rozwińzwiń

Gdzie Indziej

Okładka książki Gdzie Indziej autora Ewa Lipska, 8308036880
Okładka książki Gdzie Indziej
Ewa Lipska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie poezja
54 str. 54 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
54
Czas czytania
54 min.
Język:
polski
ISBN:
83-08-03688-0
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gdzie Indziej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gdzie Indziej

Średnia ocen
7,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gdzie Indziej

Sortuj:
avatar
627
627

Na półkach: , ,

W zbiorze zatytułowanym „Gdzie Indziej” (2005) znalazło się 25 wierszy. Dominują w nich obrazy jawnie niepoetyckie i przyziemne. Opisane w sposób oszczędny, a często nawet chłodny. Już otwierające go teksty pokazują nastrój podmiotu lirycznego. W wierszu tytułowym wyznaje:

🔰„Chciałabym mieszkać Gdzie Indziej
W haftowanych ręcznie
miasteczkach.

Spotykać się z tymi
którzy nie przychodzą na świat.

Bylibyśmy
wreszcie szczęśliwie samotni.
Nie czekałby na nas ani jeden przystanek.

Żaden przyjazd. Żaden odjazd.
Przemijanie w muzeum.

Żadne wojny nie biłyby się o nas.
Żadna ludzkość. Żadne wojsko. Żadna broń.

Śmierć na rauszu. Byłoby wesoło.
W bibliotece wielotomowy czas.

Miłość. Nieprzytomny rozdział.
Przewracałaby nam szeptem kartki w sercach."

Znajdziemy tu charakterystyczny dla Lipskiej żart, czarny humor oraz grę skojarzeń, paradoksów i nonsensów. Jednak w tym zbiorze liryka Ewy Lipskiej, z pozoru żartobliwa, okazuje się wyjątkowo gorzka. Poetka sceptycznie odnosi się do tego, co widzi dokoła i z nutą sarkazmu konstatuje:

🔰„W wielkim gadulstwie świata
jestem zaledwie wtrąconym szeptem
w akustyczne fortissimo”
\„Gadulstwo świata”\

Poezja już nie ocala, ale jeszcze wciąż się zdarza, niby przypadkiem i przynosi nadzieję:

🔰„Poetów nie ma.
Jest tylko moment nieuwagi.

Gra słów na ruchliwej jezdni. Na wypadek
wiersza.” /„Moment nieuwagi”/

W "Gdzie indziej" poetka ukazuje świat masowej anonimowości skoncentrowany i utrwalony w środkach masowego przekazu, w pigułkach "politycznej poprawności", gdzie świat słów i idei został spłaszczony do stereotypów. A to, czego jeszcze całkiem niedawno, doświadczało i doznawało się namacalnie, wprost, na co dzień, jak np. głębsze interakcje z ludźmi czy przyrodą - obecnie poznaje się poprzez ekrany kin, telewizorów, komputerów. Dostępne dawnym mieszkańcom Ziemi i ich poetom czyste wizje lasu, łąki, morza stały się już tylko "okazami" w internetowych katalogach. Niegdyś realne pejzaże, dostępne na wyciągnięcie ręki, teraz są pięknymi tapetami pyszniącymi się na szklanych ekranach, stereotypami obrazowymi.

Poetka nie znajduje w sobie aprobaty dla współczesnych czasów. Drażnią ją wszechobecne: gadulstwo, hałas, pośpiech i powierzchowność. Stara się przed tym uciec, często więc powraca do wspomnień z minionych lat:

🔰"Nie ma już tej kawiarni.
Jest popisujące się złoto.
W pośpiechu wykonana reprodukcja. (...)

Nie wybaczam piękna
tamtym minionym chwilom
kiedy zapadaliśmy się
w czerwone skórzane fotele
i dodawaliśmy chmury do kawy."
/"Cafe Muzeum"/

Oprócz obrazów napastliwej rzeczywistości i powrotów do wspomnień w tomiku "Gdzie indziej" pojawiają się też motywy śmierci, uciekającego bezpowrotnie czasu, wojny, zrządzenia losu oraz rozważania nad kondycją ludzkiego rozumu:

🔰"Rozmawiamy o wojnie.
W ogrodzie bagnety irysów.

Siedzimy na huśtawce.
Za zakrętem znika trąbka.

Popycha nas wiatr.

W górę życie.
W dół śmierć.

W górę życie.
W dół śmierć.

W górę życie.(...)" /"Popołudnie"/


🔰"Czasem widzisz jak z głów
sypie się tynk.
Łuszczy się elewacja rozumu.

Znowu historia.
Po co do niej wracać,
kiedy i tak wszystko przed nami.
Stało się. Nie odstanie.

Siedzę pod byle jakim niebem
i słucham co mówi przeciętność. (...)" /"Otchłań"/

Pesymistyczna diagnoza, ale czy przesadzona i niesłuszna?

(P -59)

W zbiorze zatytułowanym „Gdzie Indziej” (2005) znalazło się 25 wierszy. Dominują w nich obrazy jawnie niepoetyckie i przyziemne. Opisane w sposób oszczędny, a często nawet chłodny. Już otwierające go teksty pokazują nastrój podmiotu lirycznego. W wierszu tytułowym wyznaje:

🔰„Chciałabym mieszkać Gdzie Indziej
W haftowanych ręcznie
miasteczkach.

Spotykać się z tymi
którzy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
606
56

Na półkach:

W moje ręce wpadły pięknie wydane przez Wydawnictwo Literackie wiersze Ewy Lipskiej. Nie znam dobrze tej poetki. Jej poezja została chyba trochę przyćmiona przez wielkich poetów epoki. W momencie jednak kiedy "wielkich” już nie ma a współcześni, młodzi poeci nie potrafią mnie zachwycić, sięgam po literatów z przeszłością i doświadczeniem w piórze. Spotyka mnie zaskoczenie. Poetka Ewa Lipska znalazła sposób aby o współczesnych czasach pisać poetyckim językiem. Jestem zachwycona. Okazuje się, że jednak XXI wiek może być tak samo poetycki jak poprzednie. Czasami miałam już wrażenie, że tych czasów nie sposób ubrać w prawdziwie poetyckie obrazy, że trzeba szukać nowego języka do ich opisu.

Reszta tu: http://iwonas.blogspot.de/2014/09/pomnik-wspoczesnosci.html

W moje ręce wpadły pięknie wydane przez Wydawnictwo Literackie wiersze Ewy Lipskiej. Nie znam dobrze tej poetki. Jej poezja została chyba trochę przyćmiona przez wielkich poetów epoki. W momencie jednak kiedy "wielkich” już nie ma a współcześni, młodzi poeci nie potrafią mnie zachwycić, sięgam po literatów z przeszłością i doświadczeniem w piórze. Spotyka mnie zaskoczenie....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

61 użytkowników ma tytuł Gdzie Indziej na półkach głównych
  • 46
  • 15
21 użytkowników ma tytuł Gdzie Indziej na półkach dodatkowych
  • 9
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gdzie Indziej

Inne książki autora

Okładka książki Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,8
Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Ewa Lipska
Ewa Lipska
Ewa Lipska jedna z najwybitniejszych poetek współczesnych należąca do generacji Nowej Fali. Zawsze jednak osobna, tak jak osobna i wyrazista jest jej poetycka dykcja, nieufność do „zastanego” języka, błyskotliwa metaforyka, gęstość znaczeń, paradoks. Autorka tekstów piosenek, felietonistka. Współzałożycielka, redaktorka i współpracowniczka kilku pism (m.in. miesięczników „Pismo”, „Kraków”). Przez wiele lat pracownik polskiej dyplomacji w Austrii. Uhonorowana prestiżowymi nagrodami za twórczość literacką. Uczestniczka międzynarodowych festiwali literackich oraz pobytów stypendialnych (USA, Niemcy). Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i wiceprezes polskiego PEN Clubu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

"Oho" i inne wiersze opublikowane po roku 1980 Miron Białoszewski
"Oho" i inne wiersze opublikowane po roku 1980
Miron Białoszewski
Prawie każdy wiersz w zbiorze "Oho" jest zapisem jakiegoś realnego zdarzenia lub doznanego przeżycia. Tomik ten jest szczególny ze względu na tematykę "szpitalną" i historię, która wkroczyła do poezji Mirona Białoszewskiego tylko jeden raz w grudniu 1981 roku. Srodze myliłby się jednak ten, kto by sądził, że Białoszewski przywdzieje na tę okazję płaszcz Konrada. "Kabaret Kici - Koci" pokazuje stan wojenny jako groteskową farsę. Historia dla twórcy jest pretekstem do sięgnięcia po symbole i mity, które poeta z upodobaniem demitologizuje. Strajki, pochody, aresztowania, zomowcy, rocznice — „cały ten zgiełk” jest w jego poezji pretekstem dla skojarzeniowych gier słownych, w sam raz nadających się do kabaretu. Białoszewski nie uważał się za kronikarza. On uprawiał „twórczość słowną”, był bardzo wyczulony na punkcie swojej wolności i na każdym kroku kwestionował różne role społeczne uznając, że są przejawem zniewolenia: 🔰"Czy ja muszę wciąż być Polakiem? Czy ja muszę wciąż być człowiekiem? Chwilami zamęt, ledwie dyszę jestem tylko ssakiem. ["Klapa"] 🔰"Nie każcie mi już niczym więcej być! Nareszcie spokój ["Wywiad"] Tak właśnie kończy się "Kabaret Kici - Koci". Mogłoby się wydawać, że Białoszewski pisząc w szpitalu o bólu, chorobie i śmierci zmieni ton, przestanie dowcipkować, zapomni o skojarzeniach i słownych gierkach — że w obliczu śmierci, która się o niego upomina, pojawi się w jego wierszach po raz pierwszy ton powagi. A jednak i szpitalne wiersze próbują jeśli nie rozśmieszyć, to chociaż oszukać nieuchronność przeznaczenia. Pod bacznym okiem podmiotu lirycznego, obserwatora, który znalazł się tutaj jakby przypadkowo i chwilowo, majestat instytucji będącej przedsionkiem do wieczności zaczyna się nadwyrężać. Pierwszy szpitalny cykl wierszy opatrzonym groźnym tytułem "Spotkania z nożem" powstał, gdy poeta przebywał na oddziale szpitala urologicznego: 🔰"Wchodzę, siadam na korytarzu, piszę. Omiata mnie salowa delikatnie. Szepce do siostry we wnęce: - to porządny człowiek." A kiedy podmiot wiersza zostaje honorowo umieszczony w jednoosobowej sali z dumą stwierdza: 🔰" - jestem wieszczem szpitala prozą i wierszem" W kolejnym szpitalnym cyklu oraz w tekstach "Kabaretu Kici- Koci" przybywa sporo różnych „szczególików”, które pozwalają oswoić trudną sytuację. Szpitalna biel okazuje się wcale nie taka sterylna, funkcjonariusze systemu, czyli personel medyczny, to ludzie mający swoje śmiesznostki, przyzwyczajenia i słabości. Polubić można nawet ohydną rurkę od cewnika, która po pewnym czasie zostaje zaakceptowana, przecież do wszystkiego można się przyzwyczaić: 🔰„wszędzie wszystko zwszystkojednieje” [Piosenka Kici - Koci do stanu wojennego] Wszędzie można się zadomowić. Nawet w prosektorium: 🔰"dren, suspensorium zmiana opatrunku po dwóch na leżankach bez krępunku jak w prosektorium [„dren, suspensorium ...”] Rym: opatrunku — krępunku, groteskowo i niespodzianie kontrastuje tu z dwoma urzędowo oschłymi wersami otwierającymi wiersz. Poetę przeraża urzędowy chłód nazw medycznych: dren, suspensorium, prosektorium. Powagę tych słów „równoważy”, więc kolokwialnym wyrażeniem „bez krępunku”, a poprzez „rymowe” zestawienie wyrazów: suspensorium — prosektorium, powstaje mu zabawny foniczny dziwoląg, dobrze brzmiący, ale pozbawiony sensu. W ten sposób uzyskuje bezpieczne odrealnienie bezdusznej medycznej terminologii. To wszystko żarty. Żarty z choroby i śmierci. Nawet porównanie chorych, leżących „po dwóch na leżankach”, z trupami w prosektorium (bo trupy również się nie wstydzą i leżą „bez krępunku”) — też jest żartem. Taki humor określa się mianem „czarnego” albo „wisielczego”. Spełnia on funkcję obronną: żartując z czegoś mamy poczucie przewagi, wyższości, wydaje nam się, że „panujemy nad sytuacją”. Białoszewski to chyba jedyny polski poeta, który poświęcił cykle poetyckie pierwszemu garniturowi swoich sztucznych zębów, dolegliwościom urologicznymi czy problemom z nadwagą: 🔰"co z tego że utyłem? reumatyzm po schodach przytyka mój kościotrup w sztywnych ukłonach -Wasza Cielesność długo zamierza? [z cyklu "Nowa wiosenna słabocha, czyli wiersze antywiosenne"] W swoim pisaniu Białoszewski dążył do wyzwolenia się z rygorów i konwencji, tworzył własny osobny "język w języku". Przypięta mu w latach sześćdziesiątych XX wieku etykietka poety lingwisty, okazała się niewystarczająca dla jego późniejszej twórczości. (P -60)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 miesiąc temu
Pomarańcza Newtona Ewa Lipska
Pomarańcza Newtona
Ewa Lipska
„Pomarańcza Newtona” (…) "Oni już byli. My właśnie jesteśmy. Wy dopiero będziecie. My właśnie jesteśmy. W miejscu Edenu stoi miasto. Pasie się blokowisko na kamiennych łąkach”. (…) s. 7. EWA LIPSKA, Pomarańcza Newtona. Wyd. Literackie, Kraków, 2007. Uroda tomiku poetyckiego E. Lipskiej- zarówno pod względem treści, jak i szaty graficznej - wyjątkowa. Jeśli dodać do tego kilka zdań Mariana Stali zamieszczonych na skrzydełku okładki to uzyskujemy w ocenie tekst poetycki rangi znaczącej: „ Wchodząc w ten świat, stajemy się świadkami i uczestnikami niepokojącego spektaklu, w którym- jak w wierszu otwierającym tom – pokaz stroju miesza się z pokazem ustroju; spektaklu, który przedstawia ten szczególny moment, gdy „ W kole historii / pęka oś”, i tego człowieka, któremu przyszło żyć, w tym właśnie momencie”. W tomiku gromadzącym 23 wiersze nieustannie poetka powraca do tytułowej frazy „pomarańcza Newtona”. W powszechnym obiegu istniało „jabłko Newtona” jako przedmiot obserwacji natury i świata, sprzyjający myśleniu o grawitacji. U Lipskiej urasta do rangi egzotycznego owocu i refleksji nad teraźniejszością, przeszłością i przyszłością świata. Lektura tomiku ujawnia niepostrzeżenie całe bogactwo lektur, filmów, dzieł sztuki, wokół których krąży poetycka wyobraźnia Lipskiej. Wśród nich odnajdziemy: GIORGIA DE CHIROCO, „Wieczerzę w Emaus” CRAVAGGIA, Robinsona Crusoe, Hioba, SZEKSPIRA, Wóz z sianem H. BOSCHA. „POMARAŃCZĘ NEWTONA” EWY LIPSKIEJ należy zaliczyć do tekstów ważnych, pozwalających dotknąć istoty współczesnego świata i człowieka. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na109 miesięcy temu
Dzikie dzieci Krzysztof Siwczyk
Dzikie dzieci
Krzysztof Siwczyk
Blokrealizm. Nie spodziewałam się szału, bo nie lubię poezji - czytam ją zazwyczaj wtedy, gdy muszę. Nigdy nie czuję ekscytacji związanej z sięgnięciem po tomik poetycki, co z kolei często mi się zdarza, gdy zaczynam czytać prozę. Muszę jednak przyznać, że bardzo przypadły mi do gustu "Dzikie dzieci". Lubię klimaty inicjacyjne. Z perspektywy czasu, gdy już jestem dorosła, lubię analizować to, co dzieje się w dorastających głowach. To fascynujące. Siwczyk skomponował tomik opowiadający historię młodego, nastoletniego chłopaka dorastającego w blokowisku na Śląsku. Podmiot zewsząd otoczony jest szarością. To, co go otacza to klatki schodowego, wielka płyta, ponętne dziewczyny przechadzające się po alejkach, a także... Bóg. Obserwujemy bohatera w środowisku domowym - przy matce, ojcu - wydaje się, jak gdyby nie byli blisko, nie ma między nimi czułości. Rodzice śpią, drzemią, są gdzieś w tle. A młodzieniec dorasta i zaczyna doświadczać. Niezwykle ważna jest dla niego sfera fizyczna, co nie jest niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę buzujące hormony w okresie dorastania. Nie ma tam jednak miejsca na miłość - nastolatek zazwyczaj nie jest gotowy na głębokie uczucie, na prawdziwą miłość. Podmiot skupia się na czystej biologii, na potrzebach seksualnych, nie na emocjonalnej bliskości z dziewczyną. Siwczyk ukazuje naturalny proces dojrzewania - na samym początku jest czas nie na wielką głębie uczuć, lecz na radosne i intrygujące poznawanie swoich ciał. Kolejna sfera związana z inicjacją bohatera to sfera sacrum. Bóg przewija się w tomiku przez wiele utworów, jednak w tytułowym wierszu możemy przyjrzeć się bliżej stosunkowi chłopaka do boskości. Zmienia się miejsce akcji - tym razem nie jest to duszne mieszkanko, nie jest to plac przed blokiem, a kościół. W owym kościele na krzyżu spoczywa Chrystus. Zimno jest na dworze. Wszyscy marzną. Dzieci w swojej naiwnej, prostolinijnej, nieco spontanicznej empatii uznają, że Bóg też odczuwa chłód. Łaskocząc go w stopy, czekają na reakcję. Czy Chrystus uśmiechnie się? Czy coś powie? Jak sprowokować go do ujawnienia się? Gdzie jest Bóg, jak nie w kościele? To tomik przyziemny pod wieloma względami - język jest potoczny, brak tu zbędnej ornamentacji poetyckiej, tematy są codzienne... A jednak czuję się poruszona tym, co w nim przeczytałam.
Emsi - awatar Emsi
ocenił na86 lat temu
Chirurgiczna precyzja Stanisław Barańczak
Chirurgiczna precyzja
Stanisław Barańczak
Przedmiotem opisu w poezji Barańczaka jest, jak zwykle świat: zwyczajny, banalny i osobiście doświadczony. Najważniejsze jest to, co zostało zobaczone lub usłyszane. Nawet pojęcia ogólne i abstrakcyjne, jak czas, historia, piękno oraz dusza ubierane są w tym zbiorku w konkrety. W wierszach tego tomu ogromną rolę odgrywa opisowość, a nawet narracja, poeta używa dużo, dużo, bardzo dużo słów, mnoży dygresje, nakłada je na siebie wieloma warstwami. Jako bystry obserwator i humorysta często wskakuje w rolę interpretatora rzeczywistości. Wiersze stają się małymi esejami, nierzadko polemicznymi nawiązującymi do innych dzieł literackich czy muzycznych. Ta wielosłowność staje się niemal prozą ubraną w formę vilanelli (vilanella to wymagający szczególnej precyzji wiersz składający się z sześciu strof, w którym wersy pierwszy i ostatni pierwszej zwrotki w następnych powracają w rozmaitych wariacjach). Z pewnością istotny jest tu wiersz zatytułowany "Z okna na którymś piętrze ta aria Mozarta", będący wstępem do całego tomu. Dobiegająca z jakiegoś okna melodia Mozarta staje się symbolem nieśmiertelności piękna w świecie podlegającym terrorowi historii i polityki ("A w tej samej chwili / waliły się i z gruzów wstawały mocarstwa"). Tak jakby Mozart miał ocalać świat, może miał mu przydawać sensu, a na pewno wyrywać go z banału zwyczajności. Świat jest równocześnie banalny, pospolity, brzydki i wspaniały, godzien zachwytu. Może jest to sprzeczność, ale zarazem to przecież nieodłączna cecha świata. Dlatego w poezji Barańczaka, kunszt formy zderzony jest ze zwyczajnością kolokwialnego języka i z prozaicznością obserwacji zwyczajnej rzeczywistości. Na uwagę i wielkie brawa zasługuje zabawny tekst "Problem nadawcy" nawiązujący do "Zemsty" A. Fredry, w którym podmiotem lirycznym staje się Dyndalski komentujący na swój sposób komiczną scenę pisania listu dyktowanego mu przez Cześnika. Podoba mi się także pomysł zastosowany w tekście "Dialog duszy i ciała" oraz bardzo specyficzny humor zaprezentowany w utworze - instrukcji zatytułowanym "Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce noszonej stałe na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci". Ten utwór jest ironiczny, dosadny i z chirurgiczną precyzją opisujący rzeczywistość, mógłby mieć tytuł: "Instrukcja obsługi świata dla idealistów". Przyznam jednak, że tęsknię do dawnego Barańczaka, oszczędnie dobierającego słowa, do poety jakiego znam z czasów, gdy pisał utwory takie jak np."Czyste ręce". I aż kusi mnie, aby zacytować tu mój ulubiony fragment z "Biografiołów", gdzie można znaleźć „Podstawowe utwory W. Szekspira, przystępnym sposobem streszczone i dla celów mnemotechnicznych w formę wierszowaną przyodziane”. Tam Barańczak wybornie operuje ascetyczną formą, jest arcymistrzem minimaksu (minimum słów, maksimum znaczeń) i prezentuje humor, który rzuca na kolana. Żeby nie być gołosłowną przytoczę moje ulubione streszczenie "Romea i Julii" ;) 🔰"Rody Werony: wraży raban. Młodzi: hormony. Starzy: szlaban. Mnich: lekarstwem zielarstwo? Finał: trup grubą warstwą." Właśnie odrobiny takiej wersji twórczości Barańczaka brakuje mi w zbiorze "Chirurgiczna precyzja" 😉 P -49
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na69 miesięcy temu

Cytaty z książki Gdzie Indziej

Więcej
Ewa Lipska Gdzie Indziej Zobacz więcej
Więcej