Hauer 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 10 tygodni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-27 21:48:44

Mewy dały wyraźny znak. Pora wstawać. Zjem coś kupionego na lądzie. Z zatoczki muszę wypłynąć o godzinie siódmej, aby zdążyć na zajęcia praktyczne z wędkarstwa morskowodnego. Nienawidzę tych szczurów lądowych, którzy myślą że będą tacy jak my, prawdziwe wilki morskie. Po zajęciach prawdziwa nawałnica. Biały szkwał. Ciężko będzie się wyrobić na 14. W końcu się udaje dopłynąć, a na morzu panuje... Mewy dały wyraźny znak. Pora wstawać. Zjem coś kupionego na lądzie. Z zatoczki muszę wypłynąć o godzinie siódmej, aby zdążyć na zajęcia praktyczne z wędkarstwa morskowodnego. Nienawidzę tych szczurów lądowych, którzy myślą że będą tacy jak my, prawdziwe wilki morskie. Po zajęciach prawdziwa nawałnica. Biały szkwał. Ciężko będzie się wyrobić na 14. W końcu się udaje dopłynąć, a na morzu panuje flauta. Gdy zaczęła mnie brać nuda, napadła mnie jakaś dziwna mania. Poczułem się jak po opium. Choroba morska? Po tylu latach?! Napewno wszystko przez to jedzenie. Nie "nasze", morskie. Padłem na deski burty, drżący i upokorzony. Powinienem być lepszy. Będzie lepiej, powtarzam w myślach. Nonsens. Nie daje już rady. Samotny. Biedny. Przygłupi. Mam to przekonanie, że przez to morze nikim nie zostanę. Nienawidzę tak naprawdę siebie, a nie tych "szczurów lądowych". Są u nich osoby, które przerosną poziomem, nawet mnie, pomimo tego, że od dzieciństwa się czegoś uczę. Morze jest alegorią mojego życia. Pobuja okręt, sprawi trochę przyjemności, aż w końcu przetrawi burtę i wchłonie nas. A nikt nawet o mnie nie pomyśli. Nie wspomni. Nie zapłacze. Bo nic nie znaczyłem.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-24 18:27:04

Mobilna gra? Wziąć korki, ewentualnie jakieś inne trampki i lecieć na boisko. Jeśli kogoś wprawimy w ruch, aby odszedł od komputera to znaczy że jest mobilny. Internet i gry nie działają pozytywnie i nigdy nie zadziałają. Taka jest prawda. W sieci co najwyżej można znaleźć pełno szamba. A na 1000 litrów takiego szamba, jedną szklankę czegoś pozytywnego i zweryfikowanego. Jedyną grą o działaniu... Mobilna gra? Wziąć korki, ewentualnie jakieś inne trampki i lecieć na boisko. Jeśli kogoś wprawimy w ruch, aby odszedł od komputera to znaczy że jest mobilny. Internet i gry nie działają pozytywnie i nigdy nie zadziałają. Taka jest prawda. W sieci co najwyżej można znaleźć pełno szamba. A na 1000 litrów takiego szamba, jedną szklankę czegoś pozytywnego i zweryfikowanego. Jedyną grą o działaniu terapeutycznym wg. mnie byłaby aplikacja do usuwania ludziom facebooka. I innych youtubów. Ale lubimy czytać zostawiłbym :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-23 22:52:58

Poruszali się w okropnych warunkach atmosferycznych. Lało i grzmiało, a do tego była noc. W markowym, turystycznym plecaku taszczyli potrzebny im sprzęt. Zdecydowali że wejdą na Giewont od strony słoweńskiej, pozostaną bardziej anonimowi. Dopiero podczas przechodzenia przez Kondracką Przełęcz poczuli się jakoś dziwnie, zbierał się im na wymioty. Normalna reakcja. Nie codziennie przecież... Poruszali się w okropnych warunkach atmosferycznych. Lało i grzmiało, a do tego była noc. W markowym, turystycznym plecaku taszczyli potrzebny im sprzęt. Zdecydowali że wejdą na Giewont od strony słoweńskiej, pozostaną bardziej anonimowi. Dopiero podczas przechodzenia przez Kondracką Przełęcz poczuli się jakoś dziwnie, zbierał się im na wymioty. Normalna reakcja. Nie codziennie przecież dokonuje się krwawej ofiary, pod krzyżem na Giewoncie. Właśnie. Ofiary. Nawet dla 3 mężczyzn ciężko było nieść po zmroku kobietę, na którą działał właśnie Kwas 4-hydroksybutanowy. Dotarli do celu podróży. Plan wyglądał następująco: po każdej stronie krzyża należy rozpalić pochodnie, symbolizujące cztery strony świata, następnie niewiadomą niewiastę rękoma przywiazać do stalowej konstrukcji. W najwyższy punkt na górze piorun w trakcie burzy uderzał średnio 12 razy. Im wystarczył raz. Czekali i czekali. W końcu zobaczyli to, czego chcieli. Wykonali zadanie bez światów. Ich "szefostwo" będzie zadowolone. Nie jak ostatnio, kiedy przegrali z czasem i nawałnica się skończyła. Aby pozostali niewykryci, musieli liczyć, żeby do sprawy nie przydzielono komisarza,znanego z takich trudnych przypadków

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-22 21:29:23

Ciekawe co by było gdybym został postawiony przed takim wyborem w prawdziwym życiu. Obecne można tylko gdybać, ale za mojego życia(jak i pewnie wielu z nas), nie dowiem się jak wygląda teleportacja. Jeśli w tej chwili miałbym się gdzieś udać, nie skorzystałbym. Czymś nierealnym było by zostawić coś na co się pracowało tyle lat. Nowe miejsce otwiera rzeczywiście nowe perspektywy. Gdybym nie... Ciekawe co by było gdybym został postawiony przed takim wyborem w prawdziwym życiu. Obecne można tylko gdybać, ale za mojego życia(jak i pewnie wielu z nas), nie dowiem się jak wygląda teleportacja. Jeśli w tej chwili miałbym się gdzieś udać, nie skorzystałbym. Czymś nierealnym było by zostawić coś na co się pracowało tyle lat. Nowe miejsce otwiera rzeczywiście nowe perspektywy. Gdybym nie miał nic dk stracenia, skorzystałbym bez zastanowienia. Sprobowalbym życia w Kalifornii, Teksasie, może gdzieś w chłodnej Kanadzie, albo w pięknej, pociętej górami i fiordami, Norwegii, gdzie wszystko co osiągnie zawdzięczał będę wyłącznie sile własnych rąk i pracą umysłu, którego racjonalne działanie jest najważniejsze w świecie. Niewykluczonym jest że wykorzystałbym możliwość przeniesienia się, aby pomóc w ten sposób światu. Dobrze jest być zapamiętanym, za wielkie czyny.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-21 22:28:49

Od zawsze lubiłem czytać książki, opowiadania czy historie opowiadane przed snem przez babcie. Jednak najbardziej w pamięć zapadła mi rzecz A. Pilipiuka o tytule,,Dziennik norweski". W tamtych czasach była to, zgodnie z opisem, książka którą każdy chciałby przeczytać. Obecnie nie oceniłbym jej dobrze jednak wtedy... Odrestaurowywanie domu, zabawy z petardami, czy chociażby posiadanie psa... Od zawsze lubiłem czytać książki, opowiadania czy historie opowiadane przed snem przez babcie. Jednak najbardziej w pamięć zapadła mi rzecz A. Pilipiuka o tytule,,Dziennik norweski". W tamtych czasach była to, zgodnie z opisem, książka którą każdy chciałby przeczytać. Obecnie nie oceniłbym jej dobrze jednak wtedy... Odrestaurowywanie domu, zabawy z petardami, czy chociażby posiadanie psa wielkości cielaka- to było Marzenie każdego z nas. Bycie beztroskim. Teraz czymś niesamowitym byłby powrót do dziecinstwa, gdzie o nic nie trzeba się martwić. Książka podziałała na mnie terapeutyczne. Zacząłem więcej czasu spędzać na łonie natury, dzięki czemu poznałem smak dzieciństwa :)

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
4 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd