-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Biblioteczka
2026-03-29
2026-03-22
Osobiście w kryminałach szukam konkretu i mroku, który nie pozwala zasnąć. I choć wchodzę w wielotonowe opowieści, to "Noc trzydziesta" Katarzyny Puzyńskiej zostawiła mnie z męczącym poczuciem niedosytu. Doceniam ambicję autorki w kreowaniu tak złożonej mozaiki ludzkich losów, jednak zastanawiam się: czy to możliwe, by gęsta atmosfera serii o Zalesiu tym razem stała się... zbyt gęsta?
Moje odczucia po tym tomie są wyjątkowo mieszane.
_______________
Zaczyna się od uderzenia: w Zalesiu wypływa ciało topielca, a komisarz Iwo Wilkowski trafia na brutalnie okaleczone zwłoki pary młodych ludzi. Widok na miejscu zbrodni paraliżuje - rany łudząco przypominają sprawę z lat 90., gdy okolicą trząsł seryjny morderca zwany Amorem. Problem w tym, że Amor został unieszkodliwiony trzy dekady temu. Czy to genialny naśladowca? A może system popełnił wtedy jedną wielką pomyłkę?
W tej historii śledztwo to tylko wierzchołek góry lodowej - prawdziwy mrok kryje się w życiorysach Michaliny Murawskiej, Kai Dalke i prokuratora Hali. Tutaj każdy ma trupa w szafie.
_______________
O ile pierwszy tom, "Nic takiego" , kupił mnie świeżością, o tyle tutaj poczułam wyraźnie zmęczenie materiału. Choć rozumiem zamysł stworzenia dusznego, pełnego tajemnic miasteczka, gdzie absolutnie każdy musi mieć mroczną przeszłość, to dla mnie - jako czytelnika - ten zabieg wprowadził pewien chaos. Zamiast płynąć z fabułą, brnęłam przez gęstą sieć powiązań, która skutecznie rozpraszała moją uwagę i w sumie odebrała czystą przyjemność z lektury.
_______________
Katarzyna Puzyńska niezmienne sprawnie dotyka tematów traumy i manipulacji, budując portrety psychologiczne postaci poturbowanych przez życie. To bez wątpienia mocny punkt jej prozy.
Jednak moja przygoda z ekipą z Zalesia kończy się na tym tomie.
Pomysł na postać Amora był świetny, ale wykonanie - przez swój rozmach - tym razem mnie nie porwało.
To książka dla cierpliwych fanów wielowątkowych sag, którzy uwielbiają delektować się każdym szczegółem.
Ja w kryminałach szukam jednak większej przejrzystości i dynamiki.
_______________
Do zaczytania ❤️
Osobiście w kryminałach szukam konkretu i mroku, który nie pozwala zasnąć. I choć wchodzę w wielotonowe opowieści, to "Noc trzydziesta" Katarzyny Puzyńskiej zostawiła mnie z męczącym poczuciem niedosytu. Doceniam ambicję autorki w kreowaniu tak złożonej mozaiki ludzkich losów, jednak zastanawiam się: czy to możliwe, by gęsta atmosfera serii o Zalesiu tym razem stała się......
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-11
Czy po zakończeniu jednej powieści powinno się do niej wracać przy tworzeniu nowej historii?
Wielu autorów unika tego jak ognia, ale Katarzyna Puzyńska w swojej najnowszej książce "Nic takiego" udowadnia, że spotkanie ze "starymi znajomymi" może być czystą przyjemnością. Choć taki zabieg nie wszystkim przypadnie do gustu, dla mnie był to strzał w dziesiątkę.
Mimo nawiązań do poprzednich tekstów, "Nic takiego" to przede wszystkim świeża historia z fascynującą galerią postaci. Autorka postawiła na niesamowite trio i intrygującego prokuratora, tworząc mieszankę osobowości, od której trudno się oderwać.
Sercem śledztwa jest podkomisarz Kaja Dalke. To postać niezwykle niejednoznaczna - inteligentna niczym Sherlock Holmes, a jednocześnie skrywająca się za maską cekinów i kart tarota. Ten kamuflaż sprawia, że otoczenie ją lekceważy, co czyni z niej niezwykle groźną przeciwniczkę (trochę w stylu legendarnego porucznika Colombo! 🤭) Partneruje jej Michalina Murawska - zdeterminowana, by ratować karierę po życiowych zawirowaniach, które zmusiły ją do powrotu do Piaseczna. Skład uzupełnia Oliwia Bacewicz, influencerka i córka zamordowanego milionera, która prowadzi własną grę i zdaję się wiedzieć o przeszłości policjantek więcej, niż powinna.
Nad wszystkim czuwa prokurator Grzegorz Hala. Choć to elegancki służbista, jego pancerz pęka pod wpływem anonimów dotyczących bolesnej przeszłości. Okazuje się, że życie prywatne i zawodowe splotą się w sposób, którego nikt nie przewidział.
To, co w powieści Puzyńskiej urzeka najbardziej, to relacje. Bohaterowie nie są wyidealizowani - mają swoje demony, dziwactwa i słabości. Jednak to właśnie dzięki tym skazom stają się dla siebie oparciem, a dla czytelnika - ludźmi z krwi i kości. Obserwowanie, jak ta nietypowa grupa zaczyna na sobie polegać w trudnych chwilach, daje ogromną satysfakcję z lektury.
Jeśli miałabym na coś ponarzekać, to na koncepcję rozdziałów zatytułowanych "Wkrótce". Moim zdaniem zbyt bezpośrednio sugerują dalszy bieg wydarzeń. Działają trochę jak spojlery, odbierając czytelnikowi frajdę z zaskoczenia, na które tak ciężko pracuje fabuła.
"Nic takiego" to świetny kryminał, który broni się silnymi postaciami i gęstą atmosferą. Jeśli szukacie historii, w której bohaterowie są równie ważni (a może i ważniejsi!) co sama zagadka, ta książka jest dla Was. Puzyńska po raz kolejny pokazuje, że warto wracać do znanych światów, by odkryć w nich zupełnie nowe emocje.
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Czy po zakończeniu jednej powieści powinno się do niej wracać przy tworzeniu nowej historii?
Wielu autorów unika tego jak ognia, ale Katarzyna Puzyńska w swojej najnowszej książce "Nic takiego" udowadnia, że spotkanie ze "starymi znajomymi" może być czystą przyjemnością. Choć taki zabieg nie wszystkim przypadnie do gustu, dla mnie był to strzał w dziesiątkę.
Mimo nawiązań...
2026-03-13
Czy można uciec przed przeznaczeniem, gdy nad Bałtykiem zbierają się czarne chmury?
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyruszają na Hel w poszukiwaniu spokoju i nowego początku. Jednak w świecie kreowanym przez Przemysława Piotrowskiego "odpoczynek" to pojęcie abstrakcyjne. Szybko okazuje się, że nadmorski kurort stanie się areną makabrycznej gry, w której stawką jest życie.
Punktem zapalnym staje się makabryczne odkrycie we wraku statku. Choć Brudny i Zawadzka robią wszystko żeby nie mieszać się do śledztwa trójmiejskiej policji, to morderca ma wobec nich zupełnie inne plany. Autor mistrzowsko buduje napięcie, osaczając bohaterów i czytelnika poczuciem nadchodzącej nieuchronnej katastrofy.
To, co wyróżnia warsztat autorski Piotrowskiego, to obezwładniający realizm. Nie dotyczy on tylko brutalnych opisów zbrodni, ale przede wszystkim genialnie oddanego klimatu wybrzeża.
Czytając, niemal słyszy się skrzek mew i czuje na twarzy mroźny, słony powiew wiatru.
Jako mieszkanka Gdańska muszę jednak zwrócić uwagę na pewien detal, który wyjątkowo mnie urzekł. Autor opisuje gmach Komendy Wojewódzkiej Policji z "wiecznie obsranymi przez mewy i gołębie gzymsami". Przechodząc obok tego budynku codziennie w drodze do pracy i ... po lekturze musiałam to sprawdzić! Na szczęście fasada trzyma się nieźle, może to od dziedzińca jest gorzej 🤭 No ale przyznacie, że takie szczegóły budują autentyczność tej powieści.
Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy warto sięgnąć po Markiza , to powiem Ci, że powieść czyta się płynne, z zapartym tchem, bez zbędnych przestojów. Warsztat autora jest nienaganny - tekst jest dopracowany, czysty i bardzo obrazowy. Nie sposób nie wspomnieć o okładce, która w mojej opinii jest najlepszą w całej serii o Brudnym.
"Markiz" to przerażający, duszny i niesamowicie wciągający thriller.
Przemysław Piotrowski udowadnia, że potrafi rzucić swojego bohatera w samo piekło, a czytelnika zostawić z poszarpanymi nerwami i wielkim pytaniem: " co dalej?".
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Czy można uciec przed przeznaczeniem, gdy nad Bałtykiem zbierają się czarne chmury?
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyruszają na Hel w poszukiwaniu spokoju i nowego początku. Jednak w świecie kreowanym przez Przemysława Piotrowskiego "odpoczynek" to pojęcie abstrakcyjne. Szybko okazuje się, że nadmorski kurort stanie się areną makabrycznej gry, w której stawką jest...
2026-02-21
Też tak macie, że przy okazji robienia zakupów w Waszym koszyku dziwnym trafem lądują książki? 😁
U mnie ostatnio w ten sposób "wylądował" "Schron" Marcela Mossa.
Choć dawno nie czytałam nic tego autora i dopiero w trakcie lektury zorientowałam się, że to trzeci tom serii, spokojnie - można go czytać bez znajomości poprzednich części i bez poczucia zagubienia.
Marcel Moss udowadnia, że na brak pomysłów narzekać nie może. 🤭
Tym razem opisana historia została zawieszona między tym co racjonalne, a tym, co niewytłumaczalne.
Autor rewelacyjnie buduje napięcie w dusznej scenerii, gdzie granica między logiką a szeptami przodków niebezpieczne się zaciera.
Motyw "czarciego wesela" i słowiańskich demonów staje się tłem dla opowieści o:
- zbiorowej paranoi,
- paraliżującym strachu,
- zbrodniach, które przez lata czekały na odkrycie.
Las, stary schron i milcząca wieś tworzą przestrzeń, w której przeszłość za nic nie chce pozostać pogrzebana.
Główny bohater, komisarz Sambor Malczewski, wraz ze swoim psem Terrorem (tu muszę wcisnąć, że to świetny duet!), odnajduje w starym, powojennym schronie ludzkie szczątki. Szybko okazuje się, że to rodzina Wilczków, która zaginęła bez śladu dwadzieścia lat wcześniej.
Cień podejrzenia pada na Andrzeja Robotnika - mordercę, który przed laty zabił bliskich i zniknął gdzieś w głębi puszczy Gorzowskiej. Gdy dochodzi do kolejnej makabrycznej zbrodni, w mieszkańcach Runowa wygrywa pierwotny lęk.
Od razu nasuwają się pytania:
Co tak naprawdę wydarzyło się w tytułowym schronie?
Czy rodzina padła ofiarą seryjnego mordercy?
Czy może w grę wchodzi coś znacznie mroczniejszego?
W "Schronie" nie ma miejsca na oddech.
To mroczna podróż w głąb ludzkich emocji, doprawiona duszną aurą lokalnych zabobonów.
Jeśli liczysz na dreszczowiec, który trzyma w garści do ostatniego zdania, właśnie go znalazłeś!
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Też tak macie, że przy okazji robienia zakupów w Waszym koszyku dziwnym trafem lądują książki? 😁
U mnie ostatnio w ten sposób "wylądował" "Schron" Marcela Mossa.
Choć dawno nie czytałam nic tego autora i dopiero w trakcie lektury zorientowałam się, że to trzeci tom serii, spokojnie - można go czytać bez znajomości poprzednich części i bez poczucia zagubienia.
Marcel Moss...
2026-02-14
"Dziewczyna bez wstydu" to thriller brutalny, gęsty od tajemnic i osnuty wokół najbardziej niszczycielskiego z uczuć - chęci odwetu.
Malina Chojnacka po raz trzeci zaprasza nas do świata Leny i Tobiasza Komornickich, ale tym razem granica między wymierzaniem sprawiedliwości a czystą zemstą niebezpieczne się zaciera.
Dziennikarze śledczy, Lena i Tobiasz, trafiają do miejscowości Tatary, do ośrodka prowadzonego przez ekscentrycznego reżysera, Oskara Meyera. Ich cel jest jasny i całkowicie osobisty: zdemaskować człowieka, którego przeszłość splata się z traumatycznymi wspomnieniami Leny. Aby dotrzeć do prawdy o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami teatru, para decyduję się na ryzykowną grę. W śledztwie wspiera ich lojalna ekipa: Mat - niezawodny przyjaciel, Monika - aktorka i Szymon - młody aktor.
Cała piątka szybko orientuje się, że weszli do jaskini lwa. Pod murem ośrodka zostaje znaleziona skatowana nastolatka, a to dopiero wierzchołek góry lodowej.
Dlaczego ta książka trzyma w napięciu?
Już mówię ☺️
Po pierwsze: bohaterowie napędzani są zemstą - Komornicy dalecy są od wizerunku kryształowych śledczych. Ich paliwem nie jest chęć niesienia pomocy, lecz mroczna, osobista wendeta. Ta determinacja pcha ich do granic moralności, czyniąc z nich postacie nieprzewidywalne i gotowe na każde poświęcenie byle tylko dopaść winnych.
Po drugie: "zaciskająca się pętla" - autorce udaje się zbudować narastające poczucie zagrożenia. Śledztwo bohaterów nadepnie na odcisk bardzo niebezpiecznym osobom, które dla zachowania milczenia nie cofną się przed niczym.
Po trzecie: mamy tu mroczny kalejdoskop zdarzeń - gwałty, narkotyki, tajemnicze śmierci i szokujące odpowiedzi, które pojawiają się wraz z każdym rozdziałem. Fabuła ukazana z kilku perspektyw sprawia, że czytelnik czuje się, jakby składał makabryczne puzzle.
"Dziewczyna bez wstydu" to thriller dla czytelników o mocnych nerwach. Chojnacka udowadnia, że prawda bywa bardziej szokująca niż fikcja, a przeszłość zawsze w końcu puka do drzwi. W tę opowieść wchodzi się "z marszu" - jest szybka, ostra i całkowicie angażująca.
Lena nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa: dwa nazwiska na liście oznaczają tylko jedno - ciąg dalszy nastąpi! 😁
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
"Dziewczyna bez wstydu" to thriller brutalny, gęsty od tajemnic i osnuty wokół najbardziej niszczycielskiego z uczuć - chęci odwetu.
Malina Chojnacka po raz trzeci zaprasza nas do świata Leny i Tobiasza Komornickich, ale tym razem granica między wymierzaniem sprawiedliwości a czystą zemstą niebezpieczne się zaciera.
Dziennikarze śledczy, Lena i Tobiasz, trafiają do...
2026-02-03
Czy zdarzyło Wam się kiedyś odkładać książkę na później, a potem mieć o to do siebie pretensje?
Dokładnie to czuję po lekturze "Dziewczyny bez opieki" Malwiny Chojnackiej.
Oficjalnie przyznaję sobie nagrodę za najdłuższe odkładanie genialnej książki na później. 🤭 Czekała od zeszłego roku, a wystarczył jeden wieczór, bym zrozumiała, co straciłam. Ten thriller to petarda - nie bądźcie mną, czytacie go od razu!
Choć to druga część historii Leny, autorka po mistrzowsku przypomina najważniejsze wątki z przeszłości. Nawet jeśli od lektury pierwszego tomu minęło sporo czasu, szybko odnajdziecie się w fabule. Lena wciąż niesie w sobie traumę z dzieciństwa - ranę, która zmieniła ją w swoistego "anioła zemsty".
Fabuła powieści rzuca nas w dwa skrajnie różne miejsca:
- Stare Ślepce pod Warszawą: Tu bez śladu znika Anna, trzydziestokilkuletnia przedszkolanka. Jej córka Rita, nie wierzy w najgorsze i rozpoczyna śledztwo na własną rękę.
- Słoneczne Zakynthos: Lena i Tobiasz nawiązują znajomość z parą z Polski. Szybko jednak okazuje się, że grecka sielanka to wstęp do niebezpiecznej gry dziennikarzy śledczych.
Co jeszcze znajdziesz w powieści?
Trzy perspektywy i jedną mroczną prawdę.
Cała konstrukcja powieści opiera się na spojrzeniu Leny, Moniki i Mateusza. Mimo wielogłosu, całość jest niezwykle harmonijna.
Co ciekawe, autorka nie boi się tworzyć postaci trudnych:
- Lena bywa irytująca i bywa, że myśli jednotorowo;
- Monika sprawia wrażenie "słodkiej idiotki", choć za jej maską kryje się bolesna przeszłość, która tłumaczy jej obecną postawę;
- Mateusz to bohater tragiczny - wyobcowany i przytłoczony wyrzutami sumienia. Jego ewolucja zaczyna się od relacji z nastolatką, dzięki której przełamuje własne słabości i opowiada się po stronie dobra.
"Dziewczyna bez opieki" to nie jest kolejny krwawy kryminał nastawiony na epatowanie makabrą.
To głęboki thriller psychologiczny, który zagląda w najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury - dotyka problematyki pedofilii i mrocznych stron darknetu.
To wstrząsająca historia o tym, że trauma nie daje o sobie zapomnieć, a droga do spokoju po latach przemocy jest niezwykle wyboista.
Mroczna, duszna, ale niosąca nadzieję - obok tej książki nie da się przejść obojętnie.
Moja ocena: Warto przeczytać!
Do zaczytania ❤️
Czy zdarzyło Wam się kiedyś odkładać książkę na później, a potem mieć o to do siebie pretensje?
Dokładnie to czuję po lekturze "Dziewczyny bez opieki" Malwiny Chojnackiej.
Oficjalnie przyznaję sobie nagrodę za najdłuższe odkładanie genialnej książki na później. 🤭 Czekała od zeszłego roku, a wystarczył jeden wieczór, bym zrozumiała, co straciłam. Ten thriller to petarda -...
2026-01-27
Są takie historie, po których człowiek boi się zgasić światło. Ale nie dlatego, że pod łóżkiem czai się potwór, ale dlatego, że uświadamiamy sobie, do czego zdolny jest drugi człowiek.
Właśnie to zrobiła ze mną powieść Macieja Szymczaka.
Większość z nas kojarzy Elżbietę Batory jako "Krwawą hrabinę", która kąpała się we krwi dziewic.
Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się w głowie kobiety, która od dziecka patrzy na sadyzm i śmierć?
Autor genialnie kreśli portret psychologiczny Elżbiety. To nie jest "zło wcielone" od pierwszej strony - to proces.
To powolne gnicie duszy w świecie pełnym męskich intryg, walki o władzę i panicznego lęku przed starością.
Szymczak pisze tak płynnie i obrazowo, że niemal czuć zapach starych zamkowych murów i słychać echo kroków na kamiennej posadzce. Przejście od niewinnej wycieczki turystycznej wprost w środek krwawej łaźni XV-wiecznych Czachtic robi piorunujące wrażenie. Czytasz i masz wrażenie, że każdy szept za ścianą to jęk więzionych dziewcząt...
Najmocniejszym punktem tej powieści jest dla mnie bolesne porównanie do współczesności. Autor uderza w czuły punkt: naszą obsesję na punkcie młodości.
• Kiedyś: wiara w gusła, czary i krew, która ma przywrócić blask skórze.
• Dziś: operacje plastyczne, wypełniacze i rozpaczliwa walka z każdą zmarszczką.
Czy naprawdę tak bardzo się zmieniliśmy?
Czy gdybyśmy żyli w 1500 roku, nie szukalibyśmy tych samych "cudownych" eliksirów?
Te pytania zostają w głowie długo po zamknięciu książki.
Czy Elżbieta rzeczywiście była potworem, czy może niewygodną, zbyt majętną kobietą, którą trzeba było zniszczyć kłamstwem?
Autor zostawia nas w niepewności, balansując między legendą a brutalną prawdą o polityce tamtych lat.
Jeśli lubisz książki, które są jednocześnie piękne i przerażające, mądre i krwawe - "Hrabina" musi trafić na Twoją półkę.
Ale przygotuj się na to, że ta historia będzie Cię prześladować.
Zatop się w mroku, jeśli tylko masz odwagę...
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Są takie historie, po których człowiek boi się zgasić światło. Ale nie dlatego, że pod łóżkiem czai się potwór, ale dlatego, że uświadamiamy sobie, do czego zdolny jest drugi człowiek.
Właśnie to zrobiła ze mną powieść Macieja Szymczaka.
Większość z nas kojarzy Elżbietę Batory jako "Krwawą hrabinę", która kąpała się we krwi dziewic.
Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co...
2026-01-18
Chcesz poczuć ducha dawnych epok?
Chodź ze mną w tę niezwykłą podróż....
Jeśli rozglądasz się za lekturą, która nie tylko dostarcza dreszczyku emocji, ale też cieszy oko i porusza serce "Córka Leonarda da Vinci" - Grety Drawskiej jest jak najbardziej dla Ciebie.
To drugi tom fascynującego cyklu "Mapy czasu" i bezpośrednia kontynuacja losów Elizy Angielczyk. Powieść przyciąga już od pierwszego wejrzenia - przepiękne okładki obu części idealnie oddają klimat tajemnicy skrytej na kartach książki.
W tej części losy Elizy stają się jeszcze bardziej skomplikowane. Wątek romantyczny został poprowadzony z niezwykłym wyczuciem - to nie tylko dodatek do fabuły, ale emocjonalny kompas bohaterki. Relacje, które buduje Eliza, są pełne napięcia i autentyczności. Fakt, że pod jej renesansową suknią pulsuje współczesna wrażliwość, nadaje jej uczuciom unikalnego rysu.
Autorka z wielką dbałością o detale odmalowała obraz Mediolanu z 1490 roku. Warstwa historyczna to tutaj coś więcej niż tylko tło. Trafiamy na dwór Ludwika Sforzy, przesycony zapachem kadzidła, wosku i wszechobecnego strachu. To brutalny świat męskiej walki o władzę i subtelnych, ale zabójczych kobiecych intryg.
Eliza trafia w sam środek tych mediolańskich układów, nie wiedząc, komu może zaufać. Każdy jej krok wymaga szczególnej ostrożności, ponieważ w tym świecie zbyt wczesne odkrycie kart może okazać się śmiertelnie niebezpieczne.
Największą gratką jest jednak postać samego Leonarda da Vinci. To tutaj Eliza spotyka mistrza, który staje się jej przewodnikiem. Leonardo w tej powieści to nie tylko geniusz i wynalazca, ale przede wszystkim uważny obserwator rzeczywistości, pomagający bohaterce rozwikłać zagadkę tajemniczego naszyjnika. Choć przygody bohaterów są fikcją, spotkania z autentycznymi postaciami historycznymi są opisane tak przekonująco, że masz wrażenie uczestniczenia w prawdziwych wydarzeniach.
"Córka Leonarda da Vinci" to rasowa przygodówka z intrygą godną najlepszego thrillera.
Autorka sprostała wysokim oczekiwaniom, tworząc historię wciągającą, zaskakującą i trzymającą fason do ostatniej strony.
To piękna opowieść o podróżach w czasie, która udowadnia, że niezależnie od epoki, ludzkie pragnienia i emocje pozostają niezmienne.
Polecam.
Do zaczytania.
Chcesz poczuć ducha dawnych epok?
Chodź ze mną w tę niezwykłą podróż....
Jeśli rozglądasz się za lekturą, która nie tylko dostarcza dreszczyku emocji, ale też cieszy oko i porusza serce "Córka Leonarda da Vinci" - Grety Drawskiej jest jak najbardziej dla Ciebie.
To drugi tom fascynującego cyklu "Mapy czasu" i bezpośrednia kontynuacja losów Elizy Angielczyk. Powieść...
2026-01-02
W kalendarzach wprawdzie mamy styczeń, ale za sprawą Przemysława Kowalewskiego przeniosłam się do grudnia roku 1976.
Tak jak dziś za oknem widzę sypiący śnieg, tak i wówczas zima nie odpuszczała. Była mroźna i śnieżna. W tym krajobrazie maluje się nam "Kurort", który w żaden sposób nie wiąże się z odpoczynkiem i mile spędzonym czasem.
Tytułowy "Kurort" to szpital, do którego trafiają pacjenci z problemami psychicznymi i alkoholowymi. To tutaj ląduje porucznik Ugne Galant, by pod okiem profesora Szafira walczyć z nałogiem. Szybko jednak okazuje się, że mury placówki kryją coś znacznie gorszego niż ludzkie słabości.
To, co uderza w tej powieści najmocniej, to fakt, że część opisanych badań i wydarzeń wydarzyła się naprawdę. Autor czerpie z mrocznej historii ofiar komunistycznej psychiatrii w Krychowicach. To nie jest tylko literacka fikcja - to głos tych, których próbowano uciszyć w latach 70.
Za drzwiami szpitala Galant staje do walki nie tylko z własnym nałogiem i upiorami przeszłości, ale i z ludźmi, którzy dla władzy i sławy są gotowi na wszystko. W świecie obłędu i przemocy spotyka tych, którzy - tak jak on- nie mają już nic do stracenia.
Czy zdoła ocalić niewinnych?
Jaką cenę zapłaci, by uratować to, co najcenniejsze?
Czy warto po nią sięgnąć?
Zdecydowanie tak!
Mamy tu bohatera na krawędzi: Galanta, który musi zmierzyć się z własnymi upiorami i systemem, który dla władzy nie cofnie się przed niczym. Do tego niepowtarzalny, duszny klimat, nieludzkie eksperymenty i brutalne realia PRL-u, które osiadają na skórze jak brudny śnieg.
To nie jest lekka lektura. Jest mocno, szokująco i absolutnie niezapomnianie.
"Kurort" to tak naprawdę piekło na ziemi...
Lubicie thrillery oparte na prawdziwych wydarzeniach?
To nie ma co się zastanawiać 😀
Ja ze swojej strony gorąco polecam ❤️
W kalendarzach wprawdzie mamy styczeń, ale za sprawą Przemysława Kowalewskiego przeniosłam się do grudnia roku 1976.
Tak jak dziś za oknem widzę sypiący śnieg, tak i wówczas zima nie odpuszczała. Była mroźna i śnieżna. W tym krajobrazie maluje się nam "Kurort", który w żaden sposób nie wiąże się z odpoczynkiem i mile spędzonym czasem.
Tytułowy "Kurort" to szpital, do...
2025-12-27
Znacie to uczucie, gdy po kilku stronach wiecie już, że przepadliście?
Choć to nie moja pierwsza przygoda z piórem tego autora, ponownie zostałam zaskoczona jego literacką charyzmą. Tym razem poznałam historię Rafała - narratora, który nie tylko mierzy się z mrocznym przeznaczeniem, ale też zmusza do refleksji nad sensem istnienia. To literatura z pogranicza horroru i fantasy, która sięga znacznie głębiej niż tylko po klasyczne "straszaki". Obok potworów i sił nadprzyrodzonych pojawiają się tu wątki religijne dotyczące istot starszych niż ludzkość, uwikłanych w konflikt trwający od zarania dziejów.
A wszystko zaczyna się, gdy Rafał Krogulecki zostaje brutalnie pobity. Od tego momentu w jego życiu zaczynają się dziwne przemiany - zarówno w ciele, jak i w świadomości. Staje się celem ataków napastników o nadludzkich zdolnościach, a jego codzienność miesza się ze snami pełnymi zagadek. Pojawiają się tajemnicze postacie, w tym nieznajomy oprowadzający go po kaszubskim cmentarzu, i bezimienny grób, który kryje sekrety kluczowe dla zrozumienia własnej egzystencji.
Grzegorz Kopiec prowadzi czytelnika przez serię zagadek, które łączą brutalną rzeczywistość z metafizyczną tajemnicą, budując napięcie aż do samego końca.
Ogromną zaletą tej książki jest postać Rafała. To nie jest niezniszczalny heros, jakich wielu w literaturze gatunkowej, ale zwykły facet, który zostaje wrzucony w sam środek koszmaru.
Widzimy jego strach, zagubienie i bezsilność wobec tego, co go spotyka.
Ta ludzka twarz sprawia, że kibicujemy mu z całych sił, a każdy krok w mrok stawiany z takim samym niepokojem, jak on sam.
Choć gatunkowo to rasowy miks horroru, thrillera i fantasy, autor serwuje nam coś znacznie cenniejszego niż tylko strach. To historia o tym, kim naprawdę jesteśmy i jak daleko potrafimy się posunąć w imię odwetu. Największy atut? Fakt, że autor nie daje nam gotowych rozwiązań. Kończysz czytać i czujesz, że ta opowieść wciąż w Tobie pracuje, nie dając o sobie zapomnieć.
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Znacie to uczucie, gdy po kilku stronach wiecie już, że przepadliście?
Choć to nie moja pierwsza przygoda z piórem tego autora, ponownie zostałam zaskoczona jego literacką charyzmą. Tym razem poznałam historię Rafała - narratora, który nie tylko mierzy się z mrocznym przeznaczeniem, ale też zmusza do refleksji nad sensem istnienia. To literatura z pogranicza horroru i...
2025-12-21
2025-12-23
2025-12-10
"Zapomnij że umarłaś" to kolejna pozycja tej autorki, po którą z chęcią sięgnęłam ( chociaż przyznaję, nie pamiętam już, która to dokładnie z kolei, bo moja czytelnicza lista jest nieskończona).
Moje oczekiwanie było szczególnie duże, biorąc pod uwagę recenzję jej poprzedniej książki, "Przeklęte trumny zawsze są zamknięte". Jako wielka fanka horroru i literatury grozy, stwierdziłam wówczas, że brakowało mi w niej dreszczyku. Liczyłam, że "następnym razem autorka zaskoczy mnie tak, że będę zbierać szczękę z podłogi". Cóż... zostałam zaskoczona!
Powieść wciągnęła mnie tak bardzo, a jej fabuła okazała się tak satysfakcjonująca, że dosłownie pochłonęłam ją w mgnieniu oka.
Ten efekt zaskoczenia i intensywnego czytania zawdzięczam przede wszystkim misterne skonstruowanej historii, w której Klaudia Zacharska rzuca nas w sam środek rodzinnego dramatu z mocnym dreszczowcem w tle.
Z jednej strony mamy Kaję - kobietę próbującą odnaleźć się w nowym, "idealnym" życiu. Jednak miasteczkowa sielanka ma swoją cenę. Kaję prześladuje irracjonalne poczucie straty i przeczucie, że utraciła coś kluczowego.
Z drugiej strony towarzyszymy Lenie. Jej ból i determinacja są wręcz namacalne; dziewczyna nie spocznie, dopóki nie dowie się, co stało się z jej zaginioną matką i siostrą. Kiedy Lena decyduje się na samotne poszukiwania, fabuła nabiera tempa, prowadząc nas do punktu, w którym życie i śmierć zmieniają swoje oblicza.
Autorka genialne buduje napięcie wokół tajemnicy, sprawiając, że jako czytelnicy sami zaczynamy kwestionować to, co w tej historii jest rzeczywistością, a co jedynie złudzeniem. Właśnie dzięki takiemu połączeniu dramatu i pełnej napięcia tajemnicy ta lektura spełniła moje największe "grozowe" oczekiwania! Bo jakby nie patrzeć groza tam była.😁
Podsumowując, "Zapomnij że umarłaś" to bez wątpienia powieść, która usatysfakcjonuje nawet najbardziej wymagających fanów dreszczowców, fantastyki i literatury grozy. Nie tylko mroczna intryga jest siłą tej książki; to bohaterowie sprawiają, że historia jest tak elektryzująca i realistyczna, nawet w obliczu fantastycznych, czy wręcz przerażających wydarzeń. Zacharska stworzyła postaci, które są boleśnie autentyczne w swoim zachowaniu i uczuciach:
Kaja - uosabia lęk przed utratą tożsamości. Jej irracjonalne poczucie braku i próba przystosowania się do zbyt idealnej rzeczywistości jest wiarygodnym obrazem wewnętrznej walki, jaką toczymy, gdy świadomość podpowiada coś innego niż emocje.
Lena - to czysta determinacja. Jej reakcja na bezczynność służb, jej ból po stracie i desperacka gotowość do podjęcia samotnej misji są tym, czego oczekujemy od realnego człowieka postawionego w ekstremalnej sytuacji. Jej nieustępliwość, choć ryzykowna, jest głęboko zakorzeniona w miłości i poczuciu obowiązku.
To, że ich emocje - od paniki i straty, po nadzieję i desperację - są tak wiarygodne, sprawiając , że łatwo się z nimi utożsamić. Dzięki temu tajemnica i niepokojące zdarzenia uderzają z podwójną siłą. Nie kibicujemy tylko postaciom z książki - mamy wrażenie, że kibicujemy ludziom z krwi i kości, zmuszonym do funkcjonowania na granicy szaleństwa i racjonalności.
Jeśli szukacie książki, która nie tylko zaoferuje wciągającą zagadkę, ale i przekonująco przedstawi ludzką psychikę w obliczu niewytłumaczalnego, "Zapomnij że umarłaś" to lektura obowiązkowa.
Autorka z nawiązką zrealizowała obietnicę prawdziwej, wbijającej w fotel powieści 😁
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
"Zapomnij że umarłaś" to kolejna pozycja tej autorki, po którą z chęcią sięgnęłam ( chociaż przyznaję, nie pamiętam już, która to dokładnie z kolei, bo moja czytelnicza lista jest nieskończona).
Moje oczekiwanie było szczególnie duże, biorąc pod uwagę recenzję jej poprzedniej książki, "Przeklęte trumny zawsze są zamknięte". Jako wielka fanka horroru i literatury grozy,...
2025-11-25
Dzisiaj przychodzę do Was z powieścią, która wywarła na mnie ogromne wrażenie.
„Ocalona” Sylwii Winnik idealnie wpasowuje się w dzisiejsze czasy, choć jej fabuła osadzona jest w mrocznych realiach II wojny światowej.
Zaraz powiem dlaczego…
Otóż dzisiejsze czasy charakteryzują się tym, że jest w człowieku coraz mniej empatii, bezinteresowności, otwartości, dobroci. Każdy zapatrzony jest w siebie i skupiony na swoim życiu i swoich traumach. Tymczasem autorka w mistrzowski sposób ukazuje, że może być inaczej, że wystarczy tylko chcieć!
W powieści poznajemy Gretę – młodą studentkę historii, zmagającą się ze swoimi demonami: śmiercią matki, samotnością i oziębłością ze strony ojca. Mimo tego przytłaczającego smutku, znalazła w sobie ciepło i spontaniczność, by zrobić przyjemność starszej kobiecie, którą codziennie widziała w oknie, wpatrzoną w witrynę pijalni czekolady Wedel. Od tego momentu losy kobiet skrzyżowały się na tyle, że zrodziła się między nimi głęboka przyjaźń. Rozmowy i poznanie niesamowitej historii miłości, która narodziła się w Auschwitz-Birkenau, przynoszą obu ulgę i ukojenie, a także otwierają im oczy na wiele spraw.
To wręcz nieprawdopodobne, by w takim miejscu jak obóz koncentracyjny narodziła się miłość. W miejscu wielkiego bólu, cierpienia i nieustannego strachu o jutro, zapaliła się mała iskierka tego, co można nazwać zauroczeniem, nadzieją – powodem, by trwać i czekać na bliskość i ciepło drugiej osoby…
Nie mogę Wam za wiele zdradzić, ale powiem, że jest to niesamowicie prawdziwa historia. Każdy czytelnik znajdzie w niej cząstkę siebie i możliwość odnalezienia się w podobnych sytuacjach. „Ocalona” jest pełna nadziei i wiary w drugiego człowieka. Ta historia po prostu żyje! Widać, że autorka wlała w nią wiele serca. Fabuła przyciąga jak magnes, jest niezwykle nieszablonowa w swojej tematyce. Bardzo podobał mi się wątek pracy licencjackiej, jaką wspólnie przygotowywały Greta z Letycją. Było to misterne złożenie przeszłości i teraźniejszości w niezwykły splot wydarzeń. Samo czytanie jest czystą przyjemnością, a bohaterowie są tak realni, że wydaje się, że znasz ich na wylot, mimo że autorka nieustannie zaskakuje. Kibicujesz im, żeby wszystko ułożyło się dobrze… A jak będzie? Przekonaj się sam, poznając Gretę i Letycję i ich poruszające losy.
Polecam!
Do zaczytania...
Współpraca barterowa
Za możliwość przeczytania tej historii dziękuję: Wydawnictwu Muza.
Dzisiaj przychodzę do Was z powieścią, która wywarła na mnie ogromne wrażenie.
„Ocalona” Sylwii Winnik idealnie wpasowuje się w dzisiejsze czasy, choć jej fabuła osadzona jest w mrocznych realiach II wojny światowej.
Zaraz powiem dlaczego…
Otóż dzisiejsze czasy charakteryzują się tym, że jest w człowieku coraz mniej empatii, bezinteresowności, otwartości, dobroci. Każdy...
2025-11-21
Książki towarzyszą mi, odkąd sięgam pamięcią. Każda lektura to nowa przygoda, nowi bohaterowie i historie, które są jak powiewy wiatru.
- 𝕃𝕖𝕜𝕜𝕒 𝕓𝕣𝕪𝕫𝕒: musną i szybko o nich zapomnisz.
- ℙ𝕠𝕣𝕪𝕨𝕚𝕤𝕥𝕪 𝕔𝕙łó𝕕: zostawiają przenikliwe zimno, zmuszając do powrotu myślami.
- ℕ𝕚𝕤𝕫𝕔𝕫𝕪𝕔𝕚𝕖𝕝𝕤𝕜𝕚 𝕙𝕦𝕣𝕒𝕘𝕒𝕟: targają emocjami czytelnika i zmieniają perspektywę.
Do której kategorii zaliczę Dzielnicę cieni?
O tym za chwilę...
"Dzielnica cieni" to misternie skonstruowana intryga kryminalna, w której współczesna Warszawa staje się portalem do mrocznego 1968 roku. Teraźniejszość i przeszłość splatają się w magicznej podróży w czasie, a historia i dzisiejszy dzień są nierozerwalne.
Co łączy te dwie epoki?
𝕄𝕣𝕠𝕔𝕫𝕟𝕪 𝕌𝕣𝕤𝕪𝕟ó𝕨: zwyczajny blok na ul. Herbsta skrywa zaskakującą mroczną tajemnicę.
𝕊𝕖𝕜𝕣𝕖𝕥 𝕡𝕣𝕫𝕪𝕛𝕒𝕔𝕚ół𝕖𝕜: cztery dawne przyjaciółki połączone klątwa przeklętej książki.
ℂ𝕫𝕒𝕣𝕠𝕕𝕫𝕚𝕖𝕛𝕤𝕜𝕒 𝕓𝕚𝕓𝕝𝕚𝕠𝕥𝕖𝕜𝕒: biblioteka z "żyjącymi opowieściami" na półkach i dwie bibliotekarki, które mają w tym swój udział.
ℕ𝕚𝕖𝕨𝕪𝕛𝕒ś𝕟𝕚𝕠𝕟𝕒 ś𝕞𝕚𝕖𝕣ć: zagadka jedenastoletniej dziewczynki, brutalnie zamordowanej na klatce schodowej w roku 1968.
Niewyjaśniona śmierć z 68' roku w niewytłumaczalny sposób powraca, by prześladować żyjących współcześnie. Nadieżda Pietrowna Szewcowa, była baletnica, a obecnie pisarka, próbuje rozwikłać tę sprawę na potrzeby swojej nowej powieści. Pomaga jej w tym urocza bibliotekarka, zawsze serwująca czytelnikowi dokładnie tę historię, której potrzebuje.
Choć wszystko wydaje się iść gładko, Nadia czuje narastający niepokój. Zbliżające się Dziady i Wszystkich Świętych potęguje mroczną atmosferę, ale Nadia zauważa coś więcej: fikcja literacka materializuje się wokół niej. Czy to tylko klimat, czy też powinna zacząć się bać?
Zaczyna podejrzewać, że jest śledzona. Nie zdaje sobie sprawy, że łącznikiem między przestrzeniami czasowymi jest konkretna książka, a biblioteka to w istocie portal.
Moja ocena:
Fabuła powieści zdecydowanie mi się podobała, jednak intryga okazała się zbyt rozwleczona. Nadmiar bohaterów z obu epok wprowadzał początkowo zamęt, a łączenie faktów wymagało maksymalnego skupienia aż do połowy książki. Później akcja nabrała tempa i wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsca.
Dla mnie "Dzielnica cieni" była jak ciepły, letni powiew wiatru - przyjemny podczas lektury, ale nieporywający na tyle, by do niej wrócić. Być może czeka na mnie bardziej porywisty huragan 😉
Mimo to, czy polecam? Oczywiście!
To intrygująca opowieść, która ma potencjał, by oczarować tego czytelnika, który szuka klimatycznej historii.
Do zaczytania ❤️
Książki towarzyszą mi, odkąd sięgam pamięcią. Każda lektura to nowa przygoda, nowi bohaterowie i historie, które są jak powiewy wiatru.
- 𝕃𝕖𝕜𝕜𝕒 𝕓𝕣𝕪𝕫𝕒: musną i szybko o nich zapomnisz.
- ℙ𝕠𝕣𝕪𝕨𝕚𝕤𝕥𝕪 𝕔𝕙łó𝕕: zostawiają przenikliwe zimno, zmuszając do powrotu myślami.
- ℕ𝕚𝕤𝕫𝕔𝕫𝕪𝕔𝕚𝕖𝕝𝕤𝕜𝕚 𝕙𝕦𝕣𝕒𝕘𝕒𝕟: targają emocjami czytelnika i zmieniają perspektywę.
Do której kategorii zaliczę...
2025-11-12
Twórczość Jolanty Żuber za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć.
Każda kolejna powieść ukazuje, jak jej warsztat pisarski rozkwita, nabierając swojego niepowtarzalnego stylu.
Tym razem osadziła swoją opowieść w bardzo autentycznych, współczesnych realiach. Tik-tok, Instagram i inne platformy wiodą prym w dzisiejszym świecie, a autorka zręcznie wykorzystuje uzależnienie od social mediów, od każdego kliknięcia i obserwatora, którymi ludzkość jest dziś pochłonięta.
To bardzo dobry temat, by o nim mówić, ale jeśli myślicie, że powieść "Oziębłość" jest tylko o tym, to źle myślicie. To dopiero początek...
Judyta była nastolatką... do dnia wypadku. Niesprawna od pasa w dół, staje się centralną postacią internetowej kampanii, którą prowadzi jej matka, Anna. Zbiórki, relacje, wzruszające posty - wszystko perfekcyjnie zaplanowane. Ale nie chodzi o pomoc. Chodzi o zasięgi. Anna nie widzi w tragedii córki bólu, a jedynie szansę na zdobycie pozycji, o jakiej zawsze marzyła. Jednakże podczas jej wyjazdu na weekend wszystko się zmienia - rozpoczyna się chora gra...
Ktoś obserwuje każdy jej ruch i zmusza do wyjawienia mrocznych tajemnic podczas transmisji.
Czy to jeden z fanów?
A może ktoś z przeszłości?
Co takiego ukrywa Anna i jaką cenę zapłaci za kłamstwa, które stały się jej koszmarem?
Czy zdoła odróżnić prawdę od fikcji, którą sama stworzyła?
Bohaterowie ukazani w powieści są jak żywi, fenomenalni, a zarazem przerażający, wywołujący skrajne uczucia - od litości po złość i wstręt. Powieść czyta się sama, a emocje, które jej towarzyszą, są ogromne. Książka stanowi ostrzeżenie i ważkie przesłanie: korzystajmy z wszelkich nowinek technologicznych z umiarem i rozsądkiem, pamiętając o ponadczasowej maksymalnie: ' kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada'.
Choć "Oziębłość" nie jest adresowana do wszystkich, jestem przekonana, że dotrze do wąskiego grona koneserów ceniących intensywność i prawdę złożonych portretów psychologicznych.
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Twórczość Jolanty Żuber za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć.
Każda kolejna powieść ukazuje, jak jej warsztat pisarski rozkwita, nabierając swojego niepowtarzalnego stylu.
Tym razem osadziła swoją opowieść w bardzo autentycznych, współczesnych realiach. Tik-tok, Instagram i inne platformy wiodą prym w dzisiejszym świecie, a autorka zręcznie wykorzystuje uzależnienie od...
2025-11-11
Kto kocha powieści Barbary Wysoczańskiej?
Ręka w górę!
Ja jestem absolutnie na tak! ❤️
Jej książki to mistrzowskie połączenie głębokich emocji, fascynujących historii i historycznego realizmu.
"Lena" to najnowszy dowód na to, że Wysoczańska jest bezkonkurencyjną mistrzynią w kreowaniu silnych i złożonych kobiecych postaci.
To wyjątkowe połączenie poruszającej, wciągającej historii i głębokich emocji.
Literatura, którą się nie tylko czyta, ale i czuje każdym zmysłem.
O czym jest "Lena"?
To historia Heleny Garlickiej, malarki, która wraca z artystycznego Paryża do Lwowa, by zmierzyć się z bolesną przeszłością... i mężem, z którym łączy ją już tylko chłodny dług wdzięczności.
W tle powieści błyszczy również postać jeszcze jednej kobiety - Aleksandry - można rzec - symbolu niezależności.
Na tle dramatycznych wydarzeń wojny bolszewickiej i budującej się, niepodległej Polski, Wysoczańska maluje portret niezłomnych kobiet, które walczą o siebie i swoje prawa.
To pełna wrażliwości opowieść o sile, emocjach i realnych wyzwaniach historii.
To ten rodzaj literatury, który przenika do głębi i rezonuje w czytelniku jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.
Polecam !
Kto kocha powieści Barbary Wysoczańskiej?
Ręka w górę!
Ja jestem absolutnie na tak! ❤️
Jej książki to mistrzowskie połączenie głębokich emocji, fascynujących historii i historycznego realizmu.
"Lena" to najnowszy dowód na to, że Wysoczańska jest bezkonkurencyjną mistrzynią w kreowaniu silnych i złożonych kobiecych postaci.
To wyjątkowe połączenie poruszającej, wciągającej...
Ostatnio:
2025-11-05
Choć do grudnia jeszcze chwila, już teraz polecam Wam lekturę, która idealnie wprowadzi Was w wyjątkowy, świąteczny nastrój. Jeśli kochacie historie o magii Bożego Narodzenia, która naprawdę potrafi poruszyć, "Opowieść kataryniarza" Anny Stryjewskiej jest dla Was.
To głęboka opowieść o ciężarze winy i ostatecznej, uzdrawiającej mocy przebaczenia. Autorka przypomina, że żadne bogactwo nie zastąpi miłości, a nadzieja jest światłem, które rozświetla nawet najgłębsze ciemności.
Akcja przenosi nas do XIX-wiecznej Łodzi i koncentruje się na postaci Wiktoria Różyckiego - bezwzględnego fabrykanta i sknery. Kiedy bez litości wyrzuca lokatorów na bruk, nie spodziewa się, że los z niego zadrwi i przygotuje okrutną lekcję.
Ograbiony i ranny, Różycki trafia do podziemi, do społeczności tych, którymi gardził i których skrzywdził. Ratuje go księżniczka - sierota o wielkim sercu, która zarabia tańcem przy dźwiękach starej katarynki.
W nędznym mężczyźnie nikt nie rozpoznaje oprawcy, a on sam milczy, pełen wstydu.
Wigilijna noc, pełna prostoty, czułości i dobroci ze strony księżniczki, staje się dla Różyckiego momentem przełomu. Akt czystej łaski uruchamia lawinę zmian.
Czy jednak na odkupienie tak wielkich win nie jest już za późno?
Choć motyw sknery, przemiany i świątecznej magii naturalnie nasuwa skojarzenia z Dickensem, "Opowieść kataryniarza" jest inna. Oferuje czytelnikom bardziej bolesną, a przez to głębszą i mocniej wzruszającą podróż. To pięknie napisana powieść, którą czyta się z zapartym tchem i czasem z łezką w oku. To lektura, która doskonale łączy mrok i nędzę z olśniewającym blaskiem miłości.
Zdecydowanie polecam na długie, zimowe wieczory.
Ostrzegam: wzrusza !!!
Polecam ❤️
Do zaczytania ❤️
Choć do grudnia jeszcze chwila, już teraz polecam Wam lekturę, która idealnie wprowadzi Was w wyjątkowy, świąteczny nastrój. Jeśli kochacie historie o magii Bożego Narodzenia, która naprawdę potrafi poruszyć, "Opowieść kataryniarza" Anny Stryjewskiej jest dla Was.
To głęboka opowieść o ciężarze winy i ostatecznej, uzdrawiającej mocy przebaczenia. Autorka przypomina, że...
2025-10-28
Chociaż z zasady stronię od książkowych tasiemców, istnieją literackie fenomeny, które zmuszają do rewizji tej reguły. Seria z Igorem Brudnym, to bezapelacyjnie jeden z nich.
Każdy kolejny tom utrzymuje, a nawet podnosi, intensywność emocji i poziom skomplikowania fabuły, trzymając czytelnika w mrocznym uścisku.
Brudny jest jak zawsze: szorstki, samotny i permanentnie walczący z własnymi demonami. To bohater, który irytuje, łamie wszelkie zasady i działa na granicy prawa, ale jego zabójcza skuteczność i determinacja są hipnotyzujące.
Tym razem mierzy się z absolutnym złem, które przekracza granice jego dotychczasowych doświadczeń.
Zieloną Górę terroryzuje potwór, którego okrucieństwo wymierzone jest w najbardziej bezbronne ofiary - torturuje i morduje kobiety w ciąży. Igor poprzysiągł go powstrzymać.
Pytanie brzmi, jaką osobistą cenę przyjdzie mu zapłacić za ten desperacki pościg?
"Fetysz" to mroczny, wciągający thriller psychologiczny, charakteryzujący się intensywnością, która dosłownie wciągająca w otchłań ludzkich obsesji, przemocy I totalnego upadku moralnego.
Autor nie bawi się w półcienie; serwuje nam opowieść o najciemniejszych zakamarkach ludzkiej psychiki.
Nie dajcie się zwieść - to pozycja obowiązkowa dla fanów mocnych wrażeń.
Przygotujcie się na bezsenną noc i lekturę, która na długo pozostanie w pamięci.
Chociaż z zasady stronię od książkowych tasiemców, istnieją literackie fenomeny, które zmuszają do rewizji tej reguły. Seria z Igorem Brudnym, to bezapelacyjnie jeden z nich.
Każdy kolejny tom utrzymuje, a nawet podnosi, intensywność emocji i poziom skomplikowania fabuły, trzymając czytelnika w mrocznym uścisku.
Brudny jest jak zawsze: szorstki, samotny i permanentnie...
Czy można przeczytać książkę po 26 latach i odkryć ją na nowo, niemal nic z niej nie pamiętając?
Okazuje się, że tak!
Dzięki bratu w moje ręce trafił ostatnio egzemplarz "Strażników piekła" (𝕠𝕣𝕪𝕘. 𝕋𝕙𝕖 𝔻𝕠𝕠𝕣𝕜𝕖𝕖𝕡𝕖𝕣𝕤) Grahama Mastertona z 2000 roku. Choć oryginalny tytuł - "Odźwierni " - wydaje mi się znacznie lepiej oddający sedno tej historii, to treść pod polskim tytułem pozostaje absolutną perełką dla fanów gatunku. Powieść udowadnia, że granica między naszym światem a otchłanią jest cieńsza niż kartka papieru.
_______________
Wszystko zaczyna się od makabrycznego echa z tamtej strony.
Gdy z Tamizy zostają wyłowione zmasakrowane zwłoki Julii Winward, jej brat Joshua odkrywa przerażającą prawdę: Julia pracowała w firmie, która nie istnieje i mieszkała przy ulicy, której nie znajdziecie w żadnym planie miasta.
Masterton zabiera nas w hipnotyzującą podróż przez alternatywne światy. Razem z bohaterami przekraczamy "bramę" i trafiamy do Londynu, który jest wykrzywionym, koszmarnym odbiciem naszej rzeczywistości. To miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a porządek społeczny opiera się na pierwotnym strachu i tyranii. Autor z niesamowitą precyzją kreuje wizję miasta-pułapki, w którym każdy cień może skrywać zakapturzonego strażnika, a każda uliczka prowadzi głębiej w obłęd.
"𝘚𝘻𝘦ś𝘤𝘪𝘰𝘳𝘰 𝘥𝘳𝘻𝘸𝘪 𝘮𝘢 𝘓𝘰𝘯𝘥𝘰𝘯 𝘛𝘰𝘸𝘯, 𝘮𝘦 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘪ę, 𝘚𝘻𝘦ś𝘤𝘪𝘰𝘳𝘰 𝘥𝘳𝘻𝘸𝘪 𝘸 𝘓𝘰𝘯𝘥𝘺𝘯𝘪𝘦 𝘵𝘦ż 𝘻𝘯𝘢𝘫𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘪𝘦..."
Ta dziecięca rymowanka staje się kluczem do fabuły, w której Masterton po mistrzowsku miesza horror, fantastykę oraz mroczny kryminał.
_______________
Dlaczego warto dać się porwać tej historii?
"Strażnicy piekła" to literatura, która wymaga od czytelnika pełnego zanurzenia. To rzadkie połączenie:
- wielowymiarowa fantastyka: odkrywanie równoległych rzeczywistości i konsekwencji płynących z naruszenia ich granic;
- mroczną zagadka: śledztwo, które zamiast odpowiedzi, przynosi coraz więcej pytań o naturę zła;
- mistrzowski warsztat: Masterton genialnie splata miejskie legendy z brutalną prozą życia, tworząc koktajl, który uzależnia.
_______________
Mimo ćwierćwiecza na karku, ta opowieść wciąż uderza z tą samą gwałtownością. "Strażnicy piekła" to esencja literatury - przypomnienie, że czytamy po to, by przekraczać granice wyobraźni i poczuć ten charakterystyczny chłód na plecach, mijając po zmroku stare, skrzypiące drzwi. To coś więcej niż zwykly horror; to bilet do innego wymiaru, gdzie fundamentem rzeczywistości jest cierpienie i mrok.
Z czystym sumieniem polecam: otwórzcie te drzwi i wejdźcie do świata Mastertona.
Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałam przed tym, co czai się w środku.
Do zaczytania ❤️
Czy można przeczytać książkę po 26 latach i odkryć ją na nowo, niemal nic z niej nie pamiętając?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkazuje się, że tak!
Dzięki bratu w moje ręce trafił ostatnio egzemplarz "Strażników piekła" (𝕠𝕣𝕪𝕘. 𝕋𝕙𝕖 𝔻𝕠𝕠𝕣𝕜𝕖𝕖𝕡𝕖𝕣𝕤) Grahama Mastertona z 2000 roku. Choć oryginalny tytuł - "Odźwierni " - wydaje mi się znacznie lepiej oddający sedno tej historii, to treść pod polskim tytułem...