
The Things They Carried

256 str. 4 godz. 16 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2009-10-13
- Data 1. wydania:
- 2009-10-13
- Liczba stron:
- 256
- Czas czytania
- 4 godz. 16 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 0618706410
- Inne
A classic work of American literature that has not stopped changing minds and lives since it burst onto the literary scene, The Things They Carried is a ground-breaking meditation on war, memory, imagination, and the redemptive power of storytelling...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup The Things They Carried w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki The Things They Carried
Poznaj innych czytelników
972 użytkowników ma tytuł The Things They Carried na półkach głównych- Chcę przeczytać 809
- Przeczytane 158
- Teraz czytam 5
- Posiadam 34
- Literatura amerykańska 6
- Ulubione 5
- Chcę w prezencie 5
- Literatura piękna 4
- 2025 4
- 2026 4




































OPINIE i DYSKUSJE o książce The Things They Carried
Bardzo ciekawe opowiadania z czasów amerykańskiej wojny w Wietnamie. Pisane z perspektywy zwykłych, szeregowych żołnierzy USA. Opowieści nie są przepojone przemocą ale są tak skonstruowane, iż wyobraźnia czytelnika niejako dopowiada sobie obraz okrucieństw tej jak i innych wojen.
Bardzo ciekawe opowiadania z czasów amerykańskiej wojny w Wietnamie. Pisane z perspektywy zwykłych, szeregowych żołnierzy USA. Opowieści nie są przepojone przemocą ale są tak skonstruowane, iż wyobraźnia czytelnika niejako dopowiada sobie obraz okrucieństw tej jak i innych wojen.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka o śmierci, nie wprost ale dotyka właśnie tego tematu na bazie opowieści wojennych z Wietnamu. Śmierć nie jest jedynym tematem książki, jednak wiodącym. Dobrze się czyta i zmusza do refleksji.
Świetna książka o śmierci, nie wprost ale dotyka właśnie tego tematu na bazie opowieści wojennych z Wietnamu. Śmierć nie jest jedynym tematem książki, jednak wiodącym. Dobrze się czyta i zmusza do refleksji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre opowiadania o wojnie w Wietnamie. Choć minęło 20 lat, autor wciąż dokładnie widzi różne sceny, słyszy dźwięki, czuje zapachy - nie da się tego zapomnieć. Przekład doskonały, naprawdę świetnie to się czyta.
Bardzo dobre opowiadania o wojnie w Wietnamie. Choć minęło 20 lat, autor wciąż dokładnie widzi różne sceny, słyszy dźwięki, czuje zapachy - nie da się tego zapomnieć. Przekład doskonały, naprawdę świetnie to się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProblem z definicją tego, co przeczytaliśmy odzwierciedla trudność opowiedzenia o wojnie. Niby to zbiór relacji, niby zbiór opowiadań, ale także zapis wspomnień. Nade wszystko jednak są to przekłamania, o czym pisze wprost sam autor Tim O`Brien. Wiedzcie, że w książce znajdziecie pokrętną gmatwaninę, ale nie znajdziecie tonu podniosłego, czy wzmagającego heroizm wojaków. Nie, to historie o ludziach próbujących dźwignąć wojenne przeżycia, próbujących uporać się z nimi, przejść do porządku dziennego. „To, co nieśli” jest solidnym kawałem literatury o wojnie.
Fakty: autor był żołnierzem, był ranny, przetrwał Wietnam. Takie są fakty, ale w zestawieniu z rzeczywistością wydają się być niewystarczające. Otóż wojna go już nie opuściła. Zamieszkała w nim, weszła w język. Przeszłość przeszłością się nie stała. W tym upatrywałbym największej siły tej prozy. Same fakty nie wystarczą by opisać wojnę, tu potrzeba opisu emocji, przeżyć, ale to podszyte nieprawdą przecież jest. Pamięć szwankuje. Być może dlatego opowiadanie tytułowe jest jedynym, by tak rzec, konkretnym i zawiera wyliczankę rynsztunku żołnierskiego noszonego przez każdego z nich.
Konieczność przyjmowania wielu perspektyw, żeby zrozumieć (?),pojąć sens (?) jest koniecznością, jak stara się przekonać autor. Weźmy śmierć jednego z kompanów. Raz pojawia się jako wspomnienie, by po jakimś czasie pojawić się znów, ale w innej wersji, innym ujęciu. Może na styku wszystkich wersji leży prawda. Trudno powiedzieć, ale poznać trzeba by wszystkie. Surowo wszystko zostało opisane. 21 opowiadań spaja idea przedstawienia człowieka w obliczu wojny. I to się autorowi udaje. Udaje mu się coś jeszcze, a mianowicie uzyskać uniwersalność. Absolutnie koniecznie.
Problem z definicją tego, co przeczytaliśmy odzwierciedla trudność opowiedzenia o wojnie. Niby to zbiór relacji, niby zbiór opowiadań, ale także zapis wspomnień. Nade wszystko jednak są to przekłamania, o czym pisze wprost sam autor Tim O`Brien. Wiedzcie, że w książce znajdziecie pokrętną gmatwaninę, ale nie znajdziecie tonu podniosłego, czy wzmagającego heroizm wojaków....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6/10
6/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWątek tego, że Wietnam był miejscem, w którym straszy - a amerykańscy żołnierze zwyczajnie bali się duchów kryjących się nocą w dżungli - jako metafora bagna, w które Ameryka weszła na własne życzenie w 1955 roku, pozostanie ze mną chyba najdłużej, jeśli chodzi o tę książkę. Dobre i mocne.
Wątek tego, że Wietnam był miejscem, w którym straszy - a amerykańscy żołnierze zwyczajnie bali się duchów kryjących się nocą w dżungli - jako metafora bagna, w które Ameryka weszła na własne życzenie w 1955 roku, pozostanie ze mną chyba najdłużej, jeśli chodzi o tę książkę. Dobre i mocne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna to byt, z którym nawet przelotne zetknięcie zostawia ślady na zawsze. Zapisują się w ciele, w pulsie, w psychice. Wynikają pod skórę,do tkanek, wojna przeobraża człowieka, stwarzając go na nowo – podszytego nią niczym niechcianą, uwierającą podszewką.Dowodem tego są opowiadania Tima O’Briena “To, co nieśli”.
Wojna nie kończy się wraz z ostatnim strzałem, ani wywieszeniem białej flagi.
O’Brien pokazuje wojnę w Wietnamie jako doświadczenie, które składa się z rzeczy noszonych na plecach i w głowie: broni, listów, zdjęć, talizmanów, ale też strachu, poczucia winy, wstydu, żalu i pamięci. Te opowiadania nie budują heroicznej narracji – przeciwnie, demontują ją, skupiając się na zwykłych żołnierzach, ich lękach, słabościach i próbach zachowania resztek człowieczeństwa.
Wydaje mi się, że wspólnym mianownikiem tych opowiadań jest ciężar. I to nie tylko ten fizyczny. Drugim motywem, który się powtarza jest niepewność prawdy: O’Brien miesza fakty z fikcją, pokazując, że wojna rozsadza klasyczne pojęcia prawdy i kłamstwa. Liczy się nie tyle to, „jak było”, ile to, jak się pamięta i jak to dalej boli..
Od strony językowej te opowiadania są zaskakująco oszczędne. Zdania bywają krótkie, konkretne, niemal reportażowe. Autor często rezygnuje z metafory na rzecz nagiego faktu, jakby chciał odebrać czytelnikowi komfort estetyzowania przemocy. Opisy zwłok czy ran są dosadne, ale podane chłodno, bez emfazy.
Charakterystyczne jest też powtarzanie: słów, fraz, całych obrazów. Ten rytm przypomina natrętne wspomnienia, język krąży wokół tych samych scen, nie potrafi ich domknąć ani uporządkować – dokładnie tak, jak pamięć po wojnie.
Ważna jest również mieszanka tonów: brutalność sąsiaduje z banalnością, ironią, a czasem nawet z czarnym humorem. O’Brien świadomie rozbija patos, wplatając proste, potoczne sformułowania, żołnierski slang, wyliczenia.
Co istotne, autor nieustannie podważa możliwość opowiedzenia wojny „prawdziwie”. Komentuje własne opowieści, poprawia je, unieważnia, pokazując, że słowa są tu zawsze niewystarczające. Polecam!
Wojna to byt, z którym nawet przelotne zetknięcie zostawia ślady na zawsze. Zapisują się w ciele, w pulsie, w psychice. Wynikają pod skórę,do tkanek, wojna przeobraża człowieka, stwarzając go na nowo – podszytego nią niczym niechcianą, uwierającą podszewką.Dowodem tego są opowiadania Tima O’Briena “To, co nieśli”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna nie kończy się wraz z ostatnim strzałem, ani...
Książkę zauważyłem kilka lat temu na liście top Stephena Kinga.
Mogę również polecić. Książka ma w sobie praktycznie wszystko.
" wśród wszystkich wietnamskich niepewności, wszystkich tajemnic i niewiadomych istniał przynajmniej ten jeden stały pewnik: że rzeczy do niesienia to im nigdy nie zabraknie"
Książkę zauważyłem kilka lat temu na liście top Stephena Kinga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę również polecić. Książka ma w sobie praktycznie wszystko.
" wśród wszystkich wietnamskich niepewności, wszystkich tajemnic i niewiadomych istniał przynajmniej ten jeden stały pewnik: że rzeczy do niesienia to im nigdy nie zabraknie"
Książka nieco nierówna. Czyta się dosyć szybko, jednakże nie wszystkie wątki są porywające. Podoba mi się przedstawienie traumy z perspektywy szeregowego żołnierza i jak wojna może zmienić umysł człowieka. Wątki towarzyszy z oddziału niestety były ciekawsze od losów głównego bohatera, którym jest autor.
Książka nieco nierówna. Czyta się dosyć szybko, jednakże nie wszystkie wątki są porywające. Podoba mi się przedstawienie traumy z perspektywy szeregowego żołnierza i jak wojna może zmienić umysł człowieka. Wątki towarzyszy z oddziału niestety były ciekawsze od losów głównego bohatera, którym jest autor.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieco nierówna książka o traumie Wietnamu. Ma świetne chwile, ale jako napisana zapewne w celach terapeutycznych, zawiera jak dla mnie za dużo użalania się Autora nad samym sobą.
Dużą część całości wypełniają zatem dość nieciekawe, żeby nie powiedzieć - nudne, wynurzenia, jak to O’Brien zastanawiał się, czy nie uciec od powołania do Kanady.
Według mnie niepotrzebne są również rozwlekłe fragmenty o tym, jak pisał tą książkę. Dość powszechna to od lat maniera, dla mnie będąca jednak niekoniecznie potrzebnym wypełniaczem…
Tak czy inaczej, za ikoniczny uznałbym taki cytat:
“Jeśli na koniec opowieści z wojny czujecie się podniesieni na duchu, jeśli macie wrażenie, że wśród bezmiaru zniszczeń ocalał choć skrawek prawości, to padliście ofiarą bardzo starego i podłego łgarstwa. Nie ma tam żadnej prawości. Żadnych cnót”. Dotyczy to każdej wojny, według mojego pesymizmu co do Człowieka: obronnej nie wyłączając.
Samą relację z przeżyć na wojnie cechuje duża wiarygodność i obiektywizm, a nawet wręcz krytyka zaangażowania USA w ten konflikt. Chyba w jakiejś mierze wynika to jednak z potrzeby odkupienia swej “winy”, skoro O’Brien nie zdecydował się na dezercję. “Przeżyłem, ale to nie jest szczęśliwe zakończenie. Bo byłem tchórzem. Poszedłem na wojnę”.
Godna uwagi jest jego spostrzegawczość na drugie dno wojny. Autor widzi nie tylko “żółtków”, jak większość jego kolegów, ale po prostu ludzi w granicznej sytuacji. I tylko uwierające mnie pytanie: czy to dopiero efekt pisania, czy czuł tak już “tam i wtedy”...
Szczególną uwagę przykuwa kilka najmocniejszych wątków. Najbardziej przejmującym był dla mnie opis, gdy dowódca plutonu wybrał na nocleg pewne pole, mimo że miejscowe kobiety mówiły że jest “niedobre”. Tam w nocy zostali ostrzelani.
“Bo wiecie co to było? Pole gówna. Wioskowa sralnia. Ni mieli kanalizacji, co nie? Więc szli na pole. Znaczy obozowaliśmy na polu gówna. (...) Pole kipiało. Po wybuchach zostawały głębokie leje z mazią, spulchniały te pokłady odchodów zalegające od wieków i z ziemi z bulgotem uchodził smród”.
“Tamtej nocy zniknął w bagiennej czerni pola. Został worany w mierzwę wojny: jak odpadek dołączył do odchodów”.
“Wyjaśni to wszystko ojcu Kiowy. Starannie, bez zacierania własnych win, opisze, jak granaty moździerzowe wyrywały w błocie leje, wyrzucając gęsty grad tej plugawej mazi, i jak te leje zapadały się zaraz sobie, wypełniały błotem i wodą, wciągały, co popadło, broń, saperki, taśmy amunicyjne, i że w ten właśnie sposób również jego syn Kiowa zespolił się z odchodami, z wojną”.
Naturalistyczna scena wyciągania ciała Kiowy z tego wszystkiego nie ma sobie równych. A potem: “Kiedy ktoś zginął, trzeba było przypisać winę. Jimmy Cross to rozumiał. Można było winić wojnę. Można było winić tych idiotów, którzy wojnę wywołali. Można było winić Kiowę, że poszedł na wojnę. Można było winić deszcz. Można było winić rzekę. Można było winić pole, błoto, klimat. Można było winić wroga. Można było winić granaty z moździerzy. Można było winić ludzi zbyt leniwych, żeby poczytać gazety, znudzonych codziennymi kwotami zabitych, zmieniających kanał przy pierwszej wzmiance o polityce. Można było winić całe narody. Można było winić Boga”.
Na szczęście nie ma tu żadnej idealizacji, dominują oswajające to, co niepojęte, naturalistyczne opisy zwłok - nie tylko wietnamskich, ale i własnej strony.
“I tak usmażona napalmem pielęgniarka wietkongów to spalona frytka. Leżące nieopodal wietnamskie niemowlę – prażony orzeszek. Kiedy Ted Lavender dostał w głowę, chłopaki zaczęły gadać, że jeszcze nigdy nie był aż taki mięciutki, taki spokojny. (...) On nie zginął, tylko się wyluzował”.
“W Wietnamie także mieliśmy sposoby na to, żeby zabici nie wydawali się aż tak nieżywi. Podawanie ręki na przykład. Uwłaczając śmierci, zgrywając się, udawaliśmy, że wcale nie jest tym straszliwym losem, choć nim była. Naszym językiem, tyleż szorstkim, co marzycielskim, przeistaczaliśmy ciała w stosy odpadków”.
Niezwykły jest też epizod z przyjazdem do Wietnamu narzeczonej jednego z żołnierzy, jakby to było dobre miejsce dla młodej kobiety (to jeszcze czasy, kiedy kobiety służą tylko w formacjach pomocniczych, nie jako żołnierki)?
“Tamtej nocy wróciła z dżungli, to przecież przy tym byłem, widziałem te jej oczy, zobaczyłem, że to już zupełnie nie ta sama osoba”.
“Stało się z nią to samo, co z nimi wszystkimi. Przybyli tu czyści, wpadli w gnój i potem już nic nie było takie samo. (...) Wietnam podziałał jak potężny narkotyk: dał tę kombinację nienazwanej zgrozy i nienazwanej rozkoszy”.
“Chodziła na nocne akcje z komandosami “– Wiem, co sobie myślisz, ale to.... to nie jest złe”.
Są też takie żenujące sytuacje, jak straszenie stojącego na warcie “podpadniętego” kolegi - jakby byli dziećmi w piaskownicy. O’Brien sam zresztą to przyznaje: “Średnia wieku w naszym plutonie wynosiła 19, może 20 lat, więc często sprawy przybierały dziwnie zabawowy obrót, jakby to były zawody sportowe w jakimś egzotycznym poprawczaku”.
Najlepsze cytaty, niektóre chyba podkręcone przez “ghostwritera” (pierwsza część całości ukazała się w “Esquire”, magazynie dla mężczyzn).
“To, co nosili, było w znacznej części funkcją konieczności”.
“To, co nieśli, zależało po części od stopnia, po części zaś od specjalności wojskowej”.
“To, co nieśli, zmieniało się w zależności od bieżącego zadania”.
“To, co nieśli, do pewnego stopnia wynikało z przesądów. U mnie jeśli cię zaraz wspomnień”.
“Często nieśli siebie nawzajem. Nosili się z infekcjami”.
“Nieśli największy lęk żołnierza, czyli lęk przed rumieńcem”.
“Przenosili choroby, w tym malarię i dyzenterie”.
“Dźwigali niebo. Dźwigali własne żywoty”.
“Wśród wszystkich wietnamskich niepewności, wszystkich tajemnic i niewiadomych istniał przynajmniej ten jeden stały pewnik: że rzeczy do niesienia to im nigdy nie zabraknie”.
Najwięcej tu mowy o śmierci:
“Bali się zginąć, ale jeszcze bardziej bali się to po sobie pokazać”.
“Kiedy już ktoś zginie, nie ma jak go odśmiercić”.
“Ginęli, żeby nie umierać z zażenowania”.
“Ludzie zabijają i giną, bo wstydzą się tego nie robić”.
Na koniec mowa o tym, co jest prawdziwą opowieścią o wojnie.
“Prawdziwa historia z wojny nigdy nie niesie morału, nie poucza, nie popycha ku cnocie, nie podsuwa modeli pożądanych ludzkich zachowań, nie powstrzymuje ludzi przed czynieniem tego, co czynią od zawsze. Jeśli taka opowieść wydaje się mieć morał, nie wierzcie jej”.
“Prawdziwą historię z wojny da się poznać po absolutnym, bezwzględnym opowiedzeniu się po stronie plugastwa i zła”.
“Prawdziwą historię z wojny można poznać po tym, że człowiek jest nią zażenowany”.
“W wielu przypadkach w prawdziwą historię z wojny nie da się uwierzyć. Jeśli w nią uwierzysz, zachowaj sceptycyzm (...) w innych przypadkach prawdziwej historii z wojny w ogóle nie da się opowiedzieć”.
“Prawdziwa historia z wojny, jeśli ją prawdziwie opowiedzieć, przekona też żołądek”
Nieco nierówna książka o traumie Wietnamu. Ma świetne chwile, ale jako napisana zapewne w celach terapeutycznych, zawiera jak dla mnie za dużo użalania się Autora nad samym sobą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużą część całości wypełniają zatem dość nieciekawe, żeby nie powiedzieć - nudne, wynurzenia, jak to O’Brien zastanawiał się, czy nie uciec od powołania do Kanady.
Według mnie niepotrzebne są...