-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać401 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
Zacznę od oprawy, która jest twarda, z tłoczeniami, pozłacanymi elementami i z bardzo przyjemną fakturą, stwarza pozory mega tajemniczo-magiczno-pradawnej księgi, była to miłość od pierwszego wejrzenia, zarówno moja, jak i syna.
Wydanie książki jest wyjątkowe za sprawą pięknej szaty graficznej, która sprawia, że nie można przejść obojętnie obok tej pozycji.
Obrazki z książce wyróżniają się niesamowitymi detalami, pięknymi stonowanymi kolorami i stylem rysunków - mój 6 latek najpierw przez godzinę książkę oglądał, dopiero potem przystąpiliśmy do czytania.
W książce poznajemy gatunki smoków (mój syn zafascynował się smokami lodowymi o przezroczystej krwi), obszary ich występowania, opis a do tego ilustracje - wszystko niesamowicie działa na dziecięcą wyobraźnię.
Oprócz świata smoków poznajemy Strażniczkę Smoków, która zaprasza na pokład Smoczej Arki i dostajemy niepowtarzalną szansę na podróż dookoła świata, jednocześnie zapoznając się z tajemną wiedzą o smokach. Doceniam fakt, iż załoga Arki ze smokami nie walczy a je chroni i pomaga im.
Autorka wprowadza także element współpracy z czytelnikiem, otóż ma on za zadanie odnaleźć i ocalić niebiańskiego smoka.
Książka na pograniczu fantasy z walorami edukacyjnymi jest doskonałym pomysłem na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Polecam!
Zacznę od oprawy, która jest twarda, z tłoczeniami, pozłacanymi elementami i z bardzo przyjemną fakturą, stwarza pozory mega tajemniczo-magiczno-pradawnej księgi, była to miłość od pierwszego wejrzenia, zarówno moja, jak i syna.
Wydanie książki jest wyjątkowe za sprawą pięknej szaty graficznej, która sprawia, że nie można przejść obojętnie obok tej pozycji.
Obrazki z...
"Lukrecja i dziwny świat dorosłych" to piąta i najnowsza część z cyklu opowieści o nastoletniej dziewczynce i jej nietuzinkowej rodzinie. W tej części Lukrecja jest już w siódmej klasie, a jako nastolatka czuje się już prawie dorosła, przez co też buntuje się gdy szufladkuje się ją jako dziecko. Lukrecja opisuje czytelnikowi w książce swoje emocje (pierwszą miłość bądź kłótnie z rodzeństwem) oraz wyjątkową rodzinę (babcię jedyną w swoim rodzaju czy też mamę gustującą w infantylnych strojach) w formie pamiętnika. Bohaterka dzieli się swoimi obserwacjami, problemami oraz refleksjami, dzięki czemu zarówno główna grupa odbiorcza (nastolatki) może się z Lulu utożsamiać, jak i rodzice mogą wgłębić się w burzliwy świat nastolatków. Książka wydana w twardej oprawie, zawiera dziesięć historii napisanych bardzo przystępnym językiem. Serdecznie polecam!
"Lukrecja i dziwny świat dorosłych" to piąta i najnowsza część z cyklu opowieści o nastoletniej dziewczynce i jej nietuzinkowej rodzinie. W tej części Lukrecja jest już w siódmej klasie, a jako nastolatka czuje się już prawie dorosła, przez co też buntuje się gdy szufladkuje się ją jako dziecko. Lukrecja opisuje czytelnikowi w książce swoje emocje (pierwszą miłość bądź...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jestem mamą dwójki dzieci, dzieci energicznych i wrażliwych, więc to był główny powód, aby sięgnąć po książkę, która miałaby mnie wspomóc w mojej najtrudniejszej życiowej roli, w końcu szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a przede wszystkim wesprzeć moje dzieci we stawianiu czoła wyzwaniom, które na nie czekają.
Na dodatek, już we wstępie czytam, że książka jest skierowana przede wszystkim do mam zmagających się ze stresem i kryzysem, dla mam wysoko wrażliwych... hmmm...
I w sumie słyszałam już kiedyś o "high need baby", o tyle o mamie wysoko wrażliwej nie, więc sprawdziłam czy to określenie o mnie... no i okazało się, że to cała ja - zestresowana, przejmująca się na okrągło, przebodźcowana - ja. Mąż cały czas mi powtarza "nie przejmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu" - cóż, łatwo powiedzieć, trudno zrobić. I tu z pomocą przychodzi Agnieszka Stążka-Gawrysiak.
Autorka przedstawia prosty schemat "stres->napięcie->zużycie energii" i ma w nim całkowitą rację, jednocześnie przedstawia metodę SELF-REGULATION, która jak cudowny lek ma wyuczyć zdolności do samoregulacji, czyli umiejętności radzenia sobie ze stresem.
Książka jest podzielona na rozdziały, rozdziały na części dla dzieci i dorosłych. Tematy bardzo aktualne - choćby rozdział o pandemii, zdalnych lekcjach, home office i wszechobecnej technologii.
Książkę warto przeczytać dwa razy, najpierw z dziećmi, tak po prostu przeczytać, zapoznać się, omówić z dzieckiem. Za drugim razem warto zrobić sobie notatki, aby łatwiej zapamiętać i wdrożyć tajniki self-regulation.
A z tej pozycji nauczysz się wiele: uświadomisz sobie jak różne stresory wpływają na ciebie, jak odzyskać utraconą energię, uzmysłowisz sobie i zaakceptujesz emocje, nauczysz się budować relacje społeczne, a co najważniejsze pomożesz swojemu dziecku w nauce panowania nad stresem, złością i emocjami. Polecam!
Jestem mamą dwójki dzieci, dzieci energicznych i wrażliwych, więc to był główny powód, aby sięgnąć po książkę, która miałaby mnie wspomóc w mojej najtrudniejszej życiowej roli, w końcu szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a przede wszystkim wesprzeć moje dzieci we stawianiu czoła wyzwaniom, które na nie czekają.
Na dodatek, już we wstępie czytam, że książka jest...
2017-01-04
Alan Christoffersen, kiedy był jeszcze dzieckiem stracił matkę, a teraz umarła jego żona. Pozbawiony pracy, domu i miłości życia wyruszył w daleką podróż. Jednak, gdy ostatnia z bliskich mu osób trafia do szpitala postanawia przerwać swą wędrówkę. Przyjeżdża odwiedzić ojca, co wiąże się ze zderzeniem z przeszłością, o której Alan chciał zapomnieć. Główny bohater dopiero teraz zaczyna doceniać ile ojciec poświęcił w życiu dla jego dobra, a gdy postanawia mu za to podziekować, może już być za późno...
"Ścieżki nadziei" były pierwszą książką autorstwa Richarda Paula Evansa, którą przeczytałam, choć słyszałam wcześniej o tym autorze pochlebne opinie, to jakoś nie było okazji , aby sprawdzić, czy rzeczywiście jego książki są warte uwagi. I szczerze mówiąc myślę, że sięgnę po kolejną pozycję.
"Dzienniki pisane w drodze" to seria 5 tomów, a ów książka jest ostatnim tytułem i właśnie od niej zaczęłam wgłębiać się w losy Alana. Wierni fani Dzienników będą na pewno zachwyceni, jednak ja odczuwam pewien niedosyt. Autor bardzo profesjonalnie wprowadza przeszłe wątki i nijak nie można się czuć podczs lektury zagubionym. Pierwsza połowa książki była bardzo ciekawa, pokuszę się nawet o stwierdzenie, iż była wzruszająca, bardzo podobała mi się także niezwykle barwa, choć nie zawsze szczęśliwa historia rodziny Alana. Druga część książki podobała mi się niestety trochę mniej - ciągneła się jak przysłowiowe flaki z olejem - opisy po jakich drogach się przemieszczał główny bohater, co jadł i gdzie, po nazwy hoteli, w których się zatrzymywał - za dużo tego było. Może w Ameryce ludzie sobie pomyślą "Ooo też jadłem w tej knajpie" lub "Jeżdżę tą autostradą codziennie" - to u nas jednak wszystkie te informacje są zbędne. Należy jednak docenić, iż autor zadał sobie mnóstwo trudu, aby móc tak szczegółowo przedstawić wędrówkę głównego bohatera. Osobiście polecam tą książkę, na długie, zimowe wieczory i dla tych, który nie potrafią zmierzyć się z przeszłości, szukają sensu życia i nadziei.
Alan Christoffersen, kiedy był jeszcze dzieckiem stracił matkę, a teraz umarła jego żona. Pozbawiony pracy, domu i miłości życia wyruszył w daleką podróż. Jednak, gdy ostatnia z bliskich mu osób trafia do szpitala postanawia przerwać swą wędrówkę. Przyjeżdża odwiedzić ojca, co wiąże się ze zderzeniem z przeszłością, o której Alan chciał zapomnieć. Główny bohater dopiero...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nick wraz ze swoją dziewczyną Rachel tworzą szczęśliwą i kochającą się parę. Cóż, wydawać by się mogło, że nic ani nikt nie jest w stanie tego zniszczyć. Pewnego dnia, Nick dostaje zaproszenie na ślub swojego przyjaciela z Singapuru. Jako że również stamtąd pochodzi, uznał on, że korzystając z okazji przedstawi swoją wybrankę rodzinie. Była jednak jedna rzecz, której Nick nie powiedział swojej ukochanej, mianowicie, że pochodzi on z niewyobrażalnie bogatej rodziny. Z rodziny, w której liczy się pochodzenie, ilość zer na koncie czy ubrania od najlepszych projektantów, rodziny, której wartości mocno różniły się od wartości życiowych Rachel. Będąc tam, czuła ogromną przepaść i pomimo tego, że była piękną i inteligentną kobietą (posiadała tytuł doktora ekonomii), uważała się za tą gorszą i niepasującą do rodziny Nicka. W takim poczuciu pomogły jej tkwić zarówno matka, babka, jak i przyjaciółki Nicka. Intrygą i podstępem próbowały skłócić ze sobą tych dwoje. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się czytając książkę.
„Bajecznie bogaci Azjaci” to książka, która w moim odczuciu, należała do niełatwych, przynajmniej na początku. Niełatwych pod względem trudności, z jaką przyszło mi się zmierzyć czytając ją. Już na wstępie dało się odczuć, z na jak dużą skalę bogactwem mamy do czynienia. Luksusowe prywatne odrzutowce, kasyna, jachty, posiadłości warte miliardy, a nawet własne wyspy. Wszędzie przepych, nieprzyzwoita zamożność, obłuda i próżność. Opis bogactwa, zastosowany przez autora na początku przyprawił mnie o dreszcze i zniechęcił do dalszego zagłębiania się w lekturę. Jednak po pewnym czasie postanowiłam wrócić do tego i dokończyć czytanie, trochę na siłę. Z upływem czasu, książka okazała się być naprawdę interesującą i wciągającą pozycją. Być może była to zasługa intryg, w jakie wciągnięci zostali główni bohaterowie, być może intrygujący stał się fakt, że tak naprawdę nie każdy może pozwolić sobie na szaleństwo i luksusy- a na które pozwalali sobie sami bohaterowie, być może był to piękny wątek miłosny. Nie wiem. Wiem natomiast, iż nie żałuję, że postanowiłam dotrwać do końca.
Do zalet warto dodać, że w książce, oprócz wątku Nicka i Rachel można doszukać się innych wątków, równie zawiłych, dzięki czemu czytelnik nie nudzi się podczas czytania. Łatwy przekaz, choć nie zawsze. W genealogii rodziny można było się pogubić, dlatego autor dla usystematyzowania tych wiadomości posłużył się opracowaniem drzewa genealogicznego i umieścił je na początku lektury. Książka zdecydowanie na plus.
Nick wraz ze swoją dziewczyną Rachel tworzą szczęśliwą i kochającą się parę. Cóż, wydawać by się mogło, że nic ani nikt nie jest w stanie tego zniszczyć. Pewnego dnia, Nick dostaje zaproszenie na ślub swojego przyjaciela z Singapuru. Jako że również stamtąd pochodzi, uznał on, że korzystając z okazji przedstawi swoją wybrankę rodzinie. Była jednak jedna rzecz, której Nick...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Patricia, główna bohaterka powieści Clary Sanchez „Widok z nieba” jest dwudziestoośmioletnią modelką i wiedzie na pozór szczęśliwe życie. Ma kochającego męża, mnóstwo pieniędzy i sporo sukcesów zawodowych na swoim koncie. Z uwagi na zawód jaki wykonuje, często musi opuszczać miejsce zamieszkania. Podczas jednej z podróży stało się coś, czego główna bohaterka zupełnie się nie spodziewała, bowiem od tej pory nic już miało nie być takie samo. W czasie lotu do Madrytu, Patricia poznaje kobietę, która oznajmia jej, iż ktoś pragnie jej śmierci. Początkowo ta informacja nie wywiera na bohaterce większego wrażenia, jednak z biegiem czasu ciąg wypadków, jakie zaczęły się jej przydarzać, okazały się być ze sobą powiązane. Od tej pory, głównym celem Patrici stało się rozwiązanie zagadki, mianowicie kto i dlaczego mógłby chcieć jej śmierci…
Początkowo książka zaintrygowała mnie. Byłam niezwykle ciekawa jak potoczą się losy głównej bohaterki. Z czasem, jej postać stała się dla mnie w pewien sposób irytująca, bowiem próbując uszczęśliwić na siłę swoich bliskich, nie brała pod uwagę konsekwencji z tego wynikających. Była w stanie anonimowo odkupywać obrazy męża, by ten myślał, że jest wybitnym artystą, a jego obrazy sprzedają się w oszałamiającym tempie. Jednym słowem można powiedzieć, że w pewien sposób utrzymywała ona swojego niezaradnego życiowo męża. Rzadko odwiedzała rodziców, dlatego postanowiła wysyłać im część pieniędzy, aby ich wspomóc finansowo. Uważała, że pieniędzmi da się wszystko załatwić i wszystko zrekompensować. Stworzyła sobie idealny świat, który tak naprawdę nie istniał. Dalsze rozdziały wywołały u mnie współczucie dla bohaterki, bowiem okazało się, że wtedy kiedy to ona potrzebowała pomocy, została sama…
Książka podobała mi się głównie ze względu na łatwy i zrozumiały styl pisarski i należy moim zdaniem do grona tych mniej wymagających. Z chęcią śledziłam dalsze losy głównej bohaterki, aczkolwiek nie była to historia, która spędzałaby mi sen z powiek, Ot, przyjemna lektura na wieczór. Wniosek jaki nasuwa mi się po jej przeczytaniu jest taki, że pewnych rzeczy nie da się kupić, a więc szczęścia czy miłości. Stale musimy mieć się na baczności, aby nie przekroczyć pewnej granicy, a wskutek bycia dobrym nie dać się wykorzystać.
Patricia, główna bohaterka powieści Clary Sanchez „Widok z nieba” jest dwudziestoośmioletnią modelką i wiedzie na pozór szczęśliwe życie. Ma kochającego męża, mnóstwo pieniędzy i sporo sukcesów zawodowych na swoim koncie. Z uwagi na zawód jaki wykonuje, często musi opuszczać miejsce zamieszkania. Podczas jednej z podróży stało się coś, czego główna bohaterka zupełnie się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-08-04
Tajemnica Domu Helclów niewątpliwie należy do tej serii książek, która dzięki swojej intrygującej fabule na długo zapada w pamięć. I chociaż początek nie zachęcał, głównie z uwagi na zbyt obszerne opisy (czy to miejsc, czy postaci) jak również sam styl językowy jaki został zastosowany, to później, wraz z rozwojem fabuły stało się to bez znaczenia, bo lektura wciągnęła do tego stopnia, że czytelnik przestał na to zwracać uwagę, a dał się porwać w świat intryg, zawiłości i tajemnic. Jest to z całą pewnością plus tej książki.
Jeśli chodzi o postaci, to interesującą okazała się być główna bohaterka, Zofia Szczupaczyńska. Kobieta, do której (w moim przekonaniu) należało ostatnie słowo. To dzięki niej, a raczej jej znajomościom, mąż mógł szczycić się taką a nie inną posadą. Posiadała niezwykłe umiejętności manipulacyjne. Była wścibska. Pani Szczupaczyńska należała do tej grupy osób, która nie spocznie dopóki nie rozwiąże tego co ją trapi. Była kobietą bardzo inteligentną. Wszystkie te wymienione cechy okazały się niezwykle pomocne w rozwiązaniu kluczowej zagadki, jaką było morderstwo w domu Helclów. Książka trzyma w napięciu, gdyż do samego końca niewiadome jest, kto tak naprawdę dopuścił się zbrodni. Poszlak i tropów było naprawdę wiele.
