rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Sztuka uprawiania róż z kolcami

Średnia ocen
7,3 / 10
123 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
3932
1021

Na półkach: , ,

Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny wymiar? Filtrujemy treści przez własne doświadczenia, emocje czy tego chcemy czy nie, a co też niesie niebagatelny wpływ na walory czytanego tekstu. Książka staje się pocieszeniem w chwilach zwątpienia, książka potrafi odciągnąć uwagę od problemów, czasem daje słodką satysfakcję jak po zjedzeniu ciastka. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" w pierwszej chwili wydawała się być lekką opowiastką o zamiłowaniu do pielęgnacji kwiatów, w toku zyskiwała coraz większy potencjał na dramat chorego człowieka. Jest tutaj wszystkiego po trochu, jak w życiu, podróż nie jest jednostajna i nie odbywa się jednym torem.

Bohaterka wiedzie życie dyktowane pobytami w szpitalu, uciążliwymi dializami i oczekiwaniem. Nie da się tego zepchnąć na margines, chociaż pasja do hodowli róż i tworzenia nowych odmian zdaje się przyćmiewać tę niewygodną prawdę. Zawodowo Galilee Garner to zasadnicza nauczycielka biologii w prywatnej szkole, która nie chce iść na ustępstwa. Jest świadoma, iż wymagania względem uczniów owocują sukcesami w dalszej edukacji. Nie chce rezygnować z czegokolwiek ze względu na swój stan, nie daje forów innym, nawet przyjaciółce Darze. Taka już jest, bezkompromisowa. Na pewno nie można jej odmówić pasji w działaniu. Jest oschła, trzyma ludzi na dystans i myślę, że to charakterystyczne dla tych, którzy zmagają się z bólem na co dzień, bo ten zdecydowanie nas osłabia zarówno fizycznie jak psychicznie.

(...)

"Sztuka uprawiania..." jest ciekawa również z tego powodu, iż przedstawiana obecnie sytuacja staje się skomplikowana przez podesłanie do rodziny na kilka miesięcy Riley. Trzydziestosześcioletnia kobieta, żyjąca wedle ustalonego schematu zyskuje kolejny obowiązek. Pogubiona nastolatka nie może być tym, co uwzniośli jej życie, prawda? Uczymy się przez całe życie właśnie dzięki ludziom, którzy stają na naszej drodze. I to właśnie dzięki obecności Riley nasza bohaterka może pewne sytuacje i zachowania siostry poddać ponownej głębszej analizie i mimo iż dostrzega niesprawiedliwość w ocenie to nadal będzie ją uważać za nieodpowiedzialną.

Z przyjemnością śledzi się poczynania bohaterów, którzy nie są nachalni wobec siebie, co czyni fabułę spowolnioną, jednocześnie lekko kreślącą zawiłości powstające między nimi. George Morton - nowy nauczyciel, który pojawia się w tym samym czasie w szkole, gdy przybywa siostrzenica Gal i wcale nie zamierza jej we wszystkim przytakiwać. Mark Walters - starszy pacjent, który zyskuje pierwszeństwo w kolejce po przeszczep nerki, co powoduje ogromny sprzeciw bohaterki na taką niesprawiedliwość. Do tego dr O'Malley, która wydaje się być jej nieprzychylna i działa jakby z zamiarem pozbawienia jej ratunku. Różne zdarzenia, nawet te związane z hodowlą róż i dzieleniem się swoją wiedzą pokazują, ze czasem zostajemy oszukani przez tych, którym zawierzamy. Ale Margaret Dilloway wskazuje też drugą dobrą stronę natury ludzkiej, bo przecież gdy trzeba to potrafimy się jednoczyć, zawsze ktoś przy nas jest, wystarczy poprosić i przyjąć pomoc.
"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to wyważona historia, z której nie wylewa się żal i rozpacz, a cierpienie jest okraszone słońcem i tym szczególnym promieniem płynącym od ludzi.

Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/pielegnacja-roz-pielegnacja-ludzkich-serc-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami

Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
192
43

Na półkach:

To jest dobra książka. Nie wspaniała, ale po prostu dobra, dobrze się ją czyta, bohaterowie ciekawie zarysowani, nie dzieje się wiele, mimo to opowieść jest wciągająca. Moja mama również jest dializowania, więc bohaterka była mi bliższa. W ogóle główna bohaterka, Gal, to bardzo ciekawa postać, z przyjemnością poczytałabym o niej więcej. Miła obyczajowa książka na długie zimowe wieczory.

To jest dobra książka. Nie wspaniała, ale po prostu dobra, dobrze się ją czyta, bohaterowie ciekawie zarysowani, nie dzieje się wiele, mimo to opowieść jest wciągająca. Moja mama również jest dializowania, więc bohaterka była mi bliższa. W ogóle główna bohaterka, Gal, to bardzo ciekawa postać, z przyjemnością poczytałabym o niej więcej. Miła obyczajowa książka na długie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
329
324

Na półkach:

Okazuje się, że świat róż, wszystko, co wiąże się z ich uprawą może być naprawdę fascynujące. Ich kruchość jest porównywalna z życiem osób, które czekają na przeszczep. Jest to historia o pasji, przede wszystkim pasji życia. Polecam

Okazuje się, że świat róż, wszystko, co wiąże się z ich uprawą może być naprawdę fascynujące. Ich kruchość jest porównywalna z życiem osób, które czekają na przeszczep. Jest to historia o pasji, przede wszystkim pasji życia. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1920
1919

Na półkach:

Tytuł tej książki od razu skojarzył mi się ze smutnymi słowami kończącymi piosenkę Mały książę śpiewaną przez Katarzynę Sobczyk:
W świecie, gdzie nikt nie kochał róż,
na zawsze ktoś pozostał sam.
Dokładnie tak, jak główna bohaterka – Gal. Bardzo wymagająca nauczycielka biologii w szkole, gdzieś w środkowej Kalifornii USA. Kobieta dopiero trzydziestosześcioletnia, ale zachowująca się, jak wiekowa osoba przekonana, że urodziła się już dorosła. Częściowo takie nastawienie wymusiła na niej przewlekła choroba nerek, traumatyczne doświadczenie nieudanego przeszczepu, życie pod ścisłym rygorem dializ i w ciągłym lęku oraz oczekiwaniu na kolejny przeszczep, a także podporządkowanie jego trybu surowym zasadom i normom człowieka racjonalnego, sceptycznego, krytycznego wobec siebie i innych, często uwidacznianego przez nią w takich zdaniach – "Mówi się, że poczucie szczęścia jest dokładną odwrotnością inteligencji. Im człowiek głupszy, tym szczęśliwszy". Gal zawsze stawiała na inteligencję. Jej nieprzystępna, oschła osobowość z dominującym aspektem dorosłego, w której nie było marginesu dla działań spontanicznych, nieprzewidywalnych, niezaplanowanych, a tym bardziej szalonych, nie zjednywała jej osób przychylnie do niej nastawionych, używając języka dyplomacji.
Wręcz przeciwnie.
Zrażała do siebie wszystkich, z którymi miała kontakt, czy to w miejscu zamieszkania, czy w pracy, a tych, którzy byli przy niej, jak jej przyjaciółka Dara, raniła, wystawiając ich cierpliwość na ciągłe próby wytrzymałości i testy tolerancji. Gal przypominała suchy, uśpiony krzew różany o nikomu nieznanym kolorze płatków i zapachu, za to z mnóstwem bardzo ostrych kolców.
I właściwie, jeśli jej to samej nie przeszkadzało, bo nie miała świadomości własnej, ukrytej urody wewnętrznej, to można byłoby powiedzieć, że to wina otaczających ją ludzi. Ich lenistwa w staraniu się ujrzenia jej wnętrza. Niechęci do dopatrywania się w niej piękna. Uporczywe widzenie tylko kolców. Sama dałam się złapać w tę pułapkę logiki myślenia Gal. Całkowicie przekonała mnie do spojrzenia na człowieka, że uroda nie powinna być czynnikiem decydującym o chęci poznawania innych. I nie jej to wina, że żyje w świecie, gdzie nikt nie kocha róż. Jego strata! Zostanie sama na zawsze!
I w tym momencie zaczęło mi coś nie pasować.
Sytuacja przypominała trochę zbuntowane dziecko, które na złość rodzicom odmrozi sobie uszy, nie nosząc czapki. Wówczas przypomniałam sobie o teorii atrybucji, o której Gal mogła nie wiedzieć, a o której ja w jej cynicznym towarzystwie zupełnie zapomniałam. Przecież psychika człowieka jest tak skonstruowana, że jakbyśmy się nie odcinali od wyglądu fizycznego, to właśnie on decyduje w pierwszych kilkunastu sekundach o pozytywnym lub negatywnym nastawieniu do właśnie ujrzanej osoby, o naszym zainteresowaniu się nią lub nie, do chęci kontynuowania znajomości. To ten kwiat w rozkwicie, a nie kolce, przyciąga do nas innych, by dać dopiero szansę ukazania się potem w pełnej odsłonie naszej osobowości. Gal takiej szansy nie dawała nikomu. Twierdziła niezmiennie, stukając się w skroń – "Wszystko, czego potrzebuję, jest tutaj. […] Nie na zewnątrz".
Do czasu.
Nie ona jedna natury nie zdołała przechytrzyć rozumem. W jej życiu pojawiła się bowiem piętnastoletnia siostrzenica Riley, wprowadzająca w jej uporządkowane życie, totalne zamieszanie. Zwłaszcza w sferze emocjonalnej. Poglądy dziewczyny, manifestowane wyrażaniem osobowości w zachowaniu i ubiorze oraz nowa sytuacja w relacjach dziecko-opiekun stały się przyczyną przemiany Gal. Po wpływem nastolatki kobieta zaczęła postrzegać siebie, swoje kontakty z innymi, przyjaźń z Darą, a zwłaszcza relacje z własną siostrą, przez zupełnie inny, nowy pryzmat. W efekcie główna bohaterka, wykorzystując powieściową metaforę, wyszła z uśpienia, rozkwitła, jak suchy krzew różany po długiej zimie. Na efekty w życiu osobistym i zawodowym jej nowej osobowości nie czekałam długo.
To optymistyczna opowieść, która wprowadza przeciwstawny pogląd zawarty w przytoczonych na początku słowach piosenki. Dedykowana zwłaszcza tym czytelnikom, którzy żyją emocjonalnie uśpieni w poukładanym świecie rządzonym przez rozum, oddając się z pasją hobby, lokując w nim wszystkie swoje uczucia tak, jak Gal w uprawę róż, twierdząc – "róże są dla mnie freudowskim substytutem życia miłosnego". Nie bez powodu to właśnie róże zostały wybrane przez autorkę do budowania metafory osobowości człowieka. Zestawienie ich uprawy, pielęgnacji, tworzenia kolejnych odmian i w efekcie uzyskanie nowego gatunku z niepowtarzalnym kwiatem o urzekającym zapachu, miało stworzyć wzajemne, symboliczne odniesienia do człowieczej osobowości, by dobrze zrozumieć kruchość, delikatność, nieprzewidywalność i czasochłonność zachodzących zmian w psychice ludzkiej, tak podobnej do uprawy róży.
Jednak Gal nie była jedyną osobą, która zmieniła się w tej powieści. Była jeszcze jej siostra, siostrzenica i wiele innych osób.
Byłam i ja.
Czytelniczka, która odrzuciła pesymistyczne słowa piosenki i zrozumiała motto Alphonse’a Karra, wprowadzające do tej powieści:
"Niektórzy ciągle narzekają na róże, że mają kolce.
Ja jestem wdzięczny za to, że kolce mają róże".
Idzie wiosna. Pokażmy, po tej długiej zimie (dosłownie i w przenośni) swoje kwiaty, ale też nie okaleczajmy się, usuwając kolce. Bądźmy zwłaszcza my, kobiety, jak prawdziwe, naturalne róże, które mają zarówno kwiaty, jak i kolce. Dokładnie w takiej kolejności.
Nigdy odwrotnie!
naostrzuksiazki.pl

Tytuł tej książki od razu skojarzył mi się ze smutnymi słowami kończącymi piosenkę Mały książę śpiewaną przez Katarzynę Sobczyk:
W świecie, gdzie nikt nie kochał róż,
na zawsze ktoś pozostał sam.
Dokładnie tak, jak główna bohaterka – Gal. Bardzo wymagająca nauczycielka biologii w szkole, gdzieś w środkowej Kalifornii USA. Kobieta dopiero trzydziestosześcioletnia, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
265
69

Na półkach:

Sama nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, chyba banalnej, lekkiej historii a okazała się wspaniałą powieścią. Nie brak w niej emocji. Rozdział goni rozdział. Jest tu opisana mądra, wzruszająca historia, a bohaterowie są z krwi i kości. Pozostaje w pamięci.

Sama nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, chyba banalnej, lekkiej historii a okazała się wspaniałą powieścią. Nie brak w niej emocji. Rozdział goni rozdział. Jest tu opisana mądra, wzruszająca historia, a bohaterowie są z krwi i kości. Pozostaje w pamięci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1058
166

Na półkach: ,

Trzydziestosześcioletnia Galilee Garner jest nauczycielką biologii w prywatnej katolickiej szkole oraz niezwykłą pasjonatką wszystkiego, co tylko z różami związane. Krzyżuje różne gatunki i pragnie aby udało jej się stworzyć idealną odmianę godną pierwszej nagrody, chce wyhodować zupełnie nowy kwiat o nazwie Hulthemia. Marzy o patencie dla siebie oraz przyjęciu róży do ogrodów testowych Amerykańskiego Towarzystwa Różanego, które polega na wybraniu najlepszej rośliny, która w różnych warunkach poradzi sobie najlepiej przez dwa lata. To działanie wymaga wiele wytrwałości, a nade wszystko gigantycznych pokładów cierpliwości.

Ostatniego nauczyła się już walcząc o swoje zdrowie oraz życie, gdyż od dzieciństwa jest stałą bywalczynią szpitali, od kiedy nerki odmówiły jej posłuszeństwa, obecnie ma za sobą dwa przeszczepy i lata dializowania. Teraz czeka ją następny przeszczep, a w kolejce o jedno miejsce wyprzedza ją starszy pan Walters, który poprzez własne zaniedbania, głównie alkoholizm ma większe szanse na znalezienie dawcy niż Gil. Nic dziwnego, że ta sytuacja ją przerasta wywołując przygnębienie oraz zniechęcenie do dalszego leczenia.

"(...) Wszystko wydaje mi się bezsensowne - to się nigdy nie skończy, jeśli nie mam szans na nową nerkę. Przez resztę życia - bez względu na to, ile czasu mi zostało - będę musiała przyjeżdżać tu co drugi dzień. Nie chcę nawet o tym myśleć. Myślę za to o grzybie zagrażającym moim kwiatom, o hulthemiach, o tym, że muszę zadzwonić do Byrona. Tylko to sprawia, że jeszcze nie zwariowałam. (...) - [str.217]

Wygląda na to, że musiała znaleźć sobie czasochłonne hobby, żeby wyrzucić z głowy toksyczne myśli o chorobie. Czy to jej pomogło? Jak na kobietę tak młodą, jest wyjątkowo bezpośrednia, a także surowa i wymagająca. Zdołała zaprzyjaźnić się tylko z jedną osobą, mianowicie nauczycielką sztuki, Darą, którą potrafi bezlitośnie wykorzystywać do pomocy. Uznaje, że po prostu tak trzeba. Z tego powodu wynikają spory pomiędzy obiema kobietami.

Wypływają na powierzchnię problemy rodzinne, kiedy odwiedza ją siostrzenica Riley. Nieodpowiedzialność siostry doprowadzała od lat do niesnasek, a teraz jako młoda matka nie potrafi zorganizować swojego życia na tyle, aby znalazło się w nim miejsce dla wymagającej troski i miłości córki. Dlatego odsyła nastolatkę tutaj, aby ułatwić sobie trudną dla każdego sytuację. Nawet nie przeszło jej przez myśl, że Gil musi skupić się głównie na odzyskaniu zdrowia, na męczących dializach i odzyskiwaniu po nich sił. Jak odnajdą się pod jednym dachem? Samotnica Gil razem ze swoją spragnioną czułości Riley...

"Sztuka uprawiania róż a kolcami" to współczesna powieść obyczajowa, która nie jest łatwym ani prostym czytadłem. Głęboko porusza, zmusza do refleksji nad własnym życiem. Po tej lekturze każdy zaczyna zastanawiać się nad tym, ile tak naprawdę posiada. Potrafi bardziej docenić ludzi wokół siebie, swoje zdrowie, rodzinę, przyjaźń, a także siłę miłości. Narratorem jest Gil, która opisuje własne wrażenia oraz odczucia względem innych osób. Takie rozwiązanie osobiście bardzo lubię, gdyż jasno i wyraźnie zostają przedstawione wydarzenia z perspektywy najważniejszej postaci, bez gdybania i domysłów. Pomysł na książkę zrodził się w głowie autorki po śmierci szwagierki, której trzykrotnie przeszczepiono nerkę, a pomimo to ostatecznie przegrała walkę z chorobą. To lektura o wielkiej prawdziwej pasji, która pokazuje, że marzenia naprawdę się spełniają. Trzeba tylko głęboko w to wierzyć. Gdyby oceniać książkę po okładce, z pewnością nie przyciąga swoją niepozornością, ba - prostotą wręcz, a jednak ma w sobie coś, co mogłoby czytelnikowi umknąć. Zachęcam do sięgnięcia po nią i bacznej, mądrej analizy.

Trzydziestosześcioletnia Galilee Garner jest nauczycielką biologii w prywatnej katolickiej szkole oraz niezwykłą pasjonatką wszystkiego, co tylko z różami związane. Krzyżuje różne gatunki i pragnie aby udało jej się stworzyć idealną odmianę godną pierwszej nagrody, chce wyhodować zupełnie nowy kwiat o nazwie Hulthemia. Marzy o patencie dla siebie oraz przyjęciu róży do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
149
38

Na półkach:

Podchodziłam do tej książki jak do przysłowiowego jeża.Bałam się,że będzie to o chorobie,szpitalach,beznadziejności i użalaniu się nad sobą.
Mile się zdziwiłam.
Główna bohaterka Gal fakt choruje przewlekle i nie zawsze zasługuje na medal za bycie najmilsza osoba na świecie ale to tylko jeden z wątków.
Hobby Gal są róże.Sama uwielbiam te kwiaty i w moim ogrodzie zajmują na prawdę dużo miejsca ale chyba nie potrafiłabym z taka miłością i czułością o nich mówić i myśleć.Choć róże są jednym z głównych wątków tej książki to nie jest to poradnik ogrodnika (choć może ci którzy zajmują się krzyżówką róż mogą się z niej czegoś dowiedzieć)
Tak naprawdę to książka o ludziach o przyjaźni o rodzinie i o nadziei.
Chyba najbardziej właśnie o nadziei.Nie ważne,że chorujesz od lat,nieważne,że nie zawsze wygrywasz,nieważne,że za płotem masz marudną sąsiadkę ważne,że zawsze jest NADZIEJA i są blisko ciebie ludzie którzy razem z Tobą wierzą i mają NADZIEJĘ.

Podchodziłam do tej książki jak do przysłowiowego jeża.Bałam się,że będzie to o chorobie,szpitalach,beznadziejności i użalaniu się nad sobą.
Mile się zdziwiłam.
Główna bohaterka Gal fakt choruje przewlekle i nie zawsze zasługuje na medal za bycie najmilsza osoba na świecie ale to tylko jeden z wątków.
Hobby Gal są róże.Sama uwielbiam te kwiaty i w moim ogrodzie zajmują na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
388
58

Na półkach: ,

Czytałam...i przestałam. Nie porwała mnie...

Czytałam...i przestałam. Nie porwała mnie...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2370
469

Na półkach: , ,

Bohaterka nie tylko róże uprawia, ale także krzyżuje i bierze udział w konkursach na najlepszą krzyżówkę. Dowiedziałam się między innymi, dlaczego róże kupowane w sklepach coraz słabiej pachną oraz o tym, że niektórym klientom marzą się róże bez kolców. Gal nie sprzedaje swoich róż, jej pasją i marzeniem jest wyhodowanie niezwykłego okazu. Książka zawiera opis dziewięciu miesięcy z jej życia, od marca do listopada, a każdy miesiąc zaczyna się cytatem z kalendarza ogrodniczego hodowcy róż.

Gal jest 36-letnią nauczycielką biologii w szkole prywatnej, pedantyczną, nieustępliwą i wymagającą. Przyjaciółka charakteryzuje ją jako XIX-wieczną pannę, co wydaje się trafne. Gal od dzieciństwa ciężko choruje na nerki, nie może mieć dzieci, każdy dzień jest dniem darowanym, który stara się wykorzystać w pełni. Żyje intensywnie, nawet zbyt intensywnie, zdaniem lekarki, i potrafi żartować na temat swojej nerki. Opis choroby nie powstał w wyobraźni autorki, był starannie omówiony z chorą szwagierką. Z pewnością Gal nie jest ideałem łatwego współżycia z otaczającymi jej ludźmi, ale jest uczciwa i potrafi nawiązywać głębokie relacje, a nawet się zmieniać.

Książka nie przytłacza chorobą, jest - jak Gal - skupiona na tym, co istotne. Czytałam ją z przyjemnością i podziwem dla bohaterki. Długo u mnie leżała, bo z jednej strony intrygował mnie tytuł, z drugiej obawiałam się czegoś "byle jakiego", banalnego. Niepotrzebnie.

Bohaterka nie tylko róże uprawia, ale także krzyżuje i bierze udział w konkursach na najlepszą krzyżówkę. Dowiedziałam się między innymi, dlaczego róże kupowane w sklepach coraz słabiej pachną oraz o tym, że niektórym klientom marzą się róże bez kolców. Gal nie sprzedaje swoich róż, jej pasją i marzeniem jest wyhodowanie niezwykłego okazu. Książka zawiera opis dziewięciu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
593
138

Na półkach: , ,

Mam w przydomowym ogrodzie kilka róż, ale zajmuje się nimi moja mama. Mnie osobiście ogrodnictwo nie pasjonuje w ogóle, a wszystkie kwiaty, o ile nie są wykonane z plastiku i tkaniny, więdną w kilka dni, jeśli zostawić je pod moją opieką. Tak, wiem, że nie ma się czym chwalić...
Dla Gal, dość niemiłej (przynajmniej na początku), trzydziestosześcioletniej nauczycielki biologii, róże są wszystkim. Poświęca im każdą wolną chwilę, podporządkowuje im swój plan dnia, zarywa poranki, żeby dopatrywać swoich ulubienic. Dają jej wytchnienie, a praca nad nimi jest jej odskocznią...


Gal bowiem choruje od urodzenia. A od jakiegoś czasu czeka na kolejny przeszczep nerki, który może nigdy nie dojść do skutku ze względu na jej stan zdrowia. Zaczynając książkę, miałam przeczucie, że centralny jej element będzie właśnie stanowić opis choroby Gal. Na szczęście jednak, autorka wyważyła proporcje pomiędzy opisami choroby, pracy przy różach i "momentami rodzinnymi", jak nazywam je na własny użytek.

Bo mamy w książce drugą bohaterkę, która choć z założenia drugoplanowa, szybko wysuwa się na plan równoległy do Gal. Riley, córka siostry Gal. Siostry, która delikatnie mówiąc, nie jest zbytnio przystosowana do dorosłego życia, a tym bardziej bycia matką. Riley pojawia się w życiu Gal... i wywraca je do góry nogami. Jej młodzieńcze postrzeganie świata, inne podejście do wielu spraw, powoduje w Gal powolną przemianę...

Książkę przeczytałam jednym tchem, choć nie jednego dnia ;) Jest dość gruba, ale czyta się naprawdę przyjemnie i już po pierwszych kilku stronach naprawdę wciąga. Mocną stroną są wyraziste charaktery Gal i Riley. Obie naprawdę wiedzą czego chcą, jak o tym powiadomić świat i jak to osiągnąć. Można też się dowiedzieć naprawdę wiele o różach (ok, mi się to nie przydało... ale na pewno przyda się tym, którzy lubią hodować kwiaty). Ogólnie, klimat książki, choć niełatwy, jest naprawdę... pociągający. To nie jest cukierkowa saga rodzinna i to chyba stanowi największy plus tej książki.
Słabsze momenty? Właściwie takich nie zauważyłam. Żałuję tylko, że nie rozwinięto bardziej motywu współzawodnictwa na wystawach kwiatowych między Gal a Byronem. Nie lubiłam typka od początku!

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to naprawdę książka, którą warto (a według mnie trzeba) poznać. Nie zawiedzie nikogo, a może skłoni do przemyśleń. Tych naprawdę odwiecznych. O sens tego, że ciągle tu jesteśmy.

Mam w przydomowym ogrodzie kilka róż, ale zajmuje się nimi moja mama. Mnie osobiście ogrodnictwo nie pasjonuje w ogóle, a wszystkie kwiaty, o ile nie są wykonane z plastiku i tkaniny, więdną w kilka dni, jeśli zostawić je pod moją opieką. Tak, wiem, że nie ma się czym chwalić...
Dla Gal, dość niemiłej (przynajmniej na początku), trzydziestosześcioletniej nauczycielki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
158
118

Na półkach:

Sztuka uprawiania róż z kolcami to powieść obyczajowa. Opowiada ona o życiu Gal - samotnej, przewlekle chorej nauczycielki z Kalifornii.

Akcja książki toczy się powoli. Autorka dokładnie opisuje wszystkie wydarzenia w życiu bohaterki: zajęcia w szkole, dializy, wizyty w szklarni, kontakty z siostrzenicą. Z powodu choroby Gal nie związała się z nikim. W jej marzeniach nie pojawiają się panowie ani dzieci. Podczas gdy inne kobiety zajmują się dziećmi, ona roztkliwia się nad różami i marzy o wyhodowaniu nowego gatunku.

Poznajemy marzenia bohaterki, a także wady jej charakteru. Bo wiedzieć trzeba, że Gal - może pod wpływem choroby - stała się osobą zgorzkniałą, zazdrosną i przesadnie surową. Wymaga od innych, by tak jak ona byli perfekcjonistami. Zazdrości zdrowym, zazdrości chorym, których zakwalifikowano do przeszczepu. Nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie zdrowi też mają swoje problemy. Uczeń za darmo pracuje w jej szklarni, przyjaciółka zawsze musi ją wozić do szpitala... Gal nie poczuwa się do wdzięczności; ma w sobie ten charakterystyczny dla wielu chorych egoizm.

Margaret Dilloway rzetelnie przygotowała się do napisania książki. Zgromadziła mnóstwo wiadomości o różach, o wystawach, o chorobie nerek, dzięki czemu powieść wydaje się realistyczna i solidna. Autorce udało się "tchnąć życie" w postać głównej bohaterki. Gal budzi różnorakie uczucia, od irytacji po podziw.

Książka uczy współczucia dla osób chorych. Każdy, kto złości się na bohaterkę traktującą innych jak prywatnych kierowców, w pewnym momencie zrozumie, że dla niej szybki dojazd do szpitala to sprawa życia lub śmierci.

Książka spokojna, ciekawa. Pod wpływem różnych wydarzeń bohaterka się zmienia, nie jest więc nudno.

Sztuka uprawiania róż z kolcami to powieść obyczajowa. Opowiada ona o życiu Gal - samotnej, przewlekle chorej nauczycielki z Kalifornii.

Akcja książki toczy się powoli. Autorka dokładnie opisuje wszystkie wydarzenia w życiu bohaterki: zajęcia w szkole, dializy, wizyty w szklarni, kontakty z siostrzenicą. Z powodu choroby Gal nie związała się z nikim. W jej marzeniach nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
705
207

Na półkach: , ,

Galilee Garner to samotna nauczycielka, której pasją jest hodowla i krzyżowanie róż. Jej marzeniem jest stworzenie idealnej róży o oszałamiającym zapachu i kolorze, która będzie wielokrotnie kwitnąć i uzyska tytuł Królowej Róż. Uzyskanie tego celu jest trudne i monotonne, ale Gal nie ma zamiaru się poddać. Przeszkodą nie jest dla niej ani praca, ani konieczność uciążliwych dializ do których zmusza ją przewlekała choroba nerek. Aby kobieta nie musiała jeździć co dwa dni do szpitala konieczny jest przeszczep, co nie jest łatwą sprawą. Nie dość, że dawców jest mało, to jeszcze pierwszy w kolejce do przeszczepu jest Mark, który choruje znaczenie krócej, to jeszcze sam przyczynił się do choroby przez nadużywanie alkoholu. Spotkania tego typa na dializach zawsze wywołują u Gal poczucie bezsilności i złości. Trudno się jej dziwić, przewlekła choroba nikogo jeszcze pozytywnie nie nastroiła od życia...

"Urodziłam się z refluksem. Oznacza to, że przejście między nerką a pęcherzem nie zamykało się tak, jak trzeba. Mama nie mogła nadążyć ze zmianą pieluszek. Skutkiem tego były ciągłe infekcje pęcherza, a potem nerek. Zanim lekarze w końcu doszli do tego, co jest nie tak, jednej nerki już prawie nie było. Miałam wtedy cztery lata, a moja druga nerka była na dobrej drodze, żeby podzielić los pierwszej, co nastąpiło, kiedy skończyłam dwanaście lat. Pierwszym dawcą była moja mama — ta nerka służyła mi dwanaście lat. Drugą dostałam od ofiary wypadku, kogoś, kto po prostu zaznaczył odpowiednie pole w swoim prawie jazdy. Ta wytrzymała tylko cztery lata, potem mój organizm ją odrzucił. Od ośmiu lat jestem na dializach. Dializa oczyszcza krew, tak jak zrobiłaby to nerka. Podpina się do żyły maszynę i krew jest przez nią przepompowywana. Są różne rodzaje dializ; tę moją trzeba powtarzać co drugi dzień. Można się dializować zarówno w nocy, jak i w ciągu dnia. Ja wolę w nocy, bo tak jest łatwiej i mogę spać. Jeśli nie przeprowadzi się dializy w odpowiednim czasie, człowiek czuje się, jakby miał grypę, a mózg nie może pracować na wysokich obrotach. Jeśli zupełnie zaprzestanie się dializowania, wszystkie organy się w końcu wyłączają i człowiek umiera."


Gal jest dziwną bohaterką. Począwszy od wyglądu, kończywszy na charakterku. Kobietę cechuje niski wzrost i sportowy styl. Przy 150 cm wzrostu nosi buty w rozmiarze 42, co musi wyglądać komicznie, skoro ja noszę taki sam rozmiar przy 180 cm wzrostu i moje stopy wydają się duże. Jest jeszcze coś co łączy mnie z Galilee - malkontenctwo. Gal wiecznie zrzędzi, denerwuje ją wszystko i wszyscy. O dziwo ma przyjaciółkę. Wysoką i kobiecą nauczycielkę plastyki, która przez swoje randki nie może być na wiecznie zawołanie przyjaciółki, co oczywiście bardzo frustruje naszą bohaterką. Gal ma też cudownych rodziców i szaloną siostrę, która pewnego dani jakby nigdy nic podrzuca jej pod opiekę swoją córkę.

Riley jest zbuntowaną nastolatką, z za mocnym makijażem i potrzebą zrozumienia. Jakim cudem znajdzie wspólny język z ekscentryczną ciotką? Jak odwieczna samotniczka zaakceptuje w domu obecność innej osoby? Czy w ogóle jest szansa aby te dwie kobiety mogły się dogadać?

Trudno oderwać się od tej książki. Wraz z bohaterką czekasz na przeszczep, na tę jedną jedyna różę i na... uczucia. Tak bardzo chciałam, żeby Gal kochała i była kochana. Nie tylko przez mężczyznę, chodziło mi głównie o jej siostrzenicę. Obie potrzebowały miłości, akceptacji i ciepła i obie nie chciały się do tego przyznać.

Cudowna opowieść o samotności, przyjaźni, miłości, marzeniach, chorobie i pasji. Świetny metaforyczny tytuł i wciągający styl pisania. Brawo za wątek o życiu z chorobą, dializach i przeszczepach. W książce jest opis akcji nerki dla Gal, gdzie przyjaciele i pracownicy szkoły, w której ona pracuje badają się, aby sprawdzić czy mogą oddać swoją nerkę chorej. Chciałam zaznaczyć, że w Polsce nerkę od żywego dawcy można pobrać tylko od osoby, która jest krewnym w linii prostej, oraz gdy występują szczególne więzy osobiste, ale w niektórych krajach zdrowa osoba w geście altruizmu może oddać nerkę obcemu choremu.

http://www.czyje.blogspot.com/2014/04/sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami.html

Galilee Garner to samotna nauczycielka, której pasją jest hodowla i krzyżowanie róż. Jej marzeniem jest stworzenie idealnej róży o oszałamiającym zapachu i kolorze, która będzie wielokrotnie kwitnąć i uzyska tytuł Królowej Róż. Uzyskanie tego celu jest trudne i monotonne, ale Gal nie ma zamiaru się poddać. Przeszkodą nie jest dla niej ani praca, ani konieczność uciążliwych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
420
200

Na półkach: , , ,

Ujmująca,to najbardziej zgrabne określenie tej powieści. 400 stron , które wręcz mignęło przed oczami. Książka stała na półce i czekała na swój czas. Czy jest wybitna językowo - raczej nie, czy jest wybitna fabułą - raczej nie, można by rzec: kolejna opowieść o kobiecie, o problemach, a jednak ... coś w tej powiesci jest ukrytego, co mnie wciągnęło, ujęło za serce, urzekło. Moze te zwykłe, proste sformuowania, ale jakże otwierające oczy na wspólczesność, cięte riposty na nas samych m.in.: "Nie wierze w kablówkę. Jest droga, a życie za krótkie". lub "Forma musi podążać za funkcją, jako nauczycielka sztuki powinnaś to wiedzieć".

Minusem mogą być meandry ogrodnicze, ale są tak wkomponowane i ujęte, że stanowią oddzielny rytm powieści, spójny, jak by tło wydarzeń.

Ujmująca,to najbardziej zgrabne określenie tej powieści. 400 stron , które wręcz mignęło przed oczami. Książka stała na półce i czekała na swój czas. Czy jest wybitna językowo - raczej nie, czy jest wybitna fabułą - raczej nie, można by rzec: kolejna opowieść o kobiecie, o problemach, a jednak ... coś w tej powiesci jest ukrytego, co mnie wciągnęło, ujęło za serce, urzekło....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
178
172

Na półkach: ,

Nigdy nie lubiłam róż. Zawsze były one dla mnie oznaką kiczu i pretensjonalności. O wiele bardziej podobały mi się tulipany, konwalie i kaczeńce. Mimo mojej niechęci do tego gatunku kwiatów, tytuł właśnie recenzowanej przeze mnie książki wydał mi się niezwykle intrygujący. I całe szczęście ponieważ dzięki temu udało mu się przyćmić niezbyt reprezentatywną okładkę.

Sztuka uprawiania róż Margaret Dilloway to niezwykle popularna książka. W ciągu ostatnich kilku miesięcy przeczytałam około dwudziestu jej recenzji, w ogromnej większości pozytywnych. Miałam więc w stosunku do tej książki bardzo wysokie wymagania, zwłaszcza że zazwyczaj bardzo nieufnie podchodzę do współczesnych powieści obyczajowych.

