Głód

- Kategoria:
- horror
- Format:
- audiobook
- Data wydania:
- 2022-11-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-11-23
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788728315583
- Długość:
- 6 godzin 6 minut
- Lektor:
- Jakub Kamieński
Dwójka nowych znajomych postanawia… rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.
Szybko jednak okazuje się, że ich podróż niewiele będzie miała wspólnego z sielankowymi feriami. Intensywne opady śniegu zmuszają bohaterów do zatrzymania się w przypadkowym pensjonacie, w którym, wbrew zapewnieniom właścicieli, najwyraźniej wcale nie są jedynymi gośćmi…
Tam Tomasz i Natalia staną twarzą w twarz ze swoimi najgorszymi lękami – tylko po to, aby zaraz przekonać się, że w obliczu prawdziwej grozy są one zaledwie dziecinną igraszką.
O Autorze:
Urodził się w 1990 roku w Tarnowskich Górach, większość życia spędził jednak w Pyskowicach, małym górnośląskim miasteczku, którego ponury klimat na dobre obudził w autorze literacki i pozaliteracki pesymizm. Hobbystycznie studiował historię i fotografię, ale z żadnym z tych kierunków nie związał swojej przyszłości zawodowej. Obecnie wciąż związany ze Śląskiem, a konkretnie z Cieszynem, gdzie mieszka, pracuje i tworzy.
W swoich opowieściach nie stroni od wątków psychologicznych i filozoficznych. Bohaterami Majchrzaka są ludzie postawieni w obliczu sytuacji beznadziejnych, autsajderzy i pariasi. Dla dzieł autora charakterystyczne są elementy grozy i mistycyzmu, poprzez które Majchrzak snuje refleksje o kondycji człowieka w XXI wieku.
Kup Głód w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Głód
Poznaj innych czytelników
384 użytkowników ma tytuł Głód na półkach głównych- Przeczytane 258
- Chcę przeczytać 126
- Posiadam 17
- Audiobook 12
- Horror 10
- 2023 8
- 2025 7
- 2022 6
- Legimi 6
- 2021 6




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Głód
Ja Wam dobrze radzę - nie rzucajcie wszystkiego i nie jedźcie w Bieszczady!🤣
Koleżanka mnie zaintrygowała tą książką, powiem Wam, że nie mogłam się oderwać, choć to pewnie lektura nie dla wszystkich. Ale czytałam już gorsze rzeczy, więc aż takiego wrażenia jak na niej na mnie nie zrobiła. Ale mimo całej groteski i makabry ja się świetnie bawiłam 🤭
Bieszczady, straszna zima, niesamowite opady śniegu i dwójka jakże różnych osób, trafiających do pensjonatu, o którym nikt nie wie i nie ma go na żadnej mapie. Gdy zaczynają się jakieś, nie dające się wytłumaczyć historie np nie da się opuścić pensjonatu, książka nabiera z goła innego kierunku.
Gdy na dodatek znika Natalia, to już wiadomo, że będzie jazda bez trzymanki.
Bardzo fajnie skonstruowana fabuła, mnóstwo czarnego humoru, który serio wywoływał u mnie salwy śmiechu. Ciekawe relacje między głównymi bohaterami. I choć momentami było to pierdółkowate, to nie ma się do czego przyczepić, bo przecież większość horrorów to pierdoły, tylko stopień "straszności" jest różny.
Autor ma bardzo fajny styl pisania, to jego druga książka, jak będę miała okazję przeczytać pierwszą, to zrobię to z prawdziwą przyjemnością.
Ja Wam dobrze radzę - nie rzucajcie wszystkiego i nie jedźcie w Bieszczady!🤣
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoleżanka mnie zaintrygowała tą książką, powiem Wam, że nie mogłam się oderwać, choć to pewnie lektura nie dla wszystkich. Ale czytałam już gorsze rzeczy, więc aż takiego wrażenia jak na niej na mnie nie zrobiła. Ale mimo całej groteski i makabry ja się świetnie bawiłam 🤭
Bieszczady, straszna...
Oryginalny pomysł z ucieczką w Bieszczady i odkrywaniem tajemnicy leśnego pensjonatu. Szkoda tylko, że tak mało akcji w samych Bieszczadach.
