Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych

Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych

Średnia ocen
7,9 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych

Sortuj:
avatar
1
1

Na półkach:

Książkę można kupić w Antykwariacie Saskim, na ulicy Jedności 48, w Zielonej Górze, oraz w sklepie internetowym http://allcollect.pl/

Książkę można kupić w Antykwariacie Saskim, na ulicy Jedności 48, w Zielonej Górze, oraz w sklepie internetowym http://allcollect.pl/

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
125
7

Na półkach:

Miałem przyjemność przeczytać już piątą edycję antologii fantastycznej. Element wspólny w postaci Zielonej Góry nie przeszkodził autorom przedstawić ciekawe historie. Spora różnorodność pomysłów, inny styl każdego z opowiadań sprawia, że czyta się całość z dużą przyjemnością. Według mnie zdecydowanie najlepsze opowiadanie to "Król szczupak" Moniki Kasprowiak. Opowiadanie napisane na bazie faktów historycznych umiejętnie połączone z wątkiem fantastycznym. Do tego całość utrzymana w urzekającym baśniowym klimacie. Świetny styl i ciekawie opowiedziane. Równie ciekawie czytało się także Grünberg.One, Adama Fronia. Bardzo dobrze napisane, świetny pomysł i zwarta narracja nie pozwalają przejść obojętnie obok tego opowiadania. Od poetyckich narracji po cyberpunkowe klimaty, bardzo zróżnicowana antologia. Oprócz opowiadań konkursowych na antologię składają się pozakonkursowe teksty członków ZKF Ad Astra . Opowiadania Igora Myszkowskiego, Macieja Dobrowolskiego, Zbigniewa Kulczyckiego, Bartosz Gorczyca stanowią dobre uzupełnienie wybranych opowiadań. Z niecierpliwością czekam na kolejną edycję „Fantazji Zielonogórskich”.

Miałem przyjemność przeczytać już piątą edycję antologii fantastycznej. Element wspólny w postaci Zielonej Góry nie przeszkodził autorom przedstawić ciekawe historie. Spora różnorodność pomysłów, inny styl każdego z opowiadań sprawia, że czyta się całość z dużą przyjemnością. Według mnie zdecydowanie najlepsze opowiadanie to "Król szczupak" Moniki Kasprowiak. Opowiadanie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych na półkach głównych
  • 25
  • 25
  • 1
4 użytkowników ma tytuł Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Ocena 7,1
Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Peter Watts
Peter Watts
Peter Watts - kanadyjski, anglojęzyczny pisarz S-F i biolog morski, zajmujący się ssakami. Jest ateistą. Generalnie, Peter Watts jest o wiele większym optymistą, niż można by się po nim spodziewać. Przez większość dorosłego życia nie mógł się zdecydować, czy zostać pisarzem, czy naukowcem, w rezultacie zostając skrajną hybrydą tych dwóch gatunków. Zdobył szereg nagród w dziedzinach tak odległych od siebie jak biologia ssaków morskich, film dokumentalny i fantastyka naukowa. Te osiągnięcia nie uderzyły mu jednak do głowy, bo nigdy nie wiązała się z nimi większa kasa. Poświęcił dziesięć lat na uzyskanie różnych tytułów naukowych z ekofizjologii ssaków morskich (to dopiero jest bezgraniczny optymizm),przez kolejne dziesięć usiłował zarobić na życie tymi kwalifikacjami, nie stając się popychadłem rozmaitych grup nacisku. To okazało się sporo trudniejsze, niż początkowo wyglądało; w latach 90-tych płacili mu kolejno: ruch obrońców przyrody za obronę morskich ssaków, amerykańskie firmy rybołówcze za ich szpiegowanie, kanadyjskie władze – za ich ignorowanie. W końcu zdecydował, że skoro i tak wplata naukę w fikcję, może równie dobrze dodać jeszcze paru bohaterów, fabułę i spróbować sprzedać na jakiś rynek, szerszy niż „Przegląd Teoretycznej Biologii”. Z mieszanym sukcesem, należy rzec. Pierwsza powieść, Starfish, została wyróżniona przez „New York Timesa”, zasłużyła sobie na „zaszczytną wzmiankę” wśród laureatów nagrody Johna W. Cambella oraz na odrzucenie przez niemieckie i rosyjskie wydawnictwa jako „zbyt mroczna”. (Zbyt mroczny dla Rosjan – z tego osiągnięcia jest Watts szczególnie dumny, choć nadal zdumiewa go, że tłumaczono tę książkę na włoski.) Odtąd zaczął się także kultowy status książki wśród dręczonych egzystencjalnymi niepokojami nastoletnich blogerek, identyfikujących się z główną bohaterką Starfisha. Najnowszą książkę Wattsa, Ślepowidzenie (2006) najlepiej określić mianem powieści o pierwszym kontakcie, zgłębiającej naturę i ewolucyjne znaczenie świadomości, w której występują kosmiczne wampiry. Wbrew wszelkim przewidywaniom, nie była klęską komercyjną – przeżyła wprawdzie odrzucenie przez pół tuzina wydawców, mikroskopijny pierwszy nakład, zero zamówień od największej amerykańskiej sieci księgarń, brak sensownych notek reklamowych, wątpliwą okładkę oraz samobójczy akt desperacji, w którym autor zaczął rozdawać ją za darmo przez sieć, na licencji Creative Commons. Gdy piszę te słowa, ukazuje się czwarte wydanie Ślepowidzenia, w twardej oprawie, jest ono tłumaczone na kilka języków; zostało także nominowane do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory, wygrywając dokładnie zero z nich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Scheda Gigantów Marek Zychla
Scheda Gigantów
Marek Zychla
Początkowo ta książka była dla mnie całkowitą abstrakcją. Rzekłabym nawet, że zupełną egzotyką. Nie czytałam wcześniej zbyt dużo fantastyki, ale nigdy nie spotkałam się, aby akcja przez jakikolwiek czas toczyła się w Polsce. Po prostu dla mnie Polska i fantastyka było wręcz niemożliwym. A jednak. Zaskoczeń było znacznie więcej i to tych pozytywnych. ;) ale do meritum. Poznajemy tutaj Kubę, który wraz z dziadkiem mieszka w Poznaniu. Zajmują się oni czyszczeniem i sprawdzaniem kominów. Kuba jednak postanawia się całkiem usamodzielnić. W tym wypadku, kupuje bilet do Irlandii, gdzie wraz z kolegami z liceum ma układać kostkę brukową. Nie wie jednak, że ta podróż całkowicie odmieni jego życie. Zamiast spokojnej pracy, czeka go prawdziwa walka. Będzie musiał zmierzyć się z demonami, legendami, czarami i przede wszystkim przeznaczeniem ze swoim przeznaczeniem. Ponadto wreszcie oficjalnie pozna swoją bliźniaczkę Agnieszkę zwaną Agnes, którą do tej pory widywał tylko w snach. Czy rodzeństwo zapobiegnie zagładzie ? Czy uda się wygrać walkę dobra ze złem? Jakie cechy będą potrzebne, aby móc wygrać ten nierówny pojedynek? Czy zapanuje pokój? Czy uda się odbudować cywilizację? Na te wszystkie pytania, odpowiedzi poznacie zapoznając się z tą jakże interesującą lekturą. ! ;) Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona. Nie mogłam się zabrać za tę lekturę. Początek również był dla mnie ciężki do przełknięcia ;) jednak im dalej posuwałam się na przód, byłam coraz bardziej zainteresowana ;) książka zaczęła mnie coraz bardziej interesować. Cały czas byłam ciekawa, co będzie dalej. Jak potoczy się ta cała historia. Co jeszcze autor dla nas przygotował. Choć rzadko czytam fantastykę, to sądzę, że to jest naprawdę bardzo dobra książka. Potrafi zainteresować czytelnika. Podoba mi się to, że wszystko jest dokładnie opisane, dlatego można doskonale wczuć się w tę lekturę. Nie są to jednak przydługie opisy, przeciwnie. Gdyby ich nie było, książka nie byłaby tak spójna. Kolejny plus to taki, że jest podział na rozdziały. Do tego krótkie, dlatego czytelnik absolutnie się nie zmęczy. Książka ma bardzo dobrą akcję. Cały czas coś się dzieje, nie ma próżni. Autor co chwilę zaskakuje nas czymś nowym, co według mnie jest absolutnie na plus. Nie jest to jednak książka dla każdego, gdyż według mnie może być dla niektórych trochę trudna w odbiorze. Ja ogromnie się cieszę, że miałam możliwość poznania tej historii oraz że mogłam zmienić nieco swoje wyobrażenia ;) jeśli lubicie legendy, silnych i odważnych bohaterów, magię, potwory i dobrą fantastykę, to ta książka jest zdecydowanie dla Was ! ;) bardzo dziękuję Wydawnictwo Alegoria za egzemplarz recenzencki i niebawem zabieram się za 2 tom "Kopiec Nimf" aby poznać dalsze losy bohaterów!! ;) dziękuję również za możliwość poznania twórczości kolejnego polskiego nieznanego mi dotąd autora! ;) Natomiast tę pozycję serdecznie Wam polecam a autorowi gratuluję tak intrygującej książki!! ;) przyznaję ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10 punktów!! ;)
Natalia Strągowska - awatar Natalia Strągowska
oceniła na84 lata temu
Po 100 słowie. Szortal Fiction 2 Romuald Pawlak
Po 100 słowie. Szortal Fiction 2
Romuald Pawlak Krzysztof Baranowski Krzysztof T. Dąbrowski Joanna Maciejewska Ela Graf Tomasz Lewgowd Aleksander Kusz Paweł Mateja Marek Dryjer Istvan Vizvary Konrad Staszewski Marek Ścieszek Magdalena Małek Bartłomiej Dzik Agnieszka Zienkowicz Dariusz Wędrychowski Anna Bichalska Aleksandra Brożek Marcin Elantkowski Anna Łucja Nowak Jadwiga Skrzypacz Kopaszewska Paulina Kuchta Maciej Kaźmierczak Artur Kuchta Artur Olchowy Robert Rusik Rafał Sala Marek Zychla Bartosz Szczygielski Agnieszka Pilecka Milena Zaremba Michał Zieliński Sylwia Dudzicz Tamara Bińczak Wołodymyr Arieniew Anna Grzanek
Teksty literackie są tworami osobliwymi - poziom trudności w ich tworzeniu wzrasta logarytmicznie wraz ze skracaniem objętości. Potężne, opasłe papierowe kobyły liczące sobie tysiące stron stworzyć łatwo (o ile ma się w planach uśmiercenie czytelnika nudą wionącą ze stronic). O dobre, krótkie opowiadania już trudno, zaś opowieści zawarte w stu słowach (bo tyle liczą sobie opowieści zebrane w "PoStoSłowiu") to już prawdziwe majstersztyki. Jak ta sztuka udała się autorom tekstów opublikowanych pierwotnie w Szortalu? "PoStoSłowie" liczy sobie blisko pięćset stron - by uświadomić sobie ilość "szortów" zebranych w recenzowanej antologii wystarczy dodać, że każdy z nich zajmuje jedną stronę. I mimo iż nie oznacza to, że czytelnicy zapoznają się z próbką twórczości takiej samej ilości autorów (wielu z nich otrzymało w antologii kilkanaście, a niekiedy nawet kilkadziesiąt stron),to i tak w jednym tytule udało się zawrzeć kilkaset różnych historii - co byłoby niemożliwe w żadnym innym przypadku. Więcej: http://szortal.com/node/6260
Szortal - awatar Szortal
ocenił na811 lat temu
W czwartym wymiarze Antoni Lange
W czwartym wymiarze
Antoni Lange
[...] BABUNIA Kwiaty jesienne rychło przemijają. [...] SEN Sen to moje realne życie : śpiąc, mam świadomość snu; żyjąc, nie mam świadomości życia. Co noc przeżywam nadzwyczajną, bezładną, fantastyczną, ale bardzo interesującą historię. Moment przebudzenia to dla mnie moment zgrozy; nowe zejście w rzeczywistość, której z głębi serca nienawidzę. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" - 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔 𝐅𝐀𝐍𝐓𝐀𝐒𝐓𝐘𝐊𝐈 🎧📚👩💗 Ten zbiór 12 opowiadań został po raz pierwszy opublikowany w 1912 w Krakowie. Natomiast jego druga, poprawiona wersja książki, stanowiąca podstawę wszystkich kolejnych wznowień, ukazała się w 1924 w Częstochowie. Antoni Lange nadaje swoim opowiadaniom charakter fantastyczno-naukowy, okraszony elementami sensacyjnymi, nie stroniąc od tych o zabarwieniu romansowymi, czy też „łamigłówkami” w stylu Arthura Conana Doyle’a, Edgara Allana Poego (Złoty żuk) oraz Juliusza Verne’a przekazując tym samym pewne konkretne filozoficzne spojrzenie, stanowiące dla czytelnika bazę do dalszych, indywidualnych już rozmyślań. Najbardziej podobała mi się opowiadanie pierwsze zatytułowane "BABUNIA", wizja i sama koncepcja odradzania zaskoczyły mnie. "KOMETA" zaś przypomniała mi inną czytaną książkę. A mianowicie "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" Fitzgerald Scott F. Dość podobne koncepcje, różniące się nieznacznie, ale w ważnych aspektach. A jakich to musicie już sami przeczytać, żeby zgłębić temat. Ciekawe... ciekawe... "SEN" był za to bardzo deliryczno- nierealny. Jako całość zaś można by ten zbiór opowiadań uznać za fantastyczne studium nad życie śmiercią i miłością, która niejako rządzi nie tylko w obu, ale w czterech wymiarach... w nawiązaniu do tytułu. Książka jest dostępna w domenie publicznej. Gorąco zachęcam do odwiedzenia kanału na yt i posłuchania tej książki w formie audiobooka, w wyśmienitej interpretacji Roberta Fraś. 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Audiobook. Przygoda z książką : https://www.youtube.com/c/AudiobookPrzygodazksi%C4%85%C5%BCk%C4%85 Zbór zawiera 12 opowiadań w kolejności : 1. Babunia 2. Władca czasu 3. Kometa 4. Sen 5. Eksperyment 6. Amor i faun 7. Almanzor 8. Rozaura 9. Lenora 10.Memoriał doktora Czang-Fu-Li 11.Rebus 12.Nowe mieszkanie.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na84 miesiące temu
nanoFantazje 2.0 Jerzy Rzymowski
nanoFantazje 2.0
Jerzy Rzymowski Michał Brzozowski Michał Puczyński Krzysztof Niedzielski Dagmara Adwentowska Radosław Dąbrowski Tomasz Kempski Maciej Żołnowski Michał Gralak Patrycja Paliczka
Przez kolejne teksty przechodzi się prawie niepostrzeżenie, ani się człowiek obejrzy, a tu już koniec antologii. Kilka chwil bardzo przyjemnej rozrywki. Najlepsze wydały mi się opowiadania z początku i końca - "Prestiż" Jana Rzymowskiego i "Pleń" Dagmary Adwentowskiej. 1. "Prestiż", Jan Rzymowski - iluzjonista szykuje się do swojego największego popisu, a czytelnika czeka ponury twist, jak cios w żołądek. 8/10 2. "Szalony Stangret i Kareta Wynalazków", Krzysztof Niedzielski - kilka pomysłów na całą powieść, z których najistotniejszy jest wątek bohatera widzącego historię przedmiotów, których dotknie. Trochę streszczeniowe, tak jak mówię - materii by tu starczyło na całą książkę, a w krótkiej formie wiele rzeczy z konieczności zostaje spłaszczonych. 6/10 3. "Bogostan", Radosław Dąbrowski - ambitny szofer pnie się po szczeblach kariery dzięki donosicielstwu w świecie dziwnych kultów. Przewrotne. 7/10 4. "Śladami Kartezjusza", Michał Brzozowski - trochę podśmiechiwanie się z filozofii, chłopiec po kryzysie egzystencjalnym bardzo chce opracować zupełnie nową teorię filozoficzną. Poczciwy humor, chyba bez jakiejś szczególnej głębi. 6/10 5. "Arabeski nad hebanowymi schodami", Maciej Żołnowski - tekst gra nie fabułą, której za bardzo nie ma, tylko osobliwą atmosferą tajemniczych zakamarków domu z przeszłości. 7/10 6. "Prekursorium", Patrycja Paliczka - chaotyczna opowieść uciekającego mutanta. Dużo ciekawych obrazów, ale jednak chyba trochę zbyt chaotyczne. 6/10 7. "Trudno uwierzyć, że nic nie zostało", Michał Puczyński - upiorna historia o człowieku przykutym do obrzydliwości kryjącej się w jego piwnicy. Tekst zyskuje dzięki możliwości symbolicznego odczytania jako tkwienia w rodzinnej patologii. 7/10 8. "Rekonstrukcja ostatnich dni doktora Diuela", Michał Gralak - stylizowany (niezbyt konsekwentnie) na artykuł naukowy opis eksperymentu, który miał wynaleźć lek na tajemniczą epidemię paraliżu sennego. Dosyć ciekawe i zręczne, ale chciałoby się pewnych dopowiedzeń na temat świata przedstawionego. 7/10 9. "Pakty", Tomasz Kempski - facet z nowotworem zawiera pakt z diabłem, żeby wyzdrowieć i przy okazji zemścić się na ojcu. Trochę płytko rozegrane - potencjał był na coś więcej, a mam wrażenie, że wyszło dość typowo, bez głębszej refleksji nad istota zła. Ale ostatnie spotkanie bohatera z ojcem zapada w pamięć. 6+/10 10. "Pleń", Dagmara Adwentowska - mefistofelesowski narrator poluje na osobliwe robaki stadnie pełzające w górach. Fajnie wykorzystane motywy ludowe, całość mimo groteskowości pomysłu dosyć subtelna i odpowiednio upiorna. 8/10
OZM - awatar OZM
ocenił na75 miesięcy temu
Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018 Mort Castle
Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018
Mort Castle Rafał Chojnacki Krzysztof Maciejewski Thomas Ligotti Paweł Matuszek Adrianna Wiśniewska Paweł Mateja Istvan Vizvary Tomasz Połoński Bartosz Orlewski Tomasz Jacek Graczykowski David Harrington Wojciech Gunia Maciej Kaźmierczak Krzysztof Grudnik Dagmara Adwentowska Norbert Góra Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Konrad Knapek Przemysław Pilarek Olaf Pajączkowski Krzysztof Matkowski Radosław Jarosiński Anna Maria Wybraniec Daniel Gapiński Kamil Subzda
Lektura tej książki nie należała do najlżejszych. Liczyłem się z tym. Każdy, kto ma zamiar sięgnąć po "Sny umarłych", powinien wiedzieć, że będzie to eksploracja bardzo niepokojących rejonów fantastyki. Sam tytuł idealnie 'określa' rzeczy które znajdziemy w środku. Albo one znajdą nas. "Sny umarłych". Jakby sny żywych nie bywały wystarczająco koszmarne... Do rzeczy. Książka jest bardzo ładnie wydana: twarda, lakierowana oprawa z klimatyczną grafiką, prosty grzbiet, zakładka w komplecie. No i prawie 500 stron. Pewnie dało by tym radę zabić dorosłego człowieka. Antologia zawiera 26 opowiadań, z czego 23 zostały napisane przez polskich autorów. Osobiście uważam za zbędne 3-4 tytuły, reszta trzyma poziom. Standardowo napiszę parę słów tylko o tym, co najbardziej mi się spodobało. "Diorama" Anna Maria Wybraniec - dobre otwarcie zbioru. Załogę statku trawi dziwna przypadłość. Krótkie acz intensywne. "Tamta dzielnica" Daniel Gapiński - tekst o paranoi ogarniającej współczesne miasto. "Zużyć przed marcem 1998" Istvan Vizvary - zagadka tajemniczych fotografii z łódzkiego getta. "Odejdź królestwo moje" Krzysztof Matkowski - ojciec wędruje po zaświatach (?) w poszukiwaniu córki. "Ci, którzy trwają" Tomasz Graczykowski - kryminał noir rozgrywający się w przyszłości, "Raport w sprawie objawień przy ulicy Szeptów" Wojciech Gunia - czytałem "Nie ma wędrowca" oraz "Miasto i rzekę" autora. Klasa. Tym razem bohaterem jest starzec będący świadkiem/ofiarą niepokojącego zjawiska. Jeśli ktoś chciałby posmakować weird fiction to Gunia będzie dobrym wyborem. "Mieszkańcy osiedla" Piotr Borowiec - lekko napisane, skłoniło mnie do sięgnięcia po "Wszystkie Białe Damy" . Młody chłopak złapany za posiadanie marihuany musi odpracować swój wyrok i natrafia na dziwne, widmowe osiedle. "Powrót bez powrotu" Radosław Jarosiński - 1812 rok i czterej żołnierze wędrujący do Wilna znajdujący schronienie w opuszczonej chacie. Ładny język. Ostatnie trzy pozycje to zagraniczni goście: David B. Harrington, Mort Castle i Thomas Ligotti. Historie dobre ale niczego mi nie urwały. Wszystkie opowiadania (no dobra, PRAWIE wszystkie) są przesiąknięte niepokojem. Mroczne, czasami surrealistyczne, pełne symboli i niejednoznaczne. Czytaniu większości z nich towarzyszył emocjonalny dyskomfort. Gęsty klimat i oniryzm nie każdemu przypadnie do gustu. Dla miłośników gatunku jest to pozycja obowiązkowa, mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą nowe antologie. "Sny umarłych" mają wszelkie predyspozycje aby stać się tytułem kultowym. Niezdecydowanych zachęcam do pobłądzenia w tym szaleństwie. W najgorszym wypadku odkryjecie mało znanych, dobrych autorów. Niczego nie ryzykujecie. Zawsze możecie się obudzić. Przynajmniej na razie. https://kompotzpopiolu.blogspot.com/
Rewolwerowiec - awatar Rewolwerowiec
ocenił na77 lat temu
Kosmiczne wampiry Colin Wilson
Kosmiczne wampiry
Colin Wilson
"pełna energii" "Kosmiczne Wampiry" zaczynają się dobrym trzęsieniem ziemi. Potem akcja nieco zwalnia, by na koniec stać się bardziej dynamiczną. Jeżeli chodzi o poziom "wciągania" - to śmiało można powiedzieć coś w stylu "wiru w Odrze" - trzyma w napięciu. Autor zrobił nam sałatkę warzywną z wampiryzmu, dobrego science fiction i odrobiny Lovecrafta. Mimo takiej kompozycji wątków, całość jest dobrze i z głową poukładana. Autora oskarżano, że w tej powieści "przedmiotowo traktuje kobiety". Feministki pewnie zaczną drzeć szaty i się, ale takie a nie inne podejście wynika z fabuły i legend. Były też głosy o przesadne epatowanie seksem, szokujące w latach wydania. Te głosy brzmią dziś, jak bezzasadne pomówienie, porównane do tego co można znaleźć w przestrzeni publicznej i cyfrowej oraz "o tym, co widział na pewnych serwerach kolega". Dużo ciekawszy wątek poruszony w książce, to motyw drapieżnika. Rodzaju żywiącego się innymi istotami, zabijającego nieraz dla samej przyjemności czerpania energii i niszczącego swoją spiżarnie- czyli otoczenie. Brzmi znajomo? Nie, nie chodzi o człowieka, ale o "wampiry" i ich odmianę. Odrywając się trochę od książki, musimy przyznać, że owe podejście jest bardzo "pro ludzkie". To nie jest jedyne przemyślenie przemycane w tej publikacji. Reszta też jest godna przynajmniej do przeanalizowania. Opowieść powstała w 1976 roku i dzieje się w przyszłości. Mimo upływu czasu Colin Wilson dość umiejętnie opisał dalsze uniwersum i nie trąci ono myszką. Muszę się przyznać, że kompletnie je ignorowałem z racji doskonałego wplecenia i zepchnięcia na dalszy uzupełniający plan. Techniczne aspekty przyszłości nie grają tutaj pierwszych skrzypiec, ale chwała im za to, że istnieją. Książka jest wydana starannie i estetycznie. Co do ilustracji na okładce - o gustach się nie dyskutuje. Dodatkowo dedykowana zakładka - o to wszystko zadbało Wydawnictwo IX. Ze swojej strony polecam tą powieść, bo to kawał starszej ale dobrej literatury.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na71 rok temu
Gęba w niebie Dawid Kain
Gęba w niebie
Dawid Kain
Zastanawiam się co mnie w tej książce tak ujęło. Dawid Kain jest pisarzem zaliczającym się do szeregu twórców literatury popularnej. Mimo to kilka jego przeczytanych tekstów sprawia, że w moich oczach wyrasta on zdecydowanie ponad przeciętność większości autorów fantastyki i horroru, których teksty zalepiają liczne antologie. Ten oryginalny styl, ten ślicznie zgniły cynizm, ten czarny humor, który jest podszewką tej powieści. Dzięki nim chyba tak spodobała mi się ta książka. Kain kpi ze wszystkiego. Ze społeczeństwa konsumpcyjnego i z religii nieudolnie próbującej się temu konsumpcjonizmowi przeciwstawić. Z ludzi goniących za pieniądzem i z nieudanych artystów. Ten typ poczucia humoru trafia w moje potrzeby. Niewielu pisarzy stać na taki dystans wobec siebie i rzeczywistości, niewielu potrafi tak celnie obnażyć słabości nas samych. Historie postaci przewijających się przez powieść, króla dewocjonaliów Filipa Kamińskiego, niespełnionego pisarza Jana Ziemiańskiego czy pocieszajki Marzeny są w jakiś sposób przerysowane i zniekształcone, ale jest to tak zrobione, że od razu wyczuwa się smutną prawdziwość tej niby groteski. W tym mało optymistycznym krajobrazie, podobna groteska wydaje się czymś szczególnie dobrze trafionym. A poza tym rzadko zdarza się autor, który umie wywołać u mnie czysty spontaniczny śmiech. Choć to śmiech zaprawiony goryczą, stanowiący ponury rezultat złośliwej kpiny. W tej zaś Kain potrafi być niesłychanie pomysłowy i błyskotliwy tworząc oryginalny styl łączący luz, swadę i piekielnie piekący dowcip. Niewielu autorów kultury popularnej jest w stanie tak celnie wydrwić duchową nędzę współczesnego społeczeństwa.
romeo - awatar romeo
ocenił na91 rok temu
Entropia. Osierocę wilki Feranos
Entropia. Osierocę wilki
Feranos
Entropia. Osierocę wilki.” Cykl Uniwersum Vaa. Feranos. 31/80 “Wiesz, że gwiazdy to dziury w nieboskłonie przez które wchodzi powietrze? Ethanu je zrobił, żebyśmy się nie udusili.” To drugi tom cyklu stworzonego przez Feranosa, ale moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Zabawne, że dopiero gdzieś w połowie zorientowałam się, że czytam niezgodnie z kolejnością i zaliczyłam mały facepalm. Na szczęście z tego co słyszałam brak znajomości pierwszego tomu nie wpływa znacząco na odbiór Entropii. Spokojnie w takim razie mogę to nadrobić. Z całą pewnością to zrobię już niebawem, bo niecodzienny styl i narracja, którą posługuje się w Entropii autor wyjątkowo przypadły mi do gustu. Feranos jak zdążyłam się już przekonać jest specyficzną osobą. Jego twórczość jest równie oryginalna i specyficzna jak on. A ja nic nie poradzę, że ciągnie mnie w kierunku takich niebanalnych i niestandardowych treści. Ta powieść była dla mnie sporym zaskoczeniem. Dawno już nie czytałam fantasy, które oprócz standardowych (i trochę oklepanych) przygód fantastycznych postaci oferuje czytelnikowi coś więcej. Feranos w swojej powieści wykracza poza utarte ramy, sięga głęboko do ludzkiej psychiki, dostarcza silnych emocji poruszając trudne tematy egzystencjalne. Z jednej strony znajdziemy tutaj klasyczny motyw podróży do celu. Główny bohater Entropii - Veyrix Durein - mag obdarzony jednocześnie wielką smoczą mocą i równie wielką klątwą, która go stopniowo zabija, wyrusza na poszukiwania magicznej księgi nieśmiertelności. 90 dni na ratunek. Czas płynie nieubłaganie i przybliża go do ostateczności. Przedziera się więc przez mroźną krainę, przez nieznane tereny, na swojej drodze napotyka przychylnych mu ludzi, ale też wrogów. W trakcie podróży znajduje parę wilków, które odegrają ważną rolę w jego życiu. A dlaczego? Czy uda mu się ocalić własne życie? O tym musicie koniecznie przeczytać sami. Podróż fizyczna Veyrixa choć pełna ciekawych, czasem zabawnych, a czasem niebezpiecznych przygód, stanowi jedynie tło fabularne dla wewnętrznych przeżyć bohatera. To one zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce i to na nich skupia się autor. Veyrixa Durein - młody mag z nizin - równolegle odbywa podróż metafizyczną w głąb siebie. Poszukuję własnej tożsamości, toczy walkę z obłędem i szaleństwem, prowadzi przemyślenia o sensie życia i jego przemijaniu, próbuje zmierzyć się z bólem i wspomnieniami trudnego dzieciństwa oraz z przeszywającą tęsknotą za miłością swojego życia. “ Nawet mi ciebie nie żal Veyrixie. Oto ja, twoja świadomość, twoja pogardą dla samego siebie”. “ Moje ciało to pulsująca bomba. Jarząca się mocą, aż wypromieniuje z siebie całe życie, czy to magią, czy po prostu oddechem, egzystencją. Na końcu umrę, rozpadnę się. Pożre mnie Entropia.” Zdecydowanie ogromnym atutem tej powieści jest jej narracja, która po prostu płynie, a czytelnik zostaje porwany z jej prądem. Myśli i przeżycia emocjonalne głównego bohatera, wylewają się bezpośrednio na strony tej opowieści, a to sprawia że tak łatwo jest nam się z nim utożsamić. Jest pięknie, przejmująco, czasem wręcz poetycko, czasem odrobinę mrocznie. Do mnie to trafia. Być może dlatego, że lubię takie filozoficzne mądrości i zawsze szukam w książkach jakiegoś drugiego dnia i ukrytego przekazu. Tu ten przekaz wybrzmiewa bardzo silnie - widmo śmierci i przemijanie. Czym jesteśmy wobec tych dwóch zjawisk? “Co jeśli życie zmieni się w wieczny koszmar? Będę nieustannie cierpiał zamknięty w nieumierającym ciele? Co, jeśli nie będę widział przesypujacych się ziarenek piasku, jeśli one wszystkie zamrą w miejscu, jak w tym piekle? “ Opowieść stworzona przez Feranosa nie jest łatwą i lekką lekturą, bywa że autor zmusza do zatrzymania się by co nieco przemyśleć. Warto jednak pochylić się nad tą historią, zagłębić się w nią i poszukać ukrytego sensu. Być może skłoni was ona do zajrzenia w głąb siebie, do refleksji i wyciągnięcia pewnych wniosków dotyczących własnego życia. A jeśli jeszcze wam mało to na zachętę nadmienię, że autor do swojej powieści dobrał trzy playlisty. W książce znajdziecie do nich kody QR. Według mnie to ciekawy dodatek, który pozwoli wam wczuć się w emocje głównego bohatera. Możecie słuchać w trakcie lektury. Moja ocena 8/10 i czekam na kolejne zaskoczenia od Feranosa.
Olga Zgrzębska - awatar Olga Zgrzębska
oceniła na810 miesięcy temu
Miasto Wszystkich Zdrowych Szymon Stoczek
Miasto Wszystkich Zdrowych
Szymon Stoczek
Potrzeba złapania oddechu między jedną a drugą lekturą z zakresów antropologii, religioznawstwa czy nawet reportażu, często kieruje mnie ku SF. Ciężar gatunkowy i emocjonalny z założenia jednak mniejszy, choć znów często nie jest to dalekie odejście od ważnych pytań o kondycję człowieka. Dziwny jest ten wykreowany w tym zbiorze opowiadań świat. Miasto i nazwy jego dzielnic i dystryktów przywodzą na myśl (nieprzypadkowo przecież) nazwy organów, tkanek i części ciała. Jakby świat przedstawiony rozgrywał się w rozkładającym się organizmie, a my obserwowalibyśmy żerujące na nim saprofity. “Miasto Wszystkich Zdrowych ludzie założyli na zwłokach potwora Sepata” - czy należy dosłownie rozumieć to stwierdzenie? Wiele wskazuje na to, że tak. Trzeba przyznać, że ma Autor talent kreacyjny. Stwarza nie tylko światy, ale i całkiem interesujące fabuły o wielopiętrowych komplikacjach. Nie ma opowiadania bez drugiego dna albo choć suspensu w finale. Ciężko momentami odnaleźć się w tych zawiłościach nieznanych krain i ich niezrozumiałych mechanizmów (czasem dosłownych),choć nie ulega wątpliwości, że ten dysonans to coś, o czego zaszczepienie w umyśle czytającego pisarzowi chodziło… Sporo ciekawych interakcji społecznych, klasowych i różne zakreślone tu hierarchie sprawiają, że czujemy się trochę jak w świecie jakiejś “Gry o tron” - tylko wysublimowanym i kreślonym z większym chyba też rozmachem. Bardzo mi ta kreacja świata coś przypomina i już od pierwszych stron wiem co: “Inne światy” Jacka Dukaja. Żaden to zresztą plagiat konceptu; raczej jakieś pokrewieństwo idei i ich mikro-fabularnych rozwinięć. Tam ta kreacja była genialna, tu zaś jest bardzo interesująca. Sama koncepcja świata transformującego nasze życie, a nawet nasze ciała (“morfująca” - powiedziałby Dukaj),wywodzi się z arystotelesowskich teorii materii. To mogłyby być światy z jednego uniwersum, z jakąś wspólną - a dla nas heretycką - fizyką i kosmologią. Jest też w książce coś z innej znakomitej - “Bóg maszyna”, a więc pałacowe rozgrywki w erze kosmicznej czy alternatywnej rzeczywistości… A duch Lema unosi się nad wodami… Każde z opowiadań stanowi pewną zamkniętą całość i każde wprowadza na scenę - więc na dość krótko - nowych bohaterów, z którymi już za chwilę się rozstaniemy. Dwie jednak kwestie wiodą nas przez ten zbiór. Po pierwsze to owa podróż od społecznych nizin po tych usytuowanych najwyżej na społecznej drabinie; warto tu zauważyć, że ta podróż niekoniecznie przymnaża szczęścia kolejnym bohaterom, a i każdy ma komu innemu coś do pozazdroszczenia. Druga sprawa, to pewnego rodzaju narracja zbiorcza, która powoli pojawia się jako mgła czy przeczucie, a następnie coraz bardziej krystalizuje, by wreszcie ułożyć się w pewne zdarzenia finałowe - coś kończące, ale i być może stanowiące nowy początek. Reszta do doczytania. Opowiadania są - co oczywiste - dość zróżnicowane. Jedne spodobają się komuś bardziej, inne mniej i u każdego będą to pewnie inne opowieści. Jednak w związku z tym, że dostajemy tu puzzle opisujące różne miejsca tego samego świata, to trudno mówić, że któreś opowiadania są lepsze niż inne; ten ciekawy zabieg raczej każe nam myśleć, że oto czasem patrzymy na miejsca, które są bardziej, innym zaś razem mniej odrażające; bo tak w ogóle to patrzymy na dość zdegenerowany i bardzo niegościnny świat.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na81 rok temu
Za kamień i za ciemność Sonia Korta
Za kamień i za ciemność
Sonia Korta Piotr T. Dudek
Po kilku latach wróciłam do historii, która za pierwszym razem zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Za drugim… hmm, nic się nie zmieniło. Nadal było wspaniale, mrocznie, obskurnie i epicko! To opowieść niczym ruchome piaski! Wejdziesz, wciągnie cię, może kiedyś wypuści, ale zostanie z tobą na długo, jak piach w zakamarkach Twoich ulubionych skarpetek. Wyobraź sobie, że schodzisz po krętych schodach. Po drodze nie ma żadnych drzwi, które dałyby ci choćby iluzję ucieczki czy schronienia. Idziesz w dół, a im dalej, tym ciemniej, gęściej i bardziej niepokojąco. To historia tak wielowątkowa, tak głęboko zanurzona w strukturach jednego miasta, że opisanie jej w kilku zdaniach graniczy z niemożliwością. Mamy tu potomka obalonej dynastii (Razaguela),który żyje na marginesie Baraghody, miasta niegdyś należącego do jego rodu, a dziś miejsca skorumpowanego, gnijącego i z każdym dniem coraz mroczniejszego. Musi on nie tylko przetrwać w przestrzeni, gdzie samo jego nazwisko czyni go wrogiem publicznym, lecz także zmierzyć się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa, ugrzęznąć w politycznym bagnie i balansować na granicy świata ludzi oraz bogów. Ale to nie jedyny wątek, jaki dostajemy. Jest tu także podziemny lud, którego losy obserwujemy z perspektywy Rafiego Szczurołapa. Schodząc jeszcze głębiej, spotkasz Króla Szczurów, a patrząc na Baraghodę jego oczami, zobaczysz czystą ciemność, okrucieństwo i niesprawiedliwość. I co najważniejsze: Poczujesz na własnej skórze przebiegające po tobie szczury i poznasz najsłodszego, najwierniejszego i najinteligentniejszego przedstawiciela tego gatunku. Największą zaletą tej historii jest to, jak głęboko autorzy wchodzą w psychikę postaci, które nie są ani czarne, ani białe. Są ludzcy: skrzywdzeni, niejednoznaczni, uwikłani, empatyczni, egoistyczni, mściwi, czy zdolni do litości. Nie znajdziemy tu klasycznych herosów ani jednoznacznych złoczyńców, lecz ludzi niosących ciężar własnych historii. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem czy figurami przesuwanymi po planszy. Każda z nich dostaje swoje pięć minut, dzięki czemu nawet najbardziej epizodyczne role zapadają w pamięć. Powieść jest gęsta od poruszanych tematów, a jednocześnie niezwykle uporządkowana. Nie znajdziesz tu chaosu ani zagubienia. Każdy z bohaterów weźmie cię za rękę i poprowadzi własną ścieżką. I choć książka wymaga skupienia, nie zgubisz się w tej wielowątkowości. Wszystko jest tu kompletne! Jedno wynika z drugiego, prowadząc do logicznej, misternie utkanej całości. „Za kamień i za ciemność” redefiniowała moje pojęcie polskiego dark fantasy. To dzieło dopracowane, monumentalne i intensywne emocjonalnie. I choć bardzo chciałabym opowiedzieć wam szczegółowo, jak piękna jest ta historia, wiem, że żadne moje słowa nie oddadzą tego, co ta książka ze mną zrobiła. Wróciłam do niej po kilku latach... i krócej jeszcze nie jeden raz.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na1024 dni temu
Umieranie to parszywa robota Kornel Mikołajczyk
Umieranie to parszywa robota
Kornel Mikołajczyk Sylwia Błach Grzegorz Piórkowski Marek Zychla Dawid Wiktorski Agnieszka Fulińska Katarzyna Tomczyk Justyna Lech Olga Niziołek Monika Glibowska Jakub Rewiuk Wojciech Terlecki Krzysztof Matkowski Łukasz Skoneczny Grzegorz Gajek Agnieszka Sudomir Wiktor Orłowski Aleksandra Stanisz Michał Renc Marian Siwiak Marlena Siwiak Jakub Sokołowski
Kolejna solidna antologia z wieloma przyjemnymi tekstami, które w rozmaity sposób interpretują tytułowe hasło (chociaż nie jestem fanką wplatania go verbatim w dialogi, jak to kilkoro autorów uczyniło). 1. "Jedenaste słowo", Katja Tomczyk - dystopia, dekret o ciszy pozwala wypowiedzieć maksymalnie 10 słów dziennie. Bardziej ma skłonić do refleksji nad wolnością i relacjami międzyludzkimi niż zaprezentować jakąś werystyczną rzeczywistość. Mocny początek tomu. 8/10 2. "Szarość, odcień czerni", Olga Niziołek - wampiryczna sprawiedliwość w dystopijnej rzeczywistości. Uatrakcyjnione azjatycką scenerią. Mimo pewnej dawki dętej gadaniny o przeznaczeniu itp. zupełnie przyjemne. 7/10 3. "Pamięć kamieni", Kornel Mikołajczyk - żywe Warownie (niektóre bardziej od innych) w świecie zagrożonym przez Dzikich. Chwilami przegadane, natłok imion i nieco irytująca bohaterka (zwłaszcza sztampowy początek jak z młodzieżówki, gdy pędzi spóźniona na lekcje),nie zawsze przekonujące są też morały o pamięci miejsc i budowaniu wspólnoty. Mimo wszystko pomysł ciekawy i powiastka krzepiąca. 6+/10 4. "T4N2M1", Marek Zychla - dwugłos człowieka umierającego na raka i towarzyszącego mu ambiwalentnego anioła. Rzecz bardziej na poważnie. 7/10 5. "Gniew inspektora", Jakub Sokołowski - inspektor bada sprawę konającego i ożywającego wbrew regułom Prometeusza. Humor biurokratyczny z posmakiem sapkowskim, więc nie do końca mój styl, ale w swoim rodzaju dobre. 6/10 6. "Bosman Przędziorek musi umrzeć", Michał Renc - pisane chyba dla zgrywy pod hasło antologii. Mat w zemście za zgubioną fajkę i inne przykrości obmyśla morderstwo bosmana. Taka bardziej błazenada. 5/10 7. "Pamiętasz mit o Tanatosie?", Wiktor Orłowski - w świecie dotkniętym tajemniczą epidemią "zmartwychwstań" negocjator musi zawrzeć nieprzyjemną umowę, żeby unieszkodliwić martwego terrorystę. Dobrze pokazane emocje i zręcznie poprowadzona fabuła. 7/10 8. "Krew Śpiącej Królewny przyzywa moją duszę", Justyna Lech - pogubiony życiowo dziedzic firmy na osobliwej planecie. Melancholijna, trochę oniryczna atmosfera, fajne zakończenie, scenki o samotnym dzieciństwie bohatera trochę zbyt łopatologiczne i kartoflaste, ale całość daje radę. 7/10 9. "Słowa, których nie powiem Łucji", Krzysztof Matecki - podróż bohatera przez kolejne konające ciała aż do napotkania siebie samego z przeszłości/przyszłości i prób naprawienia swych błędów. Intrygujące. 8/10 10. "Lot Dedala", Grzegorz Gajek - zstąpienie w ciało z infosfery i jego odwrotność. Fajne wykorzystanie motywu cyfryzowania ludzkiej tożsamości połączonego z refleksją nad transcendencją, w sztafażu greckiej mitologii. Niezgrabna infodumpowa ekspozycja i zakończenie pisane nieco bardziej pod tezę niż pod realizm psychologiczny, ale całość chyba zapadnie w pamięć. 7/10 11. "Inwazja obcych! Hip, hip, hurra!", Wojciech Terlecki - nieoczekiwane wyjaśnienie przyczyn zjawienia się kosmitów na Ziemi. Satyra na brutalną ludzkość, a zwłaszcza na Amerykę. 6/10 12. "Ofiara", Aleksandra Stanisz - dyżurna ofiara wydana jednej z bestii, które skarmia się dziećmi, żeby ujarzmić magię. Pomysł nawet ciekawy, ale wykonanie to raczej streszczenie/prolog niż pełnoprawna opowieść. 5/10 13. "Odpoczniesz po śmierci", Agnieszka Sudomir - strażniczka zmiata z chodników marzenia. Przewrotne, ołowiane w nastroju przetworzenie motywu aniołów. 6/10 14. "Lustra śmierci", Monika Glibowska - jasnowidzka widzi w lustrze miejsca pobytu zaginionych i na tej podstawie maluje obrazy, co budzi niezdrową fascynację bohatera. Sprawne, ale trochę zbyt przewidywalne. 5+/10 15. "ULTRA HARDKOR", Łukasz Skoneczny - dziwne. W idealniejącym świecie Umieracz szuka parszywości, żeby świat mógł istnieć dalej. Wspaniałe psychodeliczne scenki ze sklepu mięsnego. Zakończenie być może nazbyt trollerskie. 7/10 16. "Prędkość duszy", Jakub Rewiuk - próba wykorzystania czarnych dziur do osiągnięcia nirwany. Intrygujące i skłaniające do refleksji nad relacją fizyka-metafizyka, mimo czasami dętego filozofowania. 7+/10 17. "Ostatnia bitwa Franza Maira", Agnieszka Fulińska - sceneria typowa dla autorki, czyli wojny napoleońskie i młody Austriak zmagający się ze złą siłą. Sprawne, ale trochę brakuje precyzji i pazura - czytałam już kilka opowiadań Fulińskiej i spodziewałabym się, że będę odkrywać jakieś okrawki szerzej obmyślonego lore, ale chyba tego u niej nie ma. 6/10 18. "Dziecko", Grzegorz Piórkowski - coś jak noir cyberpunk. W świecie ludzi praktycznie nieśmiertelnych bohater zajmuje się wynajdywaniem sensów życia. Do tego wątek zbiegłej androidki. Bardzo ładna opowieść o sile twórczej i relacjach jako istocie człowieczeństwa. 7+/10 19. "Kres Adama", Sylwia Błach - świat absolutnie bezpieczny kontra buntownik pragnący śmierci. Pomysł nawet ciekawy, ale pierwszoosobowa narracja bywa niespójna pod względem tonacji, a potencjał pozostaje chyba niewykorzystany. 6/10 20. "Pokój z widokiem na wojnę", Marlena Siwiak, Marian Siwiak - świat po wojnie ludzi zwykłych z eternizowanymi, traktowanymi teraz jako zombie. Plusem jest przedstawienie różnych ludzkich postaw i celów, ale całość bardziej wygląda na szkic do powieści niż opowiadanie - brakuje wyraźnej linii fabularnej i puenty. Zaskakujące niechlujności redakcyjne (powtórzenia, "wyparował" będące chyba dziwną kontaminacją "wypalił" i "odparował"). 5+/10
OZM - awatar OZM
ocenił na76 miesięcy temu
W imię Boga Dominika Skoczeń
W imię Boga
Dominika Skoczeń
„W imię Boga” Dominiki Skoczeń to debiut, który najmocniej działa wtedy, gdy patrzy się na niego jak na świadomie zaprojektowane otwarcie większej historii, a nie zamkniętą opowieść. Książka osadzona jest na pograniczu fantasy i antyutopii, z wyraźnym naciskiem na społeczny porządek oparty o religijną instytucję, hierarchię „czystości” oraz konsekwencje życia w systemie kastowym. Autorka miała konkretny pomysł na fundament świata: teologia jako narzędzie władzy, segregacja jako „porządek moralny”, a do tego element „mocy” (primiony) wpleciony w strukturę społeczną tak, by nie był tylko ozdobą, ale mechanizmem różnicującym ludzi i przywileje. Jednym z najmocniejszych elementów tej powieści jest konsekwentnie zaprojektowany świat przedstawiony. Tremoriał nie zapada w pamięć jako malownicza sceneria, lecz jako precyzyjnie skonstruowany organizm społeczny - miasto, którego struktura przestrzenna odzwierciedla hierarchię władzy i statusu. Każda jego część rządzi się odmiennymi zasadami, posiada własny rytm życia, język i obyczajowość, a podziały klasowe nie pełnią roli tła, lecz stanowią realną siłę napędową konfliktów. Na uwagę zasługuje również warstwa klimatyczna utworu. Autorka umiejętnie balansuje między tonacją zbliżoną do powieści społecznej o historyzującym sznycie a narracją o wyraźnie sensacyjnym napięciu, które z czasem nabiera tempa. Początkowe partie rozwijają się spokojnie, z dbałością o szczegół i kontekst, jednak gdy fabuła osiąga właściwy rytm, narracja staje się płynna i angażująca, sprawiając, że kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Ważnym filarem odbioru jest też para głównych bohaterów i ich dynamika. Relacja między nimi jest jednym z motorów przyjemności z lektury: pojawia się tu humor, sprzeczki, tarcia wynikające z różnic doświadczeń i pozycji. Jednocześnie warto zaznaczyć, że wątek uczuciowy ma raczej charakter drugoplanowy, często bardziej wpływa na motywacje i temperaturę scen niż dominuje konstrukcję fabuły. Jeśli chodzi o słabsze strony: tempo i proporcje. Rozwlekły początek oraz drobiazgowość opisów, które czasem mogą być odbierane jako budowanie wiarygodności, a czasem męczyć, gdy detale spowalniają narrację albo „dokładają” ekspozycji zbyt wprost. Drugim punktem zapalnym jest niedosyt wyjaśnień - zwłaszcza w kwestiach kluczowych dla świata. Czułam, że elementy takie jak primiony, różnice pomiędzy grupami społecznymi czy reguły działania instytucji religijnej są zarysowane na tyle sugestywnie, że rozbudzają ciekawość, ale nie zawsze są domknięte. Z jednej strony to buduje napięcie i chęć sięgnięcia po kontynuację, z drugiej rodzi frustrację: „dostaję zagadkę, ale nie dostaję satysfakcjonującego kawałka odpowiedzi”. Z tym łączy się też odbiór finału - z jednej strony jestem zachwycona jego „otwarciem” i efektem emocjonalnym, z drugiej uważam go za zbyt urwany przystanek. Trzecia sprawa to sama protagonistka. Laila bywa celowo „trudna”: wyniosła, uformowana przez dogmat, czasem irytująca, często naiwna w zderzeniu z rzeczywistością. I tu paradoksalnie widać siłę konstrukcji: to postać charakterystyczna, a jej przemiana jest ważną osią. Tyle że nie każdy może mieć cierpliwość do bohaterki, która długo myśli kategoriami systemu, zanim zacznie go kwestionować. Jeśli ktoś oczekuje natychmiastowej empatii i szybkiej ewolucji - może się odbić. Jeśli ktoś lubi obserwować, jak światopogląd pęka powoli, pod naciskiem doświadczeń - dostanie coś satysfakcjonującego. Pod względem stylistycznym jest to proza świadomie ukształtowana - momentami bardziej podniosła, nasycona leksyką i składnią, które mają budować wrażenie historycznej głębi oraz podkreślać kulturową odrębność świata przedstawionego. Taki wybór językowy wzmacnia atmosferę i sprzyja immersji: miałam poczucie obcowania z rzeczywistością posiadającą własną tradycję, obyczaj i porządek symboliczny. Opisy architektury, ceremoniału czy codziennych praktyk społecznych tworzą sugestywną panoramę miasta i jego mieszkańców. Jednocześnie ta dbałość o detal bywa obciążeniem dla dynamiki narracyjnej. Rozbudowane partie ekspozycyjne, drobiazgowe opisy przedmiotów, strojów czy obrzędów oraz rozciągnięte sceny dialogowe chwilami spowalniają tempo akcji, zwłaszcza w pierwszej części powieści. Stosunkowo duża objętość tomu przy jednocześnie wyraźnej, dużej czcionce oraz format wydania sprawiają wrażenie książki „rozciągniętej” objętościowo. Z kolei w warstwie dodatków brakuje elementu, który mógłby istotnie wzmocnić orientację w przestrzeni - mapy miasta i okolic. Przy tak silnie zarysowanej topografii oraz znaczeniu podziałów przestrzennych, wizualne dopełnienie w postaci planu Tremoriału byłoby naturalnym i funkcjonalnym uzupełnieniem. W mojej ocenie „W imię Boga” wypada najlepiej jako debiut z bardzo mocnym szkieletem świata i tematów, który momentami potyka się o własną drobiazgowość. To książka, która potrafi dać czytelnikowi przyjemność z zanurzenia w systemie społecznym i religijnym, ale stawia wymagania: trzeba zaakceptować, że to tom pierwszy, że część rzeczy jest tylko zasygnalizowana, i że rytm nie wszędzie jest równy. Jeśli jednak ktoś lubi fantastykę, która nie ucieka od pytań o władzę, klasę i moralność, a przy okazji buduje intrygę na przyszłość - to będzie odpowiednia książka dla Was. Z dużym uznaniem za konstrukcję świata i konsekwencję tematyczną, z rezerwą wobec momentów przegadanych i tego, jak wiele odpowiedzi zostaje odłożonych na później. Jeśli drugi tom dopnie część obietnic - ta historia ma potencjał, żeby wyraźnie urosnąć.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fantazje Zielonogórskie V. Antologia opowiadań fantastycznych