-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać406 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska12
Biblioteczka
2026-03-08
2026-02-15
Dziwna ta książka. Raz nudzi, raz wciąga, a generalnie wychodzi dość średnio, przynajmniej jak na Wojciecha Chmielarza, który chyba zaczyna iść na ilość, nie jakość.
Żeby nie było - gdy już zagłębiłem się w całą akcję z porwaniem bohaterki, to byłem ciekawy, co stanie się dalej i czytałem z zainteresowaniem. Finał również jest wartki, a sam motyw interesujący.
Jednak jakoś tak czułem, że to nie ten sam Autor, co kiedyś. Za dużo tu nierealnych sytuacji (bez spojlerowania - ukaranie Misia to jakiś pokaz absurdu), uproszczeń i pseudometafizycznych doznań. Gdzieś zniknął klimat fajnych kryminałów, a jest "coś", co ciężko określić. Rozumiem, że szkieletem książki miało być potępienie pewnego rodzaju hejtu (znów bez spojlera), ale chyba ów szkielet za bardzo obudowano tłuszczem przesady.
Pozycja zdecydowanie nieobowiązkowa, chyba że wątek szkolny ma się do czegoś przydać w edukacji i uświadamianiu pewnych kwestii oraz ich wpływu na przyszłość. Ale wydaje mi się, że lepiej tu by się sprawdził dobry serial, a nie tego typu książka.
Dziwna ta książka. Raz nudzi, raz wciąga, a generalnie wychodzi dość średnio, przynajmniej jak na Wojciecha Chmielarza, który chyba zaczyna iść na ilość, nie jakość.
Żeby nie było - gdy już zagłębiłem się w całą akcję z porwaniem bohaterki, to byłem ciekawy, co stanie się dalej i czytałem z zainteresowaniem. Finał również jest wartki, a sam motyw interesujący.
Jednak...
2026-02-24
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
Ta książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza, młokosa XXL, który uczy się życia. Na turniejach czy podczas regionalnych konfliktów o miedzę, dzięki czemu staje się coraz bardziej dojrzały.
Nie można zapomnieć o towarzystwie giermka o wdzięcznym imieniu Jajo - no nie da się nie polubić tego łysego dzieciaka o niewyparzonej gębie, który oczywiście również ma swoje tajemnice.
Ta pozycja jest idealna do zapoznania się z Autorem dla osób nieprzepadających za fantasy. Nie wymaga głębszego skupienia, historie są teoretycznie proste, ale mądre. Jeśli kogoś przekona "Rycerz...", zapewne sięgnie po kolejne, zdecydowanie cięższe książki.
Po wszystkich tych dawno przeczytanych mrokach, intrygach i rzeziach związanych z (umownie) "Grą o Tron", fajnie było wrócić do świata Georga R.R. Martina w wersji light :)
Ta książka to w sumie trzy opowiadania o losach sir Duncana Wysokiego, napisane z humorem, na luzie i według najlepszych standardów średniowiecznej opowieści drogi. Mamy tu dość przypadkowego rycerza,...
2026-01-10
Jaki tytuł i okładka, taka książka... Nastawiona na skandal i udowodnienie domniemanej tezy, na którą nie ma żadnych dowodów (to wynika z lektury), prócz tej, że jeśli "bohater" się z nią nie zgadza, to może iść do sądu. Tylko po co?
Autorka przez cały czas podkreśla, że obnaża hipokryzję i jest za obroną praw mniejszości, sama robiąc z tego główny - i w sumie jedyny - motyw powstania "dzieła". Coś tu się grubo nie klei.
W zestawie dostajemy jeszcze subiektywne opinie okraszone wulgaryzmami, pamiętnik intymny twórczyni owej pozycji oraz kilka ciekawych informacji z dzieciństwa braci Kaczyńskich. I tylko to ostatnie ratuje całość od najniższej oceny. Plus dobrze przeczytany audiobook, bo tylko w ten sposób dało się dotrwać do końca.
A pisał to krytyk "od zawsze" polskiej populistycznej prawicy. Niestety ta pozycja może leżeć na półce razem z najbardziej absurdalnymi tytułami pisanymi przez apologetów partii, której guru tak nieumiejętnie i prymitywnie starano się tutaj, hm, "obrazić" (?).
Jaki tytuł i okładka, taka książka... Nastawiona na skandal i udowodnienie domniemanej tezy, na którą nie ma żadnych dowodów (to wynika z lektury), prócz tej, że jeśli "bohater" się z nią nie zgadza, to może iść do sądu. Tylko po co?
Autorka przez cały czas podkreśla, że obnaża hipokryzję i jest za obroną praw mniejszości, sama robiąc z tego główny - i w sumie jedyny -...
2026-01-15
Bez żadnych wyrzutów sumienia daję tej książce 10/10. Bo pokazuje wprost, kto te wyrzuty sumienia powinien mieć - my, ludzie, którzy inne zwierzęta traktują jako istoty gorsze, choć powinno być odwrotnie...
Czytaniu towarzyszą spore emocje, tym bardziej, że takiego zaangażowania wśród osób będących "na stołku" próżno szukać. Tutaj jest wszystko - nerwy, determinacja i ogromna miłość dla tych, którzy sami się nie obronią.
Dodatkowym smutnym kontekstem jest to, że Autorka nie jest już dyrektorką poznańskiego ZOO. Ogrodu, który stał się jedynym i wyjątkowym, stawiającym na ratowanie, a nie kolekcjonowanie zwierząt. Nie ma już też większości opisywanych tu Nieumarłych, a i samo miejsce staje się znów smutną kopią najgorszych schematów.
Pozostała ta książka. Jest wspomnienie. Dziękuję, że chociaż to przetrwało.
Bez żadnych wyrzutów sumienia daję tej książce 10/10. Bo pokazuje wprost, kto te wyrzuty sumienia powinien mieć - my, ludzie, którzy inne zwierzęta traktują jako istoty gorsze, choć powinno być odwrotnie...
Czytaniu towarzyszą spore emocje, tym bardziej, że takiego zaangażowania wśród osób będących "na stołku" próżno szukać. Tutaj jest wszystko - nerwy, determinacja i...
2025
Do prawdziwego fenomenu, jakim było "Szkło" zawsze podchodziłem z dystansem - jako kolejnego frontu wojny polsko-polskiej, ale przynajmniej próbującego udawać obiektywizm (nawet się do dziś udaje, w przeciwieństwie do konkurencji, która nie sili się na markowanie ciosów, tylko wali z dział) oraz raczej z tych w miarę inteligentnych i sarkastycznych. Nie da się ukryć, że ten program był rewolucją w polskich mediach, co pokazują kolejne klony, nieudane i jeszcze bardziej nieudane.
Ciekawie się czyta o historii, relacjach międzyludzkich, podwalinach programu. Prowadzący się zmieniali, byli usuwani (wielki minus dla stacji), unosili honorem, ale rys pozostał do dziś. O tym wszystkim tu jest, chyba bez cenzury.
Warto przeczytać, nawet jeśli jest się z tej drugiej części chorego frontu wojny domowej. A najlepiej, gdy jest się poza nim, co gorąco polecam :)
Do prawdziwego fenomenu, jakim było "Szkło" zawsze podchodziłem z dystansem - jako kolejnego frontu wojny polsko-polskiej, ale przynajmniej próbującego udawać obiektywizm (nawet się do dziś udaje, w przeciwieństwie do konkurencji, która nie sili się na markowanie ciosów, tylko wali z dział) oraz raczej z tych w miarę inteligentnych i sarkastycznych. Nie da się ukryć, że ten...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorów i nad wyraz udane. Ale od razu zaznaczam, że w górach (innych) się wychowałem, a książkę odsłuchałem, uznając po fakcie ów audiobook jako jeden z najlepszych, jakie przesłuchałem, głównie dzięki produkcji.
Świetny klimat - góralszczyzna, niewygodna historia, konflikty personalne. To pamiętam z fabuły (recenzję dodaję po pół roku), a gdy wspominam emocje podczas "audiolektury", to zostawały one ze mną na długie tygodnie.
Kilka sprytnie mylonych tropów robi swoje. Jest lekkie zaskoczenie, a o to chyba przecież w kryminałach chodzi :)
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorów i nad wyraz udane. Ale od razu zaznaczam, że w górach (innych) się wychowałem, a książkę odsłuchałem, uznając po fakcie ów audiobook jako jeden z najlepszych, jakie przesłuchałem, głównie dzięki produkcji.
Świetny klimat - góralszczyzna, niewygodna historia, konflikty personalne. To pamiętam z fabuły (recenzję dodaję po pół...
2025
Przeczytane na szybko przed odpaleniem serialu. Chyba jak zwykle lepiej się czytało niż oglądało :)
Cały Coben - zgrabny szok na początku, który potem rozwija się od nitki do kłębka. Jak to u Autora 0 fragmentami brutalnego.
Zaskoczenia brak, poziom utrzymany.
Przeczytane na szybko przed odpaleniem serialu. Chyba jak zwykle lepiej się czytało niż oglądało :)
Cały Coben - zgrabny szok na początku, który potem rozwija się od nitki do kłębka. Jak to u Autora 0 fragmentami brutalnego.
Zaskoczenia brak, poziom utrzymany.
2025
Smętne zakończenie epilogu rozpoczętego w części pierwszej...
Pamiętam fajne emocje, które towarzyszyły mi podczas rozpoczęcia przygody z "Mierzeją" - fajny klimat, taki swojski, z ciekawym poczuciem humoru.
No i niestety dostałem, bez spoilerowania, gniot :(
Wielkie plusy mimo wszystko za wykonanie słuchowiska - to zawyża ocenę.
Smętne zakończenie epilogu rozpoczętego w części pierwszej...
Pamiętam fajne emocje, które towarzyszyły mi podczas rozpoczęcia przygody z "Mierzeją" - fajny klimat, taki swojski, z ciekawym poczuciem humoru.
No i niestety dostałem, bez spoilerowania, gniot :(
Wielkie plusy mimo wszystko za wykonanie słuchowiska - to zawyża ocenę.
2025
Za słuchowisko samo w sobie - najwyższa ocena. Gra aktorska i efekty dźwiękowe jeden wielki plus.
Za poczucie humoru Autorów - to samo. Kilka razy zaśmiałem się w głos :)
Za całą sensowność tego dzieła, które chyba powstało tylko po to, żeby można się było pochwalić głośnymi nazwiskami - sporo minusów. Generalnie wychodzi przyzwoicie, ale tylko jako wstęp do upadku, którym jest druga część...
Za słuchowisko samo w sobie - najwyższa ocena. Gra aktorska i efekty dźwiękowe jeden wielki plus.
Za poczucie humoru Autorów - to samo. Kilka razy zaśmiałem się w głos :)
Za całą sensowność tego dzieła, które chyba powstało tylko po to, żeby można się było pochwalić głośnymi nazwiskami - sporo minusów. Generalnie wychodzi przyzwoicie, ale tylko jako wstęp do upadku,...
2025-12-30
Pozycja bardzo potrzebna, ale chyba napisana na siłę. Wiele wątków było znanych z poprzednich książek Autorów, do tego część "bohaterów" potraktowano zbyt pobieżnie (Rydzyk, Głódź, Dymer, Paetz, Jankowski), o niektórych (Gulbinowicz) zabrakło pełnego rozdziału, a w zamian dodano na przykład na deser Skargę (słusznie, ale za długo), zamiast rozwinąć wiele wątków bardziej współczesnych. Szkoda.
Do przeczytania tylko przez tych, których może cokolwiek jeszcze zdziwić w tej tematyce.
Pozycja bardzo potrzebna, ale chyba napisana na siłę. Wiele wątków było znanych z poprzednich książek Autorów, do tego część "bohaterów" potraktowano zbyt pobieżnie (Rydzyk, Głódź, Dymer, Paetz, Jankowski), o niektórych (Gulbinowicz) zabrakło pełnego rozdziału, a w zamian dodano na przykład na deser Skargę (słusznie, ale za długo), zamiast rozwinąć wiele wątków bardziej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025
Ten początek zostaje na długo w pamięci...
A cała książka - jak zwykle - bardzo udana. Znakomity (i specjalnie fragmentami plugawy, kibolski) język, zaskoczenie, no i klimat.
Mariusz Kanios już od dawna powinien być w top najlepszych polskich pisarzy odważnych kryminałów. Na szczęście nie poddaje się komercji i idzie pod prąd - oby zawsze! Czytelnicy i tak docenią! :)
Ten początek zostaje na długo w pamięci...
A cała książka - jak zwykle - bardzo udana. Znakomity (i specjalnie fragmentami plugawy, kibolski) język, zaskoczenie, no i klimat.
Mariusz Kanios już od dawna powinien być w top najlepszych polskich pisarzy odważnych kryminałów. Na szczęście nie poddaje się komercji i idzie pod prąd - oby zawsze! Czytelnicy i tak docenią! :)
2025
Oj, jest ciężko. Jak to u Autora. Ale tym razem tę ciężkość można mierzyć tonami. Brawa za odwagę i determinację w pokazywaniu najmroczniejszych zakamarków tego, co dzieje się w ludzkiej duszy. W tym tej, która ubrana jest w szaty osoby posiadającej "moc" rozgrzeszania innych.
Nie spojlerując: jeśli ktoś ceni sobie dosłowność i brak tabu, a jednocześnie jest w stanie wyłuskać z tej książki wartości, które z niej wynikają (między innymi osobę głównego bohatera), powinien lekturę "Pomroków" traktować jako obowiązkową.
Mariusz Kanios jest pisarzem, po którego kolejne pozycje sięgam z coraz większą obawą: czym zostanę mentalnie zmiażdżony? Wbrew pozorom to komplement :)
Oj, jest ciężko. Jak to u Autora. Ale tym razem tę ciężkość można mierzyć tonami. Brawa za odwagę i determinację w pokazywaniu najmroczniejszych zakamarków tego, co dzieje się w ludzkiej duszy. W tym tej, która ubrana jest w szaty osoby posiadającej "moc" rozgrzeszania innych.
Nie spojlerując: jeśli ktoś ceni sobie dosłowność i brak tabu, a jednocześnie jest w stanie...
2025
O tej książce napisano już tyle, że nie ma sensu się rozwijać, szczególnie jako facet :) Świetnie napisana, bardzo potrzebna i dogłębnie zbadana, również historycznie, pozycja.
Czytać, a najlepiej słuchać - audiobook Marii Peszek rządzi - obowiązkowo! :)
O tej książce napisano już tyle, że nie ma sensu się rozwijać, szczególnie jako facet :) Świetnie napisana, bardzo potrzebna i dogłębnie zbadana, również historycznie, pozycja.
Czytać, a najlepiej słuchać - audiobook Marii Peszek rządzi - obowiązkowo! :)
2025
Bardzo empatyczne i nienastawione na tanią sensację podejście do tematu tego, czym wydaje się, a czym realnie jest, życie w zakonie. Oraz po nim.
Mamy tu historie kobiet, które wybrały bycie siostrami w Kościele katolickim nie do końca świadomie, ale świadomie przestały nimi być. Częściowo dzięki miłości, częściowo dzięki dojrzewaniu, a częściowo dzięki buntowi wobec tego, co zastały.
Jest tu trochę średniowiecza, trochę śmiechu przez łzy, trochę (w sumie dużo) zdziwienia: jak to, da się być tak zamkniętym na realia?, no i niestety wiele przemocy, głównie psychicznej.
Lektura dość ciężka (choć wywiady napisane są sprawnie i - złe określenie - dość lekko), ale i tak zdecydowanie spokojniejsza niż te o księżach. Co nie świadczy za dobrze o pewnej religijnej instytucji...
Bardzo empatyczne i nienastawione na tanią sensację podejście do tematu tego, czym wydaje się, a czym realnie jest, życie w zakonie. Oraz po nim.
Mamy tu historie kobiet, które wybrały bycie siostrami w Kościele katolickim nie do końca świadomie, ale świadomie przestały nimi być. Częściowo dzięki miłości, częściowo dzięki dojrzewaniu, a częściowo dzięki buntowi wobec...
2025
Dawno mnie nic tak nie ubawiło jak ten audioserial :) Choćby dla niego warto wykupić sobie na jeden miesiąc dostęp do pewnego serwisu (nazwy nie podaję, bo reptilianie są czujni), żeby dostać w pigułce to, co najlepsze, a ukryte pod folią :)
Świetne aktorstwo, rewelacyjna satyra, proszę korzystać póki nie zakażą, gdy się dowiedzą :)
Czekam z niecierpliwością na kontynuację. Jeśli będzie. Bo WIADOMO CO :)
Dawno mnie nic tak nie ubawiło jak ten audioserial :) Choćby dla niego warto wykupić sobie na jeden miesiąc dostęp do pewnego serwisu (nazwy nie podaję, bo reptilianie są czujni), żeby dostać w pigułce to, co najlepsze, a ukryte pod folią :)
Świetne aktorstwo, rewelacyjna satyra, proszę korzystać póki nie zakażą, gdy się dowiedzą :)
Czekam z niecierpliwością na...
2025-03-01
Takie mamy czasy, że pewne historie MUSZĄ powstać, zapewne przy "delikatnych" sugestiach wydawnictwa...
Ale w tym przypadku wyszło na dobre, czyli książka, która nie jest ani rewelacyjna, ani słaba. Typowy prequel przyzwoitej jakości, na który ciężko narzekać. No bo w sumie po co? Andrzej Sapkowski jest Andrzejem Sapkowskim, tylko że starszym, a Wiedźmin Wiedźminem, tylko że młodszym :) Fajnie, że obaj się dogadują i potrafią stworzyć ciekawe i wciąż krwawe historie.
Takie mamy czasy, że pewne historie MUSZĄ powstać, zapewne przy "delikatnych" sugestiach wydawnictwa...
Ale w tym przypadku wyszło na dobre, czyli książka, która nie jest ani rewelacyjna, ani słaba. Typowy prequel przyzwoitej jakości, na który ciężko narzekać. No bo w sumie po co? Andrzej Sapkowski jest Andrzejem Sapkowskim, tylko że starszym, a Wiedźmin Wiedźminem, tylko...
2025-09
Tak jak pierwszy tom cyklu był trochę męczącym prologiem, ściśle umiejscowionym w dziwnych realiach z pogranicza fantasy i westernu, tak drugi to już zupełnie inna bajka. Również nie dla dzieci :)
Pierwszym zaskoczeniem jest pojawiający się "nasz" świat. Oczywiście plugawy i brudny, jak to u Kinga. Staje się on alternatywną rzeczywistością wobec tej, w której żyje (a w sumie próbuje łapać resztki życia) Roland. Im dalej, tym bardziej wszystko się ze sobą miesza i uzupełnia, również bohaterowie. Bardzo ciekawe i oryginalne - brawo.
A to przerażające "ty-ty-tu?", które "wydają" z siebie ogromne, mordercze kraby, zostało ze mną na długo :)
Tak jak pierwszy tom cyklu był trochę męczącym prologiem, ściśle umiejscowionym w dziwnych realiach z pogranicza fantasy i westernu, tak drugi to już zupełnie inna bajka. Również nie dla dzieci :)
Pierwszym zaskoczeniem jest pojawiający się "nasz" świat. Oczywiście plugawy i brudny, jak to u Kinga. Staje się on alternatywną rzeczywistością wobec tej, w której żyje (a w...
2025-08
Jako "od zawsze" wielki fan Stephena Kinga, tak samo "od zawsze" udawałem, że nie widzę serii "Mroczna Wieża". Jakoś estetyka opowieści o rewolwerowcu do mnie nie przemawiała. No ale w końcu się przemogłem, w czym pomogło mi świetne opowiadanie "Siostrzyczki z Elurii" przeczytane gdzieś mimochodem, a będące już częścią pierwszego tomu. Postanowiłem zacząć tę dziwną przygodę.
No i... jest specyficznie. Intrygujące połączenie świata westernu, fantasy i horroru to na pewno pomysł oryginalny. A czy godny polecenia? Okaże się, gdy w końcu przebrnę przez wszystkie tomy.
Ten pierwszy to zaskoczenie nieoczywistością. Nie wiemy, w jakim jesteśmy świecie, jaki mamy czas, no i najważniejsze - o co w tym wszystkim chodzi? :) Poznajemy dzieciństwo Rolanda i zaczynamy podróż, która zostaje w głowie, ale też niespecjalnie zachęca do zbyt szybkiej jej kontynuacji. To książka, która zarówno męczy, jak i wciąga. Paradoks godny Kinga :)
Miłośnicy prozy Autora chyba jednak powinni przeczytać. Miłośnicy dark fantasy również. Cała reszta - zdecydowanie niekoniecznie.
Jako "od zawsze" wielki fan Stephena Kinga, tak samo "od zawsze" udawałem, że nie widzę serii "Mroczna Wieża". Jakoś estetyka opowieści o rewolwerowcu do mnie nie przemawiała. No ale w końcu się przemogłem, w czym pomogło mi świetne opowiadanie "Siostrzyczki z Elurii" przeczytane gdzieś mimochodem, a będące już częścią pierwszego tomu. Postanowiłem zacząć tę dziwną...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11
Co się stanie, gdy połączy się siły i umiejętności dwóch bardzo dobrych pisarzy? Gniot. Okrutny gniot.
Niestety, ta książka to jedno z największych zaskoczeń in minus ostatnich lat. Pomysł niby dobry, początek nawet przyzwoity, a potem... o matko, jakie tandetne połączenie humoru rodem z polskich współczesnych kabaretów (już samo to przeraża) ze średnio atrakcyjną fabułą, a wszystko w niby śmiesznym bytomskim sosie.
W sumie trochę ratuje całość jedynie zakończenie. I może kilka dobrych żartów, będących wyjątkiem od reguły.
Dawno nic mnie tak nie zmęczyło. Tylko ostrzegam :)
Co się stanie, gdy połączy się siły i umiejętności dwóch bardzo dobrych pisarzy? Gniot. Okrutny gniot.
Niestety, ta książka to jedno z największych zaskoczeń in minus ostatnich lat. Pomysł niby dobry, początek nawet przyzwoity, a potem... o matko, jakie tandetne połączenie humoru rodem z polskich współczesnych kabaretów (już samo to przeraża) ze średnio atrakcyjną fabułą,...
Zanim powstały pewne azjatyckie seriale, które podbiły świat perspektywą rywalizacji na śmierć i życie, był Richard Bachman. To znaczy Stephen King. A pewnie one częściowo były inspirowane jego pomysłem z "Wielkiego Marszu".
On sam jest tak samo przerażający, jak i prosty: setka chłopaków wyrusza w drogę przed siebie, a wygrać może tylko jeden: ten który przeżyje. Czyli nie dostanie "czerwonej kartki". Wszystko pod patronatem państwa, wśród kamer i wiwatujących tłumów.
Autor znakomicie buduje atmosferę i pokazuje jak łatwo stać się obojętnym na zło - zapewne nie tylko ja czułem różnicę w wewnętrznych emocjach pomiędzy pierwszą śmiercią a tą liczoną w dziesiątkach. Każda kolejna egzekucja stawała się coraz bardziej "normalna". Mistrzostwo. Jedynie zakończenie trochę mnie rozczarowało, ale zapewne takie było założenie.
Sam nie wiem dlaczego - jako miłośnik Kinga - nie przeczytałem tej książki dawno temu (zmotywowałem się przed obejrzeniem ekranizacji - to dopiero przede mną). Ale może i dobrze, bo jako osoba względnie dojrzała lepiej widzę pokazane w niej pewne uniwersalne totalitarne mechanizmy oraz przerażającą psychologię tłumu, które niestety są niezmienne od wieków.
Zanim powstały pewne azjatyckie seriale, które podbiły świat perspektywą rywalizacji na śmierć i życie, był Richard Bachman. To znaczy Stephen King. A pewnie one częściowo były inspirowane jego pomysłem z "Wielkiego Marszu".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOn sam jest tak samo przerażający, jak i prosty: setka chłopaków wyrusza w drogę przed siebie, a wygrać może tylko jeden: ten który przeżyje. Czyli...