Gęba w niebie

Okładka książki Gęba w niebie
Dawid Kain Wydawnictwo: Nisza fantasy, science fiction
165 str. 2 godz. 45 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
165
Czas czytania
2 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62795-00-0
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gęba w niebie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gęba w niebie

Średnia ocen
6,8 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1322
759

Na półkach:

Zastanawiam się co mnie w tej książce tak ujęło. Dawid Kain jest pisarzem zaliczającym się do szeregu twórców literatury popularnej. Mimo to kilka jego przeczytanych tekstów sprawia, że w moich oczach wyrasta on zdecydowanie ponad przeciętność większości autorów fantastyki i horroru, których teksty zalepiają liczne antologie. Ten oryginalny styl, ten ślicznie zgniły cynizm, ten czarny humor, który jest podszewką tej powieści. Dzięki nim chyba tak spodobała mi się ta książka.

Kain kpi ze wszystkiego. Ze społeczeństwa konsumpcyjnego i z religii nieudolnie próbującej się temu konsumpcjonizmowi przeciwstawić. Z ludzi goniących za pieniądzem i z nieudanych artystów. Ten typ poczucia humoru trafia w moje potrzeby. Niewielu pisarzy stać na taki dystans wobec siebie i rzeczywistości, niewielu potrafi tak celnie obnażyć słabości nas samych. Historie postaci przewijających się przez powieść, króla dewocjonaliów Filipa Kamińskiego, niespełnionego pisarza Jana Ziemiańskiego czy pocieszajki Marzeny są w jakiś sposób przerysowane i zniekształcone, ale jest to tak zrobione, że od razu wyczuwa się smutną prawdziwość tej niby groteski. W tym mało optymistycznym krajobrazie, podobna groteska wydaje się czymś szczególnie dobrze trafionym. A poza tym rzadko zdarza się autor, który umie wywołać u mnie czysty spontaniczny śmiech. Choć to śmiech zaprawiony goryczą, stanowiący ponury rezultat złośliwej kpiny. W tej zaś Kain potrafi być niesłychanie pomysłowy i błyskotliwy tworząc oryginalny styl łączący luz, swadę i piekielnie piekący dowcip. Niewielu autorów kultury popularnej jest w stanie tak celnie wydrwić duchową nędzę współczesnego społeczeństwa.

Zastanawiam się co mnie w tej książce tak ujęło. Dawid Kain jest pisarzem zaliczającym się do szeregu twórców literatury popularnej. Mimo to kilka jego przeczytanych tekstów sprawia, że w moich oczach wyrasta on zdecydowanie ponad przeciętność większości autorów fantastyki i horroru, których teksty zalepiają liczne antologie. Ten oryginalny styl, ten ślicznie zgniły...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Gęba w niebie na półkach głównych
  • 43
  • 39
25 użytkowników ma tytuł Gęba w niebie na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gęba w niebie

Inne książki autora

Okładka książki Insekcje: antologia Aleksandra Bednarska, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Dawid Kain, Marek Kolenda, Karol Ligecki, Szymon Majcherowicz, Paweł Matuszek, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Wojciech Szyda, Mateusz Wyszyński
Ocena 7,7
Insekcje: antologia Aleksandra Bednarska, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Dawid Kain, Marek Kolenda, Karol Ligecki, Szymon Majcherowicz, Paweł Matuszek, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Wojciech Szyda, Mateusz Wyszyński
Okładka książki Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Ocena 8,8
Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Okładka książki Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dagmara Adwentowska, Jakub Bielawski, Piotr Borowiec, Bartłomiej Fitas, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Radosław Jarosiński, Dawid Kain, Maciej Kaźmierczak, Tomasz Krzywik, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz jr, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec, Marek Zychla
Ocena 6,7
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dagmara Adwentowska, Jakub Bielawski, Piotr Borowiec, Bartłomiej Fitas, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Radosław Jarosiński, Dawid Kain, Maciej Kaźmierczak, Tomasz Krzywik, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz jr, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec, Marek Zychla
Okładka książki Dekady w cieniu Krzysztof Biliński, Edward Bulwer-Lytton, Norbert Góra, Wojciech Gunia, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Jarosław Klonowski, Tobiasz Kruk, Łukasz Krukowski, Tadeusz Miciński, Anna Musiałowicz, Joanna Pypłacz, Juliusz Wojciechowicz, Marek Zychla
Ocena 8,9
Dekady w cieniu Krzysztof Biliński, Edward Bulwer-Lytton, Norbert Góra, Wojciech Gunia, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Jarosław Klonowski, Tobiasz Kruk, Łukasz Krukowski, Tadeusz Miciński, Anna Musiałowicz, Joanna Pypłacz, Juliusz Wojciechowicz, Marek Zychla
Dawid Kain
Dawid Kain
Prozaik, scenarzysta, okazjonalnie tłumacz i redaktor. Pisał scenariusze do gier video (Get Even, The Beast Inside, Unholy), tłumaczył uznane bestsellery (mi.in. Siedem minut po północy, Silos, Pieśń Krwi), a pod pseudonimem Dawid Kain opublikował kilka interesujących książek (Fobia, Kotku jestem w ogniu).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chory, chorszy, trup Dawid Kain
Chory, chorszy, trup
Dawid Kain Kazimierz Kyrcz jr
Na początku warto zaznaczyć, że jest to raczej “weird fiction” niż horror (mimo że Lubimy Czytać klasyfikuje ją jako to drugie). Książka zawiera 13 opowiadań, z których najdłuższe ma około 30 stron, a najkrótsze 5. W tych 13 opowiadaniach pojawiają się różne motywy skierowane zdecydowanie do dorosłych: samookaleczanie, samobójstwa, przemoc, trochę gore oraz narkotyki. Te elementy służą jednak przede wszystkim do uwypuklenia głównego tematu książki, którym jest niezrównoważona ludzka psychika. Każde z opowiadań w wyjątkowy sposób bada różne aspekty ludzkiej psychiki, często ukazując jej ciemne i niepokojące strony. Autorzy wprowadzają również elementy paranormalne, pozostawiając czytelnikowi interpretację, czy są one rzeczywiste, czy jedynie wytworem chorego umysłu. Spośród 13 opowiadań mam swoje ulubione, jak i te, które mniej mi przypadły do gustu. Trzeba jednak przyznać, że nawet te, które mi się podobały, nie zawsze mnie zachwyciły czy zaskoczyły – były to po prostu dobrze napisane historie, które potrafiły zainteresować i zaintrygować. Poniżej przedstawiam wszystkie opowiadania wraz z ich oceną: Wybierz swoją chorobę: ★★★★★★☆☆☆☆ Zabawki: ★★★★★★★☆☆☆ Na wysypisku: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆ Wyłączność: ★★★★★★★☆☆☆ Eternix: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ Transformacja Marcina Franczaka: ★★★★★★★★☆☆ Mała miss: ★★★★★☆☆☆☆☆ Kilka dni, kilka nocy: ★★★★★★★★☆☆ El hombre invisible: ★★★★★★★★★☆ Sucksess: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆ B-side: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ Ciernie kiełkujące w tobie: ★★★★★☆☆☆☆☆ W krainie zagadkowych uśmiechów: ★★★★★☆☆☆☆☆ Podsumowując, zbiór tych opowiadań okazał się być ciekawą i oryginalną lekturą. Autorzy zaprezentowali wiele nietypowych, a czasem wręcz mocno porąbanych pomysłów, które stanowiły miłą odmianę od książek, które ostatnio czytałem. Czy polecam tę książkę? Jeśli jesteś odporny na wcześniej wspomniane motywy, takie jak przemoc, samookaleczanie czy elementy gore, to zdecydowanie warto dać jej szansę. Każde opowiadanie wnosi coś unikalnego, a całość może być ciekawym doświadczeniem dla miłośników literatury “weird fiction”. Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
Pafciaszek - awatar Pafciaszek
ocenił na 6 1 rok temu
Tracę ciepło Łukasz Orbitowski
Tracę ciepło
Łukasz Orbitowski
Tracę ciepło” – książka, która stygnie powoli Łukasz Orbitowski Wydawnictwo SQN, 2018 Z opisu na okładce można by pomyśleć, że to historia dość prosta: Kuba i Konrad z krakowskiego Kazimierza próbują rozwikłać zagadkę śmierci szkolnego woźnego. A jednak Orbitowski robi z tej pozornie zwyczajnej fabuły coś znacznie więcej. Dzięki stylowi, uważności na detale i emocjonalnej głębi, z banalnego śledztwa powstaje literacki majstersztyk – opowieść o dorastaniu, pamięci, winie i tym, jak przeszłość potrafi wracać w najmniej spodziewanym momencie. To nie jest książka, którą się połyka. Czyta się ją z pauzami, emocje trafiają zbyt blisko. Język jest oszczędny, momentami surowy, ale celny. Autor nie tłumaczy wprost, zostawia przestrzeń na własne interpretacje i niedopowiedzenia. I właśnie to sprawia, że ta historia zostaje pod skórą. Orbitowski swobodnie się bawi językowymi kontrastami. Z jednej strony pojawiają się lekko archaiczne sformułowania, z drugiej – zupełnie niespodziewane, humorystyczne wtrącenia, które rozbrajają powagę narracji. Zdania takie jak: „świat drobnoustrojów jest nudny jak podwójny album Eltona Johna” zapadają w pamięć — jako biologowi, to zdanie szczególnie. Pokazują, że nawet w chłodnej, ciężkiej opowieści jest miejsce na ironię i lekki uśmiech. Scena walki z Azraelem to fragment absolutnie wybitny. Orbitowski pokazuje, że potrafi pisać grozę z rozmachem i wyczuciem rytmu. Ta scena jest intensywna, sugestywna i niepokojąca, a jednocześnie literacko dopracowana —majstersztyk godny Mastertona, ale pozbawiony taniej dosłowności. Groza nie wynika tu z epatowania brutalnością, lecz z atmosfery i narastającego napięcia. Orbitowski wyraźnie łechce mój metalowy gust i to z dużą klasą. Od niechcenia wplata w narrację znajomość zespołów muzycznych, bez popisywania się i bez nachalnych odniesień. To buduje autentyczność. To nie jest lektura na poprawę humoru. To książka, która chłodzi i długo nie daje o sobie zapomnieć.
zaczytanabooklover - awatar zaczytanabooklover
ocenił na 10 2 miesiące temu
Punkt wyjścia Dawid Kain
Punkt wyjścia
Dawid Kain
"Ciężko stamtąd wywlec te przeklęte pomysły na światło dnia. Są jak niesforne dzieci, hodowane w cieniu, karmione ciemnością. Nie wszystko można przekazać zdaniami, słowami czy literami. Tego jest zbyt wiele i pozostaje poza kontrolą jakiegokolwiek języka, jakiejkolwiek formy przekazu. Pulsuje, faluje, pasożytuje na mnie, mnoży się." "Punkt wyjścia" to kawał świetnej, psychodelicznej historii, bardzo nowatorskiej i eksperymentalnej (jak zawsze, znowuż) z gęsto zarysowaną warstwą psychologiczną. Określenie jej jako "horror metafizyczny" to nad wyraz trafnie dobrana łatka. Wzrasta napięcie, wzrasta niepokój, uczucie dyskomfortu. Czyste szaleństwo i paranoja. Jakiś czas temu stoczyłam z jednym znajomym przyjemną pogawędkę o makabresce - gdybym wtedy miała już za sobą lekturę "Punktu", na pewno podałabym go jako przykład. Neurotyczny pisarz, "niszowy" zamknięty klub, zderzenie pozornie skrajnych światów i podejść do życia, a jednak tożsamo "krawędziowych", tortury na życzenie i tajemnicza, biała chata w środku lasu. Mocna rzecz. W trakcie czytania czułam klimat Twin Peaks, którym to swego czasu byłam szalenie zafascynowana i do dzisiaj pozostaje w topce moich ulubionych seriali. No i to zakończenie, spinające wszystko w zgrabną klamrę i nadające sens tytułowi... Zróbcie sobie dobrze. Poczytajcie dobrą grozę. Poczytajcie Kaina. Pełna, oryginalna opinia tutaj: https://www.instagram.com/p/DEwOd6mtCX9/
Szejdi007 - awatar Szejdi007
ocenił na 8 1 rok temu
Prawy, lewy, złamany Dawid Kain
Prawy, lewy, złamany
Dawid Kain
Nuda i bezsens. Anka marzy, by coś zmieniło się w jej życiu. Zdaje sobie sprawę, że życie to nie jest telenowela, w której co rusz scenarzyści wymyślają dla bohaterów nowe perypetie jednak chciałaby, aby wreszcie coś się działo w mieście, które uważa za okropne. Ciągle jest zmęczona i wypompowana. Przyjaciel Paweł pokazuje jej w telewizji coś zaskakującego. Na ekranie bowiem widnieje dziwaczny nowy program, wyglądający na jakąś nielegalną stację telewizyjną, nadającą właśnie reportaż z ich osiedla. Na żywo. Dzięki temu mogą oglądać co się dzieje w bloku obok. Ktoś się podłączył do wewnętrznej sieci i postanowił zrobić z tego show. Od teraz można podglądać co porabiają sąsiedzi. Sama prawda, w stu procentach i bez cenzury. Czy można sobie tak po prostu podglądać ludzi bez ich zgody? Twórcy audycji serwują tyko i wyłącznie ponurą blokową rzeczywistość, bez zbędnych upiększeń. Z jednej strony jest to straszne, nie ma tam ani cienia udawania. Nie podoba jej się to wszystko. Nie lubi, gdy ktoś robi takie zoo, gdzie zamiast zwierząt w klatkach siedzą ludzie. Odnosi wrażenie, że to wcale nie jest kolejny program rozrywkowy, a raczej projekcja czyjejś chorej psyche i ta myśl staje się dla niej pewnikiem. Coś tu jest bardzo, ale to bardzo nie w porządku. Jak się okazuje ma rację. Praktycznie wszyscy mieszkańcy krakowskiego osiedla odkrywają, że ktoś filmuje ich bez ich zgody i wiedzy a sceny jakich stają się udziałem są przerażające. Gdzie ukryte są kamery i mikrofony i jakim prawem ktoś ich filmuje? Jaki cel ma program i dlaczego w tak druzgocący sposób wpływa na psychikę widzów? "Prawy, lewy, złamany" to książka bardzo specyficzna i nietuzinkowa. Gusty są roenz - ta książka jednym się spodoba a inni odłożą ją na bok. Przygnębiająca i przytłaczająca powieść, autor w sposób bardzo łagodny, niczym pająk, oplata nas w swoją historią i zanim zdążymy się zorientować siedzimy w klaustrofobicznym kokonie bez wyjścia. A jednak pomimo tej całej beznadziejności nie sposób oderwać się od książki. Nie jest to łatwa książka i dla osób, które nie pasjonują się literaturą i nie doceniają słowa samego w sobie, może przysporzyć nie małych problemów. Bo tu właśnie najważniejszą rolę odgrywa słowo, nie akcja, ale egzystencjalizm, który powoduje, że wydarzenia płyną swoim powolnym tempem. Ta książka porusza tak ważne kwestie człowieczeństwa w trudnych warunkach, wręcz skrajnych, że po jej skończeniu nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie mam się czego przyczepić jeśli chodzi o bohaterów. Przekonujący, żywi, do polubienia, lub i nie. Podobał mi się sposób, w jaki autor ich przedstawiał- subiektywny, ale jednak pozostawiał miejsce na własną ocenę czytelnika. Tak samo było z wydarzeniami. Akcja nie trzyma w napięciu, nie powala na kolana szybkością zdarzeń. Momentami nawet nudnawa, ale to nie jest książka akcji, w której chodzi o prędkość wydarzeń, tu chodzi o ich drugie dno, naukę jaką możemy z nich wyciągnąć i to jak rozumiemy tok myślenia autora. Ta książka to jeden wielki znak zapytania, który można interpretować na mnóstwo sposobów. Nie jestem specjalistką od rozkładania tego na czynniki pierwsze, jednak muszę przyznać, że Dawid Kain stworzył dzieło wyjątkowe i niepowtarzalne.
zaczytanapatka - awatar zaczytanapatka
oceniła na 6 8 miesięcy temu
City 1. Antologia polskich opowiadań grozy Łukasz Śmigiel
City 1. Antologia polskich opowiadań grozy
Łukasz Śmigiel Paweł Przywara Adrianna Ewa Stawska Dawid Kain Dariusz Muszer Kazimierz Kyrcz jr Łukasz Radecki Robert Cichowlas Aleksandra Zielińska Jakub Małecki Michał Cetnarowski Anna Szczęsna Michał Galczak Piotr Roemer Jerzy A. Kozłowski Dariusz Zientalak Arkadiusz Trzetrzelewski Bartłomiej Ryszowski Paweł Ziętek Emil Strzeszewski Daniel Podolak Krzysztof Maciejewski Bartłomiej Paszylk
W skrócie: bardzo udana antologia grozy. Dwadzieścia dwa teksty, które maja nas przestraszyć i ich autorom udało się to doskonale. Znane nazwiska w polskim świecie grozy. Kazimierz Kyrcz, Robert Cichowlas, Łukasz Radecki, Dawid Kain czy ... Jakub Małecki. Tak, tak ... Jakub Małecki też tworzył kiedyś literaturę grozy i robił to doskonale. Trochę szkoda, że porzucił horror i chociaż bardzo cenię jego obecną twórczość, to wciąż mam nadzieję, że kiedyś powróci do straszenia. Przepraszam, że nie wymieniam tu wszystkich nazwisk z antologii, ale uwierzcie, każdy z tekstów wart jest przeczytania. Nawet debiutanci dali radę. Opowiadanie "Kino Wisła" Bartosza Ryszowskiego, to jedno z lepszych w tym świetnym zbiorze. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po kolejny tomy z cyklu "City". Na szczęście niedawno dostałem w prezencie od żony całą serię i jest co czytać. Moja ocena to 8/10 i to chyba mówi wszystko. Antologia grozy godna polecenia!
Krzysztof Rapcia - awatar Krzysztof Rapcia
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Lek na lęk Kazimierz Kyrcz jr
Lek na lęk
Kazimierz Kyrcz jr Łukasz Radecki
Każdy z nas zapewne posiada w swoim domu indywidualnie dostosowaną apteczkę. Plastry, bandaże, farmaceutyki bądź babcine ziółka. Ja również taką posiadam, a mimo to nie uwzględniłem w niej skutecznego lekarstwa na jedną, dość powszechną dolegliwość. Zasięgając języka, postanowiłem czym prędzej naprawić to niedociągnięcie, bo właśnie dziesięć lat temu, Kazimierz Kyrcz i Łukasz Radecki ogłosili światu swoją specyficzną recepturę – Lek na lęk. To zbiór szesnastu opowiadań, gdzie w dwóch przypadkach dodatkowego wsparcia udzielił autorom Łukasz Orbitowski. Tematyka? Różna, od grozy z udziałem nadnaturalnych bytów, do tej czysto ludzkiej, choć samo wyrażenie „czysto” względem prezentowanych obrazów, nie wydaje się tu być odpowiednim określeniem. Momentami spokojnie, historie lekkie w swym przesłaniu nieco usypiają czujność, by w kolejnych uderzyć czytelnika ciężej i dosadniej. Zważywszy na to, że powyższy zbiór prezentuje dość krótkie teksty, podczas swojej podróży, szczególną uwagę przywiązywałem do sposobu ich zakończenia. I proszę, oprócz tych przeciętnych, znajdują się tu świetnie skonstruowane tzw. „strzały” po których usta rozdziawiają się na całą szerokość. Moim faworytem to oczywiście opowiadanie „Umieranie z Marią” – mistrzostwo. W pewnym momencie byłem przekonany, że będzie kończyło się na wzór wcześniejszego, równie dobrego „Burza mózgów”, a tu nagle TRACH!... pozamiatane. Na wyróżnienie również zasługuje „Pączek” przedstawiające trudny okres w życiu młodego chłopca. Bardzo na czasie. Ostatnim, które mnie urzekło to „Mam marzenie”, świetna narracja jak i sama historia. Z wiadomych względów, ciągle przed oczami miałem postać graną niegdyś przez Michaela Douglasa, mimo to powstrzymam się od zdradzenia tytułu, by nie psuć całościowego efektu. Wracając do leku. Działa, czy to tylko efekt placebo zaserwowany przez znane nazwiska? Hmmm, przyjmowanie odbywa się bez komplikacji i nie powoduje skutków ubocznych. Jest delikatny, nie trzeba popijać, rozpuszcza się swobodnie na języku. Zdecydowanie można podawać go pacjentom, którzy nie faszerują się grozą z różnych, niesprawdzonych źródeł, bądź tych przereklamowanych. Powyższa pozycja będzie dla nich wstępem do późniejszych, końskich dawek jakie obecnie, z łatwością można spotkać na rynku. Powinna również zadowolić koneserów tradycyjnych produktów, bo mimo braku rozległego wachlarza smaków, autorzy postawili na jeden, bardzo klasyczny. „Lek na lęk” to dobra pozycja. Jak widać na załączonym obrazku, by uzyskać dobrą recepturę, nie trzeba być stricte farmaceutą. Czasem wystarczy dwóch przedstawicieli jakże odmiennych gałęzi budżetówki, a przy tym zasłużonych w bojach pisarzy.
