rozwińzwiń

Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne

Okładka książki Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne autorstwa Peter Watts
Okładka książki Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne autorstwa Peter Watts
Peter Watts Wydawnictwo: Vesper Seria: Wymiary fantasy, science fiction
548 str. 9 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Wymiary
Data wydania:
2026-03-11
Data 1. wyd. pol.:
2026-03-11
Liczba stron:
548
Czas czytania
9 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384080344
Tłumacz:
Janusz Ochab
Bliżej...
Zbiór, który oddajemy w ręce czytelników, zawiera kilkanaście nigdy wcześniej nie publikowanych w Polsce opowiadań autora znanego m.in. z takich powieści jak „Rozgwiazda” czy „Ślepowidzenie”.

Teksty które składają się na „Masę krytyczną” nie powstały jako spójny projekt tematyczny. Nie łączy ich więc wspólny motyw, lecz sposób patrzenia na świat, a perspektywa Wattsa jest jednoznaczna: głęboko sceptyczna wobec optymistycznych narracji o wyjątkowości gatunku ludzkiego. Autor nie poddaje się pokusie idealizowania człowieka – przeciwnie, konsekwentnie ukazuje nas jako biologiczne organizmy zdominowane przez ewolucyjnie ukształtowane instynkty, niezdolne do realnej zmiany mimo świadomości zagrożeń, jakie sami tworzymy.

W centrum jego prozy znajduje się człowiek – nie jako istota wybrana, lecz jako kolejny ssak, uwikłany w paradoksy własnej neurobiologii. Watts pisze o inteligencji ujarzmionej przez pierwotne odruchy, o zdolności przewidywania, która nie przekłada się na działanie, o poznawczej strukturze, która generuje iluzję wolnej woli i duchowości.

To zbiór tekstów, które nie szukają łatwych odpowiedzi. Zamiast tego oferują konsekwentną, analityczną i bezkompromisową próbę zrozumienia człowieka w jego biologicznym i społecznym uwikłaniu.

„Mam bardzo ograniczone zaufanie do historii wychwalających Szlachetność Ludzkiego Ducha albo traktujących ludzkość jako coś wyjątkowego, godnego przetrwania. Nasz tragiczny paradoks polega na tym, że mózg, który wyewoluował, by radzić sobie z krótkoterminowymi problemami, teraz musi mierzyć się z zagadnieniami o zasięgu globalnym i długofalowymi konsekwencjami kryzysów, które sami stworzyliśmy. […] Piszę o gatunku, którego cechą charakterystyczną jest chroniczne zakłamywanie rzeczywistości. O istotach o boskiej inteligencji, które nadal pozostają niewolnikami idiotycznych odruchów z pnia mózgu. O mechanicznych woreczkach z chemikaliami i prądem, które wmawiają sobie, że życie tchnął nie w nie boski duch. Piszę o ludziach takimi, jacy są — nie takimi, jakimi chcieliby się widzieć.

I naprawdę chciałbym, żeby więcej moich kolegów pisało o tym samym.”

Peter Watts
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne

Średnia ocen
7,5 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne

avatar
151
101

Na półkach:

Wylądowała nowa książka Wattsa. Dostaliśmy niecałe 500 stron opowiadań i niecałe 100 stron esejów. Jak wyszło? Różne. Kilka opowiadań jest naprawdę świetnych. Jest kobieta którą zmieniono w żywą broń, która być może dokonała zbrodni wojennej. Jest opowiadanie “mądrość tłumów” które czyta się jak niezrealizowany odcinek Black Mirror. Są opowiadania w świecie Ryfterów i w świecie Ślepowidzenia. Zbiór jest bardzo aktualny. Dostajemy opowiastkę o nienawiści do miliarderów, o fizjologicznej agresji wobec wielkiej korporacji, jest też świetna historyjka o tym jak udziela się nam obcowanie z modelami językowymi. To Watts, więc nie zabrakło tematów świadomości, łączenia umysłów i zlewających się jaźni. Do tego dawka rozważań o etyce i moralności.

Jeśli idzie o pożywkę dla rozmyślań, zbiór jest na piątkę z plusem. Literacko, bywa ciężko. Dawno nie czytałem Petera Wattsa, więc nie jestem pewien czy zawsze tak u niego było, ale niektóre teksty czytało się opornie. Ale może to być kwestia tłumaczenia i redakcji. Tu dochodzimy do największej wady “Masy krytycznej”. Książka ma sporo błędów najróżniejszej maści. Kalki językowe, mieszanie rodzajów, literówki. Nie jest to tragedia, ale wydawnictwo powinno się wstydzić puszczenia tylu baboli. Ukoronowaniem tego jest błąd w tłumaczeniu tytułu (!) jednego z opowiadań.

A co z felietonami? Są OK. Dostajemy fajną perspektywę Wattsa na optymizm i pesymizm. Wyjaśnia, że jeśli mamy być choć odrobinę realistyczni w bliskim SF, to nie obejdziemy dystopii. W końcu już żyjemy w dystopii. Jest trochę prywaty, gdzie autor opisuje swoje starcie z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, potem kolejna dawka o etyce i moralności i ciekawy spin w kwestii modeli językowych. Biorąc pod uwagę status Wattsa w Polsce myślę, że zbiór może paść ofiarą ogromnych oczekiwań. Ale to solidna dawka dobrego SF.

Wylądowała nowa książka Wattsa. Dostaliśmy niecałe 500 stron opowiadań i niecałe 100 stron esejów. Jak wyszło? Różne. Kilka opowiadań jest naprawdę świetnych. Jest kobieta którą zmieniono w żywą broń, która być może dokonała zbrodni wojennej. Jest opowiadanie “mądrość tłumów” które czyta się jak niezrealizowany odcinek Black Mirror. Są opowiadania w świecie Ryfterów i w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

W podstawówce moją najwyższą oceną z kartkówki z języka polskiego była dwójka. Od tamtego czasu trochę się zmieniło ale nie tak wiele. To żeby wam uzmysłowić jak mało wyłapuję "baboli" w książkach. Już częściej w oczy rzucają mi się kiepskie przekłady słów/zwrotów IT z języka angielskiego.
To co się wyprawia w tym wydaniu jest nie do opisania. Jacob94 poświęcił na to akapit więc polecam przeczytać, a od siebie dodam że konto założyłem specjalnie po to by podkreślić jak źle się czyta "Masę krytyczną..."
Opowiadania Watts'a jednak warte przemęczenia się nawet po takim potraktowaniu jakie zaserwował nam Vesper dalej dają masę frajdy - szczególnie te rozbudowujące świat "Ślepowidzenia".
Opowiadania polecam i to opowiadania dostają ocenę 7/10.
Książki już z czystym sercem nie mogę. Tu raczej powinna być akcja zwrotu pieniędzy od wydawnictwa lub darmowa kopia wersji poprawionej.

W podstawówce moją najwyższą oceną z kartkówki z języka polskiego była dwójka. Od tamtego czasu trochę się zmieniło ale nie tak wiele. To żeby wam uzmysłowić jak mało wyłapuję "baboli" w książkach. Już częściej w oczy rzucają mi się kiepskie przekłady słów/zwrotów IT z języka angielskiego.
To co się wyprawia w tym wydaniu jest nie do opisania. Jacob94 poświęcił na to akapit...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
541
175

Na półkach:

Jedną z najważniejszych cech literatury science fiction jest dla mnie jej funkcja ostrzegawcza. W najnowszym zbiorze opowiadań Peter Watts przestrzega nas przed dramatycznymi konsekwencjami dalszego powierzania naszej prywatności w ręce wielkich korporacji, mówi o rosnącym wpływie sztucznej inteligencji oraz algorytmów na funkcjonowanie społeczeństw, pokazuje świat, w którym niepohamowana konsumpcja doprowadza do znaczącej degradacji środowiska naturalnego i postępujących zmian klimatu, zastanawia się nad kwestią delegowania winy i odpowiedzialności w realiach coraz większego uzależnienia od technologii, snuje wizje inwazyjnych - i moralnie wątpliwych - metod ulepszania człowieka na polu bitwy (bo na co żołnierzowi świadomość i wyrzuty sumienia? Wystarczy, aby wykonywał rozkazy),zwraca uwagę na systematyczne podkopywanie swobód obywatelskich.

