Podmajordomus Minor

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Tytuł oryginału:
- Undermajordomo Minor
- Data wydania:
- 2016-04-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-04-27
- Data 1. wydania:
- 2015-09-03
- Liczba stron:
- 376
- Czas czytania
- 6 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380492783
- Tłumacz:
- Krzysztof Majer
Siedemnastoletni Lucien Minor po śmierci swojego ojca rozpoczyna pracę jako podmajordomus na zamku barona von Aux. Podczas kolejnych tygodni służby odkrywa ciemne sekrety życia posiadłości, a także wrasta w kolorowy świat pobliskiego miasteczka, pełen złodziejaszków i typów spod ciemnej gwiazdy. Poznaje również piękną i delikatną Klarę. Mimo że dziewczyna jest zaręczona z pewnym wyjątkowo przystojnym żołnierzem, Lucy zakochuje się w niej bez pamięci.
Powieść deWitta to nie tylko fascynująca historia obyczajowo-przygodowa nawiązująca do klasyki gatunku, ale przede wszystkim niesamowita podróż przez zawiły świat miłości.
Kup Podmajordomus Minor w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Podmajordomus Minor
DeWitt mrożony na gotycko, dwa razy
Lubicie stare zamczyska? Lubicie lochy i mroczne zakamarki, gdzie pajęczyna zarasta od lat, a pod ich warstwami ledwie dostrzec można ludzki szkielet? Lubicie skalne groty, do których nikt nie zagląda, by nie przepaść w korytarzach, które nie wiadomo, dokąd nas zaprowadzą, ale prawdopodobnie nie zaprowadzą nas nigdzie tam, gdzie chcielibyśmy się znaleźć? A może macie ochotę na taką mroźną podróż, od której lodowe szpilki będą przeszywać wasze ciało i, co gorsze, dusze? A może do tego macie ochotę się pośmiać, bo lubicie się śmiać w niecodziennych okolicznościach? To śmiało – sięgnijcie po najnowszą, wydaną po polsku, powieść Patricka DeWitta „Podmajordomus Minor”.
Nie wiem jak wy, ale z prozą kanadyjskich nie miałem zbyt wiele do czynienia, a Patrick Dewitt pochodzi właśnie z Kanady, a dokładnie z wyspy Vancouver położonej w Kolumbii Brytyjskiej. Poza nazwiskami noblistki Alice Munro, Margarett Atwood i Michaelem Crummey'em nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Tym bardziej warto zapoznać się z twórczością DeWitta, który już mocno zaznaczył swoją obecność na polskim rynku wydawniczym, dzięki anty-westernowi „Bracia Sisters” - 640 ocen i 88 opinii, w większości pozytywnych, na LC niech mówią same za siebie. A co do „Podmajordomusa”, wydanego przez Czarne? Jestem przekonany, że nie zawiedziecie się. Dla mnie to książka ciekawsza od „Braci Sisters”.
Siedemnastoletni Lucien Minor nie ma przyjemnego życia. Jego rodziców dziś określilibyśmy mianem patologicznych. Nic więc dziwnego, że przy pierwszej nadarzającej się okazji opuszcza swój dom i zgadza się przyjąć stanowisko podmajordomusa w zamczysku tajemniczego barona von Aux. Sama propozycja przychodzi do niego w bardzo dziwny sposób. Potem jest już tylko dziwniej, i straszniej. I śmieszniej. Filtry, które zakłada DeWitt na swoją historię są rozmaite, jednak wszystko tutaj spójnie współgra i jest ten brak fabularnych szwów dużą zaletą „Podmajordomusa”, że mimo wybuchowej mieszanki konwencji i nastrojów, czytelnik jest mocno osadzony w powieściowej fikcji i ani na moment nie jest w stanie jej opuścić. Po prosu uwierzyłem w ten bardzo dziwny świat.
A wszystko tu aż kipi od dziwności, a aberracja jest normą. Niby główny bohater, Lucien Minor, wydaje się w miarę normalny ze wszystkimi swymi kompleksami i poczuciem niższości, ale przez to jeszcze bardziej uwierzytelnia przedstawianą historię – niby dziwi się temu światu, gdzie wszystko poustawiane na głowie, ale przecież chętnie weń wchodzi i świetnie się w nim czuje. U DeWitta nikt nie jest normalny, a dobro i zło zmieszane, niewstrząśnięte – raz nas przeraża, raz śmieszy.
„Podmajordomus Minor” to dzika rozkosz, niepohamowana wyobraźnia, gdzie żart i groza miesza się w przedziwnych proporcjach. I mógłbym powiedzieć, że to taki straszny horror, że można się posikać ze śmiechu. Jednak aluzje literackie sięgają daleko głębiej i to było dla mnie zadziwiające, z jaką gracją DeWitt gra na wielu konwencjach - od powieści gotyckiej po powieść łotrzykowską. Czyli oldskul, a nawet praskul, w najlepszym wydaniu.
I pamiętajcie – Wielką Dziurę omijajcie szerokim łukiem!
Sławomir Domański
Oceny książki Podmajordomus Minor
Poznaj innych czytelników
606 użytkowników ma tytuł Podmajordomus Minor na półkach głównych- Chcę przeczytać 304
- Przeczytane 299
- Teraz czytam 3
- Posiadam 73
- Ulubione 6
- 2017 5
- 2021 3
- 2020 3
- Chcę w prezencie 3
- 2016 3































OPINIE i DYSKUSJE o książce Podmajordomus Minor
Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z biednej i dysfunkcyjnej rodziny, który opuszcza rodzinne miasteczko, aby objąć stanowisko podmajordomusa w starym zamku barona von Aux. Początkowo styl książki sprawiał, że miałam ochotę odłożyć ją na bok. Wszystko odmieniło się, gdy Lucien wkroczył do zamku i zaczął poznawać jego mieszkańców oraz tajemnice - wtedy historia wciągnęła mnie bez reszty.
Świat przedstawiony przez autora łączy realizm z absurdem. Na pierwszy rzut oka przypomina XIX-wieczną Europę – pociągi jeżdżą po torach, miasteczka mają własne sekrety, a zamek barona dodaje mrocznego klimatu. W gruncie rzeczy to jednak groteskowa, fantastyczna kraina pełna dziwactw.
Podążając za Lucienem, wkraczamy do wioski pod zamkiem i spotykamy coraz bardziej dziwaczne, karykaturalne i skrajnie nieprzewidywalne postaci. Nikt tu nie jest w pełni „normalny”. Klara pozostaje niestała w uczuciach, Memel pogrąża się w swojej chorobie, Mewe traci sens życia, Agnes i majordomus, podobnie jak sam baron, stają się cieniami samych siebie.
A główny bohater? Lucy to chłopak wrażliwy i nieco zagubiony. Dorasta w tym chaotycznym świecie, poznając siebie i ludzi wokół. Rodzinne traumy i nieodwzajemnione uczucia - dosłownie bohater tragiczny. Jego życie jest pełne pozorów - swoich ciągłych próbach, by nie upodabniać się do innych, nie dostrzega, jak bardzo ostatecznie ich przypomina i w pewien sposób stacza się razem z nimi.
Największą przyjemność dawało mi śledzenie dialogów i obserwowanie, jak autor igra z konwencjami. Powieść łączy gotyk, powieść łotrzykowską i baśń. Fabuła często schodzi na dalszy plan, a wydarzenia stają się chaotyczne i oderwane od rzeczywistości. Absurdalne przygody, tajemnicza partyzantka czy mistyczna BARDZO WIELKA DZIURA - dosłownie literackie szaleństwo!!
Nie spodziewałam się, że tak bardzo pochłonie mnie ten dziwaczny świat. „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta kompletnie mnie zaskoczył i to zdecydowanie na plus. Jestem teraz bardzo ciekawa, co jeszcze do zaoferowania ma autor :)
Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z...
Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷
Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej),ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Ale to wszystko żarty z czytelnika i wpuszczanie w maliny. I w zasadzie cała książka wydaje się żartem, trochę sowizdrzalskim, trochę dekonstrukcyjnym. Główny bohater to taki diderotowski Kubuś fatalista zmieszany z werterowskim cierpientnikiem. Rzecz nie wydaje się opierać na fabule, która jest w dużej mierze od czapy, wydarzenia są mocno odcięte od tła i otaczającego świata, lecz na grze z czytelnikiem, a ten im bardziej oczytany, im bardziej obyty w kulturze, tym więcej w tej powieści odnajdzie (nawet tolkienowskiego Golluma).
Warsztat autora bez zarzutu, tak w warstwie językowej jak i konstrukcyjnej.
Bardzo przyjemna lektura, która po zakończeniu pozostaje, na chwilę, gdzieś z tyłu głowy.
8/10
Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej),ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Dobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Po braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągająca książka o kondycji człowieka i różnych odcieniach miłości.
Wciągająca książka o kondycji człowieka i różnych odcieniach miłości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w nieskończoność, bo nie ogranicza jej żadna treść, zamysł, czy koncepcja. Ja jednak zdecydowanie wolę literaturę, która nawet poprzez zabawę formą ma mi coś do powiedzenia
Kolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że powieść ta ma swój sens, że można go uchwycić, że można się na nim zatrzymać, ale jednak nagromadzenie rzeczy skrajnie nieprawdopodobnych, powoduje, że nie jest to historia, która w pełni by mi odpowiadała. Gdy mówimy o powieściach deWitta, zdecydowanie wybieram Braci Sisters.
Więcej: https://urzadksiazki.blogspot.com/2024/01/podmajordomusminor.html
Odnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
Bo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
„Podmajordomus Minor” skusił mnie nie tylko nazwiskiem autora, ale także swoim dziwacznym tytułem. To zgrabne i pełne przewrotnej ironii połączenie kilku różnych gatunków powieści, ze wskazaniem na powieść gotycką. Akcja dzieje się nie bardzo wiadomo kiedy, najpewniej jednak w XIX wieku, gdyż kursują już pociągi. Nie bardzo też wiadomo gdzie, ale na pewno w Europie – może we Francji, może w Niemczech? Ja skłaniam się do tej drugiej opcji, gdyż jedną z postaci powieści jest dowódca oddziału, toczącego bezsensowną walkę, ale nie z wiatrakami, tylko z bliżej nieokreślonymi bękartami. Takie rzeczy tylko Niemcy, zwłaszcza że dowódca nazywa się Adolfus.
Główny bohater ma 17 lat, pochodzi z biednej wiejskiej rodziny i nosi sympatyczne niemal żeńskie imię – Lucy. Lucien Minor, jakby co. Poznajemy się z nim, kiedy opuszcza rodzinną wieś i wyjeżdża do starego, mocno już podupadłego zamczyska, by pełnić tam obowiązki... podmajordomusa.
KOGO???!!!
No, właśnie... Brzmi ciekawie – prawda? A potem jest jeszcze, jeszcze i jeszcze ciekawiej.
O czym zapewniam Was i zachęcam do przeczytania, jeśli akurat macie ochotę na oryginalną nietuzinkową rozrywkę.
Zanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
„Podmajordomus Minor” skusił mnie nie...
Czyta się fantastycznie...
Te zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)
Czyta się fantastycznie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)