Nieświat

Okładka książki Nieświat
Magdalena Świerczek-Gryboś Wydawnictwo: Sine Qua Non Seria: Imaginatio [SQN] fantasy, science fiction
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Seria:
Imaginatio [SQN]
Data wydania:
2023-12-06
Data 1. wyd. pol.:
2023-12-06
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383302157
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nieświat w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nieświat

Średnia ocen
7,2 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
272
4

Na półkach:

Na grupie czytelników fantastyki poprosiłem o polecenie książki, która będzie dziwna, tajemnicza, zaskoczy mnie. I między innymi został mi polecony "Nieświat".
Co to był za szok!
Pisząc ten post, nie spodziewałem się, że trafię na taką perłę. Dosłownie każdy rozdział tej książki okrywa przed czytelnikiem nową perspektywę. Co kilka stron mam wrażenie w stylu "Aha, teraz już rozumiem, teraz już prosta droga do pokonania bossa"... ale przecież nie dotarłem nawet do połowy, i to samo złudne wrażenie będę miał znowu i znowu.
Dawno nie czułem takiej świeżości, takiej swobody w opowiadaniu historii.

Na grupie czytelników fantastyki poprosiłem o polecenie książki, która będzie dziwna, tajemnicza, zaskoczy mnie. I między innymi został mi polecony "Nieświat".
Co to był za szok!
Pisząc ten post, nie spodziewałem się, że trafię na taką perłę. Dosłownie każdy rozdział tej książki okrywa przed czytelnikiem nową perspektywę. Co kilka stron mam wrażenie w stylu "Aha,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

173 użytkowników ma tytuł Nieświat na półkach głównych
  • 93
  • 78
  • 2
27 użytkowników ma tytuł Nieświat na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Ocena 6,9
Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Ocena 7,4
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Agata Francik, Marek Kolenda, Tomasz Kołodziejczak, Maja Malinowska, Mikołaj Maria Manicki, Romuald Pawlak, Magdalena Świerczek-Gryboś, Henryk Tur, Istvan Vizvary, Michał Walasek, Mateusz Wyszyński, Marek Żelkowski
Okładka książki Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction Michał Bończyk, Łukasz Borowiecki, Jakub Chilimończyk, Filip Duval, Marta Kładź-Kocot, Marek Kolenda, Artur Laisen, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Olaf Pajączkowski, Michał Pięta, Agata Poważyńska, Przemysław Poznański, Łukasz Redelbach, Magdalena Anna Sakowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Filip Świerczyński, Istvan Vizvary, Paweł Wącławski
Ocena 7,6
Sny Umarłych 2024. Polski rocznik weird fiction Michał Bończyk, Łukasz Borowiecki, Jakub Chilimończyk, Filip Duval, Marta Kładź-Kocot, Marek Kolenda, Artur Laisen, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Olaf Pajączkowski, Michał Pięta, Agata Poważyńska, Przemysław Poznański, Łukasz Redelbach, Magdalena Anna Sakowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Filip Świerczyński, Istvan Vizvary, Paweł Wącławski
Okładka książki Zakazane szlaki Adrianna Filimonowicz, Joshua C. Frank, Sylwester Gdela, Marek Kolenda, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Allister Nelson, Marcin Opolski, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Michał Paszkowski, Jakub Rewiuk, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Emilian Wojnowski
Ocena 7,7
Zakazane szlaki Adrianna Filimonowicz, Joshua C. Frank, Sylwester Gdela, Marek Kolenda, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Allister Nelson, Marcin Opolski, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Michał Paszkowski, Jakub Rewiuk, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Emilian Wojnowski
Okładka książki Tarnowskie Góry niesamowite Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Sylwester Gdela, Izabela Grabda, Wojciech Gunia, Łukasz Krukowski, Łukasz Kucharczyk, Szymon Majcherowicz, Marcin Majchrzak, Paweł Mateja, Anna Musiałowicz, Paulina Rezanowicz, Magdalena Świerczek-Gryboś, Istvan Vizvary, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec
Ocena 8,0
Tarnowskie Góry niesamowite Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Sylwester Gdela, Izabela Grabda, Wojciech Gunia, Łukasz Krukowski, Łukasz Kucharczyk, Szymon Majcherowicz, Marcin Majchrzak, Paweł Mateja, Anna Musiałowicz, Paulina Rezanowicz, Magdalena Świerczek-Gryboś, Istvan Vizvary, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec
Magdalena Świerczek-Gryboś
Magdalena Świerczek-Gryboś
W 2020 i 2021 roku nominowana do Nagród Fantastyki w kategorii Nagroda im. Macieja Parowskiego (dawniej Reflektor). Jej dwie powieści i opowiadanie nominowano do Nagrody Zajdla. Rocznik 90. Z wykształcenia i natury filozofka. Badaczka twórczości Stanisława Lema. Bez żalu rzuciła pisanie doktoratu na rzecz redagowania fantastyki. Redaktorka w Fantazmatach, redaguje dla Wydawnictw SQN, Znaku, Empiku i wielu innych. Juroruje, organizuje konkursy; jest odpowiedzialna za jedną z największych antologii fantastycznych, "Ja, legenda" (Fantazmaty), za antologię "Nowoświaty" (SQN) na Rok Lema, współodpowiedzialna za antologię "Ku gwiazdom" PFFN i Wydawnictwa IX i "Niezwyciężone" (EmpikGo). Była Prezesem Zarządu Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej. Inaugurowała obchody stulecia urodzin Lema, koordynowała blok fantastyki na 25. Międzynarodowych Targach Książki oraz Blok Kultury na III Kongresie Futurologicznym, wykładała techniki pisania na UKSW. Wielokrotnie nagradzana w konkursach poetyckich i prozatorskich. Jej opowiadania ukazały się m.in. w "Nowej Fantastyce", "Fantomie", "Gazecie Wyborczej", "Esensji", "Snach Umarłych". Jej debiut "Openminder" redaktor Michał Cetnarowski określił mianem "patchwork science fiction" i stwierdził, że Świerczek-Gryboś jest jedną z pierwszych autorek w Polsce, które piszą w podobny sposób. W 2021 roku otrzymała diagnozę ASD. Fanka urbexu, podróży, gier wideo i włóczenia się z psem po wybrzeżach Europy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Za kamień i za ciemność Sonia Korta
Za kamień i za ciemność
Sonia Korta Piotr T. Dudek
Po kilku latach wróciłam do historii, która za pierwszym razem zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Za drugim… hmm, nic się nie zmieniło. Nadal było wspaniale, mrocznie, obskurnie i epicko! To opowieść niczym ruchome piaski! Wejdziesz, wciągnie cię, może kiedyś wypuści, ale zostanie z tobą na długo, jak piach w zakamarkach Twoich ulubionych skarpetek. Wyobraź sobie, że schodzisz po krętych schodach. Po drodze nie ma żadnych drzwi, które dałyby ci choćby iluzję ucieczki czy schronienia. Idziesz w dół, a im dalej, tym ciemniej, gęściej i bardziej niepokojąco. To historia tak wielowątkowa, tak głęboko zanurzona w strukturach jednego miasta, że opisanie jej w kilku zdaniach graniczy z niemożliwością. Mamy tu potomka obalonej dynastii (Razaguela), który żyje na marginesie Baraghody, miasta niegdyś należącego do jego rodu, a dziś miejsca skorumpowanego, gnijącego i z każdym dniem coraz mroczniejszego. Musi on nie tylko przetrwać w przestrzeni, gdzie samo jego nazwisko czyni go wrogiem publicznym, lecz także zmierzyć się z ciężarem rodzinnego dziedzictwa, ugrzęznąć w politycznym bagnie i balansować na granicy świata ludzi oraz bogów. Ale to nie jedyny wątek, jaki dostajemy. Jest tu także podziemny lud, którego losy obserwujemy z perspektywy Rafiego Szczurołapa. Schodząc jeszcze głębiej, spotkasz Króla Szczurów, a patrząc na Baraghodę jego oczami, zobaczysz czystą ciemność, okrucieństwo i niesprawiedliwość. I co najważniejsze: Poczujesz na własnej skórze przebiegające po tobie szczury i poznasz najsłodszego, najwierniejszego i najinteligentniejszego przedstawiciela tego gatunku. Największą zaletą tej historii jest to, jak głęboko autorzy wchodzą w psychikę postaci, które nie są ani czarne, ani białe. Są ludzcy: skrzywdzeni, niejednoznaczni, uwikłani, empatyczni, egoistyczni, mściwi, czy zdolni do litości. Nie znajdziemy tu klasycznych herosów ani jednoznacznych złoczyńców, lecz ludzi niosących ciężar własnych historii. Postacie drugoplanowe nie są jedynie tłem czy figurami przesuwanymi po planszy. Każda z nich dostaje swoje pięć minut, dzięki czemu nawet najbardziej epizodyczne role zapadają w pamięć. Powieść jest gęsta od poruszanych tematów, a jednocześnie niezwykle uporządkowana. Nie znajdziesz tu chaosu ani zagubienia. Każdy z bohaterów weźmie cię za rękę i poprowadzi własną ścieżką. I choć książka wymaga skupienia, nie zgubisz się w tej wielowątkowości. Wszystko jest tu kompletne! Jedno wynika z drugiego, prowadząc do logicznej, misternie utkanej całości. „Za kamień i za ciemność” redefiniowała moje pojęcie polskiego dark fantasy. To dzieło dopracowane, monumentalne i intensywne emocjonalnie. I choć bardzo chciałabym opowiedzieć wam szczegółowo, jak piękna jest ta historia, wiem, że żadne moje słowa nie oddadzą tego, co ta książka ze mną zrobiła. Wróciłam do niej po kilku latach... i krócej jeszcze nie jeden raz.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na 10 24 dni temu
W imię Boga Dominika Skoczeń
W imię Boga
Dominika Skoczeń
„W imię Boga” Dominiki Skoczeń to debiut, który najmocniej działa wtedy, gdy patrzy się na niego jak na świadomie zaprojektowane otwarcie większej historii, a nie zamkniętą opowieść. Książka osadzona jest na pograniczu fantasy i antyutopii, z wyraźnym naciskiem na społeczny porządek oparty o religijną instytucję, hierarchię „czystości” oraz konsekwencje życia w systemie kastowym. Autorka miała konkretny pomysł na fundament świata: teologia jako narzędzie władzy, segregacja jako „porządek moralny”, a do tego element „mocy” (primiony) wpleciony w strukturę społeczną tak, by nie był tylko ozdobą, ale mechanizmem różnicującym ludzi i przywileje. Jednym z najmocniejszych elementów tej powieści jest konsekwentnie zaprojektowany świat przedstawiony. Tremoriał nie zapada w pamięć jako malownicza sceneria, lecz jako precyzyjnie skonstruowany organizm społeczny - miasto, którego struktura przestrzenna odzwierciedla hierarchię władzy i statusu. Każda jego część rządzi się odmiennymi zasadami, posiada własny rytm życia, język i obyczajowość, a podziały klasowe nie pełnią roli tła, lecz stanowią realną siłę napędową konfliktów. Na uwagę zasługuje również warstwa klimatyczna utworu. Autorka umiejętnie balansuje między tonacją zbliżoną do powieści społecznej o historyzującym sznycie a narracją o wyraźnie sensacyjnym napięciu, które z czasem nabiera tempa. Początkowe partie rozwijają się spokojnie, z dbałością o szczegół i kontekst, jednak gdy fabuła osiąga właściwy rytm, narracja staje się płynna i angażująca, sprawiając, że kolejne rozdziały czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Ważnym filarem odbioru jest też para głównych bohaterów i ich dynamika. Relacja między nimi jest jednym z motorów przyjemności z lektury: pojawia się tu humor, sprzeczki, tarcia wynikające z różnic doświadczeń i pozycji. Jednocześnie warto zaznaczyć, że wątek uczuciowy ma raczej charakter drugoplanowy, często bardziej wpływa na motywacje i temperaturę scen niż dominuje konstrukcję fabuły. Jeśli chodzi o słabsze strony: tempo i proporcje. Rozwlekły początek oraz drobiazgowość opisów, które czasem mogą być odbierane jako budowanie wiarygodności, a czasem męczyć, gdy detale spowalniają narrację albo „dokładają” ekspozycji zbyt wprost. Drugim punktem zapalnym jest niedosyt wyjaśnień - zwłaszcza w kwestiach kluczowych dla świata. Czułam, że elementy takie jak primiony, różnice pomiędzy grupami społecznymi czy reguły działania instytucji religijnej są zarysowane na tyle sugestywnie, że rozbudzają ciekawość, ale nie zawsze są domknięte. Z jednej strony to buduje napięcie i chęć sięgnięcia po kontynuację, z drugiej rodzi frustrację: „dostaję zagadkę, ale nie dostaję satysfakcjonującego kawałka odpowiedzi”. Z tym łączy się też odbiór finału - z jednej strony jestem zachwycona jego „otwarciem” i efektem emocjonalnym, z drugiej uważam go za zbyt urwany przystanek. Trzecia sprawa to sama protagonistka. Laila bywa celowo „trudna”: wyniosła, uformowana przez dogmat, czasem irytująca, często naiwna w zderzeniu z rzeczywistością. I tu paradoksalnie widać siłę konstrukcji: to postać charakterystyczna, a jej przemiana jest ważną osią. Tyle że nie każdy może mieć cierpliwość do bohaterki, która długo myśli kategoriami systemu, zanim zacznie go kwestionować. Jeśli ktoś oczekuje natychmiastowej empatii i szybkiej ewolucji - może się odbić. Jeśli ktoś lubi obserwować, jak światopogląd pęka powoli, pod naciskiem doświadczeń - dostanie coś satysfakcjonującego. Pod względem stylistycznym jest to proza świadomie ukształtowana - momentami bardziej podniosła, nasycona leksyką i składnią, które mają budować wrażenie historycznej głębi oraz podkreślać kulturową odrębność świata przedstawionego. Taki wybór językowy wzmacnia atmosferę i sprzyja immersji: miałam poczucie obcowania z rzeczywistością posiadającą własną tradycję, obyczaj i porządek symboliczny. Opisy architektury, ceremoniału czy codziennych praktyk społecznych tworzą sugestywną panoramę miasta i jego mieszkańców. Jednocześnie ta dbałość o detal bywa obciążeniem dla dynamiki narracyjnej. Rozbudowane partie ekspozycyjne, drobiazgowe opisy przedmiotów, strojów czy obrzędów oraz rozciągnięte sceny dialogowe chwilami spowalniają tempo akcji, zwłaszcza w pierwszej części powieści. Stosunkowo duża objętość tomu przy jednocześnie wyraźnej, dużej czcionce oraz format wydania sprawiają wrażenie książki „rozciągniętej” objętościowo. Z kolei w warstwie dodatków brakuje elementu, który mógłby istotnie wzmocnić orientację w przestrzeni - mapy miasta i okolic. Przy tak silnie zarysowanej topografii oraz znaczeniu podziałów przestrzennych, wizualne dopełnienie w postaci planu Tremoriału byłoby naturalnym i funkcjonalnym uzupełnieniem. W mojej ocenie „W imię Boga” wypada najlepiej jako debiut z bardzo mocnym szkieletem świata i tematów, który momentami potyka się o własną drobiazgowość. To książka, która potrafi dać czytelnikowi przyjemność z zanurzenia w systemie społecznym i religijnym, ale stawia wymagania: trzeba zaakceptować, że to tom pierwszy, że część rzeczy jest tylko zasygnalizowana, i że rytm nie wszędzie jest równy. Jeśli jednak ktoś lubi fantastykę, która nie ucieka od pytań o władzę, klasę i moralność, a przy okazji buduje intrygę na przyszłość - to będzie odpowiednia książka dla Was. Z dużym uznaniem za konstrukcję świata i konsekwencję tematyczną, z rezerwą wobec momentów przegadanych i tego, jak wiele odpowiedzi zostaje odłożonych na później. Jeśli drugi tom dopnie część obietnic - ta historia ma potencjał, żeby wyraźnie urosnąć.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Chindōgu Marta Sobiecka
Chindōgu
Marta Sobiecka