Galilee Garner to trzydziestosześcioletnia nauczycielka biologii z żelaznymi zasadami dotyczącymi swojej pracy. Jej największą pasją są róże. Galilee przerobiła swój ogród na wielką szklarnię, w której hoduje te niezwykle delikatne kwiaty. Marzy o tym, że pewnego dnia jej najnowsze ,,dziecko" - G42 - zdobędzie nagrodę na wystawie, a jeśli wszystko dobrze pójdzie, zostanie przyjęta do ogrodów testowych Amerykańskiego Towarzystwa Różanego. Niestety, Gal nie może poświęcić różom całego swojego czasu wolnego ponieważ zabiera go jej choroba, która jest nieodłączną towarzyszką jej życia już od dzieciństwa. Tylko transplantacja nerki jest w stanie jej pomóc.
Mimo to, życie Gal jest wyjątkowo uporządkowane: śniadanie, podlewanie roślin, szkoła, sprawdzanie klasówek, zajmowanie się roślinami, kolacja, pogaduchy z przyjaciółką, obchód po szklarni, kolacja, sen itd. Pewnego dnia Gal dostaje telefon. Okazało się, że jej siostra niekoniecznie pilnie musi wyjechać do Hongkongu i planuje podrzucić komuś swoją nastoletnią córkę, Riley. Idealną kandydatką na opiekunkę wydaje się być Gal.

Tym, co najbardziej spodobało mi się w tej książce jest pewna powtarzalność, która ujawnia się między innymi w opisie charakterów bohaterów, pewnych ich zachowaniach, opisie uczniów, ogrodu itp. Dzięki temu postacie są bardzo wiarygodne, nie przechodzą rewolucyjnych metamorfoz kilka razy na przestrzeni kilkudziesięciu stron. Są wiarygodni. Gal występująca na ostatnich stronach tej książki jest tą samą Gal, którą poznaliśmy na jej początku. I to pomimo tego, że akurat ta postać przeszła dość znaczącą przemianę.
Cała historia opisana w tej powieści jest jak najbardziej wiarygodna. Niestety, przy okazji jest też nieco przewidywalna. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale w przypadku tej książki jest to w pewien sposób... urocze.

Margaret Dilloway za pośrednictwem swojej Sztuki uprawiania róż z kolcami w bardzo prosty sposób przekazuje czytelnikom najważniejsze prawdy życiowe dotyczące miłości, przyjaźni i celu życia. Bardzo mi się podoba takie nienachalne przekazywanie pewnych wzorców, bez moralizatorstwa i wielkich, zazwyczaj całkowicie zbędnych, słów.

Powieść Margaret Dilloway nie jest arcydziełem. Jest to bardzo dobra powieść obyczajowa, która z pewnością umili Wam parę wolnych chwil. Pod przykrywką lekkiej powieści Sztuka uprawiania róż z kolcami skrywa naprawdę wartościową zawartość i ważne przesłanie. Polecam i życzę miłej lektury.

Nigdy nie lubiłam róż. Zawsze były one dla mnie oznaką kiczu i pretensjonalności. O wiele bardziej podobały mi się tulipany, konwalie i kaczeńce. Mimo mojej niechęci do tego gatunku kwiatów, tytuł właśnie recenzowanej przeze mnie książki wydał mi się niezwykle intrygujący. I całe szczęście ponieważ dzięki temu udało mu się przyćmić niezbyt reprezentatywną okładkę.

Sztuka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
960
842

Na półkach:

Sztuka uprawiania róż z kolcami (tytuł oryginału: The Care and Hndling of Rosws with Thorns) to opowieść o kobiecie, która ma w życiu dwa marzenia: wyhodować niezwykłą róże i otrzymać zdrową nerkę.
Gal, prawie czterdziestoletnia panna, jest nauczycielką biologii, w prywatnej szkole, w małym miasteczku. Jej pasją są róże, które uprawia w ogrodzie i przydomowej szklarni, krzyżując je ze sobą. Marzy o róży, która będzie niezwykła, niepowtarzalna. Życie Gal jest zamknięte w trzech światach: szkoła, róże i dializy, na które musi jeździć, co drugi dzień. Czeka na przeszczep nerki, z nadzieją oczekując na ten szczęśliwy moment. Spokojne i monotonne, jak się niektórym wydaje życie kobiety, zostaje wywrócone do góry nogami, gdy któregoś dnia niespodziewanie w szkole zjawia się nastoletnia córka jej siostry, osoba dość ekscentryczna jak na pierwszy rzut oka, z informacją, że z powodu wyjazdu matki musi zamieszkać z ciotką. Początkowe trudności wynikające z braku doświadczenia w wychowywaniu dzieci szybko jednak przeradzają się w normalne rodzinne więzi. Gal uczy się być dobrą ciocią i opiekunką, a jej siostrzenica, wzorową podopieczną i osobą wyjątkowo odpowiedzialną. Życie jednak nie jest tak proste jakby się wydawało.

Jest to lektura łatwa i trudna jednocześnie. Niby zwykła, prosta fabuła opowiadająca o życiu kilku osób a jednak ukrywająca wielkie emocje związane zarówno z chorobą, jak i z wychowaniem nastolatki oraz z pasją, jaką w przypadku Gal jest uprawa róż.

Autorka w ciekawy sposób przechodzi z jednego wątku do drugiego, w bardzo interesujący sposób zapoznając czytelnika ze szczegółami dotyczącymi osób z chorobą nerek, i wiążącymi się z tym dializami oraz symptomami choroby. Przedstawia tęsknotę za miłością rodzicielską, i pasję ogrodniczą. Dokładnie opisuje każdego bohatera zwracając uwagę nie tylko na jego wygląd zewnętrzny, ale przede wszystkim na jego osobowość.

Książka napisana jest w narracji pierwszej osoby, tak jakby każdy kolejny dzień, tydzień, miesiąc, opowiadała główna bohaterka, borykająca się nie tylko z szarą rzeczywistością ale i własnymi marzeniami.

Zarówno fabuła jak i kolejne wątki wciągają, chociaż nie można tej lektury zaliczyć do tych, od których czytelnik nie jest w stanie się oderwać. Mimo tego, czyta się szybko i bardzo płynnie. Wprawdzie trudne tematy poruszane w książce nie powinny jej kwalifikować do tych z gatunku lekka, łatwa i przyjemna, to myślę, że wiele osób tak właśnie spojrzy na nią. Momentami zabawna, a chwilami bardzo wzruszająca nie tyle relaksuje, co uczy. Uświadamia czytelnika, że życie, chociaż często z pozornie zwyczajne, wcale takie nie musi być. Może być przesiąknięte emocjami, o których nie mamy pojęcia.

Jest to książka o uczuciach, o marzeniach, przyjaźni i odpowiedzialności, a także o pasji i dążeniu do celu.

Piękna, zmysłowa okładka jest „preludium” do treści, jaką znajduje czytelnik za nią. Polecam książkę, każdemu, kto lubi na chwilę zatrzymać się, odpocząć od codzienności. Bez względu na płeć i wiek. Jeżeli czytelnik nie jest fanem jedynie fantastyki, kryminału czy horroru, a chętnie od czasu do czasu sięgnie po powieść obyczajową, to z pewnością po tej lekturze nie będzie zawiedziony.

Sztuka uprawiania róż z kolcami (tytuł oryginału: The Care and Hndling of Rosws with Thorns) to opowieść o kobiecie, która ma w życiu dwa marzenia: wyhodować niezwykłą róże i otrzymać zdrową nerkę.
Gal, prawie czterdziestoletnia panna, jest nauczycielką biologii, w prywatnej szkole, w małym miasteczku. Jej pasją są róże, które uprawia w ogrodzie i przydomowej szklarni,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
261
129

Na półkach:

Jak dobrze mieć jakąś pasję! no a jak już obcuje się z roślinami to nie można być złym człowiekiem... ;) O nauczycielce biologii, starej pannie, która zmaga się z chorobą nerek a mimo to potrafi rozbudzać pasję w innych, dostrzegać dobro wokół i rozdzielać je na innych. Kompletnie inny system oświaty niż u nas. Polecam

Jak dobrze mieć jakąś pasję! no a jak już obcuje się z roślinami to nie można być złym człowiekiem... ;) O nauczycielce biologii, starej pannie, która zmaga się z chorobą nerek a mimo to potrafi rozbudzać pasję w innych, dostrzegać dobro wokół i rozdzielać je na innych. Kompletnie inny system oświaty niż u nas. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1523
264

Na półkach: , ,

Autorka próbuje przedstawić grząskie bagna codziennego życia osób z chorobą przewlekłą. Wbrew pozorom nie jest to łatwe, bo w to wszystko nieraz musi być zaangażowana rodzina, przyjaciele, czasem znajomi a układające się relacje nie zawsze są wzorowe. Przypadek opisany w książce jest może nawet bardziej ciekawy, bo ciężko chora Gal nie jest ideałem tylko znużoną kobietą. Ma ochotę przyjmować wyrzeczenia innych, ale dawać coś od siebie nie bardzo. Mimo wszystko bohaterkę polubiłam. Z reguły kieruje się rozumem, choć najciekawsze fragmenty książki to te gdy do głosu dochodzą emocje Gal. Czytałam już lepsze powieści, ale książka jest sympatycznym czytadłem, podnoszącym na duchu.

Autorka próbuje przedstawić grząskie bagna codziennego życia osób z chorobą przewlekłą. Wbrew pozorom nie jest to łatwe, bo w to wszystko nieraz musi być zaangażowana rodzina, przyjaciele, czasem znajomi a układające się relacje nie zawsze są wzorowe. Przypadek opisany w książce jest może nawet bardziej ciekawy, bo ciężko chora Gal nie jest ideałem tylko znużoną kobietą. Ma...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
545
297

Na półkach: ,

Róże to piękne kwiaty. Jedni narzekają, że mają kolce i przez to są oszpecone, za to inna grupa uważa to za jej zaletę. Ja znajduję się w tej drugiej grupie. Kolce są integralną częścią róży i nie należy naruszać jej piękna usuwając to, co nam w niej przeszkadza. Każdy medal ma dwie strony, każdy człowiek ma w sobie trochę dobra i zła, a także potrafi się bronić w obliczu niebezpieczeństwa, dlaczego więc różę, okaz piękna mamy pozbawiać jedynej obrony jaką są jej kolce? Jednak to tylko moje zdanie, na hodowli róż nie znam się wcale, ale z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po pozycję, która nieco przybliżyła mi ten temat.

Gal jest nauczycielką biologii w prywatnej szkole, która krzyżuje nowe odmiany róż. Pewnie wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że kobieta od wielu lat choruje na nerki i co dwa dni musi jeździć na dializy. Pewnego dnia wszystko wali się jej na głowę, gdyż zostaje wezwana do gabinetu dyrektora, a tam siedzi... jej siostrzenica, której nie widziała kilka lat. Kobieta musi stawić czoła nie tylko swojej chorobie, irytującej sąsiadce, pielęgniarce i wiecznie niezadowolonemu dyrektorowi, ale także musi wejść w rolę matki, do jakiej po części zmusiła ją siostra. Czy Gal zniesie to wszystko? Jaki wpływ będzie miała na nią dojrzewająca siostrzenica Riley?

Muszę przyznać, że treść fabuły brzmi dość oklepanie, ale ta hodowla róż dodaje jej nieco świeżości. Właśnie z tego powodu postanowiłam sprawdzić, czy fabuła przedstawiona przez Margaret Dilloway mi odpowiada. Język jakim ta powieść została napisana nie jest przytłaczający, nie pojawiają się błędy składniowe, ortograficzne (tak, to wciąż się zdarza w niektórych książkach) czy nagminny brak interpunkcji. Pojawiają się sformułowania charakterystyczne dla hodowli róż, wszelkie odmiany, a także specyfika dbania o nich, jednak autorka starała się w możliwie jak najprostszym językiem przekazać nam te informacje. Udało się, dzięki czemu lektura nie sprawiła mi żadnego kłopotu.

Cała historia została przedstawiona z punktu widzenia Galilee, dzięki czemu poznajemy jej myśli, punkt widzenia i sporo dowiadujemy się o jej pasji. Nie powiem, żeby to była właściwa perspektywa ukazania historii, aczkolwiek nie jest zła. O różnych punktach widzenia dowiadujemy się z rozmów między pozostałymi bohaterami, których świadkiem niekiedy zupełnie przypadkowo jest Gal. Postać ta poprzez swój sposób myślenia, odrzucanie pomocy bliskich, narzucanie własnego zdania i upieranie się, że to ona zawsze ma rację, choć niekoniecznie tak jest, niekiedy bywa nieco irytująca. Jednak koniec końców polubiłam ją i nie potrafię zbyt długo pisać o niej źle.

Bohaterów w tej powieści jest sporo, aczkolwiek kilku z nich wyróżnia się na pierwszy plan. Dara to nauczycielka sztuki w prywatnej szkole, w której też pracuje Gal i jest jednocześnie jej przyjaciółką. Kobieta ma swój sposób bycia dla niej charakterystyczny, ale mimo różnic, które występują między przyjaciółkami one wciąż się dogadują. Riley, córka Becky, siostry głównej bohaterki. Dziewczyna całe życie była sama, ponieważ jej matka miała swoje sprawy, uzależnienia i nie do końca poczuwała się do odpowiedzialności i macierzyństwa. Robi na swojej ciotce wrażenie zbuntowanej nastolatki, ponieważ była od stóp do głów ubrana na czarno z czaszkami jako motywem przewodnim. Matka Gal i Becky, nadopiekuńcza kobieta, która dla swojej chorej córki zrobi wszystko, nawet zrezygnuje z zasłużonego urlopu. Gdy tylko orientuje się, że Gal ma gorszy dzień wsiada w samochód i po kilku godzinach jest u córki. Pięknie, prawda? Ale tylko z jednej perspektywy. Można wyróżnić też wielu innych bohaterów, między innymi Byron, pan Morton, czy chociażby Brad, jeden z uczniów nauczycielki, który często przychodzi pomagać jej w hodowli kwiatów. Jednak nie sposób ich wszystkich opisywać, ponieważ autorka już na początku, nie wiem czy świadomie czy nie, pokazuje nam ich w pozytywnym świetle z góry narzucając, że są idealni i musimy ich polubić. Taki zabieg początkowo mnie zdezorientował i próbowałam się przed tym nieco bronić. Jednak autorka wraz z moim uporem zmienia strategię, ot co.

Każdy wątek wydaje mi się być dobrze przemyślnym. Nic nie pojawia się przypadkowo, a nawiązania do poszczególnych sytuacji mają miejsce w całej powieści. Było wydarzenie, był skutek to wkrótce poznajemy przyczyny tych zdarzeń. Podobało mi się to, że Dilloway nie potraktowała czytelnika powierzchownie i jednak zostawiła pole do popisu dla naszej wyobraźni, osądów i refleksji. Zaskoczyła mnie ta powieść, gdyż spodziewałam się, że "Sztuka uprawiania róż z kolcami" będzie książką typowo o hodowli róż z zabarwieniem obyczajowym, a otrzymałam mieszankę o odwrotnych proporcjach. Dobry styl, odpowiedni język, ciekawe postacie, różnorodność wątków. Tak, ta pozycja jest warta uwagi, choćby dla samych opisów tych pięknych kwiatów, jakie powstają z krzyżówek poszczególnych odmian. Sama nabrałam ochoty do takiego hobby. Jak najbardziej polecam.

Róże to piękne kwiaty. Jedni narzekają, że mają kolce i przez to są oszpecone, za to inna grupa uważa to za jej zaletę. Ja znajduję się w tej drugiej grupie. Kolce są integralną częścią róży i nie należy naruszać jej piękna usuwając to, co nam w niej przeszkadza. Każdy medal ma dwie strony, każdy człowiek ma w sobie trochę dobra i zła, a także potrafi się bronić w obliczu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3331
980

Na półkach: ,

Ładne wydanie, duża czytelna czcionka - dzięki temu czułam, że jestem w stanie odetchnąć tą książką, a nie wręcz odwrotnie czuć się nią przyduszona.

Ogrodniczka ze mnie marna, ba, tragiczna, ale nie sięgnęłam po tą publikację po to, aby nauczyć się hodowli róż. Od jakiegoś czasu czytałam o niej w samych superlatywach i chciałam na własne oczy przekonać się czy rzeczywiście jest ona taka ciekawa jak wszyscy ją malują, czy może jednak jest to wiele hałasu o nic.

Co jest warte uznania, to narracja, która jest prowadzona z perspektywy głównej bohaterki Gal. To zdecydowanie mój ulubiony typ narracji.

Nieugięta i wymagająca nauczycielka biologii cierpi na przewlekłą chorobę nerek. Ciągle dializy, badania, stres, żeby doczekać przeszczepu nerki, żeby organizm wytrzymał jak najdłużej, żeby się nie rozpadł, nie poddał.

Gal Garner opisując samą siebie nie dostrzega zalet, ale opisuje to w sposób zabawny, bezpośredni, sama siebie krytykuje do bólu.
"Róże są eleganckie, delikatne i słodko pachną, ja taka nie jestem.""(...)zbyt bezpośredniej, świdrującej każdego bezlitosnym spojrzeniem oczu ukrytych za szarymi, przyciemnionymi szkłami. Wyglądałam raczej jak niezbyt wesoły ogrodowy gnom."
Myśli Gal są ciekawe, zadaje sobie pytania, odpowiada na nie, myśli nad życiem, jego niesprawiedliwością, swoją chorobą, bliskimi, swoimi pasjami.
"Zastanawiałam się kiedyś czy Bóg mnie nienawidzi. Potem, w wieku dwudziestu czterech lat, miałam objawienie. Bóg mnie nie nienawidzi bardziej niż kogokolwiek innego. Dobrzy ludzie umierają, aa okrutni wiodą beztroskie życie. On się raczej do niczego nie wtrąca. Taka jest cena wolnej woli. Nie jesteśmy pionkami w grze".
Mamy do czynienia z wiadrem emocji, relacji, uczuć bohaterki i jej bliskich.
Gal, jej siostra Becky i matka: z powodu choroby, która trwa od urodzenia Gal, matka była dla niej nadopiekuńcza, niemalże zagłaskała ją. Nie zwracała ona natomiast większej uwagi na zdrową Becky, która czuła się niekochana i oddalała się od rodziny coraz bardziej. To także wątek siostrzanych uczuć, zawiść o siebie nawzajem, ale i zrozumienie drugiej strony, tęsknota za nią, miłość.

Becky jest nieodpowiedzialną matką, Riley (jej córka) wychowuje się praktycznie sama, ojciec niemal całkowicie ją przekreślił. Nastolatka aż się prosi o uwagę, miłość i akceptację.

Gal od ośmiu lat chodzi na dializy, jest to istna męczarnia, ale ona nie marudzi. Prowadzi tryb życia pełen rutyny, brak tu niemalże miejsca na jakieś uczucia. Czasami nie jest ona w stanie kontrolować swoich wahań nastrojów, po protu po wielu latach takiego życia ma czasami dość wszystkiego, czuje się zmęczona, zdeptana, wypruta z jakichkolwiek chęci na istnienie.

Gal i Riley zbliżają się do siebie. Te dwie samotne osoby powoli odnajdują się dla siebie.
Gal otaczają dobrzy przyjaciele, kochani ludzie, dzięki którym jej życie nabiera większego spełnienia.

Jest tu mowa o sensie życia, o chęci do istnienia, do otworzenia się, do pokochania, do zdjęcia z siebie skorupy, do zaprzestania gnuśnienia własnego ja.

Czy Gal jest kobietą, która nie daje nic w zamian? Nie, z pewnością nie. Jej siostrzenica pomogła jej się przeobrazić, z robota znowu stworzyła z niej człowieka.
Wcześniejsze wypowiedzi i refleksje Gal są oschłe i pełne sarkazmu. Jej wewnętrzne monologi i opowiadanie o sobie są miejscami bardzo zabawne, miejscami odbiorca potrafi niewspółmiernie się nad nimi zasmucić, innym razem intensywnie myśli nad jej losem starając się z nią utożsamić i zrozumieć.

Czy jej miłość do róż to tęsknota za prawdziwą miłością? Za niespełnieniem? Możliwe, że po części i tak, ale ona po prostu to kocha. Kto wie, możemy tylko sobie gdybać czy brak miłości do osób zastępuje sobie emocjami związanymi z hodowlą róż. Jakie to piękne hobby. Mi niestety brak cierpliwości do takiego ciągłego, rutynowego sprawdzania, podlewania, dbania o rośliny. Niesamowite, jakie to jest pracochłonne zajęcie! Na szczęście na naszej działce króluje mój teść, możliwe, że i ja z czasem pokocham te czynności, bo jest to jednak sama przyjemność, potrzeba na to tylko czasu.

Gal dojrzewa jak róża, rodzi się na nowo, jak jej wyhodowana róża "Riley", powstaje jak Feniks z popiołów.

Wspaniała, pełna emocji, wzruszająca, zachęcająca do refleksji nad swoją codziennością historia. Aż się robi ciepło i miło na sercu czytając takie powieści. Polecam każdemu.

Nadal nie mogę uwierzyć, że Gal przy swoim wzroście prawie 150 cm, ma stopę o rozmiarze 42!!!???!!! :))) Niebywałe, prawda?

Tekst dostępny także w Czytelni:
http://basiapelc.blogspot.com/2014/01/sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami.html#more

Ładne wydanie, duża czytelna czcionka - dzięki temu czułam, że jestem w stanie odetchnąć tą książką, a nie wręcz odwrotnie czuć się nią przyduszona.

Ogrodniczka ze mnie marna, ba, tragiczna, ale nie sięgnęłam po tą publikację po to, aby nauczyć się hodowli róż. Od jakiegoś czasu czytałam o niej w samych superlatywach i chciałam na własne oczy przekonać się czy rzeczywiście...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
876
778

Na półkach: ,

Na pewno urzekło mnie to, że posiada ona wyrazisty motyw przewodni – w tym przypadku są to róże. Mam jakąś słabość do takich pozycji i zazwyczaj przyjemnie zatapia mi się w historie, które mają swój stały punkt odniesienia (tak było chociażby w przypadku "Irlandzkiego swetra" Nicole R. Dickson). Tutaj niemal czuło się ten niezwykły zapach kwiatów unoszący się nad kartkami książki (lub innym razem niezbyt przyjemny zapaszek rybnego kompostu). Poza tym Pani Dilloway udało się napisać powieść ciepłą, refleksyjną, ale nie przesłodzoną. Cieszę się na przykład, że wątek miłosny stanowił tu tylko bardzo odległe tło. Okazuje się, że i bez szalejących na każdej stronie hormonów i motyli w brzuchu można stworzyć historię gdzie uczucia odgrywają bardzo ważną rolę, ale w nieco innym kontekście.

Pełna opinia na K-czyta.pl: http://www.k-czyta.pl/2013/07/margaret-dilloway-sztuka-uprawiania-roz.html

Na pewno urzekło mnie to, że posiada ona wyrazisty motyw przewodni – w tym przypadku są to róże. Mam jakąś słabość do takich pozycji i zazwyczaj przyjemnie zatapia mi się w historie, które mają swój stały punkt odniesienia (tak było chociażby w przypadku "Irlandzkiego swetra" Nicole R. Dickson). Tutaj niemal czuło się ten niezwykły zapach kwiatów unoszący się nad kartkami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
92
65

Na półkach: ,

Powieści obyczajowe są dobrze mi znane i sięgam po nie bardzo często. Nie tylko dlatego, że można je przeczytać w mig, ale zawsze czegoś uczą. To mi się w nich podoba. Dam przykład: może po zrozumieniu treści lektury ktoś sam zda sobie sprawę, że źle postępuje i zmieni swoje zachowanie? Ostatnio przeczytaną przeze mnie książką z tego gatunku jest "Sztuka uprawiania róż z kolcami" - lektura może i mało znana, jednakże po przeczytaniu pozostaje ona w pamięci.

Galilee Garner jest nauczycielką biologii, która hoduje i uprawia róże. Choruje na nerki, co kilka dni musi jeździć na dializy. Łatwo nie jest! Mało tego - pewnego dnia przyjeżdża do niej jej siostrzenica Riley. Czy Gal da radę zająć się Riley i da jej wystarczająco dużo rodzinnej miłości i ciepła?

Na początku byłam zaskoczoną tą książką. Wydawała się zupełnie najzwyklejsza w świecie, taka gruba, z mnóstwem opisów. Okładka mnie nie zaintrygowała, opis również. Więc dlaczego chciałam ją przeczytać? Wiecie co? Sama nie wiem. Może po prostu dlatego, że obyczajówki lubię, a czytałam kilka jej recenzji, więc pomyślałam "czemu nie?" i zagłębiłam się w lekturze. A czytało mi się te książkę opornie, oj tak. Powieść ma ponad czterysta stron, a dla mnie przy nauce i innych zajęciach dodatkowych to nie lada wyczyn. Dodam również, że odniosłam wrażenie, iż przez prawie całą powieść nic się nie działo. Po prostu nic, co by mnie tak mocno zaskoczyło. Ale przyznam, że przy już ostatnich rozdziałach akcja nabiera tempa i chce się czytać i czytać dalej.

Czy "Sztuka uprawiania róż z kolcami" mi się spodobała? Oczywiście, że tak. Mimo że czytałam ją bardzo długo, to zrozumiałam, czego uczy. Przyjaźni, miłości, tolerancji. Wierze, samodyscypliny, cierpliwości. Wszystkie te cechy są bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Bez nich chyba nikt nie dałby sobie rady w życiu. Tak jak główna bohaterka. Jeśli nie wiecie, o co mi chodzi, po prostu przeczytajcie tę książkę. A może zarazicie się pasją uprawiania lub hodowania róż?

http://ksiazki-moim-zyciem.blogspot.com/2013/11/margaret-dilloway-sztuka-uprawiania-roz.html

Powieści obyczajowe są dobrze mi znane i sięgam po nie bardzo często. Nie tylko dlatego, że można je przeczytać w mig, ale zawsze czegoś uczą. To mi się w nich podoba. Dam przykład: może po zrozumieniu treści lektury ktoś sam zda sobie sprawę, że źle postępuje i zmieni swoje zachowanie? Ostatnio przeczytaną przeze mnie książką z tego gatunku jest "Sztuka uprawiania róż z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
668
287

Na półkach: ,

Jak często ogarnia nas smutek z naprawdę błahych powodów? Ile razy w ciągu własnej egzystencji twierdzimy, że nasze życie nie ma sensu w momencie kiedy ono dopiero otwiera nam drzwi, zapraszając na wspaniałą ucztę pięknych przeżyć, spełnionych marzeń, lepszego jutra.

Galilee Garner również dotykają chwile zwątpienia. Główna bohaterka książki Margaret Dilloway pod tytułem "Sztuka uprawiania róż z kolcami" cierpi na przewlekłą chorobę nerek. Co drugi dzień musi jeździć na noc do szpitala w celu dializy. Każdego dnia marzy, aby wreszcie ten koszmar się skończył, żeby nareszcie otrzymała upragnioną nową nerkę. Niestety z różnorakich przyczyn ten moment się przeciąga...

Gal stara się wciąż walczyć, być silną i się nie poddawać. Odnalazła w życiu pasję, której jest całkowicie oddana. Mianowicie hoduje róże, ale nie takie zwykłe czerwone jakich pełno w ogródkach. Trzydziestosześcioletnia panna sama krzyżuje różne odmiany tych pięknych kwiatów. Ma nawet jedną swoją ulubioną, której poświęca najwięcej czasu i wierzy, że ona przyniesie jej szczęście w konkursach przeprowadzanych dla miłośników róż takich jak ona.

Bohaterka "Sztuki uprawiania róż z kolcami" nie zrezygnowała także z pracy. Według uczniów, rodziców, a w późniejszym czasie także dyrektora szkoły katolickiej w której uczy, jest zgorzkniałą i zbyt wymagającą nauczycielką biologii. A negatywne nastawienie do świata czy samotność w niczym jej nie pomagają. Lecz czy Gal wreszcie przejrzy na oczy? Czy może jej w tym jej przyjaciółka? Może mężczyźni, którzy pojawili się w jej życiu? Albo... siostrzenica Riley, która nagle zapuka do jej drzwi... ?

Margaret Dilloway stworzyła trudną pod względem tematycznym pozycję. Jednak napisała ją w lekki, prosty język, zapewne aby dotrzeć do każdego potencjalnego czytelnika. Bowiem "Sztuka uprawiania róż z kolcami" niesie ze sobą bardzo ważne przesłania. Przede wszystkim jest próbą uzmysłowienia ludziom jak ważne i wartościowe jest oddanie własnych narządów po śmierci innym potrzebującym osobą. Następnie autorka zwraca uwagę, że nawet w tak ciężkich, życiowych sytuacjach nie należy się poddawać, trzeba znaleźć jakikolwiek sensu w życiu i walczyć do końca. Oraz wierzyć przy tym, że na pewno się uda! Margaret Dilloway uświadamia również, że warto dawać bliskim drugą szansę, a także jak ważne są w życiu takie wartości jak przyjaźń, miłość czy wreszcie rodzina.

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" Margaret Dilloway należy do bardzo życiowych pozycji, skłaniających do refleksji i przemyślenia pewnych spraw. Po przeczytaniu tej pozycji zmienia się pogląd na życie, inaczej patrzy się na bliskich, na codzienne mało znaczące problemy, które szybciej znikną niż się pojawiły. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" to wzruszająca, pełna emocji, niebanalna książka, którą naprawdę warto poznać.

[Recenzja pochodzi z http://czytelnicze-zycie.blogspot.com/]

Jak często ogarnia nas smutek z naprawdę błahych powodów? Ile razy w ciągu własnej egzystencji twierdzimy, że nasze życie nie ma sensu w momencie kiedy ono dopiero otwiera nam drzwi, zapraszając na wspaniałą ucztę pięknych przeżyć, spełnionych marzeń, lepszego jutra.

Galilee Garner również dotykają chwile zwątpienia. Główna bohaterka książki Margaret Dilloway pod tytułem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
451
439

Na półkach: ,

http://msmagi18.blogspot.com/2013/10/ksiazka-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami.html

http://msmagi18.blogspot.com/2013/10/ksiazka-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1551
864

Na półkach: , , , ,

Pasja to coś, czemu poświęcamy swój czas, co sprawia nam dużo radości, coś co kochamy robić. Dla większości z Was takim czymś najprawdopodobniej są książki, ich czytanie, kolekcjonowanie albo pisanie. Inni lubią gotować, malować, tańczyć lub śpiewać. Natomiast Galilee Garner kocha róże, poświęca dużo czasu i energii, by wyhodować nową odmianę, która dzięki swemu pięknu ma jej przysporzyć dużo satysfakcji, pieniędzy i sławy.

"Wymagające i nieugięte. Świetnie radzą sobie w ściśle określonych warunkach".

Tak Gal mówi o różach, jednak przyznaje również, że opis ten pasuje i do niej. Być może ta nieugiętość pomoże jej osiągnąć swój cel. Nie jest to łatwe zadanie, bo amatorskiej hodowli ciężko jest konkurować z profesjonalnymi firmami, które zatrudniają wielu specjalistów, mają ogromne fundusze na badania. Gal natomiast ma w sobie dużo uporu i kocha róże, uwielbia spędzać czas w swojej szklarni, eksperymentować. Czy jej marzenie się kiedyś spełni?

Nie jest to jednak jej jedyne marzenie. Gal jest osobą chorą, potrzebuje przeszczepu nerki, dopóki jej nie dostanie musi co drugi dzień jeździć na dializy, spędza mnóstwo czasu w szpitalu. Nie jest łatwo dostać nerkę, tym bardziej że Gal miała już kilka przeszczepów, jednak żadna nerka nie wytrzymała długo. W obawie, że kolejny raz narząd się nie przyjmie, Galilee poddawana jest kolejnym badaniom, jednak ich wyniki nie przybliżają jej do upragnionego celu. Gal jest sfrustrowana, bo czeka na ten przeszczep już osiem lat, a Mark Walters, mężczyzna, który choruje zaledwie od kilku miesięcy, wyprzedza ją na liście oczekujących. Jest zła, bo on jest alkoholikiem, sam sobie zmarnował zdrowie, a ona choruje od dziecka, zbyt późno zdiagnozowany refluks odbija się na jej całym życiu.

Kobieta jednak się nie poddaje, prowadzi bardzo intensywny tryb życia. Gal pracuje w prywatnej katolickiej szkole jako nauczycielka biologii. Jest bardzo nieugiętym i wymagającym pedagogiem. Nie podoba się to wielu rodzicom, którzy są zdania, że skoro płacą za szkołę, to ich pociechy powinny mieć dobre oceny. Gal jednak nie zamierza odstąpić od swoich zasad, nie zamierza dawać dobrych ocen za nic.

Niespodziewanie w życie Gal wkracza jej nastoletnia siostrzenica – Riley. Matka dziewczynki, Becky, nigdy nie wywiązywała się zbyt dobrze ze swojego rodzicielskiego obowiązku. Wolała pić i imprezować, niż zajmować się córką. Ojciec dziewczyny po rozwodzie z Becky początkowo opiekował się dziewczyną, jednak później założył nową rodzinę i wtedy córka z pierwszego małżeństwa stała się niepotrzebnym balastem, więc odesłał ją do jej matki. Dziewczyna sporą część swojego życia spędziła u swoich dziadków. Teraz Becky wyjechała do Hongkongu, bo tego wymaga od niej nowa praca, a swoją córkę odesłała siostrze. Nie zapytała jej wcześniej o zdanie, nie zastanowiła się też nad tym, jak to wpłynie na jej córkę, po prostu wsadziła ją do autobusu i kazała jechać na drugi koniec stanu. Dla Gal jest to duże zaskoczenie. Poza tym od lat żyje samotnie, ma swoje przyzwyczajenia, stały plan zajęć, czy Riley się w to wszystko wpasuje? Czy Gal będzie umiała się zająć nastolatką?

Gal nie ma łatwego charakteru. Lata choroby spowodowały, że czuje się pokrzywdzona przez los, przyzwyczaiła się do tego, że ludzie jej ustępują, zawsze musi postawić na swoim. Zbudowała wokół siebie mur, który nieliczni są w stanie sforsować. Kobieta rzadko pochyla się też nad problemami innych, bo końcu ma dosyć swoich. Gal ma niewielu przyjaciół, w zasadzie tylko jednego – Darę – koleżankę z pracy. To na nią może zawsze liczyć, często to ona towarzyszy jej w szpitalu, zawozi ją na badania. Jednak egoizm Gal również Darę zaczyna denerwować. Obie kobiety bardzo się od siebie różnią. Dara jest wysoką, ładną kobietą, która ma powodzenie u mężczyzn. Gal nie przykuwa swoim wyglądem męskich spojrzeń, jest niska, chuda i niezbyt urodziwa. Czy Gal w końcu doceni pomoc swojej przyjaciółki, czy będzie potrafiła uratować ich przyjaźń?

Jak widać książka traktuje o wielu ważnych problemach, stykamy się z kłopotami rodzinnymi, chorobą, egoizmem, niesprawiedliwością, dojrzewaniem, problemami wychowawczymi oraz przyjaźnią, o którą trzeba walczyć. Ciężko jest przejść obojętnie obok młodej dziewczyny, której oboje rodzice żyją, a mimo to dziecko musi się tułać od jednych krewnych do drugich. Riley kocha swoją matkę, często broni jej, usprawiedliwia jej zachowanie, ale czy Becky kocha swoją córkę? Czemu to młoda dziewczyna musi się wykazywać większą dojrzałością od swoich rodziców? Riley próbuje się dostosować do co rusz to nowych warunków, nowych znajomych, gra kogoś innego, by tylko zostać zaakceptowaną. Dziewczyna zdaje się nie dowierzać, że taka jaka jest, też może był lubiana.

Z drugiej strony mamy chorobę, ciągłą walkę o przetrwanie. Życie Gal jest pełne wyrzeczeń, musi stosować odpowiednią dietę, przestrzegać określonej ilości przyjmowanych płynów, spędzać dużą część czasu na dializach. Ponadto nieustannie jest ona narażona na infekcje, które w jej wypadku mogą się skończyć bardzo tragicznie. Podziwiam, że w takiej sytuacji ma jeszcze siłę na pracę zawodową i na swoją pasję, która pochłania bardzo dużo czasu i energii. Zadziwiający jest fakt, że takie osoby żyją zwykle pełniej niż ludzie zdrowi, na których życie nie nakłada żadnych ograniczeń.

Muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo dobrze, a jej fabuła bardzo wciąga. Powieść podzielona jest na miesiące, rozpoczyna się w marcu, a kończy w listopadzie. Wstępem do każdego miesiąca jest wycinek z "Wielkiego poradnika hodowli róż Winslowa Blythe'a", z którego dowiadujemy się, jakie zabiegi w danym okresie są niezbędne, by róże czuły się dobrze i pięknie nam w swoim czasie zakwitły.

Polubiłam bohaterów tej powieści, przywiązałam się do nich, martwiłam ich problemami i cieszyłam ich małymi sukcesami. Lektura ta była dla mnie dużą przyjemnością, więc oczywiście gorąco ją Wam polecam. Zaznaczam jednak, że nie jest to lektura lekka, bo w końcu traktuje o poważnych sprawach, życiowych problemach. Myślę, że "Sztuka uprawiania róż z kolcami" może skłonić do refleksji, dostarczyć materiału do przemyśleń. Może dzięki tej książce łatwiej będzie Wam docenić własne życie? Może zechcecie coś zmienić? A może odkryjecie nową pasję?

http://korcimnieczytanie.blogspot.com/2013/08/margaret-dilloway-sztuka-uprawiania-roz.html

Pasja to coś, czemu poświęcamy swój czas, co sprawia nam dużo radości, coś co kochamy robić. Dla większości z Was takim czymś najprawdopodobniej są książki, ich czytanie, kolekcjonowanie albo pisanie. Inni lubią gotować, malować, tańczyć lub śpiewać. Natomiast Galilee Garner kocha róże, poświęca dużo czasu i energii, by wyhodować nową odmianę, która dzięki swemu pięknu ma...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
363
184

Na półkach: , , ,

Galilee Garner z zawodu jest nauczycielką biologii, z zamiłowania hoduje róże, a na co dzień zmaga się z ciężarem długoletniej choroby. Gal przypomina kwiaty, które kocha - ich delikatność skrywa się za fasadą ostrych, raniących cierni. Kobieta jest zgorzkniała, wyniosła, ciężko jej wykrzesać z siebie serdeczność, ciężko zaufać. W efekcie ludzie trzymają od Gal "bezpieczny" dystans. Przewrotne życie chce jednak coś zmienić - niespodziewanie kobieta zostaje opiekunką swojej dorastającej siostrzenicy, a to tylko pierwszy krok do powolnego zrzucania kolców.

To książka z gatunku refleksyjnych i wzruszających, ważnych, które nie powinny zostać pominięte przez wrażliwych czytelników. Nie jest ona jedynie lekkim czytadłem, a treścią, która wnosi wiele do życia człowieka. Napisana prostym, przyjemnym stylem, a jednak pełna emocji i mimo wszystko ciepłego klimatu. Główna bohaterka i jej życiowe porażki i błędy są bardzo wiarygodne. Czytelnik ma okazję przyglądać się powolnemu procesowi przemiany jaka zachodzi w Galilee, przemiany wcale nie prostej i banalnej.
Książka rozwija się jak pąk róży. Z początku nie porywa, jednak z każdą stroną staje się coraz dojrzalsza, lepsza, pełniejsza.
Umilaczem i swoistym "oderwaniem" od trudnego tematu są ciekawostki o gatunkach róż i ich hodowaniu.

Warto wspomnieć, że autorka historię tę oparła na faktach. Bliska jej osoba zmagała się z ciężką chorobą nerek i po wielu latach walkę przegrała.

Po przeczytaniu książki "Sztuka uprawiania róż z kolcami" nieco inaczej patrzę na życie i swoje relacje z bliskimi. Ta pozycja dała mi do myślenia, dostarczyła wielu emocji, refleksji i wzruszeń. Prawdy życiowe, rachunki sumienia podane w niepretensjonalny, nienachalny sposób - to wszystko zamknięte jest właśnie w tej niepozornej książce.

Galilee Garner z zawodu jest nauczycielką biologii, z zamiłowania hoduje róże, a na co dzień zmaga się z ciężarem długoletniej choroby. Gal przypomina kwiaty, które kocha - ich delikatność skrywa się za fasadą ostrych, raniących cierni. Kobieta jest zgorzkniała, wyniosła, ciężko jej wykrzesać z siebie serdeczność, ciężko zaufać. W efekcie ludzie trzymają od Gal "bezpieczny"...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
159
115

Na półkach: , , ,

Czym jest choroba? Bólem, problemem, walką, niepewnością. Przez chorobę człowiek się zmienia. Zaczyna inaczej patrzeć na świat, inaczej odbierać różne bodźce. Poglądy osoby, która zachorowała zmieniają się diametralnie. Ofiara choroby może stać się smutna, zgorzkniała, poważna, stracić wiarę bądź chęć życia. I jedyną myślą, która ją pocieszy jest świadomość, że pewnego dnia to się skończy, że pewnego dnia zaśnie i nareszcie doświadczy ukojenia wiecznego. Lecz istnieją również chorzy ludzie, którzy mają wiarę, którzy walczą mimo wszystko, którzy pragną żyć, bo mają swój cel w życiu, bliskich, pasję. Choroba potrafi podzielić ludzi na dwa typy: tych, co się nie poddają, i tych, co stracili wiarę już dawno i pozwalają, by nieszczęście, jakie ich spotkało, robiło swoje, bo im już nie zależy. Wielką sztuką i siłą jest walczyć z chorobą do końca. Nie poddawać się, bo życie jest tego warte.

"Jeśli jest się cierpliwym i wierzy się w to, że wszystko może się zmienić na lepsze, na pewno kiedyś nadejdą lepsze czasy."

Galilee jest nauczycielką biologii, która od dzieciństwa przewlekle choruje na nerki. Przez ciągłe operacje i kilkuletnie dializy kobieta stała się zgorzkniała, wszystko ją irytuje i we wszystkich ludziach widzi wrogów. Jedyna rzecz, która pozwala jej zapomnieć o chorobie i być chociaż przez chwilę szczęśliwą to róże. Gal hoduje swoje własne odmiany róż, stara się by były one piękne i pokłada w nich wielkie nadzieje. Trzydziestosześcioletnia nauczycielka pragnie, by jej najpiękniejszy kwiat wygrała konkurs i miał miejsce w ogrodach testowych. Podczas gdy życie toczy się swoim własnym, nieciekawym torem, niespodziewanie pod opiekę Gal ląduje jej siostrzenica Riley. Zgorzkniała kobieta musi poradzić sobie z burzą hormonów i może wówczas ujrzy, iż świat nie jest taki okrutny.

W "Sztuce uprawiania róż z kolcami" niezmiernie spodobało mi się to, jak pisarka opisuje chorobę głównej bohaterki. Jak plastycznie opisuje jej spostrzeżenia, myśli, czy obawy. Byłam pod wrażeniem, tak rzeczywistych uczuć chorej kobiety. Podczas czytania czułam, jakby te wszystkie kłopoty z nerkami, zamieszanie z dializami, działy się tuż obok mnie. To niesamowite jak autorka urzeczywistniła trudną sytuacje zdrowotną nauczycielki biologii.

"Czasami człowiekowi wydaje się, że ma wszystko. A potem się okazuje, że ta druga osoba myśli zupełnie inaczej."

Kolejna rzecz, która mnie zachwyciła to to, iż pisarka poruszyła nie tylko trudny temat choroby, ale również więzów rodzinnych. Osoby nie tylko chorej, ale również kogoś, kto jest zdrowy, lecz musi uczestniczyć w całym zamieszaniu. Kogoś, kto żyje w cieniu biedniejszej, chorowitej bliskiej osoby. Zachwyciło mnie to, iż poruszony był temat kogoś, kto musi patrzeć na chorą. Ta pozycja pokazuje nie tylko świat osoby, która przeżywa chorobę, ale również ludzi, którzy egzystują z kimś chorym.

Pani Margaret Dilloway świetnie opisała pasję Gal. Między rozdziałami umieszczała krótkie notki o różach i z zapałem uwieczniała na papierze wszelkie krzyżówki róż, nie nudząc przy tym czytelnika. Od razu widać, iż pisarka zgłębiła tajemnice hodowli i pielęgnacji róż na rzecz tej pozycji.

Bohaterzy są bardzo ludzcy. Prawdziwi. Posiadają swoje wady i zalety. Są zwykłymi ludźmi, których przeniesiono na kartki papieru i wpleciono w zupełnie inna historię. Galilee jest poważną i stanowczą kobietą, która wiele doświadczyła. Od samego początku główna bohaterka zyskała moją sympatię. Bardzo podobał mi się jej sposób myślenia. Riley to typowa nastolatka, która również nie miała w życiu łatwo. Siostra Gal, a matka Riley, Becky była nieodpowiedzialna i nie szczędziła sobie różnych rzeczy. To ona przez całe życie żyła w cieniu swojej chorej siostry.

"Mówi się, że poczucie szczęścia jest dokładną odwrotnością inteligencji."

Styl jakim posługuje się autorka książki, jest przystępny. Dzięki łatwemu językowi i krótkim rozdziałom książkę czyta się naprawdę szybko. Pisarka unikała w swej powieści kolokwializmu i wulgaryzmów, co cenię, gdyż bardzo trudno znaleźć w dzisiejszych czasach książkę, która unika bezczelnych odzywek i przekleństw.

Bardzo podobał mi się przekaz tej powieści. Udowodnił, że nawet w trudnych sytuacjach, gdy cierpienie i ból nie dają o sobie zapomnieć, warto walczyć i pozytywnie myśleć. Nawet będąc chorą osobą należy cieszyć się życiem i spełniać swoje marzenia, dążyć do realizacji swoich celów.

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to prawdziwa powieść, która poruszy czytelnika i pokaże jakie może być życie kogoś, komu się nie poszczęściło. Ta książka pokaże czytelnikowi czym jest walka, wiara i nadzieja na lepsze dni. Czym jest realizowanie swoich marzeń i rozwijanie swoich pasji. Serdecznie polecam Wam tę powieść.

"Nigdy nie można mieć pewności w życiu. W żadnej sprawie."

Czym jest choroba? Bólem, problemem, walką, niepewnością. Przez chorobę człowiek się zmienia. Zaczyna inaczej patrzeć na świat, inaczej odbierać różne bodźce. Poglądy osoby, która zachorowała zmieniają się diametralnie. Ofiara choroby może stać się smutna, zgorzkniała, poważna, stracić wiarę bądź chęć życia. I jedyną myślą, która ją pocieszy jest świadomość, że pewnego dnia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
368
364

Na półkach: ,

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to powieść o chorobie i samotności młodej kobiety, która stara się żyć normalnie pomimo przeciwności losu. Cały swój wolny czas, myśli i serce oddała różom, aż pewnego dnia, nagle w jej życiu pojawiają się ludzie, którzy nieświadomie pomagają jej otworzyć się na świat. To książka autorstwa amerykańskiej autorki, Margaret Dilloway, która właśnie tym tytułem, debiutuje w gatunku powieści.
Główna bohaterka to Gal. To młoda kobieta, która od dziecka choruje na nerki. Jej stan pogarsza się, choć ona sama ciągle tryska sarkastycznym humorem i w miarę dobrą jak na swoją sytuacje werwą. Gal mieszka sama.
Jest nauczycielką biologii, zawiedzioną na swoich nie rozgarniętych uczniach, oraz wielką pasjonatką róż. To właśnie one pozwalają jej przeżyć każdy dzień, a nawet nadają sens jej życiu. Gal nie tylko uprawia, ale i hoduje oraz tworzy nowe gatunki tych pięknych kwiatów. Chwila, w której może w końcu wyjść z pracy i udać się do swojej ogródkowej szklarni, jest jej ulubioną porą dnia. Oczywiście jak każdy, także i ona, mimo że nigdy się do tego nie przyznaje, czuje się czasami samotna, zmęczona i sfrustrowana. Jej życie nie różniłoby się zbytnio od życia innych samotnych kobiet, gdyby nie dializy, na które udaje się co drugi dzień, oraz ciągłe oczekiwanie na zbawienie - nerkę, która pozwoliłaby jej przeżyć kolejne parę lat.
Gil nie ma dobrych stosunków z siostrą Becky, nie utrzymuje także kontaktów z jej córką Riley. Stroni od nadopiekuńczej matki, jednak ma jedną wierną i oddaną przyjaciółkę, koleżankę ze szkoły Doris. To nauczycielka sztuki, wiecznie zakochana i randkująca fanka lat '50. To ona pomaga Gil w czasie gorszych dni i nie tylko. Jednak monotonie przerywa nagły, niespodziewany przyjazd siostrzenicy. Okazuje się, że Becky bez słowa przysłała swoja córkę do Gal, na czas swojej pracy w Hongkongu. Mimo, że niepewna, Gal coraz bardziej angażuje się w wychowanie Riley i łapie z nią coraz lepszy kontakt. Zaczyna też wychodzić ze swojej skorupy i śmielej dąży do realizacji swych marzeń.
Muszę przyznać, że spodziewałam się bardziej dramatycznej książki, a ta mnie mile zaskoczyła. Było w niej mnóstwo wzruszeń, ale ukrytych, jak na przykład to, w jaki sposób Gil walczy o nerkę z innym pacjentem alkoholikiem, można to zaobserwować będąc przy końcu książki. Na początku nie przepadałam za Gal, jednak z czasem zaczęłam rozumieć jej sarkazm i docinki, brak zaufania do innych.
Nie przypadły mi natomiast do gustu Doris oraz Becky. Mimo, że ta pierwsza jest oddaną przyjaciółką, trochę denerwowała mnie tym, że za mało starała się pomóc Gil "duchowo". Owszem, woziła ją na dializy i odwiedzała, ale nie starała się choćby zachęcać ją do wyjść z domu, otwarcia się na ludzi. Denerwował mnie też jej lekki styl bycia. Natomiast Becky to wyrodna matka i jeszcze gorsza siostra. Książka pokazuje różnych ludzi, wszyscy z czasem się zmieniają, nie będę zdradzać niczego więcej, bo nie chcę psuć wam czytania, jednak mogę powiedzieć, że to na pewno była powieść lekka i przyjemna. Jej tragizm był delikatny i dawkowany po trochę przez całą książkę. To także dobra lekcja o życiu i docenianiu jego wartości, a główną nauką tego tytułu, jest to, że każda róża ma kolce i tak naprawdę to właśnie one nadają jej sens, bo pozwalają docenić pączek. Myślę, że każdy zrozumie to na swój sposób.

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to powieść o chorobie i samotności młodej kobiety, która stara się żyć normalnie pomimo przeciwności losu. Cały swój wolny czas, myśli i serce oddała różom, aż pewnego dnia, nagle w jej życiu pojawiają się ludzie, którzy nieświadomie pomagają jej otworzyć się na świat. To książka autorstwa amerykańskiej autorki, Margaret Dilloway, która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
505
292

Na półkach: , ,

Świetna książka. Napisana z poczuciem humoru chociaż porusza wiele poważnych tematów jak walka z chorobą, miłość czy wychowywanie dzieci. Polecam!

Świetna książka. Napisana z poczuciem humoru chociaż porusza wiele poważnych tematów jak walka z chorobą, miłość czy wychowywanie dzieci. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
363
44

Na półkach: ,

Gal jest nauczycielką biologii, mieszkającą w niedużym domu w małym mieście. Za tym domem znajduje się piękny ogród pełen róż oraz szklarnia, w której kobieta trzyma wyjątkowe okazy i stara się wyhodować nowy, niepowtarzalny gatunek. Od dzieciństwa jest chora na nerki, od wielu lat jeździ na dializy i jest coraz większe prawdopodobieństwo, że umrze. Pewnego dnia do jej nudnego życia wkracza siostrzenica, którą zaniedbywała matka. Gal musi sobie poradzić z wychowaniem zbuntowanej nastolatki, której brakuje rodzinnego ciepła. Przygotowuje także różę na zawody hodowców, sądzi, że może w końcu zwyciężyć. Jest także szansa na znalezienie miłości…
Margaret Dilloway dorastała w San Diego w Kalifornii, tam też mieszka do dziś z mężem i dziećmi. Pisze odkąd nauczyła się to robić. Po studiach pracowała jako redaktor dla dwóch tygodników. Napisała dwie książki: „Sztukę uprawiania róż z kolcami” oraz „How to Be an American Hausewife”.
Zanim sięgnęłam po tę powieść, przeczytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat. To one mnie zachęciły do przeczytania „Sztuki uprawiania róż z kolcami”. W innym wypadku z pewnością nie zwróciłabym uwagi na książkę. Pomyślałabym pewnie, że to jakiś poradnik dla hodowców. Dlatego nie trzeba nigdy sugerować się okładką ani tytułem, ponieważ mogą zmylić czytelnika, tylko przeczytać opis utworu. Gdyby nie recenzje, przeoczyłabym świetną i naprawdę wartościową książkę.
Wszyscy bohaterowie zapadają w pamięć. Mają odmienne charaktery, każdy posiada zalety, jak i wady. Cały czas popełniają błędy, lecz w końcu potrafią się do nich przyznać i przebaczyć innym. Warto zwrócić uwagę na Riley, siostrzenicę Gal, którą matka mało się zajmowała. Zostawiała ją samą w domu na całe dni, często się przeprowadzała i w końcu musiała przeprowadzić się do ciotki. Na początku nie potrafiły odnaleźć wspólnego języka, miało miejsce kilka kłótni, ale próbowały i mimo wszystko się kochały, tak jak się kocha rodzinę. Gal poznajemy, kiedy jeszcze prowadziła samotne życie, była do wszystkich negatywnie nastawiona, miała bliższy kontakt tylko ze swoją przyjaciółką, także nauczycielką. Podczas czytania można zaobserwować zmiany w niej, do których doprowadziła w dużym stopniu Riley.
Bardzo mi się spodobał wątek dotyczący róż. Hodowanie nowych gatunków mnie zainteresowało, zawsze trzymałam kciuki za Gal podczas zawodów, o których czytałam z niemałą przyjemnością. Do tej pory nie ciekawiło mnie to, więc brawa dla autorki za tak interesujące przedstawienie uprawy róż.
Margaret Dilloway posługuje się przyjemnym w odbiorze językiem. Dzięki niemu nie można odłożyć książki, a po przeczytaniu jednego rozdziału chce się zaczynać kolejny. Wspaniale przedstawiła relacje między pokłóconymi siostrami, a także między zbuntowaną nastolatką, a jej ciotką, która miała się nią zaopiekować.
„Sztuka uprawiania róż z kolcami” to idealna powieść na letnie dni. Uważam, że nikt się na niej nie zawiedzie, a po przeczytaniu będzie chciał poznać dalsze losy bohaterów, tak jak ja. Serdecznie polecam wszystkim, którzy mają ochotę na poznanie historii Gal.
Moja ocena: 9/10

Gal jest nauczycielką biologii, mieszkającą w niedużym domu w małym mieście. Za tym domem znajduje się piękny ogród pełen róż oraz szklarnia, w której kobieta trzyma wyjątkowe okazy i stara się wyhodować nowy, niepowtarzalny gatunek. Od dzieciństwa jest chora na nerki, od wielu lat jeździ na dializy i jest coraz większe prawdopodobieństwo, że umrze. Pewnego dnia do jej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
56

Na półkach: , ,

Główną bohaterką książki jest Gal, nauczycielka biologii w szkole katolickiej. Niestety jej życie nie jest takie łatwe, od wczesnych lat zmaga się z chorobą nerek. Co dwa dni musi jeździć na dializy i kontrolne wizyty do szpitala, pomimo tego, że jest to uciążliwe, to Gal dzielnie radzi sobie z przeciwnościami losu. Każdą wolną chwile poświęca swojej największej pasji, a mianowicie hodowli róż. Darzy ona je wielką miłością, jednak jej pasją nie jest zwykłe hodowanie właśnie tych kwiatów. Ona poświęca się w całości na tworzeniu nowych gatunków, krzyżuje ona różne odmiany po to aby zrealizować swoje największe marzenie - zwyciężyć w konkursie na nową odmianę. Jej życie toczy się leniwie do pewnego momentu, do jej domu wkracza Riley, siostrzenice bez żadnego ostrzeżenia podrzuca siostra. Początkowo jest to trudne zadanie i duże wyzwanie, jednak jakby się mogło wydawać nastolatka jest poukładaną dziewczyną i znajduje wspólny język z ciotką, która uczy jej wielu rzeczy.

Początkowo książka mnie trochę zawiodła, naczytałam się wiele pozytywnych recenzji na jej temat, dlatego sądziłam, że porwie mnie od pierwszej strony. Tak się niestety nie stało, nudziłam się i myślałam, że nie skończę jej, tylko odłożę na półkę. Jednak ja nie należę do osób, które szybko dają się zniechęcić i czytałam dalej. Dobrze, że tak właśnie się stało bo zawiera ona bardzo dobrą, ciekawą i mądrą historię, którą bardzo polubiłam.

Bohaterka książki Gal, to dosyć specyficzna postać. Jest ona po trzydziestce, jednak zachowuję się, że tak to ujmę jak stara baba. Jest oschła, zgorzkniała i niesympatyczna, to zawsze ona musi mieć rację, a wszyscy w koło się mylą. Miałam ochotę nią potrząsnąć, jednak w odpowiedniej chwili pojawiła się Riley. To dzięki niej główna postać zmienia się, zaczyna dostrzegać innych ludzi, a świat wokół niej staje się inny. Poznaje ona siebie na nowo, a jej zachowanie staje się milsze w odbiorze.

Autorka książki ma bardzo przyjemny w odbiorze styl pisania, pomimo, że początek kiepski to przez całość aż się płynie, czyta się ją z taką łatwością i przyjemnością. Wplotła ona do całości ciekawostki o hodowli róż, co spowodowało, że odbiór jej stał się bardziej realisty.

Muszę powiedzieć, że czytanie tej pozycji sprawiło mi wiele przyjemności, pomimo tego, że nie znajdziemy w niej wartkiej akcji, a sama fabuła toczy się bardzo leniwie. Jest to książka po, której przeczytaniu można na chwilę przysiąść i się zastanowić ponieważ ma ona przesłanie. To piękna historia o marzeniach, trudnych wyborach, pasji, okrutnym losie, ma który nie mamy żadnego wpływu. Cieszę się bardzo, że miałam okazje ją przeczytać, mam nadzieję, że coś trochę zachęciłam Was do sięgnięcia właśnie po nią.

Również na:
http://zapiski-malejemily.blogspot.com/2013/06/sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami.html

Główną bohaterką książki jest Gal, nauczycielka biologii w szkole katolickiej. Niestety jej życie nie jest takie łatwe, od wczesnych lat zmaga się z chorobą nerek. Co dwa dni musi jeździć na dializy i kontrolne wizyty do szpitala, pomimo tego, że jest to uciążliwe, to Gal dzielnie radzi sobie z przeciwnościami losu. Każdą wolną chwile poświęca swojej największej pasji, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to