Gilly Macmillan. Perfekcyjna pisarka

LubimyCzytać
24.10.2017

Autorką kryminałów postanowiła zostać po przeczytaniu „Smilli w Labiryntach Śniegu” Petera Høega. Jej powieści pełne są bohaterów o połamanych życiorysach, którzy walczą ze swoimi słabościami. W Wielkiej Brytanii piszą, że niebawem zdetronizuje Paulę Hawkins. Mowa oczywiście o Gilly Macmillan, której „Perfekcyjna dziewczyna” właśnie trafiła na polski rynek.

Tytułową Perfekcyjną dziewczyną jest Zoe. Gdy miała czternaście lat świat leżał u jej stóp. Była genialna pianistką, której wróżono spektakularną karierę. A potem zdarzył się wypadek. Zginęło troje jej znajomych. Zoe całą odpowiedzialność wzięła na siebie, w efekcie czego ona trafiła do poprawczaka, a jej rodzina się rozpadła. Kilka lat później Zoe wraz z mamą układa sobie życie na nowo. Wszystko zdaje się być idealnie, do nocy pechowego recitalu. Przeszłość bowiem dopada ludzi wszędzie – nawet w małym, zapomnianym przez Boga miasteczku.

Gilly Macmillan zadebiutowała dwa lata temu, w 2015 roku powieścią Dziewięć dni (ang. „What She Knew”). Historia matki, która musi mierzyć się nie tylko z porwaniem ośmioletniego syna, lecz także z medialną nagonką, podbiła nie tylko serca miłośników suspensu, lecz także krytyków, którzy nominowali ją do m.in Nagrody im. Edgara Allana Poego oraz dotarła do finału International Thriller Awards. Powieść była również nominowana w plebiscycie Książka Roku serwisu lubimyczytać.pl. Druga powieść „Perfekcyjna dziewczyna” w Stanach wskoczyła na listę bestsellerów według New York Timesa.

Thrillery psychologiczne Macmillan pełne są suspensu i emocjonalnego brudu skrytego za pozornie idyllicznym życiem klasy średniej i wyższej. Zupełnie inny obraz siebie kreuje sama autorka. Z wywiadów wyłania się postać spokojnej, ustatkowanej i pracowitej kobiety, matki wiodącej rodzinne życie, a w jej biografii – a przynajmniej tym, co wypuszcza do mediów – próżno szukać sensacyjnych tropów, które stawiałyby ją na równi z bohaterami, jakich nam przedstawiła.

Większą część życia spędziła w Wielkiej Brytanii, młodość w Swindon, a obecnie mieszka w Bristolu, gdzie studiowała historię sztuki, ale w okresie nastoletnim zaliczyła przeprowadzkę do północnej Kalifornii. Pracowała w Burlington Magazine, Hayward Gallery, później wykładała fotografię. Ma męża, troje dzieci i dwa psy. Widać, że w subtelny sposób broni swojej prywatności, bo wiele więcej na temat jej życiorysu nie znajdziemy.

Gilly Macmillan natomiast bardzo chętnie opowiada o swoim rzemiośle i o tym, jak dojrzewała do roli pisarki. W jednym z wywiadów przyznała, że prawdopodobnie przez całe życie podświadomie przygotowywała się do tego zawodu. Od zawsze, w szkole i na studiach uwielbiała sporządzać wypracowania, eseje, artykuły i opowiadania. Naturalnie, była też nałogową czytelniczką. Zanurzała się w lekturze, kiedy tylko mogła.

Lista dzieł i twórców, którzy wywarli wpływ na autorkę „Perfekcyjnej dziewczyny” jest więc obszerna, otwierają ją oczywiście pozycje spod znaku tajemnicy i suspensu. Pierwszym kryminałem, który przeczytała, była „Smilla w Labiryntach Śniegu” Petera Høega. Oczywiście, w tej grupie znajdują się również dzieła klasyków kryminału takich jak Agatha Christie, a obok tuzów literatury gatunkowej Macmillan wymienia na przykład Salmana Rushdiego, Ernesta Hemingwaya czy Gabriela Garcię Marqueza. Można spokojnie zakładać, że to wierzchołek czytelniczej góry lodowej.

Początki kariery literackiej Macmillan nie należały do najłatwiejszych. Napisania pierwszej wersji „Dziewięciu dni” podjęła się w ostatniej chwili, gdy szukała już nowej pracy, bo pieniądze powoli się kończyły. Autorka miała też problemy ze znalezieniem agenta. Dopiero czwarta osoba, do której się zgłosiła, wyraziła chęć współpracy. Niemniej, kiedy Macmillan otrzymała odpowiedź, poszło już z górki, a debiut zapewnił pisarce uznanie czytelników i krytyków. „Perfekcyjna dziewczyna” tylko umocniła jej pozycję.

Autorka przyznaje, że jej proces twórczy jest dosyć chaotyczny. Zbieranie materiałów to ostatnia rzecz, którą robi. Najpierw daje się ponieść fabule i pisze wstępną wersję, a dopiero później konsultuje fakty i realia i dokonuje zmian – często radykalnych. W swoim pierwszym dziele dwukrotnie zmieniła zakończenie. Agentka i wydawcy pierwszą wersję uznali za zbyt łagodną, następną za zbyt mocną i dopiero za trzecim podejściem udało się osiągnąć odpowiedni nastrój.

Macmillan pisze prostym językiem, a fabuły, jak dotąd, osadzała w zadbanych domach należących do ludzi, którym z ekonomicznego punktu widzenia się udało, czasami nawet bardzo. Za tą fasadą kryje się jednak postać obciążona traumami, zadrami przeszłości, lękami, dysfunkcjami i zwyczajną, ludzką niepewnością. Dużo tu utajonej podłości, dramatów, których na co dzień nie jesteśmy w stanie dostrzec, bo czają się schowane w czterech ścianach rodzinnego gniazdka.

Wystarczy wziąć za przykład Zoe, główną bohaterkę „Perfekcyjnej dziewczyny”. Na pierwszy rzut oka życie otwiera przed nią nieprzebrane morze perspektyw, ale potem okazuje się, że jej przeszłość skrywa okromną tragedię, mnóstwo bólu i osamotnienia, a najgorsze dopiero przed naszą protagonistką. Pisarka w jasny i klarowny sposób wykłada stan, w jakim znajduje się osoba, o której czytamy. To właśnie swoboda w opisywaniu tego konkretnego aspektu zjednała autorce wielu odbiorców.

Macmillan stara się też unikać szablonów i utartych schematów przy wprowadzaniu do historii kolejnych postaci. W „Dziewięciu dniach” wyczyściła swojego detektywa ze stereotypowych naleciałości, by nie przypominał kolejnej obarczonej nałogami kalki z konwencji noir, którą otacza nieodłączna chmura dymu.

Można zaryzykować stwierdzenie, że to dzięki połączeniu wiedzy, doświadczenia i ogromnej empatii pisarka osiąga taki poziom psychologicznej wiarygodności. Osadza akcję w znanym sobie środowisku, a za punkty wyjścia stawia sytuacje, w których mógłby się znaleźć każdy z nas. W wielu rozmowach przyznaje, że dokłada wszelkich starań, by zrozumieć, a nawet poczuć, emocje postaci, o których pisze. Przyszło jej to ze szczególną łatwością w przypadku Rachel, głównej bohaterki „Dziewięciu dni”. Gilly Macmillan, również matka, po prostu próbowała postawić się w sytuacji, w jakiej później osadziła swoją postać.

Mając takie zaplecze oraz rosnącą grupą wiernych czytelników, autorka jest skazana na kolejne sukcesy. Co więcej, nie spoczywa na laurach i nie zwalnia tempa. W chwili gdy w naszych księgarniach pojawia się „Perfekcyjna dziewczyna”, na Zachodzie premierę ma kolejna pozycja – „Odd Child Out”, a czwarta powieść jest w przygotowaniu.

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
LubimyCzytać 24.10.2017 11:10
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd