rozwińzwiń

37 wierszy o wódce i papierosach

Okładka książki 37 wierszy o wódce i papierosach autora Marcin Świetlicki, 8385860711
Okładka książki 37 wierszy o wódce i papierosach
Marcin Świetlicki Wydawnictwo: poezja
55 str. 55 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
55
Czas czytania
55 min.
Język:
polski
ISBN:
8385860711
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 37 wierszy o wódce i papierosach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 37 wierszy o wódce i papierosach

Średnia ocen
7,4 / 10
120 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 37 wierszy o wódce i papierosach

avatar
115
18

Na półkach:

Męczące, metafizyczne minimale ze "Schizmy" < rozgadane, cięte "hiciory" z tej książki. Ale już w trzeciej książce poetyckiej Świetlickiego widać, że się powtarza i widać, że podkreśla, że się powtarza.

Męczące, metafizyczne minimale ze "Schizmy" < rozgadane, cięte "hiciory" z tej książki. Ale już w trzeciej książce poetyckiej Świetlickiego widać, że się powtarza i widać, że podkreśla, że się powtarza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
93
92

Na półkach: , ,

Porażająco smutne. Widać moment przełomu. Przebija biografia człowieka opuszczonego i pozostawionego samemu sobie. Bolało.

Porażająco smutne. Widać moment przełomu. Przebija biografia człowieka opuszczonego i pozostawionego samemu sobie. Bolało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
325
123

Na półkach:

Wiersze w porządku, tomik ciekawy - ale jako całość nie moja bajka.

Wiersze w porządku, tomik ciekawy - ale jako całość nie moja bajka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

315 użytkowników ma tytuł 37 wierszy o wódce i papierosach na półkach głównych
  • 168
  • 147
52 użytkowników ma tytuł 37 wierszy o wódce i papierosach na półkach dodatkowych
  • 19
  • 12
  • 9
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki 37 wierszy o wódce i papierosach

Inne książki autora

Okładka książki Rozmawiamy we wszystkich kierunkach Andrzej Barański, Tadeusz Cegielski, Jakub Koisz, Krzysztof Kopczyński, Mariusz Koryciński, Grzegorz Królikiewicz, Renata Lis, Paweł Maciejko, Janusz Majewski, Rafał Marszałek, Karolina Mendak, Tomasz Raczek, Radosław Romaniuk, Kamila Sokołowska, Marcin Świetlicki, Olga Tokarczuk, Andrzej Waśko, Andrzej Werner
Ocena 5,6
Rozmawiamy we wszystkich kierunkach Andrzej Barański, Tadeusz Cegielski, Jakub Koisz, Krzysztof Kopczyński, Mariusz Koryciński, Grzegorz Królikiewicz, Renata Lis, Paweł Maciejko, Janusz Majewski, Rafał Marszałek, Karolina Mendak, Tomasz Raczek, Radosław Romaniuk, Kamila Sokołowska, Marcin Świetlicki, Olga Tokarczuk, Andrzej Waśko, Andrzej Werner
Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki
Polski poeta, powieściopisarz, wokalista zespołu Świetliki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chirurgiczna precyzja Stanisław Barańczak
Chirurgiczna precyzja
Stanisław Barańczak
Przedmiotem opisu w poezji Barańczaka jest, jak zwykle świat: zwyczajny, banalny i osobiście doświadczony. Najważniejsze jest to, co zostało zobaczone lub usłyszane. Nawet pojęcia ogólne i abstrakcyjne, jak czas, historia, piękno oraz dusza ubierane są w tym zbiorku w konkrety. W wierszach tego tomu ogromną rolę odgrywa opisowość, a nawet narracja, poeta używa dużo, dużo, bardzo dużo słów, mnoży dygresje, nakłada je na siebie wieloma warstwami. Jako bystry obserwator i humorysta często wskakuje w rolę interpretatora rzeczywistości. Wiersze stają się małymi esejami, nierzadko polemicznymi nawiązującymi do innych dzieł literackich czy muzycznych. Ta wielosłowność staje się niemal prozą ubraną w formę vilanelli (vilanella to wymagający szczególnej precyzji wiersz składający się z sześciu strof, w którym wersy pierwszy i ostatni pierwszej zwrotki w następnych powracają w rozmaitych wariacjach). Z pewnością istotny jest tu wiersz zatytułowany "Z okna na którymś piętrze ta aria Mozarta", będący wstępem do całego tomu. Dobiegająca z jakiegoś okna melodia Mozarta staje się symbolem nieśmiertelności piękna w świecie podlegającym terrorowi historii i polityki ("A w tej samej chwili / waliły się i z gruzów wstawały mocarstwa"). Tak jakby Mozart miał ocalać świat, może miał mu przydawać sensu, a na pewno wyrywać go z banału zwyczajności. Świat jest równocześnie banalny, pospolity, brzydki i wspaniały, godzien zachwytu. Może jest to sprzeczność, ale zarazem to przecież nieodłączna cecha świata. Dlatego w poezji Barańczaka, kunszt formy zderzony jest ze zwyczajnością kolokwialnego języka i z prozaicznością obserwacji zwyczajnej rzeczywistości. Na uwagę i wielkie brawa zasługuje zabawny tekst "Problem nadawcy" nawiązujący do "Zemsty" A. Fredry, w którym podmiotem lirycznym staje się Dyndalski komentujący na swój sposób komiczną scenę pisania listu dyktowanego mu przez Cześnika. Podoba mi się także pomysł zastosowany w tekście "Dialog duszy i ciała" oraz bardzo specyficzny humor zaprezentowany w utworze - instrukcji zatytułowanym "Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce noszonej stałe na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci". Ten utwór jest ironiczny, dosadny i z chirurgiczną precyzją opisujący rzeczywistość, mógłby mieć tytuł: "Instrukcja obsługi świata dla idealistów". Przyznam jednak, że tęsknię do dawnego Barańczaka, oszczędnie dobierającego słowa, do poety jakiego znam z czasów, gdy pisał utwory takie jak np."Czyste ręce". I aż kusi mnie, aby zacytować tu mój ulubiony fragment z "Biografiołów", gdzie można znaleźć „Podstawowe utwory W. Szekspira, przystępnym sposobem streszczone i dla celów mnemotechnicznych w formę wierszowaną przyodziane”. Tam Barańczak wybornie operuje ascetyczną formą, jest arcymistrzem minimaksu (minimum słów, maksimum znaczeń) i prezentuje humor, który rzuca na kolana. Żeby nie być gołosłowną przytoczę moje ulubione streszczenie "Romea i Julii" ;) 🔰"Rody Werony: wraży raban. Młodzi: hormony. Starzy: szlaban. Mnich: lekarstwem zielarstwo? Finał: trup grubą warstwą." Właśnie odrobiny takiej wersji twórczości Barańczaka brakuje mi w zbiorze "Chirurgiczna precyzja" 😉 P -49
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na69 miesięcy temu
49 wierszy o wódce i papierosach Marcin Świetlicki
49 wierszy o wódce i papierosach
Marcin Świetlicki
Mocne wiersze pełne melancholii, nostalgii, smutku, ale są też momenty nadziei. Dużo o życiu i śmierci, poszukiwaniu i odnajdywaniu siebie. Sporo erotyzmu. „[…] Nieciekawy już świata za wanną. Nieciekawy już miasta i kobiet. Nieciekawy siebie samego, spłukujący nazwisko, charakter”. s.6 „[…] Światło nam umarło, śmierdzi po śmierci naftą. Światło zmarło. Światło nam wyłączyli urzędnicy. Pan kierownik przyszedł z fizycznym i wyłączył. Bo żyjemy w grzechu, nijak za to nie płacąc, więc znaleźli sposób, żebyśmy zapłacili - wyłączając światło”. s.7 „[…] Nikt mnie nie ściga, nikt nie idzie za mną. To ja sam ten cień rzucam. Pętam się, pałętam, kluczę pomiędzy miejscem, gdzie mnie teraz już nie ma a miejscem gdzie mnie nie ma jeszcze - i nie do końca wiadomo, czy w ogóle. Kluczę”. s.12 „Przed trzecią w nocy - tuż po awanturze z szarpaniem ubrań, robieniem zadrapań i siniaków, normalnie - jak zwykle z jego winy, bo czyjej, nikogo tu nie ma prócz niego, och, winnego nieskończenie - nagle odnajduje sam siebie idąc gdzieś po torach kolejowych”. s.14 „[…] nie ma nic, niczego ci nie zostawi, prócz pustki, pustka jest ruchoma, można ją upchnąć w kącie, wynieść, zostawić na torach kolejowych”. s.14 „Niekochany nie zdradza. Niekochany chodzi dzwoniąc w kieszeni niepotrzebnym kluczem”. s.25 „[…] Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne. Ja przyszedłem się kochać. Odpada dylemat: kawa-herbata. Ja przyszedłem się kochać, przyszedłem tu umrzeć. Zobaczyłem światło, więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś. Nie przyszedłem rozmawiać, nie przyszedłem namawiać, nie przyszedłem zbierać podpisów, nie przyszedłem pić wódki. Ja przyszedłem się kochać, przyszedłem tu umrzeć”. s.28 „Wycięte kilkanaście zwrotek. Cenzura wewnętrzna. Ale to było wczoraj. Dziś jadę tramwajem uśmiechając się wstrętnie do wczoraj. Wącham wczoraj, ostry i grzeszny zapach. Ale to było wczoraj. Dziś nic. Tylko jadę i więcej nie wydarza się. Lekki grzesznie. Cokolwiek mi zrobią, nie sięgną wstecz. Już jestem przedawniony. Dziś tylko jadę i głównie jestem jechaniu oddany”. s.49 „[…] Nowe życie i wiele rozmów typu „martwię się o ciebie”, odbytych po to, by sumienie nasycić, nowe życie, noc wypiera noc, pogrzeb na wyścigi z pogrzebem. Kiedyś się zdecyduję, teraz jeżdżę, nie wiem, wrócę, jeżeli spełni wreszcie się mój jedyny warunek, skoro prawa nie mam do stawiania warunków, postawię sam sobie wódkę, warunek wysłowię, nie usłyszę go”. s.64 „Nie opiekuję się twoim mężczyzną pod twoją nieobecność, nie odżywiam go właściwie, odprowadzam go do obcych kobiet, a on je krzywdzi, obiecując to, co obiecał już tobie; nie opiekuję się twoim mężczyzną, to jakiś byt, którego nie powinno tu być, trzymam go w płytkim, wciąż otwartym grobie, śpiewa stamtąd króciutką pijacką piosenkę”. s.65 „[…] I wreszcie być podobnym do odbicia w lustrze uderzająco, donikąd nie uciec, pozostać, mieć cień wreszcie i pieniądze szanować, zbierać je na ludzki pogrzeb. I obserwować jak narasta jasność”. s.68
absurdalneżycie - awatar absurdalneżycie
ocenił na71 miesiąc temu
Wiersze zebrane Stanisław Barańczak
Wiersze zebrane
Stanisław Barańczak
„Hemofilia” Czesławowi Miłoszowi „Szpital w Okresie Błędów sklecony z pustaków w ramach akcji „dogonić i przegonić Zachód”, był pustakiem- gigantem, który padł na plecy powalony ceglicą (rodzaj apopleksji) i czekał teraz na ostatnie namaszczenie cementem chmur- by inną ostatnią rzecz, tchnienie, wydały nozdrza jego samogłosek (pustak ma tę parę otworów zawsze) albo USTA ziejące jeszcze bardziej symetrycznie w słowie PUSTAK. W tych szkolnych latach miałem jedno w głowie: nie chemię, ani Boże broń, trygonometrię, nauki, jak twierdziłem zbędne mi kompletnie, lecz słowa, ich kontury, konszachty, koneksje - chyba że, oczywiście, myślałem o seksie, (…)". s. 491. Stanisław Barańczak, „Wiersze zebrane”, Wyd. A.5, Kraków 2007. W zbiorze, jak napisze wydawca R. Krynicki, znajdziemy wszystkie wiersze poety zawarte w książkach poetyckich, od „Korekty twarzy” przez „Jednym tchem”, „Atlantydę” do „Podróży zimowej” i „Chirurgicznej precyzji”. Z nowych wierszy zamieszczono „Hemofilię” (fragm. powyżej),wiersz dedykowany Czesławowi Miłoszowi. W Aneksie zaś „Parę przypuszczeń na temat poezji współczesnej” i tekst „Tablica Macando”. Czytelnik ma się nad czym pochylić, ponad 500 stron wyjątkowej poezji, niełatwej, wymagającej, poezji zmuszającej do spojrzenia na siebie, drugiego człowieka i świat z bliższej i dalszej perspektywy. Perspektywy poety, którego zdjęcie widnieje na okładce w towarzystwie uczepionych u ramion gołębi (zdjęcie wykonała, jak przeczytamy na okładce, Anna J. Barańczak). Wielość skrzydeł (widocznych i symbolicznych) - to dla poety- skala poetyckiego kunsztu. Jak przeczytamy w „Paru przypuszczeniach na temat poezji współczesnej”: „poezja tym różni się od innych sposobów użycia słowa, że w tych samych rozmiarach tekstu potrafi zmieścić więcej znaczeń. (...)Wiersz, strofa, linijka jest kompresorem, który sprasowuje treść,wycieka woda, zostaje wielowarstwowa cegiełka sensu”. (s. 508,) Myśl na miarę poety, a samochodowe skojarzenia na miarę męskiej pasji. Poezja Barańczaka zostaje i zmusza, zostaje i towarzyszy, zostaje i ... Poezja Barańczaka- klasa sama w sobie. Skala Nobla. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Między nami dobrze jest Dorota Masłowska
Między nami dobrze jest
Dorota Masłowska
Warszawa. „Wielokondygacyjny budynek ludzki”, a w nim dwa światy, dwie odmienne rzeczywistości. W jednym miejscu, które mogłoby być ulokowane w jakimkolwiek innym zakątku Polski, przeplatają się losy dwu grup ludzi. Ludzi, mających odmienne spojrzenie na świat, żyjących w odmiennej rzeczywistości, żyjących zupełnie inaczej… Pierwszy ze światów reprezentują przedstawicielki trzech pokoleń kobiet, mieszkające w szarym, jednopokojowym mieszkaniu, gdzieś w odrapanej kamienicy: Mała Metalowa Dziewczynka, jej mama – Halina oraz babcia, nazwana Osowiałą Staruszką Na Wózku Inwalidzkim. Ich życie usiane jest ciągłymi kłótniami i niesnaskami. Staruszka nieustannie wspomina czasy wojny, jej córka chodzi na „zakupy” do śmietnika, a arogancka wnuczka kpi ze wszystkiego i wszystkich. Można by pomyśleć, że ich świat jest całkowicie oderwany od rzeczywistości, jednakże lektura dramatu udowadnia nam, iż każda z przedstawionych bohaterek nosi w sobie cechy typowe dla większości Polaków. Jest też drugi świat, ukazany na kartach Między nami dobrze jest. Poznajemy w nim aktora, scenarzystę i prezenterkę telewizyjną – postaci, dla których priorytety stanowią: sława, splendor i kariera. Gardzą oni przeciętnością i biedotą, bywają na salonach i za wszelką cenę pragną „być kimś”, aby wyróżnić się spośród tzw. „szarej masy”. Masłowska zderza i konfrontuje ze sobą te dwa światy – jeden szary, przygnębiający, zmarginalizowany, drugi piękny, kolorowy i bogaty. Sytuacja w jakiej znajdują się przedstawicielki pierwszego, sprowadza się do zepchnięcia ich do niby-rzeczywistości, opierającej się na nie byciu, nie istnieniu, nie zauważaniu. Z kolei istnienie przedstawicieli drugiego świata wiąże się z medialnością, konsumpcją i „bywaniem”. Kontrast ten uzmysławia czytelnikowi, jakie podziały funkcjonują w naszym społeczeństwie i jak bezwartościowi potrafią być ci, których uznaje się za wzory do naśladowania. Jednocześnie uwydatnia się przy tym głupota tych, którzy z takich postaci czerpią przykład… To, co czyni dramat Masłowskiej wyjątkowym, to ujawniające się w nim: kpina, groteskowość i przerysowanie. To właśnie zestawianie i wykpiwanie obu światów napędza całą akcję i pozwala jej się rozwijać. Warto jednak zaznaczyć, że w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, „akcja” w Między nami dobrze jest nie istnieje – zostaje ona zastąpiona przez nieskładny dialog – „motor napędowy” dramatu. Postaci stają się tu pewnego rodzaju symbolami, a dialogi obnażają kunszt pisarski młodziutkiej autorki. Autorki, która jawi się nam jako czujna obserwatorka i znakomita innowatorka. I choć zarzucić jej można odejście od klasycznego modelu dramatu, nie przeszkadza to w uznaniu Między nami dobrze jest za dzieło naprawdę wyjątkowe. I wyjątkowo dobre. Dorota Masłowska, pisząc swój drugi dramat, wykazała się niezwykłą dojrzałością. Nie można już mówić o niej, jako o „hańbie polskiej literatury” czy „krzyczącej, wulgarnej nastolatce”. Z pełną odpowiedzialnością uznać ją można za niezwykle ukształtowaną, świadomą kobietę, która w znakomity sposób potrafi przedstawić rzeczywistość za pomocą słów. Dzięki temu tekstowi młoda pisarka kolejny raz udowadnia, jak niezwykle zręcznie posługuje się słowem. Potrafi wymieszać ze sobą języki różnych pokoleń, grup społecznych i środowisk, tworząc innowacyjne sformułowania i zwroty. Mowa każdego z jej bohaterów jest inna i stanowi połączenie różnych języków i dyskursów. Pojawia się tu zatem mowa internetowa, język wywiadów, teksty sloganów reklamowych, fragmenty horoskopów i ulotek, język celebrytów, biedoty i polityków oraz mowa przedwojenna. Kalki i klisze z mowy ulicznej, sklepowej i „salonowej” kumulują się i stają się groteskowe, prześmiewcze, przerysowane. Bardzo polecam, jeżeli lubicie literaturę, która ma w sobie coś niezwykłego.
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na84 miesiące temu

Cytaty z książki 37 wierszy o wódce i papierosach

Więcej
Marcin Świetlicki 37 wierszy o wódce i papierosach Zobacz więcej
Marcin Świetlicki 37 wierszy o wódce i papierosach Zobacz więcej
Marcin Świetlicki 37 wierszy o wódce i papierosach Zobacz więcej
Więcej