Michał Laskowski - awatar Michał Laskowski
ocenił na 6 4 lata temu
Decathexis Łukasz Śmigiel
Decathexis
Łukasz Śmigiel
Recenzja książki Łukasz Śmigiel: Decathexis W roku 1888, w świecie Kirkegaardu, religią panującą jest Śmierć, której podporządkowano każdy aspekt ludzkiego życia. Właśnie w takich realiach o sens istnienia walczą główni bohaterowie – młody tanatolog Jon Pendergast, człowiek o błyskotliwym umyśle i nieprzeciętnej wiedzy na temat zmarłych, oraz jego dobry przyjaciel, pierwszy szermierz królowej – Tancerz Śmierci, Danse Macabre. Bohaterowie starają się rozwiązać zagadkę zmarłych, którzy w niewyjaśniony sposób znikają z cmentarzy. Wiele wskazuje na to, że za mroczną tajemnicą stoi tajemniczy Kościół Morii i jego najwyższy kapłan Abaddon La Roche. -------------------------------------------------------- Decathexis to książka ciekawa. Klimatem przypomina mi wiele produkcji takich jak chociażby "Za kamień i za ciemność" autorstwa @piotr.t.dudek_pisarz @soniakorta, które czytałem jakiś czas temu. Bardzo polubiłem kilka postaci z tej książki i świetnie spędzało mi się z nimi czas. Książka ma masę ciekawych momentów, akcji, trochę tych zabawnych i zaskakujących. W książce tej można powiedzieć pojawiają się zombie co na plus. Miejsce akcji bardzo kojarzyło mi się z Londynem z czasów Kuby rozpruwacza. Naprawdę świetna historia, przez którą płynie się jak z prądem rzeki dzięki ciekawym opisom. Ogólnie strasznie szybko się to czytało i naprawdę na plus oceniam styli pisania autora. Czy polecam ? Bardzo. Przede wszystkim ciekawy jest sam tytuł i jego znaczenie. Moja ocena 5/5 ⭐⭐⭐⭐⭐ #bookstagrampl #książki #books #book #książka #czytambolubie #książkoholik #maniakksiążkowy #recenzjaksiążki #książkiżyciem #książkomania #dobraksiążka
Nemo_BookFish - awatar Nemo_BookFish
ocenił na 8 1 rok temu
Za sprawą nocy Thomas Glavinic
Za sprawą nocy
Thomas Glavinic
I znów opowieść o świecie, z którego w niepojęty sposób zniknęli wszyscy ludzie z wyjątkieìm narratora. „Chciał być kimś, kto przeżył. Chciał być kimś wybranym. Teraz nim był”. Chciał, no to ma. Zaczyna się zatem oswajanie niezwykłej zwykłości opustoszałego Wiednia. Telefony milczą, ilekroć bohater wybierze jakiś numer, ale komórki wciąż mają zasięg. „Pytanie, czy oprócz niego istnieją jeszcze jacyś ludzie, w Ameryce Południowej albo w Polsce, na Grenlandii albo na Antarktydzie, miało ten sam charakter, co dawniej pytanie, czy istnieją istoty pozaziemskie”. Ważnym wątkiem tej niełatwej pozycji jest pytanie, na ile jesteśmy zdolni wytrzymać przebywanie tylko z sobą samym. I przemawia do mnie zdanie Autora, że w niektórych przypadkach było to łaską, a w innych – wyrokiem…. Niestety, narrator nie wytrzymuje i dość szybko pogrąża się w paranoi, choć jeszcze przez jakiś czas zachowuje znamionującą normę psychiczną zdolność do ironii „Zagrał nicości na nosie i pokazał jej język”. Najpierw wydaje nam się, że to „tylko” rozpaczliwe próby nawiązania kontaktu z kimś, kto – może tak jak on przeżył nieznany kataklizm. Wszędzie zaczyna widzieć tylko znaki, a nie po prostu przedmioty. „Może umarł i dostał się do piekła”. Dopełnieniem manii prześladowczej staje się wrażenie, że ktoś go śledzi czy wręcz stale obserwuje, wobec czego nie rozstaje się ze strzelbą typu shotgun. Ale nawet broń nie chroni go przed wizjami ”kudłatego, chodzącego na dwóch łapach stworzenia, mającego ponad 2 metry wzrostu, skrzyżowanie wilka z niedźwiedziem, o którym wiedział, że pod jego futrem kryje się jeszcze cos innego, o wiele gorszego”. No i to kompulsywne nagrywanie miejsc publicznych a potem i samego siebie podczas snu, świadczące o narastającym rozbracie z odstręczającą samotnością, tak jak i rzekoma rozmowa przez telefon z kimś, kto ledwo duka po sylabie. Świetnie rozumiem, że Autor stara się bardzo, abyśmy w pełni wczuli się w dramatyczny rozpad jaźni kogoś w tak krańcowej sytuacji. Cóż – być jedynym człowiekiem na świecie, to z pewnością niełatwe wzywanie dla naszej świadomości. „Może musi zdać jakiś egzamin. Jakiś test, w którym tylko jedna odpowiedź jest poprawna. Może wystarczy jeden ruch, który wybawi go z tego położenia. Jakieś hasło, jakieś ”sezamie, otwórz się”, jakiś mail do Boga”. Tak, jaki inni, uważam że mogła to być bardzo dobra książka, ale czegoś tu zabrakło - a może i czegoś było za dużo. Nie mogę mieć pretensji do Glavinicia o jego zamiar, aby czytający wręcz utożsamił się z narratorem. Nie za to mam doń pretensje, lecz za niekończące się dłużyzny, tę nużącą a powtarzalną „aktywność” Jonasza. Ano właśnie: i jeszcze to imię zbyt mocno narzucające się ze swą „głębią”… Jak dla mnie, w tym świecie bez ludzi jakby nieco za długo działają elektrownie i wodociągi – rzecz jasna tylko po to, aby nasz bohater mógł korzystać z zamrażarek i zimnego piwa w dowolnym markecie a rano brać orzeźwiające czy dla odmiany rozgrzewające prysznice. Na koniec narrator podejmuje pewną podroż przez wymarłą Europę. Podróż, która przede wszystkim jest wycieczką w przeszłość, czyli w dzieciństwo. Zakończenie nie odbiegało od tego, czego od początku łatwo było się domyśleć… W którymś miejscu ukryty jest tu ładny intertekstualny wtręt: aforyzm Herberta Rosendorfera, innego austriackiego pisarza, który w książce „Wielkie solo Antona L.” także opisał świat ze „znikniętymi” ludźmi. Kierując się zatem „tym znakiem”, pora zabrać się i za tę pozycję…. Kilka cytatów…. Chciał być kimś, kto przeżył. Chciał być kimś wybranym. Teraz nim był. Zakładając, że rzeczywiście jest sam, mógł ustanowić nowe prawo. Ustawy obowiązywały dopóty, dopóki większość nie uchwaliła nowych. Skoro sam był tą większością, wolno mu było zmienić nawet cały porządek społeczny. Pawilon Secesji owinął tak grubo czarną taśmą klejącą, że można to było wziąć za dzieło Christo. Nie wiedział, że czas jest czymś tak gęstym.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Gęba w niebie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gęba w niebie