rodzinę z poznaną w 1908 roku malarką Anną Zawadzką. Owocem tego związku była córka Monika. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się do Legionów Polskich, jednak nigdy nie brał udziału w walkach. Wrócił do Zakopanego. Wspólnie z Janem Kasprowiczem i Medardem Kozłowskim stworzył Organizację Narodową. Działał w pracach Naczelnego Komitetu Zakopiańskiego. Był prezydentem Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. 31 lipca 1918 roku zmarł na gruźlicę jego dziewiętnastoletni syn Adam. Żeromski zadedykował mu tekst publicystyczny o tematyce społeczno-politycznej pt. Początek świata pracy.
22 października 1920 roku został członkiem Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa. W niepodległej Polsce Żeromski zamieszkał w Warszawie, gdzie brał znaczący udział w życiu literackim. Uczestniczył, wraz z Janem Kasprowiczem, w akcji przedplebiscytowej w regionie Powiśla celem przyłączenia tych terenów do Polski, między innymi w Iławie, Suszu, Prabutach, Kwidzynie, Sztumie, Grudziądzu i wielu innych miejscowościach Warmii, Mazur i powiatów nadwiślańskich (Powiśla). Był delegatem na zjazd Związku Zawodowego Literatów Polskich 4 lutego 1922 w Warszawie. Był inicjatorem projektu Akademii Literatury, Straży Piśmiennictwa Polskiego, a w 1925 roku został założycielem i pierwszym prezesem polskiego oddziału PEN Clubu. W latach dwudziestych osiedlił się w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą w willi Świt, a w 1924 prezydent Stanisław Wojciechowski przydzielił mu trzypokojowe mieszkanie na drugim piętrze Zamku Królewskiego w Warszawie. W 1922 roku ukazała się powieść Wiatr od morza, za którą otrzymał Państwową Nagrodę Literacką, a w 1924 roku powieść Przedwiośnie.
Filister honoris causa polskiej korporacji akademickiej Pomerania.
Zmarł 20 listopada 1925 r. Tego dnia – na dwa tygodnie przed własną śmiercią – Władysław Reymont napisał:
Dzisiaj umarł Żeromski, cios to dla mnie okrutny z wielu powodów. Umarł na serce. Był o parę lat starszy ode mnie, ale miał szaloną wolę życia i energię. Strata ta polskiej literatury niezastąpiona. Uwielbiałem Go jako genialnego pisarza. Naturalnie, ta nagła śmierć źle podziałała i na mój stan zdrowia. Teraz bowiem na mnie przychodzi kolej umierania.
Żeromski został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie (F/4/24). W 1928 roku otwarto w Nałęczowie muzeum poświęcone pisarzowi.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Popioły. Tom 1
To nie jest prosta lektura, ale czy po Żeromskim spodziewałbym się czegoś innego? Bynajmniej. Jeśli spróbuję uwzględnić okoliczności powstania utworu oraz funkcje, jakie miał pełnić, to dużo trudniej przychodzi mi postawianie zarzutu grafomaństwa. W "Popiołach", podtrzymujących kult historii, Żeromski pokazuje życie w kompletnej palecie barw, bez typowania i faworyzowania tylko tych jasnych jego stron. Jest zatem przemiana głównych bohaterów zachodzącą stopniowo wraz ze zmieniającymi się wymaganiami egzystencji, funkcjonowanie w trybie walki, co oznacza nic innego, jak dopuszczanie się rzeczy, których wyartykułowanie wcześniej przysporzyłoby nie lada problemu, a co dopiero ich wykonanie.
Ta powieść to także demonstracja tego, że nadchodzi nowe, a zderzenie ze starym porządkiem jest nieuniknione. Wszystko kiedyś się kończy.
To nie jest prosta lektura, ale czy po Żeromskim spodziewałbym się czegoś innego? Bynajmniej. Jeśli spróbuję uwzględnić okoliczności powstania utworu oraz funkcje, jakie miał pełnić, to dużo trudniej przychodzi mi postawianie zarzutu grafomaństwa. W "Popiołach", podtrzymujących kult historii, Żeromski pokazuje życie w kompletnej palecie barw, bez typowania i faworyzowania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocno nierówna i ciężka do zaopiniowania historia wygonionego z domu, polskiego obieżyświata (i jego znajomych),który zbratał się z wojskami Napoleona.
Książka jest trochę jak stół z przesyconymi daniami, gdzie jednak są kulinarne ,,perełki" i jeden ,,diamencik". W sumie daje to fajną ucztę, nie bez wad.
Irytujące są liczne, pokraczne, chaotyczne i niemal liryczne metafory, rozbijające akcję (krytyczne opinie nie kłamią). To czasem aż boli. Nadto, wyliczanki dowódców i miast sprawiają wrażenie, że Żeromski popisuje się znajomością mapy i historii.
Z drugiej strony, jest tu taki, górski, leśny, zbójecki klimat, pogranicza. Nie wspomina chyba tego dobrze Pola Raksa (patrz ekranizacja),bo w brutalnych scenach Wajda nie szedł na kompromisy.
Perełki to San Domingo, chyba jedyna w polskiej historii wojna kolonialna (niechlubna, malaryczna) i wojna z Austrią w 1809 r.
A diamencik? Bitwa miejsca o Saragossę. Takie jakby XIX wieczne powstanie warszawskie/Stalingrad. To chyba jeden z lepszych rozdziałów jakie czytałem w życiu. Matko... to myśmy zrobili. Ten klasztor, szpital psychiatryczny. Taki klimat Smarzowskiego. I nie dziwię się, że to wątek słabo znany. Wygodniej malować i opisywać podobnie brzmiącą bitwę o Somosierrę :)
Mocne 6, przez te irytujące figury retoryczne, ale jednak daję 7. Dlaczego? Bo nie ma tu patosu, a sporo prawdy. Na tyle bolesnej, że po wydaniu książki spowodowało to jakiś wrzask narodowców. Na uznanie zasługuje także kreacja bohaterów.
Mocno nierówna i ciężka do zaopiniowania historia wygonionego z domu, polskiego obieżyświata (i jego znajomych),który zbratał się z wojskami Napoleona.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest trochę jak stół z przesyconymi daniami, gdzie jednak są kulinarne ,,perełki" i jeden ,,diamencik". W sumie daje to fajną ucztę, nie bez wad.
Irytujące są liczne, pokraczne, chaotyczne i niemal liryczne...
"Kiedy nie kiedy"
Nużący i nieciekawy dramat. Piękne opisy przyrody i nic poza tym. Strasznie to rozwleczone i nudne. Końcówka miała rzekomo dawać nadzieję, ale co zostaje dla dzisiejszego czytelnika? Śledzenie płaskich perypetii obwiesia, który nic ciekawego sobą nie reprezentuje.
Poszukuję kanonu który tworzyłyby dzieła uniwersalne, a nie charakterystyczne dla danej epoki.
"Kiedy nie kiedy"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNużący i nieciekawy dramat. Piękne opisy przyrody i nic poza tym. Strasznie to rozwleczone i nudne. Końcówka miała rzekomo dawać nadzieję, ale co zostaje dla dzisiejszego czytelnika? Śledzenie płaskich perypetii obwiesia, który nic ciekawego sobą nie reprezentuje.
Poszukuję kanonu który tworzyłyby dzieła uniwersalne, a nie charakterystyczne dla danej...
Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony część o dzieciństwie, młodości i miłości Rafała, bardzo mi się podobała. Ale gdy na pierwszy plan wyszły wojny, najpierw Księcia, potem Rafała i Cydro to nie wiedziałem jak przez to przebrnąć. Te opisy bitew, szturmów i pojedynczych potyczek, były absolutnie nie do przebrnięcia i zwyczajnie, według mnie, niepotrzebne. Z lektury, która swoim kunsztem słownych zachwyca, książka przeobraża się w snującego literackiego potworka, o którym marzy się tylko, żeby się już skończył.
Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony część o dzieciństwie, młodości i miłości Rafała, bardzo mi się podobała. Ale gdy na pierwszy plan wyszły wojny, najpierw Księcia, potem Rafała i Cydro to nie wiedziałem jak przez to przebrnąć. Te opisy bitew, szturmów i pojedynczych potyczek, były absolutnie nie do przebrnięcia i zwyczajnie, według mnie, niepotrzebne. Z lektury,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść, która zawsze będzie kojarzyć mi się z Madame i kompromitacją głównego bohatera w trakcie lekcji. Madame czytałam w liceum (z własnej woli, była dopiero nowością),Popiołów – nie. Nie były lekturą szkolną za moich czasów, zresztą nie spełniałyby warunków „trójcierpienia” gwarantujących pozycję danej książki na liście lektur. Autor cierpiał pisząc, bo nękała go choroba. Bohater cierpiał jak cholera. Brakuje jednak cierpienia czytelnika – a w sumie słuchacza, bo pan Bonaszewski pięknie mi czytał kolejne rozdziały.
Miałam jednak spory przestój. Początkowo połykałam „odcinki” jedne za drugim niczym pensjonarka czytająca awanturniczą powieść z wypiekami na licu, no a potem napięcie lekko oklapło. Niestety przy scenach batalistycznych i wojennych mam zawsze „blok czytelniczy”. Ostatecznie zatrzymałam się jakoś mniej więcej we Włoszech – i tak z pół roku nie wracałam, dopiero chore oko i niemożność zjadania liter przekonały mnie do dokończenia audiobooka.
Kazimierz Bartoszyński nazwał Rafała postacią pozbawioną konturu. Będę bardziej brutalna i nazwę go postacią pozbawioną sensu życia – on się uparcie chce ten kontur znaleźć, żeby nabrać kształtu, ale ciągle mu biedakowi nie idzie. Gdy tylko coś znajdzie, to zaraz okazuje się, że wystarczy poskrobać palcem i pod spodem brud i syf. A on by chciał takiej idei, która go ogarnie całkowicie, do samego końca, mojego lub jej, i znaleźć nie może. Nie wystarcza mu trwonienie majątku i pierdzenie w stołek, musi coś mieć, co go pochłonie do szczętu, ale życie ziemiańskie go pochłonąć nie chce, bycie masonem też nie. Oddanie się wyłącznie uczuciom i odizolowanie od świata również nie przynosi ulgi, bo świat ze swoim złem brutalnie wdziera się w najmniejsze państwo świata i wszystko niszczy.
Ostatecznie Rafał uznaje, że będzie walczyć na frontach wojen napoleońskich, ale i tu nie jest tak pięknie i wzniośle jak w pieśniach. Żołnierze profanują kościół, gwałcą miejscowe kobiety, dowódcy naradzają się po cichu kogo można poświęcić, przestawiając ludzi jak pionki na planszy. Owszem, Żeromski oddaje sprawiedliwość bohaterom, ale też nie boi się pokazać wojny z flakami, brudem, okrucieństwem, całym tym syfem, który na patetycznych obrazach znikał.
Nie polubiłam Rafała, wydał mi się dziecinny i nadmiernie skupiony na sobie, zdecydowanie bliżej mi było w tej powieści do Krzysia, natomiast nie da się ukryć, że Olbromski trafnie uosabia problemy swojej epoki. Stare ideały stały się zmurszałe i nieaktualne, nowe nie są jakieś wybitnie lepsze. A uciec od rzeczywistości też nie bardzo się da, bo ona i tak człowieka dorwie.
W pierwotnym założeniu powieść miała być pierwszą częścią trylogii złożonej z Popiołów, Iskry i Wiernej rzeki. Wierna rzeka przetrwała, Iskry zostały zniszczone przez carskich sołdatów. Niestety, Radiobook nie udostępnił póki co Wiernej rzeki, zresztą generalnie mają jakiś stop mocniejszy, sporo zaczętych i nie dokończonych książek wisi, nie wiem czemu,
Powieść, która zawsze będzie kojarzyć mi się z Madame i kompromitacją głównego bohatera w trakcie lekcji. Madame czytałam w liceum (z własnej woli, była dopiero nowością),Popiołów – nie. Nie były lekturą szkolną za moich czasów, zresztą nie spełniałyby warunków „trójcierpienia” gwarantujących pozycję danej książki na liście lektur. Autor cierpiał pisząc, bo nękała go...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to250419 audio G3.
Obszerna lektura. Słuchałem długo. Nuda. Niewiele zrozumiałem. Owszem, były momenty dla mnie ciekawe - chyba trzy.
Niestety doszedłem do wniosku, iż Żeromski mi nie leży. Przejrzałem moje oceny innych dzieł autora i jedynie "Przedwiośnie" w 1992 roku (lektura LO) oraz "Dzieje grzechu" w 2020 roku oceniłem na 7. Pozostałe 4 książki to już niższe oceny...
Wolę Prusa (mój idol),Sienkiewicza czy Reymonta.
250419 audio G3.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObszerna lektura. Słuchałem długo. Nuda. Niewiele zrozumiałem. Owszem, były momenty dla mnie ciekawe - chyba trzy.
Niestety doszedłem do wniosku, iż Żeromski mi nie leży. Przejrzałem moje oceny innych dzieł autora i jedynie "Przedwiośnie" w 1992 roku (lektura LO) oraz "Dzieje grzechu" w 2020 roku oceniłem na 7. Pozostałe 4 książki to już niższe...
Maiłam przeczytać na prezentację, nawet nieźle szło ale zabrakło czasu. Od matury mijają dwie dekady ale może kiedyś się uda
Maiłam przeczytać na prezentację, nawet nieźle szło ale zabrakło czasu. Od matury mijają dwie dekady ale może kiedyś się uda
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje drugie podejście do lektury ,,Popiołów", a postanowiłem się w końcu ,,rozprawić" do końca z tym dziełem w ramach wyzwania styczniowego (czytanie klasyki). Zacząłem czytać tę obszerną pozycję na początku lata, później zakładka utkwiła mniej więcej w 2/3 objętości. Bowiem zniechęcenie wzięło górę i książka przeleżała sobie dobre kilka miesięcy na półce.
To może świadczyć o tym, że ,,Popioły" nie są powieścią, którą czyta się z niezmienną przyjemnością i zaciekawieniem. Wielokrotnie ta historia mnie nużyła i przytłaczała. No tak czasami bywa, mimo nazwiska wielkiego i uznanego autora.
Jest to powieść historyczna, z akcją obsadzoną w czasie wojen napoleońskich, z udziałem polskich żołnierzy. Wzbogacają ją elementy obyczajowe, ukazujące życie dziewiętnastowiecznej szlachty. Dla mnie jednym z jasnych punktów ,,Popiołów" był wątek loży masonów, arcyciekawie opisany.
Główny bohater, młody szlachcic Rafał Olbromski, nie wzbudził mojej sympatii, wiecznie zbuntowany, rozrywkowy birbant, utracjusz i kobieciarz, podwieszający się pod protekcję księcia Gintułta.
Spora część książki opisuje kampanię napoleońską, także w Hiszpanii. Do polskich wojsk dołącza również Olbromski, bierze udział w ciężkich walkach, zostaje poważnie ranny.
Na minus można policzyć nadmiernie przeciągające się opisy nużących fragmentów, które niewiele do akcji wnosiły. Język powieści jest piękny, znać kunszt mistrza.
Podsumowując, nie jest to lektura łatwa. Może czytelnika zniechęcać. Jednak z przekonaniem napiszę, że warto przeczytać, choćby systemem ,,na raty".
To moje drugie podejście do lektury ,,Popiołów", a postanowiłem się w końcu ,,rozprawić" do końca z tym dziełem w ramach wyzwania styczniowego (czytanie klasyki). Zacząłem czytać tę obszerną pozycję na początku lata, później zakładka utkwiła mniej więcej w 2/3 objętości. Bowiem zniechęcenie wzięło górę i książka przeleżała sobie dobre kilka miesięcy na półce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo może...
Dwa pierwsze tomy czytałam z nieukrywaną przyjemnością, natomiast bardzo znużył mnie tom trzeci. Mnogość nazwisk, miejsc, przemarsze, te wszystkie bitewne opisy - no cóż, pokonały mnie.
Dwa pierwsze tomy czytałam z nieukrywaną przyjemnością, natomiast bardzo znużył mnie tom trzeci. Mnogość nazwisk, miejsc, przemarsze, te wszystkie bitewne opisy - no cóż, pokonały mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej niedoceniana spośród powieści Żeromskiego, mimo wspaniałego początku – „ogary poszły w las”. Niektórzy mieli wręcz za złe autorowi chowanie się za historycznym kostiumem, zamiast pisania powieści o współczesnych mu czasach i problemach.
Tymczasem Żeromski stworzył powieść o bardzo dobrej konstrukcji, fabule, wymowie i przesłaniu, umiejętnie wypośrodkowując realizm historyczny z patriotycznym romantyzmem. I tak jak odległy mu historiozoficznie Sienkiewicz, autor z przyczyn cenzuralnych nie mógł pisać o walkach z carską Rosją.
Powieść to niejako opis dojrzewania potomka szlacheckiego szlagona na tle burzliwych wydarzeń historycznych. Od tkwiącego w archaicznym i okrutnym dla poddanych sarmatyzmie, poprzez ostatnie podrygi czasów Oświecenia (w tym loże masońskie, postać Szczepana Nekandy-Trepki) aż po nową Europę, romantyczną i coraz bardziej odwołującą się do kryteriów narodowych i pełną wojen oraz zniszczeń.
Rafał Olbromski dorasta, na początku romansowo, potem intelektualnie a i w końcu mentalnie. Styka się z bogatszym ziemiaństwem i arystokracją, wojskowymi, postaciami fikcyjnymi i autentycznymi, jak książę Józef Poniatowski czy generał Sokolnicki. Z kolei oczami legionisty – weterana m.in. z Santo Domingo (Haiti) oraz Krzysztofa Cedry, przyjaciela głównego bohatera, autor pokazał mniej chlubne epizody polskiego oręża. Przychodziło bowiem wojować przeciwko tym, którzy walczyli o swoją wolność i niepodległość, nawet jeśli w imię restrykcyjnych i, feudalnych i fanatycznych idei, jak Hiszpanie w Saragossie. Pod postacią wspomnianego legionisty czy Michcika Żeromski pokazuje też jaki los czekał walczących o Polskę w legionach chłopów po ich powrocie do rodzinnych pańszczyźnianych wiosek.
I chociaż zakończenie daje nadzieję, to jednak wiadomo z historii jak było dalej.
A że proza ta przemawiała do pokolenia twórców niepodległości świadczy fragment wiersza legendarnego Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego:
„Ja wiem, że mi tam w niebie łba nie zedrą -
Trochę się na mój widok Święty Duch -
Lecz się tam za mną wstawią Olbromski i Cedro,
Bom był jak prawy ułan, lampart ale zuch”
A dalsze losy bohaterów i ich potomków Żeromski przedstawił opowiadaniu „Wszystko i nic”, dramacie „Turoń” oraz powieści „Wierna rzeka”.
Najbardziej niedoceniana spośród powieści Żeromskiego, mimo wspaniałego początku – „ogary poszły w las”. Niektórzy mieli wręcz za złe autorowi chowanie się za historycznym kostiumem, zamiast pisania powieści o współczesnych mu czasach i problemach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem Żeromski stworzył powieść o bardzo dobrej konstrukcji, fabule, wymowie i przesłaniu, umiejętnie wypośrodkowując...