-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Biblioteczka
Splot różnych wydarzeń sprawia, że Autora trafia do królestwa umbry, gdzie musi odbyc karę i spędzić 500 lat.
Postanawia wykorzystać ten czas i odnaleźć duszę siostry.
Jednak na drodze staje jej Król Potworów - Caius.
Od pierwszych chwil bohaterowie darzą się głęboką niechęcią, a jednak jakaś niewytłumaczalna siła nieustannie przyciąga ich ku sobie.
Czy Aurora stanie się największą słabością Króla?
Czy uda się pomścić jej siostrę? Jakie tajemnice skrywa Król Umbry?
Odpowiedź na te pytania (i o wiele wiecej!) znajdziecie w świetnej powieści romantasy „Król Umbry”.
Mam nadzieję, że będziecie się bawić tak dobrze na tej książce, jak ja.
Bardzo podobała mi się stworzona kraina oraz motyw znamion, które nadają moce.
Jedyne co zaczęło mnie drażnić w pewnym komencje to ilość spicy scen. Tak, wiedziałam, że to romantasy, że jest spicy, ale w pewnym momencie tych scen było po prostu za dużo.
Kolejną rzeczą, która mnie trochę „ubodła” to była reakcja głównej boaterki na informacje ze strony 202/203. Liczyłam na jakieś zdumienie, szok, złość, a ona po prostu przyjęła to do wiadomości i była z tym „okej”.
Mimo lekkich wad, na pewno sięgnę po drugi tom jak się pojawi, ponieważ historia jest interesująca.
Splot różnych wydarzeń sprawia, że Autora trafia do królestwa umbry, gdzie musi odbyc karę i spędzić 500 lat.
Postanawia wykorzystać ten czas i odnaleźć duszę siostry.
Jednak na drodze staje jej Król Potworów - Caius.
Od pierwszych chwil bohaterowie darzą się głęboką niechęcią, a jednak jakaś niewytłumaczalna siła nieustannie przyciąga ich ku sobie.
Czy Aurora stanie się...
„Nie ma tego złego” to kolejna powieść z uniwersum „Diabeł ubiera się u Prady”.
Muszę przyznać, że na tej części bawiłam się najlepiej.
Dlaczego? Ponieważ ta część jest najbardziej „życiowa”.
W tym tomie poznajemy trzy kobiety: Karolinę, Emily i Miriam, każda z nich ma inne cele w życiu, inne kariery oraz inne…problemy.
Pewien incydent sprawił, że ich ścieżki się skrzyżowały i już nic nigdy nie było takie same.
W tym tomie dzieje się naprawdę wiele, a całą historię poznajemy z perspektywy każdej bohaterki.
Czytając historię Karoliny możemy zobaczyć jak wygląda życie na świeczniku - jako żona senatora i była modelka, Karolina ciągle musi dbać o dobry wizerunek. Pewnego dnia całe jej życie lega w gruzach, a wszystko przez bezpodstawne oskarżenie oraz powielanie plotek przez media.
Załamana kobieta postanawia zadzwonić do swojej jedynej przyjaciółki.
Miriam, kobieta która bez wahania postanowiła pomóc załamanej Karolinie - była prawniczką, która porzuciła karierę na rzecz wychowywania trójki dzieci oraz zajmowania się domem. Tymczasowo udzielała ona pokoju swojej drugiej przyjaciółce - Emily, która postanowiła wraz z Miriam pomóc Karolinie.
Emily - bezdzietna karierowiczka, w Hollywood zajęła się gaszeniem pożarów w życiu medialnym gwiazd. Była osobą do zadań specjalnych, która z najgorszego charakteru potrafiła wykuć medialnego Anioła.
Powyższe kobiety pokazują, jaka sila drzemie w damskiej przyjaźni, odkrywają przed nami tajemnicę „pięknych i bogatych” pokazując, że właśnie Ci, mają najwięcej sekretów - od romansów, po ukrywanie przeszłości.
Wśród dram znajdują czas na przyjaźń i opracowanie solidnego planu zemsty…
Jeśli szukasz lekkiej lektury, przy której nie tylko się pośmiejesz, ale i znajdziesz powowod do refleksji, to „Nie ma tego złego” nada się w sam raz.
„Nie ma tego złego” to kolejna powieść z uniwersum „Diabeł ubiera się u Prady”.
Muszę przyznać, że na tej części bawiłam się najlepiej.
Dlaczego? Ponieważ ta część jest najbardziej „życiowa”.