Myślę, że dobrym posunięciem było wplecenie wątku historycznego i opis miasta, w którym rozgrywała się akcja, mianowicie XIX-wiecznego Krakowa, bo dzięki temu czytelnik mógł wczuć się w klimat, jaki wtedy tam panował, poznać zwyczaje wtedy panujące oraz ówczesną rzeczywistość.
Biorąc pod uwagę formę książki, to rzeczą, która najbardziej przykuła moją uwagę były krótkie wstępy przed każdym rozdziałem dające możliwość czytelnikowi wprowadzenia go w tematykę danego rozdziału.
Niewątpliwie dobry kryminał, który polecam nie tylko miłośnikom tego gatunku, ale także wielbicielom intryg i tym, których fascynuje dawny Kraków, gdyż dzięki książce można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy dotyczących funkcjonowania tego miasta.
Tajemnica Domu Helclów niewątpliwie należy do tej serii książek, która dzięki swojej intrygującej fabule na długo zapada w pamięć. I chociaż początek nie zachęcał, głównie z uwagi na zbyt obszerne opisy (czy to miejsc, czy postaci) jak również sam styl językowy jaki został zastosowany, to później, wraz z rozwojem fabuły stało się to bez znaczenia, bo lektura wciągnęła do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-04-20
Marty wyjechał i zostawił Jess na kilka dni, aby móc chwilę pomyśleć i odpocząć od problemów. Te kilka dni trwa już dwa lata, co skutkuje tym, że Jess samotnie wychowuje dwójkę dzieci i musi sobie radzić w pojedynkę, pracując na dwa etaty, kupując jedzenie i opłacając rachunki. Młodsza Tanzie to matematycznie utalentowana dziewczynka, której przyjemność sprawia rozwiązywanie nowych, coraz trudniejszych testów. Pasierb Jess, Nicky to natomiast niesforny chłopiec w okresie buntu, a przez odmienny wygląd jest dręczony przez innego chłopca. Kiedy nadarza się okazja, aby mała Tanzie poszła do innej, renomowanej szkoły, w której lepiej rozwiną jej umiejętności, Jess pragnie dzięki temu pomóc Tanzie w lepszym starcie w przyszłość . Stypendium, które w (jedynie) 90% pokryje czesne to kusząca propozycja, ale Jess nie ma wolnych środków finansowych… Pojawia się promyk nadziei, olimpiada matematyczna, z której wygrana mogłaby im pomóc w pokryciu czesnego…
W przeciwieństwie do Jess, Ed o pieniądze nie musi się martwić. Ma dużą firmę, dom, kilka zer na koncie, a oprócz tego domek letniskowy, do którego przyjeżdża chcąc odpocząć od kłopotów firmy, oskarżeń i przesłuchań policji. Jest samotny, więc gdy odzywa się kobieta, do której wzdychał w szkole – „traci rozum” i wyjawia tajne informacje.
Drogi Eda i Jess w pewnym momencie się przecinają, oboje znajdują się na życiowym zakręcie. Może są w stanie pomóc sobie nawzajem? Losy Jess i Eda pokazują, iż zawsze można stawiać czoła wszelkim przeciwnościom, dobrze jeśli można na kogoś liczyć i razem pokonywać „kłody”, które napotykamy w życiu.
Czy razem może być lepiej? Książka Jojo Moyes uczy, że tak. Polecam tą pozycję, czyta się ją jednym tchem, chwilami smuci, czasem rozwesela – wzbudza emocje, a o to właśnie chodzi w książkach. Na pewno sięgnę po kolejne książki Pani Moyes:)
Marty wyjechał i zostawił Jess na kilka dni, aby móc chwilę pomyśleć i odpocząć od problemów. Te kilka dni trwa już dwa lata, co skutkuje tym, że Jess samotnie wychowuje dwójkę dzieci i musi sobie radzić w pojedynkę, pracując na dwa etaty, kupując jedzenie i opłacając rachunki. Młodsza Tanzie to matematycznie utalentowana dziewczynka, której przyjemność sprawia...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-04-02
Opis wywołał we mnie nieodpartą chęć przeczytania tej książki, a że niedawno czytałam książkę usytuowaną w gatunku thrillera psychologicznego, tak oto na hasło „thriller psychologiczny” serce i rozum od razu zgodnie podpowiedziały, że to muszę przeczytać. Zawsze, pierwsze co robię biorąc książkę do ręki spoglądam spis treści, a w książce A.S.A Harrison spis rozdziałów jest nadzwyczaj klarowny, ponieważ na zmianę świat opisywany jest z punktu widzenia jej i jego. Jodi i Todda łączy dwudziestoletni związek, nie są małżeństwem, ale coś ich łączy – może miłość, może przyzwyczajenie… Ona psychoterapeutka pracująca w domu, domatorka, osoba nadzwyczaj spokojna i zrównoważona, mimo, iż od dawna podejrzewa, że Todd ją zdradza nie robi z tym nic, woli nie wprowadzać radykalnych zmian do swojego życia, dusi w sobie wiele emocji, nie wyrażając pretensji wobec partnera. Todd twierdzi, że kocha Jodi, czegoś brakuje mu w związku przez co ma kogoś na boku, do tego dochodzi kwestia dziecka, które on by chciał, ale „do tanga trzeba dwojga”. Autorka przedstawia, jak dobra relacja pomiędzy dwojgiem bliskich sobie ludzi zmienia się w nienawiść, popychając jedną ze stron do ostateczności. Dzięki niewielkiej ilości bohaterów mamy wyraźnie zarysowane postacie, które można lubić bądź nie lub pochwalać bądź nie ich działania. Treść „W cieniu” jest ciekawa, miejscami wciągająca, bardzo życiowa, w końcu każda/y z nas może zostać oszukana/y, zdradzona/y i opuszczona/y przez ukochaną osobę. Uważam, że pozycja jest warta uwagi, wciąga, daje do myślenia, jest to książka opisująca psychologiczny aspekt ludzkiej tożsamości, jednak nie do końca to mogę się zgodzić, iż jest to thriller. Pozycję A.S.A. Harrison mogę polecić z czystym sumieniem!
Opis wywołał we mnie nieodpartą chęć przeczytania tej książki, a że niedawno czytałam książkę usytuowaną w gatunku thrillera psychologicznego, tak oto na hasło „thriller psychologiczny” serce i rozum od razu zgodnie podpowiedziały, że to muszę przeczytać. Zawsze, pierwsze co robię biorąc książkę do ręki spoglądam spis treści, a w książce A.S.A Harrison spis rozdziałów jest...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Książka "Mała buntowniczka" to czwarta pozycja z serii "Baletnice" Elisabeth Barféty. Mimo, iż jest to seria to każdą część można czytać osobno. Książka skierowana jest do dzieci w wieku 6-8 lat (jeśli dziecko jest na początku swojej drogi z nauką czytania to jest to super opcja do praktyki) raczej dziewczynek, choć mój syn również uważnie śledził losy bohaterów.
Zoya to rudowłosa, utalentowana i wesoła dziewczynka, która dostaje się do słynącej z dyscypliny szkoły baletowej. Po dwóch tygodniach świątecznej przerwy w szkole, uczniowie wracają aby dalej ćwiczyć swoją postawę, ruchy i wiedzę. Wraca również 6 przyjaciół, która pomi.o różnic charakterów zawsze trzyma się razem. Zoya i dyscyplina niestety nie "idą w parze", przez co dziewczynka ma różne kłopoty, ale finalnie udaje jej się dostać rolę w operze. Pewnie domyślacie się, że nie wszystko poszło zgodnie z planem. A co takiego zmalowała Zoya dowiecie się sięgając "Baletnice".
Książka jest w twardej oprawie. Okładka w kolorze bladego różo-fioletu, złote napisy i styl rysowanie postaci trafiają bardzo w moje i mojej córki gusta i na pewno zachęcą każdą małą księżniczkę do sięgnięcia po tą pozycję.
Książka "Mała buntowniczka" to czwarta pozycja z serii "Baletnice" Elisabeth Barféty. Mimo, iż jest to seria to każdą część można czytać osobno. Książka skierowana jest do dzieci w wieku 6-8 lat (jeśli dziecko jest na początku swojej drogi z nauką czytania to jest to super opcja do praktyki) raczej dziewczynek, choć mój syn również uważnie śledził losy bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZoya to...