Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
913289 czytelników
2117 dyskusji
129436 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Okiem fotografa - wygraj książkę "Bractwo Bang Bang"

Okiem fotografa

Chwila zatrzymana w kadrze - strach, przerażenie, życie, śmierć. Jedno zdjęcie, które przemawia na tysiąc sposobów, jedno zdjęcie, które oglądają miliony. Konflikty zbrojne przyciągają uwagę mediów, fotografowie specjalizujący się w relacjach wojennych polują na to jedno, jedyne zdjęcie, które zapewni im sławę i pieniądze, i które często w koszmarach będzie do nich powracać do końca życia.
Podzielcie się z nami zdjęciem, które wywarło na Was największe wrażenie, opiszcie jakie uczucia towarzyszą Wam, gdy je oglądacie.
Czekamy na teksty o maksymalnej objętości do 2000 znaków ze spacjami.

Nagrody

Dla autorów pięciu najciekawszych tekstów mamy po egzemplarzu książki.

Bractwo Bang Bang - Jacek Skowroński

Bractwo Bang Bang

Autorzy: Greg Marinovich, João Silva

Większość z nas słysząc strzały próbowałaby uciekać. Dziennikarz wojenny reaguje inaczej – szuka kłopotów, a kiedy je znajdzie, stara się do nich zbliżyć i zrobić zdjęcie. Żądza najlepszych ujęć i pozorne lekceważenie ryzyka przysporzyła sławy grupie reporterów: Gregowi Marinovichowi, João Silvie, Kenowi Oosterbroekowi oraz Kevinowi Carterowi, znanej jako Bractwo Bang Bang. Oosterbroek już nie żyje. Został zabity na kilka dni przed pierwszymi powszechnymi wyborami w historii RPA. Carter, który zdobył Pulitzera za kultowe zdjęcie z Sudanu (z małą afrykańską dziewczynką i sępem w tle), popełnił samobójstwo wkrótce po wspomnianych wyborach.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 28 września do 5 października włącznie.
  • W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów opinii, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie powinny przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytac.pl i Wydawnictwo Sine Que Non.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1879
Inka
01-10-2012 17:21

Obrazek został usunięty ze zdalnego serwera.



Moje ulubione zdjęcia nie przedstawiają zakochanej pary, zachodu słońca czy dramatycznych scen. Ukazują one tancerki – najczęściej baletnice – które były fotografowane podczas zajęć tanecznych bądź zapraszane na specjalne sesje zdjęciowe. Zdjęcie pierwsze zawsze wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Uświadamia mi, jak słodkie mogą być małe i grzeczne dziewczynki. Ale przede wszystkim to zdjęcie na mnie oddziałuje, sprawia, że zaczynam się zastanawiać nad tym, co czują małe "modelki"; czy są radosne, smutne czy zamyślone.

Zdecydowanie więcej emocji przekazuje mi zdjęcie drugie. Nie wiem czemu, ale chociaż jest w pewien sposób tajemnicze i skłania do refleksji, pobudza w szczególności moją nadzieję. Sprawia, że niemożliwe może stać się możliwym. Zdjęcie dodaje mi odwagi w podejmowaniu różnych decyzji. Uświadamia mi, że czasem warto zaryzykować i spróbować zrobić coś mimo tego, że nie wiemy, czy nam się to uda. Twórcą obu zdjęć są dwaj polscy fotografowie z Bielsko-Białej.


Obrazek został usunięty ze zdalnego serwera.

Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 448
kinga
01-10-2012 18:57
https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTl_h4bNde1qeDCYWejq4VHLAFgIAB9Rb0ed_qtWZhXrico63Y9RQ

to zdjęcie wywiera na mnie bardzo duży wpływ, ponieważ ukazuje, że wszystko, szczególnie to co wyszło z pod ludzkiej ręki jest kruche i nietrwałe
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
02-10-2012 11:49

Obrazek został usunięty ze zdalnego serwera.



Chyba wszyscy znają to zdjęcie – John Lennon i Yoko Ono. Fotograf: Annie Leibovitz. Fotografia ta to już swoista legenda, której scenariusz napisało życie. Jak zapewne większość wie, została ona wykonana niedługo przed tragiczną śmiercią Lennona. Opublikowana tuż po tym tragicznym wydarzeniu, jako okładka kultowego magazynu Rolling Stone – była najtrafniejszym komentarzem, pożegnaniem, hołdem złożonym artyście. Mimo, iż minęło wiele lat zdjęcie wykonane przez Leibovitz porusza mnie równie mocno, jak gdybym widziała je po raz pierwszy na okładce Rolling Stone, ogłaszającej żałobę całego muzycznego świata.

Ostatnie zdjęcie Lennona i Ono jest dla mnie szczególne z kilku powodów. Po pierwsze, przypomina mi o tym, że za 5 godzin mogę już nie chodzić po tym świecie, w związku z czym z każdej chwili powinnam korzystać tak, by jej nie żałować. Po drugie uważam, że ten mocny, choć nie pozbawiony wrażliwości obraz to pieta miłości, hołd złożony uczuciu. Tak dosłowna, a zarazem metaforyczna kreacja symbolizuje to, co w ludziach najpierwotniejsze a zarazem najważniejsze – potrzeba bliskości, zrozumienia, przyjaźni, miłości. Po trzecie cenię to zdjęcie w kontekście współczesnej fotografii – jest ono arcydziełem „starej” szkoły fotografii, według której nie liczyły się efekty, korekta w Photoshopie, a prawdziwe przesłanie i przekaz, wrażliwość i treść. A te wartości niestety są obecnie coraz bardziej spłycane. Po czwarte, historia tego zdjęcia jest tak niesamowita i tragiczna, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Śmierć Lennona uczyniła tę fotografię Pietą naszych czasów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 387
Paweł
02-10-2012 20:48
Fotografie mają to do siebie, że zapamiętuje się łatwiej te, które ujrzało się stosunkowo niedawno. Zupełnie jakby prawem przedziwnej synchronizacji z pracą migawki pozostawały w pamięci na wierzchu te wykonane ostatnio i pchają się na pierwszy plan wspomnień. Tegoroczne Grand Press Photo nie znalazło się w kręgu wydarzeń w których mogłem uczestniczyć osobiście. Ekspozycję prac jakie brały udział w zmaganiach GPP odwiedziłem cośkolwiek przypadkowo. Jedno ze zdjęć jakie oglądałem mogę określić jako fotografię, która zwróciła moją uwagę i wywołała poruszenie. Zdjęcie Macieja Kulczyńskiego opisane jako "Sekcja nosorożca białego na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu" nie zdobyło ostatecznie żadnej z czołowych nagród (Finałowe zdjęcia pojedyncze - ŻYCIE CODZIENNE; link: http://www.grandpressphoto.pl/486 ). Niemniej, wrażenie jakie wywołuje przerasta wiele wysoko notowanych thrillerów i tym podobnych koszmarów w pigułce. Moich emocji nie wiążę w tym wypadku z obroną praw zwierząt i podobną problematyką. Nie to wzbudziło moje zainteresowanie fotografią Macieja Kulczyńskiego. Jednakowoż pewne podłoże dla własnych przemyśleń znajduje się w rozważaniu nad kwestiami człowieczymi, a przyrody co odnajduję na fotografii w uproszczeniu, w zarysach, w odwróceniu proporcji i zapytaniu, które lubi o sobie przypominać: czy tłum jest nieprawdą?

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że widzi się kwestionariusz czy raport ze zdarzenia, które nie potrafi okiełznać wymykającej się zdrowemu rozsądkowi siły wyższej. Odrobina tajemnicy, która miała miejsce chwilę wcześniej. I powrót do rzeczywistości. Zmusza do zastanowienia się, choćby przez chwilę, czy jest to próba symbolicznego przedstawienia tragedii. Zwierzę nagie, odarte ze swojego majestatu i piękna. To już nie jest zbrojny Rhinoceros z wizerunku Dürera ale równie tajemniczy.

Autor fotografii w dość brutalny sposób zatrzymuje zmysły podtrzymując wrażenie lotu i spoglądania w dół. Czy to zdjęcie potrzebuje dorabiania jakiejkolwiek ideologii? Być może wystarczy podsunąć paradoksalną myśl Mannheima i starać się nie szufladkować na daremno.

Możliwe, że fotografia jest dziełem wykonanym na modłę minimalistów. Plan ogniskuje się i ześrodkowuje centralnie, aż nadto wyraźnie. Zgromadzeni mogą sprawiać wrażenie tłumu, zbiegowiska, gapiów. Ich otoczenie przydaje kolistości co można poczytywać za metaforę zamkniętego kręgu, spisku, zmowy. Można stać się przez chwilę milczącym uczestnikiem zdarzenia. Po chwili trzeba się jednak zreflektować w czym się uczestniczy. Tej chwili recepcji fotografii nie sposób oddać należycie bez rozdrabniania, analiz i wielu słów. Autor zdjęcia spełnił swoje zadanie uwieczniając chwilę. Akcent grozy niczym sprzed lat odnajduje się w jednym punkcie. Oko zwierzęcia niepokoi oglądającego fotografię.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1746
Robert
03-10-2012 00:10


Często mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. To co w nich zobaczymy jest prawdziwe i nie da sie nic ukryć. Tyle, że zwierciadła działają na zasadzie odbijania obrazu a nie projekcji. Co więc tak na prawdę widzimy w tych kochanych oczach?


— Marie, wyobraź sobie dwóch strażaków, którzy ugasili pożar w lesie. Jeden z nich ma twarz całą w sadzy, drugi jest zupełnie czysty. Który z nich umyje twarz w strumyku?
— Niezbyt mądre pytanie, oczywiście ten brudny.
— A właśnie że nie! Ten brudny popatrzy na swojego towarzysza i będzie myślał, że jest czysty. I na odwrót, ten z czystą twarzą popatrzy na umorusanego kolegę i powie sobie w duchu: „Pewnie i ja tak wyglądam, muszę się umyć".
— Co chcesz przez to powiedzieć? — Leżąc te parę dni w szpitalu zrozumiałem, że w kobietach, które kochałem, zawsze poszukiwałem sam siebie. Patrzyłem w ich czyste, piękne twarze i widziałem w nich swoje odbicie. I odwrotnie, one patrzyły na mnie, widziały sadzę na mojej twarzy i choćby nie wiem jak były inteligentne i pewne siebie, w końcu także widziały swoje odbicie we mnie i zaczynały sądzić, że są gorsze, niż rzeczywiście były. Proszę cię, nie popełnij tego błędu.


Paulo Coelho - Zahir
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 336
Krysia
03-10-2012 15:55

Małe dziecko... czasem tak maleńkie, że mieści się na naszej dłoni. Bezbronne, delikatne, wymagające... Może ważyć mniej niż torebka cukru... Ale to człowiek... Maleńki człowieczek, który z dnia na dzień rośnie, dojrzeje, rozwija się jak kwiat. Anne Geddes potrafi pokazać piękno i bezbronność małego dziecka. Większość jej zdjęć jest jednak cukierkowo słodka. Dzieci wśród płatków róż, ze skrzydełkami, poprzebierane za owoce, zwierzątka i inne cuda niewidy. Te zdjęcia jakoś do mnie nie przemawiają. Ale są też i takie, na które się patrzy i brak człowiekowi słów. Robi się tylko ciepło na duszy i pragnie się uśmiechać ze wszystkich sił. Połączenie na jednej fotografii męskiej silnej dłoni oraz tego delikatnego maleństwa budzi chyba w każdym ciepłe uczucia. Chciałabym i ja poczuć się tak bezpiecznie i usnąć otoczona ojcowską ręką...
Nie lubię zdjęć przedstawiających wojnę, przemoc, brutalny świat. Może uciekam w ten sposób od rzeczywistości, ale nawet nie lubię myśleć o tym, że takie rzeczy zdarzają się tu i teraz w różnych zakątkach ziemi. Wolę temu wszystkiemu przeciwstawić właśnie bezbronne niemowlę. I tak sobie myślę, że może gdybyśmy częściej pozwolili się wzruszyć takim obrazom, to mniej byłoby zła dookoła nas.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4934
Andrew
04-10-2012 12:22
ŚMIECI


To zdjęcie nie jest szczególnie znane. Nie znajdziecie go w albumach klasyków fotografii wojennej, nie rości też sobie pretensji do szczególnych warunków artystycznych. A jednak…

Jeśli powiększycie je na cały ekran(opcja dostępna na moim blogu), aby nic Was nie rozpraszało, jeśli wpatrzycie się w nie przez chwilę wystarczająco długą, poczujecie…

Co na nim widać? Śmieci! Wszędzie śmieci; truchła ludzi i maszyn. Śmieci wojny. Poczucie totalnego, zbrodniczego marnotrawstwa, straty ogromnej i bezsensownej. Te szmaty, walające się między kupami złomu, jeszcze przed chwilą były pięknymi, młodymi ludzkimi istotami. Głupimi istotami, które uwierzyły obleśnym, starym kreaturom, dla których liczy się tylko pieniądz i władza. Uwierzyły, że najważniejszy jest Bóg, Honor i Ojczyzna, a potem poszły zamieniać w śmieci inne ludzkie istoty.

Takie oblicze wojny powinno się częściej pokazywać zamiast artystycznych zdjęć przepełnionych emocjami, zamiast rozpaczy, chwały i okrucieństwa. Bo wojna to fabryka, która tak jak każda inna fabryka, rządzona jest przez tych, którzy nie kierują się uczuciami, a tylko liczą pieniądze. Bo wojna, jak każda fabryka, jednym przynosi pieniądze, a innym śmieci.

Gdyby wojnę częściej pokazywano w ten sposób, być może mniej byłoby chętnych, w imię cudzych interesów ukrytych pod szczytnymi hasłami, na traktowanie innych ludzi jak śmieci i ryzykowanie, że sami też zamienią się w takie śmietnisko. W śmieciach nie ma niczego bohaterskiego, pięknego czy wzniosłego, a ci, którzy najgłośniej nawołują do wojny, zwykle sami trzymają się od niej z daleka. Bohaterstwo to życie uczciwe, z poszanowaniem innego człowieka, a nie zamienianie ludzi w śmieci.

A każda wojna przerabia ludzi na śmieci.


Wasz Andrew

notka opublikowana również na moim blogu
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 133
chocoangel
04-10-2012 18:25
Zdjęcie z koncertu zespołu Within Temptation.
Kiedy tylko je zobaczyłam od razu "poruszyła się" we mnie jakaś wewnętrzna siła. Coś co dało mi siłę do działania, do pogoni za marzeniami. Zrozumiałam, że mimo przeszkód mogę wiele osiągnąć i daleko zajść.
Zrobiło na mniej piorunujące dobre wrażenie !
http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/523286_10151023655817986_525162681_n.jpg


http://sphotos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/304543_468077829880574_1599699699_n.jpg
Małe dziecko, kruszynka która potrafi dać człowiekowi tyle radości.
Dla mnie to zdjęcie pokazuje miłość między rodzicem,a dzieckiem przez gest dłoni. Pokazuje to, że będą ze sobą bez względu na los, bez względu na to co się stanie. Odwzorowuje troskę i opiekę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 545
bractworozy
04-10-2012 18:47

Obrazek został usunięty ze zdalnego serwera.



Jest to zdjęcie chłopaka, który przeżył ludobójstwo Tutsi zapoczątkowane przez ekstremistów Hutu.
W ciągu około 100 dni od 6 kwietnia do lipca 1994 roku. Jej ofiarą padło, według szacunków, od 800 000 do 1 071 000 ludzi.
To zdjęcie pokazuje rany jednego człowieka, które jednak symbolizują blizny pozostawione na całej społeczności Tutsi. Tak jak rany na ciele, tak rany na duszy nigdy nie znikną. I to tak naprawdę pokazuje to zdjęcie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3125
Katarzyna
04-10-2012 21:23
Obrazek

Haiti, styczeń 2010. Sześć dni po trzęsieniu ziemi, które pochłonęło 200 tys. ofiar. Śmierć, przerażenie klęską żywiołową i jej żniwem, zdjęcia relacjonujące dzień po dniu co się działo na Haiti. Przeraziło mnie wszystko. To jak w jednej chwili może zostać zniszczony świat setek tysięcy ludzi. Życie, domy, dobytek. Nie mogłam patrzeć na te bolesne zdjęcia, ale to jedno przykuło moją uwagę. Mężczyzna wyciągający zwłoki z trumny, bo trumna to cenny towar. Można na niej zarobić. Wokół śmierć i trwoga i na tym zdjęciu: groteska przedsiębiorczości człowieka, którego nic nie pokona. Paradoksalnie to zdjęcie wcale nie musi świadczyć o znieczulicy, braku wrażliwości czy litości dla zmarłego. Odniosłam wrażenie, że po raz kolejny życie triumfuje nad śmiercią. Bo ten złodziej pewnie też stracił wszystko, ale przeżył i teraz próbuje odbudować swoje życie. Potworne? Tak. Wstrząsające? Owszem. Bardzo. Jednocześnie jednak mówiące o sile życia. Mimo, że widziałam to zdjęcie przez chwilę, ponad dwa lata temu, nie mogłam o nim zapomnieć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd