rozwińzwiń

Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej

Okładka książki Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej autora Andrzej Marceli Cisek, 9788389929570
Okładka książki Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej
Andrzej Marceli Cisek Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Finna Seria: Seria Napoleońska [FINNA] historia
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Seria Napoleońska [FINNA]
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389929570
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej

Średnia ocen
6,5 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej

avatar
22
7

Na półkach:

Chyba tak jak poprzednicy zastanawiam się nad celem tej książki. Na początku mnie wciągnęła, ale później gdy okazało się że to zbiór krótkich życiorysów bazujących na niepotwierdzonych słuchach czy plotkach to mnie znudziła.

Chyba tak jak poprzednicy zastanawiam się nad celem tej książki. Na początku mnie wciągnęła, ale później gdy okazało się że to zbiór krótkich życiorysów bazujących na niepotwierdzonych słuchach czy plotkach to mnie znudziła.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
727
686

Na półkach:

„Po dwu zamachach na cara Aleksandra II: pierwszym nieudanym w paryskim Lasku Bulońskim, gdzie strzelał samotny Polak, Antoni Berezowski (1864) drugim udanym w Petersburgu, w wykonaniu członka Narodnoj Woli, młodego Ignacego Hryniewickiego (1881) – nastąpiło utworzenie w Rosji rewolucyjnej Narodnoj Woli.” (ze wstępu Jacka Trznadla, spisuję z pdf)
W jaki sposób Narodnaja Wola miała powstać p o zamachu, jaki nakazała? Zagadka. Zamach Berezowskiego nastąpił nie w 1864, lecz w 1867 po zmachu Karakozowa (1866). Zamach Hryniewieckiego był ostatnim z szeregu zamachów Narodnoj Woli. Zatem było tych zamachów znacznie więcej niż dwa.
Jeśli wplątywać narodowolców do tej książki, należałoby dodać, że ich wzorcem była zabójczyni Marata Charlotta Corday (Jan Kucharzewski „Terroryści” Warszawa 1931, s. 259) lecz o tym już ani słowa. A szkoda.

„Jakby odpowiedzią na francuską proklamację Republiki stała się Konstytucja 3 Maja” proklamacja ta była półtora roku p ó ź n i e j, we wrześniu 1792. Chyba że nastąpiło jakieś zapętlenie czasu...

„W Panu Tadeuszu Mickiewicz nazwie Napoleona "bogiem wojny", ale powstrzyma się od kontynuowania epopei poza granice Polski, w przynoszącej klęskę moskiewskiej wyprawie.” Utwór ten jest w ocenie Napoleona niejednoznaczny, przy licznych zachwytach widać mało entuzjastyczne uwagi Maćka w księdze XII.
„W Paryżu podtrzymują kult Napoleona: Słowacki w wierszu "Na sprowadzenie prochów Napoleona", Mickiewicz w publicystyce paryskiej "Trybuny Ludów", nawiązującej zresztą swoim tytułem, lecz z charakterystyczną zmianą, do pisma Georges’a Babeufa z czasów Wielkiej Rewolucji.” Mickiewicz w „Trybunie” różne róźności tworzył, 22 maja 1849 w numerze 67 wydumał o czasach Terroru „Prawda, że wtedy Rosjanie, Prusacy i Austrjacy nie mieli we Francji innych sprzymierzeńców, jak szlachtę, księży i nieco chłopów obałamuconych przez księży” („Trybuna Ludów” Krakowska spółka wydawnicza 1925 s. 200n) Czy były to jego poglądy czy wiedza, nie mam pojęcia, jednak przypomina to „z rzadka chłopów” wśród powstańców walczących z caratem http://kompromitacje.blogspot.com/2016/07/mikolejko-i-banki-gniewu.html

O Komunie Paryskiej 1871 „Wielu delegatów centralnego komitetu republikańskiego dwudziestu dzielnic należało do komunistycznej Międzynarodówki.” Pierwsza Międzynarodówka nie składała się wyłącznie z komunistów, a „Komuna nie była bynajmniej dziełem Międzynarodówki, a tym mniej marksistów. Większość jej działaczy należała do orientacji blankistowskiej, a wśród członków Międzynarodówki, którzy się przyłączyli do ruchu, przeważali proudhoniści. (...) Komuna Paryska nie była w oczach Marksa przedsięwzięciem ani wyraźnie socjalistycznym, ani jednoznacznie proletariackim (Engels w 1891 roku nazwał Komunę dyktaturą proletariatu, lecz Marks nigdy tego nie uczynił; sama nazwa "komuna", jak wiadomo, oznacza tylko tyle, co "gmina" i nie ma żadnego sensu ideologicznego). W dziesięć lat później, w liście do Ferdinanda Domela Nieuwenhuisa z lutego 1881 roku Marks wyraźnie napisał, że większość Komuny nie była socjalistyczna i że jedyną rzeczą, jaką komunardzi mogli skutecznie i powinni byli zrobić, był kompromis z Wersalem, na którym cały lud mógłby skorzystać.” (Leszek Kołakowski „Główne nurty marksizmu” tom 1, Warszawa 2009 s. 255)

Przeskakiwanie od Narodnej Woli do Komuny i z powrotem a po drodze Bastylia i Deklaracja Praw, o czym pojęcie ma też takie sobie.
„Wielka Rewolucja Francuska była połączeniem antyfeudalnego przewrotu z próbą realizacji utopijnej republiki, w której – jak głosiły hasła – panowałyby wolność, równość i braterstwo. Był to pierwszy tak znaczący przypadek praktycznej chęci wcielenia mitu, choć przedtem istniały próby opisywania utopii: Platon, Morus.” Przy zdobywaniu Bastylii o republice nie było nawet mowy (vide choćby „Rewolucja” Stephena Clarke’a, też co prawda dość mętna) to dopiero 1792 czasem nazywany „drugą rewolucją”, nie wiadomo jaki „mit”, zaś w „Państwie” Platona brak czegoś choćby zbliżonego do wolności czy równości.

„Wynikiem rewolucji miało więc być nowe społeczeństwo, utopijnie doskonałe, będące ideałem nowoczesnej republiki. To przyszłe wyzwolenie człowieka określono w zbiorze jego praw, w ogłoszonej przez Rewolucję jeszcze za życia króla Ludwika XVI Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela (26 sierpnia 1989 [chyba 1789]). Jeśli stworzenie nowego społeczeństwa jest możliwe, to należy dla słusznego celu obalić pełen krzywd ustrój feudalny i monarchię.” Jak poprzednio. Co ma być „utopijnego” w tej Deklaracji pozostaje zagadką. Zgodnie z zasadami dwójmyślenia Deklaracja dalej zostanie nazwana „postępową”. Jakby powiedział Barańczak „może byście się wpierw jakoś umówili”.

Zresztą Trznadel o chronologii też wie, że gdzieś dzwonią „Uchwalono więc odejście od tradycyjnego kalendarza gregoriańskiego, by posługiwać się nowo ustanowionym kalendarzem republikańskim. Kalendarz został wprowadzony w życie i obowiązywał przez kilka lat. Liczenie czasu rozpoczynało się od roku pierwszego (zapowiedź nowego kalendarza ogłoszono 22 września 1792 roku, a wprowadzono go 5 września 1793 roku). Nawiązywano tu zarówno do historii Rzymu (czas liczony ab Urbe condita, czyli od założenia Rzymu) jak i kalendarzy juliańskiego i gregoriańskiego, liczących czas od narodzenia Chrystusa.” Jak niby kalendarz juliański, wprowadzony w czasach przedchrześcijańskich przez Juliusza Cezara, miałby liczyć „od narodzenia Chrystusa” (ustalonego dość dowolnie przez Dionizego kilkaset lat później) ? Pomijając już, że kalendarz ów dotyczy podziału roku na miesiące i dni, z jakąkolwiek erą nie ma związku.

Podobnych zdań autorstwa Trznadla, upstrzonych błędami, jest więcej. Co przypomina „Byłoby jednak śmieszne, gdybyśmy udawali, że nic nie wiemy o wcześniejszych wcieleniach Kołakowskiego, Andrzejewskiego, Brandysa, Woroszylskiego, Kotta, Konwickiego, Trznadla i wielu, wielu innych. Choćby okupionych potem w trójnasób.” (Andrzej Roman „Paranoja” s. 8)

Dalszy ciąg sprawia podobne wrażenie, co wstęp. Mnóstwo cytatów bez źródła, przypisy bez związku i nie na temat, błędy rzeczowe i chronologiczne, skakanie z tematu na temat, niedorzeczne porównania, terminologia brana z sufitu, zbędne uogólnienia.

Zawartość i poziom książczyny można by streścić w zdaniu „komunizm to dobrowolne zrzeszenie drobnych kupców i producentów” jakoby wygłoszonym przez Engelsa, oczywiście bez źródła, do tego sprzecznym ze wszystkim, co Engels miał do powiedzenia.

Wrzuca do jednego worka co zdoła, w zdaniu „Rewolucja Francuska, poczęta symbolicznie 14 lipca 1789 roku (data wzięcia fortecy Bastylii przez zrewoltowany tłum) choć wstrząsnęła posadami feudalnej Europy, tworząc mit republiki i model Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, była jednocześnie wielkim nieszczęściem” (s. ) widać pomieszanie kolejności. Deklaracja Praw była półtora miesiąca po Bastylii, zaś proklamacja Republiki dopiero 22 września 1792. Bądź „przywódcy rewolucji francuskiej, dokonując najpotworniejszych zbrodni, powoływali się na idee zawarte w Encyklopedii i w dziele Monteskiusza O duchu praw” (s. 26) Którzy przywódcy? Przecież kto inny sprawował władzę w 1789 (gdy Robespierre był ledwo jednym z przeszło tysiąca posłów do Konstytuanty) niż w 1793 (gdy należał do Komitetu Ocalenia Publicznego, zwanego potocznie Komitetem Tracenia Publicznego). Są tacy, co rozróżniają dwie rewolucje: lipcową 1789 i sierpniową 1792.

„26 sierpnia uchwalono niedoskonałą, ale niezwykle ważną i postępową Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, wzorowaną na konstytucji amerykańskiej i poprawkach do niej.” (s. 39 wydania z 2006) Powtórzone ze zmianą w „Chronologii” : „26 VIII 1789 Uchwalenie Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Inspirowana przez amerykańską Declaration of Independence z 1776 roku i Bill of Rights (pierwszych dziesięciu poprawek do amerykańskiej konstytucji). Deklaracja zawiera dużo postępowych przywilejów, ale pomija spawę niewolnictwa i równości kobiet.” (s. 282)

Deklaracja z 26 sierpnia 1789 nie mogla być wzorowana na poprawkach do Konstytucji USA uchwalonych przez Kongres 25 września 1789, w miesiąc później. Przy tym widać błąd w składni „inspirowana przez ... pierwszych dziesięciu poprawek”.
Połączenie „postępowe przywileje” wprowadza zamęt, skoro Deklaracja zaczynała się od zniesienia przywilejów: „Les hommes naissent et demeurent libres et égaux en droits. Les distinctions sociales ne peuvent être fondées que sur l'utilité commune.” („Ludzie rodzą się i pozostają wolni i równi w obliczu prawa. Różnice społeczne mogą być oparte wyłącznie na pożytku powszechnym.” Ryszard Szawłowski „Prawa człowieka a Polska” Londyn 1982 s. 15).

A skoro mowa o „wolności” to zbędne twierdzenie o „pomijaniu niewolnictwa”. Jeśli chodziło o to, że zakaz niewolnictwa uchwalony został dopiero 4 lutego 1794 (za czasów Robespierra, zresztą wbrew jego zdaniu) jest o tym mowa w innym miejscu, bez powiązania i wyjaśnienia.

Podobnie z prawami kobiet. Słowa „les hommes” w Deklaracji oznaczają ludzi bez rozróżnienia płci. Natomiast Konstytucja z 3 września 1791 ograniczała prawa wyborcze do mężczyzn (co w ówczesnym świecie było zasadą, z drobnymi wyjątkami, jak w stanie New Jersey). Konstutucja ta wbrew Deklaracji, zwłaszcza artykułowi 6 „tous les citoyens, étant égaux à ses yeux, sont également admissibles à toutes dignités, places et emplois publics, selon leur capacité et sans autre distinction que celle de leurs vertus et de leurs talents” (wszyscy obywatele, będąc wobec nego [prawa] równi, są w równym stopniu uprawnieni do wszelkich godności publicznych, stanowisk i zajęć, zgodnie ze swoimi zdolnościami i bez żadnych rozróżnień poza tymi wynikającymi z ich cnót i talentów) dzieliła obywateli na bogatszych „czynnych” i uboższych „biernych” zastrzegając prawa wyborcze dla pierwszych (co też było niczym nadzwyczajnym wtedy i długo później). Cisek napomyka o tym mętnie „Dekret o aktywnych i biernych wyborcach. Aktywny: Francuz powyżej dwudziestego piątego roku życia, mieszkający co najmniej jeden miesiąc w swoim kantonie i płacący kontrybucję wyborczą w wysokości poborów z trzech dni pracy. Później ta kontrybucja zostanie zwiększona.” (s. 283) Odnośną nazwę „contribution directe” należało przetłumaczyć na bardziej zrozumiały „podatek bezpośredni”, nie był zwiększony, tylko dla wybieranych pełnomocników, a przez nich posłów, wymagany był znacznie większy majątek. Pojęcia „bierny wyborca” tam nie było, tylko „bierny obywatel” z wyborców wyłączony. Odpowiednio nie było też „wyborcy aktywnego”. Cisek zamiast zwrócić uwagę na ograniczenie praw do bogatych, na ogół tropi wątki „socjalistyczne”, o czym dalej.

„Thomas Jefferson, współtwórca amerykańskiej konstytucji, a pośrednio także francuskiej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela”
Jefferson był twórcą Deklaracji Niepodległości. Gdy Kongres uchwalał Konstytucję w 1787, Jefferson był ambasadorem w Paryzu i nie mógł uczesniczyć w jej uchwalaniu. Pisywał wprawdzie listy do twórcy Konstytucji Madisona, żywiąc do niej wątpliwości https://founders.archives.gov/documents/Jefferson/01-12-02-0454

„wielki mąż stanu, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych, nie był wstrząśnięty wieściami o Terrorze we Francji ani o straceniu króla. Jefferson po latach ze wstydem przyznał, że był w błędzie. Przypis: Nie był to jedyny błąd w opiniach Jeffersona, jeśli oceniać je będziemy według dzisiejszych standardów. Uważał na przykład niewolnictwo za zgodne z prawem natury.” (s. 162)
Jakie „dzisiejsze standarty” skoro już starożytności niewolnictwo uchodziło za przeciwne naturze, Kodeks Liebera (1863) cytuje Ulpiana, prawnika z III wieku (tego z „Irydiona”) „zgodnie z prawem natury wszyscy ludzie są równi” (quod ad ius naturale attinet, omnes homines aequales sunt) ? A przede wszystkim gdzie niby Jefferson twierdził coś takiego ? W projekcie Deklaracji Niepodległości zamieścił (odrzucone niestety przez innych członków Kongresu) określenie handlu ludźmi jako „okrutnej wojny przeciwko samej ludzkiej naturze”
https://www.history.com/news/declaration-of-independence-deleted-anti-slavery-clause-jefferson
Zaś w 1806 w orędziu do Kongresu wzywał (skutecznie) do zakazu sprowadzania tego „towaru” nazywając to „gwałceniem praw czlowieka” https://avalon.law.yale.edu/19th_century/jeffmes6.asp

Oczywiście nie z każdym pomysłem Jeffersona można się zgodzić, lecz przypisanie mu tego co zrobił Cisek, ze wszystkich błędów tej książczyny jest może największym. Powinien poczytać „Przyjaciele Wolności. Tadeusz Kościuszko, Thomas Jefferson, Agrippa Hull”, chyba że to zbyt wielkie wymaganie.

Wpływ Jeffersona na francuską Deklarację widać w początkowych zdaniach Deklaracji Niepodległości o „wolności i równości wszystkich ludzi” i prawie oporu. Większy wpływ wywarły deklaracje poszczególnych stanów (szczegółowe porównanie: Jerzy Jellinek „Deklaracja praw człowieka i obywatela”).

„W pierwszej fazie Rewolucji Konstytuanta uchwaliła w Karcie Praw Człowieka i Obywatela ustawę o wolności "kultów", czyli tolerancję religijną.” (s. 235)
Jak wyżej, nie „Karta” a „Deklaracja”, skoro wolność to nie tolerancja (będąca pojęciem węższym).
Poza tym ściśle biorąc w Deklaracji brzmi to jeszcze inaczej: „nikt nie powinien być niepokojony (inquiété) z powodu swoich przekonań (opinions) także religijnych, pod warunkiem, że ich wyrażanie nie zakłóca porządku publicznego ustanowionego na podstawie ustawy.”
Zaś Konstytucja z 3 września 1791 w tytule I głosi: „la liberté à tout homme de parler, d'écrire, d'imprimer et publier ses pensées, sans que les écrits puissent être soumis à aucune censure ni inspection avant leur publication, et d'exercer le culte religieux auquel il est attaché” (wolność każdego człowieka do mówienia, pisania, drukowania i ogłaszania swoich myśli, bez poddawania pism cenzurze lub nadzorowi przed ogłoszeniem oraz do sprawowania kultu religijnego, do którego jest przywiązany).

„Niezdecydowany król zawetował konstytucję i nie chciał podpisać deklaracji. W tym czasie przeżywał ogromny dramat, gdyż umierał jego pierworodny syn, którego nieuleczalną chorobę usiłowano ukryć przed narodem. Dopiero pod przymusem, gdy kilka tysięcy handlarek z paryskich hal, rozjuszonych panującym w mieście głodem, wdarło się do Wersalu, zmienił zdanie. To wtedy francuskie kobiety po raz pierwszy ujawniły skrywane dotąd okrucieństwo.” Do dziwacznego uogólnienia jeszcze bardziej dziwaczny przypis wplątujący Ulrykę Meinhoff i temuż podobnież.

Od tego przeskakuje do ... Katynia. NKWD do rozstrzelania polskich oficerów używało „niemieckiego pistoletu Walther, bo już wtedy brano pod uwagę, że zbrodnią tą obciąży się Niemców.” (s. 90) Zatem NKWD musiałoby też zakładać, że Hitler uderzy pierwszy i zajmie lasy z mogiłami, jednak wówczas usunęłoby listy i skrawki czasopism, urywające się na wiośnie 1940.

Przykładem pomieszania pojęć jest „Lista (niepełna) straconych generałów Rewolucji i Cesarstwa” (s. 332) Widnieją tam zarówno
Jean Nicolas Houchard zgilotynowany w 1793 (za jakobinów)
jak i
Joachim Murat rozstrzelany w 1815 (po upadku Napoleona).

„20 IV 1792 Francja wypowiada wojnę Austrii (wojna ta będzie trwała 23 lata).” (s. 291) Z przerwami, skoro pokój w Campo Formio był w 1797.

„Robespierre był autorem lub współautorem najważniejszych paragrafów nowej Konstytucji z 1793 roku, ograniczającej prawa własności, wprowadzającej progresywny podatek i prawo do pracy dla wszystkich.” W którym miejscu „ograniczała prawa własności” ? Otóż w żadnym, o czym szczegółowo dalej.

W mowie z 24 kwietnia 1793 Robespierre chiał do Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela wprowadzić takie zmiany jak „la propriété est le droit qu’a chaque citoyen de jouir et de disposer de la portion de biens qui lui est garantie par la loi” (własność jest prawem każdego obywatela do korzystania i rozporządzania częścią majątku zaręczoną mu przez prawo) „le droit de propriété est borné, comme tous les autres, par l’obligation de respecter les droits d’autrui” (prawo własności jest ograniczone, jak każde inne, obowiązkiem poszanowania praw innych) il ne peut préjudicier ni à la sûreté, ni à la liberté, ni à l’existence, ni à la propriété de nos semblables” (nie może szkodzić bezpieczeństwu, wolności, istnieniu ani własności naszych bliźnich) „toute possession, tout trafic qui viole ce principe est essentiellement illicite et immoral” (jakiekolwiek posiadanie czy obrót naruszający tę zasadę jest zasadniczo bezprawny i nieobyczajny) „les secours nécessaires à l’indigence sont une dette du riche envers le pauvre; il appartient à la loi de déterminer la manière dont cette dette doit être acquittée” (niezbędną ulgą w ubóstwie jest dług bogatych wobec biednych prawo określa sposób spłaty tego długu) lecz nowa Konstytucja je pominęła.

„konstytucja z 1793 roku, w dużej mierze dzieło Robespierre’a, przyjęta w referendum ogromną większością głosów, już po kilku tygodniach stała się przysłowiowym piątym kołem u wozu dla niego samego i przestała obowiązywać” i „była to pierwsza konstytucja stalinowska powstała dwieście lat przed urodzeniem się Stalina” widać trudności z liczeniem (200 lat po 1793 był 1993, Stalin ur. 1878) na czym ma polegać podobieństwo do stalinowskiej nie wiadomo, a przypisywanie konstytucji 1793 „w dużej mierze” Robespierre’owi wygląda na przesadę. „Druga połowa czerwca poświęcona jest w Konwencji i klubie przede wszystkim dyskusjom nad projektem konstytucji. Komisja redakcyjna uwinęła się błyskawicznie: już 10 czerwca w jej imieniu projekt prezentował posłom Hérault de Séchelles. Wykorzystano w tym tekście liczne koncepcje projektu Condorceta : konstytucja była bardzo demokratyczna – z elementami demokracji bezpośredniej – i bardzo skomplikowana.” (Baszkiewicz „Maksymilian Robespierre” 1976 s. 189) Condorcet należał do żyrondystów, czyli przeciwników Maksymiliana. Cisek określa Condorceta jako „powszechnie szanowanego reformatora i myśliciela” (s. 94) lecz jego udział w tworzeniu konstytucji przemilcza.
Poza tym nie „przestała obowiązywać”, a nigdy nie weszła w życie, reżim „górali” widocznie oczekiwał przegranej w wyborach. Bądź co bądź nie udawali, że cały naród ich popiera.

Vide https://rcin.org.pl/dlibra/doccontent?id=140573 Plan Konstytucyi Nowey Francuzkiey Przez Pana Condorcet Na Sessyi Dnia 15 Lutego Konwencyi Narodowey Podany, Krótko i w treści tu cały Wyłożony.

„Polska była jedynym krajem w Europie, w którym nie płonęły stosy, chociaż zdarzały się sporadyczne przypadki spalenia czy utopienia czarownicy” (s. 2) jakby wewnętrznie sprzeczne.
„Podobnie nieprawdziwy mit utrwalił się w pamięci potomnych odnośnie do procesu Galileusza” to mit może być prawdziwy?
I co ma to wspólnego z Robespierrem?

Cisek odkrywa sprawy doskonale znane, że „Wolter i ludzie skupieni wokół niego pochwalali rozbiór Polski” co nie przeszkadza w wynajdywaniu „ałtorytetów” tego samego pokroju: „Paul Johnson, najwybitniejszy obecnie angielski historyk” przejrzał chociaż co Johnson ponawypisywał w „Historii świata od roku 1917 do lat 90-tych” o „zachłannym państwie polskim”?

Przeciwstawiając Robespierra Sulli Cisek „wyjaśnia” kto zacz: twórca „straszliwych list proskrypcyjnych na podstawie których stracono około pięciu tysięcy rzymskich patrycjuszy”. Dokładna liczba ofiar nie znana, lecz głównie złożona z ekwitów. Nawet tu błąd.

Robespierre „miał ugruntowane poglądy polityczne”, (s. 211) „Domagał się nietykalności poselskiej dla wszystkich deputowanych Konstytuanty. Zasłynął też wtedy jako zdecydowany przeciwnik kary śmierci i obrońca praw sądowych oskarżonego. Chociaż skrycie nienawidził dziennikarzy, bronił wolności słowa, w tym personalnych ataków na osoby publiczne. Jednak gdy zdobył władzę, zapomniał o wszystkich tych pięknych ideach.” (s. 212) Jak widać, Maksymilian potrafił zmieniać poglądy i to bardzo poważnie.

„10 VI 1794 Dekret 22 Prairiala o zwiększeniu władzy trybunałów rewolucyjnych. Nie ma już obrońców sądowych, a wyrokiem może być tylko uniewinnienie albo kara śmierci. Początek Wielkiego Terroru. W wyniku uproszczonej procedury sądowej w czasie półtora miesiąca stracono na gilotynie prawie 1300 osób” (s. 310) chyba zaniżenie danych, zwykle podawane jest 1376 w samym Paryżu, nie licząc pozostałych „trybunałów”.

„Robespierre nie mając zaufania do niczego, co działo się poza jego plecami, zażyczył sobie, aby wszystkich przesłuchiwano, skazywano i tracono w Paryżu.” Nawet Robespierre pojmował niewykonalność tego, art. 3 dekretu z 19 Floréal roku 2 (8 maja 1794) dozwalał Komitetowi Ocalenia Publicznego na zachowanie poza stolicą tylu trybunałów, ile uzna za stosowne (qu'il trou vera convenir). KOP oczywiście skorzystał z tej możliwości, pozostały „trybunały” np. w Bordeaux, Arras i Nîmes.

„Zaraz potem [po przewrocie termidoriańskim] rozwiązano Trybunał Rewolucyjny i aresztowano wszystkich jego członków, łącznie z Fouquier-Tinvillem i Hermanem.” (s. 221) Może skrot myślowy, gdyż „trybunał” działał do maja 1795 i w nowym składzie zdażył osądzić tamtych. Trochę dalej prawidłowo „Cały skład Trybunału Rewolucyjnego wsadzono do więzienia. Fouquier chociaż uważał się za niewinnego, spodziewał się takiego obrotu spraw.”

Głównym winowajcą zdaniem Ciska jest Rousseau, z powodu przekonania o wrodzonej dobroci ludzi, nie bardzo widać związek, lecz cóż.
Rousseau różne rzeczy pisał (w tym projekty konstytucji Korsyki czy Polski) zatem podany obraz jego jest dość jednostronny.
„Twierdził, że w społeczeństwie cnotliwych Nowych Ludzi, rządzonych przez cnotliwy rząd w cnotliwym państwie, wszelkie decyzje będą podejmowane jednomyślnie, bo wszyscy będą myśleć tak samo. Najbliżej takiego ideału byli narodowi socjaliści w Niemczech i wiemy, do czego to doprowadziło. Naród niemiecki z własnej nieprzymuszonej woli niemalże jednomyślnie poparł Hitlera.” (s. 20) Takiej bredni nawet Warren Carroll nie nasmarał, a często bredził, że aż miło.
Jakby kto zapomniał, naziści w wolnych wyborach nigdy nie zyskali więcej jak 1/3 głosów.

Po za tym pierwsze słyszę, raczej czytam, by Adolf Schicklgruber miał pomysły choćby zbliżone do Rousseau, wierzył we wrodzoną dobroć ludzi czy cokolwiek w tym duchu, było dokładnie na odwrót (np. prace Eberharda Jäckela czy Andrzeja Józefa Kamińskiego).

„Hébert należał do pierwszych socjalistów. Domagał się równego podziału dóbr, prawa do strajku i dożywotnich gwarancji pracy dla każdego. Nie był bynajmniej osamotniony w tych utopijnych pomysłach.” Znaczy „prawo do strajku” jest „utopijne” ? Odpowiednio „utopijne” są też Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, który je zapewnia, czy Konwencja Nr 105 Międzynarodowej Organizacji Pracy, która zabrania pracy przymusowej „jako kary za udział w strajkach” ? Oczywiście wówczas we Francji strajki (na podstawie ustawy Chapeliera z 1791) były zakazane (jak w Peerelu) lecz o tym książczyna milczy.

„Socjalizm był praktykowany już w starożytnym Rzymie. Lud rzymski domagał się chleba i igrzysk (panem et circenses) a kolejni władcy musieli spełniać coraz większe jego żądania.” Czemu nazywać to socjalizmem ? „Ale dopiero rewolucja francuska nadała socjalizmowi pełne prawa obywatelskie. "Czerwony Ksiądz", Jacques Roux, już dwieście lat przed bolszewikami domagał się ścisłej kontroli cen, państwowej własności przedsiębiorstw, fizycznej likwidacji klasy posiadaczy i wprowadzenia państwowej opieki od kołyski do grobu.” (s. 273) Jakie pełne prawa, skoro Roux (o czym w książce mowa) za swoje poglądy poszedł siedzieć i popełnił samobójstwo w obawie przed „osądzeniem” przez „trybunał” ? „200 lat” znów bez związku. Dwa dekrety z 8 ventose (26 lutego 1794) i 13 ventôse (3 marca) przewidywały „podział mienia wrogów ludu” między „ubogich [indigents] patriotów” (jak miało to nastąpić, dokładnie nie wiadomo) gdyby coś z tego wynikło (a pozostało na papierze) byłoby to przejawem redystrybucjonizmu, a nie socjalizmu (cokolwiek miałoby to znaczyć).
Państwowe przedsiębiorstwa i sztywne ceny istniały w późnym Imperum Rzymskim,* o czym gość chyba nie doczytał.
Trudno przy tym pojąć, co ma być zarzutem, w innym miejscu Roux nazwany został „nieugiętym orędownikiem ludzi biednych”. Chyba, że to też zarzut.

" Vide artykuły Adama Świętonia „Próby regulacji mobilności społecznej w późnym Cesarstwie Rzymskim” i „Status prawny rzemieślników pracujących w cesarskich manufakturach w późnym Cesarstwie Rzymskim” (dostępne w sieci). Przedsiębiorstwa takie są przejawem raczej etatyzmu niż socjalizmu (o konieczności rozróżnienia: Jakub Karpiński „Ustrój komunistyczny w Polsce”).

Gość umyślnie plącze czy nie rozumie pojęć, jakich używa (może jedno i drugie)? Na przykład „W rewolucyjnej Francji też skazywano na śmierć ludzi za to, że chcieli porzucić republikański (socjalistyczny) "raj" i uciec do monarchistycznego (kapitalistycznego) "piekła".” (s. 217) Wstawki w nawiasach jeszcze bardziej niedorzeczne niż o Roux, o ile to możliwe.

W rozdziale „Ugrupowania polityczne” razem z Roux do „Wściekłych” został zaliczony Babeuf. Mimo zbliżonych poglądów mylnie, bowiem podczas rozprawy „Górali” z „Wściekłymi” Babeuf przebywał co prawda za kratami, lecz z innych powodów, w końcu nawet zwolniony na kilka dni przed 9 thermidora, gdyby był jednym z nich, wątpliwe by coś go uratowało. Babeuf do jakobinów miał podejście co najmniej dwuznaczne, potępiał Robespierra terrorystę, zwąc go „Exterminateur”, pochwalał zaś Robespierra „bojownika o wolność i równość” ...

„François – Noël Babeuf, który później przybrał imię Gracchus od imienia rzymskiego reformatora rolnego, w broszurze "Du système de dépopulation" głosił pochwałę gilotyny, jako środka zapobiegającego przeludnieniu i klęsce głodu.” (s. 258) Rzekoma „broszura” liczy blisko 200 stron, a tytuł Cisek przytoczył po swojemu, powinno być „Du système de dépopulation ou la vie et les crimes de Carrier” (O systemie wyludnienia, czyli o życiu i zbrodniach Carriera) z treści wystarczy zdanie (s. 24)„Carrier, n’a été destiné qu’à être le consommateur d'un affreux plan d’extermination et de dépeuplement général” (Carrier miał być jedynie ukoronowaniem straszliwego planu wytępienia i powszechnego wyludnienia).

O samym Babeuf oczywiście mętnie, jak o wszystkim innym: „Podczas Rewolucji ideę tego ruchu ludowego reprezentował Georges Babeuf. W 1790 opublikował on dzieło o opodatkowaniu wielkich posiadaczy jako prawie równości dla ludu Paryża. W 1794 założył dziennik "Le Tribun du Peuple", a w 1795 utworzył grupę Społeczność Równych (Société des Égaux). Karol Marks miał go za pierwszego "działającego komunistę". Już po ścięciu Robespierre’a 9 thermidora (27 lipca 1794) i upadku wielkiego terroru (teoretycznie 1 sierpnia 1794) Babeuf domagał się stosowania konstytucji z 1793, poprawiającej tę z 1789: z prawem do oświaty dla ludu i pomocy społecznej.” Otóż żadna „Społeczność” tylko „Sprzysiężenie Równych” (Conjuration des Égaux) Babeuf nosił imiona François Noël (wyżej nawet podane prawidłowo, co zamiast sprostować błąd powiększa mętlik) jego poglądy nie do końca wyjaśnione, bowiem poparcie dla tej konstytucji (co widocznie też ma być zarzutem) nie czyniło z niego komunisty. Należałoby przytoczyć choćby kilka zdań z „Manifestu Równych”: „La révolution française n'est que l'avant-courrière d'une autre révolution bien plus grande, bien plus solennelle, et qui sera la dernière” (Rewolucja francuska jest jedynie zapowiedzią innej, znacznie większej, znacznie bardziej podniosłej rewolucji, która będzie ostatnią) i „Nous tendons à quelque chose de plus sublime et de plus équitable, le bien commun ou la communauté des biens ! Plus de propriété individuelle des terres, la terre n'est à personne.” (Dążymy do czegoś bardziej wzniosłego i sprawiedliwszego, do dobra wspólnego, czyli do wspólnoty dóbr ! Koniec z osobistą własnością ziemi, ziemia należy do nikogo.) Według oświadczenia Babeufa przed sądem (Jean Jaurès „Historie socialiste de la Révolution française” t. 5 s. 306) przywódcy spisku postanowili utajnić Manifest z powodu dwu znamiennych wyrażeń: jedno głosiło „périssent, s'il le faut, tous les arts pourvu qu'il nous reste l'égalité réelle” (niech przepadną, jeśli trzeba, wszystkie sztuki, byle została nam rzeczywista równość) drugie żądało „disparaissez enfin, révoltantes distinctions de riches et de pauvre, de grands et de petits, de maîtres et de valets, de gouvernants et de gouvernés” (znikną nareszcie oburzające rozróżnienia na bogatych i biednych, wielkich i małych, panów i sług, rządzących i rządzonych). Pierwsze wzbudziło wątpliwości, zaś drugie „jeśli je rozumieć jako bezpośrednie żądanie rewolucyjne, należy raczej do tradycji anarchizmu; babuwiści nie przyjęli go, gdyż przewidywali epokę dyktatury, która sprawowana być musi dla dobra ludu przez czas tak długi, jaki będzie niezbędny dla unieszkodliwienia wrogów równości.” („Główne nurty marksizmu” Paryż 1976 tom 1 s. 188) Jak widać Manifest z oczywistych powodów stosował słownictwo inne niż marksistowskie, u Marksa bowiem zamiast „bogatych” i „ubogich” czy „rządzących” i „ludu” są „kapitaliści” i „proletariusze”, zamiast poziomu dochodów zaś własność (nawet dobrze zarabiający pracownik najemny jest uciskanym, natomiast mało zarabiający rzemieślnik jest drobnym posiadaczem, rozróżnienie też tylko pozornie coś wyjaśniające).

W sobie tylko wiadomy sposób spiskowcy potrafili pogodzić ów Manifest z nawoływaniem do przywrócenia Konstytucji z 1793 zwłaszcza jej Art. 1 „le gouvernement est institué pour garantir à l'homme la jouissance de ses droits naturels et imprescriptibles” (rząd jest ustanowiony w celu zapewnienia człowiekowi korzystania z jego przyrodzonych i nienaruszalnych praw) 2 „ces droits sont l'égalité, la liberté, la sûreté, la propriété” (prawami tymi są: równość, wolność, bezpieczeństwo, własność) 8 „la sûreté consiste dans la protection accordée par la société à chacun de ses membres pour la conservation de sa personne, de ses droits et de ses propriétés” (bezpieczeństwo polega na ochronie, jaką społeczeństwo zapewnia każdemu swemu członkowi dla zachowania jego osoby, jego praw i jego majątku) 16 „le droit de propriété est celui qui appartient à tout citoyen de jouir et de disposer à son gré de ses biens, de ses revenus, du fruit de son travail et de son industrie” (prawo własności jest prawem każdego obywatela do korzystania ze swojej własności, swoich dochodów, owoców swojej pracy i pracowitości oraz do rozporządzania nimi według własnego uznania) 19 „nul ne peut être privé de la moindre portion de sa propriété sans son consentement, si ce n'est lorsque la nécessité publique légalement constatée l'exige, et sous la condition d'une juste et préalable indemnité” (nikogo nie można pozbawić najmniejszej części jego majątku bez jego zgody, chyba że wymaga tego prawnie uzasadniona konieczność publiczna i pod warunkiem sprawiedliwego i wcześniejszego odszkodowania) i 122 „la Constitution garantit à tous les Français l'égalité, la liberté, la sûreté, la propriété” (Konstytucja poręcza wszystkim obywatelom Francji równość, wolność, bezpieczeństwo, własność [początek dłuższego wyliczenia]).

„Gwoździem do trumny mocarstwowej Francji była I wojna światowa. Politykom francuskim wciąż wydawało się, że Francja jest mocarstwem i podjęli się wysiłku wojennego przekraczającego jej możliwości.” (s. 269) Chyba to miało być zarzutem. Wobec najazdu kajzera należało zdać się na jego łaskę i niełaskę? I jaki ma to związek z tematem książki?

Pochwała Napoleona, jakoby nie uprawiał „kultu jednostki” (tamże) wzięta z sufitu, dość spojrzeć na obraz przedstawiający jego koronację, można wymienić też szereg innych przykładów, „kult” to łagodnie powiedziane.

Sprzeczne twierdzenia, na przykład wielokrotnie twierdzenia w rodzaju „odruchy ludzkiej solidarności były i są bezwzględnie tępione przez wszystkie rewolucje”, „rewolucja francuska obnażyła prawdę o wszystkich rewolucjach. Za pięknymi hasłami zawsze kryją się złowrogie siły”, „jak w każdej rewolucji, najboleśniej uderzeni zostali najubożsi”, „rewolucje i następujący po nich terror nie są dziełem jednego człowieka, są istotą każdej rewolucji”, „w każdej rewolucji jest regułą, że zwyciężają najgorsi i nic nie pomogą najbardziej wymyślne plany umiarkowanych sił” etc.
I ni z tego ni z owego
„Każda rewolucja, tak jak każdy wielki przewrót dziejowy, a nawet kryzys gospodarczy ma swoje złe i dobre strony. Od tego, które z nich ostatecznie zwyciężą, zależy, czy następne pokolenia będą żyły w nędzy, niewoli i terrorze, jak to stało się po rewolucji bolszewickiej, czy w szczęściu i wolności, jak po rewolucji amerykańskiej. Wynik rewolucji francuskiej dla Francuzów, dzięki Napoleonowi, jest nierozstrzygnięty.”
No to jak w końcu?

„Jakobini, chcąc zapewnić sobie władzę, spowodowali, że z 7 milionów uprawnionych do głosowania, głosowało tylko 10 procent obywateli. Bolszewicy byli bardziej wymagający: głosowało zawsze 99,98 procent uprawnionych i prawie wszyscy na kandydatów wskazanych przez Partię.” (s. 266 a byli jacyś inni kandydaci?)
Bez przesadyzmu, jak jakobini mieli by to spowodować ? Jedynie utrudniali kandydowanie swoich przeciwników tam, gdzie już przejęli władzę, jak w Paryżu. Jeżeli można porównywać, to wybory do Konstytuanty w 1917, bolszewicy je przegrali i zgromadzenie to rozpędzili nazajutrz po zebraniu. Jakobini też byli w mniejszości, lecz poprzestali na „wyczyszczeniu” Konwencji z żyrondystów, przy czym dopiero po 8 miesiącach.

Przy wszystkich wymienionych zaletach widać także trudności z liczeniem.

Wpierw „przynajmniej 23 000 straconych na podstawie wyroków Trybunałów Rewolucyjnych, co najmniej 12 000 zamordowanych bez wyroku lub zmarłych w więzieniach. Tym samym można śmiało powiedzieć, że ofiar Terroru było co najmniej 35 000” (s. 89). Oczywiście bez podania źródeł, lecz zbliżone dane 35 do 40 tysięcy można znaleźć w „Historii Francji” Baszkiewicza (1974 i następne wydania) czy „Francuskiej ścieżce” Łysiaka (1976 i następne wydania, rozdział „Przedpokój gilotyny”) u Baszkiewicza arystokracja stanowiła mniejszość ofiar, wedle Łysiaka zaś … większość (?!).

Później „Terror 200 tysięcy” (s. 258) bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Nawet gdy przypis ma jakiś związek treścią i tak więcej zaciemnia niż wyjaśnia. W sprawie Lavoisiera twierdząco oznajmione: sędzia powiedział „Republika nie potrzebuje uczonych” (bez źródła NB Łysiak wkłada te słowa w usta Tinville) jak wynika z przypisu „Historycy nie są zgodni, czy w procesie Lavoisiera sędzią był René – François Dumas, czy Pierre – Antoine Coffinhal. Inni twierdzą, że słowa te nigdy nie zostały wypowiedziane.” (s. 153)

Błędów językowych też nie zabrakło np. „17 VIII 1793 ustalenie maksymalnych cen na drzewo opałowe” co jest rusycyzmem. Podobnie „posłuszeństwo wobec każdej władzy, jakakolwiek by nie była” (s. 207).

Przy „braterskich ucztach” jakobinów (o czym pojęcie ma mętne, jakobinów łączyło z nimi głównie tyle, że rychło uznali je za bunt i zakazali) naraz streszcza po swojemu kawalek „Cyberiady” o Malapucym Chałosie zwącym samego siebie Ultymatywnym Benefaktorem (w skrócie UB):
„Jednego razu, w czasie burzy z piorunami, jeden z robotów przypadkowo odkrył, że wystarczy podnieść rękę, ściągnąć z chmur ładunek elektryczny i naładować akumulatorek do pełnej pojemności. Po takiej burzy można było przez tydzień i dłużej wygrzewać się na plażach Legaryi. W wyniku tego odkrycia nastąpiła era powszechnego szczęścia. Niestety, wkrótce wystąpiły nierówności, gdyż jedne obszary były ubogie w burze, a inne miały ich w nadmiarze. Mieszkańcy uboższych w burze zaczęli się buntować. Wtedy pojawił się Malapucy i rzucił hasło do połączenia się całej ludności Legaryi równolegle w jeden szereg, co w rezultacie wyrównało u wszystkich ładunek akumulatorków. Szczęście i dostatek nie trwały długo, bo zaraz znaleźli się spryciarze i lenie, którym nie chciało się podnieść ręki w czasie burzy, bo mógł to samo zrobić sąsiad. O pocieraniu się nie było już mowy. Sąsiad spryciarza też doszedł do podobnego wniosku i poziom życiodajnej energii spadł tak nisko, że ludowi robotów zajrzała śmierć w oczy. Po śmierci Malapucego jeden z jego uczniów doszukał się pewnych nieścisłości w dziełach mistrza i oznajmił, że miał on na myśli połączenie szeregowo-tylne. Skoro i to nie pomogło, kolejny mędrzec zinterpretował jeszcze inaczej genialną myśl mistrza, iż połączenie winne być szeregowo-tylne z półobrotem w lewo itd., itd. Nie zdradzę dalszego ciągu opowieści. Lepiej zajrzeć do oryginału, bo ja przytaczam z pamięci.” (s. 168) Od razu widać, że z pamięci (przy czym czemu ma służyć to „ja”, podkreślaniu swej skromnej osoby?) bowiem ani słowa tam o „plażach”, „obszary uboższe w burze” sobie wymyślił, połączenie nazywało się inaczej, a „półobrotu w lewo” próżno by szukać. Zaś dość istotne zdanie „przyszło umyślnych stawiać nad każdym kontrolerzystów, a nad nimi wyższych” gdzieś zniknęło.

„Po dwu zamachach na cara Aleksandra II: pierwszym nieudanym w paryskim Lasku Bulońskim, gdzie strzelał samotny Polak, Antoni Berezowski (1864) drugim udanym w Petersburgu, w wykonaniu członka Narodnoj Woli, młodego Ignacego Hryniewickiego (1881) – nastąpiło utworzenie w Rosji rewolucyjnej Narodnoj Woli.” (ze wstępu Jacka Trznadla, spisuję z pdf)
W jaki sposób Narodnaja...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
176
170

Na półkach:

Długo zastanawiałem się co napisać o tej książce.
Nie jest to rozprawa historyczna, bardziej zbiór luźnych opowieści o i anegdot uczestników i ofiar rewolucji, których nijak nie jestem w stanie zweryfikować. Niestety weryfikować je trzeba bowiem można znaleźć w książce błędy, które nie wyglądają jak pomyłki w druku. Nie ośmieliłbym użyć tej książki jako bibliografii w zwykłym wypracowaniu. Nie jest dla mnie dość wiarygodna.

Najmniej wiarygodny jest jednak autor i nie chodzi tu tylko o jego biografię. Książka jest subiektywna do granic absurdu. Oczywiście każdy ma prawo do własnej opinii jednak obrzucanie postaci inwektywami jest szczytem braku profesjonalizmu. Ponadto autor głośno krytykując rewolucje serwuje czytelnikom opisy zbrodni i masakr jakby czerpał z tego przyjemność. Ponadto wplata w nie dygresje na temat Rewolucji Październikowej, co wypada groteskowo.

Podsumowanie 1/10. Jedna z niewielu książek które wyrzuciłem, nie miałem sumienia przekazać jej komukolwiek. Szkoda czasu. Na rynku są dziesiątki lepszych opracowań.

Długo zastanawiałem się co napisać o tej książce.
Nie jest to rozprawa historyczna, bardziej zbiór luźnych opowieści o i anegdot uczestników i ofiar rewolucji, których nijak nie jestem w stanie zweryfikować. Niestety weryfikować je trzeba bowiem można znaleźć w książce błędy, które nie wyglądają jak pomyłki w druku. Nie ośmieliłbym użyć tej książki jako bibliografii w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

171 użytkowników ma tytuł Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej na półkach głównych
  • 100
  • 71
55 użytkowników ma tytuł Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej na półkach dodatkowych
  • 28
  • 12
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kłamstwo Bastylii. Szkice o wydarzeniach i ludziach Wielkiej Rewolucji Francuskiej

Ciekawostki historyczne