-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać371 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać30 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać141
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] 100 strasznych słów - wygraj ksiązkę "Milczące dziecko".
Latem 2006 roku Emma Price bezsilnie patrzyła, jak z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna, Aidena. Ciała nie odnaleziono. Dziesięć lat później Emma odkryła, że na powrót może cieszyć się życiem. Wyszła za mąż, oczekuje drugiego dziecka i… wtedy wraca do niej Aiden. Chłopak nie jest w stanie mówić, ale jego ciało opowiada historię zaginięcia. Liczne rany i złamania rzucają nieco światła na koszmar, przez który przeszedł. Okazuje się również, że wcale nie wpadł do wody. Aiden został porwany. Emma usiłuje porozumieć się z nastolatkiem i odkryć tożsamość sprawcy bestialskich czynów.
Napiszcie drabble, czyli opowiadanie składające się dokładnie ze stu słów, w którym pojawi się czerwona kurtka i milczące dziecko. Tak jak autorka powieści Sarah A. Denzil utrzymajcie swoją historię w klimacie thrillera.
Czekamy na teksty liczące sto słów.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Milczące dziecko
Autor : Sarah A. Denzil
Regulamin
- Konkurs trwa od 20 do 27 lutego włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty muszą wynosić 100 słów.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [71]
Dziękuję bardzo za to wyróżnienie i gratuluję pozostałym laureatom ale także wszystkim uczestnikom. Poziom konkursu był bardzo wysoki.
Dziękuję bardzo za to wyróżnienie i gratuluję pozostałym laureatom ale także wszystkim uczestnikom. Poziom konkursu był bardzo wysoki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratuluję wygranej. Najlepsza praca :)
Gratuluję wygranej. Najlepsza praca :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Sofia
Kamila
Krzysztof
lena9876
ReaderX
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Sofia
Kamila
Krzysztof
lena9876
ReaderX
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Również dziękuje za wyróżnienie, to prawdziwy zaszczyt znaleźć się w pierwszej piątce.
Gratuluje pozostałym uczestnikom
Również dziękuje za wyróżnienie, to prawdziwy zaszczyt znaleźć się w pierwszej piątce.
Gratuluje pozostałym uczestnikom
Miałam wrażenie, że to dziecko było tam od zawsze. Wokół panowało ciemność, a ono stało pod jedyną uliczną latarnią. Podeszłam do niego szybkim krokiem, zaniepokojona o stan zdrowia malca. Był chłodny, jesienny wieczór, a on mimo, że ściskał w dłoni czerwoną kurtkę, stał w cienkiej bluzeczce.
Ukucnęłam przed nim
- Wszystko w porządku? Zgubiłeś się? Gdzie są Twoi rodzice?
„Dziwne, milczące dziecko” pomyślałam zaniepokojona.
-Kogo jest ta kurtka, dlaczego jej nie założysz?- pytałam stanowczo. Jednak on nawet na mnie nie spojrzał wpatrując się w coś za moim ramieniem. Bałam się obejrzeć.
Nagle usłyszałam za sobą czyjś oddech i obcą dłoń.
Miałam wrażenie, że to dziecko było tam od zawsze. Wokół panowało ciemność, a ono stało pod jedyną uliczną latarnią. Podeszłam do niego szybkim krokiem, zaniepokojona o stan zdrowia malca. Był chłodny, jesienny wieczór, a on mimo, że ściskał w dłoni czerwoną kurtkę, stał w cienkiej bluzeczce.
Ukucnęłam przed nim
- Wszystko w porządku? Zgubiłeś się? Gdzie są Twoi rodzice?
...
Słoneczny zimowy dzień Ola i Marek wspinali się na Rysy. Gdy zbliżali się do szczytu zobaczyli kogoś w czerwonej kurtce. Gdy podeszli bliżej zamarli z wrażenia, na samym szczycie góry siedział 7 letni chłopiec. Ola i Marek rozglądali się gorączkowo w poszukiwaniu jego opiekunów niestety chłopiec był sam, dookoła nie było żadnych śladów świadczących że ktoś tu był przed nimi. Mimo padającego śniegu chłopiec się nie ruszał, patrzył w jeden punkt w oddali i nie reagował na pytania Marka i Oli. Po chwili podał Markowi kawałek kartki, niestety padający śnieg rozmazał większość wyrazów. Dało się tylko przeczytać Kocham Cie. Mama.
Słoneczny zimowy dzień Ola i Marek wspinali się na Rysy. Gdy zbliżali się do szczytu zobaczyli kogoś w czerwonej kurtce. Gdy podeszli bliżej zamarli z wrażenia, na samym szczycie góry siedział 7 letni chłopiec. Ola i Marek rozglądali się gorączkowo w poszukiwaniu jego opiekunów niestety chłopiec był sam, dookoła nie było żadnych śladów świadczących że ktoś tu był przed...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMuminek przyglądał się zmasakrowanym ciałom swoich towarzyszy, przypadek sprawił, że udało mu się ujść z życiem. Zastanawiał się czy leżałby teraz koło bezgłowej Małej Mi, rezolutnej dziewczynki która w bestialski sposób skrócona została jeszcze bardziej. Czerwona kurtka nie leżała na niej tak dobrze jak wcześniej. Czy może koło małomównego Włóczykija? Przez innych nazywany - Milczące dziecko. Jedno jest pewne, już więcej nic nam nie powie. Jedynie Po ubraniu można było zidentyfikować zwłoki, ciało, a raczej to co z niego zostało dawało nam obraz potwora jaki mógłby się tego dopuścić. Buka! Koszmar dzieciństwa powrócił i nie zamierza poprzestać na dwóch ofiarach.
Muminek przyglądał się zmasakrowanym ciałom swoich towarzyszy, przypadek sprawił, że udało mu się ujść z życiem. Zastanawiał się czy leżałby teraz koło bezgłowej Małej Mi, rezolutnej dziewczynki która w bestialski sposób skrócona została jeszcze bardziej. Czerwona kurtka nie leżała na niej tak dobrze jak wcześniej. Czy może koło małomównego Włóczykija? Przez innych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZdębiałam kiedy w piątkowy wieczór do mojej taksówki wsiadł starszy, około osiemdziesięcioletni jegomość. Nie przypominał wyglądem statystycznego emeryta, a najbardziej charakterystyczną częścią jego garderoby była brudna, postrzępiona czerwona kurtka. W pierwszej chwili pomyślałam, że go napadnięto, ale gdy z pełnym spokojem podał adres, stwierdziłam, że nic takiego nie miało miejsca. Nie odezwał się już ani słowem, więc pozwoliłam sobie włączyć radio. W wiadomościach jednej z rozgłośni podano, że z konwoju więziennego zbiegł skrajnie niebezpieczny gangster Robert Małocha, pseudonim Milczące Dziecko. Uciekinier ubrany jest w czarne spodnie i czerwoną... Radio zamilkło, a ja poczułam zimne ostrze noża myśliwskiego na mojej krtani.
Zdębiałam kiedy w piątkowy wieczór do mojej taksówki wsiadł starszy, około osiemdziesięcioletni jegomość. Nie przypominał wyglądem statystycznego emeryta, a najbardziej charakterystyczną częścią jego garderoby była brudna, postrzępiona czerwona kurtka. W pierwszej chwili pomyślałam, że go napadnięto, ale gdy z pełnym spokojem podał adres, stwierdziłam, że nic takiego nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNienawidziła wracać z pracy późno. To był ostatni pociąg jadący w jej stronę. Gdyby się na niego spóźniła, nocowałaby chyba na dworcu. Pociąg był prawie pusty. Dosiadła się do starszej kobiety i poczuła trochę bezpieczniej. Niestety, tamta wysiadła na najbliższej stacji. Została sama. Pociąg kołysał się miarowo, co chwile przygasały światła, a wtedy strach dusił jej gardło. Nie chciała jeszcze raz przeżyć tamtego koszmaru. Wreszcie pociąg dojechał do stacji. Szybko zarzuciła czerwoną kurtkę i wyskoczyła na peron. Rozejrzała się, no tak, znowu sama wysiadała na tym zadupiu. Ponownie strach zdusił jej gardło, a przed oczami pojawiło się ono: milczące dziecko...
Nienawidziła wracać z pracy późno. To był ostatni pociąg jadący w jej stronę. Gdyby się na niego spóźniła, nocowałaby chyba na dworcu. Pociąg był prawie pusty. Dosiadła się do starszej kobiety i poczuła trochę bezpieczniej. Niestety, tamta wysiadła na najbliższej stacji. Została sama. Pociąg kołysał się miarowo, co chwile przygasały światła, a wtedy strach dusił jej gardło....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJuż przed wejściem do budynku poczułem się nieswojo. Podszedłem do drzwi i delikatnie nacisnąłem klamkę. Nie stawiała oporu. Znalazłem się w środku. Przeczucie mnie nie myliło. Za fasadą jednorodzinnego domku kryło się coś, co przypominało salę tortur ze średniowiecznych zamków. Mimo że dom wyglądał na opuszczony, odruchowo rozpiąłem swoją czerwoną kurtkę. Służbowy glock był na miejscu. Ruszyłem przed siebie. Nagle poranne espresso podeszło mi do gardła. Na schodach prowadzących na piętro siedział kilkuletni chłopiec. Jego ciało pokryte było siniakami i zaschniętą krwią. Próbowałem z nim rozmawiać. Bezskutecznie. Milczące dziecko patrzyło beznamiętnym, pustym wzrokiem. W ręku trzymało wycelowaną we mnie broń…
Już przed wejściem do budynku poczułem się nieswojo. Podszedłem do drzwi i delikatnie nacisnąłem klamkę. Nie stawiała oporu. Znalazłem się w środku. Przeczucie mnie nie myliło. Za fasadą jednorodzinnego domku kryło się coś, co przypominało salę tortur ze średniowiecznych zamków. Mimo że dom wyglądał na opuszczony, odruchowo rozpiąłem swoją czerwoną kurtkę. Służbowy glock...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPóźnym wieczorem w małym miasteczku panowała zupełna cisza. Jedynie regularnie postawione latarnie i silny wiatr budziły z poczucia kompletnej samotności. Była żona policjanta czuła, że coś jest nie tak. Wyszła z domu, a jej czerwona kurtka odznaczała się w ciemności zimowego wieczoru i wszechobecnego białego śniegu. Ryan był jej byłym mężem, jednak w małym miasteczku ciężko się nie spotkać. Tego dnia go nie widziała, zaniepokoiło ją to. Gdy dotarła do jego budynku, drzwi mieszkania były uchylone. W pokoju był totalny rozgardiasz, na biurku leżała otwarty raport z wyrwaną od połowy stroną. Ostatnim zdaniem było „Gdy milczące dziecko zaginęło, zaczęła się....”.
Późnym wieczorem w małym miasteczku panowała zupełna cisza. Jedynie regularnie postawione latarnie i silny wiatr budziły z poczucia kompletnej samotności. Była żona policjanta czuła, że coś jest nie tak. Wyszła z domu, a jej czerwona kurtka odznaczała się w ciemności zimowego wieczoru i wszechobecnego białego śniegu. Ryan był jej byłym mężem, jednak w małym miasteczku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWyciągnął z kieszeni pistolet. Oddał strzały prosto w serce. Zamordował obydwie. Tak będzie dobrze. Zataszczył ciała do samochodu. Pojechał za miasto. Lubił tu jeździć. Wyjął dwa czarne worki z samochodu. Chciał zobaczyć Ich twarze nim na zawsze wylądują w rzece. Odkrył pierwszą – to ta blondynka, to właśnie z Nią spędził wczorajszą noc. Poznał ją po CZERWONEJ KURTCE. Ta druga to pewnie Jej Koleżanka. Popatrzył głęboko w piękne oczy. Zamyślił się. Szybko odsłonił drugą. Zamurowało Go. Czy to możliwe, że tak urosła? Tak dawno nie był w domu. Teraz nie powie już ani słowa, pozostanie już na zawsze Jego MILCZĄCYM DZIECKIEM.
Wyciągnął z kieszeni pistolet. Oddał strzały prosto w serce. Zamordował obydwie. Tak będzie dobrze. Zataszczył ciała do samochodu. Pojechał za miasto. Lubił tu jeździć. Wyjął dwa czarne worki z samochodu. Chciał zobaczyć Ich twarze nim na zawsze wylądują w rzece. Odkrył pierwszą – to ta blondynka, to właśnie z Nią spędził wczorajszą noc. Poznał ją po CZERWONEJ KURTCE. Ta...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKlęczałam na zimnym śniegu i tępo patrzyłam przed siebie. Wokół panowała przeraźliwa cisza, jakby czas się zatrzymał. Dla mnie tak było. Nie potrafiłam uwierzyć w to, co widziałam chwilę wcześniej. Cały czas trzymałam w dłoniach czerwoną kurteczkę mojej córki. Mojej malutkiej dziewczynki. Przecież ona zmarznie! Niepewnie przesunęłam się do przodu kilka centymetrów. Zimno. Mroźny wiatr. Dotknęłam małej dłoni lejącej na śniegu. Miałam rację-było jej zimno. Szybciutko zaczęłam ubierać czerwony materiał na rączkę mojego jedynego dziecka. Och Julio naprawdę spodobałaby ci się ta kurteczka. Jestem pewna. -Przepraszam!- usłyszałam za sobą. - Straciłem panowanie nad pojazdem. Nie mogłem nic zrobić. Ssstarałem się.
Klęczałam na zimnym śniegu i tępo patrzyłam przed siebie. Wokół panowała przeraźliwa cisza, jakby czas się zatrzymał. Dla mnie tak było. Nie potrafiłam uwierzyć w to, co widziałam chwilę wcześniej. Cały czas trzymałam w dłoniach czerwoną kurteczkę mojej córki. Mojej malutkiej dziewczynki. Przecież ona zmarznie! Niepewnie przesunęłam się do przodu kilka centymetrów. Zimno....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Sara wyszła z pracy jak zwykle ostatnia – taki urok pracoholika. Przechodząc przez ulicę prawie wpadła na małą dziewczynkę. Milczące dziecko złapało ją za rękę i zaczęło ciągnąć w stronę parkingu . Gdzie byli jej rodzice? Było przecież grubo po dziesiątej wieczorem. Po chwili krążenia wśród aut, Sara zauważyła leżącego na ziemi mężczyznę w czerwonej kurtce. Puściła dziewczynkę i podbiegła bliżej. Człowiek leżał w kałuży krwi. Przerażona Sara złapała za telefon i odwróciła się do dziewczynki. Jej jednak tam nie było. Kobieta obejrzała się - ofiary i krwi też już nie było.
To był ostatni raz, gdy Sara została po godzinach.
Sara wyszła z pracy jak zwykle ostatnia – taki urok pracoholika. Przechodząc przez ulicę prawie wpadła na małą dziewczynkę. Milczące dziecko złapało ją za rękę i zaczęło ciągnąć w stronę parkingu . Gdzie byli jej rodzice? Było przecież grubo po dziesiątej wieczorem. Po chwili krążenia wśród aut, Sara zauważyła leżącego na ziemi mężczyznę w czerwonej kurtce. Puściła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ostatnie śledztwo dawało się Annie we znaki. W nocy nie mogła spać albo bezustannie śniło się jej to milczące dziecko, które było jedynym żywym świadkiem. Po kolejnej zarwanej nocy stawiła się w pracy, dowiadując się, że to jej przypadło przywiezienie małoletniego na przesłuchanie. Jadąc z tym tajemniczym chłopcem czuła się nieswojo. Chłopiec wyglądał normalnie, ale Annie przypominał jej własnego, dawno zaginionego syna. "Może to ta czerwona kurtka?"- myślała. Kiedy zatrzymali się przed komisariatem, odwróciła się, po czym spojrzała na dziecko. Chłopak patrzył jej prosto w oczy.
-Myślisz, że sprawię, iż twój mały Sebastian wróci?- wyszeptał, by zamilknąć na resztę dnia.
Ostatnie śledztwo dawało się Annie we znaki. W nocy nie mogła spać albo bezustannie śniło się jej to milczące dziecko, które było jedynym żywym świadkiem. Po kolejnej zarwanej nocy stawiła się w pracy, dowiadując się, że to jej przypadło przywiezienie małoletniego na przesłuchanie. Jadąc z tym tajemniczym chłopcem czuła się nieswojo. Chłopiec wyglądał normalnie, ale Annie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW końcu znaleźli moje dziecko, które opuściło dom w tej CZERWONEJ KURTCE. Miałam nadzieje, że znajdzie się żywa.Niestety twarz była cała w siniakach,a jej stopy znajdowały się dziesięć metrów od niej skierowane w jej stronę.Ktoś dokonał amputacji post mortem.Ręce dziewczynki były złamane i wygięte w nienaturalny sposób.Dziewczynka leżała na plecach i łokciami wskazywała niebo.Jej rozerwane ubranko w okolicach krocza sprawiało obrzydzenie,ponieważ Amira miała tylko dziewięć lat.Kłęby włosów znaleziono w jej ustach jakby ktoś chciał ją uciszyć,dlatego nazwali ją "MILCZĄCE DZIECKO"Co Ona zrobiła, że spotkał ją taki los? Nie wytrzymałam wyciągnęłam nóż z tylnej kieszeni i zadałam dziewięć uderzeń w serce.
W końcu znaleźli moje dziecko, które opuściło dom w tej CZERWONEJ KURTCE. Miałam nadzieje, że znajdzie się żywa.Niestety twarz była cała w siniakach,a jej stopy znajdowały się dziesięć metrów od niej skierowane w jej stronę.Ktoś dokonał amputacji post mortem.Ręce dziewczynki były złamane i wygięte w nienaturalny sposób.Dziewczynka leżała na plecach i łokciami wskazywała...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej"Gdzie moje dziecko? Gdzie Szymuś?" z zamyślenia wyrwał mnie krzyk kobiety siedzącej ławkę dalej. Kobieta biega po parku, szuka swojego synka. W pewnym momencie podchodzi do mnie. Pyta "czy nie widziałam jej synka? Pięciolatek. Blondynek o radosnej twarzy ale milczące dziecko". Nagle coś sobie uświadamiam. Byłam tu wcześniej i nie kojarzę aby ta kobieta przyszła z chłopcem. W tym samym momencie przypominam sobie, że parę minut temu, kątem oka dostrzegłam mężczyznę w czerwonej kurtce, który chował się za drzewem. A może to moja wyobraźnia płata mi figle?, bo przecież pisałam kolejny rozdział swojego thrilleru, zanim usłyszałam krzyk tamtej kobiety.
"Gdzie moje dziecko? Gdzie Szymuś?" z zamyślenia wyrwał mnie krzyk kobiety siedzącej ławkę dalej. Kobieta biega po parku, szuka swojego synka. W pewnym momencie podchodzi do mnie. Pyta "czy nie widziałam jej synka? Pięciolatek. Blondynek o radosnej twarzy ale milczące dziecko". Nagle coś sobie uświadamiam. Byłam tu wcześniej i nie kojarzę aby ta kobieta przyszła z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
W głębi ciemnego lasu przechadza się mały chłopiec w czerwonej kurtce i z plecakiem na plecach wypełnionym smakołykami. Jest odważny i nie boi się, choć jest zupełnie sam w przerażającej dziczy.
Nagle zza drzew dochodzi go jakiś niepokojący dźwięk. Chłopiec nawet się nie wzdryga. Czeka spokojnie w miejscu.
Już po chwili na drogę wychodzi wilk.
- Witaj – mówi do chłopca. – Co robisz zupełnie sam w lesie?
Chłopiec nie odpowiada. W pamięci ma słowa babci: „Nigdy nie rozmawiaj z obcymi”. Stoi więc tylko, uważnie wpatrując się w wilka, a wilk, kompletnie zdezorientowany, w końcu wymija milczące dziecko i znika w zaroślach.
W głębi ciemnego lasu przechadza się mały chłopiec w czerwonej kurtce i z plecakiem na plecach wypełnionym smakołykami. Jest odważny i nie boi się, choć jest zupełnie sam w przerażającej dziczy.
Nagle zza drzew dochodzi go jakiś niepokojący dźwięk. Chłopiec nawet się nie wzdryga. Czeka spokojnie w miejscu.
Już po chwili na drogę wychodzi wilk.
- Witaj – mówi do chłopca. –...
Prudence szła opustoszałą drogą, ściskając w dłoniach czerwoną kurtkę. Jej gorące oddechy żłobiły w powietrzu mgliste smugi, a w głowie rozbrzmiewał jazgot zrywających się do lotu ptaków. Na twarzy miała rozmazaną krew nienależącą do niej...
Pamiętała duże dłonie swojego męża, wątłe ciałko synka i odłamek lustra, które roztrzaskał pięścią jej mąż, tuż obok jej twarzy. Mężczyzna, którego tak bardzo kochała zanurzył głowę chłopca w wodzie, aż Prue usłyszała trzask łamanego karku niczym gałązki drzewa.
Mąż odrzucił bękarta, jak zwykł go nazywać. Dziecko upadło u jej stóp. Jej kochane, na zawsze milczące dziecko. I została tylko czerwona, jak jego krew, kurtka.
Prudence szła opustoszałą drogą, ściskając w dłoniach czerwoną kurtkę. Jej gorące oddechy żłobiły w powietrzu mgliste smugi, a w głowie rozbrzmiewał jazgot zrywających się do lotu ptaków. Na twarzy miała rozmazaną krew nienależącą do niej...
Pamiętała duże dłonie swojego męża, wątłe ciałko synka i odłamek lustra, które roztrzaskał pięścią jej mąż, tuż obok jej twarzy....
Czasami jedyne co można zrobić, to biec.
Biec aż do utraty tchu. Do momentu kiedy świat zamazuje się w jedną niewyraźną całość. A potem… a potem biec jeszcze dalej, aż do utraty sił.
Zatrzymałem się na skraju leśnej polany i oparłem ręce na kolanach starając się uspokoić oddech.
I wtedy ją zobaczyłem.
Stała obok mnie, wpatrzona w ziemie. Ubrana w czerwoną kurtkę.
- k-kim jesteś? C-co tu robisz? – spytałem dziwnie nieznajomym głosem.
Dziewczynka podniosła głowę. Zobaczyłem miejsce w którym powinna znajdować się jej twarz, a moje serce wraz z całym światem zatrzymało się.
Czasami jedyne co można zrobić, to biec.
Czasami jedyne co można zrobić, to biec.
Biec aż do utraty tchu. Do momentu kiedy świat zamazuje się w jedną niewyraźną całość. A potem… a potem biec jeszcze dalej, aż do utraty sił.
Zatrzymałem się na skraju leśnej polany i oparłem ręce na kolanach starając się uspokoić oddech.
I wtedy ją zobaczyłem.
Stała obok mnie, wpatrzona w ziemie. Ubrana w czerwoną kurtkę.
- k-kim...
Helen z rozczuleniem spojrzała na kilkuletniego chłopca bawiącego się z innymi dziećmi. Długo czekała na ten dzień, zaplanowała każdy jego szczegół. Dziś odzyska swój utracony skarb.
Jej rozmyślania przerwała blondynka w zielonej sukience. -Jest uroczym dzieckiem. Nie mówi, ale świetnie dogaduje się z innymi dziećmi. To wspaniale, że Państwo Peterson zgodzili się zabrać go na to przyjęcie. W końcu mogą odzyskać synka, tyle przeszli.
Helen nie słuchała. Nie obchodziło jej, że biologiczni rodzice chłopca odzyskali prawo do opieki nad nim.
Spojrzała w pośpiechu na zegarek. Już czas.
-Będziesz moim synkiem- powiedziała do milczącego dziecka, zakładając mu powoli śliczną czerwoną kurtkę.
Helen z rozczuleniem spojrzała na kilkuletniego chłopca bawiącego się z innymi dziećmi. Długo czekała na ten dzień, zaplanowała każdy jego szczegół. Dziś odzyska swój utracony skarb.
Jej rozmyślania przerwała blondynka w zielonej sukience. -Jest uroczym dzieckiem. Nie mówi, ale świetnie dogaduje się z innymi dziećmi. To wspaniale, że Państwo Peterson zgodzili się zabrać go...
Pięcioletni Daniel od śmierci swojego brata bliźniaka Damiana stał się milczącym dzieckiem. Niepokojące jest w tym to, że każdej nocy budzi się, ubiera czerwoną kurtkę brata i zaczyna zabawę.. To jedyna godzina, w której można usłyszeć głos Daniela. "Zabijesz się! Znikniesz! Umrzesz!" - krzyczy i zrzuca z łóżka zabawkowy samochodzik. Zaczyna się to godzinę przed czasem, gdy zginął Damian. Po tym chłopiec zdejmuje kurtkę i kładzie się spać. Rano kurtka leży zgnieciona przez autko. Wokół tych rzeczy znów pojawiły się szkarłatne plamy. Daniel budzi się i znów staje się milczącym dzieckiem.. Aż do następnej nocy, gdy kolejny raz założy czerwoną kurtkę..
Pięcioletni Daniel od śmierci swojego brata bliźniaka Damiana stał się milczącym dzieckiem. Niepokojące jest w tym to, że każdej nocy budzi się, ubiera czerwoną kurtkę brata i zaczyna zabawę.. To jedyna godzina, w której można usłyszeć głos Daniela. "Zabijesz się! Znikniesz! Umrzesz!" - krzyczy i zrzuca z łóżka zabawkowy samochodzik. Zaczyna się to godzinę przed czasem, gdy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Świat bywa brudny i okrutny. Za każdym razem jak oglądam miejsce zbrodni zastanawiam się ile jeszcze zniosę. Mój największy lęk dotyczy tego, że boję się stać wyzbyty z emocji jak cholerny socjopata.
Spoglądam choć nie chcę na łóżko. Leżą martwi kobieta i mężczyzna. Ciało mężczyzny odkryte przedstawia rany kłute. Obok kobieta, której tułowie sprawca zbrodni przykrył czerwoną kurtką, dziewczęcą, nie pasującą do osób, które tu mieszkają – samotnego małżeństwa.
W kuchni przy stole posadzono milczącego chłopca, potencjalnego świadka całego zajścia. Nikt nie był jeszcze w stanie ustalić kim chłopiec jest i skąd się wziął.
Pokładam w nim całą swoją nadzieję.
Świat bywa brudny i okrutny. Za każdym razem jak oglądam miejsce zbrodni zastanawiam się ile jeszcze zniosę. Mój największy lęk dotyczy tego, że boję się stać wyzbyty z emocji jak cholerny socjopata.
Spoglądam choć nie chcę na łóżko. Leżą martwi kobieta i mężczyzna. Ciało mężczyzny odkryte przedstawia rany kłute. Obok kobieta, której tułowie sprawca zbrodni...
Sarah nie mogła od jakiegoś czasu spać. Zamykała oczy i widziała siebie, pośrodku lasu tak wielkiego, że wydawało się jakby nie miał końca ani początku. I zawsze panowała w nim noc. Jedynie między gałęziami wysokich koron przebijało się srebrne światło księżyca. Stała tam przestraszona i zziębnięta, nie wiedząc, w którym kierunku iść. I wtedy ogarniał ją nagły podmuch wiatru lodowatego jak w środku zimy. Zauważała, że między drzewami stał chłopiec ubrany w czerwoną kurtkę. Milczące dziecko obserwowało ją wielkimi oczami, jak w niemej prośbie o pomoc. Wtedy się budziła. Z uderzeniem ponurej świadomości, że ten chłopiec zaginął wiele lat temu.
Sarah nie mogła od jakiegoś czasu spać. Zamykała oczy i widziała siebie, pośrodku lasu tak wielkiego, że wydawało się jakby nie miał końca ani początku. I zawsze panowała w nim noc. Jedynie między gałęziami wysokich koron przebijało się srebrne światło księżyca. Stała tam przestraszona i zziębnięta, nie wiedząc, w którym kierunku iść. I wtedy ogarniał ją nagły podmuch...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAndre wszedł niepostrzeżenie do mieszkania korzystając z nieobecności profesora Johna Craiga, zostawiając przy wejściu swój znak rozpoznawczy- czerwoną kurtkę. Wiedział, że profesor trzyma swoje brylanty w skrytce na piętrze. Udał się tam instynktownie. Przeczesując pokój w poszukiwaniu skarbu, usłyszał czyjeś kroki. Schował się za stojącą szafą. Gdy kroki ucichły, wydobył brylant że skrytki.Był piękny i bardzo wartościowy, długo czekał na taki łup. Schodząc na dół, usłyszał odgłosy płynące z telewizora. Przestraszył się i odruchowo wyciągnął pistolet z kieszeni. Wszedł do pokoju i zobaczył niczego nieświadome milczące dziecko, ośmioletnią córkę profesora- Lisę Craig. Wycelował prosto w jej serce, nie chybił...
Andre wszedł niepostrzeżenie do mieszkania korzystając z nieobecności profesora Johna Craiga, zostawiając przy wejściu swój znak rozpoznawczy- czerwoną kurtkę. Wiedział, że profesor trzyma swoje brylanty w skrytce na piętrze. Udał się tam instynktownie. Przeczesując pokój w poszukiwaniu skarbu, usłyszał czyjeś kroki. Schował się za stojącą szafą. Gdy kroki ucichły, wydobył...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Czy ta czerwona kurtka jest twoja?
Dziewczynka pokiwała głową. Podałam jej kurtkę, a ona w ciszy się ubrała. Rzadko spotykało się tak milczące dzieci jak ona – przez kilka godzin siedziała bez ruchu na dywanie, spoglądając za okno, podczas gdy jej rówieśnicy biegali, bawili się grami planszowymi i układali puzzle. Parę razy próbowałam zachęcić ją do zabawy, ale tylko kręciła głową.
Dziewczynka rzuciła mi ostatnie, smutne spojrzenie, po czym jej matka – zupełnie przeciętnie wyglądająca kobieta – wzięła ją za rękę i wyszły z przedszkola. Wzdrygnęłam się, czując współczucie dla małej, ale jednocześnie ulgę, że już poszła.
Było w niej coś niepokojącego.
- Czy ta czerwona kurtka jest twoja?
Dziewczynka pokiwała głową. Podałam jej kurtkę, a ona w ciszy się ubrała. Rzadko spotykało się tak milczące dzieci jak ona – przez kilka godzin siedziała bez ruchu na dywanie, spoglądając za okno, podczas gdy jej rówieśnicy biegali, bawili się grami planszowymi i układali puzzle. Parę razy próbowałam zachęcić ją do zabawy, ale tylko...
Czerwień. Cały pokój pokryty był czerwienią. Czerwona kurtka wisząca na czerwonym wieszaku, bordowy dywan, szkarłatne kałuże, ukazujące groteskowe odbicie uśmiechającej się postaci, trzymającej długi pręt ociekający krwią. Jeszcze parę minut temu nie była sama w tym pomieszczeniu. Zabiła je. Zabiła to milczące dziecko, które tak działało jej na nerwy. Nie mówiło ani słowa, tylko usilnie na coś wskazywało. Wstała, ocierając dłonią krew cieknącą wąską strużką z ust. Chyba wybiła sobie zęba, gdy z furią zaatakowała silniejszego od siebie. Przesunęła językiem po zranionym dziąśle. Zapłaci jej za to, ale jeszcze nie teraz. Trzeba czekać. Gdy wzejdzie księżyc, ponownie ruszy na łowy.
Czerwień. Cały pokój pokryty był czerwienią. Czerwona kurtka wisząca na czerwonym wieszaku, bordowy dywan, szkarłatne kałuże, ukazujące groteskowe odbicie uśmiechającej się postaci, trzymającej długi pręt ociekający krwią. Jeszcze parę minut temu nie była sama w tym pomieszczeniu. Zabiła je. Zabiła to milczące dziecko, które tak działało jej na nerwy. Nie mówiło ani słowa,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWróciłam z pracy. Byłam tak zmęczona, że mogłabym usnąć na stojąco. Ale mój wzrok przykuła czerwona kurtka. Historia zaczęła się tak... Szłam z pracy. Padało, wręcz lało. Pobiegłam na przystanek. W ciągu pięciu minut ociekałam wodą. Znikąd pojawiło się milczące dziecko. Na oko mogło mieć 10 lat. Na ciele miało siniaki i blizny, ale na twarzy gościł uśmiech. Ubrany w spodnie i podartą koszulę. Zmierzył mnie czarnymi oczyma. Podał mi czerwoną jak krew kurtkę. Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Nadjeżdżał autobus, podbiegłam do niego. Wróciłam do domu. Poszłam do łazienki. Na imponującym lustrze był napis, "Czerwona kurtka- zmora żywych. Zemdlałam.
Wróciłam z pracy. Byłam tak zmęczona, że mogłabym usnąć na stojąco. Ale mój wzrok przykuła czerwona kurtka. Historia zaczęła się tak... Szłam z pracy. Padało, wręcz lało. Pobiegłam na przystanek. W ciągu pięciu minut ociekałam wodą. Znikąd pojawiło się milczące dziecko. Na oko mogło mieć 10 lat. Na ciele miało siniaki i blizny, ale na twarzy gościł uśmiech. Ubrany w ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gotowe. Zdzira nie żyje.
Kobiety używają trucizny, nie noża, a tu proszę, sam Kuba by się nie powstydził. Jestem poza podejrzeniem.
Suka już nigdy więcej mojego męża nie dotknie.
Ależ ślicznie wygląda teraz ta kurteczka, cała czerwona od krwi, taką sama mogłabym nosić. A ta idiotka zawsze biel i róż. Dzięki mnie chociaż po śmierci wreszcie wygląda stylowo.
Co to za dźwięk? Ktoś widział! Kto?!
Spokojnie, to synek sąsiadów. Na szczęście nikt inny, tylko właśnie on. Kogo innego musiałabym zabić, ale jego nie.
Ma pięć lat, a nigdy nie powiedział ani słowa.
Ciekawe czy dlatego, że widział już coś podobnego?
Gotowe. Zdzira nie żyje.
Kobiety używają trucizny, nie noża, a tu proszę, sam Kuba by się nie powstydził. Jestem poza podejrzeniem.
Suka już nigdy więcej mojego męża nie dotknie.
Ależ ślicznie wygląda teraz ta kurteczka, cała czerwona od krwi, taką sama mogłabym nosić. A ta idiotka zawsze biel i róż. Dzięki mnie chociaż po śmierci wreszcie wygląda stylowo.
Co to za...
Jak zawsze lokalna policja na łamach dziennika wschodzniego prosi o pomoc mieszkańców w schwytaniu przestępców i tym razem nie jest inaczej.
Na łamach gazety opisano w artykule sprawę nieletniego dziecka w czerwonej kórtce które grasuje po galaeriach handlowych i kradnie portfele kobietom.
Do artykułu załączono nagrania kame monitoringu sklepowego.
Schemat działania poszukiwanego "dziecka w czerwonej kurtce jest zawsze ten sam.
W zatłoczonym centrum przepycha się pomiędzy stłoczonymi kobietami w sklepie i skrzętnie otwierając penetruje kobietom torebki, pozbawiając je portfeli.
Policja jest bezsilna w tej sprawie bo proceder trwa już dobre pół roku.
Okazuje się że nastolatek "zarobił" już 100.000 złotych
Jak zawsze lokalna policja na łamach dziennika wschodzniego prosi o pomoc mieszkańców w schwytaniu przestępców i tym razem nie jest inaczej.
Na łamach gazety opisano w artykule sprawę nieletniego dziecka w czerwonej kórtce które grasuje po galaeriach handlowych i kradnie portfele kobietom.
Do artykułu załączono nagrania kame monitoringu sklepowego.
Schemat działania...
Już dłużej nie wytrzymam, ta panika pomieszana z odrazą mnie wykańcza, a to wszystko przez tego cholernego bachora, musi zginąć, musi, musi, musi, MUSI!!!
Dlaczego jeszcze nie ma mojej forsy? Przecież zależy im na znajdzie, płaczą i lamentują, że go nie ma, a ja mam go dość, jeszcze chwila i go utopię w rzece, albo nie, to za proste, zagłodzę, będzie wtedy milczącym dzieckiem, czyli takim, jakim powinien być. Jak długo można się drzeć z powodu łacha? Przeklęta czerwona kurtka, ale nie, nie oddam mu jej, niech płacze, powinien cierpieć, bardzo mocno.
Dajcie okup.
Musicie.
Inaczej zatłukę tego beczącego dzieciaka!
Już dłużej nie wytrzymam, ta panika pomieszana z odrazą mnie wykańcza, a to wszystko przez tego cholernego bachora, musi zginąć, musi, musi, musi, MUSI!!!
Dlaczego jeszcze nie ma mojej forsy? Przecież zależy im na znajdzie, płaczą i lamentują, że go nie ma, a ja mam go dość, jeszcze chwila i go utopię w rzece, albo nie, to za proste, zagłodzę, będzie wtedy milczącym...
Zawsze chodził w czerwonej kurtce, wolno z głową spuszczoną i wzrokiem wbitym w ziemię. Nikt nie wiedział do końca co mu jest. To była mała wieś więc większość mówiła krótko: nienormalny. Mówiono, że to autyzm, ale autyzmu nie dostaje się z dnia na dzień. Został stałym elementem krajobrazu, tym milczącym dzieckiem, na które większość przestała zwracać uwagę. Tego dnia jak co dzień prawie, mijał się z panią Jadzią ze sklepu, gdy nagle bez ostrzeżenia podniósł głowę, spojrzał jej prosto w oczy i powiedział: "chcę już wyjść!". W szpitalu znaleźli się oboje. Pani Jadzia miała słabe serce. Patrzyła pusto bez słowa...
Zawsze chodził w czerwonej kurtce, wolno z głową spuszczoną i wzrokiem wbitym w ziemię. Nikt nie wiedział do końca co mu jest. To była mała wieś więc większość mówiła krótko: nienormalny. Mówiono, że to autyzm, ale autyzmu nie dostaje się z dnia na dzień. Został stałym elementem krajobrazu, tym milczącym dzieckiem, na które większość przestała zwracać uwagę. Tego dnia jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej