-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać146 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać15 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać126
Najlepiej zarabiający pisarze 2018 roku – według „Forbesa”
Jak co roku magazyn „Forbes” opublikował listę najlepiej zarabiających pisarzy. Zestawienie nie przynosi raczej większych zaskoczeń. Po rocznej przerwie na pierwsze miejsce wrócił James Patterson, który zajmuje to miejsce niemal nieprzerwanie od dekady.
O ile rankingi „Forbesa” dotyczące zarobków celebrytów wzbudzają emocje, to w przypadku autorów trudno napisać coś nowego. Pojawiających się tam pisarzy można powoli nazywać „starą gwardią”, która przyjacielsko wymienia się miejscami na liście. Podobnie jest i w tym roku. Na liście pojawił się tylko jeden debiutant – dziennikarz Michael Wolff.
Na pierwsze miejsce po rocznej przerwie wrócił James Patterson. Jego konto powiększyło się o, bagatela, 86 milionów dolarów. Warto jednak wspomnieć, że podliczenie zarobków autora nastąpiło przed wydaniem nowej książki, którą Patterson napisał z byłym prezydentem Billem Clintonem. Powieść okazała się hitem (sprzedano blisko 1,5 miliona egzemplarzy). W Polsce czytelnicy będą mieli okazję sięgnąć po nią już 30 stycznia 2019 roku dzięki wydawnictwu Znak. Książka ukaże się pod patronatem serwisu lubimyczytac.pl.
Na drugim miejscu znalazła się J.K. Rowling, której w zeszłym roku udało się wyprzedzić Pattersona o 8 milionów dolarów. W tym roku na jej konto wpłynęły 54 miliony dolarów, czyli o 41 milionów mniej. Co ciekawe, Rowling w badanym okresie nie wydała żadnej książki (badany jest okres między czerwcem 2017 a końcem maja 2018. Natomiast „Zabójcza biel” została wydana dopiero we wrześniu), więc zyski pochodzą jedynie ze sprzedaży starszych tytułów, a także parków tematycznych, sztuki oraz innych licencji.
Stawkę zamyka król horroru, czyli Stephen King. Autor powrócił na podium po długich latach z zarobkiem 27 milionów dolarów. Główna część dochodów pochodzi z ekranizacji To. Produkcja zarobiła 700 milionów dolarów i stała się najlepiej zarabiającym horrorem w historii.
Debiutujący w zestawieniu Michael Wolff zarobił w tym roku 13 milionów dolarów i uplasował się na szóstej pozycji. Jest to pierwszy od ponad dekady dziennikarz, który znalazł się na liście „Forbesa” w tej kategorii. Swoją pozycję zawdzięcza głośnej książke, w której odsłania kulisy prezydentury Donalda Trumpa – Ogień i furia. Zainteresowanie książką na pewno wzmogły krytyczne wypowiedzi prezydenta Trumpa na Twitterze i informacja o tym, że adwokat prezydenta ostrzegł autora przed publikacją „oszczerczych i zniesławiających informacji”.
Na liście znaleźli się również: na czwartym miejscu John Grisham (24 miliony dolarów), na miejscu piątym ex aequo Jeff Kinney i Dan Brown (18,5 miliona dolarów), na siódmym również ex aequo Danielle Steel i Nora Roberts, a listę zamykają Rick Riordan i E.L. James, na których konta wpłynęło po 10,5 miliona dolarów.

Źródło: www.forbes.com
Powiązane artykuły
komentarze [27]
Jak w takim razie nazwiemy E.L. James, skoro Patterson jest przy niej istnym geniuszem pióra?
Jak w takim razie nazwiemy E.L. James, skoro Patterson jest przy niej istnym geniuszem pióra?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUmówmy się, Patterson to nie pisarz. Nazywanie go w ten sposób jest nadużyciem.
Umówmy się, Patterson to nie pisarz. Nazywanie go w ten sposób jest nadużyciem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTrochę to jednak smutne, że od lat są to ciągle te same "gwiazdy". Nic do nich nie mam, część nawet lubię, ale wydaje się tyle nowych, ciekawych rzeczy, a ludzie cały czas czytają to samo ;)
Trochę to jednak smutne, że od lat są to ciągle te same "gwiazdy". Nic do nich nie mam, część nawet lubię, ale wydaje się tyle nowych, ciekawych rzeczy, a ludzie cały czas czytają to samo ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo, że na liście najlepiej zarabiających trzymają się ciągle te same nazwiska, wcale nie znaczy, że nowych autorów i ich nowych książek ludzie nie czytają. Tu mamy zestawienie pisarzy, którzy w minionym roku zarobili najwięcej. To nie znaczy, że byli najczęściej czytani. To nawet nie znaczy, że ich książek kupiono więcej niż książek jakichś nowych autorów. (Chociaż pewnie mogło tak być.) Pisarz zarabia nie tylko na swoich starych i nowych książkach, ale także na filmach nakręconych na ich podstawie, na grach, gadżetach, a nawet na reklamach, w których wykorzystany zostanie wizerunek jego, jego książki lub jakiejś książkowej postaci. To wszystko sprawia, że im większy autor ma dotychczasowy dorobek, tym więcej ma okazji do zarobienia jakoś, inaczej niż tylko poprzez sprzedaż egzemplarzy dzieła, na którymś ze swoich starych tytułów. No i im autor lub dzieło bardziej znane, im bardziej rozpoznawalne i popularne, tym więcej można zażądać za prawa do ekranizacji albo za udział w reklamie. Od pewnego momentu można już wcale nie pisać i mimo to kasa wciąż płynie, a żeby takiego krezusa zdetronizować, to trzeba albo wielu lat pisania i budowania równie imponującego dorobku literackiego i wizerunkowego, albo jakiegoś wyjątkowo popularnego hitu, który błyskawicznie się sprzeda i równie błyskawicznie zostanie zekranizowany, przerobiony na grę i na co tam jeszcze. Pisanie dobrych i nawet poczytnych książek nie wystarczy, żeby finansowo wypaść lepiej od kogoś, kto zarabia już nie tylko na książkach, ale także na filmach, grach i reklamach.
To, że na liście najlepiej zarabiających trzymają się ciągle te same nazwiska, wcale nie znaczy, że nowych autorów i ich nowych książek ludzie nie czytają. Tu mamy zestawienie pisarzy, którzy w minionym roku zarobili najwięcej. To nie znaczy, że byli najczęściej czytani. To nawet nie znaczy, że ich książek kupiono więcej niż książek jakichś nowych autorów. (Chociaż pewnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOh, you know what I mean. Po prostu zamień "ludzie cały czas czytają to samo" na "ludzie cały czas czytają, oglądają i ekscytują się tym samym" (bo gdyby nie czytali i nie ekscytowali się, to nie byłoby tego całego merchandisingu dookoła - i nie mam tu na myśli np. J.K.Rowling albo E.L.James, bo one stworzyły swoje imperium niedawno). Nie chciałam się rozpisywać.
Oh, you know what I mean. Po prostu zamień "ludzie cały czas czytają to samo" na "ludzie cały czas czytają, oglądają i ekscytują się tym samym" (bo gdyby nie czytali i nie ekscytowali się, to nie byłoby tego całego merchandisingu dookoła - i nie mam tu na myśli np. J.K.Rowling albo E.L.James, bo one stworzyły swoje imperium niedawno). Nie chciałam się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Sama podałaś dwa przykłady pisarek, które na listę weszły niedawno - czyli jednak coś się czasem zmienia, czyli ludzie czasem przedkładają nowe nad stare. Nie wiem, czy bardziej smutne jest to, że stare nazwiska się na liście trzymają, czy to, że nowych jest mało, czy wreszcie to, jakie są te nowe, jeśli już jakieś się pojawią.
Wydaje się tyle nowych rzeczy - zgoda.
Chciałabyś, żeby ludzie czytali te nowe rzeczy. Rozbiję to na dwa punkty. Ja chciałabym, żeby pojawiały się nowe rzeczy godne czytania i żeby, jak już będą/są to rzeczy godne czytania, żeby ludzie je czytali, żeby je zauważali i doceniali, a nie omijali tylko dlatego, że zajmują się tylko starymi i sprawdzonymi.
Dotąd jest między nami zgoda.
Ale oprócz czytania i doceniania książek i pisarzy nowych oczekujesz, że dla tych nowych ludzie powinni porzucić starych. To właśnie napisałaś:
smutne, że od lat są to ciągle te same "gwiazdy" (...) wydaje się tyle nowych, ciekawych rzeczy, a ludzie cały czas czytają to samo
Oczekujesz tu, że nowe nie tylko powinno być czytane, ale że jeszcze powinno zdetronizować stare, że nowe powinno być czytane częściej i chętniej niż stare.
A tego nie rozumiem. I nie popieram. Dlaczego coś, jeśli jest dobre (ciekawe, lubiane, nie zamierzam tu oceniać żadnej obiektywnej jakości czy wartości literackiej), ma odchodzić w zapomnienie tylko dlatego, że przyszło nowe, też dobre? Jeśli stare jest dobre i jeśli nowe jest dobre, to niech jedno i drugie stoi razem na półce rzeczy dobrych i chętnie czytanych. Literatura, prócz tej najbardziej związanej z czasem powstania i przemawiającej do ludzi tylko ze względu na zainteresowanie tymczasową, przemijającą sytuacją, nie ma daty przydatności do spożycia, jest dobra tak długo, jak długo jej treść nie stanie się nieaktualna, niezrozumiała, nieciekawa dla odbiorcy.
Jeśli więc stare jest dobre, to nie widzę powodu, żeby to porzucać. Można oczywiście czytać nowe, jeśli nowe jest dobre, to nawet należy to nowe czytać, ale jeśli stare też jest dobre, to dopóki się nie zepsuje, dopóki dobre być nie przestanie, należy czytać i nowe, i stare. Czyli jedno i drugie ma takie same prawo dobrze się sprzedawać. Jedno i drugie ma prawo do miejsca na liście. A choć prawa mają, mogą mieć, równe, to tak się składa, że starym utrzymać się łatwiej niż nowym na listę wejść. I nie tylko dlatego, że są to nazwiska stare, znane, rozpoznawalne i cieszące się popularnością ze względu na dzieła napisane dawniej. Nie dlatego. Dlatego że nowy pisarz zaczyna od jednej książki, potem pisze drugą, trzecią, kolejną. W roku wydania pierwszej książki zarabia tylko na niej. W roku wydania piątej tylko na tej piątej i na czterech poprzednich. Pisarz z olbrzymim dorobkiem w roku wydania swojej trzydziestej, pięćdziesiątej, setnej książki zarabia na niej i na wznowieniach kilkudziesięciu poprzednich.
Żeby nowy pisarz wszedł na listę najlepiej zarabiających pisarzy nie wystarczy, żeby jego jedna czy kilka książek sprzedawały się lepiej niż najnowsza czy kilka najnowszych pióra kogoś starszego. Ta nowa książka nowego pisarza musi sprzedawać się lepiej niż wszystkie książki starego razem wzięte.
Wyobraźmy sobie, że któraś z nas jest początkującą autorką. Piszemy wielki, genialny hit. Rzucają się na naszą książkę całe tłumy. Niech będzie dwa, nawet trzy razy popularniejsza od tegorocznej książki Znanego Pisarza. Zarobiłyśmy 2-3 razy więcej niż on? Na najnowszej książce tak. Ale na wszystkich nie. Bo ta jedna, to nasze wszystkie. Zarobiłyśmy na niej 3 razy tyle, co Znany Pisarz na jednej ze swoich. Ale on ma ich w dorobku jeszcze 30. I do tego to doświadczony rzemieślnik, pisze szybciej od nowicjuszek, w tym roku wydał dwie książki. A kolejne dwie, zeszłoroczne, w drugim roku od napisania sprzedają się niemal równie dobrze jak w pierwszym. Już te cztery książki, każda o popularności ledwie 1/3 naszego genialnego hitu, dają mu tyle kasy, co my zarobiłyśmy na swojej. Niech pozostałe, starsze jego książki sprzedają się, w którymś tam kolejnym już przecież roku ich obecności na rynku, na poziomie od 5 do 25% sprzedaży tych najnowszych. Średnio za każdy tytuł dostanie po około 15% tego, co za tytuł nowy, średnio po 5% tego, co my zarabiamy na naszym genialnym hicie. Razy dwadzieścia kilka tytułów, to razem da mu więcej, niż zarobiłyśmy my. W sumie w tym roku za książki nowe i stare zarobił 2-3 razy więcej od nas. Mimo tego, że to nasze dzieło sprzedawało się 2-3 razy lepiej niż którakolwiek z jego książek.
(Liczby wzięte z sufitu, proszę mi tu teraz nie udowadniać jak bardzo się w nich pomyliłam, jak bardzo różnią się od rzeczywistych statystyk rynkowych - od razu się zgadzam, że co do liczb nie mam racji. Ale co do zasady, że na wielu tytułach sprzedających się jako tako zarabia się więcej niż na jednym sprzedającym się dobrze, chyba się nie mylę?)
Teraz rozumiesz? Nawet jeśli stare jest czytane znacznie rzadziej niż nowe, nawet jeśli nowe nowego autora będzie tak wspaniałe, że na głowę pobije dzisiejsze nowości autorów uznanych (a to naprawdę nie jest łatwe i zdarza się rzadko), to i tak ci znani z dużym dorobkiem zarabiają więcej, bo nawet niewielka dzisiejsza popularność dawnych hitów, po pomnożeniu jej przez liczbę tych starszych tytułów, daje kwotę większą niż najlepsza nawet sprzedaż, ale jednego tylko tytułu. Dlatego zmiany na liście najlepiej zarabiających wymagają czasu i odzwierciedlają raczej wielkość dotychczasowego dorobku niż popularność pojedynczych tytułów. A młody pisarz, jeśli nie jest tak płodny jak Remigiusz Mróz, ma pojedyncze tytuły, nie ogromny dorobek, dlatego na listę milionerów zwykle wspina się powoli, choćby nawet na listę bestsellerów wskoczył błyskawicznie i od razu na pierwsze miejsce.
A tak w ogóle, to jeśli Rowling uważasz za kogoś względnie nowego, to przy takim punkcie odniesienia połowa listy to będą nazwiska nowe. Dan Brown i Rick Riordan swoje pierwsze książki wydali później i znacznie później niż ona. Jeff Kinney debiutował, kiedy Rowling była już nawet nie milionerką, ale w przeliczeniu na dolary wręcz miliarderką. E.L. James jest "objawieniem" jeszcze świeższym. A Michael Wolff, choć niemłody, na liście właśnie debiutuje, a to za sprawą tylko jednej, ale za to bardzo, bardzo poczytnej książki. Jednak ludzie czytają nowe i czytają to nowe znacznie częściej niż jakiekolwiek stare :)
Nie widzę, jakie na tej liście znalazłaś powody do narzekania, że ludzie nie czytają nowego, a tylko tkwią przy starym.
Sama podałaś dwa przykłady pisarek, które na listę weszły niedawno - czyli jednak coś się czasem zmienia, czyli ludzie czasem przedkładają nowe nad stare. Nie wiem, czy bardziej smutne jest to, że stare nazwiska się na liście trzymają, czy to, że nowych jest mało, czy wreszcie to, jakie są te nowe, jeśli już jakieś się pojawią.
Wydaje się tyle nowych rzeczy - zgoda.
...
Poradnik – Jak przegrać życie
1. Rzuć luźną uwagę w Internecie
2. Otrzymaj kilometrową odpowiedź, w której ktoś tłumaczy Ci zasady rynku i punktuje, że nie masz racji i narzekasz
3. Przescrolluj odpowiedź i znowu odpisz, chociaż wiesz, że powinnaś skończyć w tym momencie
4. Zastanów się nad swoim życiem, zamknij Internet, spal komputer i wyprowadź się na Alaskę (ładne widoki)
Sprawdzony przepis, polecam :P
PS. Zgadzam się z Tobą oczywiście, przynajmniej z tymi fragmentami, które przeczytałam. Wszystkiego dobrego na Sylwester i Nowy Rok!
Poradnik – Jak przegrać życie
1. Rzuć luźną uwagę w Internecie
2. Otrzymaj kilometrową odpowiedź, w której ktoś tłumaczy Ci zasady rynku i punktuje, że nie masz racji i narzekasz
3. Przescrolluj odpowiedź i znowu odpisz, chociaż wiesz, że powinnaś skończyć w tym momencie
4. Zastanów się nad swoim życiem, zamknij Internet, spal komputer i wyprowadź się na Alaskę (ładne...
Jak nie przegrać życia:
Zanim rzucisz uwagę, przemyśl ją.
Jeśli ma sens, rzucaj śmiało.
Jeśli sensu nie ma - zastanów się, czy warto ją wygłaszać :)
Jak nie przegrać życia:
Zanim rzucisz uwagę, przemyśl ją.
Jeśli ma sens, rzucaj śmiało.
Jeśli sensu nie ma - zastanów się, czy warto ją wygłaszać :)
Pattersona lubię. Ogólnie gratulacje dla wszystkich autorów. Fajnie wiedzieć że ludzie sięgają po książki tak ochoczo by ci co je tworzą mogli z tego wyżyć. Oczywiście wiem że miliony zarabiają na tym nieliczni ale mimo wszystko. Fajnie wiedzieć że rynek się rozwija.
Pattersona lubię. Ogólnie gratulacje dla wszystkich autorów. Fajnie wiedzieć że ludzie sięgają po książki tak ochoczo by ci co je tworzą mogli z tego wyżyć. Oczywiście wiem że miliony zarabiają na tym nieliczni ale mimo wszystko. Fajnie wiedzieć że rynek się rozwija.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPattersona fajnie się czyta, ale żeby miał wydać 30 tytułów w 2018, w to nie wierzę.
Pattersona fajnie się czyta, ale żeby miał wydać 30 tytułów w 2018, w to nie wierzę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPewnie wielu osobom nie spodoba się moja wypowiedz ale jest mi obojętne ile te osoby zarabiają pieniędzy, zwyczajnie ciesze się lektora która mnie zainteresuje bez zjadliwości bo literatura która mnie się podoba nie musi interesować innych osób, z tego tez względu mamy taką różnorodność gatunków literackich aby zaspokoić rozmaite gusta i chyba dobrze ze tak jest.
Pewnie wielu osobom nie spodoba się moja wypowiedz ale jest mi obojętne ile te osoby zarabiają pieniędzy, zwyczajnie ciesze się lektora która mnie zainteresuje bez zjadliwości bo literatura która mnie się podoba nie musi interesować innych osób, z tego tez względu mamy taką różnorodność gatunków literackich aby zaspokoić rozmaite gusta i chyba dobrze ze tak jest.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak to Rowling nie wydała żadnej książki? Chyba że Galbraith'owi liczą osobno :)
Jak to Rowling nie wydała żadnej książki? Chyba że Galbraith'owi liczą osobno :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCiekawe ile nasi autorzy wyciągają?
Ciekawe ile nasi autorzy wyciągają?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mniej ;)
Jak któryś będzie kiedyś w wyborach startował to się dowiemy.
Mniej ;)
Jak któryś będzie kiedyś w wyborach startował to się dowiemy.
Od lat czekam na takie zestawienie, ale polski Forbes coś się nie chce podjąć.
Od lat czekam na takie zestawienie, ale polski Forbes coś się nie chce podjąć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamByć może,pisanie takich książek.Jest proste ? A ich czytanie nie wymaga myślenia :-)
Być może,pisanie takich książek.Jest proste ? A ich czytanie nie wymaga myślenia :-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Batalia, bo to są zwyczajne grosze w porównaniu z kwotami wymienionymi w artykule i nawet praktykanta się Forbes'owi nie opłaca oddelegować, żeby to policzył - ani toto nie będzie medialne ani szokujące (chyba, że swoją biedą).
Przykład? Kilka lat temu zdarzyło mi się być na spotkaniu autorskim z Mają Lidią Kossakowską - rozpoznawalną polską pisarką fantastyki, będącą w czołówce rynkowej tego gatunku. Temat zszedł na "piracenie" książek i Pani Maja porównała ten proceder z odebraniem jej kotom puszki jedzenia - jedna książka = jedna puszka.
Czyli tyle pisarz dostaje na czysto za sprzedany egzemplarz swojej książki. Ile może kosztować puszka kociego żarcia? 2-3zł? Niechby nawet 5zł. Pomnożone przez polskie nakłady, stanowiące ułamek amerykańskich, to naprawdę nie są pieniądze godne zachwytu.
@Batalia, bo to są zwyczajne grosze w porównaniu z kwotami wymienionymi w artykule i nawet praktykanta się Forbes'owi nie opłaca oddelegować, żeby to policzył - ani toto nie będzie medialne ani szokujące (chyba, że swoją biedą).
Przykład? Kilka lat temu zdarzyło mi się być na spotkaniu autorskim z Mają Lidią Kossakowską - rozpoznawalną polską pisarką fantastyki, będącą w...
@LadyYarel a taki Mróz? Jeśli samej Chyłki sprzedał podobno dwa miliony egzemplarzy, to nawet jakby dostawał te 2-3 złote za sztukę, to nie trzeba kalkulatora, żeby zrozumieć, że już mówimy o pieniądzach "godnych zachwytu" ;)
@LadyYarel a taki Mróz? Jeśli samej Chyłki sprzedał podobno dwa miliony egzemplarzy, to nawet jakby dostawał te 2-3 złote za sztukę, to nie trzeba kalkulatora, żeby zrozumieć, że już mówimy o pieniądzach "godnych zachwytu" ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSkąd wiadomo jakie Mróz ma nakłady? A wgl jakie ma taki top PL pisarzy fantasy?
Skąd wiadomo jakie Mróz ma nakłady? A wgl jakie ma taki top PL pisarzy fantasy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Auraiden - jakie ma nakłady nie wiadomo, to podchodzi pod tajemnicę handlową wydawnictwa. Wiadomo tylko, jak się sprzedaje.
@Auraiden - jakie ma nakłady nie wiadomo, to podchodzi pod tajemnicę handlową wydawnictwa. Wiadomo tylko, jak się sprzedaje.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Zobaczcie kogo tu mamy.Sami autorzy lekkich ( w miarę ) książek.Typowej rozrywki.
Ja takie właśnie czytam.Chcesz być bogaty ? {Pisz romanse lub kryminały :-D
Zobaczcie kogo tu mamy.Sami autorzy lekkich ( w miarę ) książek.Typowej rozrywki.
Ja takie właśnie czytam.Chcesz być bogaty ? {Pisz romanse lub kryminały :-D
Zapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niektórzy z tych osób są tu chyba przez "pomyłkę" - nie chcę być niegrzeczna - co się ładnie mówi po ang. "rude"... ale są i nazwiska z racji zasiedzenia;)
według mnie na wysoką pozycję zasługują:
Rutherfurd (który tworzy nader skrupulatne powieści, jakich trudno szukać u Steel czy Roberts) http://lubimyczytac.pl/autor/104564/edward-rutherfurd
Christensen
czy Oates
Niektórzy z tych osób są tu chyba przez "pomyłkę" - nie chcę być niegrzeczna - co się ładnie mówi po ang. "rude"... ale są i nazwiska z racji zasiedzenia;)
według mnie na wysoką pozycję zasługują:
Rutherfurd (który tworzy nader skrupulatne powieści, jakich trudno szukać u Steel czy Roberts) http://lubimyczytac.pl/autor/104564/edward-rutherfurd
Christensen
czy...
W tym zestawieniu raczej nie chodzi o naszą opinię, ani kto "zasługuje" znaleźć się na liście. Chodzi o twarde fakty i jawne przychody :) Rowling napisała zaledwie kilka książek wiele lat temu, ale przy tym stworzyła całe uniwersum, z którego wciąż ciągnie ogromne pieniądze. Poza tym wpływ na pewno też mają kontrakty, jakie na początlu kariery podpisali z wydawcami.
W tym zestawieniu raczej nie chodzi o naszą opinię, ani kto "zasługuje" znaleźć się na liście. Chodzi o twarde fakty i jawne przychody :) Rowling napisała zaledwie kilka książek wiele lat temu, ale przy tym stworzyła całe uniwersum, z którego wciąż ciągnie ogromne pieniądze. Poza tym wpływ na pewno też mają kontrakty, jakie na początlu kariery podpisali z wydawcami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam