Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z biednej i dysfunkcyjnej rodziny, który opuszcza rodzinne miasteczko, aby objąć stanowisko podmajordomusa w starym zamku barona von Aux. Początkowo styl książki sprawiał, że miałam ochotę odłożyć ją na bok. Wszystko odmieniło się, gdy Lucien wkroczył do zamku i zaczął poznawać jego mieszkańców oraz tajemnice - wtedy historia wciągnęła mnie bez reszty.
Świat przedstawiony przez autora łączy realizm z absurdem. Na pierwszy rzut oka przypomina XIX-wieczną Europę – pociągi jeżdżą po torach, miasteczka mają własne sekrety, a zamek barona dodaje mrocznego klimatu. W gruncie rzeczy to jednak groteskowa, fantastyczna kraina pełna dziwactw.
Podążając za Lucienem, wkraczamy do wioski pod zamkiem i spotykamy coraz bardziej dziwaczne, karykaturalne i skrajnie nieprzewidywalne postaci. Nikt tu nie jest w pełni „normalny”. Klara pozostaje niestała w uczuciach, Memel pogrąża się w swojej chorobie, Mewe traci sens życia, Agnes i majordomus, podobnie jak sam baron, stają się cieniami samych siebie.
A główny bohater? Lucy to chłopak wrażliwy i nieco zagubiony. Dorasta w tym chaotycznym świecie, poznając siebie i ludzi wokół. Rodzinne traumy i nieodwzajemnione uczucia - dosłownie bohater tragiczny. Jego życie jest pełne pozorów - swoich ciągłych próbach, by nie upodabniać się do innych, nie dostrzega, jak bardzo ostatecznie ich przypomina i w pewien sposób stacza się razem z nimi.
Największą przyjemność dawało mi śledzenie dialogów i obserwowanie, jak autor igra z konwencjami. Powieść łączy gotyk, powieść łotrzykowską i baśń. Fabuła często schodzi na dalszy plan, a wydarzenia stają się chaotyczne i oderwane od rzeczywistości. Absurdalne przygody, tajemnicza partyzantka czy mistyczna BARDZO WIELKA DZIURA - dosłownie literackie szaleństwo!!
Nie spodziewałam się, że tak bardzo pochłonie mnie ten dziwaczny świat. „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta kompletnie mnie zaskoczył i to zdecydowanie na plus. Jestem teraz bardzo ciekawa, co jeszcze do zaoferowania ma autor :)
Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z...
Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Ale to wszystko żarty z czytelnika i wpuszczanie w maliny. I w zasadzie cała książka wydaje się żartem, trochę sowizdrzalskim, trochę dekonstrukcyjnym. Główny bohater to taki diderotowski Kubuś fatalista zmieszany z werterowskim cierpientnikiem. Rzecz nie wydaje się opierać na fabule, która jest w dużej mierze od czapy, wydarzenia są mocno odcięte od tła i otaczającego świata, lecz na grze z czytelnikiem, a ten im bardziej oczytany, im bardziej obyty w kulturze, tym więcej w tej powieści odnajdzie (nawet tolkienowskiego Golluma).
Warsztat autora bez zarzutu, tak w warstwie językowej jak i konstrukcyjnej.
Bardzo przyjemna lektura, która po zakończeniu pozostaje, na chwilę, gdzieś z tyłu głowy.
8/10
Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z...
Dobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Dobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Po braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Po braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Kolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w nieskończoność, bo nie ogranicza jej żadna treść, zamysł, czy koncepcja. Ja jednak zdecydowanie wolę literaturę, która nawet poprzez zabawę formą ma mi coś do powiedzenia
Kolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w...
Odnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że powieść ta ma swój sens, że można go uchwycić, że można się na nim zatrzymać, ale jednak nagromadzenie rzeczy skrajnie nieprawdopodobnych, powoduje, że nie jest to historia, która w pełni by mi odpowiadała. Gdy mówimy o powieściach deWitta, zdecydowanie wybieram Braci Sisters.
Odnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że...
Zanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
Bo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
„Podmajordomus Minor” skusił mnie nie tylko nazwiskiem autora, ale także swoim dziwacznym tytułem. To zgrabne i pełne przewrotnej ironii połączenie kilku różnych gatunków powieści, ze wskazaniem na powieść gotycką. Akcja dzieje się nie bardzo wiadomo kiedy, najpewniej jednak w XIX wieku, gdyż kursują już pociągi. Nie bardzo też wiadomo gdzie, ale na pewno w Europie – może we Francji, może w Niemczech? Ja skłaniam się do tej drugiej opcji, gdyż jedną z postaci powieści jest dowódca oddziału, toczącego bezsensowną walkę, ale nie z wiatrakami, tylko z bliżej nieokreślonymi bękartami. Takie rzeczy tylko Niemcy, zwłaszcza że dowódca nazywa się Adolfus.
Główny bohater ma 17 lat, pochodzi z biednej wiejskiej rodziny i nosi sympatyczne niemal żeńskie imię – Lucy. Lucien Minor, jakby co. Poznajemy się z nim, kiedy opuszcza rodzinną wieś i wyjeżdża do starego, mocno już podupadłego zamczyska, by pełnić tam obowiązki... podmajordomusa.
KOGO???!!!
No, właśnie... Brzmi ciekawie – prawda? A potem jest jeszcze, jeszcze i jeszcze ciekawiej.
O czym zapewniam Was i zachęcam do przeczytania, jeśli akurat macie ochotę na oryginalną nietuzinkową rozrywkę.
Zanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
Bo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
Czyta się fantastycznie...
Te zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)
Czyta się fantastycznie...
Te zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)
Świetny pomysł, bardzo dobra realizacja. 3/4 książki czyta się z zachwytem. Finał to niestety najsłabszy element, właściwie nie wiadomo co z tego wynika, ale mimo tego mankamentu warto sięgnąć, jest bajkowo, fantazyjnie i ciekawie.
Świetny pomysł, bardzo dobra realizacja. 3/4 książki czyta się z zachwytem. Finał to niestety najsłabszy element, właściwie nie wiadomo co z tego wynika, ale mimo tego mankamentu warto sięgnąć, jest bajkowo, fantazyjnie i ciekawie.
Wydawca porównuje powieść deWitta do twórczości braci Grimm, Wesa Andersona i grupy Monty Pythona. Brzmi jak coś dla mnie! A jednak książka zupełnie do mnie nie trafiła. Dosyć szybko mi się ją czytało, ale paradoksalnie nie mogłam się wkręcić w tę historię. Frajda z lektury była mała (uśmiechnęłam się parę razy pod nosem), a zakończenie nie przyniosło satysfakcji, nie zostawiło mnie z żadnym przemyśleniem. Nie jest to zła książka, ale jest skierowana do raczej specyficznego odbiorcy.
Wydawca porównuje powieść deWitta do twórczości braci Grimm, Wesa Andersona i grupy Monty Pythona. Brzmi jak coś dla mnie! A jednak książka zupełnie do mnie nie trafiła. Dosyć szybko mi się ją czytało, ale paradoksalnie nie mogłam się wkręcić w tę historię. Frajda z lektury była mała (uśmiechnęłam się parę razy pod nosem), a zakończenie nie przyniosło satysfakcji, nie...
Powieść gotycka na stałe wpisała się do kanonu literatury, zdobywając rzesze wiernych fanów. Pobudza wyobraźnię twórców, tworzy niezapomniany klimat tajemnicy, wykorzystywany zarówno przez filmowców jak i pisarzy. Zamki, labirynty korytarzy, komnaty, mrok rezydencji i coś, co czai się w nich. Poluje w nocy, przybysze zaś w dzień zachodzą w głowę czego po zmroku stali się świadkami. Jeżeli do tego dołożymy grupę watażków, galerię osobliwości, cwaniaczków, otrzymamy mieszankę wybuchową. Nic więc dziwnego, że nazwiska Shirley Jackson, czy Thomasa Bernharda nieustannie są inspiracją dla adeptów tego gatunku. Później pojawia się postmodernizm z pozornie lekkim stylem opowieści, który jak podkreśla Italo Calvino stanowi ideał do którego autorzy postmodernistyczni winni zmierzać. Patrick deWitt zaś już w samym tytułem Podmajordomus Minor zapowiada grę słowną, żonglerkę znaczeń oraz mieszankę stylów, coś co tak naprawdę trudno zaklasyfikować. Po prostu wszystkiego po trochu.
Mamy tajemniczą rezydencję, prowincjonalne miasteczka żądzące się własnymi prawami i skrywające sekrety, na drogach nie brakuje awanturników, czy drobnych złodziejaszków oraz pięknych kobiet wodzących na po kuszenie. Teren położony gdzieś w Europie XIX wieku, gdzie przenikają się wpływy francuskie i niemieckie, a kolej przeżywa swoje narodziny. Siedemnastolatek, Lucy w swoim rodzinnym Bury traktowany jest, jako miejscowy dziwak. Po śmierci ojca wyrusza w podróż, aby objąć posadę podmajardoma w rezydencji barona von Aux. To ma być dla niego szansa na nowe życie, z dala od ludzi o istnieniu, których woli zapomnieć. Z każdym dniem chłopak odkrywa mroczną prawdę o zamku, lepiej poznaje jego mieszkańców skrywających nie jedną tajemnicę, równocześnie poznaje koloryt pobliskiego miasteczka. Tu też nawiązuje przyjaźnie i poznaje miłość życia.
Praca jest dla niego nie tylko szansą na usamodzielnienie, nowy start ale stopniowo doprowadza do jego wewnątrznej metamorfozy. Bohater męski o żeńskim imieniu, zaczyna powoli stawać się mężczyzną. Gotowym bronić ukochanej kobiety, pokonywać przeciwników. To osoba szczera, nieraz na granicy zuchwałości, która zmuszona jest do zaliczenia przyspieszenego kursu dorastania. W rezydencji barona czekają go ciekawe wyzwania, każde z nich kształtować w nim będą nową osobę.
Lucy jest tym, który zabiera czytelnika w podróż. Jego oczami poznajemy mieszkańców miasteczka i domowników zamku. To chłopak pochodzący delikatnie mówiąc z patologicznej rodziny, ma nie do końca prawdziwe poczucie niższości i kompleksy. Obserwuje świat postawiony na głowie, pełen absurdów, ale taki w który bez problemu można przeniknąć. Dobro i zło zostaje zmieszane ze sobą, podobnie jak złość i przemoc z łagodnością. Rzeczywistość ta delikatnego chłopaka jest w stanie zmienić w miłośnika zbrodni, obserwatora walki o przetrwanie - którą wygrywają najsilniejsze osobniki.
W opowieści o Lucym Minorze nie brakuje elementów baśniowo - przypowieściowych. To historia pełna przygód skłaniających do głębszej refleksji. Chociaż jak to w powieści gotyckiej jest strasznie, nie brakuje dziwności, jednocześnie jest też śmiesznie. Pojawiają się groteskowi bohaterowie: ksiądz czy pan Olderglough - zarządca zam zyska, ekscentryczny baron von Aux, lokalna piękność, Klara.
Podmajordomus Minor to druga wydana powieść deWitta, która nie tylko bawi ale i zdumiewa czytelnika. Stanowi połączenie powieści gotyckiej z postmodernistyczną. Jest to hołd złożony klasykom tych gatunków, którzy stali się inspiracją dla autora. Znaleźć można wszystko to, co zachwyciło w Braciach Sisters przygodę, czarny humor, absurd, pełnokrwiste postacie, akcję pełną zwrotów. Ponownie jednak najważniejszy jest tytułowy bohater,jego relacja i przemiana.
Powieść gotycka na stałe wpisała się do kanonu literatury, zdobywając rzesze wiernych fanów. Pobudza wyobraźnię twórców, tworzy niezapomniany klimat tajemnicy, wykorzystywany zarówno przez filmowców jak i pisarzy. Zamki, labirynty korytarzy, komnaty, mrok rezydencji i coś, co czai się w nich. Poluje w nocy, przybysze zaś w dzień zachodzą w głowę czego po zmroku stali się...
Absolutnie mój typ humoru i dawka absurdu oraz ironii jak na mnie skrojona. Już sam tytuł sugeruje coś nieco, a potem jest tylko lepiej. Po "Braciach Sisters" pokładałem w autorze spore nadzieje i spieszę donieść, że nic się nie myliłem. Gorąco polecam wszystkim, którym spodobali się "Bracia..." i lubią takie historyjki z jajem i często na pograniczu dobrego smaku ;)
Absolutnie mój typ humoru i dawka absurdu oraz ironii jak na mnie skrojona. Już sam tytuł sugeruje coś nieco, a potem jest tylko lepiej. Po "Braciach Sisters" pokładałem w autorze spore nadzieje i spieszę donieść, że nic się nie myliłem. Gorąco polecam wszystkim, którym spodobali się "Bracia..." i lubią takie historyjki z jajem i często na pograniczu dobrego smaku...
Moja druga, po "Bracia Sisters", powieść DeWitta. Kolejna historia, której akcję prowadzą dialogi. Wypowiedzi pełne ironii, przekomarzania i groteskowego spojrzenia na świat. Relacje zaskakujących sytuacji i konsternujących zachowań, tym razem napuszone dworskim dostojeństwem i wybitnie niedyskretną metaforyką pozbawioną metafory. Z Bardzo Wielką Dziurą, będącą bardzo wielką dziurą na czele. Pogrywanie słowem, znaczeniem i normami. Drwina z utartych wyobrażeń. Łamanie konwenansów. Czysta niedorzeczność. Jednak, jak trafnie w posłowiu ujął to Krzysztof Majer, "kondycja ludzka z natury swej jest niedorzeczna".
Praca stanowi rozrachunek licznych idei. Od romantycznej miłości, poprzez bycie dobrym człowiekiem, na samej idei idei kończąc. Czy tylko mnie za każdy razem rozbawiało dochodzenie przyczyn toczącej się partyzantki? "Dla idei"? No tak, bo czego więcej potrzeba do wybuchu wojny?
Komiczna powiastka maskująca tematy poważne. Rozśmieszająca z lekkością. Aczkolwiek po każdym żarcie wprowadzająca w moment zawieszenia, gdy dociera jego ukryty sens. Dla lubiących doszukiwać się drugiego dna, nawet kiedy drugim dnem jest brak drugiego dna, chętnie balansujących na granicach i niestroniących od wypomadowanego sarkazmu.
Słowna komedia absurdu.
Moja druga, po "Bracia Sisters", powieść DeWitta. Kolejna historia, której akcję prowadzą dialogi. Wypowiedzi pełne ironii, przekomarzania i groteskowego spojrzenia na świat. Relacje zaskakujących sytuacji i konsternujących zachowań, tym razem napuszone dworskim dostojeństwem i wybitnie niedyskretną metaforyką pozbawioną metafory. Z Bardzo Wielką...
Opowieść o tym, co się przydarzyło 17-letniemu Lucienowi Minorowi, gdy trafił na zamek barona von Aux na tajemnicze stanowisko podmajordomosa, przeszła moje oczekiwania. To jest tak zabawne i szalone, jeden wariacki pomysł goni następny, a gdy już coś się zaczyna układać, wydaje się, że przejrzało się zamiary autora, to następuje takie rozwiązanie akcji, że głowa mała.
Nie ma co tu pisać o fabule, to sobie po prostu trzeba przeczytać, a czytaniu towarzyszyć będzie zdumienie, radość i głośny śmiech. Dość powiedzieć, że jest tu miejsce na miłość, dzikie orgie, słodkie szczeniaczki i Bardzo Wielką Dziurę.
A do tego niesamowita zabawa konwencjami i gatunkami. Jeśli zatem szukacie książki, która zapewni wam świetną rozrywkę z ogromną dawką niepohamowanego szaleństwa, to koniecznie czytajcie deWitta.
Opowieść o tym, co się przydarzyło 17-letniemu Lucienowi Minorowi, gdy trafił na zamek barona von Aux na tajemnicze stanowisko podmajordomosa, przeszła moje oczekiwania. To jest tak zabawne i szalone, jeden wariacki pomysł goni następny, a gdy już coś się zaczyna układać, wydaje się, że przejrzało się zamiary autora, to następuje takie rozwiązanie akcji, że głowa mała.
Uwielbiam Patricka Dewitt i jego charakterystyczny styl. To nie pozycja dla każdego. Jednak jeśli masz otwarty umysł i nie brzydzi Cię metafizyka to jest to książka godna polecenia. Mnie urzekła na całego!
Uwielbiam Patricka Dewitt i jego charakterystyczny styl. To nie pozycja dla każdego. Jednak jeśli masz otwarty umysł i nie brzydzi Cię metafizyka to jest to książka godna polecenia. Mnie urzekła na całego!
Ciężko ująć w słowa, to co wydarzyło się na kartach tej książki.
Kobieta, zamek, potwór i zawiła fabuła, rewelacyjne dialogi ... jazda bez trzymanki, acz bez szaleństw, bez szaleństw.
Po prostu fantastyczna lektura dla rozrywki - jakiej już dawno nie miałam.
Ciężko ująć w słowa, to co wydarzyło się na kartach tej książki.
Kobieta, zamek, potwór i zawiła fabuła, rewelacyjne dialogi ... jazda bez trzymanki, acz bez szaleństw, bez szaleństw.
Po prostu fantastyczna lektura dla rozrywki - jakiej już dawno nie miałam.
Wydawnictwo Czarne zaprasza na baśń pod tytułem „Pod Major Domus Minor” w reżyserii Patrick DeWitt.
Uwaga! ta opowieść jest „do góry nogami”, pełna niespodzianek i dobrego humoru 😉!
Kreacje ról gwarantują, że będzie: śmiesznie, strasznie, zwariowano.
Zmierzyć się będzie trzeba z: miłością i sekretami - mrocznymi, szaleństwem, tęsknotą.
** Występują: **
* Młodzian - kłamczuch *
* Kobieta - piękna *
* Żołnierz - zabójczo przystojny *
* Majordomus - przyjacielski *
* Baron - szalony *
* Kucharka - nieumiejącą gotować *
* Złodziejaszki - cwaniaczki *
*
Zabawa gwarantowana, ale ale, radośnie czytając, pstryka myśl: kim jesteśmy i dokąd zmierzamy!
Wydawnictwo Czarne zaprasza na baśń pod tytułem „Pod Major Domus Minor” w reżyserii Patrick DeWitt.
Uwaga! ta opowieść jest „do góry nogami”, pełna niespodzianek i dobrego humoru 😉!
Kreacje ról gwarantują, że będzie: śmiesznie, strasznie, zwariowano.
Zmierzyć się będzie trzeba z: miłością i sekretami - mrocznymi, szaleństwem, tęsknotą.
** Występują: **
* Młodzian -...
"Wybitna", "Na pograniczu prozy i poezji", "Wywołująca wybuchy śmiechów" takie oto i wiele innych cytatów z recenzji pism światowych przeczytałem na wewnętrznym skrzydle okładki. Najprawdopodobniej na rynek polski została przetłumaczona jakaś wersja robocza tego dzieła bo inaczej nie potrafię dopasować tychże opisów do tego co przeczytałem.
Gdyby nie "sceny dla dorosłych" pomyślałbym, że jest to książka kierowana dla czytelnika 7-10 lat.
Jeżeli ktoś (tak jak ja) na fali świetnych "Braci Sisters" chce przeczytać to coś - mocno odradzam!
P.S. Zastanawiam się czy autor przeczytał to co napisał. Mam spore wątpliwości.
"Wybitna", "Na pograniczu prozy i poezji", "Wywołująca wybuchy śmiechów" takie oto i wiele innych cytatów z recenzji pism światowych przeczytałem na wewnętrznym skrzydle okładki. Najprawdopodobniej na rynek polski została przetłumaczona jakaś wersja robocza tego dzieła bo inaczej nie potrafię dopasować tychże opisów do tego co przeczytałem.
Gdyby nie "sceny dla dorosłych"...
Inspiracje (między innymi)Calvino, postmodernizm, dystans, zabawy z czytelnikiem i konwencjami,oraz mnóstwo absurdalnego humoru i co najmniej 2 kopy ironii. Do tego świetny styl, w połączeniu z celowo przestylizowanym językiem i barwnymi postaciami tworzą niezapomniany klimat. Dialogi (zwłaszcza Lucy z jego "szefem") wręcz ociekają szyderstwem i potrafią nieostrożnych/wrażliwych przyprawić o udławienie herbatą (ze śmiechu. A jak by tego było mało, niezapomniana orgia z tartą brzoskwiniową! Niezwykła książka. DeWitt to zdecydowanie jedno z moich tegorocznych odkryć. 8/10
Inspiracje (między innymi)Calvino, postmodernizm, dystans, zabawy z czytelnikiem i konwencjami,oraz mnóstwo absurdalnego humoru i co najmniej 2 kopy ironii. Do tego świetny styl, w połączeniu z celowo przestylizowanym językiem i barwnymi postaciami tworzą niezapomniany klimat. Dialogi (zwłaszcza Lucy z jego "szefem") wręcz ociekają szyderstwem i potrafią...
sama nie wiem, jak opisać, a tym bardziej ocenić książkę. na plus: oryginalna, ciekawie napisana, zabawne dialogi. na minus: przyjemnie się czyta, ale mnie nic nie zostało po ostatniej stronie, ani satysfakcji z zakończenia, ani rozmyślań o świecie itp. być może jestem ślepa i nieczuła na drugie, głębsze dno, ale za dużo piachu, bym mogła się dokopać
sama nie wiem, jak opisać, a tym bardziej ocenić książkę. na plus: oryginalna, ciekawie napisana, zabawne dialogi. na minus: przyjemnie się czyta, ale mnie nic nie zostało po ostatniej stronie, ani satysfakcji z zakończenia, ani rozmyślań o świecie itp. być może jestem ślepa i nieczuła na drugie, głębsze dno, ale za dużo piachu, bym mogła się dokopać
Lektura dosyć nietypowa, ale muszę przynać, że całkiem trafiła w moje poczucie humoru. Rozmowy Lucy'ego z - jakby nie patrzeć - przełożonym panem Olderglough czasami są nieco absurdalne i same w sobie są kunsztem erudycji - jak powiedzieć "nie", żeby Twój rozmówca tego nie odczuł, ale jednocześnie nie pomyślał, że powiedziałeś "tak". Jeśli chodzi o samą fabułę, to jest czasami dosyć zaskakująco, choć przyznam, że spodziewałam się po starym zamczysku jakiejś nieco straszniejszej tajemnicy. W każdym razie mi książka całkiem podpasowała, choć mam świadomość, że nie każdemu musi ze względu na specyficzny humor. Ja chętnie sięgnę po drugą książkę autora.
Lektura dosyć nietypowa, ale muszę przynać, że całkiem trafiła w moje poczucie humoru. Rozmowy Lucy'ego z - jakby nie patrzeć - przełożonym panem Olderglough czasami są nieco absurdalne i same w sobie są kunsztem erudycji - jak powiedzieć "nie", żeby Twój rozmówca tego nie odczuł, ale jednocześnie nie pomyślał, że powiedziałeś "tak". Jeśli chodzi o samą fabułę, to jest...
Bardzo dobrze napisana książka o rozterkach życiowo-miłosnych tytułowego Minora. Natomiast szczerze powiedziawszy liczyłem na coś więcej - opis z tyłu okładki, owszem pasuje ale jedynie do wybranych scen.
Bardzo dobrze napisana książka o rozterkach życiowo-miłosnych tytułowego Minora. Natomiast szczerze powiedziawszy liczyłem na coś więcej - opis z tyłu okładki, owszem pasuje ale jedynie do wybranych scen.
Opowieść o młodzieńcu, który opuszcza swoje rodzinne strony, by coś w jego życiu się wydarzyło, by już nigdy nie czuć się znudzonym. Dociera do tajemniczego zamku i położonej nieopodal wioski, gdzie spotyka różnych dziwaków, wykolejeńców (stopniowo budzących moją sympatię), no i oczywiście pewną kobietę. Patrick deWitt barwnie i groteskowo opisuje swoich bohaterów. Czytając ich dialogi miałem poczucie, że mam do czynienia z bohaterami jakiejś bajki. Fabuła tej powieści nie jest jednak przesadnie rozbudowana i uwodząca. Dla mnie jest to historia pokazująca, że miłość może być sensem życia, lecz nierzadko zdarza się, ze prowadzi ona na zatracenie. Dobrze jest też poznać siebie na tyle, by z pełnym przekonaniem napisać swoje epitafium.
Opowieść o młodzieńcu, który opuszcza swoje rodzinne strony, by coś w jego życiu się wydarzyło, by już nigdy nie czuć się znudzonym. Dociera do tajemniczego zamku i położonej nieopodal wioski, gdzie spotyka różnych dziwaków, wykolejeńców (stopniowo budzących moją sympatię), no i oczywiście pewną kobietę. Patrick deWitt barwnie i groteskowo opisuje swoich bohaterów. Czytając...
Jest coś w stylu pisania deWitta i coś w jego bohaterach, że czuję się w jakimś stopniu zniewolona. Coś mnie ujmuje i porusza. I na pewno jest to ten czarny humor i kryjący się pod nim głęboki smutek, i szczerość, i brak sztucznych, "teatralnych" form (w zachowaniu, w języku postaci), i niekiedy absurd sytuacji... ale może jeszcze coś, czego na razie nie umiem nazwać albo nawet uchwycić.
Jest coś w stylu pisania deWitta i coś w jego bohaterach, że czuję się w jakimś stopniu zniewolona. Coś mnie ujmuje i porusza. I na pewno jest to ten czarny humor i kryjący się pod nim głęboki smutek, i szczerość, i brak sztucznych, "teatralnych" form (w zachowaniu, w języku postaci), i niekiedy absurd sytuacji... ale może jeszcze coś, czego na razie nie umiem nazwać albo...
Muszę napisać, że sztafaż w tej powieści jest bliski mojemu estetycznemu ideałowi. Mamy postacie proste i nieskomplikowane, które posługują się językiem do nich nie pasującym oraz mają mnóstwo zabawnych (dla odbiorcy) przygód. Brakowało tylko, aby zaczęły zwracać się bezpośrednio do czytelnika. Otoczenia też jest okej, w sumie. Zamek, sielska kraina lekko otoczona mrokiem. Parę trafnych metafor, choć nietrudnych do odczytania (mężczyźni w wielkiej czarnej dziurze). Jest to smaczne, lekkostrawne i pomysłowe.
Jednakże do głosu dochodzi też lekkie zwątpienie tudzież narzekanie. "Podmajordomus Minor” nie sprawił, że oplułem śliną (ze śmiechu, oczywiście) kartek tej książki. Nie sprawił, że poczucie dobrego gustu nabrało gorzkiego posmaku. No i to retro łotrzykowskie. Jakoś mnie to nie przekonało. Wszakże od czasu do czasu tęsknota za przygodową lekturą odżywa, czasami można też zobaczyć stare filmy amerykańskie z lat 80 lub 90. I gdzieś zabrakło DeWitt`owi nowego pomysłu lub nadania nowego znaczenia. Konwencję opanował nieźle, warsztat też, tylko pomysłu nie starczyło. Szkoda.
Niedosyt
Muszę napisać, że sztafaż w tej powieści jest bliski mojemu estetycznemu ideałowi. Mamy postacie proste i nieskomplikowane, które posługują się językiem do nich nie pasującym oraz mają mnóstwo zabawnych (dla odbiorcy) przygód. Brakowało tylko, aby zaczęły zwracać się bezpośrednio do czytelnika. Otoczenia też jest okej, w sumie. Zamek, sielska kraina lekko otoczona...
Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
Historia zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z biednej i dysfunkcyjnej rodziny, który opuszcza rodzinne miasteczko, aby objąć stanowisko podmajordomusa w starym zamku barona von Aux. Początkowo styl książki sprawiał, że miałam ochotę odłożyć ją na bok. Wszystko odmieniło się, gdy Lucien wkroczył do zamku i zaczął poznawać jego mieszkańców oraz tajemnice - wtedy historia wciągnęła mnie bez reszty.
Świat przedstawiony przez autora łączy realizm z absurdem. Na pierwszy rzut oka przypomina XIX-wieczną Europę – pociągi jeżdżą po torach, miasteczka mają własne sekrety, a zamek barona dodaje mrocznego klimatu. W gruncie rzeczy to jednak groteskowa, fantastyczna kraina pełna dziwactw.
Podążając za Lucienem, wkraczamy do wioski pod zamkiem i spotykamy coraz bardziej dziwaczne, karykaturalne i skrajnie nieprzewidywalne postaci. Nikt tu nie jest w pełni „normalny”. Klara pozostaje niestała w uczuciach, Memel pogrąża się w swojej chorobie, Mewe traci sens życia, Agnes i majordomus, podobnie jak sam baron, stają się cieniami samych siebie.
A główny bohater? Lucy to chłopak wrażliwy i nieco zagubiony. Dorasta w tym chaotycznym świecie, poznając siebie i ludzi wokół. Rodzinne traumy i nieodwzajemnione uczucia - dosłownie bohater tragiczny. Jego życie jest pełne pozorów - swoich ciągłych próbach, by nie upodabniać się do innych, nie dostrzega, jak bardzo ostatecznie ich przypomina i w pewien sposób stacza się razem z nimi.
Największą przyjemność dawało mi śledzenie dialogów i obserwowanie, jak autor igra z konwencjami. Powieść łączy gotyk, powieść łotrzykowską i baśń. Fabuła często schodzi na dalszy plan, a wydarzenia stają się chaotyczne i oderwane od rzeczywistości. Absurdalne przygody, tajemnicza partyzantka czy mistyczna BARDZO WIELKA DZIURA - dosłownie literackie szaleństwo!!
Nie spodziewałam się, że tak bardzo pochłonie mnie ten dziwaczny świat. „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta kompletnie mnie zaskoczył i to zdecydowanie na plus. Jestem teraz bardzo ciekawa, co jeszcze do zaoferowania ma autor :)
Od dawna miałam ochotę na coś naprawdę wyjątkowego i tak w moje ręce wpadł „Podmajordomus Minor” Patricka deWitta. Okładka przyciągnęła mój wzrok, opis zaciekawił i postanowiłam spróbować. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, i już teraz wiem, że nie ostatnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria zaczyna się dość powoli. Poznajemy siedemnastoletniego Luciena Minora, młodzieńca z...
Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷
Mimo momentami zabawnego dialogu, nie jest to ksiażka, która mnie porwała. Jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń...taką trochę bajka 🤷
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Ale to wszystko żarty z czytelnika i wpuszczanie w maliny. I w zasadzie cała książka wydaje się żartem, trochę sowizdrzalskim, trochę dekonstrukcyjnym. Główny bohater to taki diderotowski Kubuś fatalista zmieszany z werterowskim cierpientnikiem. Rzecz nie wydaje się opierać na fabule, która jest w dużej mierze od czapy, wydarzenia są mocno odcięte od tła i otaczającego świata, lecz na grze z czytelnikiem, a ten im bardziej oczytany, im bardziej obyty w kulturze, tym więcej w tej powieści odnajdzie (nawet tolkienowskiego Golluma).
Warsztat autora bez zarzutu, tak w warstwie językowej jak i konstrukcyjnej.
Bardzo przyjemna lektura, która po zakończeniu pozostaje, na chwilę, gdzieś z tyłu głowy.
8/10
Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Dobra opowieść "łotrzykowska" napisana niebanalnie, której styl trudno określić. W każdym razie jest o pewnym młodzieńcu, który gdzieś tam, nieważne gdzie, ma problemy z napotykanymi ludźmi i co z tego wynikło, oględnie mówiąc. Prawdę mówiąc "Bracia Sisters" bardziej mi się podobali. 4+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Po braciach Sisters miałem duże oczekiwania, niestety się zawiodłem. To co Patrick deWitt zrobił po raz kolejny to stworzył nietuzinkowe postacie, niestety fabuła nie dorównała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągająca książka o kondycji człowieka i różnych odcieniach miłości.
Wciągająca książka o kondycji człowieka i różnych odcieniach miłości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w nieskończoność, bo nie ogranicza jej żadna treść, zamysł, czy koncepcja. Ja jednak zdecydowanie wolę literaturę, która nawet poprzez zabawę formą ma mi coś do powiedzenia
Kolejna książka -pisanka. Z zewnątrz kolorowa ,klimatyczna, inteligentnie wykonana. Do tego pełna groteskowych sytuacji i charakterystycznych dialogów. Można powiedzieć , że autor uwodzi czytelnika swą literacką finezją i pomysłami (początkowe satysfakcja czytania na mocnej siódemce). Ale po pewnym czasie okazuje się , że to tylko forma , która może tak rozciągać się w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że powieść ta ma swój sens, że można go uchwycić, że można się na nim zatrzymać, ale jednak nagromadzenie rzeczy skrajnie nieprawdopodobnych, powoduje, że nie jest to historia, która w pełni by mi odpowiadała. Gdy mówimy o powieściach deWitta, zdecydowanie wybieram Braci Sisters.
Więcej: https://urzadksiazki.blogspot.com/2024/01/podmajordomusminor.html
Odnoszę wrażenie, że gdybym miała dokonać jakichś porównań literackich, musiałabym odnieść tę książkę do dzieł Gombrowicza. Momentami odnajdywałam tutaj podobny poziom absurdu, tę właśnie groteskę, jakiej nic i nikt nie jest w stanie tak właściwie opisać. Granice pojmowania i sensu zacierały się w sposób, który tak naprawdę nie przemawiał do mnie w pełni. Nie ukrywam, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
Bo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
„Podmajordomus Minor” skusił mnie nie tylko nazwiskiem autora, ale także swoim dziwacznym tytułem. To zgrabne i pełne przewrotnej ironii połączenie kilku różnych gatunków powieści, ze wskazaniem na powieść gotycką. Akcja dzieje się nie bardzo wiadomo kiedy, najpewniej jednak w XIX wieku, gdyż kursują już pociągi. Nie bardzo też wiadomo gdzie, ale na pewno w Europie – może we Francji, może w Niemczech? Ja skłaniam się do tej drugiej opcji, gdyż jedną z postaci powieści jest dowódca oddziału, toczącego bezsensowną walkę, ale nie z wiatrakami, tylko z bliżej nieokreślonymi bękartami. Takie rzeczy tylko Niemcy, zwłaszcza że dowódca nazywa się Adolfus.
Główny bohater ma 17 lat, pochodzi z biednej wiejskiej rodziny i nosi sympatyczne niemal żeńskie imię – Lucy. Lucien Minor, jakby co. Poznajemy się z nim, kiedy opuszcza rodzinną wieś i wyjeżdża do starego, mocno już podupadłego zamczyska, by pełnić tam obowiązki... podmajordomusa.
KOGO???!!!
No, właśnie... Brzmi ciekawie – prawda? A potem jest jeszcze, jeszcze i jeszcze ciekawiej.
O czym zapewniam Was i zachęcam do przeczytania, jeśli akurat macie ochotę na oryginalną nietuzinkową rozrywkę.
Zanim zabrałam się do "Podmajordomusa", poznałam inną książkę Patricka deWitt -„Bracia Sisters”. Utrzymana w konwencji westernu, którego akcja toczy się podczas gorączki złota, a bohaterowie są rewolwerowcami i płatnymi zabójcami - nie zawiodła.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo też zawieść nie mogła! Nie bez powodu została przecież nominowana do nagrody Bookera.
„Podmajordomus Minor” skusił mnie nie...
Czyta się fantastycznie...
Te zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)
Czyta się fantastycznie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe zabójcze dialogi ,kontekst i cała historia....
Chciało by się więcej ,szybciej ,mocniej !!!
Aż tu pod koniec coś wszystko siadło.... szkoda.... tak się rozpędziłam i bach!
Niemniej jednak polecam jak najbardziej , w sumie było całkiem przyjemnie -ale tak na jeden raz :-)
Świetny pomysł, bardzo dobra realizacja. 3/4 książki czyta się z zachwytem. Finał to niestety najsłabszy element, właściwie nie wiadomo co z tego wynika, ale mimo tego mankamentu warto sięgnąć, jest bajkowo, fantazyjnie i ciekawie.
Świetny pomysł, bardzo dobra realizacja. 3/4 książki czyta się z zachwytem. Finał to niestety najsłabszy element, właściwie nie wiadomo co z tego wynika, ale mimo tego mankamentu warto sięgnąć, jest bajkowo, fantazyjnie i ciekawie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawca porównuje powieść deWitta do twórczości braci Grimm, Wesa Andersona i grupy Monty Pythona. Brzmi jak coś dla mnie! A jednak książka zupełnie do mnie nie trafiła. Dosyć szybko mi się ją czytało, ale paradoksalnie nie mogłam się wkręcić w tę historię. Frajda z lektury była mała (uśmiechnęłam się parę razy pod nosem), a zakończenie nie przyniosło satysfakcji, nie zostawiło mnie z żadnym przemyśleniem. Nie jest to zła książka, ale jest skierowana do raczej specyficznego odbiorcy.
Wydawca porównuje powieść deWitta do twórczości braci Grimm, Wesa Andersona i grupy Monty Pythona. Brzmi jak coś dla mnie! A jednak książka zupełnie do mnie nie trafiła. Dosyć szybko mi się ją czytało, ale paradoksalnie nie mogłam się wkręcić w tę historię. Frajda z lektury była mała (uśmiechnęłam się parę razy pod nosem), a zakończenie nie przyniosło satysfakcji, nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść gotycka na stałe wpisała się do kanonu literatury, zdobywając rzesze wiernych fanów. Pobudza wyobraźnię twórców, tworzy niezapomniany klimat tajemnicy, wykorzystywany zarówno przez filmowców jak i pisarzy. Zamki, labirynty korytarzy, komnaty, mrok rezydencji i coś, co czai się w nich. Poluje w nocy, przybysze zaś w dzień zachodzą w głowę czego po zmroku stali się świadkami. Jeżeli do tego dołożymy grupę watażków, galerię osobliwości, cwaniaczków, otrzymamy mieszankę wybuchową. Nic więc dziwnego, że nazwiska Shirley Jackson, czy Thomasa Bernharda nieustannie są inspiracją dla adeptów tego gatunku. Później pojawia się postmodernizm z pozornie lekkim stylem opowieści, który jak podkreśla Italo Calvino stanowi ideał do którego autorzy postmodernistyczni winni zmierzać. Patrick deWitt zaś już w samym tytułem Podmajordomus Minor zapowiada grę słowną, żonglerkę znaczeń oraz mieszankę stylów, coś co tak naprawdę trudno zaklasyfikować. Po prostu wszystkiego po trochu.
Mamy tajemniczą rezydencję, prowincjonalne miasteczka żądzące się własnymi prawami i skrywające sekrety, na drogach nie brakuje awanturników, czy drobnych złodziejaszków oraz pięknych kobiet wodzących na po kuszenie. Teren położony gdzieś w Europie XIX wieku, gdzie przenikają się wpływy francuskie i niemieckie, a kolej przeżywa swoje narodziny. Siedemnastolatek, Lucy w swoim rodzinnym Bury traktowany jest, jako miejscowy dziwak. Po śmierci ojca wyrusza w podróż, aby objąć posadę podmajardoma w rezydencji barona von Aux. To ma być dla niego szansa na nowe życie, z dala od ludzi o istnieniu, których woli zapomnieć. Z każdym dniem chłopak odkrywa mroczną prawdę o zamku, lepiej poznaje jego mieszkańców skrywających nie jedną tajemnicę, równocześnie poznaje koloryt pobliskiego miasteczka. Tu też nawiązuje przyjaźnie i poznaje miłość życia.
Praca jest dla niego nie tylko szansą na usamodzielnienie, nowy start ale stopniowo doprowadza do jego wewnątrznej metamorfozy. Bohater męski o żeńskim imieniu, zaczyna powoli stawać się mężczyzną. Gotowym bronić ukochanej kobiety, pokonywać przeciwników. To osoba szczera, nieraz na granicy zuchwałości, która zmuszona jest do zaliczenia przyspieszenego kursu dorastania. W rezydencji barona czekają go ciekawe wyzwania, każde z nich kształtować w nim będą nową osobę.
Lucy jest tym, który zabiera czytelnika w podróż. Jego oczami poznajemy mieszkańców miasteczka i domowników zamku. To chłopak pochodzący delikatnie mówiąc z patologicznej rodziny, ma nie do końca prawdziwe poczucie niższości i kompleksy. Obserwuje świat postawiony na głowie, pełen absurdów, ale taki w który bez problemu można przeniknąć. Dobro i zło zostaje zmieszane ze sobą, podobnie jak złość i przemoc z łagodnością. Rzeczywistość ta delikatnego chłopaka jest w stanie zmienić w miłośnika zbrodni, obserwatora walki o przetrwanie - którą wygrywają najsilniejsze osobniki.
W opowieści o Lucym Minorze nie brakuje elementów baśniowo - przypowieściowych. To historia pełna przygód skłaniających do głębszej refleksji. Chociaż jak to w powieści gotyckiej jest strasznie, nie brakuje dziwności, jednocześnie jest też śmiesznie. Pojawiają się groteskowi bohaterowie: ksiądz czy pan Olderglough - zarządca zam zyska, ekscentryczny baron von Aux, lokalna piękność, Klara.
Podmajordomus Minor to druga wydana powieść deWitta, która nie tylko bawi ale i zdumiewa czytelnika. Stanowi połączenie powieści gotyckiej z postmodernistyczną. Jest to hołd złożony klasykom tych gatunków, którzy stali się inspiracją dla autora. Znaleźć można wszystko to, co zachwyciło w Braciach Sisters przygodę, czarny humor, absurd, pełnokrwiste postacie, akcję pełną zwrotów. Ponownie jednak najważniejszy jest tytułowy bohater,jego relacja i przemiana.
Powieść gotycka na stałe wpisała się do kanonu literatury, zdobywając rzesze wiernych fanów. Pobudza wyobraźnię twórców, tworzy niezapomniany klimat tajemnicy, wykorzystywany zarówno przez filmowców jak i pisarzy. Zamki, labirynty korytarzy, komnaty, mrok rezydencji i coś, co czai się w nich. Poluje w nocy, przybysze zaś w dzień zachodzą w głowę czego po zmroku stali się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie mój typ humoru i dawka absurdu oraz ironii jak na mnie skrojona. Już sam tytuł sugeruje coś nieco, a potem jest tylko lepiej. Po "Braciach Sisters" pokładałem w autorze spore nadzieje i spieszę donieść, że nic się nie myliłem. Gorąco polecam wszystkim, którym spodobali się "Bracia..." i lubią takie historyjki z jajem i często na pograniczu dobrego smaku ;)
Absolutnie mój typ humoru i dawka absurdu oraz ironii jak na mnie skrojona. Już sam tytuł sugeruje coś nieco, a potem jest tylko lepiej. Po "Braciach Sisters" pokładałem w autorze spore nadzieje i spieszę donieść, że nic się nie myliłem. Gorąco polecam wszystkim, którym spodobali się "Bracia..." i lubią takie historyjki z jajem i często na pograniczu dobrego smaku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłowna komedia absurdu.
Moja druga, po "Bracia Sisters", powieść DeWitta. Kolejna historia, której akcję prowadzą dialogi. Wypowiedzi pełne ironii, przekomarzania i groteskowego spojrzenia na świat. Relacje zaskakujących sytuacji i konsternujących zachowań, tym razem napuszone dworskim dostojeństwem i wybitnie niedyskretną metaforyką pozbawioną metafory. Z Bardzo Wielką Dziurą, będącą bardzo wielką dziurą na czele. Pogrywanie słowem, znaczeniem i normami. Drwina z utartych wyobrażeń. Łamanie konwenansów. Czysta niedorzeczność. Jednak, jak trafnie w posłowiu ujął to Krzysztof Majer, "kondycja ludzka z natury swej jest niedorzeczna".
Praca stanowi rozrachunek licznych idei. Od romantycznej miłości, poprzez bycie dobrym człowiekiem, na samej idei idei kończąc. Czy tylko mnie za każdy razem rozbawiało dochodzenie przyczyn toczącej się partyzantki? "Dla idei"? No tak, bo czego więcej potrzeba do wybuchu wojny?
Komiczna powiastka maskująca tematy poważne. Rozśmieszająca z lekkością. Aczkolwiek po każdym żarcie wprowadzająca w moment zawieszenia, gdy dociera jego ukryty sens. Dla lubiących doszukiwać się drugiego dna, nawet kiedy drugim dnem jest brak drugiego dna, chętnie balansujących na granicach i niestroniących od wypomadowanego sarkazmu.
Słowna komedia absurdu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja druga, po "Bracia Sisters", powieść DeWitta. Kolejna historia, której akcję prowadzą dialogi. Wypowiedzi pełne ironii, przekomarzania i groteskowego spojrzenia na świat. Relacje zaskakujących sytuacji i konsternujących zachowań, tym razem napuszone dworskim dostojeństwem i wybitnie niedyskretną metaforyką pozbawioną metafory. Z Bardzo Wielką...
Opowieść o tym, co się przydarzyło 17-letniemu Lucienowi Minorowi, gdy trafił na zamek barona von Aux na tajemnicze stanowisko podmajordomosa, przeszła moje oczekiwania. To jest tak zabawne i szalone, jeden wariacki pomysł goni następny, a gdy już coś się zaczyna układać, wydaje się, że przejrzało się zamiary autora, to następuje takie rozwiązanie akcji, że głowa mała.
Nie ma co tu pisać o fabule, to sobie po prostu trzeba przeczytać, a czytaniu towarzyszyć będzie zdumienie, radość i głośny śmiech. Dość powiedzieć, że jest tu miejsce na miłość, dzikie orgie, słodkie szczeniaczki i Bardzo Wielką Dziurę.
A do tego niesamowita zabawa konwencjami i gatunkami. Jeśli zatem szukacie książki, która zapewni wam świetną rozrywkę z ogromną dawką niepohamowanego szaleństwa, to koniecznie czytajcie deWitta.
Opowieść o tym, co się przydarzyło 17-letniemu Lucienowi Minorowi, gdy trafił na zamek barona von Aux na tajemnicze stanowisko podmajordomosa, przeszła moje oczekiwania. To jest tak zabawne i szalone, jeden wariacki pomysł goni następny, a gdy już coś się zaczyna układać, wydaje się, że przejrzało się zamiary autora, to następuje takie rozwiązanie akcji, że głowa mała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie...
Uwielbiam Patricka Dewitt i jego charakterystyczny styl. To nie pozycja dla każdego. Jednak jeśli masz otwarty umysł i nie brzydzi Cię metafizyka to jest to książka godna polecenia. Mnie urzekła na całego!
Uwielbiam Patricka Dewitt i jego charakterystyczny styl. To nie pozycja dla każdego. Jednak jeśli masz otwarty umysł i nie brzydzi Cię metafizyka to jest to książka godna polecenia. Mnie urzekła na całego!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko ująć w słowa, to co wydarzyło się na kartach tej książki.
Kobieta, zamek, potwór i zawiła fabuła, rewelacyjne dialogi ... jazda bez trzymanki, acz bez szaleństw, bez szaleństw.
Po prostu fantastyczna lektura dla rozrywki - jakiej już dawno nie miałam.
Ciężko ująć w słowa, to co wydarzyło się na kartach tej książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKobieta, zamek, potwór i zawiła fabuła, rewelacyjne dialogi ... jazda bez trzymanki, acz bez szaleństw, bez szaleństw.
Po prostu fantastyczna lektura dla rozrywki - jakiej już dawno nie miałam.
Wydawnictwo Czarne zaprasza na baśń pod tytułem „Pod Major Domus Minor” w reżyserii Patrick DeWitt.
Uwaga! ta opowieść jest „do góry nogami”, pełna niespodzianek i dobrego humoru 😉!
Kreacje ról gwarantują, że będzie: śmiesznie, strasznie, zwariowano.
Zmierzyć się będzie trzeba z: miłością i sekretami - mrocznymi, szaleństwem, tęsknotą.
** Występują: **
* Młodzian - kłamczuch *
* Kobieta - piękna *
* Żołnierz - zabójczo przystojny *
* Majordomus - przyjacielski *
* Baron - szalony *
* Kucharka - nieumiejącą gotować *
* Złodziejaszki - cwaniaczki *
*
Zabawa gwarantowana, ale ale, radośnie czytając, pstryka myśl: kim jesteśmy i dokąd zmierzamy!
Wydawnictwo Czarne zaprasza na baśń pod tytułem „Pod Major Domus Minor” w reżyserii Patrick DeWitt.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwaga! ta opowieść jest „do góry nogami”, pełna niespodzianek i dobrego humoru 😉!
Kreacje ról gwarantują, że będzie: śmiesznie, strasznie, zwariowano.
Zmierzyć się będzie trzeba z: miłością i sekretami - mrocznymi, szaleństwem, tęsknotą.
** Występują: **
* Młodzian -...
"Wybitna", "Na pograniczu prozy i poezji", "Wywołująca wybuchy śmiechów" takie oto i wiele innych cytatów z recenzji pism światowych przeczytałem na wewnętrznym skrzydle okładki. Najprawdopodobniej na rynek polski została przetłumaczona jakaś wersja robocza tego dzieła bo inaczej nie potrafię dopasować tychże opisów do tego co przeczytałem.
Gdyby nie "sceny dla dorosłych" pomyślałbym, że jest to książka kierowana dla czytelnika 7-10 lat.
Jeżeli ktoś (tak jak ja) na fali świetnych "Braci Sisters" chce przeczytać to coś - mocno odradzam!
P.S. Zastanawiam się czy autor przeczytał to co napisał. Mam spore wątpliwości.
"Wybitna", "Na pograniczu prozy i poezji", "Wywołująca wybuchy śmiechów" takie oto i wiele innych cytatów z recenzji pism światowych przeczytałem na wewnętrznym skrzydle okładki. Najprawdopodobniej na rynek polski została przetłumaczona jakaś wersja robocza tego dzieła bo inaczej nie potrafię dopasować tychże opisów do tego co przeczytałem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby nie "sceny dla dorosłych"...
Porywajaca powiesc, z ktora przenosimy sie w czasie. Lekka, zabawna, a przy tym bardzo madra ksiazka. Polecam!
Porywajaca powiesc, z ktora przenosimy sie w czasie. Lekka, zabawna, a przy tym bardzo madra ksiazka. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInspiracje (między innymi)Calvino, postmodernizm, dystans, zabawy z czytelnikiem i konwencjami,oraz mnóstwo absurdalnego humoru i co najmniej 2 kopy ironii. Do tego świetny styl, w połączeniu z celowo przestylizowanym językiem i barwnymi postaciami tworzą niezapomniany klimat. Dialogi (zwłaszcza Lucy z jego "szefem") wręcz ociekają szyderstwem i potrafią nieostrożnych/wrażliwych przyprawić o udławienie herbatą (ze śmiechu. A jak by tego było mało, niezapomniana orgia z tartą brzoskwiniową! Niezwykła książka. DeWitt to zdecydowanie jedno z moich tegorocznych odkryć. 8/10
Inspiracje (między innymi)Calvino, postmodernizm, dystans, zabawy z czytelnikiem i konwencjami,oraz mnóstwo absurdalnego humoru i co najmniej 2 kopy ironii. Do tego świetny styl, w połączeniu z celowo przestylizowanym językiem i barwnymi postaciami tworzą niezapomniany klimat. Dialogi (zwłaszcza Lucy z jego "szefem") wręcz ociekają szyderstwem i potrafią...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tosama nie wiem, jak opisać, a tym bardziej ocenić książkę. na plus: oryginalna, ciekawie napisana, zabawne dialogi. na minus: przyjemnie się czyta, ale mnie nic nie zostało po ostatniej stronie, ani satysfakcji z zakończenia, ani rozmyślań o świecie itp. być może jestem ślepa i nieczuła na drugie, głębsze dno, ale za dużo piachu, bym mogła się dokopać
sama nie wiem, jak opisać, a tym bardziej ocenić książkę. na plus: oryginalna, ciekawie napisana, zabawne dialogi. na minus: przyjemnie się czyta, ale mnie nic nie zostało po ostatniej stronie, ani satysfakcji z zakończenia, ani rozmyślań o świecie itp. być może jestem ślepa i nieczuła na drugie, głębsze dno, ale za dużo piachu, bym mogła się dokopać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce absurd goni absurd. Takich bzdur dawno nie czytałam. Stanowczo odradzam. Szkoda czasu.
W tej książce absurd goni absurd. Takich bzdur dawno nie czytałam. Stanowczo odradzam. Szkoda czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura dosyć nietypowa, ale muszę przynać, że całkiem trafiła w moje poczucie humoru. Rozmowy Lucy'ego z - jakby nie patrzeć - przełożonym panem Olderglough czasami są nieco absurdalne i same w sobie są kunsztem erudycji - jak powiedzieć "nie", żeby Twój rozmówca tego nie odczuł, ale jednocześnie nie pomyślał, że powiedziałeś "tak". Jeśli chodzi o samą fabułę, to jest czasami dosyć zaskakująco, choć przyznam, że spodziewałam się po starym zamczysku jakiejś nieco straszniejszej tajemnicy. W każdym razie mi książka całkiem podpasowała, choć mam świadomość, że nie każdemu musi ze względu na specyficzny humor. Ja chętnie sięgnę po drugą książkę autora.
Lektura dosyć nietypowa, ale muszę przynać, że całkiem trafiła w moje poczucie humoru. Rozmowy Lucy'ego z - jakby nie patrzeć - przełożonym panem Olderglough czasami są nieco absurdalne i same w sobie są kunsztem erudycji - jak powiedzieć "nie", żeby Twój rozmówca tego nie odczuł, ale jednocześnie nie pomyślał, że powiedziałeś "tak". Jeśli chodzi o samą fabułę, to jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze napisana książka o rozterkach życiowo-miłosnych tytułowego Minora. Natomiast szczerze powiedziawszy liczyłem na coś więcej - opis z tyłu okładki, owszem pasuje ale jedynie do wybranych scen.
Bardzo dobrze napisana książka o rozterkach życiowo-miłosnych tytułowego Minora. Natomiast szczerze powiedziawszy liczyłem na coś więcej - opis z tyłu okładki, owszem pasuje ale jedynie do wybranych scen.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o młodzieńcu, który opuszcza swoje rodzinne strony, by coś w jego życiu się wydarzyło, by już nigdy nie czuć się znudzonym. Dociera do tajemniczego zamku i położonej nieopodal wioski, gdzie spotyka różnych dziwaków, wykolejeńców (stopniowo budzących moją sympatię), no i oczywiście pewną kobietę. Patrick deWitt barwnie i groteskowo opisuje swoich bohaterów. Czytając ich dialogi miałem poczucie, że mam do czynienia z bohaterami jakiejś bajki. Fabuła tej powieści nie jest jednak przesadnie rozbudowana i uwodząca. Dla mnie jest to historia pokazująca, że miłość może być sensem życia, lecz nierzadko zdarza się, ze prowadzi ona na zatracenie. Dobrze jest też poznać siebie na tyle, by z pełnym przekonaniem napisać swoje epitafium.
Opowieść o młodzieńcu, który opuszcza swoje rodzinne strony, by coś w jego życiu się wydarzyło, by już nigdy nie czuć się znudzonym. Dociera do tajemniczego zamku i położonej nieopodal wioski, gdzie spotyka różnych dziwaków, wykolejeńców (stopniowo budzących moją sympatię), no i oczywiście pewną kobietę. Patrick deWitt barwnie i groteskowo opisuje swoich bohaterów. Czytając...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka mnie szczerze bawiła. Dialogami, scenami i językiem. Fabularnie kulawa, ale świetna na wakacje.
Ta książka mnie szczerze bawiła. Dialogami, scenami i językiem. Fabularnie kulawa, ale świetna na wakacje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest coś w stylu pisania deWitta i coś w jego bohaterach, że czuję się w jakimś stopniu zniewolona. Coś mnie ujmuje i porusza. I na pewno jest to ten czarny humor i kryjący się pod nim głęboki smutek, i szczerość, i brak sztucznych, "teatralnych" form (w zachowaniu, w języku postaci), i niekiedy absurd sytuacji... ale może jeszcze coś, czego na razie nie umiem nazwać albo nawet uchwycić.
Jest coś w stylu pisania deWitta i coś w jego bohaterach, że czuję się w jakimś stopniu zniewolona. Coś mnie ujmuje i porusza. I na pewno jest to ten czarny humor i kryjący się pod nim głęboki smutek, i szczerość, i brak sztucznych, "teatralnych" form (w zachowaniu, w języku postaci), i niekiedy absurd sytuacji... ale może jeszcze coś, czego na razie nie umiem nazwać albo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedosyt
Muszę napisać, że sztafaż w tej powieści jest bliski mojemu estetycznemu ideałowi. Mamy postacie proste i nieskomplikowane, które posługują się językiem do nich nie pasującym oraz mają mnóstwo zabawnych (dla odbiorcy) przygód. Brakowało tylko, aby zaczęły zwracać się bezpośrednio do czytelnika. Otoczenia też jest okej, w sumie. Zamek, sielska kraina lekko otoczona mrokiem. Parę trafnych metafor, choć nietrudnych do odczytania (mężczyźni w wielkiej czarnej dziurze). Jest to smaczne, lekkostrawne i pomysłowe.
Jednakże do głosu dochodzi też lekkie zwątpienie tudzież narzekanie. "Podmajordomus Minor” nie sprawił, że oplułem śliną (ze śmiechu, oczywiście) kartek tej książki. Nie sprawił, że poczucie dobrego gustu nabrało gorzkiego posmaku. No i to retro łotrzykowskie. Jakoś mnie to nie przekonało. Wszakże od czasu do czasu tęsknota za przygodową lekturą odżywa, czasami można też zobaczyć stare filmy amerykańskie z lat 80 lub 90. I gdzieś zabrakło DeWitt`owi nowego pomysłu lub nadania nowego znaczenia. Konwencję opanował nieźle, warsztat też, tylko pomysłu nie starczyło. Szkoda.
Niedosyt
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę napisać, że sztafaż w tej powieści jest bliski mojemu estetycznemu ideałowi. Mamy postacie proste i nieskomplikowane, które posługują się językiem do nich nie pasującym oraz mają mnóstwo zabawnych (dla odbiorcy) przygód. Brakowało tylko, aby zaczęły zwracać się bezpośrednio do czytelnika. Otoczenia też jest okej, w sumie. Zamek, sielska kraina lekko otoczona...