Podobała mi się pod względem aury tajemnicy i stopniowego odkrywania tego, co się dzieje w Pensjonacie. Odczuwalny klimat niepokoju i chęć szybkiego dowiedzenia się, co się tu dzieje.
Dla mnie dużym minusem był moment kulminacyjny i przemiany bohatera. Poznajemy go przez jakieś 2/3 książki i to, co stało się w ostatnich 1/3 powieści mnie osobiście nie pasuje.
Ja rozumiem, że miał to być krwawy horror, ale autor pod koniec poleciał nieco za grubo.
Oryginalny pomysł z ucieczką w Bieszczady i odkrywaniem tajemnicy leśnego pensjonatu. Szkoda tylko, że tak mało akcji w samych Bieszczadach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się pod względem aury tajemnicy i stopniowego odkrywania tego, co się dzieje w Pensjonacie. Odczuwalny klimat niepokoju i chęć szybkiego dowiedzenia się, co się tu dzieje.
Dla mnie dużym minusem był moment kulminacyjny i...
Znowu w życiu mi nie wyszło…
Gdyby sejsmolodzy zmierzyli tego dnia poziom trzęsienia ziemi, które wstrząsnęło życiem Tomasza, wynik przekroczyły skalę. Gość stracił beznadziejną pracę, niezbyt udany związek i wylądował na bruku. W obliczu takiej kumulacji pecha, należałoby skreślić totka w najbliższej kolekturze. Mężczyzna nie podejmuje tego ryzyka - przełknąwszy dumę, zamierza wrócić do domu rodzinnego, gdzie z czasem miałby szansę stanąć na nogi. Los postanowił jednak ten plan pokrzyżować, tak więc Tomasz, wraz z nowopoznaną towarzyszką, wyrusza w nieznane. Oczywiście bez planu i bez świadomości, że właśnie wchodzi w bagno. Po szyję...
Sposób prowadzenia narracji kupił mnie od razu. Tomek nie udaje, że jest dobrze. Nie pudruje syfu, jest szczery, sarkastyczny i… niestety, momentami tak irytujący, że człowiek zaczyna kibicować jego porażkom. W czytaniu to nie przeszkadza, ciekawość dalszych losów zwycięża. Przez większość książki akcja snuje się jak Tomasz przez własne życie: niby coś robi, niby dokądś zmierza, ale głównie odbija się od ściany do ściany. Miota się coraz bardziej bezradny a nerwy napięte ma jak postronki. W końcu pęka i trudno się dziwić, że dopiero na tym etapie. Tak też kończy się pierwsza część, po której możemy liczyć na jazdę bez trzymanki. Jest sama gruba akcja. W końcu tytuł rozdziału do czegoś zobowiązuje.
Prawdziwa akcja zawiązuje się powoli, ale na finał warto zaczekać bo będzie się działo Czy jest przewidywalnie? Być może, ale czy to źle? Przecież nie zawsze chodzi zabawę w detektywa. Czasem dobra zabawa wystarczy, a przy tej książce właśnie tego można oczekiwać. Mimo, iż raczej stronię od książek z takim poziomem makabry, z pewnością sięgnę po więcej podobnych pozycji. Chyba zaczęłam się wkręcać.
Znowu w życiu mi nie wyszło…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby sejsmolodzy zmierzyli tego dnia poziom trzęsienia ziemi, które wstrząsnęło życiem Tomasza, wynik przekroczyły skalę. Gość stracił beznadziejną pracę, niezbyt udany związek i wylądował na bruku. W obliczu takiej kumulacji pecha, należałoby skreślić totka w najbliższej kolekturze. Mężczyzna nie podejmuje tego ryzyka - przełknąwszy dumę,...
Zaskakująco udany mix "Lśnienia" z "Wzgórza mają oczy". Wystarczająco rozbudowany, by zgrabnie nakreślić historię i jej tło, oraz wystarczająco krótki, by nie popaść w przegadanie.
Zasadniczym minusem jest jednak niewiarygodnie irytujący protagonista i zarazem narrator. Przemądrzały, "edgy" i pretensjonalny Tomasz swoimi monologami zabija nastrój, niepokój przekuwając w zniecierpliwienie. "Denatka" również irytuje, ale ona ma wymówkę w postaci wieku...
Może lepiej by się to czytało gdyby oboje byli nastolatkami? Albo, dla odmiany, mieli trochę oleju w głowach? Tak czy owak, była to niezła rozrywka na jedno popołudnie.
Zaskakująco udany mix "Lśnienia" z "Wzgórza mają oczy". Wystarczająco rozbudowany, by zgrabnie nakreślić historię i jej tło, oraz wystarczająco krótki, by nie popaść w przegadanie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZasadniczym minusem jest jednak niewiarygodnie irytujący protagonista i zarazem narrator. Przemądrzały, "edgy" i pretensjonalny Tomasz swoimi monologami zabija nastrój, niepokój przekuwając w...
Dla takich książek lubię uczestniczyć w książkowych klubach książki – dzięki #ocotylekrzyku mogłam poznać krótką powieść grozy Marcina Majchrzaka, po którą mogłabym sama nie sięgnąć.
A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady zimą?
Głód zaczyna się niepozornie, poznajemy Tomka, dwudziestokilkulatka, któremu średnio wychodzi w życiu. Nawet zanuciłabym, że “znowu w życiu mu nie wyszło”. Brak pracy, brak perspektyw, brak lokum i dziewczyny. Na dworcu PKP poznaje Denatkę, nastolatkę, która uciekła z domu. Razem ruszyli ku przygodzie w stronę Sanoka.
Denatka. Postać nieco oderwana od rzeczywistości i jednocześnie jedna z bardziej autentycznych postaci kobiecych, o jakich było mi dane czytać. Nakreślona doskonale na swój wiek.
Sama akcja na początku jest dość powolna, poznajemy bohaterów, spędzamy z nimi każdą chwilę. Jako że narratorem jest Tomek, to jego poznajemy najlepiej i jego rosnącą frustrację.
Frustracja. Właśnie ona jest zapalnikiem, ona jest kluczowa w przypadku drugiej części powieści, dziejącej się w bieszczadzkim pensjonacie. Zachowanie głównego bohatera i, to, jak potoczyły się sprawy w zamkniętym, odosobnionym, odciętym od świata miejscu, miały dla mnie sens.
Głód kojarzy mi się bardzo z książką Szczelina oraz nieco ze Lśnieniem. W moim odczuciu wyszło bardzo dobrze. Napięcie narastało z każdą kolejną stroną, a punkt kulminacyjny naprawdę przeraził! Klimat zimy, lasu, zamkniętej przestrzeni – ja bardzo lubię tego typu motywy i dobrze spędziłam czas z książką.
Głód nie jest długi i można przeczytać w jedno popołudnie. Polecam!
Ps., Lepiej bać się żywych niż umarłych.
Dla takich książek lubię uczestniczyć w książkowych klubach książki – dzięki #ocotylekrzyku mogłam poznać krótką powieść grozy Marcina Majchrzaka, po którą mogłabym sama nie sięgnąć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady zimą?
Głód zaczyna się niepozornie, poznajemy Tomka, dwudziestokilkulatka, któremu średnio wychodzi w życiu. Nawet zanuciłabym, że “znowu...
Czy ucieczka od codzienności zawsze oznacza nowy początek… czy czasem początek koszmaru?
❄️🌨️
„Głód” - Marcin Majchrzak
To całkiem zaskakujący i udany Polski horror/thriller. Podobał mi się, trzymał w napięciu jak miał i wciągnął dłużej niż się spodziewałam, serio na raz ją wzięłam wczoraj, a rzadko się to u mnie zdarza.
Autor ciekawie zbudował atmosferę pełną mroźnego klimatu, czuć ten chłód i surowości, a do tego wiele niepokojących wydarzeń i decyzji. Już od pierwszych stron/ rozdziałów czuć, że coś jest nie tak, a narastające odosobnienie i psychologiczne napięcie między bohaterami zaczynają działać na wyobraźnię.
Dużym plusem jest to, że autor krok po kroku miesza realizm z niepewnością i to sprawia, że książka potrafi zaskoczyć, nawet jeżeli ktoś nie jest fanem „okrutnych” horrorów.
Nie da się ukryć że tempo czasem zwalnia a akcja trochę przygasa w środkowej części, ale końcówka was zadowoli (mnie zadowoliła) i w sumie u mnie najwięcej końcówka książki zadecydowała o jej ocenie.
Fabuła:
Dwójka młodych ludzi wyjeżdża w Bieszczady, żeby odciąć się od codzienności i zacząć coś nowego. Gwałtowna śnieżyca zmusza ich do zatrzymania się w odosobnionym pensjonacie. Z czasem atmosfera robi się coraz bardziej napięta, a do głowy coraz bardziej wchodzi fakt z izolacji, braku kontaktu ze światem i dziwne wydarzenia sprawiają, że bohaterowie zaczynają walczyć nie tylko z tym, co może czaić się wokół nich, ale też z własnymi lękami i słabościami.
To książka zdecydowanie na wieczór, kiedy za oknem jest cicho, bo wtedy najmocniej czuć ten niepokój, który zostaje jeszcze na długo po zakończeniu mroźnego survivalu.
Czy ucieczka od codzienności zawsze oznacza nowy początek… czy czasem początek koszmaru?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to❄️🌨️
„Głód” - Marcin Majchrzak
To całkiem zaskakujący i udany Polski horror/thriller. Podobał mi się, trzymał w napięciu jak miał i wciągnął dłużej niż się spodziewałam, serio na raz ją wzięłam wczoraj, a rzadko się to u mnie zdarza.
Autor ciekawie zbudował atmosferę pełną mroźnego...
“Głód”, czyli książka, która powstała na skutek zakładu, choć autor szczegółów nie zdradza. Historia o tym jak wylądować w totalnej dupie i zwariować.
Pomimo innych ambicji i wykształcenia, główny bohater musi podjąć się pracy przydzielonej z urzędu, a jego relacja z dziewczyną bardzo się skomplikowała, z powodu zatajania informacji i generalnego “nieradzenia sobie w życiu”. Ten początek wywołał u mnie potężne deja vu, bo settingiem jest bardzo podobny do “Szczeliny” Kariki. Tomasz, tak samo jak Igor, budzi niechęć, głównie ze względu na swoje przemyślenia na temat partnerki, jak i podejścia do życia, które opiera się na narzekaniu i byciu sfrustrowanym. Zaraz sytuacja układa się tak, że dosłownie rzuca wszystko (albo rzucają jego) i wyjeżdża w Bieszczady z przypadkowo poznaną na dworcu nastolatką.
I dalsza część powinna nam posłużyć jako przestroga, dlaczego nie powinniśmy chodzić po górach w zimie bez przygotowania. Bohaterowie brną przed śnieg, z każdą minutą robi się coraz ciemniej i zimniej, i wygląda na to, że zbliża się zamieć. Nie mają zasięgu, mapy, planu, dosłownie niczego, co pomogłoby im ustalić lokalizację czy poszukać pobliskiego schronienia. Palce i gałki oczne zaczynają zamarzać, a ciągnięcie walizek po śniegu to jakaś mordęga. W końcu pojawia się światełko i odcięty od świata pensjonat.
Opisy zmagań z pogodą są może nie tyle obrazowe, co bardziej odwołujące się do myśli towarzyszących Tomaszowi. Pierwszoosobowa narracja i ironiczny język, nie pozostawiają złudzeń co do tego jak bohater się czuje i jakie katusze przeżywa, więc kiwamy głową ze zrozumieniem i współczuciem. I czasami może prychniemy na jakiś żarcik albo porównanie.
Bardzo udana jest ta narracja, bo “swojska”, wykorzystująca potoczne, slangowe zwroty, co realistycznie przedstawia monolog wewnętrzny, i pomimo ciężkiej atmosfery i poczucia fizycznego wycieńczenia, trochę bawi. Jednak odbija się to trochę na kreacji Denatki (tej nastolatki),bo widzimy ją tylko z punktu widzenia Tomasza, który nie jest szczególnie zainteresowany poznaniem jej, więc nam też brakuje w tym głębi.
Świetne oddane jest stopniowo pojawiające się przerażenie w warunkach izolacji i samotności. Budowane jest dość powoli za pomocą dziwnych wydarzeń, które równie dobrze mogłyby być przywidzeniami lub przeoczeniami. Jedzenie dziwnie smakuje, rzeczy pozostawione w jednym miejscu pojawiają się w jakimś innym, Tomasz widzi chłopca, mimo że właścicielka twierdzi, że są jedynymi gośćmi. Duchy? Za dużo używek? Halucynacje z przemęczenia? Jedno jest pewne - ich spiętrzenie musi prowadzić do jakiegoś wybuchu, absolutnej odklejki. To jest już taki moment gdzie najzwyklejsze wydarzenie jest w stanie przechylić szalę goryczy, a tej nazbierało się już bardzo dużo. Ten proces mógłby być poprowadzony nieco spójniej, ale widać po drodze przebłyski frustracji Tomasza co z kolei zgadza się z jego temperamentem przedstawionym na początku książki.
Fajna to była mieszanka - sporo marudzenia, niezłe granie atmosferą, momentami dające mi “Hotel Panorama po roku w Polsce” vibe (ale nie sugerujcie się tym, bo chyba wymyślam). A potem makabra, coś sajko, nie będę spoilerować. Choć całość sprawia wrażenie powierzchownej realizacji pomysłu, bez większych ubarwień czy zaskoczeń, to na zimę myślę, że jest to bardzo “przyjemna” lektura o przekraczaniu granic wytrzymałości psychicznej.
“Głód”, czyli książka, która powstała na skutek zakładu, choć autor szczegółów nie zdradza. Historia o tym jak wylądować w totalnej dupie i zwariować.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomimo innych ambicji i wykształcenia, główny bohater musi podjąć się pracy przydzielonej z urzędu, a jego relacja z dziewczyną bardzo się skomplikowała, z powodu zatajania informacji i generalnego “nieradzenia sobie w...
Ciężko mi ocenić tę książkę. Początkowo podobała mi się: super język, fajna atmosfera, a ten moment jak bohaterowie wychodzą na spacer i wracają do pensjonatu - wow! A potem jakoś straciłam zapał. Język mnie irytował, nic mnie nie straszyło... No i koncówka - tę już połknęłam.
Można było bardziej. Bardziej rozbudować wątek zimna i nieskończonej bieli za oknem, wątek odrealnienia, wątek pozostałych lokatorów... No i główna bohaterka mogłaby być starsza, toż to dziecko jeszcze. No ale ogólnie nie było jakoś bardzo źle.
Ciężko mi ocenić tę książkę. Początkowo podobała mi się: super język, fajna atmosfera, a ten moment jak bohaterowie wychodzą na spacer i wracają do pensjonatu - wow! A potem jakoś straciłam zapał. Język mnie irytował, nic mnie nie straszyło... No i koncówka - tę już połknęłam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna było bardziej. Bardziej rozbudować wątek zimna i nieskończonej bieli za oknem, wątek...
Z tą książką jest kilka problemów.
Akcja jest mega dziwnie zbudowana - 1/3 książki to narzekanie, 1/3 to majaki, a 1/3 to gore.
Żadnego z bohaterów nie da się lubić: ona jest rozpieszczona i rozwydrzona, a on obrażony na cały świat, że nie jest tak jak on chce.
W książce są wielkie dziury fabularne - niby wszyscy zaczęli jeść ludzkie mięso, bo przymierali z głodu, ale jakoś inne składniki na posiłki znalazły się w kuchni - jajka, chleb. Jaką logiką kierowały się duchy jednych wpuszczając do pensjonatu a innych nie? Dlaczego nie próbowały się dogadać z pracownicą właścicieli?
Zakończenie pozostawiło we mnie ogromny niesmak, główny bohater z jęczydupy okazał się de facto psychopatą z zimną krwią zabijając dziewczynę, która niczym się nie różniła od niego, bo tak mu było na rękę.
Cały czas miałam nadzieję na jakiś plot twist - że to wszystko się dzieje w jego przeżartym stresem i alkoholem mózgu albo że na koniec Tomasz ocknie się, że nie może jednak opuścić zgliszczy hotelu i zamarza, ale nie.
Jedyny plus to że książka jest relatywnie krótka.
Z tą książką jest kilka problemów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja jest mega dziwnie zbudowana - 1/3 książki to narzekanie, 1/3 to majaki, a 1/3 to gore.
Żadnego z bohaterów nie da się lubić: ona jest rozpieszczona i rozwydrzona, a on obrażony na cały świat, że nie jest tak jak on chce.
W książce są wielkie dziury fabularne - niby wszyscy zaczęli jeść ludzkie mięso, bo przymierali z głodu, ale jakoś...
Połączenie historii o kanibalach z ghost story. Książka napisana z humorem, świetnie się ją czytało. Polecam!
Połączenie historii o kanibalach z ghost story. Książka napisana z humorem, świetnie się ją czytało. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to