-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-04-11
2026-04-09
2026-04-02
2026-03-26
2026-03-22
A co byście powiedzieli na niebezpieczny rejs po Bałtyku w pościgu za zabójczym widmem?
Co tu się dzieje?! Jak dynamicznie wszystko się zmienia! Opisy bitew na morzu są tak szaleńcze, że kartki się rozdziera. Odzież w szwach pęka. Pędzi się jak sztorm na zimnym Bałtyku, kaszlący coraz większymi bałwanami. Uszy poraża potężny ryk padających sobie w objęcia fal, oczy zasnuwa miliardy lodowatych, półprzeźroczystych kropel, ręce parzy stado zamarzających w mgnieniu oka kryształków półpłynnego srebra. Nie sposób się zatrzymać. Strzępy kartek szarpią się jak chmury na wichrze.
XVII w. Gdańsk, przez Szwedów blokujących dostęp do portu dobrobyt mieszczan jest zagrożony, a kraj odcięty od importu i eksportu. Królewska flota Zygmunta III Wazy pod dowództwem Arendta Dickmanna ma nie tylko zderzyć się ze szwedzkimi siłami, ale również odnaleźć i unieszkodliwić siejącego na morzu grozę Lewiatana. Istotę, której nikt nigdy nie widział. Historia jest tak umiejętnie przetykana fikcją, że tworzy barwny i przekonujący obraz wydarzeń.
Co to była za przygoda! Styl autora robi ogromne wrażenie. Co prawda część słownictwa związanego z żeglugą, statkami była dla mnie jak chiński język, ale wcale mi to nie utrudniało czytania. Wręcz przeciwnie, dodało nieprzeciętnego uroku powieści, oddawało ducha tamtych czasów i okoliczności, kreśliło animacje przed oczami. Postacie jak żywe, namacalne, mocno nakreślone, nie pozwalały na obojętność. Działo się tak wiele, że oderwanie od lektury groziło nerwicą.
Fantastycznie stworzony klimat, pełen niepokoju, niedomówień, czającego się mroku. Marynistyczny świat tak sugestywny, że już, już zaciągasz się na posadę majtka gotowy na zmagania nie tylko z morzem, ale i ze sobą. Niesamowicie drobiazgowo, naturalistycznie i dynamicznie opisane morskie bitwy potęgują wrażenia.
Przepięknie wydana, obszerna (590 str.), czyta się tak, że wióry lecą.
A co byście powiedzieli na niebezpieczny rejs po Bałtyku w pościgu za zabójczym widmem?
Co tu się dzieje?! Jak dynamicznie wszystko się zmienia! Opisy bitew na morzu są tak szaleńcze, że kartki się rozdziera. Odzież w szwach pęka. Pędzi się jak sztorm na zimnym Bałtyku, kaszlący coraz większymi bałwanami. Uszy poraża potężny ryk padających sobie w objęcia fal, oczy zasnuwa...
2026-03-15
Znacie twórczość Haliny Poświatowskiej?
Książka, w której znajdziecie wszystko. Książka nie tylko dla wielbicieli Haśki, dla wszystkich ciekawych życiorysu nietuzinkowego, intrygującego, naznaczonego chorobą, wyczuciem słowa, obracania w nie uczuć, poglądów, spostrzeżeń. Życie poetki nakreślone z niezwykłą precyzją, oparte na materiałach źródłowych : listach jej i bliskich, pamiętnikach, rozmowach z bliskimi, innych książkach, filmach, artykułach, archiwach. Fragmenty utworów, kartek, zdjęcia.
Kocham wiersze tej poetki od niepamiętnych lat, ale ta biografia uświadomiła mi, że naprawdę niewiele o niej wiem. Czytając ją, czułam się, jakbym się przeniosła w czasie i z niewielkiej odległości obserwowała jej życie.
Co wspaniałe, mimo ogromu faktów, odtworzonej historii życia rok po roku i mnóstwa przypisów, czyta się tę biografię jak beletrystykę. Lekki, ale skonkretyzowany język, ożywieni, niepozbawieni wad bohaterowie, los od początku naznaczony cierpieniem, tymczasowością, niepewnością - czyż to nie cechy dobrej psychologicznej powieści? Do tego realia egzystencji w komunie, obroty sfer artystycznych, odważna, wyprzedzająca swoją epokę kobieta, jej głód wiedzy, praca nad badaniami filozoficznymi czy tłumaczenia poezji zagranicznej.
Z tej opowieści wyłania się w pełnej krasie i niekrasie obraz poetki. Genialnej, romantycznej, walecznej, ale też egoistycznej, chimerycznej, trudnej. Autorka obiektywnie namalowała ten obraz, bez lukrowania i egzaltacji, ale również bez oceniania i potępiania. Podziwiam ogrom pracy i niezwykłą rzetelność w przygotowaniu tej książki, trzymanie się faktów, a jednocześnie przekazanie rozległej gamy emocji poetki, pominięcie własnych dygresji czy analiz oraz piękną, płynną narrację.
"Chciałam napisać tę biografię jak powieść, ale udokumentować jak reportaż historyczny." I to się Pani udało!
Bałam się kończyć tę książkę... bałam się przeczytać to, co przecież wiem...
Bardzo, bardzo warto.
Znacie twórczość Haliny Poświatowskiej?
Książka, w której znajdziecie wszystko. Książka nie tylko dla wielbicieli Haśki, dla wszystkich ciekawych życiorysu nietuzinkowego, intrygującego, naznaczonego chorobą, wyczuciem słowa, obracania w nie uczuć, poglądów, spostrzeżeń. Życie poetki nakreślone z niezwykłą precyzją, oparte na materiałach źródłowych : listach jej i...
2026-03-11
Co chcielibyście w swoim życiu lub w sobie zmienić?
Ja na ten przykład całkiem sporo, no ale nie o mnie, nie o mnie...
Ta książka ma prowadzić do twórczej drogi w życiu, radzenia sobie z przeciwnościami, podnoszenia się po potknięciu czy upadku. Nie jest poradnikiem, to zbiór opowieści autorki i wielu zebranych przez nią głosów, które opowiadają o swoich ciężkich momentach i proponują jakieś mniej lub bardziej (lub wcale) inspirujące działanie.
Raczej nie warto jej czytać cięgiem. Najlepiej byłoby rozłożyć lekturę na 100 dni, bo tyle jest opowieści, a po każdej próbować Tę swoją kreatywność budzić, wykorzystując podpowiedzi autorów. Mnie niestety większość pomysłów nie obeszła, najwyraźniej brak mi wyobraźni, obowiązkowości lub czegoś innego.
Lubię się uczyć nowego spojrzenia, zwłaszcza w dziedzinie duchowości, samoświadomości, samoorganizacji czy ogólnie pojętemu samorozwojowi. Tutaj mi zabrakło bardziej konkretnych pomysłów, owszem są one różnorodne, dopasowane do różnorakich osobowości, acz okazało się, że jednak nie do mojej. Większość nie jest odkrywcza ani nawet ożywcza.
Autorka sama miała dramatyczne doświadczenia związane ze zdrowiem. Dzięki projektowi zakładającemu jeden twórczy akt dziennie i prowadzeniu dziennika miała czym zająć głowę i zrozumiała wiele życiowych tajemnic. Ma to rozpocząć zmiany i polepszenie komfortu życia. I znowu u mnie nie zadziałało.
Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Nasunęło mi się to przysłowie, bo czasem najlepsze intencje nie przynoszą najlepszych efektów. Cieszę się, że dla niektórych ten zbiór będzie pomocny. Mnie wydaje się zbyt trywialny.
Dziękuję za uwagę, idę zrobić coś kreatywnego. Poczytam (teraz biografia Haliny Poświatowskiej), a TY?
Co chcielibyście w swoim życiu lub w sobie zmienić?
Ja na ten przykład całkiem sporo, no ale nie o mnie, nie o mnie...
Ta książka ma prowadzić do twórczej drogi w życiu, radzenia sobie z przeciwnościami, podnoszenia się po potknięciu czy upadku. Nie jest poradnikiem, to zbiór opowieści autorki i wielu zebranych przez nią głosów, które opowiadają o swoich ciężkich...
2026-03-08
Co chcielibyście po sobie zostawić dla potomności?
O, jak ta książka była dla mnie irytująca i dziwna. Na początku trudno mi było się wgryźć. Styl jest ciężki, sprawozdawczy, sztywny jak wykrochmalony kołnierzyk. Niezwykle skrupulatnie są opisane poszukiwania pewnego poematu sprzed lat i prace badawcze nad literaturą. Ta część jest nużąca i rozciągnięta. To już poza naszym czasem, 2119 rok. Po katastrofach klimatycznych i wojnach skurczył się świat i ludzkość. Młodzi chcą żyć przyszłością, a nie odgrzebywać zapomniane, tak jak Thomas, historyk literatury.
Pomiędzy, powoli ukazuje się czas utracony, około 2014 rok, dzięki skrupulatnym studiom Thomasa. Buduje historię na podstawie zachowanych archiwów. Zaginiony, owiany legendą poemat wielkiego poety, został odczytany na urodzinowej kolacji jego żony i dla niej napisany. Ma też być manifestem zaprzeszłej epoki. Domniemania zakładają, że jest unikatowy.
Niesamowite było tutaj ukazanie tego, co wyłania się z celowych działań, by zostawić swoją uporządkowaną historię, a co zdarzyło się naprawdę. Jak niewiele albo jakie zafałszowanie możemy odnaleźć, jeśli ktoś nie chciał się dzielić swoją teraźniejszością.
Mimo przynudzających fragmentów było w tej powieści coś, co nie pozwalało jej porzucić. Surowy styl, analityczny, formalny w narracji wokół Thomasa kontra emocjonalny, niemal potoczny wokół Vivien. Poważne badania naukowe, podniesienie wydarzeń do rangi ponadczasowej kontra proza życia i ludzkie słabości. Wreszcie mitologizacja bohaterów przez potomnych kontra ich ukryte, prawdziwe oblicza.
Pozostawianie tropów za sobą może wykreować postrzeganie nas. Może też zniekształcić obraz. Gdy patrzymy na to z boku, włącza się moralny termometr. To wygląda jak walka zza grobu, ale jeszcze przed śmiercią, o swój PR do końca świata.
I jaki to wszystko ma sens w obliczu rozpadającego się świata?
Ogólnie męcząca (zwłaszcza na początku), ale warta tego wysiłku.
Co chcielibyście po sobie zostawić dla potomności?
O, jak ta książka była dla mnie irytująca i dziwna. Na początku trudno mi było się wgryźć. Styl jest ciężki, sprawozdawczy, sztywny jak wykrochmalony kołnierzyk. Niezwykle skrupulatnie są opisane poszukiwania pewnego poematu sprzed lat i prace badawcze nad literaturą. Ta część jest nużąca i rozciągnięta. To już poza naszym...
2026-02-28
2026-02-27
Kogo w literaturze nazwalibyście bohaterką o niezwykłej sile?
Wyobraź sobie młodą kobietę w XVII w. pragnącą żyć inaczej niż pozwalają zwyczaje. Córka malarza, która o niebo przerosła mistrza. Maluje drastyczne, wyuzdane, zupełnie niekobiece sceny, choć nawiązujące do Biblii. Dziwadło, wzbudza odrazę, przeraża, odrzuca, fascynuje. Zgwałcona przez swojego nauczyciela. Zdaniem ojca i obyczajów ma wyjść za niego za mąż, by zmyć hańbę. Poddana torturom dowodzi prawdziwości swoich oskarżeń. Wygrywa. Może wrócić do tego, co kocha. Pracuje dla Medyceuszy.
Wyobraź sobie, ile musiała mieć charyzmy, jak wielką determinację, by w tamtych czasach walczyć o siebie. Mimo że książka jest fikcją literacką (jak zaznacza autorka), opiera się na faktach z życia tej niesamowitej kobiety. Atremisia Gentileschi to jedna z najwybitniejszych malarek, która drogo zapłaciła za swoje prawo do życia po swojemu i oddawaniu się pasji. Każdy powinien poznać jej walkę.
Przepięknie rozpisana na jeden, najważniejszy głos opowieść. Głos zgnębiony, zdeptany, ale odrodzony i uwolniony. Głos ponad inne cenniejszy. Niespieszna, nieobfitująca w wątki, a tak treściwa i bogata, że nasyca zmysły do bólu. Budzi emocje tak silne jak huragan. Głód wiedzy nie pozwala się zatrzymywać.
Zauroczyła mnie ta mocna, niewiarygodnie bolesna historia dziewczyny, która przerosła swoje czasy. Autorka wspaniale splotła jej życiorys z domniemaniami. Współczesny, jasny, skonkretyzowany język tylko dodaje wiarygodności, nie udaje, nie odwraca uwagi, po prostu przekazuje to, co najistotniejsze. Trzyma w ciągłej uwadze. Klimat ma posmak epoki, ale nie sili się na stylizację. Można poczuć, że to dzieje się tu i teraz.
Kolejna, pięknie wydana książka z serii butikowej. Piękna jest również jej treść odkopująca z zapomnienia tę niepowtarzalną kobietę. Dziękuję, że mogłam ją poznać.
Kogo w literaturze nazwalibyście bohaterką o niezwykłej sile?
Wyobraź sobie młodą kobietę w XVII w. pragnącą żyć inaczej niż pozwalają zwyczaje. Córka malarza, która o niebo przerosła mistrza. Maluje drastyczne, wyuzdane, zupełnie niekobiece sceny, choć nawiązujące do Biblii. Dziwadło, wzbudza odrazę, przeraża, odrzuca, fascynuje. Zgwałcona przez swojego nauczyciela....
2026-02-19
Jak bardzo Was pociąga wycieczka w odległe czasy Rzeczpospolitej szlacheckiej?
Luźno ze sobą powiązane opowiadania łączy postać szlachcica chadzającego swoimi drogami, ceniącego nade wszystko honor. Choć bywa też awanturnikiem i bitnikiem, nie można nie zauważyć jego uczciwości i dobroci, cech, których próżno szukać u wielu jego współbraci. Jacek Dydyński się zwie, nie bez powodu Jackiem nad Jackami mianowany.
W takiej formie na pewno wiele osób dobrze przyjmie tę małą dawkę staropolskich realiów. Wszystkie elementy stoją na najwyższym poziomie. Barwne, pełnokrwiste postacie, fabuła o dobrej, zmiennej dynamice, wątki splatające się w długie, przyciągające uwagę warkocze. Subtelnie stylizowany język sprawia, że powieść nabiera autentycznego kolorytu, jednocześnie pozostając przystępną dla współczesnego czytelnika.
Autor pisze obrazami, które przeskakują jak klatki filmowe. Przed oczami pojawiają się galopujące konie, rozwiane kontusze, świszczące szable, rozpasane "pany". Wskakujemy w świat nieokiełznanych szlacheckich obyczajów, czasów znanych z lekcji historii lub powieści Sienkiewicza. Treść podana jest w lekkostrawny sposób, więc czyta się samo i mocno się angażuje. W jednej chwili jesteśmy świadkami pojedynku, w innej - biesiady czy kolejnej awantury. Ten świat jest żywy, barwny i pełen energii. Piękna historyczna gawęda.
To dobra propozycja dla czytelników lubiących historyczne klimaty. Niewielka objętość sprawia, że jest to raczej przygoda na jeden lub dwa wieczory, ale taka, która pozwala na chwilę przenieść się w świat dawnych obyczajów, pojedynków i nieposkromionej szlacheckiej fantazji.
Jak bardzo Was pociąga wycieczka w odległe czasy Rzeczpospolitej szlacheckiej?
Luźno ze sobą powiązane opowiadania łączy postać szlachcica chadzającego swoimi drogami, ceniącego nade wszystko honor. Choć bywa też awanturnikiem i bitnikiem, nie można nie zauważyć jego uczciwości i dobroci, cech, których próżno szukać u wielu jego współbraci. Jacek Dydyński się zwie, nie bez...
2026-02-17
Jakim sposobem dotarliście do tej części cyklu "Mroczna wieża"?
Mam wrażenie, że im dalej w las, tym ciemniej, nudniej i to dla najtwardszych graczy. Rozwlekłe dywagacje, dziwne wtręty o niczym, błąkanie się pomiędzy światami, płaskie dialogi i nieco megalomanii (sic!). Może gdyby z całości wykroić ćwiartkę, powstałaby przyzwoita powieść.
Lubicie pisać niepochlebne opinie? Ja nie bardzo, ale nie umiem też naciągać, jeśli książka bardzo mnie zawiodła lub zmęczyła. Mam wrażenie, jakby ta była pisana na siłę. Historia, która wcześniej niosła bohaterów, tu zaczęła ciążyć pod własnym ciężarem. Mnie wręcz momentami irytowała.
Styl autora stał się toporny, grzęźnie i mlaska jak za duże gumiory na podwórkowych grzęzawisku. Nawet charyzmatyczny Roland znika w cieniu przeciętności innych bohaterów. Męczyła mnie wulgarność i niepotrzebna obsceniczność treści, które niewiele wnoszą do rozwoju postaci czy fabuły. Wprowadzenie postaci autora w grono bohaterów mnie nie przekonało, nie wzbogaciło fabuły. Cała konstrukcja tej części zdaje się szkicowa i osiada na mieliźnie.
Powieść nie jest pozbawiona wartości, wciąż gdzieś przesącza się rozmach świata przedstawionego, echo wielopoziomowej opowieści o przeznaczeniu, misji i obsesji. Jednak tu objętość nie stanowi o gęstości znaczeń, przez co wymowa straciła moc.
Została mi ostatnia część i mam zamiar się z nią zmierzyć, choćbym miała się przedzierać z widłami w kufajce i gumofilcach? (Ktoś jeszcze wie, co to jest?)
Dla naprawdę wytrwałych...
Jakim sposobem dotarliście do tej części cyklu "Mroczna wieża"?
Mam wrażenie, że im dalej w las, tym ciemniej, nudniej i to dla najtwardszych graczy. Rozwlekłe dywagacje, dziwne wtręty o niczym, błąkanie się pomiędzy światami, płaskie dialogi i nieco megalomanii (sic!). Może gdyby z całości wykroić ćwiartkę, powstałaby przyzwoita powieść.
Lubicie pisać niepochlebne...
2026-02-13
Lubicie się zagłębiać w prawdopodobne teorie spiskowe?
U Pana Gajdzińskiego znajdziecie kopalnię historii zgrabnie splecionej z fikcją, jak najbardziej prawdopodobnej, do bólu realistycznej i na czasie.
Tym razem dziennikarz Rafał Terlecki dostaje zlecenie zbadania sprawy rosyjskiego agenta dawno temu zwerbowanego przez polski wywiad. Musi często godzić się na warunki trudne do zaakceptowania, gdyż pracuje z ludźmi z najwyższego szczebla władzy. Musi lawirować między lojalnością, presją władzy i zwykłym strachem przed tym, że stąpa po bardzo cienkim lodzie. Trzeba sprawdzić niepokojące informacje agenta o przygotowaniach wojennych Chin. Wychodzą również na jaw podejrzane działania Rosjan przed wyprowadzeniem ich wojsk z Polski.
Autor pisze tak, że całkowicie mu się zawierza. To nie wydumana opowieść, lecz historia, która mogła się wydarzyć. Świat przedstawiony nie jest dekoracją, jest przestrzenią duszną od zależności, półsłówek, przemilczeń. Z dużą precyzją wybebeszone są mechanizmy władzy, chorych ambicji, żądzy pieniądza i bezpardonowej ekspansji.
Niemal reporterska, spokojna, płynna jak gorące złoto narracja, uczciwie, życiowo skonstruowani bohaterowie, prawdziwe, jakby podsłuchane dialogi to chyba zapowiedź naprawdę dobrej powieści? To nie literacka, sztywna konstrukcja, to życiowy teatr. Kurtyna opada i obnaża rzeczywistość skrywaną w kazamatach niedostępnych szaremu człowiekowi, rzeczywistość realnie wpływającą na jego życie.
Wszystko znajduje się blisko naszej codzienności, po prostu obok. Bez galopującej akcji, za to z ogromnym wyczuciem i prawdą, która momentami przeraża. I właśnie za tę prawdziwość cenię ją najbardziej. Pozostaje mocno uwierająca myśl, a jeśli to naprawdę tak działa?
Dla każdego, kto lubi wiedzieć więcej.
Lubicie się zagłębiać w prawdopodobne teorie spiskowe?
U Pana Gajdzińskiego znajdziecie kopalnię historii zgrabnie splecionej z fikcją, jak najbardziej prawdopodobnej, do bólu realistycznej i na czasie.
Tym razem dziennikarz Rafał Terlecki dostaje zlecenie zbadania sprawy rosyjskiego agenta dawno temu zwerbowanego przez polski wywiad. Musi często godzić się na warunki...
2024-04-08
Pan King jak zwykle wrzuca nas na rollercoaster i to w dodatku z rusztem i termoobiegiem! Ta wyobraźnia mnie już po prostu przeraża, ale i przyciąga.
Kończy się wojna na zagadki z pociągiem Blainem (co było już nużące). W zamian zaczyna się opowieść Rolanda o najważniejszych wydarzeniach z jego życia. Strasznych i pięknych. Niebezpiecznych i nieoczekiwanych. Nieodwracalnych i koniecznych. Niektóre się dłużyły, ale większość porywała na śmierć bez jeńców. Jeśli jeszcze nie kochacie Rolanda, to teraz to już Wasza powinność. Czternastoletni rewolwerowiec ma charyzmę, choć ukazany jest całkiem nieźle młodzieńczy, nieokiełznany charakter. Jego dwaj przyjaciele - Cuthbert i Alain - zdają się bardziej dojrzali, ale to on podejmuje najtrudniejsze decyzje. To on musi wybierać między sercem, a powinnością. To on bierze na siebie odpowiedzialność. Za wszystko. I musi z tym żyć. Po tym emocjonalnym wypraniu przyjdzie się nam spotkać znowu z AI...
Jak to u autora, fabuła jest mocno pokręcona, ocieka wydarzeniami jak niewywirowane pranie. Może dzięki temu dociera do najgłębszych zakamarków umysłu, jednocześnie irytując, powodując dyskomfort i przyciągając magnetycznie? Wyrazistość postaci jest tu atutem, są niezaprzeczalnie prawdziwe i nie ma tu letnich uczuć. Wrogów to zjadałoby się na śniadanie. Kolejny plus to eteryczne ukazanie czystej pierwszej miłości, ogromnej siły wiodącej do unicestwienia, ale niewyobrażalnie pięknej, mocarnej, wręcz martyrologicznej...
Każdy znajdzie tu cząstkę siebie, może nieco wykrzywioną, może wyolbrzymioną, może tę ukrytą albo tę bezwzględną... W tym krzywym zwierciadle ukazane są ludzkie pragnienia, niedoskonałości, motywacje, wyobrażenia...zwłaszcza o sobie.
No i co? Dasz się zabrać w tę dziwaczną, acz przepełnioną prawdziwością opowieść?
Pan King jak zwykle wrzuca nas na rollercoaster i to w dodatku z rusztem i termoobiegiem! Ta wyobraźnia mnie już po prostu przeraża, ale i przyciąga.
Kończy się wojna na zagadki z pociągiem Blainem (co było już nużące). W zamian zaczyna się opowieść Rolanda o najważniejszych wydarzeniach z jego życia. Strasznych i pięknych. Niebezpiecznych i nieoczekiwanych....
2023-09-11
2024-02-06
King pokazuje nieokiełznaną, szaloną wyobraźnię, stworzył apokaliptyczną wizję świata od strony podszewki? Drzwi się pozamykały, Roland ze swoją trupą przemierza dziwne krainy w drodze do wieży. Poznajemy życie Jake'a - chłopca, który był w świecie Rolanda, zginął dwa razy. Jest prawie niewidzialny dla swoich rodziców, strasznie osamotniony w dobrobycie "dzieciak", przerażony, gdy zaczyna słyszeć głosy. A wszystko przez to, że rewolwerowiec zapobiegł jego śmierci. Roland zresztą też jest bliski obłędu. Klucze są ratunkiem. Wszyscy słyszą jakieś podpowiedzi, widzą obrazy, które prowadzą do spotkania. Jake "rodzi się" w w tym odwróconym świecie i dołącza do Trójki, a wraz z nim najniezwyklejszy zwierzak, jakiego do tej pory poznałam. Walczą o siebie i swój cel.
Czułam się, jakbym czytała na akord. W niektórych momentach biegnie się z wypiekami na twarzy, chcąc wyprzedzić tekst, w innych trzeba przyznać są dłużyzny, gdzie wleczesz się za zdaniami. Tak pokręcona fabuła, że nic już nie wydaje się dziwne. Jest jednak coś magicznego w tej książce, co szarpie za serce, emocjonuje, a czasem denerwuje. Wydarzenie sypią się jak z kapelusza magika, postacie wyskakują niczym diabły z pudełka, język gładko snuje niekończącą się opowieść, a opisy malują obrazy. Autorowi udało się stworzyć niesamowicie charyzmatyczną postać, Rolanda, jego towarzysze to też nietuzinkowe osobowości. W sumie napięcie rozkłada się przyzwoicie, czasem daje odsapnąć.
Ja jestem na tak. A cdn...
King pokazuje nieokiełznaną, szaloną wyobraźnię, stworzył apokaliptyczną wizję świata od strony podszewki? Drzwi się pozamykały, Roland ze swoją trupą przemierza dziwne krainy w drodze do wieży. Poznajemy życie Jake'a - chłopca, który był w świecie Rolanda, zginął dwa razy. Jest prawie niewidzialny dla swoich rodziców, strasznie osamotniony w dobrobycie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-07
Jaką najdziwniejszą książkę czytaliście?
"Afirmacja"- trzecia w cyklu "Southern Reach" na pewno do takich należy. Straszne dziwactwa, straszne wizje, jak koszmary, których nie chce się pamiętać. Jawa to czy sen? Zdarzenia wyolbrzymiające niepokój. Karykaturalne kształty, wrażenie kręcenia się w kółko, zapętlania i niemożności zmiany.
Wracamy do początku. Latarnik Saul. Od niego zaczęły się przemiany na Zapomnianym Wybrzeżu. Jego mała przyjaciółka Gloria. Dorosła wraca do Strefy X jako dyrektorka ośrodka badawczego, by rozwikłać to, co nieodgadnione. Kaskadowa narracja z perspektywy latarnika, dyrektorki, kontrolera i istoty... ptasiego ducha, w pomieszanym czasie i przestrzeni. Nadal nic tak naprawdę nie wiemy. Wrażenie mgły mózgowej się potęguje...
Ciężki, przytłaczający styl, czasami już bardzo nuży. Mnogość rozważań, wspomnień, kilka tajemnic z życia latarnika i Glorii vel Cynthii, wizje biolożki, zagmatwanie kontrolera - to wszystko tłucze się po głowie jak rozbity kalejdoskop, nie sposób złożyć tego w sensowną całość. Jednak mimo że męczy, równocześnie dziwnie fascynuje. Zamiast tłumaczyć świat, pozwala poczuć jego obcość.
Duszny, miażdżący klimat niesie niepokój, egzystencjalny misz-masz. Tajemnice przesączają się przez szpary, ale nie doprowadzają do odpowiedzi, raczej rozdmuchują pytania. To literacka pułapka, niewiele rozumiesz, ale podążasz w nieprzewidywalny labirynt, chcesz się w nim pogrążać.
Odnoszę wrażenie, że nie jest to historia do rozwiązania, bardziej stan, w który się wpada. A ja najwyraźniej chcę wpaść jeszcze raz.
Gratka dla czytelników ceniących klimat bardziej niż akcję i jasny przekaz, tych, którzy wolą atmosferę od wyjaśnień...
Jaką najdziwniejszą książkę czytaliście?
"Afirmacja"- trzecia w cyklu "Southern Reach" na pewno do takich należy. Straszne dziwactwa, straszne wizje, jak koszmary, których nie chce się pamiętać. Jawa to czy sen? Zdarzenia wyolbrzymiające niepokój. Karykaturalne kształty, wrażenie kręcenia się w kółko, zapętlania i niemożności zmiany.
Wracamy do początku. Latarnik Saul. Od...
2026-01-29
Jak długo człowiek jest w stanie przetrwać, gdy każdy kolejny krok wydaje się ostatnim?
Ekstremalne, arktyczne warunki, dzika Alaska, zapomniana stacja badawcza w lodowcu. Zagrożenie czai się nie tylko na zewnątrz, czyha z każdej możliwej strony, nie tylko człowieka, ale i natury. Jakie eksperymenty przeprowadzali tu Rosjanie? Jak będzie wyglądała konfrontacja z amerykańskimi oddziałami specjalnymi? W tym cyklonie niepewności przez przypadek znajduje się Matt, jego była żona Jennifer, Innuitka, nieświadomi przyczyny konfliktu naukowcy i żołnierze.
Książka zamyka czytelnika w kleszczach napięcia, ciekawości i nieustannych zwrotów akcji. Czyta się ją jak wysokobudżetowy film akcji, z dynamicznym montażem scen, krótkimi „ujęciami” rozdziałów i ciągłym poczuciem zagrożenia. Każda sekwencja wygląda w wyobraźni jak gotowa scena kinowa: pościgi, ucieczki, eksplozje i dramatyczne ratunki następują jeden po drugim, nie dając chwili wytchnienia. Rozdziały kończą się tak, że „jeszcze jeden” przestaje być wyborem, a staje się koniecznością.
Autor świetnie podkręca tempo, ale pod koniec pojawia się lekki przesyt. Akcji jest aż za dużo, kolejne spektakularne ocalenia i eskalacja zagrożeń zaczynają przypominać finał filmu, który nie chce się skończyć i wciąż próbuje przebić sam siebie. Emocje nadal są obecne, lecz nie uderzają już z taką siłą jak wcześniej. To moment, w którym czytelnik bardziej pragnie oddechu niż kolejnego wybuchu adrenaliny.
Rysuje się tu również ważny temat, jednostka wobec planów państwowych. Nie ma żadnych szans, jeśli skończy się jej przydatność, kończy się również jej ochrona. Przygnębiające. Prawdziwe. W to wpisuje się mocna kreacja bohaterów, pięknych i brzydkich, prawdziwych jak w życiu. Także plusy dodatnie i ujemne się równoważą.
Ten, kto lubi thrillery przygodowe, tu na pewno się odnajdzie.
Jak długo człowiek jest w stanie przetrwać, gdy każdy kolejny krok wydaje się ostatnim?
Ekstremalne, arktyczne warunki, dzika Alaska, zapomniana stacja badawcza w lodowcu. Zagrożenie czai się nie tylko na zewnątrz, czyha z każdej możliwej strony, nie tylko człowieka, ale i natury. Jakie eksperymenty przeprowadzali tu Rosjanie? Jak będzie wyglądała konfrontacja z...
2026-01-23
Co chciałbyś ukryć przed światem?
Ciapowaty, niemal przeźroczysty Jakub nie może budzić podejrzeń. Zawsze w cieniu, samotny samotnik, małomówny, zahukany. Jednak w weekend budzi się w nim metodyczna bestia. Czytelnik nie poszukuje mordercy, obserwuje, jak się na niego poluje. Jego kamuflaż jest tak przekonujący, że długo pozostaje poza podejrzeniami. Bolesławiec pogrąża się w mroku, gdy pojawiają się kolejne zwłoki kobiet, a z nimi cytaty światowych "gwiazd"- seryjniaków. Do akcji wkracza komisarz Błażej Heller, który stracił żonę w podobnych okolicznościach. Narzucona mu partnerka nie wzbudza jego zaufania... jest córką mordercy jego żony.
Niestety nie ma tu porządnego, błyskotliwego śledztwa ani charyzmatycznych bohaterów. Brakło mi dynamiki akcji, zaskakujących, brawurowych "klików" w umysłach śledczych. Na pewno plus za psychologiczny portret mordercy, możliwość śledzenia jego pokrętnego sposobu myślenia i sprzecznych działań. Cwany gapa z tego ciapka, prowadzi podwójne życie w różnych sferach, kameleon budzący czasem współczucie. Także ta postać dopracowana, strach napisać, że dopieszczona.
Ciężka, podduszająca atmosfera, wiarygodna postać psychopaty, śledzenie jego sposobu dedukcji, racjonalizacji i sprzecznych impulsów tworzą ciekawy klimat. Szkoda, że nie podbity gęstą siecią splatających się wątków, które komplikowałyby się wzajemnie i wzmacniały napięcie. Kolejne odkrycia nie budują efektu narastającej presji, a raczej sprawiają wrażenie linearnego podążania za tropami.
Interesująco poprowadzona fabuła, bo nie powiem, że się nudziłam, ale mnie zbulwersowało przekombinowane zakończenie. Całkowicie mnie odrzuciło. Czyta się bardzo dobrze, ale tak samo bardzo dobrze się zapomni...
Co chciałbyś ukryć przed światem?
Ciapowaty, niemal przeźroczysty Jakub nie może budzić podejrzeń. Zawsze w cieniu, samotny samotnik, małomówny, zahukany. Jednak w weekend budzi się w nim metodyczna bestia. Czytelnik nie poszukuje mordercy, obserwuje, jak się na niego poluje. Jego kamuflaż jest tak przekonujący, że długo pozostaje poza podejrzeniami. Bolesławiec pogrąża...
2026-01-20
Dlaczego fascynuje nas zbrodnia i tak chętnie o niej czytamy w rożnych konfiguracjach?
Tu doświadczysz mocnego uderzenia. Z pierwszej ręki dowiesz się, jak wyglądają oględziny przeprowadzane przez medyków sądowych, niszowej zresztą specjalizacji. Dużo o specyfice ich pracy i postrzeganiu przez innych. Wreszcie słychać ich głos, ludzi ze szczelnie zamkniętych, pochowanych w podziemiach sal sekcyjnych. Bytują pomiędzy życiem a śmiercią, rutyną a moralnym niepokojem, profesjonalnym dystansem a czymś, czego nie da się nazwać tylko pracą.
Prosektorium nie jest tu tylko miejscem, staje się stanem umysłu, przestrzenią, w której rozkłada się na czynniki pierwsze nie tylko ciało, ale też ludzkie motywacje, lęki i obsesje. Autor pisze oszczędnie, momentami chłodno, ale pod tą warstwą czuć emocjonalne napięcie. Im dalej w tekst, tym wyraźniejsze jest wrażenie, że każdy szczegół ma znaczenie, a cisza między zdaniami bywa bardziej wymowna niż same wypowiedzi bohaterów.
Mocna to lektura i niebywale ciekawa, jakby człowiek zaglądał za kotarę. Czasem trzeba na chwilę przerwać, mimo że autor nie epatuje naturalizmem. Czasem chciałoby się ciągu dalszego, ale to nie podcast kryminalny. To naprawdę rzetelne opracowanie tematu z wielkim szacunkiem dla szarych eminencji tej odstraszającej dziedziny.
Po zamknięciu książki odetchnęłam z ulgą. Jednak przeczytałabym ją jeszcze raz...
Dlaczego fascynuje nas zbrodnia i tak chętnie o niej czytamy w rożnych konfiguracjach?
Tu doświadczysz mocnego uderzenia. Z pierwszej ręki dowiesz się, jak wyglądają oględziny przeprowadzane przez medyków sądowych, niszowej zresztą specjalizacji. Dużo o specyfice ich pracy i postrzeganiu przez innych. Wreszcie słychać ich głos, ludzi ze szczelnie zamkniętych, pochowanych w...
Jak radzicie sobie z podejmowaniem decyzji w kluczowych, życiowych sprawach?
Tutaj możliwość decyzji zostaje bezwzględnie odebrana. Trzy pokolenia, trzy kobiety i trauma przenoszona jak zaraźliwa choroba. Ich losy to naczynia połączone w różnych konfiguracjach, pokazujące, jak daleko sięgają konsekwencje cudzych decyzji. Empatia, chęć pomocy, wrażliwość - to je łączy. Książka oparta na faktach, zostawia z ciężarem w klatce piersiowej, ale też cichą nadzieją.
Kanada - walka o prawo kobiet do decydowania o sobie.
Evelyn (1960r.) rodzice odsyłają do domu niezamężnych matek prowadzonego przez kościół. Kiedy urodzi, dziecko zostanie oddane do adopcji wbrew jej woli. Straszne warunki, poniżenie i samotność. Jedynym pocieszeniem staje się zakazana przyjaźń z Maggie.
Nancy (1980r.) odkrywa, że została adoptowana, zaburza to wszystkie jej relacje. Zaczyna działać w tajnej siatce pod kryptonimem "Szukam Jane" pomagającej kobietom decydować o swoim macierzyństwie. Balansuje na granicy prawa.
Angela (2017r.) starająca się usilnie ze swoją partnerką o dziecko odnajduje list, który nie trafił do adresatki. Czuje przemożną potrzebę odnalezienia zainteresowanych, którym może to odmieni życie.
Autorka tak naprawdę ukazuje niewiarygodną siłę kobiet, za które decydować chcą wszyscy. Fabuła nie pozwala zachować dystansu, sugestywnie odmalowane traumatyczne emocje, które szarpią, bolą, wżerają się pod skórę. Postacie pełne prawdy, tematy dotyczące rzeszy kobiet, krzywdy ustanowione prawem, lata walki o godność. Prawo stojące po stronie opresji, cisza zamiast wsparcia.
Siły rażenia dodaje kontekst historyczny. Wydaje się niewyobrażalnym, że w XX w. w zachodnim świecie dobrobytu tak wielką rolę odgrywały konwenanse, wstyd za brzemienną córkę i skazywanie jej na banicję przez własną rodzinę. Barbarzyńska działalność domów niezamężnych matek, poszukiwanie przez kobiety często skrajnych rozwiązań i polowanie na nie. Systemy, które kontrolę nazwały "pomocą".
To bardzo mocna lektura, nie tyle „ładnie napisana”, co precyzyjna i bezlitosna. Odsłania dramat, którego nie da się zignorować.
Szykujcie się na gorzką, emocjonalną podróż z nieoczekiwanym zwrotem.
Jak radzicie sobie z podejmowaniem decyzji w kluczowych, życiowych sprawach?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTutaj możliwość decyzji zostaje bezwzględnie odebrana. Trzy pokolenia, trzy kobiety i trauma przenoszona jak zaraźliwa choroba. Ich losy to naczynia połączone w różnych konfiguracjach, pokazujące, jak daleko sięgają konsekwencje cudzych decyzji. Empatia, chęć pomocy, wrażliwość - to je łączy....