rozwiń zwiń
CzytAśka

Profil użytkownika: CzytAśka

Nie podano miasta Nie podano
Status Czytelnik
Aktywność 1 tydzień temu
996
Książek na półce
przeczytane
1 169
Książek
w biblioteczce
794
Opinii
8 277
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Nie podano
Dodane| 4 książki
Strony www:
Ten użytkownik nie posiada opisu konta.

Opinie


Na półkach:

Ach! Ileż nam, psychofanom swej twórczości, kazała czekać autorka na nową historię! Całkiem nową, ale znów osadzoną w klimatycznej rzeczywistości Warszawy końcówki XIX wieku.

Po pierwsze i najważniejsze:
OBWIESZCZENIE
dla fanatycznych wielbicieli i wielbicielek „Warszawianki”: nazwisko Woronin pojawia się w tej książce. Nawet wielokrotnie.
Ale jak głosi podtytuł na okładce, są to „SPRAWY SZUSTRA”,
zatem nie Saszka gra tu główną rolę! Uprasza się o niemarudzenie, a zagłębienie z zachwytem w warszawskiej grudniowej nocy wigilijnej 1894 roku.
Będzie trup.
Będzie śledztwo.
Będzie się Wam podobało!

Wigilia 1894 roku, młody baron Julian Sierawski nie wraca do domu na noc. Cóż, ostatnia kawalerska noc jednego z pierwszych amantów arystokratycznego światka najwyraźniej ma swoje atrakcje i swoje prawa.
Ale następnego dnia, w samo Boże Narodzenie, Julian nie pojawia się w kościele na własnym ślubie, majętna narzeczona czeka, matka i babka szaleją, przyszły teść wyklina i obiecuje zemstę.

W lodowatym kościele atmosfera się gotuje! Taki skandal! Taka awantura! Cała zaproszona śmietanka towarzyska aż furczy od plotek i komentarzy.

Z racji niespecjalnie dotychczas podkreślanego pokrewieństwa i przydatnego w tym wypadku zawodu, o dyskretne odnalezienie syna prosi młodego sędziego śledczego Jerzego Szustra, baronowa Sierawska. Ale rodzinna dyskrecja ma szanse się utrzymać tylko do momentu gdy w sprawie pojawiają się zwłoki.

I tu, jak to się określa współcześnie, „wjeżdża na pełnej” ten czar i klimat znany z „Warszawianki”. Zbrodnia, carska policja, urzędnicy, lekarz, lupanary z madame i personelem. Służba z dobrych domów i uliczne pospólstwo.
Ulice, pałace, kamienice, rynsztoki. Oświetlone dziedzińce i mroczne zaułki.
I te wnętrza, pokoje, wystrój, filiżanki i samowary! Te panie w sukniach z tiurniurą i futrzanych etolach oraz panowie w cylindrach i sobolami obłożonymi pelerynami na płaszczu. Z laseczką w dłoni koniecznie.
Powozy, dorożki i fiakrzy. Sanie.
Warszawa zaśnieżona, zmrożona i grudniowo mroczna.
Czy ja już kiedyś nie pisałam, że dziewiętnastowieczna Warszawa spod pióra Idy Żmiejewskiej niczym, ale to niczym nie ustępuje Prusowi?
To podtrzymuję!

Precyzyjnie dobrany do postaci język, idealne odwzorowanie procedur i zachowań śledczych i policji tamtego czasu. Prostactwo i bezmyślność rosyjskiego policjanta, który tym razem ma wspierać pracę sędziego śledczego, przeciwstawione kurtuazji i sprytowi oraz mądrej dedukcji Jerzego Szustra, po prostu onieśmiela trafnością obserwacji.

Dialogi zachwycają. Wyrafinowane słownictwo wyższych sfer cedzone przez zaciśnięte zęby versus codzienny język innych osób. Inaczej mówi baronowa, inaczej kucharka. Do tego dyskretny lekki dowcip, lekkie ironiczne złośliwostki, bajeczne w każdym z tych rodzajów języka określenia. No złoto!

Dla zagadki fantastycznym tłem są prywatne rozterki Jerzego. Ach, cud, miód i orzeszki. Kocham Panią, Pani Żmiejewska!

No i na koniec moich zachwytów, perła nad perłami i diament w koronie! Wszędzie tu spotykamy rozmaitych starych znajomych, jedni przewijają się osobiście, inni przemykają we wzmiankach. I są to znajomi nie tylko z „Warszawianki”! I nie tylko ze Żmiejewskiej! Trzeba być czujnym i napawać się tą boską atmosferą!

Ach! No i zgadnąć zabójcę! To nie jest łatwe. Bo podejrzanych bez liku, ciągle pojawiają się nowe poszlaki, a potem wykluczenia. Niełatwą ma Jureczek robotę. I czytelnik razem z nim!
A bez żartów, Jerzy Szuster jest tu doświadczonym śledczym, świetnie wyczuwa co w trawie piszczy i mimo, że chwilami błądzi w masie rozmaitych chętnych do obsadzenia roli mordercy, to prowadząc swoje dochodzenie precyzyjnie spisuje notatki, analizuje zeznania, umie pytać podejrzanych, umie słuchać ich odpowiedzi. Zaangażowany i do imentu uczciwy. Zbrodnia to poważna sprawa, zabójcę należy ująć i udowodnić mu winę. Nawet jeżeli znajduje się w sobie głębokie zrozumienie dla jego motywacji.
Sędzia śledczy Jerzy Szuster spełnia wszystkie te oczekiwania, nie ulega żadnym naciskom i jeszcze całą tę zagmatwaną sprawę rozwiązuje w tydzień. Niespokojny tydzień 1894 roku, od Wigilii, do Sylwestra.

Podsumowując!
Gdzie jest kolejna sprawa Szustra i dlaczego jeszcze jej nie ma?
Chcę jeszcze!
Chcę więcej!
I to już!
Jak zwykle świat wykreowany przez Idę Żmiejewską pochłonął mnie w całości. Chcę kieckę z tiurniurą i cylinder dla męża. I ciekawą zbrodnię z wyższych (albo niekoniecznie) sfer do rozwikłania!

PS. Jeśli komuś przypadła do gustu przeurocza skandalizująca scena pogrzebu z „Błędnych ogni”, to i tu znajdzie coś dla siebie. No cóż! Dla mnie Ida Żmiejewska zasługuje bezdyskusyjnie na tytuł Mistrzyni Scen Funeralnych. Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom powinien rozważyć współpracę.

PS2. Ciekawa jestem jak Wam się spodoba imię głównej bohaterki wątku tak efektownie ozdobionego rzeczoną cmentarną atrakcją.
Dla mnie została Klepsydrą. Cmentarnie!

Ach! Ileż nam, psychofanom swej twórczości, kazała czekać autorka na nową historię! Całkiem nową, ale znów osadzoną w klimatycznej rzeczywistości Warszawy końcówki XIX wieku.

Po pierwsze i najważniejsze:
OBWIESZCZENIE
dla fanatycznych wielbicieli i wielbicielek „Warszawianki”: nazwisko Woronin pojawia się w tej książce. Nawet wielokrotnie.
Ale jak głosi podtytuł na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie czytałam „Miedzianki” gdy było o niej głośno. A było, pamiętam. Nie wiem też czemu nie sięgnęłam po nią później, przecież tyle lat już minęło.

Ale teraz połknęłam jednym ciągiem! Do tej pory nie miałam w 2025 szczęścia w doborze lektury. Mnóstwo pozaczynanych książek, które przerwałam z różnych przyczyn i nie ciągnęło mnie do powrotu.
A „Miedzianka. Historia znikania” Filipa Springera wyłączyła mnie totalnie. 24 godziny, z przerwami na rozmaite niezbędności, spędziłam w „znikniętym” miasteczku, chłonąc jego niezwykłą historię. Czytałam, w międzyczasie dokarmiając się znajdowanymi w necie zdjęciami „wtedy” i „teraz”. Patrząc na miejsce i ludzi Miedzianki, oczami i wspomnieniami innych ludzi. Tych co pamiętali zdarzenia, i tych, którzy wiedzieli bo „wszyscy mówili”.
Historia rozkwitu, wielu upadków i podnoszeń, aż do zupełnego zniknięcia. Miejsca w historii Dolnego Śląska zarazem ważnego i zapominanego. W którym się nic nie działo, albo działo zbyt wiele. Przejmująco opowiedziana historia ludzi którzy tam żyli, odeszli i ich następców.

Nie wiem czy znajdzie się ktoś kto „Miedzianki” nie czytał, ale jeśli tak, to koniecznie niech sięgnie i zagłębi się w plątaninie ścieżek czasu i przestrzeni Miedzianej Góry.

Warto! Bardzo polecam!

Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie czytałam „Miedzianki” gdy było o niej głośno. A było, pamiętam. Nie wiem też czemu nie sięgnęłam po nią później, przecież tyle lat już minęło.

Ale teraz połknęłam jednym ciągiem! Do tej pory nie miałam w 2025 szczęścia w doborze lektury. Mnóstwo pozaczynanych książek, które przerwałam z różnych przyczyn i nie ciągnęło mnie do powrotu.
A...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

recenzja też na www.czytaska.pl

Wczesne lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, na skraju małej podlaskiej wioski, na łąkach pod lasem, zwanych smugami, bawią się dzieci. Zwykle jest ich więcej, ale tego dnia pobiegło tam tylko rodzeństwo, jedenastoletnia Michasia i siedmioletni Jędrek. Po kilku godzinach matka wysłała po nich starszego brata, ale niestety nie znalazł dzieciaków. Potem szukał już też ojciec, a później cała wioska. Następnego dnia, w lesie, pod płytką warstwą ziemi, znaleziono zwłoki zamordowanych dzieci.
Podejrzewano bez mała wszystkich, członków rodziny, sąsiadów, nieodgadnionych przyjezdnych.
Co ustalono? Kogo oskarżono?

Nic więcej Wam nie powiem. Musicie sami przeczytać. Włos się jeży na głowie, a ręce zaciskają się w pięści. Gdy czytając książkę, jednocześnie szukałam informacji w sieci, o tym jak ta sprawa potoczyła się w rzeczywistości, ogarniała mnie koszmarna, wściekła bezsilność.

Historia opisana jest z perspektywy dorosłej obecnie przyjaciółki Michasi, która wtedy cały ten koszmar odczuła z bliska. Jako dziecko tkwiła w środku cyklonu. Jej emocje szarpią czytelnikiem, jej pamięć płata figle, wyparcie i trauma zrobiły bałagan we wspomnieniach.
Poznajemy specyfikę życia na wsi na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W małej, niezamożnej wiosce, pośrodku niczego, jak często mówimy obecnie. Kilkanaście domów, rodzin, obejścia rozrzucone albo graniczące przez płot. Wszyscy zawsze wszystko wiedzą i widzą. Gdzie byli wtedy, gdy zniknęli Michasia i Jędrek?

Małgosia Starosta tą książką wykonała olbrzymi przeskok gatunkowy. Autorka znana z powieści przepełnionych śmiechem, ironią i ciepłem, w mrok. Czarny. Przejmujący. Drastyczny.

Gdyby to była fikcja emocjonowałabym się nietuzinkowym pomysłem i wysoką jakością wykonania. Ponieważ w historii „Smugów” zawarta jest okrutna, prawdziwa zbrodnia, mogę pochylić czoła przed skrupulatnie i dociekliwie wykonanym, a koszmarnym w istocie rzeczy, researchem, znakomitym opakowaniem faktów w fikcję uniemożliwiającą wnoszenie ewentualnych pretensji do autorki, i tradycyjnie kunsztem językowym. Świetna etnograficzna znajomość Podlasia okrasza i urealnia wszystko.

I jak podsumować? No bo trudno o „Smugach” napisać „podobało mi się”.
Jest mrocznie, klimatycznie, ponuro i przejmująco. Ta historia przenika do szpiku kości, boli i nie pozwoli o sobie zapomnieć. Bardzo boli.

Chapeau bas Małgosiu! Skoro nie było kary, niech będzie chociaż pamięć.

Przeczytajcie koniecznie „Smugi”.

Ach! No i koniecznie muszę wspomnieć o budzącej ciarki adaptacji tej książki do wersji audio. To nie jest zwykły audiobook. To słuchowisko z plejadą fantastycznych głosów, zrealizowane na najwyższym poziomie. Po przeczytaniu, przesłuchałam i wszystkie mroki Podlasia ponownie przeniknęły mnie na wskroś. Mocna, genialna rzecz! Warto!

recenzja też na www.czytaska.pl

Wczesne lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, na skraju małej podlaskiej wioski, na łąkach pod lasem, zwanych smugami, bawią się dzieci. Zwykle jest ich więcej, ale tego dnia pobiegło tam tylko rodzeństwo, jedenastoletnia Michasia i siedmioletni Jędrek. Po kilku godzinach matka wysłała po nich starszego brata, ale niestety nie znalazł...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika CzytAśka

z ostatnich 3 m-cy
CzytAśka
2026-03-12 18:39:28
CzytAśka i the_deepest_black są teraz znajomymi
2026-03-12 18:39:28
CzytAśka i the_deepest_black są teraz znajomymi
2026-02-01 12:30:51
CzytAśka Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-02-01 12:30:51
CzytAśka Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2025"
2026-01-06 10:20:38
CzytAśka został fanem autora Karolina Wójciak
2026-01-06 10:20:38
CzytAśka został fanem autora Karolina Wójciak

ulubieni autorzy [9]

Joanna Chmielewska
Ocena książek:
6,9 / 10
86 książek
9 cykli
2712 fanów
Agatha Christie
Ocena książek:
7,1 / 10
194 książki
8 cykli
6661 fanów
Lilian Jackson Braun
Ocena książek:
6,5 / 10
31 książek
1 cykl
50 fanów

Ulubione

Neil Gaiman Koralina Zobacz więcej
Katarzyna Kwiatkowska Zbrodnia w szkarłacie Zobacz więcej
Robert Van Gulik Sędzia Di i poeci Zobacz więcej
Robert Van Gulik Sędzia Di i perła cesarza Zobacz więcej
Lilian Jackson Braun Kot, który lubił Brahmsa Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
996
książek
Średnio w roku
przeczytane
66
książek
Opinie były
pomocne
8 277
razy
W sumie
wystawione
986
ocen ze średnią 7,5

Spędzone
na czytaniu
6 411
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
1
godzina
14
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
4
książek [+ Dodaj]