Scheda Gigantów

Okładka książki Scheda Gigantów
Marek Zychla Wydawnictwo: Wydawnictwo Alegoria Cykl: Scheda Gigantów (tom 1) fantasy, science fiction
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Scheda Gigantów (tom 1)
Data wydania:
2019-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-01
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362248476
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Scheda Gigantów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Scheda Gigantów

Średnia ocen
7,7 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
689
593

Na półkach: ,

Początkowo ta książka była dla mnie całkowitą abstrakcją. Rzekłabym nawet, że zupełną egzotyką. Nie czytałam wcześniej zbyt dużo fantastyki, ale nigdy nie spotkałam się, aby akcja przez jakikolwiek czas toczyła się w Polsce. Po prostu dla mnie Polska i fantastyka było wręcz niemożliwym. A jednak. Zaskoczeń było znacznie więcej i to tych pozytywnych. ;) ale do meritum.

Poznajemy tutaj Kubę, który wraz z dziadkiem mieszka w Poznaniu. Zajmują się oni czyszczeniem i sprawdzaniem kominów. Kuba jednak postanawia się całkiem usamodzielnić. W tym wypadku, kupuje bilet do Irlandii, gdzie wraz z kolegami z liceum ma układać kostkę brukową. Nie wie jednak, że ta podróż całkowicie odmieni jego życie. Zamiast spokojnej pracy, czeka go prawdziwa walka. Będzie musiał zmierzyć się z demonami, legendami, czarami i przede wszystkim przeznaczeniem ze swoim przeznaczeniem. Ponadto wreszcie oficjalnie pozna swoją bliźniaczkę Agnieszkę zwaną Agnes, którą do tej pory widywał tylko w snach. Czy rodzeństwo zapobiegnie zagładzie ? Czy uda się wygrać walkę dobra ze złem? Jakie cechy będą potrzebne, aby móc wygrać ten nierówny pojedynek? Czy zapanuje pokój? Czy uda się odbudować cywilizację? Na te wszystkie pytania, odpowiedzi poznacie zapoznając się z tą jakże interesującą lekturą. ! ;)

Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona. Nie mogłam się zabrać za tę lekturę. Początek również był dla mnie ciężki do przełknięcia ;) jednak im dalej posuwałam się na przód, byłam coraz bardziej zainteresowana ;) książka zaczęła mnie coraz bardziej interesować. Cały czas byłam ciekawa, co będzie dalej. Jak potoczy się ta cała historia. Co jeszcze autor dla nas przygotował. Choć rzadko czytam fantastykę, to sądzę, że to jest naprawdę bardzo dobra książka. Potrafi zainteresować czytelnika. Podoba mi się to, że wszystko jest dokładnie opisane, dlatego można doskonale wczuć się w tę lekturę. Nie są to jednak przydługie opisy, przeciwnie. Gdyby ich nie było, książka nie byłaby tak spójna. Kolejny plus to taki, że jest podział na rozdziały. Do tego krótkie, dlatego czytelnik absolutnie się nie zmęczy. Książka ma bardzo dobrą akcję. Cały czas coś się dzieje, nie ma próżni. Autor co chwilę zaskakuje nas czymś nowym, co według mnie jest absolutnie na plus. Nie jest to jednak książka dla każdego, gdyż według mnie może być dla niektórych trochę trudna w odbiorze. Ja ogromnie się cieszę, że miałam możliwość poznania tej historii oraz że mogłam zmienić nieco swoje wyobrażenia ;) jeśli lubicie legendy, silnych i odważnych bohaterów, magię, potwory i dobrą fantastykę, to ta książka jest zdecydowanie dla Was ! ;) bardzo dziękuję Wydawnictwo Alegoria za egzemplarz recenzencki i niebawem zabieram się za 2 tom "Kopiec Nimf" aby poznać dalsze losy bohaterów!! ;) dziękuję również za możliwość poznania twórczości kolejnego polskiego nieznanego mi dotąd autora! ;) Natomiast tę pozycję serdecznie Wam polecam a autorowi gratuluję tak intrygującej książki!! ;) przyznaję ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10 punktów!! ;)

Początkowo ta książka była dla mnie całkowitą abstrakcją. Rzekłabym nawet, że zupełną egzotyką. Nie czytałam wcześniej zbyt dużo fantastyki, ale nigdy nie spotkałam się, aby akcja przez jakikolwiek czas toczyła się w Polsce. Po prostu dla mnie Polska i fantastyka było wręcz niemożliwym. A jednak. Zaskoczeń było znacznie więcej i to tych pozytywnych. ;) ale do meritum....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

136 użytkowników ma tytuł Scheda Gigantów na półkach głównych
  • 78
  • 58
29 użytkowników ma tytuł Scheda Gigantów na półkach dodatkowych
  • 17
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Ocena 7,8
Zin Grozownia 2025 Dagmara Adwentowska, Sandra Gatt Osińska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Dariusz Jakubik, Adam Klimczak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Grzegorz Kopiec, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Graham Masterton, Karolina Mogielska, Marta Płaza, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Marcin Zwoleń, Marek Zychla
Okładka książki Kiciusie, koty, sierściuchy Tomasz Betcher, Karolina Głogowska, Magdalena Kruszewska, S.J. Lorenc, Ewa Małecki, Katarzyna Berenika Miszczuk, Joan Neumann, Aga Sana, Wojciech Wojnicz, Izabela Żukowska, Marek Zychla
Ocena 6,8
Kiciusie, koty, sierściuchy Tomasz Betcher, Karolina Głogowska, Magdalena Kruszewska, S.J. Lorenc, Ewa Małecki, Katarzyna Berenika Miszczuk, Joan Neumann, Aga Sana, Wojciech Wojnicz, Izabela Żukowska, Marek Zychla
Okładka książki Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dagmara Adwentowska, Jakub Bielawski, Piotr Borowiec, Bartłomiej Fitas, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Radosław Jarosiński, Dawid Kain, Maciej Kaźmierczak, Tomasz Krzywik, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz jr, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec, Marek Zychla
Ocena 6,7
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dagmara Adwentowska, Jakub Bielawski, Piotr Borowiec, Bartłomiej Fitas, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Radosław Jarosiński, Dawid Kain, Maciej Kaźmierczak, Tomasz Krzywik, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz jr, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec, Marek Zychla
Okładka książki Dekady w cieniu Krzysztof Biliński, Edward Bulwer-Lytton, Norbert Góra, Wojciech Gunia, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Jarosław Klonowski, Tobiasz Kruk, Łukasz Krukowski, Tadeusz Miciński, Anna Musiałowicz, Joanna Pypłacz, Juliusz Wojciechowicz, Marek Zychla
Ocena 8,9
Dekady w cieniu Krzysztof Biliński, Edward Bulwer-Lytton, Norbert Góra, Wojciech Gunia, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Jarosław Klonowski, Tobiasz Kruk, Łukasz Krukowski, Tadeusz Miciński, Anna Musiałowicz, Joanna Pypłacz, Juliusz Wojciechowicz, Marek Zychla
Marek Zychla
Marek Zychla
Pracuje jako księgowy, kadrowy i opiekun osób niepełnosprawnych w KCAT Art&Study Centre w Callan w hrabstwie Kilkenny. W wolnych chwilach pisuje opowiadania, które można znaleźć w szeregu antologii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019 Kathe Koja
Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019
Kathe Koja Lech Baczyński John Langan Ian Giedrojć Bartosz Orlewski Magdalena Świerczek-Gryboś Maciej Kaźmierczak Marta Kładź-Kocot Mariusz Wojteczek Agnieszka Fulińska Artur Grzelak Jakub Tyszkowski Łukasz Borowiecki Tomasz Kempski Paulina Rezanowicz Łukasz Marek Fiema Piotr Barej Jakub Bielawski Agata Domagała Anna Maria Wybraniec Daniel Gapiński Patryk Kosenda Łukasz Krukowski Roland Hensoldt Jakub Luberda Bartłomiej Fitas Jon Padgett Joanna Dzięciołowska Bartłomiej Ból Zbigniew Golemienko Leszek Baderski Robert Zawadzki
Czytając „Sny umarłych” z 2019, doszedłem do wniosku, że mam zupełnie inne nastawienie do zbiorów opowiadań jednego autora (ostatnio Lema, Herlinga-Grudzińskiego, Agnieszki Hałas, Dicka, Asimova) i antologii wielu autorów. W pierwszym przypadku oczekuję, że większość opowiadań mnie przekona, zaintryguje, zagwarantuje mi świetną rozrywkę bądź pole do refleksji. W drugim bawię się w poszukiwacza skarbów — w ogóle nie przeszkadza mi fakt, że niektóre z opowieści nie trafiają w moje gusta, potrafię od czasu do czasu zarzucić któreś z opowiadań, jeśli od początku mi nie leży. Nie przejmuję się tym, bo przy takich zbiorach szukam srebra, a czasami nawet i złota. W „Snach umarłych” jest od groma autorów! Tak dużo, że musiałem sobie przypomnieć, co czytałem wcześniej — niektóre były króciutkie, inne znowuż bardzo długie. Mam chyba przesyt współczesnością i przyszłością, bo tym razem najbardziej podobały mi się opowiadania osadzone w jako takiej przeszłości, w westernie, w XIX wieku i okresie powojennym. Bardzo wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Bartka Orlewskiego pt. „Bezprawie na pograniczu światów”. Nie dlatego, że odznaczało się jakąś nietypową formą czy pomysłem fabularnym, nie, w tym przypadku mamy do czynienia z dość prostą fabułą, ale jakże klimatyczną! Czułem się jakbym znowu był nastolatkiem czytającym „Winnetou”, ale tym razem z dodatkiem weirdu, magii i elementów SF. Świetne były też po troszę romantyczna, po troszę posępna „Zima” i sakralno-weirdowe „Jurediwy”.
Mosar - awatar Mosar
ocenił na 7 1 rok temu
Powrót Wojciech Gunia
Powrót
Wojciech Gunia
Ależ to było wyzwanie ! Tyleż momentów skrajnego zachwytu, co chwil zwątpienia, ogromny podziw i pojawiające się czasami znaki zapytania - czy na pewno jestem odpowiednim adresatem takiej prozy. Żeby było jasne na samym początku - "Powrót" to literatura wybitna, nie tylko jako literatura grozy (weird) ale tak w ogóle - przez tak zwane Wielkie L. Porusza ona najgłębsze struny w duszy człowieka, szuka odpowiedzi na największe pytania (a może tylko je stawia). To przeżycie, które pozostanie na długo z czytelnikiem i liczę, że wręcz będzie dojrzewało z upływem czasu. "Powrót" potrafi zachwycić zarówno treścią, jak i formą. Pomysły Autora są niezwykle świeże i nowatorskie. Jasne, w tle poszczególnych opowiadań pojawiają się tropy oczywiste i przez samego Gunię jawnie podsuwane - Kafka, Schulz, Grabiński, Ligotti czy Danielewski - ale umiejętne czerpanie z tradycji weird fiction w niczym nie umniejsza oryginalności "Powrotu". Również forma budzi podziw - tak misternych zdań, tak wspaniałej polszczyzny - z szacunkiem do innych współcześnie piszących doskonałych twórców, dawno nie czytałem (może ostatnio Lem ?). Warto czytać sobie na głos, dla czystego piękna frazy. Wielkie wrażenie wywiera ekstremalnie konsekwentna "scenografia" tej prozy - słowo "szary" odmieniane jest przez wszystkie przypadki setki chyba razy, wszędzie panuje półmrok, snują się mgły, ze ścian ponurych budynków odpada tynk (lub lamperia),ich okna są ślepe, mury robaczywe, podłogi wnętrz gnijące. No i wszędzie jest nieodmiennie zimno. Ciemnej szarości krajobrazu nie ożywiają nawet plamy krwi w technikolorze. To świadomy zabieg stylistyczny, przypominający trochę mi trochę samego Ligottiego z "Teatro". Co ciekawe, "starzy" mistrzowie weird fiction osiągali zbliżony efekt niejako mimochodem - to, co współcześnie jest w sferze formy utworu, świadomej stylizacji, onegdaj było elementem samej opowieści. Skąd zatem "wyzwanie" ? Skąd, niekiedy, opadające mnie wątpliwości ?Nie zaprzeczę - pojawiały mi się podczas lektury czasami problemy. Na pewno nie jest "Powrót" lekturą łatwą i przyjemną. Również w dosłownym tego słowa znaczeniu - opowiadania z "Powrotu" czyta się powoli, niekiedy z wysiłkiem (czasami oko musi zawrócić, by objąć sens co dłuższego zdania),walcząc z ogromną erudycją Autora (trudne słowa, daleko rozbudowane frazy). Tak, że kompulsywne czytanie gdzie popadnie, przy śniadaniu, w autobusie czy jakoś tak - raczej odpada. Gęsta proza Guni to Zazdrosna Kochanka - nie pozwala się dzielić uwagą czytelnika, żąda jej w całości, żąda skupienia i wyciszenia. Dlatego "Powrót" stanowić będzie spore wyzwanie dla tych, którzy w literaturze grozy szukają bądź to eskapistycznej krwawej zabawy bądź rozlewnych kingopodobnych baśni dla dorosłych. Porównałbym "Powrót" do wyrafinowanego obiadu w trzygwiazdkowej restauracji dla koneserów. A czasami człowiek nad taką rafinację przedkłada zwykłego schaboszczaka.... W początkowych opowiadaniach "Powrotu" nastrój niepokoju i nierzeczywistości zastępuje czy dominuje nad "prawdziwą" grozą. Tak jest w lekko inspirowanym "Procesem" "Wezwaniu, w odrobinę "danielewskim" "Domu" czy intrygującej "Wojnie". Pierwszy sztos to wspaniałe opowiadanie "Bardzo Długo Była Ciemność" - gdzie pierwsza część niezwykle koresponduje z obecnym problemem uchodźców, druga zaś, znowu korzystająca z tradycji Kafki, koncentruje się na metaforze władzy symbolizowanej przez Zamek. Groza (za to od razu wysokooktanowa) pojawia się wraz z tytułowym "Powrotem", aczkolwiek, obok fragmentów najlepszych były w tym opowiadaniu i trudniej strawne strony. Po świetnej makabresce "Ostrza" (jedynym przebłysku, jakby-humoru w książce) przychodzi seria najbardziej udanych, najlepiej wymyślonych opowieści - "Spisek", "Ojciec" i "Zachwyt" to, naturalnie uwzględniając wysiłek włożony w ich lekturę - niesamowite, odkrywcze pomysły, konsekwentna i naprawdę mocna groza, głębsze treści i pytania ukryte za efektownymi rozwiązaniami fabularnymi. Ostatnie opowiadanie jako jedyne wydało mi się całkowicie przeszarżowane i obniżyło moją prywatną ocenę "Powrotu" aż o punkt. Właśnie - jak ocenić "Powrót" ? Czy w ogóle mam prawo ? Skoro mam świadomość, że rodzące się czasami wątpliwości to głównie wina mojego nieprzygotowania, pośpiechu, kiepskiego smaku ? Uczciwie oceniając "Powrót" muszę - jak na luksusowych koniakach - zapisać V.S.O.P. Lektura obowiązkowa dla każdego fana wyrafinowanej prozy, dla fana weird fiction, dla szukającego Czegoś Więcej fana horroru. Aczkolwiek wahałbym się przed bezrefleksyjnym polecaniem jej każdemu - "Powrót" wymaga raczej ostrzeżenia, bo nie każdemu będzie musiał przypaść do gustu Moja prywatna ocena chwieje się pomiędzy 7 a 8/10. Nie do końca dorosłem do aż tak wymagającej literatury, czasami Podziw (a nawet Zmieszanie) brały przewagę nad Zachwytem. Z wtedy, kiedy udawało mi się "dostroić" do fali, na której nadaje Autor, wrażenie było porażające. Myślę, że za parę miesięcy, ta ocena jeszcze wzrośnie, bo "Powrót' to literatura wgryzająca się w czytelnika na trwałe.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 1 rok temu
Wi@rus Marek Zychla
Wi@rus
Marek Zychla
Marka Zychlę poznałem w październiku ubiegłego roku w Krakowie, na Targach Książki. Niedługo później miałem okazję przeczytać książkę „Scheda gigantów”, która została wydana nakładem wydawnictwa Alegoria. W grudniu spotkaliśmy się ponownie we Wrocławiu, na kolejnych Targach Książki. W trakcie imprezy Marek podarował mi egzemplarz swojej wcześniejszej książki pt. „Wi@rus”, która z kolei wydana została nakładem wydawnictwa Dom Horroru. Akcja tej książki ma miejsce w Irlandii, w kraju, w którym na co dzień żyje autor. Głównym bohaterem jest Kris, który pochodzi z Polski. Marek połączył dwa ukochane kraje w swojej książce. Oprócz Krisa jest także Eamonn oraz pies Atos. Cała trójka walczy z pochodzącym z Zaświatów złem. Dla Krisa jest to swoista zemsta za to, co stało się niegdyś z jego córką. Jednak streścić Wiarusa jest niezmiernie trudno, gdyż z każdą stroną dzieje się co innego. Do tego dochodzi tajemniczy Antybajt, który przekazuje informacje oraz ostrzega przed zagrożeniami Sztucznej Inteligencji. Niewiadomo komu przekazuje te informacje oraz kogo ostrzega (czy nas czytelników) czy ludzi, którzy odkryją jego nagrania. Muszę się przyznać, że takiego połączenia elementów, jakie pojawiły się w tej książce nie spotkałem nigdzie indziej. Jednak tak dużo w jednej książce sprawia, że książkę czyta się nieco ciężko. Nie oznacza to, że jest ona zła. Wręcz przeciwnie jest naprawdę świetna. Wi@rus ma 291 stron, które przeczytałem w ciągu ośmiu dni i siedmiu posiedzeń, co pokazuje, że książkę czytało mi się ciężko. Rzecz jasna chciałbym Wam ją polecić, bo innej takiej książki na rynku nie znajdziecie. Ocena: 9/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na 9 5 lat temu
W cieniu Bangor. Antologia inspirowana prozą Stephena Kinga Piotr Sawicki
W cieniu Bangor. Antologia inspirowana prozą Stephena Kinga
Piotr Sawicki Krzysztof Maciejewski Kornel Mikołajczyk Barbara Mikulska Marek Zychla Dagmara Adwentowska Przemysław Karbowski Juliusz Wojciechowicz Kacper Kotulak Grzegorz Kopiec Jacek Piekiełko Agnieszka Kwiatkowska Sandra Gatt Osińska Joanna Pypłacz Anna Musiałowicz Flora Woźnica Agnieszka Biskup Agnieszka Osikowicz-Chwaja
Antologia „W cieniu Bangor” składa się z dwudziestu pięciu opowiadań napisanych przez osiemnastu autorów, wśród których znaleźli się: Juliusz Wojciechowicz, Anna Musiałowicz, Marek Zychla, Sandra Gatt Osińska, Krzysztof Maciejewski, Flora Woźnica, Kornel Mikołajczyk, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Przemysław Karbowski, Barbara Mikulska, Piotr Sawicki, Joanna Pypłacz, Jacek Piekiełko, Dagmara Adwentowska, Grzegorz Kopiec, Agnieszka Kwiatkowska, Kacper Kotulak i Agnieszka Biskup. Całość poprzedzona została wstępem autorstwa Juliusza Wojciechowicza, w którym zdradza on motywy powstania książki. W zamyśle miało to być dzieło, stanowiące wyraz uznania dla literackiego geniuszu Stephena Kinga. Dlatego też znajdujące się w niej opowiadania były inspirowane lub nawiązywały do powieści amerykańskiego króla horroru m.in. „Mroczna Wieża”, „Miasteczko Salem”, „Christine”, czy „Cmentarz zwierząt”. Wśród wszystkich opowiadań najbardziej zaskoczyło mnie „Karyna” autorstwa Piotra Sawickiego. Ukazana w polskich realiach historia opętanego i żądnego krwi auta, okraszona odrobinką czarnego humoru stanowiła znakomitą rozrywkę w pochmurną niedzielę. Bardzo ciekawy i oryginalny koncept historii znalazłem w opowiadaniu „Zegarmistrzyni” autorstwa Agnieszki Kwiatkowskiej. Tragiczna historia rodziny, widziana z punktu widzenia młodej kobiety, dźwigającej na barkach problemy, jakie sprawia jej niespełna rozumu chora matka. Finał tej opowieści jest naprawdę niezwykły. Najbardziej przerażającym dla mnie opowiadaniem było „Niedopałki” autorstwa Juliusza Wojciechowicza. Historia tyle straszna, że do pewnego stopnia mogłaby wydarzyć się naprawdę. Po jej przeczytaniu utwierdziłem się w przekonaniu, że palenie tytoniu nie jest dla mnie, a gdy widzę porzucone gdzieś niedopałki, czuję coś więcej niż tylko obrzydzenie.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na 7 3 lata temu
Zacisze Tomasz Krzywik
Zacisze
Tomasz Krzywik
Tomasz Krzywik – Zacisze „Przyjeżdżającym do Zacisza często wydaje się, że dotarli na koniec świata. Jednak mieszkańcy tego mazurskiego miasteczka sądzą inaczej; uważają, że świat dopiero tutaj się zaczyna”. Powrót do rodzinnej miejscowości po piekle, jakim jest wojna domowa, nie jest łatwy. Wie o tym Paweł Lisowski, który szuka spokoju po traumatycznych przeżyciach z przeszłości. Odpoczynek ma mu zapewnić rodzinne miasteczko, w którym czeka na niego ojciec. Jego podróż pociągiem kończy się katastrofą, jednak dociera on do celu podróży. Czy Zacisze zapewni mu oczekiwane ukojenie? Kim jest tajemniczy Malarz, który czekał na niego w swoim domu? Jedno jest pewne. To miasteczko skrywa tajemnice, których nie wyjawi tak łatwo. Uwielbiam książki, które już od pierwszych stron przyciągają czytelnika swoim klimatem. To właśnie dostałam w przypadku „Zacisza”, które jest pozycją niezwykle niepokojącą, mroczną i pełną odczuwalnego lęku. Senna miejscowość, kiedyś tętniąca życiem za sprawą turystyki, a obecnie? Opuszczona i zapomniana przez cywilizacje. Puste i zniszczone domy, wyludniona okolica i Paweł, który próbuje ułożyć sobie myśli, które zalewają jego głowę. I postać Ani, która wydaje się jakby nie pasować do całej układanki. Książka ta jest hipnotyzująca. Melancholia i przemijanie wprost wylewa się z jej stron. Czytając ją, czułam, jak na moje barki spada olbrzymia wręcz ciemność, a z każdą stroną wręcz tonę w otaczającym bohatera mroku. Jednocześnie jest to pozycja, w której w pięknych słowach pokazana jest nieuchronność losu. Od pierwszych stron czujemy, że kierunek, w którym zmierza bohater, skazuje go z góry na zagładę, ale nie potrafimy mimo to oderwać się od jego historii. Granica między realnością a rzeczywistością zaciera się i tworzy to znakomitą historię. Za sprawą @zimnokrwisty_ nie mogłam nie dostrzec w tym tytule inspiracji „Silent Hill”. Co prawda nie grałam jeszcze w tę pozycję, ale jestem wiernym obserwatorem jego gry, stąd takie skojarzenie nasunęło się automatycznie. Nocne mary, niepokojące wizję i rzeczywistość, która wydaje się rozmywać – daj się wciągnąć do „Zacisza”, a nie zapomnisz tej podróży na długo! 10💀/10
biblioteczny_mol - awatar biblioteczny_mol
ocenił na 10 10 miesięcy temu
Dom wszystkich snów Wojciech Gunia
Dom wszystkich snów
Wojciech Gunia
Są pisarze fabuł i pisarze nastroju. Dla tych z pierwszej grupy (Dan Brown, Lee Child, Alistair MacLean), czymś najistotniejszym wydaje się być konstruowanie intryg, intensyfikowanie wrażeń i dbałość o dowiezienie historii do satysfakcjonującego końca. Ci z drugiej grupy (Bruno Schulz, Virginia Woolf, Stefan Grabiński) stawiają na nastrój, poezję i subtelną melodykę, którą da się wysłyszeć w samym słowie. Budując ten prosty podział na prozę reaktywną i kontemplacyjną nie mam innego wyjścia, jak tylko zakwalifikować Wojciecha Gunię do tej drugiej grupy, a przynajmniej tak wynika z tego, co zaproponował w zbiorze opowiadań „Dom wszystkich snów”. A tutaj rzeczy dzieją się nienachalnie; drepczą raczej w kółko, niż zmierzają do konkretnego celu (którego w niektórych opowieściach trudno nawet szukać). To raczej scenki rodzajowe, do których z bliżej nie znanego nam powodu dostaliśmy dostęp, krótkie wyimki z życia, okraszone całym bogactwem myśli i wrażeń. Bohaterowie są raczej wyśnieni, niż wykreowani, skierowani do wewnątrz, kontemplujący siebie. Świat dookolny jest co najwyżej pretekstem do wciąż zadawanych pytań egzystencjalnych. To zaburzenie proporcji pomiędzy zewnętrzem a wewnętrzem sprawia, że i my jesteśmy raczej w głowie bohatera; w jego myślach, rozważaniach, wyobrażeniach dotyczących tego, co by było gdyby, jak to gdyby by pachniało, jaki wywierało wpływ, niż w konkrecie przygody/akcji. Teksty są spokojne, oniryczne, pełne subtelnych filozoficznych rozważań. Autor raczej wodzi nas za nos, podpuszcza, podrzuca fałszywe tropy i kto wie, może nawet i śmieje z naszej naiwności, ale nigdy nie uważa nas za głupców. Teksty stoją słowem i to jest główny atut tego zbioru. Polecam wszystkim ceniącym nieśpieszność i meandry.
Norbert Budzyński - pisarz - awatar Norbert Budzyński - pisarz
ocenił na 7 16 dni temu
Dziwne opowieści. Antologia weird fiction Dawid Kain
Dziwne opowieści. Antologia weird fiction
Dawid Kain Thomas Ligotti Paweł Matuszek Paweł Mateja Brian Evenson Magdalena Świerczek-Gryboś Wojciech Gunia Dagmara Adwentowska Marcin Majchrzak Anna Maria Wybraniec Łukasz Krukowski Bartłomiej Fitas Jon Padgett Zbigniew Golemienko
Antologia “Dziwne Opowieści”, wydana w 2021 przez Dom Horroru nie spotkała się z tak głośnym przyjęciem, jakby się można było spodziewać a bardzo niesłusznie, projekt to bowiem “high profile”, zbierający śmietankę polskiego weird fiction (brakuje chyba tylko Kuby Bielawskiego, przebywającego wtedy na urlopie od pisania i jeszcze wówczas nieodkrytego Szymona Majcherowicza), a na dodatek podkręcający całość gośćmi z zagranicy. I to jakimi gośćmi! Bo zacznę prosto z mostu - cztery opowiadania amerykańskich autorów to najważniejszy powód, dla którego warto sięgnąć po Dziwne Opowieści. Jasne, rodzimi twórcy również nie wypadli sroce spod ogona, również w “polskiej” części antologii jest wiele dobrych tekstów, ale stanowczo “finis coronat opus” (koniec wieńczy dzieło) - goście zza oceanu bowiem zamykają antologię. Zatem zacznijmy : Na początek Christopher Slatsky i “Na Tym Świecie Nie Śpi Nikt” (8/10). Lada chwila Dom Horroru wyda “Alektromantę” zbiór Slatsky’ego, z którego pochodzi to opowiadanie. Przyznam, że miałem okazję przedpremierowo zapoznać się z “Alektromantą” i przyznam, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. To są męczące, pokręcone, pełne trudnego do uchwycenia mroku historie, owszem, historie niesamowite, ale nie zawsze idące zgodnie z gatunkowymi oczekiwaniami (trochę w tym meandrowaniu przypominającego twórczość Roberta Aickmana). Tak, że skończyłem lekturę raczej oszołomiony niż zachwycony. No ale, jak się okazało, ponownie wejście w świat Slatsky’ego, właśnie za pośrednictwem „Dziwnych Opowieści” było już strzałem w dziesiątkę! Co to jest za paskudny, koszmarny tekst! Rozpoczyna się dalekim echem “Zakazanego/Candymana” Clive Barkera. Dwie panie badające prace tajemniczego architekta Alexisa odnajdują jedną z jego budowli w rozpadających się slumsach Los Angeles. Włamują się do zapuszczonego, niepozornego budynku, jakiegoś pustego magazynu, by w środku natknąć się na….KULTYSTÓW Wielkiego Architekta! (Do tego - sic! - w workach na śmiecie na głowach! Ależ to jest nasty wizja!). Nawet jeśli czytelnik nie do końca ogarnie cały koncept, to klimat, którym ocieka to opowiadanie, nadrobi wszystko. Przyznam, że na ukazanie się “Alektromanty” czekam jak na mało co, w zasadzie pewien, że ponowna lektura odkryje przede mną pełnię złowrogiego uroku twórczości Slatsky’ego. A dalej jest równie mocno : Brian Evenson “Grottor” (8/10) - osierocony mały chłopiec przybywa do domu swojej babki. W zapuszczonej chatynce mieszkają pewna staruszka i tajemniczy „Grottor”, półnagi chłopiec pojawiający się tylko nocą. Dlaczego ich nigdy nie ma razem? Jakie tajemnice kryją się w jaskiniach kryjących się we wzgórzach nad domkiem? Znakomite, mrok i suspens można kroić nożem! (Fani Grabińskiego przypomną sobie pewnie jego “Czad”). Ale, co oczywiste, creme de la creme “Dziwnych Opowieści” jest opowiadanie arcykapłana weird fiction, Thomasa Ligottiego - “Cień Na Dnie Świata” (10/10) “Cień” to niezwykły poemat prozą (poemat grozą?) - tekst zamykający drugi tom jego opowiadań, “Grimscribe”. Na tle rozmarzonej niczym wiersze Leopolda Staffa jesieni Ligotti wraca do leitmotivu swojej twórczości - do mrocznej Anima Mundi, złej, czarnej siły wypełniającej otaczającą nasrzeczywistość, będącej istotą wszelkiego życia. Oto pogranicze miasta - jesienne pole z zebranymi plonami, samotna postać stracha na wróble, który jednak, jak się okaże, nie jest zbity z desek a jest utworzony przez tajemniczą mroczną substancję powstającą z “dna świata”. Potem, wraz z postępującą w kierunku zimy porą roku pojawiają się kolejne wizje - są widma “trędowatych” twarzy na liściach i na wilgotnych plamach powstałych na ścianach, aż w końcu następuje zimna noc przełomu, a w niej szalony pan Marble i jego kosa. Piękne, afabularne, dogłębnie przejmujące i budzące gęsty niepokój. Nie spodziewałem się, że JAKIKOLWIEK autor współczesnej grozy może rzucić wyzwanie Ligottiemu, ale John Padgett swymi “Snami Origami” (10/10!) uczynił to z łatwością. “Sny Origami” to zapis poszarpanego, dusznego, przerażającego koszmaru. Mężczyzna znajduje w swoim materacu papierowy domek origami, a na tym domku zapisaną maczkiem opowieść. W tej opowieści pewien mężczyzna wraz z żoną wyjeżdża na urlop. Po drodze cudem unika śmiertelnego wypadku a zaraz potem przypadkowo spotkany dziwny chłopiec prosi go o pomoc dotyczącą….egzorcyzmowania nawiedzonego domu. Mężczyzna w tym momencie uświadamia sobie, że znajduje się we śnie (dziwaczna scena z 6 palcami) i decyduje się udzielić pomocy. A dalej, z każdym zdaniem jest coraz dziwniej, mroczniej i koszmarniej… Muszę jeszcze ze dwa razy przeczytać, ale już ten jedne wystarczył, by zakochać się na zabój.(Wieść niesie, że również zbiór opowiadań Padgetta ma ukazać się w 2023 roku - z góry piszę, że to chyba najbardziej wyczekiwany przeze mnie tytuł). Szukając głównej różnicy między częścią polską a amerykańską wskazałbym przed wszystkim na “gatunkową determinację”. Twórcy zza oceanu z całą świadomością chcieli napisać “horror” i wszyscy ten “horror” napisali, w polskiej grupie ta determinacja (aczkolwiek również obecna) była jednak nieco mniejsza, więcej przestrzeni pozostawiono weirdowi - “dziwności”. A przecież obie te sfery potrafią ze sobą tak harmonijnie współgrać! Spójrzmy choćby na najlepsze polskie opowiadanie, “Przemiana Tamary D.” niezawodnego Wojtka Guni (7/10) Tak naprawdę „Przemiana” to drapieżna opowieść obyczajowa o kobiecie poddanej przemocy w związku i to właśnie przemoc domowa stanowi treść opowiadania. Jednak talent i szczególna wierność Wojtka wobec literackiej grozy powodują, że historia Tamary jest również pełnoprawnym horrorem, pełnym budzących dreszcze obrzydzenia i grozy scen z symbolizującymi koszmar życia udręczonej kobiety wszechobecnymi pająkami. Mocno łączy weird z grozą Zbigniew Golemienko w “Gościu” (7/10). Ojciec mieszka z córką w położonej w głuchym lesie chacie. Pewnej nocy znajduje za zewnątrz nieprzytomnego myśliwego. Ranny, wniesiony do chaty przynosi ze sobą Mroczne Objawienie. Nieco ten główny koncept jest poszarpany, ale klimat, łączący thriller z kosmiczną grozą (trochę jak ejtisowy horror sci-fi “Xtro”), parę jump scare-ów i zaskakująco poetycki nastrój mocno radują serce fana grozy. Niepokojąco, klimatycznie i przerażająco jest również u Pawła Matei. “Macki” (6/10) to zgrabna opowieść niesamowita, eksplorująca lęki ciążowe. Młode małżeństwo w „niewielkim salonie w niewielkim mieszkaniu wielkiego bloku” czeka na dziecko. Ale ciąża nie jest dla nich okresem radości - raczej lęku, narastającego strachu i obaw przed nadchodzącą przyszłością. LI nic nie je i co noc budzi się w dziwacznych somnambulicznych konwulsjach. DO pewnego dnia zostawia na parapecie niedojedzone resztki śniadania i w ten sposób nawiązuje kontakt z siłą, która, być może, znajdzie jakieś rozwiązanie. Wszystko zmienią narodziny Dziedzica… (opowiadanie pasowałoby jako suplement do znakomitego debiutanckiego zbioru Matei “Nocne”). Za to u Dawida Kaina w “Na Zawsze W Dole” (6/10) jest 100 % weirdu w weirdzie…. Mały chłopiec na swe 7 urodziny zostaje przez rodziców zabrany na pokaz magiczny. W jego trakcie jako wybrany z publiczności bierze udział w przedstawieniu - zostaje zamknięty w magicznej skrzyni, wewnątrz której zaczyna się niekończący upadek, który trwa i trwa i trwa, obejmując całe jego życie… Po latach mężczyzna usiłuje rozwikłać zagadkę skrzyni, przegląda fora, internety, udaje mu się skonstruować jej kopię. Nie do końca ogarnąłem zamysł autora, zbyt chyba momentami gęsty na moje niskopienne poczucie weirdu, ale były też chwile, kiedy zbliżałem się do objawienia i ogarnięcia idei, i te chwile wydawały mi się fascynujące. Również mocno zakręcone jest ‘Twoje Królestwo Uległo Podziałowi” (6/10) AnMAri Wybraniec. Pozory mylą, wydaje się bowiem, że to relatywnie prosta opowieść o kalectwie i wiążącej się z tym traumie, no, ale teksty Wybraniec trzeba czytać uważnie (a najlepiej kilka razy…). Oto jest strażak, który traci w pożarze rękę a po powrocie ze szpitala do „normalnego” życia usiłuje sobie poradzić z nową sytuacją i z traumą kalectwa. Nasilają się wizje otaczającego go ognia i płomieni, nasilają kłopoty codzienności okaleczonego ciała, narasta obsesja na tle utraconej ręki… Jak zawsze u tej autorki znakiem firmowym jest przepiękny język i zabawy słowem. Tym razem naokoło ognia i płomieni :-) Nieco kafkowskie “Wniebowzięcie” (6/10) Dagmary Adwentowskiej i Agnieszki Biskup to zabawa z czytelnikiem, oparta na szczególnym twiście, na którym jest tekst zbudowany. (Stąd o fabule ani słowa, żeby nie psuć zabawy). I jeszcze “Przemówić Musi Człowiek” (6/10) Marcina Majchrzaka - dobrze napisane, zgrabne, zwarte opowiadanie niesamowite. Ukryta tajemnica ofiarnej zbrodni sprzed lat, dociekliwy naukowiec - wszystko jest jak należy, szkoda tylko że całość wieńczy zbyt przewidywalny, wręcz generyczny finał. Trochę mniej mnie przekonały : “Wielki Dzięcioł” (5/10) Magdaleny Świerczek Grybos, opis inwazji Kosmicznych Krewetek, które zaatakowanej ludzkości oferują wybór - samobójstwo prowadzące “nicości” lub pożarcie, w efekcie którego pożarte osoby trafią do „raju” (Brzegu - miejsce wyobrażone przez „pożartego”). Ten apokaliptyczny, matrixowski pomysł zawiera w sobie ogromny potencjał. Niestety, odbiorowi szkodzi styl pisania, męczący, nadęty ambicją filozoficzno-artystyczną a zaniedbujący potoczystość. Aż ciekawość bierze, jak podobny temat rozpisałby Wojciech Gunia, deklarujący na nadchodzące lata wejście na terytorium weirdowego horroru scifi. “Martwy Ogród” (5/10) Bartłomieja Fitasa (wychowanica domu dziecka prowadzi spokojne życie jako sprzątaczka by pewnego dnia, chcąc coś zmienić, wyruszyć w podróż która kończy się w tymże domu?) to dobrze się czytające i generalnie nieźle napisane opowiadanie, niestety, nie bardzo zrozumiałem jego przekaz. “Domek Dla Os” (4/10) Pawła Matuszka (eksperyment, za pomocą którego Istoty Z Obcego Świata mogą łączyć swe świadomości z ludźmi?). Wyjściowy koncept jest intrygujący, ale, ponownie, nie bardzo wiem, dokąd to opowiadanie miało zmierzać (że niby wszyscy jesteśmy postaciami z kart książki? za daleki to strzał). i w końcu : “Negatyw I Ciągłość” (4/10) Łukasza Krukowskiego (mężczyzna/derwisz nawiedza sąsiada i potem opętuje jego rodzinę?), opowieść o poszukiwaniu Boga rozczarowująca brakiem fabularnego konkretu (jeszcze raz ad nauseam - w artystycznym nadęciu prostemu fanowi grozy trudno ogarnąć zamysł). To tyle - na koniec jeszcze raz dodatkowe wyrazy uznania dla Wojtek Gunia, który nie tylko napisał znakomitą “Tamarę”, ale i pełnił funkcję redaktora prowadzącego całego tomu a także wzorowo (i pięknie - ten Ligotti!) przetłumaczył opowiadania zagranicznych gości. Dla fanów weirdu pozycja obowiązkowa. PS. I pamiętajcie! Christopher Slatsky - “Alektromanta”, John Padgett (jeszcze nie wiem, jaki będzie tytuł). MUST HAVE, MUST READ.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 3 lata temu
Ćma Jakub Bielawski
Ćma
Jakub Bielawski
Innego końca świata nie bedzie... Książka Bielawskiego pożarła mnie w całości i trochę jej za to nienawidzę. Nienawidzę jej za to, że tak bardzo przywiązała mnie do postaci, których z obiektywnego punktu widzenia prawie nie da się lubić, że przywiązała mnie do obrazu prowincji, który jest podły i w swojej obrzydliwości tak rzeczywisty i znajomy, ale przede wszystkim nienawidzę jej za to, że na koniec zostawia mnie w tym wszystkim samą. W Ćmie królują niedopowiedzenia. Na tym placu zabaw, który Bielawski sobie stworzył nie da się opisać konwersacji, wydarzeń i myśli inaczej niż pokrętnymi porównaniami. Nieważne ile bym się domagała wyjaśnień i szczegółów, Ćma przygląda się moim zmaganiom i śmieje mi się prosto w twarz. A przy tym, historia, którą mnie karmi jest tak bliska moim doświadczeniom i mojemu sercu, że nie sposób się na nią z złościć. Bielawski przede wszystkim zajmuje się postaciami i otoczeniem i jest z nim oraz z nami potwornie szczery. Jego obraz nie jest wypaczony i poza ponurością, którą autor chwali się w swoim własnym opisie, nie ma żadnych naleciałości człowieka, mężczyzny na postacie dwóch dorastających dziewczyn. Książka jest jakby nie do końca jego dziełem, a dziełem nas, Polaków, rodziców, młodzieży, sklepików z tanią wódką, żuli na przystankach i napisów nienawiści na ścianach opuszczonych budynków. Taka jest Polska. I dlatego pod koniec nie czuję większej potrzeby się zastanawiać czym jest horror w tej książce i skąd się w niej wziął. Wziął się z pokoleń, które przekazują sobie nawzajem podszyte neosłowiańskim pesymizmem historie, obrazy upodlenia i samobójcze zapędy.
Rach Hudson - awatar Rach Hudson
ocenił na 9 7 miesięcy temu
I odpuść nam nasze winy Paweł Cieliczko
I odpuść nam nasze winy
Paweł Cieliczko Marek Zychla Dagmara Adwentowska Przemysław Karbowski Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Olga Rot
Nie jest tajemnicą ze od jakiegoś czasu poluje na internetowe projekty związane z grozą: wyobrazcie sobie zatem moje szczęście gdy na stronie magazynu Histerii, oprócz zwykłych numerów (które z pewnością sobie wydrukuje) trafiłem na te oto antologie. Słowem wstępu: powyższy zbiorek to 7 opowiadań róznych autorów gdzie motywem każdego z opowiadań jest jeden z wybranych grzechów głównych. 7 autorów, 7 opowiadań, jedno na łebka-brzmi sprawiedliwie. #1 PYCHA. Paweł Cieliczko "królewski grzech"- to opowieść piastowska z czasów rozbicia dzielnicowego. Coś dla fanów historii, ale i pogranicza kilku innych gatunków. Niestety z grozą za dużo to wspólnego nie ma a historia trochę się ciągnie. Nie mniej doceniam za pomysł i bogatą wyobraznie autora. #2 CHCIWOŚĆ Przemysław Karbowski "Traktat Gaetano Enzoli": XII wieczny Mediolan, widmo zbliżającej się wojny i makabryczne zabójstwa na rodzinach Lichwiarzy. Znowu coś dla fanów powieści historycznych ale nie tylko bo niektóre opisy są naprawde brutalne. Musze przyznać że było to świetne opowiadanie kt{rze trzymało w napięciu. #3 NIECZYSTOŚĆ Agnieszka Kwiatkowska"Tańczące nimfy" : zazwyczaj przy pisaniu opinii, wiem co mam napisać, w tym przypadku nie jestem niczego pewny-oczywiście nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Historia jest obłedna, poznajemy człowieka który widzi od dziecka tajemnicze nimfy. Szybko okazuje się że kto raz je zobaczy już nigdy nie będzie miał spokoju-nie będzie mógł przestać o nich myślec, inne kobiety staną się nagle nieatrakcyjne a każda chwila będzie się wiązac z tęsknotą za nimi. Nie zdradze jak potoczyły się losy bohatera bo warto się przekonać samemu ale to opowiadanie zostawi wam dziurę w mózgu. Agnieszka potrafi a wspaniały sposób przedstawić historie tak że czytelnik poczuje całą palete emocji, od smutku po gniew. Arcydzieło. #4 ZAZDROŚĆ Piotr Borowiec "Modernista": To historia pewnego małżeństwa, pierwotnie wydaje się że to typowa historia jakich wiele, Michał i Barbara razem dzielą życie a także jego cienie i blaski. ...Do momentu w którym Baśka przynosi do domu tomik poezji pewnego dawno zapomnianego autora. Dzieło poety stopniowo w jakiś dziwny sposób zaczyna oddziałowywać na Michała, bohaterce nie zostaje nic innego jak zbadać sytuacje zanim będzie za póżno. #5 OBŻARSTWO Dagmara Adwentowska "W malinowym chruśniaku". Czasy dzieciństwa, dom babci i cudowne wspomnienie pysznego jedzenia. Myśle że każdy z nas mógłby opowiedzieć podobną historie, zresztą która babcia nie rozpieszcza swoich wnuków? Z pewnością nie ta z opowiadania, która karmi go "na potęge" i niczego nie załuje pod warunkiem że nasz bohater nie zje malin z starego cmentarza. Ciekawe opowiadanie, chociaż nieco tajemnicze- zostawia czytelnika z mnóstwem pytań. #6 GNIEW Marek Zychla "Mulo": Opowieść z szarych bloków, gdzie historia toczy się dwutorowo- z perspektywy 10 letniego bohatera i jego pózniejszego powrotu po latach. Jest to nie tylko opowieść o walce ze złem, ale także o zmaganiu się z własnymi lękami jak i sile przyjazni. Jak to zawsze bywa Marek zaskoczył mnie zakończeniem, nie tego się spodziewałem. #7 LENISTWO Olga Rot "między innymi lenistwo" to historia człowieka który nawet z największego optymisty zrobiłby osobę z depresją. Bohatera nie da się lubić i myślę że o to autorce chodziło, bo byłem w pełni zadowolony z obrotu spraw. W wielkim skrócie to historia jednej złej decyzji. Tylko tyle i aż tyle wystaczyło na dobrą historie. Podsumowując, zbiorek uważam za całkiem dobry, było kilka świetnych momentów chociaż nie mogę powiedzieć zebym się przesadnie bał podczas lektury. Nie mniej polecam go waszej uwadze i zapraszam do pobierania. Łapcie link http://magazynhisteria.pl/czytajpobierz/ P.s. zostając w temacie Histerii. Nie wiem czy wiecie ale wydawnictwo Phantom books, ma w planach wydawniczych na ten rok ksiażkę "the best of histeria". Myślę że jest na co czekać.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na 6 6 lat temu
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium Dawid Kain
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium
Dawid Kain
Z natury jesteśmy istotami funkcjonującymi w ruchu, choć bywa, że wykonanie najprostszego kroku urasta do rangi przytłaczającego wysiłku. Zdarzają się takie momenty lekturowe, w których oddech staje się pusty, a kolejne dni nabierają innego ciężaru. „Korporacja Somium” wskazuje, jak łatwo rozmijamy się z własnymi potrzebami, pielęgnując marzenia o rzeczach, których nie ma i być nie może. Na końcu pozostajemy jak drożdże pracujące w swoich resztkach, nieświadome efektów, jakie ostatecznie wytwarzają. Z naszych działań nie pozostaje nic poza tym, co zawłaszcza Somium. Korporacja przetwarza nasze teksty we własną świadomość; to nie odbicie jakiejkolwiek duszy, lecz konstrukcja filtrująca zapożyczone osobowości. W tym pościgu za złudnymi marzeniami zawsze staczamy się na margines. Najczęściej pragniemy jedynie poczucia znaczenia i jakiegoś miejsca, do którego można wrócić. Jednak czy to jeszcze możliwe? Przechodzimy przez fragmenty duszy odebrane przez technologię. A ta ostatnia przekształciła je, zhybrydyzowała i zwróciła w formie, którą sami sobie wypracowaliśmy. Bo na koniec nawet nasz oddech jest tylko produktem. Kain operuje obrazami nieśmiertelności, pamięci i literatury, miejscami przywołując symbolikę niemal biblijną. A przynajmniej wysoce religijną. Któż nie chce zostać unieśmiertelnionym. Obrazy symboliczne śledzą bohaterów, nadając narracji uporczywy, podszyty lękiem rytm. To wizje symboliki prześladują nas, kroczą za nami i sprawiają, że nie oglądamy się przez ramię. Ten zbiór opiera się na zasadzie niedopowiedzenia, które wzmacnia jego intensywność. „Somium” pełni tu rolę korporacyjnego hegemona, kontrolującego zarówno przestrzeń, jak i świadomość bohaterów. Podobnie wygląda kwestia fabuły, jej urywanie i skupienie wyłącznie na jednym elemencie potęguje efekt grozy, który w innym przypadku nie osiągnąłby tak dużego stężenia. Mocnym punktem tomu pozostaje pierwszoosobowa narracja, prowadzona przez postacie rozchwiane, niepewne i wyczulone na najmniejsze rysy rzeczywistości.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na 9 4 miesiące temu
Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018 Mort Castle
Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018
Mort Castle Rafał Chojnacki Krzysztof Maciejewski Thomas Ligotti Paweł Matuszek Adrianna Wiśniewska Paweł Mateja Istvan Vizvary Tomasz Połoński Bartosz Orlewski Tomasz Jacek Graczykowski David Harrington Wojciech Gunia Maciej Kaźmierczak Krzysztof Grudnik Dagmara Adwentowska Norbert Góra Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Konrad Knapek Przemysław Pilarek Olaf Pajączkowski Krzysztof Matkowski Radosław Jarosiński Anna Maria Wybraniec Daniel Gapiński Kamil Subzda
Lektura tej książki nie należała do najlżejszych. Liczyłem się z tym. Każdy, kto ma zamiar sięgnąć po "Sny umarłych", powinien wiedzieć, że będzie to eksploracja bardzo niepokojących rejonów fantastyki. Sam tytuł idealnie 'określa' rzeczy które znajdziemy w środku. Albo one znajdą nas. "Sny umarłych". Jakby sny żywych nie bywały wystarczająco koszmarne... Do rzeczy. Książka jest bardzo ładnie wydana: twarda, lakierowana oprawa z klimatyczną grafiką, prosty grzbiet, zakładka w komplecie. No i prawie 500 stron. Pewnie dało by tym radę zabić dorosłego człowieka. Antologia zawiera 26 opowiadań, z czego 23 zostały napisane przez polskich autorów. Osobiście uważam za zbędne 3-4 tytuły, reszta trzyma poziom. Standardowo napiszę parę słów tylko o tym, co najbardziej mi się spodobało. "Diorama" Anna Maria Wybraniec - dobre otwarcie zbioru. Załogę statku trawi dziwna przypadłość. Krótkie acz intensywne. "Tamta dzielnica" Daniel Gapiński - tekst o paranoi ogarniającej współczesne miasto. "Zużyć przed marcem 1998" Istvan Vizvary - zagadka tajemniczych fotografii z łódzkiego getta. "Odejdź królestwo moje" Krzysztof Matkowski - ojciec wędruje po zaświatach (?) w poszukiwaniu córki. "Ci, którzy trwają" Tomasz Graczykowski - kryminał noir rozgrywający się w przyszłości, "Raport w sprawie objawień przy ulicy Szeptów" Wojciech Gunia - czytałem "Nie ma wędrowca" oraz "Miasto i rzekę" autora. Klasa. Tym razem bohaterem jest starzec będący świadkiem/ofiarą niepokojącego zjawiska. Jeśli ktoś chciałby posmakować weird fiction to Gunia będzie dobrym wyborem. "Mieszkańcy osiedla" Piotr Borowiec - lekko napisane, skłoniło mnie do sięgnięcia po "Wszystkie Białe Damy" . Młody chłopak złapany za posiadanie marihuany musi odpracować swój wyrok i natrafia na dziwne, widmowe osiedle. "Powrót bez powrotu" Radosław Jarosiński - 1812 rok i czterej żołnierze wędrujący do Wilna znajdujący schronienie w opuszczonej chacie. Ładny język. Ostatnie trzy pozycje to zagraniczni goście: David B. Harrington, Mort Castle i Thomas Ligotti. Historie dobre ale niczego mi nie urwały. Wszystkie opowiadania (no dobra, PRAWIE wszystkie) są przesiąknięte niepokojem. Mroczne, czasami surrealistyczne, pełne symboli i niejednoznaczne. Czytaniu większości z nich towarzyszył emocjonalny dyskomfort. Gęsty klimat i oniryzm nie każdemu przypadnie do gustu. Dla miłośników gatunku jest to pozycja obowiązkowa, mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą nowe antologie. "Sny umarłych" mają wszelkie predyspozycje aby stać się tytułem kultowym. Niezdecydowanych zachęcam do pobłądzenia w tym szaleństwie. W najgorszym wypadku odkryjecie mało znanych, dobrych autorów. Niczego nie ryzykujecie. Zawsze możecie się obudzić. Przynajmniej na razie. https://kompotzpopiolu.blogspot.com/
Rewolwerowiec - awatar Rewolwerowiec
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Scheda Gigantów

Więcej
Marek Zychla Scheda Gigantów Zobacz więcej
Marek Zychla Scheda Gigantów Zobacz więcej
Marek Zychla Scheda Gigantów Zobacz więcej
Więcej