„Chindōgu” Marty Sobieckiej to książka, która zyskuje wraz z upływem czasu. Im dłużej o niej myślę, tym bardziej ją doceniam. Moja przygoda z tym światem potoczyła się jednak nietypowo, bo zaczęłam od „Kaori”, a dopiero później sięgnęłam po wcześniejsze tomy. I wbrew pozorom wcale nie uważam tego za błąd. Czytając „Chindōgu”, wróciłam do świata, który był mi już znany, ale tym razem wydał się głębszy i bardziej niepokojący. To nie jest książka nastawiona na szybkie tempo czy nagłe zwroty akcji. Zamiast tego stawia na refleksję (nad technologią, wolną wolą i nad tym, jak często moralność ustępuje miejsca interesom bogatych i wpływowych). Ten spokojniejszy rytm narracji bywał dla mnie momentami wymagający, ale ostatecznie uważam go za dużą zaletę (bo pozwala skupić się na tym, co w tej historii najistotniejsze!). Kaori Nakamura to bohaterka, którą śledzę z zainteresowaniem, nawet jeśli nie zawsze udaje mi się nawiązać z nią emocjonalną więź. Jej zdystansowanie, zmęczenie i chłód wydają się naturalną reakcją na świat, w którym funkcjonuje - balansujący na granicy tego, co ludzkie i cyfrowe. To postać daleka od heroizmu, momentami niewygodna, ale właśnie dzięki temu autentyczna. Bardzo przemawia do mnie metafora ukryta w tytule. Chindōgu - przedmioty, które mają sprawiać wrażenie użytecznych, a w rzeczywistości okazują się zbędne - trafnie oddają sposób, w jaki w tej powieści przedstawiona jest technologia. Hologramy zmarłych, cyberterapie, VR czy bioboty jednocześnie zachwycają i niepokoją. Pozostaje pytanie, czy rzeczywiście pomagają żyć, czy raczej pozwalają uciec od bólu, odpowiedzialności i prawdziwych relacji? Wspaniały jest też japoński klimat powieści, obecny nie tylko w estetyce, ale przede wszystkim w mentalności postaci i społecznych zależnościach. Tradycyjne schematy, patriarchat, podwójne standardy i ostracyzm wobec ofiar funkcjonują tu ramię w ramię z nowoczesną technologią. Dzięki temu świat przedstawiony wypada niezwykle wiarygodnie i zaskakująco blisko rzeczywistości. „Chindōgu” to cyberpunk stonowany i pełen refleksji, skupiony na człowieku. Nie epatuje wizją przyszłości, lecz zadaje ciche pytania o to, czy w świecie naszpikowanym udogodnieniami sami nie stajemy się czymś zbędnym (kolejnym chindōgu, które łatwo wymienić). Bardzo liczę na to, że jeszcze spotkam się z Kaori Nakamurą. Jej historia i świat, w którym przyszło jej żyć, zostawiły u mnie ogromny niedosyt (taki, który zdecydowanie zachęca do dalszego czytania) :D
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 3 miesiące temu
Moja martwa dziewczyna Marcin Bartosz Łukasiewicz
Moja martwa dziewczyna
Marcin Bartosz Łukasiewicz
W mojej opinii książka była dobrym powiewem świeżości w osadzeniu akcji. Całość była napisana dosyć przyjemnym lekkim językiem. Humor autora zdecydowania wbił się w mój gust, było kilka fajnych odwołań do popkultury w naszym kraju które zostały umiejętnie wplecione. Same postacie nie były specjalnie interesujące czy zapadające w pamięć. Główny bohater jest znacznie delikatniejszym chłopakiem, głównie służący jako wsparcie dla Jutki w tej historii. Brakowało mi trochę większego zarysowania jego postaci, czym się zajmuje, jak poznał Jutkę czy cokolwiek co by go bardziej wyróżniło. Sama jego oblubienica, jest znacznie bardziej wyrazista (na niej jest też skoncentrowana cała powieść). Pokochałam jej cięty język, pewność siebie i wysoki temperament, w całej powieści jest też podkreślany zwłaszcza temperament. Czasami miałam wrażenie, że aż wręcz jest przesadzony? (Moment z funkcjonariuszami zwłaszcza. Mam zwłaszcza wrażenie, że są nad wyraz nieporadni w tej historii). Sam wątek kryminalny przyjemnie się śledzi, zwłaszcza w połączeniu z elementami nadprzyrodzonymi. Chociaż rozwiązanie mi aż tak się nie spodobało to nie było złe. Aczkolwiek co do elementów fantastycznych, miałam trochę problem jak funkcjonują z prawem tam. Jak już pojawiały się te kwestie, nie zostawały wyjaśniane. Śmierć jest tu też bardzo lekko traktowana, mimo że tylko nieliczni budzą się po śmierci. Niektóre postacie były też głupsze lub bardziej nieporadne pod fragmenty książki. Przedstawienie policji to był zwłaszcza ewenement. Ale przymykając oko na niektóre niedociągnięcia, przyjemna lekka lektura na wieczór. Jeśli jeszcze jakaś książka od autora przykuje mi oko, z przyjemnością sięgnę :)
Julia Twardowska - awatar Julia Twardowska
oceniła na 6 3 miesiące temu
Granty i smoki Łukasz Kucharczyk
Granty i smoki
Łukasz Kucharczyk
Następna powieść, z którą zapoznałam się dzięki Pyrkonowi i konkursowi literackiemu Fantastycznie utalentowani. Brała w nim udział druga część tej historii, ale przeczytałam też pierwszą. Z konkursowych pozycji ta chyba zrobiła na mnie najmniejsze wrażenie, ale nie jest to zarzut do autora – po prostu książka skierowana jest do nieco innych czytelników (pewnie też młodszych). Poza tym poziom konkursu był BARDZO wysoki i uważam, że każdy fan fantastyki powinien przeczytać wszystkie wyróżnione pozycje (a już zwłaszcza dwóch debiutanckich geniuszy Rapę z „Phenomenem” i Borowskiego z fantasy „Kwestia wyboru”). Wracając do Kucharczyka, obie powieści ocenię łącznie, bo są do siebie dość podobne i w tej samej konwencji. Są to całkiem zabawne książki rozrywkowe. Stylizowane może nieco na Pratchetta nie tylko z racji humoru (no niestety mistrz jest tylko jeden, może, może właśnie Borowski go trochę, ciutkę, minimalnie dogania, ale on jest chyba pratchettologiem, to mu łatwiej) ale i tematyki. Czyli uniwersytet na wesoło i opary absurdu. Fabuła jest dość prosta bez wielkich zaskoczeń, a bohaterowie nieco szablonowi. Jednak książkę czyta się lekko, jest w niej sporo zabawy literaturą i popkulturą, taka miła pozycja dla chwili relaksu. Poza tym bardzo szybko się czyta, więc z obiema powieściami można spędzić dwa przyjemne wieczory. W moim wypadku tak było i nie żałuję.
Czarna_Inez - awatar Czarna_Inez
ocenił na 7 3 miesiące temu
Kres zaślepionych Marcin Halski
Kres zaślepionych
Marcin Halski
Sięgając po „Czas zaślepionych” Marcina Halskiego, nastawiałam się na klasyczną, postapokaliptyczną przygodę, ale to, co otrzymałam, okazało się literacką hybrydą wywołującą skrajne emocje. Muszę jednak zaznaczyć, że do tej lektury podeszłam z konkretnym bagażem doświadczeń - jestem absolutnie oczarowana późniejszym piórem autora, które poznałam dzięki znakomitemu „Sołtysowi” oraz poruszającej „Bezdomności All Inclusive”. Mając w pamięci te nowsze tytuły, lektura dylogii „Zaślepieni” była dla mnie fascynującą podróżą sentymentalną do roku 2023. Pozwoliło mi to spojrzeć na te książki z szerszej perspektywy i z ogromną satysfakcją zaobserwować, jak imponujący progres warsztatowy dokonał się u Marcina Halskiego na przestrzeni lat. Trzeba oddać autorowi jedno - fundament historii o „zaślepieniu” jest absolutnie frapujący i to on trzyma czytelnika przy stronach, nawet gdy w tym wcześniejszym etapie twórczości pewne elementy jeszcze wymagały doszlifowania. Wizja ludzkości, w której każdy po osiągnięciu czterdziestego roku życia nieuchronnie zmienia się w bezrozumną, krwiożerczą bestię, ma w sobie coś z egzystencjalnego horroru. To bolesna metafora przemijania i lęku przed nieuchronnością losu. Klimat świata, w którym młodzi ludzie celebrują każdą chwilę, wiedząc, że ich czas jest policzony, a starsi z rezygnacją czekają na egzekucję, jest gęsty i autentycznie poruszający. Niestety, w pierwszym tomie, im głębiej wchodziłam w historię, tym bardziej czułam, że obcuję z postaciami, które momentami wydawały się zbyt surowe. Heni oraz towarzyszący mu Nieznajomy bywali mi momentami obojętni przez brak wyraźnie zarysowanej chemii, a ich relacja wydawała się nieco sterylna. Nieznajomy zbyt często przypominał mi milczącą postać, co w tamtym czasie autor wykorzystywał do budowania napięcia. Stylistycznie Halski już wtedy stawiał na prostotę i oszczędność języka, co pozwalało płynąć przez lekturę, choć pozostawiało pewien niedosyt w sferze opisów świata, który chciało się poznać znacznie dokładniej. Moja ocena pierwszej części była rozdarta, jednak to „Kres zaślepionych” okazał się krwawym i znacznie bardziej dynamicznym wypełnieniem tego szkicu. W kontynuacji widać już wyraźniejsze zarysowanie planu na to uniwersum, realizowane z bezwzględnością. To tutaj następuje radykalna zmiana perspektywy i serwowany jest nam technologiczny misz-masz, który idealnie „klika” z mrocznym klimatem. Ciężar narracji przesuwa się w stronę Soni, co uważam za bardzo trafny zabieg. Dziewczyna, uwięziona w lochach Walmii jako obiekt nieludzkich eksperymentów, staje się najbardziej „kompletną” i ludzką postacią w całym cyklu. Jej sytuacja - ciężarnej kobiety, której dziecko ma być kluczem do znalezienia leku - dodaje historii ogromnego ładunku emocjonalnego. To, co jednak najbardziej mnie zaskoczyło, to odważne wejście w wątki science-fiction i wyjaśnienie genezy zaślepienia jako skutku pogoni za nowymi technologiami. Ta wizja nadaje całości głębszy sens - to już nie tylko walka z mutantami, to gorzka refleksja nad tym, jak ludzka ambicja może doprowadzić do degradacji gatunku. Finałowy cliffhanger zostawia czytelnika w osłupieniu, udowadniając, że Marcin Halski już wtedy potrafił konstruować zakończenia, które nie dają o sobie zapomnieć. Podsumowując, lektura tej dylogii po poznaniu nowszych dzieł autora była niezwykle pouczająca. Choć „Zaślepieni” noszą cechy wcześniejszego warsztatu, ich koncept jest tak silny, że broni się sam. Widząc, jak autor rozwinął skrzydła w swoich późniejszych książkach, z jeszcze większą ciekawością będę wypatrywać jego kolejnych literackich kroków. Jeśli szukacie mrocznej, dystopijnej przygody, która zmusza do myślenia o tym, dokąd pędzimy jako cywilizacja, seria Marcina Halskiego - szczególnie czytana przez pryzmat jego ewolucji - będzie doskonałym wyborem.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 7 3 miesiące temu
Jemiolec Kajetan Szokalski
Jemiolec
Kajetan Szokalski
Blask Futury otwiera przed nami świat pełen kontrastów: z zewnątrz idealny, a w środku pełen napięcia i ludzkich słabości. Pomysł Kajetana Szokalskiego na eksperymentalne miasteczko, w którym losowo wybrani pracownicy muszą spędzić rok, jest oryginalny i daje wiele przestrzeni do obserwacji ludzkich zachowań w trudnych warunkach. Historia Juliana i jego motywacje wyraźnie odróżniają go od innych uczestników, co dodaje fabule głębi. Tajemnicza choroba zwana jemiolcem jest jednym z kluczowych elementów powieści – zagrożeniem, które dotyka matkę Juliana i wielu innych mieszkańców futurystycznego świata. Jej natura pozostaje niejasna, co wzmacnia napięcie i poczucie niepokoju. Choć książka to dystopia i science‑fiction, jej wizja przyszłości wcale nie jest tak odległa od rzeczywistości. Relacje międzyludzkie w Blasku Futury odzwierciedlają to, co obserwujemy dziś. Politycy składają puste obietnice, a społeczeństwo łatwo je przyjmuje. Różnice poglądów dzielą ludzi na skłócone grupy. Od lat nie wyciągamy wniosków z błędów i zamiast się jednoczyć, wciąż toczymy ze sobą niepotrzebne spory. Historia trzyma w napięciu, a zamknięta społeczność, niepokojące wydarzenia i stopniowe odkrywanie ciemnych stron bohaterów robią duże wrażenie. Ta książka spodoba się fanom dystopii, science‑fiction oraz mrocznych, psychologicznych opowieści o relacjach międzyludzkich w niepewnych czasach.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na 8 4 dni temu
Słowalkiria Anna Szumacher
Słowalkiria
Anna Szumacher
Trzymajcie się! Zapnijcie pasy i nie czytajcie/ słuchajcie w miejscach publicznych - lektura grozi niekontrolowanym parskaniem śmiechem! Żeby nie było, że nie ostrzegałam... To niesłychane, że dobiliśmy nareszcie do brzegu, tu bowiem kończy się nasza historia. I jeśli nie byłam pewna, czy "Słowalkiria" może mnie jeszcze czymś zaskoczyć, a w powietrzu wyczuwałam lekki zapach przesytu i powtarzalności - to trzeci tom, najbardziej pokręconego i oryginalnego cyklu w galaktyce, udowodnił, że co się nie da jak się da, a cytując klasyka oraz bohaterów książki "potrzymaj mi piwo. i smoka". Po prawdzie brak mi słów by opisać to jak świetnie się bawiłam. W trakcie lektury nie da się przewidzieć niemal niczego. Kto z kim i dlaczego oraz jak to wszystko się skończy (i czy to w ogóle ma prawo i możliwość się JAKOŚ skończyć?!). Bomba popkulturowych żarcików, słownokulturowy majstersztyk, i wprowadzenie pojęcia fantastyki na zupełnie nowy, ekstremalny poziom. Autorka garściami czerpie z wszystkiego co jej się nawinie, jakimś cudem tworząc z tego fenomenalną historię, kreując przesympatycznych bohaterów, utrzymując cudowną płynność treści. W tym tomie spotkamy piratów, żołnierzy, bogów, smoki i księżniczki, nie zabraknie też naszych ulubionych postaci. Z minusów - i to jest naprawdę ten jeden jedyny - to ogrom bohaterów pierwszo, drugo i trzecio planowych z początku przytłacza i chwile zajmuje ogarnięcie ich wszystkich. Ja książkę przesłuchałam. Przeczytana została tak genialnie, że nie wyobrażam sobie jej w innej formie. Ale tak na wszelki wypadek kupie jednak wersje papierową, bo to jest seria, której ciężko nie mieć na półce :).
Pajaczek_borderline - awatar Pajaczek_borderline
ocenił na 10 1 rok temu
Córki puszczy, siostry ognia Monika Godlewska
Córki puszczy, siostry ognia
Monika Godlewska
Zamknięta społeczność w otoczeniu tajemniczej Puszczy. Dzikość i cywilizacja, żelazne reguły i ciche knowania, miłość i zawiść, siła i strach, pragnienie wolności i aranżowane małżeństwa, magia i wyparcie. W świecie, w którym kobiety mają być posłuszne ojcom i mężom, żyją trzy siostry, Rachela, Judyta i Anna. Względną harmonię w Osadzie przerywa tragiczny wypadek, bestia krążąca po lesie sieje postrach, a w grę zaczyna wchodzić magia, która nie jest wcale mile widziana. Jest to opowieść napisana w sposób bardzo oryginalny - bowiem czytamy ją z różnych perspektyw. Historię widzimy oczami trzech sióstr, z których każda ma inny charakter, ambicje, słabości. Pomiędzy rozdziałami czuć przeskok, że patrzymy teraz oczami Anny czy Racheli, a jednocześnie nie wprowadza to chaosu. Może tylko odrobinkę na samym początku, zanim się przestawimy na taki sposób narracji. Ich historie fajnie się przeplatają i układają w spójną całość, dopowiadając to, czego nie mogliśmy dowiedzieć się będąc "w skórze" innej z sióstr. Podziwiam tę umiejętność pisania historii z oczu tylu postaci. Autorka musiała wczuć się w każdą z nich, a my otrzymaliśmy trzy perspektywy, które polubiłam na równi. Nie było więc myśli typu: "o nie, znowu rozdział Judyty" (a pamiętam, że miałam takie odczucia podczas lektury Natsuo Kirino "Prawdziwy świat", gdzie także mieliśmy mnogich narratorów). Na początku książki postaci są dobrze przedstawione, mamy klarownie wypisane kto jest kim, ale jednak czuć ich natłok. Ale! Na końcu książki jest spis występujących w niej rodów! Mega pomocny i nie raz do niego zaglądałam! Bardzo spodobał mi się styl pisania Moniki i budowa zdań. Miło czytać książkę, która napisana jest po prostu poprawnie. Nie ma błędów czy powtórzeń. Jest nieco wzniośle, ale bez patosu. Jeszcze drobna uwaga - w momentach, gdy pojawiał się Wilk, czyli nasza bestia mordująca mieszkańców, mogłoby być wprowadzone większe napięcie, stopniowa groza, bo jej mi troszkę brakowało. Jest to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością tej autorki i czuję się szczerze zachęcona. Jeśli lubicie klimaty wiedźm, magii, mrocznych tajemnic, knowań, a jednocześnie mnogość ciekawych bohaterów, silne postaci kobiece, wątki miłosne i zwroty akcji - z całego serca polecam tę lekturę! Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Nieświat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nieświat