Wróć na stronę książki

Oceny książki Podmajordomus Minor

Średnia ocen
7,2 / 10
222 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
330
147

Na półkach: , , ,

Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.

Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z biednej i dysfunkcyjnej rodziny, który opuszcza rodzinne miasteczko, aby objąć stanowisko podmajordomusa w starym zamku barona von Aux. Początkowo styl książki sprawiał, że miałam ochotę odłożyć ją na bok. Wszystko odmieniło się, gdy Lucien wkroczył do zamku i zaczął poznawać jego mieszkańców oraz tajemnice - wtedy historia wciągnęła mnie bez reszty.

Świat przedstawiony przez autora łączy realizm z absurdem. Na pierwszy rzut oka przypomina XIX-wieczną Europę – pociągi jeżdżą po torach, miasteczka mają własne sekrety, a zamek barona dodaje mrocznego klimatu. W gruncie rzeczy to jednak groteskowa, fantastyczna kraina pełna dziwactw.

Podążając za Lucienem, wkraczamy do wioski pod zamkiem i spotykamy coraz bardziej dziwaczne, karykaturalne i skrajnie nieprzewidywalne postaci. Nikt tu nie jest w pełni „normalny”. Klara pozostaje niestała w uczuciach, Memel pogrąża się w swojej chorobie, Mewe traci sens życia, Agnes i majordomus, podobnie jak sam baron, stają się cieniami samych siebie.

A główny bohater? Lucy to chłopak wrażliwy i nieco zagubiony. Dorasta w tym chaotycznym świecie, poznając siebie i ludzi wokół. Rodzinne traumy i nieodwzajemnione uczucia - dosłownie bohater tragiczny. Jego życie jest pełne pozorów - swoich ciągłych próbach, by nie upodabniać się do innych, nie dostrzega, jak bardzo ostatecznie ich przypomina i w pewien sposób stacza się razem z nimi.

Największą przyjemność dawało mi śledzenie dialogów i obserwowanie, jak autor igra z konwencjami. Powieść łączy gotyk, powieść łotrzykowską i baśń. Fabuła często schodzi na dalszy plan, a wydarzenia stają się chaotyczne i oderwane od rzeczywistości. Absurdalne przygody, tajemnicza partyzantka czy mistyczna BARDZO WIELKA DZIURA - dosłownie literackie szaleństwo!!

Nie spodziewałam się, że tak bardzo pochłonie mnie ten dziwaczny świat. „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta kompletnie mnie zaskoczył i to zdecydowanie na plus. Jestem teraz bardzo ciekawa, co jeszcze do zaoferowania ma autor :)

Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.

Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
172
129

Na półkach:

Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷

Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1761
1116

Na półkach:

Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Ale to wszystko żarty z czytelnika i wpuszczanie w maliny. I w zasadzie cała książka wydaje się żartem, trochę sowizdrzalskim, trochę dekonstrukcyjnym. Główny bohater to taki diderotowski Kubuś fatalista zmieszany z werterowskim cierpientnikiem. Rzecz nie wydaje się opierać na fabule, która jest w dużej mierze od czapy, wydarzenia są mocno odcięte od tła i otaczającego świata, lecz na grze z czytelnikiem, a ten im bardziej oczytany, im bardziej obyty w kulturze, tym więcej w tej powieści odnajdzie (nawet tolkienowskiego Golluma).

Warsztat autora bez zarzutu, tak w warstwie językowej jak i konstrukcyjnej.

Bardzo przyjemna lektura, która po zakończeniu pozostaje, na chwilę, gdzieś z tyłu głowy.
8/10

Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to