W tym tomie poznajemy trzy kobiety: Karolinę, Emily i Miriam, każda z nich ma inne cele w życiu, inne kariery oraz inne…problemy.
Pewien incydent sprawił, że ich ścieżki się...
„Córka z Norwegii” to 7 tom z serii utracone córki.
Podobnie jak w poprzednich tomach, także i tutaj fabuła toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych - w przeszłości i teraźniejszości. W tej drugiej kolejna bohaterka otrzymuje tajemnicze pudełko, skrywające sekrety jej rodzinnej historii.
Tym razem poznajemy Charlotte oraz losy jej babci, Amalie.
Czy nasza bohaterka zdecyduje się na pozostanie w rodzinnej Norwegii i posłucha głosu serca? Czy podda się i opuści swój kraj raz na zawsze, rezygnując tym samym z miłości swojego życia?
Sięgając po tę powieść, miałam ogromne oczekiwania - zwłaszcza że podczas lektury „Córki z Argentyny” przeżywałam prawdziwy emocjonalny rollercoaster i liczyłam, że tym razem będzie podobnie.
Jednak się myliłam.
Niestety, w tej historii zabrakło mi jakichkolwiek emocji. Bohaterowie nie mieli w sobie tego „czegoś”, byli nie tylko mało interesujący, ale też zupełnie pozbawieni chemii. Między nimi po prostu nie iskrzyło, a relacje, które powinny poruszać, pozostały dla mnie obojętne.
Rzadko zdarza się, by książka nie wywołała we mnie absolutnie żadnych uczuć. Tym razem jednak podczas lektury ani razu się nie wzruszyłam, nie uśmiechnęłam, nie poczułam napięcia czy ekscytacji.
Szkoda, bo potencjał tej historii był naprawdę duży, a sam pomysł zapowiadał coś wyjątkowego. Niestety, dla mnie była to jedna z tych książek, które szybko ulatują z pamięci nie zostawiając po sobie śladu.
„Córka z Norwegii” to 7 tom z serii utracone córki.
Podobnie jak w poprzednich tomach, także i tutaj fabuła toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych - w przeszłości i teraźniejszości. W tej drugiej kolejna bohaterka otrzymuje tajemnicze pudełko, skrywające sekrety jej rodzinnej historii.
Tym razem poznajemy Charlotte oraz losy jej babci, Amalie.
Czy nasza bohaterka...
Witamy ponownie w Culver City!
Nie ukrywam, czekałam na tom 3 z wielka nadzieją na to, że tu w końcu akcja się rozkręci, że dostaniemy coś więcej niż „lekkie” emocjonalne rozchwianie głównej bohaterki, dla której byłam wyjątkowo pobłażliwa, JEDNAK, trochę przed połową książki dopadł mnie kryzys.
I to ogromny.
Panna Clark na tym etapie była już nie do zniesienia.
Niestety.
Dotarliśmy do senior year a autorka nie daje nam żadnego rozwoju jej postaci. Vic dalej jest ogromnie niezdecydowana i w jej postanowieniach jest 0 stanowczości.
I na tym etapie jedynie te „czarne tęczówki” trzymały mnie przy tym, aby się nie poddać i dotrzeć do końca trzeciego tomu.
W tym tomie ciężko już bronić jej postaci, która chce „dojrzałego związku” ale ciągle się obraża i nie wyjaśnia trapiących jej problemów z obiektem jej westchnień.
Mimo kryzysu, postanowiłam chwilę odpocząć i podjąć się przeczytania drugiej połowy książki.
Czy było warto?
Tak.
W drugiej połowie książki otrzymujemy już odpowiedź na kilka pytań, które zadaje sobie Vic, a kolejna tajemnica jest już za horyzoncie.
No końcówka powieści…
Powiem tylko tak - Nathaniel stanął na wysokości zadania i zostawił nas z niezłym zakończeniem. Radze od razu kupić sobie 4 tom, bo po TYM zdaniu nie będziecie w stanie długo wytrzymać bez kontynuowania tej historii…
Witamy ponownie w Culver City!
Nie ukrywam, czekałam na tom 3 z wielka nadzieją na to, że tu w końcu akcja się rozkręci, że dostaniemy coś więcej niż „lekkie” emocjonalne rozchwianie głównej bohaterki, dla której byłam wyjątkowo pobłażliwa, JEDNAK, trochę przed połową książki dopadł mnie kryzys.
I to ogromny.
Panna Clark na tym etapie była już nie do...
Po pierwszym tomie, w którym de facto nie działo się zbyt wiele, przeszłam od razu do tomu drugiego.
Tu nie tylko relacja Nathaniela i Vic trzymała mnie przy tej powieści. Tu cała grupka przyjaciół sprawiła, że chce zostać z nimi na dłużej.
Drugi tom jest już znacznie intensywniejszy - Shey i Vic nie do końca sami są pewni tego, kim dla siebie są, a odkrywanie tego nie jest prostą drogą (ale czy cokolwiek co jest związane z sheyem jest proste?), mamy tu już więcej akcji, tajemnic i kilka wskazówek, co do tego, że Vic nie znalazła się w paczce Sheya przypadkowo…
Ten tom sprawia, że naprawdę ciężko Lubiec Nathaniela i nawet jego ciemniejące tęczówki nie sprawiają, że wybaczyłabym mu rzeczy, które robi Vic. Jednak ona uparcie w niego wierzy i chce go nie tylko poznać, ale może i stać się dla niego kims więcej.
Czytając to miałam ogromny rollercoaster emocji, a to, jest czymś czego szukam w książkach. Czytając jakąś powieść pragnę się śmiać i płakać i wkurzać i Hell bezbłędnie dostarcza mi tego wszystkiego.
Czy sięgnę po kolejną część?
Oczywiście. I zrobię to jak najszybciej.
Ledwo zamknęłam drugi tom a już czuję ogromną potrzebę wrócenia do Culver City i naszej paczki bohaterów.
Po pierwszym tomie, w którym de facto nie działo się zbyt wiele, przeszłam od razu do tomu drugiego.
Tu nie tylko relacja Nathaniela i Vic trzymała mnie przy tej powieści. Tu cała grupka przyjaciół sprawiła, że chce zostać z nimi na dłużej.
Drugi tom jest już znacznie intensywniejszy - Shey i Vic nie do końca sami są pewni tego, kim dla siebie są, a odkrywanie tego nie...
Mówią, że stara miłość nie rdzewieje…
„Zemsta ubiera się u Prady” to kontynuacja bestselleru „diabeł ubiera się u Prady” i opowiada dalsze losy Mirandy Priestly i dwóch jej (byłych) asystentek: Andy i Emily, które po odejściu od „diabła” postanawiają połączyć siły i założyć magazyn o modzie ślubnej. Dziewczyny świetnie wyczuły rynek i odniosły ogromny sukces.
I to pierwszy raz w życiu, gdzie Andy prócz sukcesu w pracy, osiągnęła również sukces w życiu prywatnym.
Opiekuńczy mąż, cudowna przyjaciółka i…niespodzianka, sprawiły, że Andy poczuła się szczęśliwa.
Jednak jak to w życiu bywa, sielanka nie mogła trwać długo i pewna ofertą wykupu firmy niszczy wszytko na co Andy tak długo pracowała.
Zostaje sama z córką i układa sobie życie na nowo.
I nagle spotyka JEGO. Czy to możliwe, by dawną miłość nigdy tak naprawdę nie wygasła?
Ten tom podobał mi się bardziej, niż tom 1, który jest tak znany. Dlaczego? Tu prócz pracy, przynajmniej coś się dzieje. Są pewne wydarzenia, które sprawiają, że serce czytelnika bije szybciej.
W tej części pojawia się znacznie więcej emocji, a przemiana głównej bohaterki z nieśmiałej dziewczyny, która obawiała się sprzeciwu, w dojrzałą kobietę umiejącą zawalczyć o swoje, jest naprawdę zachwycająca.
No i nie powiem, nie przypuszczałam, że do tej fabuły powróci pewna postać z przeszłości Andy - ale bardzo mi się to podobało!
To zakończenie książki sprawiło, że mam wielką ochotę poznać zakończenie tej trylogii, więc pora zasiąść i przeczytać tom 3.
Mówią, że stara miłość nie rdzewieje…
„Zemsta ubiera się u Prady” to kontynuacja bestselleru „diabeł ubiera się u Prady” i opowiada dalsze losy Mirandy Priestly i dwóch jej (byłych) asystentek: Andy i Emily, które po odejściu od „diabła” postanawiają połączyć siły i założyć magazyn o modzie ślubnej. Dziewczyny świetnie wyczuły rynek i odniosły ogromny sukces.
I to...
Fabułę tej książki jak i filmu zna już chyba każdy, więc co sprawiło, że postanowiłam do niej wrócić?
Po pierwsze wznowienie tej serii przez Wydawnictwo Albatros.
Kolory tych wznowień są tak przecudowne, że nie wyobrażałam sobie nie mieć tych wydań na swojej biblioteczce.
No i tym samym zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę znam film, a nigdy nie przeczytałam całej trylogii.
I postanowiłam to zmienić.
To nie jest książka, w której fabuła porywa swoją nieprzewidywalnością, plot twistami czy niesamowitą miłością między bohaterami.
W tej powieści odnajdziemy wiele trafnych i przenikliwych obserwacji dotyczących pracy w prestiżowym środowisku oraz funkcjonowania wśród ludzi pięknych i sławnych. Autorka porusza takie kwestie jak wspinanie się po szczeblach kariery, relacje zawodowe, ambicje, trudne wybory, a także odsłania kulisy fascynującego świata mody.
Książka, w przeciwieństwie do filmu, ukazuje ten świat bardzo szczegółowo.
Ten tytuł sprawdzi się idealnie dla osób poszukujących lekkiej, przyjemnej lektury, a także dla wszystkich, którzy z sentymentem wracają do historii „Diabeł ubiera się u Prady” i chcieliby ponownie zanurzyć się w tym świecie, poznając jego mniej oczywiste kulisy. To opowieść, która nie tylko bawi, ale też skłania do refleksji nad ceną sukcesu, ambicją i tym, co w życiu naprawdę ma znaczenie — dzięki czemu na długo pozostaje w pamięci czytelnika.
Fabułę tej książki jak i filmu zna już chyba każdy, więc co sprawiło, że postanowiłam do niej wrócić?
Po pierwsze wznowienie tej serii przez Wydawnictwo Albatros.
Kolory tych wznowień są tak przecudowne, że nie wyobrażałam sobie nie mieć tych wydań na swojej biblioteczce.
No i tym samym zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę znam film, a nigdy nie przeczytałam całej...
Czy to jest literacki majstersztyk? A no nie.
Ale czy to buja?
A no tak.
Co znajdziemy w „start a fire. Runda pierwsza”?
Bohaterów, którzy są niedojrzali emocjonalnie (ale kto był w wieku 17-20lat?), długie opisy (główna bohaterka potrafi w swojej głowie rozwodzić się na dziesiątki stron, ale jak już wczujemy się w tą historię, to przynamniej po sobie zauważyłam, że przestaje to razić w ocz) oraz wspomnienie „czarnych tęczówek Sheya” jedyne tysiąc razy.
Ale czy to mnie odrzuciło od czytania tej historii?
A no gdzie tam.
Napięcie pomiędzy bohaterami od początku tej powieści jest takie, że mam ochotę bić brawo przy każdej scenie, gdy ich nosy zbliżają się do siebie.
Ich drażnienie się ze sobą nawzajem - coś co bawi a jednocześnie sprawia, że robi się cieplutko na serduchu wspominając „stare czasy”.
W życiu nie sądziłam, że tak wkręcę się w fabułę, ale ta historia ma po prostu w sobie TO COŚ, co sprawia, że emocjonalnie wiążesz się z bohaterami na dobre i na złe.
Mimo iż pierwszy tom ma sporo minusów, to bawiłam się na nim genialnie i nie mogę przestać myśleć o tej historii - i to właśnie sprawia, że jakaś książka jest dla mnie 5/5.
Moja ciekawość co wydarzy się w następnych tomach jest tak niezdrowa jak relacja głównych bohaterów.
Jeśli potrafisz po prostu się dobrze bawić, a nie tylko doszukiwać mankamentów - to szczerze polecam „Trylogię hell”, nim doczytasz pierwszy tom do końca, już będziesz miał/a obsesje na punkcie głównych bohaterów.
Czy to jest literacki majstersztyk? A no nie.
Ale czy to buja?
A no tak.
Co znajdziemy w „start a fire. Runda pierwsza”?
Bohaterów, którzy są niedojrzali emocjonalnie (ale kto był w wieku 17-20lat?), długie opisy (główna bohaterka potrafi w swojej głowie rozwodzić się na dziesiątki stron, ale jak już wczujemy się w tą historię, to przynamniej po sobie zauważyłam, że...
Madison i Cássio planują wedrzeć się do zamku, w którym panuje zamknięta impreza.
Plan jest prosty, każdej nich ma za zadanie dotrzeć do jednej osoby, aby móc postawić ultimatum i uratować tym samym życie Cássio.
Jednak ich plan ma luki, przez które wszystko lega w gruzach i tym samym rodzeństwo zostaje w brutalny sposób rozdzielone Cássio znika a Madison zostaje w zamku, by odpłacić dług.
Staje się zabawką Lordów, która niejednokrotnie sama czerpie z tego przyjemność… Czy to możliwe by lubić pewną rzecz i jej pragnąć, a jednocześnie nie chcieć się jej oddać?
A do całej sytuacji dochodzi tajemnicy mężczyzna, który daje jej propozycję nie do odrzucenia…
Madison gra w bardzo niebezpieczną grę… pytanie tylko: czy zdoła z niej wyjść cało i uratuje brata?
„Dark castle” to spicy RH dark, który przyciągnął moją uwagę dość odważną fabułą.
Więc zaczynając od dość oczywistej sprawy - tak, mamy tu spicy sceny i to dość sporo, tak, jest to RH, więc w tych scenach rzadko bierze udział dwójka ludzi…przeważnie jest ich więcej ;)
Czy są hot? Według mnie tak, przede wszystkim brak tu cringowych słow, a to się ceni.
Jednak historia nie opiera się tylko na jednym temacie.
Znajdziemy tu znacznie więcej, bowiem fabuła kręci się również wokół zemsty, mor_der_tw i wielu tajemnic.
Będziemy świadkiem tajnych układów oraz poszukiwań ukochanego brata głównej bohaterki.
A historia kończy się tak, że będziecie przebierać nóżkami w oczekiwaniu na drugi tom.
Myślę, że po tym wszystkim co przeczytaliście, dość jasne jest to, że polecam wam tę historię, jeśli szukacie naprawdę mocnych wrażeń.
Madison i Cássio planują wedrzeć się do zamku, w którym panuje zamknięta impreza.
Plan jest prosty, każdej nich ma za zadanie dotrzeć do jednej osoby, aby móc postawić ultimatum i uratować tym samym życie Cássio.
Jednak ich plan ma luki, przez które wszystko lega w gruzach i tym samym rodzeństwo zostaje w brutalny sposób rozdzielone Cássio znika a Madison zostaje w zamku,...
Luka - 35 letni mężczyzna, który stara się wychowywać i chronić córkę, nad która sprawuje pełną opiekę po tym, jak rozwiódł się ze swoją żoną, która przekroczyła wiele granic w związku.
Teraz ma zostać głową mafijnej rodziny, ale żeby zdobyć pełne poparcie musi się ożenić…znowu.
Jednak tym razem ma być to wnuczka samego szefa.
Isabella do tej roli była przygotowywana całe swoje 19 letnie życie.
Czy tych dwoje ma szansę stworzyć związek, który będzie na tyle silny, aby przetrwać w tym brutalnym świecie?
Ruined scars to książka, która sprawiła, że polubiłam się z motywem aranżowanego małżeństwa.
Gdy odkrywamy całą prawdę, która się kryje za decyzją dziadka Isabelli, ta relacja nigdy już dla nas nie będzie taka sama.
Przyznam szczerze, że tego plot twistu się nie spodziewalam.
Dużym plusem tej powieści jest też ukazanie bohaterki, która ma problem ze swoim wyglądem, a który jest idealny dla jej partnera.
To jak Luka kochał umysł i ciało swojej żony, było bardzo urocze.
Ten tom wydaje mi się również mniej brutalny niż poprzednie i może na to wpływać utrata pamięci jednego z bohaterów.
Także dostajemy tu więcej romansu, a nizeli mafii moim zdaniem.
Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Osobiście jestem zakochana w tej 12 tomowej serii.
Luka - 35 letni mężczyzna, który stara się wychowywać i chronić córkę, nad która sprawuje pełną opiekę po tym, jak rozwiódł się ze swoją żoną, która przekroczyła wiele granic w związku.
Teraz ma zostać głową mafijnej rodziny, ale żeby zdobyć pełne poparcie musi się ożenić…znowu.
Jednak tym razem ma być to wnuczka samego szefa.
Isabella do tej roli była przygotowywana całe...
Rok 1998 zmienił na zawsze życie trójki przyjaciół.
Konsekwencje jednego wieczora prześladują ich nawet w dorosłym życiu.
Jednak Alex postanawia, że już dłużej tak żyć nie będzie.
Sytuacja wymaga, aby przeprowadził się spowrotem do rodzinnego miasteczka, gdzie musi zaopiekować się chorą matką.
Los sprawia, że spotyka tam swoją dawną miłość, która daje mu jeszcze więcej powodów, aby się tam osiedlić i zapomnieć o tym, co się kiedyś wydarzyło.
I gdy już wszystko jest na dobrej drodze, do tego, aby mógł żyć spokojnie, jego matka mówi jedno zdanie, które zmienia jego cały świat.
Dlaczego właśnie teraz, wychodzą na jaw kolejne fakty dotyczące roku 1998? W co wplątana jest jego rodzina?
Tak wiele pytań…
I aby znaleźć na nie odpowiedź, serdecznie zapraszam do lektury „nikomu ani słowa”.
Muszę przyznać, że imponuje mi liczba plot twistów, które autorka wplotła w tę historię.
Mamy tu świetny balans pomiędzy tajemnicą a emocjami.
Różnorodność bohaterów dodatkowo podkręca dynamikę i sprawia, że trudno przewidzieć, kto odegra kluczową rolę. Często miałam tak, że wracałam myślami do bohaterów, do ich wyborów i do momentów, w których fabuła nagle skręca w zupełnie nieoczekiwaną stronę.
Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron, a klimat świetnego thrillera czuć tu na każdym kroku.
Więc jeśli szukacie historii, która poruszy Waszą wyobraźnię, podbije tętno i dostarczy świetnej, pełnej emocji rozrywki, to zdecydowanie trafiliście na idealny tytuł. To thriller, który po prostu warto poznać.
Rok 1998 zmienił na zawsze życie trójki przyjaciół.
Konsekwencje jednego wieczora prześladują ich nawet w dorosłym życiu.
Jednak Alex postanawia, że już dłużej tak żyć nie będzie.
Sytuacja wymaga, aby przeprowadził się spowrotem do rodzinnego miasteczka, gdzie musi zaopiekować się chorą matką.
Los sprawia, że spotyka tam swoją dawną miłość, która daje mu jeszcze więcej...
Dawno nie czytałam tak nudnej książki…
Dawno nie czytałam tak nudnej książki…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Margot Clair jest perfekcyjna Panią domu i żoną kandydata na burmistrza z którym mają dwójkę cudownych dzieci.
Jednak ta cudowna rodzina skrywa więcej sekretów niż widać to na pierwszy rzut oka.
I nagle wszystko zaczyna się walić jak domek z kart, gdy Margot znika w biały dzień i nikt nie może jej odnaleźć…
Czy to porwanie? Czy kobieta postanawia uciec i zostawić za sobą wszystkie tajemnice, które niszczą ją dzień po dniu?
Sięgnijcie po „Co się stało z Margot Clair?” I przekonajcie się sami.
Ja to zrobiłam i nie żałuję. Historia jest bardzo fajnie napisana i nic tu nie jest takim jakie się wydaje.
Byłam w szoku, ile tajemnic autorka zdołała umieścić w tej powieści.
Gdy już myślałam, że wszystkie karty zostały odkryte, to nagle światło dziennie ujrzała kolejna tajemnica i kolejna… a to sprawiało, że nie mogłam odłożyć książki, dopóki nie poznam odpowiedzi na to jedno, najważniejsze pytanie.
Także jeśli lubicie książki pełne napięcia, zwrotów akcji i sekretów, które odkrywa się krok po kroku, ta powieść będzie strzałem w dziesiątkę.
Margot Clair jest perfekcyjna Panią domu i żoną kandydata na burmistrza z którym mają dwójkę cudownych dzieci.
Jednak ta cudowna rodzina skrywa więcej sekretów niż widać to na pierwszy rzut oka.
I nagle wszystko zaczyna się walić jak domek z kart, gdy Margot znika w biały dzień i nikt nie może jej odnaleźć…
Czy to porwanie? Czy kobieta postanawia uciec i zostawić za sobą...
Jestem bardzo wdzięczna za egzemplarz recenzencki, ale niestety zakończenie tej trylogii nie było dla mnie interesujące. Nie mogę powiedzieć, że dobrze bawiłam podczas czytania tej historii. I choć żałuję, że nie mogę podzielić się bardziej pozytywną opinią, tym razem ta powieść po prostu do mnie nie trafiła.
Pierwsze dwa tomy oceniłam na 3/5 – może nie były porywające, ale nadal calkiem „spoko”. Lubię styl autorki i mam do niej duży sentyment, zwłaszcza po Królestwach Nyaxii, które potrafiły mnie wciągnąć bez reszty.
Nowelka „zabić wampirzego najezdzce” znalazła się w moim top 3 w zeszłym roku i uwielbiam ją do granic możliwości. Tym bardziej zaskoczyło mnie, jak inna była ta trylogia, która wyszła spod tego samego pióra.
No ale czym zraził mnie do siebie trzeci tom serii „wojna straconych serc”, czyli „matka śmierci i świtu”?
Moim zdaniem powieść bardzo się przeciąga – pojawia się mnóstwo długich, często zbędnych opisów, które wybijały mnie z rytmu czytania. O ile pierwszy i drugi tom były dla mnie interesujące – szczególnie droga bohaterki od niewolnictwa do miejsca, w którym się znalazła – tak trzeci tom znacząco stracił moje zainteresowanie.
Najbardziej zależało mi na tym, by dowiedzieć się, jak zakończy się jej historia z Maxem oraz jaki będzie finał wojny. W tego typu wątkach zwykle pojawia się napięcie i oczekiwanie na moment, w którym szala zwycięstwa przechyli się na jedną ze stron – tutaj niestety tego zabrakło. Zamiast emocji pojawiło się znużenie.
Miałam momenty, w których czytałam jedną stronę kilka razy, bo przez nadmiar opisów trudno było mi skupić się na samej fabule i rejestrować wydarzenia.
Gdyby trzeci tom był krótszy, całość mogłaby wypaść znacznie lepiej.
Jestem bardzo wdzięczna za egzemplarz recenzencki, ale niestety zakończenie tej trylogii nie było dla mnie interesujące. Nie mogę powiedzieć, że dobrze bawiłam podczas czytania tej historii. I choć żałuję, że nie mogę podzielić się bardziej pozytywną opinią, tym razem ta powieść po prostu do mnie nie trafiła.
Pierwsze dwa tomy oceniłam na 3/5 – może nie były porywające, ale...
Czy Twoje brwi mogą skrywać jakiś sekret?
Hannah jest specjalistką od mimiki twarzy. Jest do tego stopnia uczulona na wszystkie związane z ludźmi emocje, że nie jest nawet w stanie patrzeć na swoje odbicie w lustrze.
Jednak w najtragiczniejsza w jej życiu noc dokonuje czegoś, o co nigdy by siebie nie podejrzewała.
Ale czy to aby na pewno Hannah dokonała tych wszystkich straszliwych rzeczy?
Nagranie, które puszcza jej Blankenthal wszystko na to wskazuje, jednak kobieta nic nie pamięta, a na dodatek tego okazuje się, że została porwana przez okropnego psychopatę.
Hannah podejmuje decyzję - musi odzyskać wspomnienia i odnaleźć syna oraz udowodnić przede wszystkim samej sobie, że to nie ona zabiła.
Ale jak tego dokonać uciekając przed policją nie wiedząc nawet komu może zaufać?
I dlaczego jej porywaczowi również zależy na tym, by odzyskała pamięć?
„Mimika” to druga powieść Sebastiana Fitzka, którą czytałam i muszę przyznać, że wciągnęła mnie dosłownie od pierwszych zdań. Wtęp do tej historii zmrozi wam krew w żyłach, a im dalej brniemy w powieść, tym akcja robi się jeszcze ciekawsza.
Już dawno żadnemu autorowi nie udało się mnie zmylić aż tyle razy. Gdy dotarłam do zakończenia powieści, nie mogłam uwierzyć, że to tak właśnie się rozegrało!
Tutaj plot twist nie goni kolejny plot twist.. tu cała książka jest jak jeden, wielki plot twist.
Muszę też wspomnieć o bardzo fajnym zabiegu, który został wprowadzony w książce - dosłownie na jednej stronie, w jednym momencie możemy czytać 2 punkty widzenia - Hannah oraz Blankenthal i ten drobny zabieg spowodował iż jeszcze bardziej wtopiłam się w fabułę i dosłownie oczami wyobraźni widziałam odgrywające się tam sceny.
Bardzo korzystne dla fabuły jest również to, że poznajemy ją w pewnych momentach nie tylko od strony Hannah.
Generalnie jest to powieść, która dostarczyła mi mnóstwa szokujących momentów, emocji, które sprawiały, że nie potrzebowałam sięgać po kawę podczas i po przeczytaniu książki.
Polecam każdemu miłośnikowi thrillerów psychologicznych.
Czy Twoje brwi mogą skrywać jakiś sekret?
Hannah jest specjalistką od mimiki twarzy. Jest do tego stopnia uczulona na wszystkie związane z ludźmi emocje, że nie jest nawet w stanie patrzeć na swoje odbicie w lustrze.
Jednak w najtragiczniejsza w jej życiu noc dokonuje czegoś, o co nigdy by siebie nie podejrzewała.
Ale czy to aby na pewno Hannah dokonała tych wszystkich...
„Four ruined realms” opowiada dalsze losy pięciorga bohaterów, które następują po „pięć pękniętych ostrzy”.
Tym razem nie tylko mają zadanie do wykonania, ale muszą sobie nawzajem zaufać, by móc sprostać wszystkim trudnością, które czekają na nich po drodze. Tylko jak to zrobić, skoro tak naprawdę wszyscy nawzajem siebie okłamywali?
Czy wszystkie problemy, którym muszą stawić czoła, sprawia, że na nowo będą traktować siebie nawzajem jak sprzymierzeńców a nie wrogów? Czy uda się powstrzymać króla Joona i tym samym uratować wszystkich, na których im zależy?
Czy odkryte tajemnice poróżnią ich na tyle, aby rozbić tą wyjątkową grupkę przyjaciół?
Och, co to była za historia!
Muszę przyznać, że pierwszy tom tej trylogii jakoś specjalnie mnie nie zachwycił.
Ale dałam się namówić na przeczytanie drugiego i uwaga - nie żałuję!
Po 1 akcja w drugim tomie wydaje mi się o wiele ciekawsza, napięcie, jakie jest pomiędzy bohaterami, którzy nie ufają sobie nawzajem, momentami przechodzi na czytelnika i miałam już wrażenie, że i ja podejrzewam każdego o zdradę.
Po drugie - plot twisty! Byłam w szoku nie raz i nie dwa.
Plot twisty w tej powieści są naprawdę na najwyższym poziomie.
I po trzecie - zakończenie. Zostawia Cię w takim punkcie, że od razu chcesz przejść do trzeciego tomu, aby poznać dalsze losy Aeri, Sory i…chłopaków.
Jest to tego rodzaju przygodówka, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w ogromnych emocjach do samego zakończenia.
Także, czy polecam? Oczywiście, mało tego, radzę kupić sobie od razu trzeci tom, byście mogli płynnie przejść do dalszego czytania historii ;)
„Four ruined realms” opowiada dalsze losy pięciorga bohaterów, które następują po „pięć pękniętych ostrzy”.
Tym razem nie tylko mają zadanie do wykonania, ale muszą sobie nawzajem zaufać, by móc sprostać wszystkim trudnością, które czekają na nich po drodze. Tylko jak to zrobić, skoro tak naprawdę wszyscy nawzajem siebie okłamywali?
Czy wszystkie problemy, którym muszą...
Wampiry, które nie piją ludzkiej krwi - hit czy kit?
„Śmiertelna królowa”, czyli świat ludzi i Wampirów, które nie piją ludzkiej krwi… brzmi jak zdrada gatunku czy świeży powiew w mroku?
Hit, który redefiniuje legendę, czy kit, który odbiera im cały pazur?
Powieść ta opowiada o księciu, który zdesperowany by chronić prawo do korony, postanawia wypełnić wolę wyroczni i zgadza się na poślubienie wybranej przez Siostry ludzkiej kobiety.
Ta historia zapowiadała się tak dobrze, więc jakim zdziwieniem była dla mnie informacja, że tutaj wampiry nie piją krwi a ich zęby pełnią funkcję raczej ozdobną, aniżeli „wampirzą”…
Dla mnie to bardzo niezrozumiały zabieg, ponieważ ta sytuacja jest totalnie sprzeczna z wampirzym gatunkiem…
Dosłownie odebrano jedyny element, który mówi o tym, że czytamy o wampirach…
Ale cóż, brnęłam w tą historię dalej i niestety było gorzej: można dokonać przemiany człowieka w wampira za pomocą pocałunku, podczas którego jeszcze ugryzie się ofiarę w wargę oraz wyrazi woli przemiany.
No ale halo?! Jak to ugryzie?! A no tak to - okazuje się, że kły na taką okazję mogą być PRZYGOTOWANE.
No i główna bohaterka, Calvia - dosłownie ze strony na stronę potrafi zmienić zdanie. I ja to rozumiem, można zmieniać swoje decyzje, ale tu dosłownie ona mówi raz „nie” a 4 zdania później jednak na wszystko się zgadza…
Boli mnie fakt, że zamysł na książkę był naprawdę niezły, a potem wszystko poszło tak bardzo „nie tak”….
Bo powiedzmy sobie szczerze, czy wampir bez krwi to jeszcze wampir… czy już tylko estetyczny nocny vibe?
Wampiry, które nie piją ludzkiej krwi - hit czy kit?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Śmiertelna królowa”, czyli świat ludzi i Wampirów, które nie piją ludzkiej krwi… brzmi jak zdrada gatunku czy świeży powiew w mroku?
Hit, który redefiniuje legendę, czy kit, który odbiera im cały pazur?
Powieść ta opowiada o księciu, który zdesperowany by chronić prawo do korony, postanawia wypełnić wolę wyroczni i...