Autor swobodnie łączy powyższe tematy z intrygującymi, futurystycznymi koncepcjami w rodzaju „co jeśli?”. Co jeśli 15 milionów umysłów połączy się w jeden na 21 sekund? Co jeśli napotkamy we wszechświecie inny rodzaj życia, które nie będzie zdawało sobie nawet sprawy, że stanowi potencjalne zagrożenie dla naszego przetrwania? Jak zareaguje społeczeństwo po przekroczeniu punktu, w którym nie ma już dla nas ratunku? Co się stanie, jeśli (kiedy!) teoria martwego internetu się urzeczywistni? Czy zezwolimy innym umysłom niż tradycyjnie ludzkie na rozwój i uznamy ich prawo do samostanowienia? Co jeśli damy ludziom możliwość zbombardowania dowolnego miejsca na kuli ziemskiej w drodze głosowania? Czy za pomocą mikrobioty jelitowej można zaprogramować określone zachowania? Czy świadomość jest energetycznym obciążeniem i inteligentny, niezwykle złożony system będzie dążył do jej minimalizacji? Czy AI nas wszystkich wykończy, a jeśli tak, to dlaczego prawdopodobnie nie będzie to przypominało wizji rodem z filmów science fiction?

Peter Watts jawił mi się kiedyś jako pisarz mroczny i depresyjny. Paradoksalnie po przeczytaniu tego zbioru, w którym świat chyli się ku upadkowi, a ludzie popychają go w stronę otchłani jeszcze skuteczniej, zmieniłem moją opinię. Ostatecznie w wielu opowiadaniach bohaterzy potrafią podjąć trudną, niepopularną decyzję, czasami w desperacji starają się uratować świat krzywdząc jednocześnie jednostki, innym razem stają w kontrze do rozwiązań łatwych i bezpiecznych. Niekiedy jednak to zło wygrywa: zaufanie zostaje zdradzone, zbrodnia popełniona. Watts słusznie moim zdaniem zauważa w pierwszym eseju, iż prawdziwą tragedią tych opowiadań jest fakt, że świat przestawiony dochodzi do punktu, w którym te brutalne rozwiązania są najlepszą opcją na przetrwanie. Dlatego po przeczytaniu tego zbioru postrzegam twórczość tego autora nie jako wyraz jego rozczarowania gatunkiem ludzkim, lecz jako krzyk rozpaczy, upust złości – „obudźcie się, do jasnej cholery, bo jeśli dalej będziemy postępować w określony sposób, to skończymy tam, gdzie bohaterowie moich opowieści”. Być może utwory Wattsa są odrobinę paranoidalne (choć nie do tak wielkiego stopnia, jakbyśmy chcieli, aby wskazywała na to rzeczywistość),być może nie oferują (przeważnie) klarownych alternatyw, realistycznych rozwiązań w oparciu o to co wiemy o ludzkiej naturze i ekonomii nastawionej na zysk, z drugiej strony pisarz ten świetnie zarysowuje wektory zagrożeń współczesnego świata i jest to bezdyskusyjna wartość jego tekstów. A jego „wake-up call” działa niczym kubeł zimnej wody.

Niektóre tematy w zbiorze powtarzają się, świat przedstawiony wydaje się wspólny dla wszystkich tekstów, choć wydarzenia osadzone są w różnych punktach na linii czasu. Dialogi - bardzo dynamiczne i merytorycznie wciągające. Pamiętam, że 10 lat temu miałem lekki problem z czytaniem Wattsa, bo tak często treść wymagała rozumienia domyślnych kontekstów. Gdy już trochę głębiej siedzisz w tym hard SF i przyswoiłeś odrobinę wiedzy poprzez absorpcję treści popularnonaukowych, te dialogi są niebywale interesujące. Nie ma w nich grama waty słownej, okrojone do absolutnego minimum, tak że czytelnik wierzy w ich autentyczność (na zasadzie: widać, jak rozmawiają ze sobą dobrze poinformowane strony) i jednocześnie sprawiają niebywałą intelektualną przyjemność z podążania za autorem i samodzielnego wypełniania podtekstów znaczeniowych. Podoba mi się, że Watts traktuje mnie jak równorzędnego partnera w dyskusji.

Głównym tematem większości publicystycznych esejów jest pojęcie świadomości oraz jak odnosi się do takich zjawisk jak inteligencja, instynkt przetrwania, zdolność odczuwania emocji. Bardzo ciekawe, choć dla kogoś kto słuchał wielu wywiadów z Peterem Wattsem nie jest to coś nowego. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj teoretyczna zasada minimalizacji wolnej energii w kontekście świadomości (sformułowana przez neurobiologa Karla Fristona, rozpowszechniona w książce Marka Solmsa „The Hidden Spring” z 2021 roku).

Na końcu przejdźmy do tematu, którego nie chciałem poruszać, a który wydaje mi się niestety najważniejszy. Wydawnictwo Vesper (ciężko uwierzyć, że to mówię) dało ciała z korektą. Prawdopodobnie jest tu tyle błędów ile we wszystkich pozostałych książkach wydawnictwa jakie posiadam. Nie mam ochoty od nowa napędzać się negatywnymi emocjami na sam koniec wywodu, skopiuję po prostu to, co napisałem już wcześniej w mediach społecznościowych:

„Ponad 100 błędów na pewno. Niekonsekwencja płci bohatera (widział/widziała),rzeczy typu "nigdy w życiu nie doświadczyłem czegoś podobnego w życiu" (ilustracja zasady, nie przykład 1:1),złe odmiany (notorycznie),głupotki typu "bo" zamiast "do", nieusunięte powtórzenia, automatyczne tłumaczenie her/his, które w angielskim występują częściej niż w polskim, np. po angielsku pisze się "she scratched her eye" ale po polsku już nie „podrapała się w jej oko”. Przykład zmyślony, ale ilustrujący regułę. Były takie ciągi wielu czynności, które po angielsku miały formę „do her something, do her something”, a w polskim powinny przybrać postać czasownika w stronie czynnej (podrapała się) albo porzucić "her" całkowicie („pościeliła łózko”, a nie „pościeliła jej łóżko”). Brakujące słowo "nie" zmieniające znaczenie. Wisienka na torcie: w jednym opowiadaniu jest odliczanie do 5 rano, konsekwentnie do tej godziny, bez wyjątków. No i tu ktoś dwukrotnie źle się doliczył minut. A Izrael jest na południe od Afryki, wiecie? Pomylono się także w tytule opowiadania – „The Twenty-One Second God” został przechrzczony na „DZIESIĘCIOjednosekundowego Boga”. Z kolokwializmu „po prostu” za każdym razem znika „po”. No masa tego. I o ile przyjemności z czytania mi takie rzeczy zwykle nie odbierają, o tyle w tym przypadku wyjątkowo mnie irytowały”.

To nie jest zamknięty katalog, to jest coś, co napisałem w 5 minut na bazie ułomnej pamięci, a gdybym przykładał większą wagę do pomyłek i wypisywał je z myślą o jakieś recenzji, byłoby tego więcej. Opuściłem też liczne czepialstwo o detale (np. z frazą „Internet of Things” spotkałem się pewnie setki razy i za każdym razem tłumaczona była jako „Internet Rzeczy”, a nie „Przedmiotów”. Nawet nasza strona rządowa używa tej pierwszej wersji). Przy czym nie jestem jakimś guru języka polskiego i często nawet nie rozumiem błędów, które wytykają humaniści w kontekście szyku zdania (gdy przymiotnik/czasownik w zdaniu podrzędnym odnosi się do niewłaściwego podmiotu. Może nie, że nie rozumiem, ale nie wiem, jak czasami takie rzeczy zmienić, aby było poprawnie). Mój mózg tego świadomie nie rejestruje, często po prostu domyślam się, czego dotyczy zdanie podrzędne i lecę dalej. Tego typu błędów nie zarejestrowałem też w tej książce ale biorąc pod uwagę, że moim zdaniem widać WYRAŹNIE, że książka nie została przeczytana w celach korekty (ograniczono się wyłącznie do poprawy ortografii metodą maszynową) prawdopodobieństwo, że takowe występują oceniam na wysokie. Jestem wyznawcą zasady „jeśli dostrzegasz x błędów można założyć, że w rzeczywistości jest ich kilka razy więcej”. A błędy w tym wydaniu w sposób rażący rzucają się w oczy.

Czuję się rozdarty. Z jednej strony treść opowiadań ogromnie przypadła mi do gustu, najlepsze teksty są uważam naprawdę znakomite, dlatego chciałbym zachwalać i zachęcać aby każdy fan hard SF zaopatrzył się we własny egzemplarz. Z drugiej jednak nie mogę z czystym sumieniem nie podkreślić, że kupujecie produkt wybrakowany, z korektą o zaledwie jeden poziom lepszą niż ta w Papierowym Księżycu. Chciałbym kiedyś ujrzeć wydanie II poprawione, jednocześnie aby do tego doszło, pierwsze wydanie musi się dobrze sprzedać. Ciężka sytuacja.

Podsumowując: bardzo ciekawy, bezkompromisowy, walący po łbie zbiór, pełny zachwycających pomysłów, które pociągają wyobraźnie na rzadko osiągane wyżyny. Wielki karny ptak dla osoby odpowiedzialnej za korektę (chyba, że wina leży po stronie wydawnictwa, które przez przypadek oddało do druku wersję bez korekty lub po etapie wstępnej korekty w wordzie). Dodatkowo, aby podkreślić moje frajerstwo, zamierzam nabyć wyd. II poprawione, jeśli tylko kiedykolwiek się ukaże. Kupujecie więc na własne ryzyko.

Luźne myśli:
1. W mojej opinii na temat debiutu Michała Remiszewskiego "Wieloraka Emergencja" wysnułem przypuszczenie, że autor chyba lubi Petera Wattsa. Po przeczytaniu tego zbioru jestem tego pewien :D Jeśli jesteście wyrozumiali względem debiutantów, którzy warsztatowo mają pewne braki, ale lubicie SF w stylu Wattsa, to możecie spróbować naszego polskiego spadkobiercę (zachowując wszelkie proporcje i tonując oczekiwania).
2. Uwielbiam tematykę świadomości oraz kontaktu międzygatunkowego w science fiction. Jeśli również was interesuje to zagadnienie, z najnowszych pozycji na naszym rynku warto sobie przyswoić "Górę pod Morzem" Raya Naylera oraz "Dzieci Ruiny" Adriana Tchaikovskiego.

Jedną z najważniejszych cech literatury science fiction jest dla mnie jej funkcja ostrzegawcza. W najnowszym zbiorze opowiadań Peter Watts przestrzega nas przed dramatycznymi konsekwencjami dalszego powierzania naszej prywatności w ręce wielkich korporacji, mówi o rosnącym wpływie sztucznej inteligencji oraz algorytmów na funkcjonowanie społeczeństw, pokazuje świat, w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

230 użytkowników ma tytuł Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne na półkach głównych
  • 208
  • 18
  • 4
47 użytkowników ma tytuł Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne na półkach dodatkowych
  • 29
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Ocena 7,1
Obcość Aleksandra Bednarska, Michał Brzozowski, Daria Czyszkowska, Filip Duval, Sylwia Finklińska, Dorota Gdańska, Natalia Kędra, Natalia Klimaszewska, Natalia Kubicius, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Krzysztof Marciński, Krzysztof Niedzielski, Marcin Opolski, Aleksandra Paprota, Arkadiusz Pindral, Kamila Regel, Weronika Rogalska, Aleksandra Rybacka, Ewa Ryfun Jakubowska, Tymoteusz Adam Leonard Sokołowski, Katarzyna Szelenbaum, Szymon Szymański, Peter Watts, Sylwia Wełna, Anna Wołosiak-Tomaszewska, Aleksandra Woźniak-Marchewka, Paweł Zbroszczyk
Okładka książki Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Ocena 3,0
Made To Order: Robots and Revolution Brooke Bolander, John Chu, Daryl Gregory, Peter F. Hamilton, Rich Larson, Ken Liu, Ian R. MacLeod, Annalee Newitz, Tochi Onyebuchi, Suzanne Palmer, Sarah Pinsker, Vina Jie-Min Prasad, Alastair Reynolds, Kelly Robson, Sofia Samatar, Peter Watts
Peter Watts
Peter Watts
Peter Watts - kanadyjski, anglojęzyczny pisarz S-F i biolog morski, zajmujący się ssakami. Jest ateistą. Generalnie, Peter Watts jest o wiele większym optymistą, niż można by się po nim spodziewać. Przez większość dorosłego życia nie mógł się zdecydować, czy zostać pisarzem, czy naukowcem, w rezultacie zostając skrajną hybrydą tych dwóch gatunków. Zdobył szereg nagród w dziedzinach tak odległych od siebie jak biologia ssaków morskich, film dokumentalny i fantastyka naukowa. Te osiągnięcia nie uderzyły mu jednak do głowy, bo nigdy nie wiązała się z nimi większa kasa. Poświęcił dziesięć lat na uzyskanie różnych tytułów naukowych z ekofizjologii ssaków morskich (to dopiero jest bezgraniczny optymizm),przez kolejne dziesięć usiłował zarobić na życie tymi kwalifikacjami, nie stając się popychadłem rozmaitych grup nacisku. To okazało się sporo trudniejsze, niż początkowo wyglądało; w latach 90-tych płacili mu kolejno: ruch obrońców przyrody za obronę morskich ssaków, amerykańskie firmy rybołówcze za ich szpiegowanie, kanadyjskie władze – za ich ignorowanie. W końcu zdecydował, że skoro i tak wplata naukę w fikcję, może równie dobrze dodać jeszcze paru bohaterów, fabułę i spróbować sprzedać na jakiś rynek, szerszy niż „Przegląd Teoretycznej Biologii”. Z mieszanym sukcesem, należy rzec. Pierwsza powieść, Starfish, została wyróżniona przez „New York Timesa”, zasłużyła sobie na „zaszczytną wzmiankę” wśród laureatów nagrody Johna W. Cambella oraz na odrzucenie przez niemieckie i rosyjskie wydawnictwa jako „zbyt mroczna”. (Zbyt mroczny dla Rosjan – z tego osiągnięcia jest Watts szczególnie dumny, choć nadal zdumiewa go, że tłumaczono tę książkę na włoski.) Odtąd zaczął się także kultowy status książki wśród dręczonych egzystencjalnymi niepokojami nastoletnich blogerek, identyfikujących się z główną bohaterką Starfisha. Najnowszą książkę Wattsa, Ślepowidzenie (2006) najlepiej określić mianem powieści o pierwszym kontakcie, zgłębiającej naturę i ewolucyjne znaczenie świadomości, w której występują kosmiczne wampiry. Wbrew wszelkim przewidywaniom, nie była klęską komercyjną – przeżyła wprawdzie odrzucenie przez pół tuzina wydawców, mikroskopijny pierwszy nakład, zero zamówień od największej amerykańskiej sieci księgarń, brak sensownych notek reklamowych, wątpliwą okładkę oraz samobójczy akt desperacji, w którym autor zaczął rozdawać ją za darmo przez sieć, na licencji Creative Commons. Gdy piszę te słowa, ukazuje się czwarte wydanie Ślepowidzenia, w twardej oprawie, jest ono tłumaczone na kilka języków; zostało także nominowane do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory, wygrywając dokładnie zero z nich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tau Zero. Korytarze czasu Poul Anderson
Tau Zero. Korytarze czasu
Poul Anderson
Opinia dotyczy tylko powieści Tau Zero. Ciekawe połączenie twardej (naprawdę twardej) fantastyki naukowej z odrobiną telenoweli ;) Oj, ma autor rozmach. Im dalej w powieść tym bardziej nie mogłem się nadziwić zuchwałości Andersona. Bo zuchwałość to chyba najtrafniejsze słowo na to co wyprawia autor z prawami fizyki i względnością czasu. Żeby nie było, żaden ze mnie ekspert, ale nawet jako laik dostrzegłem, że autor chyba nieco przegina, albo (jak ktoś już wspomniał) opierał się na przestarzałych prawidłach fizyki. Niemniej jednak książka na swój sposób fascynuje. Wspomniany rozmach jest mimo wszystko pociągający i intrygujący. A przygoda załogi Leonory Christii godna pozazdroszczenia mimo, że bohaterowie muszą przetrwać wiele ciężkich chwil i pokonać masę trudności. Książkę czytało mi się zatem z dużym zainteresowaniem i nieraz ciężko było się od niej oderwać.  A co wspomnianych elementów telenoweli, to wiadomo, oprócz przygód i problemów technicznych załogi autor musiał też się trochę skupić na ich dość skomplikowanych relacjach, przede wszystkim łóżkowo-uczuciowych ;) Bohaterów jest całkiem sporo, więc w tak krótkiej powieści ciężko było poświęcić wszystkim należytą uwagę, stąd może powstać wrażenie powierzchownego ich potraktowania. Osobiście polubiłem tylko Reymonta, który jest naprawdę fajnie napisany. Autor próbuje też ugryźć temat izolacji i rozłąki z planetą Ziemią oraz nota bene z całą ludzkością. Czy mu to wychodzi, ciężko mi ocenić. Ale to też może być kwestia zbyt dużej ilości postaci. Jak już wspomniałem Tau Zero to bardzo twarda fantastyka naukowa. Mnie trochę przytłoczyła ilość terminologii z dziedziny fizyki i naukowych opisów. wielokrotnie przyłapałem się na tym, że odpływam myślami i nie wiem o czym czytam. Ale z pewnością znajdzie się wiele osób, którym to się podobało, bo autor rzeczywiście jest dobry w te klocki i ma ogromną wiedzę. Myślę więc, że powieść tę śmiało można polecić osobom, które lubią się trochę pomóżdżyć :)
Rocannon - awatar Rocannon
ocenił na73 miesiące temu
Swar Anna Sokalska
Swar
Anna Sokalska
„Swar” to ogromna książka (grubasek) z równie potężną historią. Na ile jednak ta wielkość przełożyła się na jakość i przyjemność z czytania? Na początek muszę przyznać, że mam mieszane uczucia w stosunku do „pisania historii na nowo” zwłaszcza z wplataniem w nią elementów fantastyki. Nie czytam wielu takich pozycji jednak od czasu do czasu mam ochotę sięgnąć. I tak o to, nim się obejrzałam, trzymałam w łapkach pięknie wydaną książkę o intrygującym tytule. To już druga książka w ostatnim czasie, z którą musiałam się rozstać żeby powrócić na nowo i zostać już do końca. Bo choć początek mnie zaciekawił, to już po chwili odczułam dziwny zgrzyt oraz nierówność. I nie chodzi tu o styl czy prowadzenie historii, ale o to, że mamy tu naprawdę ogromną mnogość bohaterów. W przeplatających się rozdziałach poznajemy jak gdyby osobne historie, które gdzieś tam, później, mają się ze sobą splatać. Tu właśnie pojawił się mój problem – nie każdy bohater był dla mnie interesujący i nie o każdym chciałam czytać tak wiele. Na szczęście jednak, po nabraniu dystansu, ostatecznie udało mi się wbić w książkę, zakleszczyć swoją uwagę i już do końca dość przyjemnie spędzić czas. Także to był dla mnie największy minus, który łączył się z tym, że momentami miałam problem w połapaniu się kto był kim, z kim walczył i dlaczego. Mam wręcz odczucie, że wielu bohaterom można byłoby poświęcić osobne książki lub stworzyć z tego serie. Ale to moje indywidualne wrażenie ;). Trzeba natomiast oddać autorce, że świetnie oddała klimat wczesnego średniowiecze, niczego nie wygładzała umiejętnie dawkując nam surowość tamtych czasów. Styl pisania sprawiał, że kiedy już zaczynało się czytać, przez tekst płynęło się z prawdziwą przyjemnością. Na koniec książki – coś co pajączki lubią najbardziej – prawda historyczna. Autorka poświęciła swój czas by przytoczyć nam fakty historyczne, na których utkała swoją opowieść i to jest naprawdę świetne.
Pajaczek_borderline - awatar Pajaczek_borderline
ocenił na73 miesiące temu
Absolucja Jeff VanderMeer
Absolucja
Jeff VanderMeer
To zdecydowanie jedna z najbardziej pokręconych serii, jakie książkowy świat widział. I mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem robi się… jeszcze bardziej ekstremalnie. To już nie jest zwykła jazda bez trzymanki — to jazda w totalnym chaosie, niezrozumieniu i ciągłym poczuciu, że zaraz coś się wyjaśni… tylko że się nie wyjaśnia. Wręcz przeciwnie — każdy kolejny tom zamiast dawać odpowiedzi, dokłada tylko kolejne pytania. Ten tom jest pod tym względem jeszcze bardziej wymagający niż poprzednie. I niestety — również bardziej męczący. Mamy tutaj ogromną ilość bardzo długich, szczegółowych opisów, które momentami skutecznie utrudniają czytanie i odbiór całej historii. Szczerze? Nie mam pojęcia, co autor miał w głowie, pisząc tę część 😅 Bo jeśli poprzednie tomy były już pokręcone, to tutaj wchodzimy na zupełnie inny poziom absurdu i… antylogicznego hardcore’u. Jednocześnie — i to jest w tym wszystkim najdziwniejsze — ta seria ma w sobie coś takiego, co nie pozwala jej porzucić. Mimo chaosu, mimo braku odpowiedzi, mimo momentów totalnego zagubienia… chce się czytać dalej. To są książki, które potrafią w jednej chwili sprawiać wrażenie spójnych i logicznych, a za moment wrzucają czytelnika w sceny, które wyglądają, jakby zostały wyjęte z zupełnie innego uniwersum. To jest jednocześnie fascynujące i potwornie frustrujące. Największym problemem jest jednak to, że jesteśmy już przy czwartym tomie, a fabuła… praktycznie stoi w miejscu. Nie dostajemy odpowiedzi na pytania, które pojawiły się już na początku serii. Nic się nie wyjaśnia, a mętlik w głowie tylko się pogłębia. Ale może właśnie w tym tkwi fenomen Strefy X? Tego nie da się łatwo wytłumaczyć — to trzeba po prostu przeczytać i samemu tego doświadczyć. To historia, po której zostaje w głowie chaos, setki pytań i poczucie, że nic tutaj nie jest oczywiste. Mimo wszystkich wad, ta seria wyróżnia się na tle innych jak mało która. Jest specyficzna, wymagająca i zdecydowanie nie dla każdego. To książki dla czytelników, którzy lubią eksperymenty, dziwność i historie „inne niż wszystkie”. Ja zdecydowanie należę do tego grona… więc zostaję w Strefie X dalej 😄
z-ksiazkoholiczka - awatar z-ksiazkoholiczka
oceniła na716 dni temu

Cytaty z książki Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Masa krytyczna i inne materiały rozszczepialne